Poznałem pewną dziewczynę. Spotkaliśmy się 4x wszystkie spotkania były świetne według niej i mnie. Oboje czuliśmy się jakbyśmy znali się x lat (można powiedzieć bratnie dusze). Charakter, poczucie humory wszystko na tym samym poziomie, czasem brakowałlo o czym gadać, ale to nie była niezręczna cisza nawet o tym rozmawialismy. Nasza znajomość nabierała strasznie tępa i na 3 randce już byliśmy dość blisko jednak bez seksu. Po 4 spotkaniu nieco się ode mnie oddaliła bo powiedziałem coś o jej się niespodobało(dość przypadkowo) i chciała dać sobie chwilę czasu. Przez to pisało mi się z nią nieco ciężej taka niechętna. Raz coś jej napisałem wspominając o kumplowaniu się. Ona to jakby nieco podłapała i się zastanawiała czy coś takiego jest możliwe bo nasza znajomość była czysto pod związek. Ja po dwóch dniach się do niej odezwałem długą wypowiedzią, która w moim odczuciu miała brzmieć w stylu (że chcę z nią zwiazku lecz jak nie wyjdzie warto pomyśleć zwyczajnie o przyjaźni) Ona to odebrała kompletnie inaczej (Fajnie było jest to mile wspomnienie, ale zostańmy przyjaciółmi). Od tego momentu każdy z nas inaczej myślal. Ona zaczynała mnie postrzegać jako przyjaciela a ja chciałem dążyć do związku. Potem znów zacząłem z nią pisać i byliśmy zszokowani. Kiedy mi napisała, żę od ostatniego spotkania ma wrażenie, że ta znajomość idzie w stronę przyjazni i jej to zaczynalo pasować bo, gdy sie do niej odezwalem(piszac o tej relacji) nie poczula zadnego zalu. Ja jej wszystko wyjaśnilem piszac o co mi konkretnie chodziło i zaoferowalem jej spotkanie, które odrzucila i juz nie chciala jedynie powiedziala, ze mozemy sie kumplowac. Finalnie ja się z nia pozegnalem jakies 10 dniu temu ladnymi slowami bez agresji zyczac jej powodzenia. Ona, takze sie ladnie pozegnala i byla zaskoczona jak pokojowo potrafie to robic dodala, ze jeszcze sie nieraz spotkmy i powiedziala ze dobry ze mnie chlopak. Ona bardzo chciala by to sie zakonczylo pokojowo. Zastanawiam sie czy idzie to jeszcze jakkolwiek odkrecic bo mi jest cholernie zal i nie mowie teraz tego przez pryzmat, ze czuje ze ja stracilem. Kiedy sie z nia spotykalem widzialem w niej kogos tak podobnego do mnie jakbym sie z nia wychowywal. Kazdy kto by sie jej zapytal jak jej bylo ze mna odpowie, ze to super wspomnienie i było na prawde fajnie, jednak nie chce sie juz spotykac. Troche to bez sensu, bo spotkania byly super, a ona to ocenia przez pryzmat pisania. Jestem świecie przekonany, ze jakbym ja spotkal przeciez to by było nierealne bym zmienil swoje nastawienie do niej. Czulem sie tak luzno, ze wszystko moglem jej walić bez jakichkolwiek kompleksów i robic wiele spontanicznych rzeczy, ale do tego trzeba spotkania, którego nie bedzie nawet raczej jej za szybko przypadkowo nie spotkam bo daleko mieszka... A pisząc nie wiem czy idzie to odkrecic. Chcialem tylko wspomniec o przyjazni a z tego taki klops wyszedl. Inaczej to odebrala i jej taka mysl zaczela pasowac powoli. Stwierdzilem, ze nie bede do niej pisal nie wiem czy to cokolwiek cos da... ale mam ochotę jej stanowczo coś napisać oczywiście nie urażając nikogo. Bo nie chcę być dobrym chłopakiem, a stanowczy potrafię być. Teraz myśle, ze po co mi taka przyjazn. Jak ja z dwa moze trzy razy zobacze.. na rok. Głupi bylem... Jest jeszcze opcja, ze podstępnie móglbym sięz nią spotkać jako niby kumple, a ja finalnie bym inaczej sie zachowywal nie po kumpelsku, nawet ciezko mi to sobie wyobrazic. Czy może w ogole do niej nie pisać i odezwać się za jakiś czas badając co tam u niej moze taka chwila rozłąki by pomogła. Bo nie chce sobie dawać z nią spokoju na zawsze bo kogos, az tak podobnego spotyka sie raz w zyciu.
