Witam wszystkich!nie wiem od czego zacząć bo jest tego tyle że nie wiem jak to poskładać!Pisałam juz kiedyś ze nie bardzo nam sie układa z moim mężem ze nie ma dla mnie czasu i wogóle i myslałam ze to chwilowy kryzys ze to minie ale sie chyba jak zwylke przeliczyłam!nie wiem juz co robic on wogóle nie liczy sie z moim zdaniem,oszukuje mnie ciągle cos ukrywa...nie mówie że mnie zdradza bo tego raczej nie robi(jeszcze)poprastu nie wiem kim ja dla niego jestem skoro nie jest ze mna szczery,jak cos zaplanuje to najpierw on wszystko potwierdza a na drugi dzien wymysla jakis głupi pretekst zeby tylko sie z tego wywinąć a potem mi mówi ze jak ja cos zaplanuje to to nigdy nie wypala!to tak jakby powiedział mi ze jestem do niczego i nic nie potrafie!czasami sie czuje jakby mnie nie widział...nawet jak chce dla niego ładnie wygladac no to po co skoro ja sie staram a on nawet tego nie zauwaza!nie jestem brzydka czy głupie jestem zwyczajna kobietą która potrzebuje odrobiny miłośći!a przez ostatni czas wogóle tego nie czułam1rezo przytulania całowania (chyba ze tak na odczepnego zeby mi pzrykro nie było,buziak na dowidzenia pzred wyjsciem do pracy)nawet w łózku sie nam nie układa!no wogóle kompletne dno!ciagle dostaje jakies telefony a kiedy sie pytam o co chodzi mówi ze nie musi mi sie tłumaczyc ze wszystkiego!boja sie ze wpadnie znowy w jakies towarzystwo ze znowy cos spierdzieli!juz raz tak było...wybaczyłam bo powiedział ze sie zmieni!i było dobrze a teraz znowu mnie okłamuje!mówi mi ze jedzie do siebie do domu a go tam wcale nie ma!czasami robi mi poprostu na złość,mówi jakies dziwne teksty niby ze smieszne ja go wogóle nie rozumie!kłucimy sie ostatnio codziennie własnie dlatego ze robi mi na złość!przeciez jest moim mężem nie chce go kontrolowac chociaz mu nie ufam chciałabym tylko zeby nie miał przedemna tajemnic!ja przed nim nie mam zadnych,siedze w domu i zajmuje sie dzieckiem!on sie mna nie przejmuje bo wie ze ja nic głupiego nie zrobie!tak strasznie mnie to boli kiety on widzi jak mi jest przykro jak bardzo mnie rani o on zachowuje sie tak jak gdyby nigdy sie nic nie stało!i poprastu sobie idzie do pracy!a ja sostaje sama z tymi moimi wszystkimi problemami zmartwieniami i z przekonamiem ze nawet o mnie nie pomysli!naprawde czuje sie jak jakis przedmiot..."zrób kolacje","uprasuj koszule",a ostatnio mi powiedział zebym mu w aucie posprzatała no wysmiałam go,co jeszcze? może mu tyłek ze przeproszeniem jeszcze wytrzec!mam go dość!czasami go tak bardzo nienawidze!nie chce go zostawiac jest ojcem mojego dziecka jesteśmy rodzina jeśli to tak mozna jeszcze nazwać!chce zeby sie zmienił tylko nie wiem co ja mam zrobić1chcoałabym zeby poczuł wreśćie ze mnie rani i ze traci rodzine której wogóle nie docenia!chciałbym poprostu troche sczescia i miłości1nie chce ciągle ryczec w poduszke a on bedzie sie zachowywał jak jakis gówniaz!naprawde nie moge sobie juz z tym poradzic!chciałam zeby chociaz raz poczuł sie tak jak ja zeby wiedział co traci...
