Witajcie
nie wiem czy w odpowiednim dziale opisuje mój problem .Poznałam fantastycznego faceta , po bardzo dobrych, wymagających studiach, ma odpowiedzialną pracę , zna języki , ma mieszkanie itd. ogólnie same zalety więc w czym problem? z moją.... niską samooceną. Otóż od dzieciństwa mam z tym ogromny problem . Zawsze byłam cicha, nieśmiała. Ktoś pluł mi w twarz a ja udawałam że pada deszcz. Nigdy siebie nie broniłam, po prostu pogodziłam się z rolą-ofiary losu. Może to przez to, że był w moim domu alkoholizm i dlatego jestem teraz w dorosłym życiu taka wycofana. Zawsze dużo się uczyłam a i tak żadnych efektów nie było. Często dostawałam dwóje na koniec roku z matmy choć tyle się starałam. Najbardziej załamało mnie gdy nie zdałam matury z matmy bo brakło mi 1 pkt. Poprawiłam w sierpniu ale byłam tak załamana, że pomimo tylu moich starań- zawaliłam. Wtedy doszłam do wniosku, że jestem za głupia na studia. Dlatego poszłam do policealnej. Stwierdziłam po co mi studia? i tak je zawale jak głupią maturę. Teraz gdy poznałam tak wykształconego faceta czuje się przy nim jak głupek. Znowu powróciły wspomnienia z dzieciństwa. Jakoś sam fakt, że nie mam studiów nie przeszkadzał aż do teraz gdy go poznałam. Niby jemu to nie przeszkadza ale sama nie wiem czy on tylko tak to mówi. Ja czuję się trochę na niższym poziomie przez to. Niby mogłam bym pójść na studia , ale nie wiem na jakie. Poza tym nie chce od nowa przeżywać tyle stresu jak z LO , że uczyłam się a i tak niskie stopnie uzyskiwałam. Na dodatek straciłam pracę i nie zanosi się bym w szybkim czasie ją teraz znalazła. Do setna wstyd mi za samą siebie. Jestem g... i nic nie osiągnęłam i dziwię się, co taki facet robi obok mnie?? chce mnie poznać z rodziną i znajomymi. Jego rodzina wykształcona- znajomi - tak samo. O czym mam z nimi rozmawiać?? albo oni ze mną ? z bezrobotną i bez studiów? Nie wiem czy jest sens kontynuować ten związek. Te różnice w końcu wyjdą. Może lepiej szukać kogoś z swojej połki ?
Witajcie
nie wiem czy w odpowiednim dziale opisuje mój problem .Poznałam fantastycznego faceta , po bardzo dobrych, wymagających studiach, ma odpowiedzialną pracę , zna języki , ma mieszkanie itd. ogólnie same zalety więc w czym problem? z moją.... niską samooceną. Otóż od dzieciństwa mam z tym ogromny problem . Zawsze byłam cicha, nieśmiała. Ktoś pluł mi w twarz a ja udawałam że pada deszcz. Nigdy siebie nie broniłam, po prostu pogodziłam się z rolą-ofiary losu. Może to przez to, że był w moim domu alkoholizm i dlatego jestem teraz w dorosłym życiu taka wycofana. Zawsze dużo się uczyłam a i tak żadnych efektów nie było. Często dostawałam dwóje na koniec roku z matmy choć tyle się starałam. Najbardziej załamało mnie gdy nie zdałam matury z matmy bo brakło mi 1 pkt. Poprawiłam w sierpniu ale byłam tak załamana, że pomimo tylu moich starań- zawaliłam. Wtedy doszłam do wniosku, że jestem za głupia na studia. Dlatego poszłam do policealnej. Stwierdziłam po co mi studia? i tak je zawale jak głupią maturę. Teraz gdy poznałam tak wykształconego faceta czuje się przy nim jak głupek. Znowu powróciły wspomnienia z dzieciństwa. Jakoś sam fakt, że nie mam studiów nie przeszkadzał aż do teraz gdy go poznałam. Niby jemu to nie przeszkadza ale sama nie wiem czy on tylko tak to mówi. Ja czuję się trochę na niższym poziomie przez to. Niby mogłam bym pójść na studia , ale nie wiem na jakie. Poza tym nie chce od nowa przeżywać tyle stresu jak z LO , że uczyłam się a i tak niskie stopnie uzyskiwałam. Na dodatek straciłam pracę i nie zanosi się bym w szybkim czasie ją teraz znalazła. Do setna wstyd mi za samą siebie. Jestem g... i nic nie osiągnęłam i dziwię się, co taki facet robi obok mnie?? chce mnie poznać z rodziną i znajomymi. Jego rodzina wykształcona- znajomi - tak samo. O czym mam z nimi rozmawiać?? albo oni ze mną ? z bezrobotną i bez studiów? Nie wiem czy jest sens kontynuować ten związek. Te różnice w końcu wyjdą. Może lepiej szukać kogoś z swojej połki ?