Podobne tematy
Jak nie wyjawisz co takiego jej powiedziales, ze ochlodzilo relacje to sorry, ale trudno Ci cos doradzic.
Jeszcze dodam, że czasu strasznie dużo na to poświęciliśmy i zwyczajnie tego jest szkoda. Ona też z początku czuła jakoś tam, żal jednak, gdy o tej przyjaźni zaczynałem wspominać to jakby to z niej uszlo.
Powiedziałem jej, że jestem niewyżyty. Dość dziwnie się złożyło bo na 3 spotkaniu o tym żartowałem i jej się to podobało i się z tego śmiała. A na 4 się zapytała, że ja to się jej chyba podobam i właśnie powiedziałem to słowo chciałem jakoś nawiązać do tamtego spotkania czy cos. Trochę to przypadkowo wyszło. Przeprosiłem ja za to. Też odnosiłem wrazenie, że zbyt bardzo się dobierałem. Ręce za bardzo mi chodziły. To chyba, aż tak jej nie przeszkadzalo. Wiem, że za to było mi najbardziej głupio bo na 3 spotkaniu jej obiecałem że spowolnimy jednak tego nie zrobiłem, gdy ja zaczynałem całować czasami nie mogłem się powstrzymać. Oczywiście znałem jakiś umiar. Wiem, że za to nie jest zła. Tylko bardziej za to co jej powiedziałem. No, ale nie mam zamiaru jej już przepraszać i tak wystarczająco już tego zrobiłem.
5 2019-09-25 09:39:16 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-09-25 09:44:53)
Po co wspominać o friendzonie jak się chce czegoś innego.?
Napisz jej to co tu, jakie masz oczekiwania wprost. I masz nauczkę, że komunikaty do kogoś mają być jasne, a nie pitu pitu które ktoś może dowolnie zinterpretowac
Edit: doczytałam nowy post
Gość co się dobiera, mówi o niewyżyciu potem zostańmy przyjaciółmi wychodzi na to że chcesz seksu bez zobowiązań, jej to nie pasuje.
A sporo razy pokazywalem, że mi zależy w sumie ona też. Ja zrobiłem jakieś dobre jedzenie ona mnie zabrała na kajaki na spotkaniu. Super się uzupełnialiśmy.
Możesz w 1 zdaniu czego chcesz od tej dziewczyny?
Wydaje mi sie, ze to z Twojego punktu widzenia sie tak super dogadywaliscie, ale nie z jej.
9 2019-09-25 09:55:17 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-09-25 09:58:52)
Uwierz, że nie. Jest to dziewczyna, która jest nieśmiała. Przy mnie nabrała dużo pewności siebie. Od razu, gdy mnie zobaczyła to nie miała problemu by coś mi powiedzieć niczego się nie bala. Mówiła, że nigdy tak nie miała i pierwszy raz ma taką relację. Sama zaczynala pewne bariery przełamywać. Sama mi mowi, że było super i jest to niesamowite wspomnienie tylko coś zaczęło się psuć (to co powiedziałem, przyjaźń itp.) mówię czysto racjonalnie teraz. Ja sam się zastanawiałem wcześniej czy to to nie bylem pewny. Jedyne co mnie trzymało to te podobieństwa. Normalnie mówiliśmy do siebie Janusz i Grażyna, bo mieliśmy tak podobne charaktery. Moim zdaniem to, że nie było super nie wchodzi w grę. Tylko w pewnym momencie coś niby zaczęło się psuć.
W jednym znadniu chce z nią być.
Kolejny Twój post o tej samej dziewczynie. Daj sobie chłopie spokój. Zachowałeś się tak, ze praktycznie każda kobieta by od Ciebie uciekła tylko zgrabnie to w tym poście pominales.