Podobne tematy
buuu...nie chcę Tobie dokładać, ale to mi stanowczo wygląda na romans. Jeśli facet zachowuje się w sposób jaki opisałaś to dla mnie jest to jednoznaczne. Wiem, że żadna kobieta nie dopuszcza do świadomości, że ją to może spotkać, ale tak się zdarza nawet najlepszym... Unikanie zbliżenia, dziwne telefony...itd...itp...mnie to wiele mówi. Prawda niejednokrotnie jest bardzo okrutna, ale lepsza jest najgorsza prawda niż najlepsze kłamstwo. Myślę, że powinniście szczerze i w spokoju porozmawiać i zastanowić się nad waszym związkiem.....spróbuj....trzymam kciuki
Kasik odbierz pocztę ![]()
Wydaje mi się że brakuje wam iskierki ciepła która rozpaliła by ogień. Zaczęliście funkcjonować w społeczeństwie jako małżeństwo i rodzina lecz zapominacie o sobie i swoich uczuciach...
Rozumiem że chcesz to naprawić....
Być może że Twój facet zaczyna szukać rozwiązania w postaci "pocieszenia"(nie mogłem dobrać lepszego słowa) się inną kobietą jej towarzystwem, a nawet romansem,, gdyż w wasz związek wdarła się tzw "rutyna", a towarzystwo innej i świadomość faceta że jest ktoś jeszcze, sprawia że on czuje się tym podniecony i szczęśliwy, ale "olewa" swoją żonę...
co najlepsze jeszcze uważa że jest ok i że nic się nie dzieje uważa że tak mysi być...
Nie czas teraz na szukanie winy lub błędów i wytykanie ich bo to nic nie da..
MOJA RADA:
Spraw żebyś to TY się stała jego obiektem zainteresowań, a nie inna kobieta.
Pokaż że nadal jesteś atrakcyjna bo jesteś..
Musisz sprawić żeby to Ciebie zdobywał - tu ważna uwaga (zdobywał cały czas a nie czuł że Cię posiada)
Stań się kobietą którą będzie pożądał...
Nie dawaj się wtedy gdy będzie próbował Cię "przyziemić" (sorry za określenie nie mogłem dobrać nic innego tzn jeśli będzie próbował Cię uspokoić np:
"głupoty Ci w głowie fitness i solarium, kosmetyczka?"
"po co Ci takie paznokcie?"
"dla kogo się tak stroisz? przecież ja Cię kocham taką jaką jesteś?"
"przecież jesteś dla mnie atrakcyjna"
"znowu wychodzisz z koleżankami głupoty Ci w głowie?" - - - teraz to chyba jaśniej określiłem)
Równie dobrze mógłby powiedzieć "posiadam żonę" lub "posiadłem żonę" w dosłownym tego słowa znaczeniu prawda? Tak jak posiadam motor kurtkę i auto np.
Szkoda że dużo facetów nie rozumie że:
KOBIETY NALEŻY ZDOBYWAĆ CAŁE ŻYCIE!!!! WTEDY ZOSTAJĄ...........POŻĄDAJĄ.....I KOCHAJĄ......
Kasiu a czy wy aby nie pobraliście się ze wzgląd na twoją ciążę/ dziecko?
Jesteś strasznie młoda- za młoda żeby żyć w takim układzie chyba...
Jej dziewczyny ostro jedziecie:) ale on mnie naprawde nie zdradza...jak to powiedziała mi pewna miła osóbka my poprostu sie w pewnym momencie pogubilismy...juz jest lepiej czasami pokłucimy sie ale to nie tylko jego wina bo czasami trzeba poprostu nie czepiac sie byle czego!przydała nam sie taka lekcja taki czas w którym zrozumielismy ze jednak sie kochamy i tylko to sie liczy!
aaa felina Nie pobralismy sie tylko ze względu na dziecko termin naszego ślubu mielismy na rok póżniej ale stało sie tak jak sie stało!ale dziękuje za wasze odpowiedzi gdzies tam jakas prawda ukryta jest:)pozdrawiam was