Naprawdę, można człowieka źle ocenić, tylko dlatego że nie ma studiów?
Wykorzystaj ten czas.. Masz mozliwośc czerpać z tej znajomości i rób to, rozwijaj się. Może partner pomoże ci w nauce obcego języka? Nie zastanawiaj się nad tym, o czym oni mogą z tobą rozmawiać, tylko ile z tej rozmowy wyniesiesz ty. Masz naprawdę wielką okazję aby dodać sobie skrzydeł, nabrać rozpędu i nie schrzań tego. Bierz, co ci los daje i nie zastanawiaj się nad przyszłością. Ona jak zwykle daje ci coś, co wykorzystasz albo nie. Decyzja nalezy do ciebie.
Dzisiaj praktycznie każdy ma studia a w szczególności większość dziewczyn kończy studia. Dlatego ja jestem takim trochę wyjątkiem, którego trudno znaleźć już w dzisiejszych czasach. Nigdy nie sądziłam , że poznam kogoś takiego inteligentnego, raczej obstawiałam coś w rodzaju Boba Budowniczego itp. czyli takiego jak ja, bez studiów na moim poziomie.
Dzisiaj praktycznie każdy ma studia a w szczególności większość dziewczyn kończy studia. Dlatego ja jestem takim trochę wyjątkiem, którego trudno znaleźć już w dzisiejszych czasach. Nigdy nie sądziłam , że poznam kogoś takiego inteligentnego, raczej obstawiałam coś w rodzaju Boba Budowniczego itp. czyli takiego jak ja, bez studiów na moim poziomie.
Dociera do ciebie, co ci napisałam?
Nie stawiaj znaku = miedzy wykształceniem a inteligencją. Juz sam fakt ze zauwazasz roznice miedzy wami swiadczy o Twojej umiejrtnosci anslizy i samodzielnego myslenia. A to jest podstawa inteligencji. Wyksztslcenie to inteligencja + ciezka praca. Zmotywuj sie do wydiłku a nie szukaj swoich wad. Ogladanie sie za siebie by sie krytykowac nie ma sensu. Sam jestem po ciezkich stfiach, mam zone bez studiow ale uwazam ja za inteligentniejszą ode mnie. W sytuacjach kryxysowych, gdy trzeba szybko podjac xyciową decyzje to zwykle zona ma racje. Moje studia to tylko papierek dajacy wyższe zarobki.
Dzisiaj praktycznie każdy ma studia a w szczególności większość dziewczyn kończy studia. Dlatego ja jestem takim trochę wyjątkiem, którego trudno znaleźć już w dzisiejszych czasach. Nigdy nie sądziłam , że poznam kogoś takiego inteligentnego, raczej obstawiałam coś w rodzaju Boba Budowniczego itp. czyli takiego jak ja, bez studiów na moim poziomie.
A pracujesz jakoś nad swoją samooceną?
Nie wiem jak pracować nad sobą. Nigdy nie umiałam, nawet psycholog nie pomógł. Po prostu urodziłam się głupia. Teraz zamiast cieszyć się, że mam świetnego faceta, który mnie chce, odzywają się moje kompleksy. ( bo co jego znajomi o mnie pomyślą? , jego rodzina?, pewnie coś w stylu kogoś Ty tu przyprowadził - nieudacznika, który pewnie na kasę leci). Mam tyle w głowie negatywnych myśli o sobie jak nigdy. Jeszcze brak pracy mnie tak dobija. Jak miałam pracę to tak nie dołowałam.
Nie wiem jak pracować nad sobą. Nigdy nie umiałam, nawet psycholog nie pomógł. Po prostu urodziłam się głupia. Teraz zamiast cieszyć się, że mam świetnego faceta, który mnie chce, odzywają się moje kompleksy. ( bo co jego znajomi o mnie pomyślą? , jego rodzina?, pewnie coś w stylu kogoś Ty tu przyprowadził - nieudacznika, który pewnie na kasę leci). Mam tyle w głowie negatywnych myśli o sobie jak nigdy. Jeszcze brak pracy mnie tak dobija. Jak miałam pracę to tak nie dołowałam.
Psycholog nie pomoze jezeli Ty nie bedziesz nad soba pracowac.
Jak zatem to się robi?
Mam wypisać sobie na karteczce jaka jestem super i czytać sobie gdy mi smutno i źle?
Tego nie da się wypracować- ktoś rodzi się przebojowy a ktoś taką ciamajdą jak ja?
Bardziej martwi mnie czy jest sens kontynuować ten związek? bo właśnie trochę przez ten związek jestem w takim stanie. Jest takie przysłowie ,, nie dla psa kiełbasa'' , które u mnie się sprawdza w 100 %. Nie chce się za bardzo się angażować by potem cierpieć. Czy któraś była w podobnej sytuacji ? czy taki związek może przetrwać czy jednak różnice zaczynają drażnić faceta w końcu?
Trzeba być 'madrze upartym' czyli nie poddawac sie przy pierwsxych niepowodzeniach. Nie udalo sie 1,2,3,5,9,11 raz? Uda sie 23 raz. Trzeba przemyslec poraźki i cos zmienic. Inteligentni ludzie beda patrzec na Twoja pracowitosc i chec zmian/ poprawy a nie na to vo teraz masz. Bo liczy sie potencjał. Pracowity człowiek z biednej rodziny dla sensownych ludzi jest wiecej wart niż bogaty len co to sam do niczego nie doszedł. Rozsądni ludzie nie beda Ciebie traktowac z góry za brsk mgr przed nazwiskiem
Jak zatem to się robi?
Mam wypisać sobie na karteczce jaka jestem super i czytać sobie gdy mi smutno i źle?Tego nie da się wypracować- ktoś rodzi się przebojowy a ktoś taką ciamajdą jak ja?
Bardziej martwi mnie czy jest sens kontynuować ten związek? bo właśnie trochę przez ten związek jestem w takim stanie. Jest takie przysłowie ,, nie dla psa kiełbasa'' , które u mnie się sprawdza w 100 %. Nie chce się za bardzo się angażować by potem cierpieć. Czy któraś była w podobnej sytuacji ? czy taki związek może przetrwać czy jednak różnice zaczynają drażnić faceta w końcu?
Przetrwa, ale sama daj mu szanse.
Jak zatem to się robi?
Mam wypisać sobie na karteczce jaka jestem super i czytać sobie gdy mi smutno i źle?Tego nie da się wypracować- ktoś rodzi się przebojowy a ktoś taką ciamajdą jak ja?
Bardziej martwi mnie czy jest sens kontynuować ten związek? bo właśnie trochę przez ten związek jestem w takim stanie. Jest takie przysłowie ,, nie dla psa kiełbasa'' , które u mnie się sprawdza w 100 %. Nie chce się za bardzo się angażować by potem cierpieć. Czy któraś była w podobnej sytuacji ? czy taki związek może przetrwać czy jednak różnice zaczynają drażnić faceta w końcu?
Ja byłam w takim związku. Krótko i na temat; Facet dał mi wiele mozliwości, podał rękę i dzięki niemu zrobiłam w zyciu ogromny krok w przód. Mimo iż rozstalismy sie po 18 latach, to jednak to co osiągnęlam, zostało.
Jak zatem to się robi?
Mam wypisać sobie na karteczce jaka jestem super i czytać sobie gdy mi smutno i źle?Tego nie da się wypracować- ktoś rodzi się przebojowy a ktoś taką ciamajdą jak ja?
Bardziej martwi mnie czy jest sens kontynuować ten związek? bo właśnie trochę przez ten związek jestem w takim stanie. Jest takie przysłowie ,, nie dla psa kiełbasa'' , które u mnie się sprawdza w 100 %. Nie chce się za bardzo się angażować by potem cierpieć. Czy któraś była w podobnej sytuacji ? czy taki związek może przetrwać czy jednak różnice zaczynają drażnić faceta w końcu?
Idzie się na terapię. Skierowanie możesz wziąć od rodzinnego albo iść na wersję komercyjną. Na terapii mówisz, z czym chcesz sobie poradzić. Może jesteś DDA i stąd wynikają problemy.
Wiesz, to Ty ten swój związek sabotujesz. Bo obiektywnie nie ma żadnych powodów do tego, żeby go nie kontynuować.
Może faktycznie macie rację. Muszę przemyśleć to wszystko. Przez moją niską samoocenę nie jestem pewna jego ani tego związku. Męczy mnie to strasznie. Nawet nie chwale się moim związkiem bo jakby wiedzieli pewne osoby, że z kimś takim się spotykam to jeszcze bardziej by mnie dobily gadaniem że i tak mnie rzuci bo za głupia na niego jestem. Chyba muszę się ogarnąć bo może faktycznie jemu to nie przeszkadza a ja mogę zniszczyć wszystko.
Czy mowa o tym mężczyźnie??
https://www.netkobiety.pl/t122277.html
Witam.
Dobrze Cię rozumiem, podobnie się czuję. Jestem podobna do Ciebie, mój M nie ma studiów, ale jest samoukiem , ma sporą wiedzę. Też czasami czuje się głupia przy nim. On ma swoje zainteresowania, pasję. A mnie jakoś nic nie wciągnęło na dłużej. Nie mam złotych rad , bo sama ich nie znalazłam.
Oj jakbym o sobie czytala w przedziale jak miałam 20 czy 30 lat. Tezcczulam się za glupia, czy mało ciekawa, w efekcie inną mi zawsze sprzątała faceta z przed nosa. Nad tąc cechą sie pracuje, ale czy bedzie efekt to nie wiadomo. Mozesz spróbować .
Albo zrobić studia jak chcesz. To nie czasy przed wojną teraz każdy może je skończyć. Oczywiście wybrać jakiś kierunek, który odpowiada danejbosibie, a nie, że taka moda, albo tylko tu były miejsca.
Z całego postu przebija to, że nie czujesz się z tym facetem dobrze. Co z tego, że jest dobrą partią w oczach otoczenia. Dlaczego nie miałabyś znależć Boba budowniczego? Na inteligencję wprost przełożenia to nie ma. Nie, nie musisz mieć studiów- możesz robić to co lubisz po szkole policealnej i być z mężczyzną z jakim Ci dobrze. A może po prostu coś innego Ci w nim nie pasuje, nie o wykształcenie chodzi.
Może faktycznie macie rację. Muszę przemyśleć to wszystko. Przez moją niską samoocenę nie jestem pewna jego ani tego związku. Męczy mnie to strasznie. Nawet nie chwale się moim związkiem bo jakby wiedzieli pewne osoby, że z kimś takim się spotykam to jeszcze bardziej by mnie dobily gadaniem że i tak mnie rzuci bo za głupia na niego jestem. Chyba muszę się ogarnąć bo może faktycznie jemu to nie przeszkadza a ja mogę zniszczyć wszystko.
Z mojego własnego podwórka - ja inżynier, spoko praca, wieczny optymista, lekko traktujący życie. Żona, pesymistką, przywiązana od 30 lat do jednego etatu, pasjonatka ekologii. Nie mamy wspólnych tematów na poziomie zainteresowań. Mamy różne podejście do życia, na ogół się nie rozumiemy. Ale jesteśmy razem od ponad 30 lat, bo mi ona właśnie odpowiada, a ona nie wyobraża sobie życia bez mnie.
Nie musisz być taka jak twój partner. Nie musisz mu imponować. Ważne żeby on potrzebował tego co ty mu dajesz, a on dawał ci to czego ty potrzebujesz. Nie jesteś tytanem intelektu? A czy on o tym nie wie? Na pewno jest w tym ryzyko, ale ono jest zawsze. Wchodząc w związek z kimś "z twojej ligi" ryzykujesz dokładnie tyle samo. Bo będziesz za duża, za mała, bo mu się znudzisz. Ot, życie.
Dzisiaj praktycznie każdy ma studia a w szczególności większość dziewczyn kończy studia. Dlatego ja jestem takim trochę wyjątkiem, którego trudno znaleźć już w dzisiejszych czasach. Nigdy nie sądziłam , że poznam kogoś takiego inteligentnego, raczej obstawiałam coś w rodzaju Boba Budowniczego itp. czyli takiego jak ja, bez studiów na moim poziomie.
Nie każdy ja np nie mam bo w domu był alkohol, brak pieniędzy i zainteresowania rodziców. A pracując i studiując nie dałabym rady z tymi cenami w PL ale w związku z tym nie oznacza to że jestem głupia czy gorsza. Może powinnaś udać się na terapię?
Naprawdę, można człowieka źle ocenić, tylko dlatego że nie ma studiów?
Można. Byłam negatywnie oceniana za mniejsze "przewinienia". Ludzie są różni i za różne rzeczy potrafią negatywnie ocenić.
Wykorzystaj ten czas.. Masz mozliwośc czerpać z tej znajomości i rób to, rozwijaj się..
Tutaj racja.
Autorko, piszesz, ze dopiero się poznaliście. On pewnie wie o Twoim braku wykształcenia i jak na razie mu to nie przeszkadza. Pozwól tej znajomości się rozwijać, nie spinaj się tak, to dopiero początki i na razie jest dobrze. Nie doszukuj się problemów, póki ich nie ma, bo sama je sobie stworzysz.
ana321, wysłałam Ci coś na maila
Może nie na temat tego, czy kontynuować związek, ale na temat studiów, a raczej ich braku ![]()
Autorko wg mnie za bardzo się tym przejmujesz. Wg niego jesteś za pewne bardzo mądrą osobą. Każdy ma swoją wiedzę i inteligencję,nie zawsze musi być w tej samej dziedzinie. Ja też uważam swojego męża za mego inteligentnego i z ogromną wiedzą a siebie niezbyt , ale wynika to z faktu że on ma wiedzę bardziej praktyczną niż ja, i cały czas słyszę od niego że to ja jestem tą mądrzejszą ![]()