Kolejny Twój post o tej samej dziewczynie. Daj sobie chłopie spokój. Zachowałeś się tak, ze praktycznie każda kobieta by od Ciebie uciekła tylko zgrabnie to w tym poście pominales.
Zachowałem się wobec dziewczyny tak jak powinienem. Przeprosiłem ją. Żałowałem tego co zrobiłem i stwierdzilem, że się z nią pożegnam zrobiłem to w bardzo kulturalny sposób. Dziewczyna, aż była zaskoczona, że tak potrafię się zachować i pokojowo coś rozwiązać. Co niby pominąłem? Tamto uznałem, że zamknąłem. Dziewczyna nie żywi do mnie urazy za tamto tylko zaczęła mnie postrzegać jak przyjaciela. O to tutaj chodzi. Dlatego tego nie poruszałem. Zaraz by ktoś wątek by ten zamknął jakbym znów zaczął pisać to samo. Tu się rozchodzi o to, że w przyjaźń zacząłem się wkręcać i ona zaczyna mnie jako kumpla postrzegać.
W celu?
13 2019-09-25 10:25:48 Ostatnio edytowany przez midas111 (2019-09-25 10:32:19)
W celu?
Konkretnie czego? Że byc z nią? Dziewczyna mi się podoba z charakteru i wyglądu. Ma coś w sobie. Jest osobą, która wyznaje wartości jak ja. Nie lubi przechwalania się. Zauroczyła mnie tym. Po prostu zabujałem się w niej.
Uwierz, że nie. Jest to dziewczyna, która jest nieśmiała. Przy mnie nabrała dużo pewności siebie. Od razu, gdy mnie zobaczyła to nie miała problemu by coś mi powiedzieć niczego się nie bala. Mówiła, że nigdy tak nie miała i pierwszy raz ma taką relację. Sama zaczynala pewne bariery przełamywać. Sama mi mowi, że było super i jest to niesamowite wspomnienie tylko coś zaczęło się psuć (to co powiedziałem, przyjaźń itp.) mówię czysto racjonalnie teraz. Ja sam się zastanawiałem wcześniej czy to to nie bylem pewny. Jedyne co mnie trzymało to te podobieństwa. Normalnie mówiliśmy do siebie Janusz i Grażyna, bo mieliśmy tak podobne charaktery. Moim zdaniem to, że nie było super nie wchodzi w grę. Tylko w pewnym momencie coś niby zaczęło się psuć.
W jednym znadniu chce z nią być.
Nie wierze Ci. Z prostego powodu. Nie ma takiego czlowieka, ktory szuka jakies relacji, czuje sie z kims jak z najlepszym przyjacielem, ktorego zna od lat i w dodatku jest chemia i wszystko jest i rezygnuje z tego tak latwo jak ona.
Nie ma takiego czegos. Po prostu nie bylo tak super tylko idealizujesz to.
midas111 napisał/a:Uwierz, że nie. Jest to dziewczyna, która jest nieśmiała. Przy mnie nabrała dużo pewności siebie. Od razu, gdy mnie zobaczyła to nie miała problemu by coś mi powiedzieć niczego się nie bala. Mówiła, że nigdy tak nie miała i pierwszy raz ma taką relację. Sama zaczynala pewne bariery przełamywać. Sama mi mowi, że było super i jest to niesamowite wspomnienie tylko coś zaczęło się psuć (to co powiedziałem, przyjaźń itp.) mówię czysto racjonalnie teraz. Ja sam się zastanawiałem wcześniej czy to to nie bylem pewny. Jedyne co mnie trzymało to te podobieństwa. Normalnie mówiliśmy do siebie Janusz i Grażyna, bo mieliśmy tak podobne charaktery. Moim zdaniem to, że nie było super nie wchodzi w grę. Tylko w pewnym momencie coś niby zaczęło się psuć.
W jednym znadniu chce z nią być.
Nie wierze Ci. Z prostego powodu. Nie ma takiego czlowieka, ktory szuka jakies relacji, czuje sie z kims jak z najlepszym przyjacielem, ktorego zna od lat i w dodatku jest chemia i wszystko jest i rezygnuje z tego tak latwo jak ona.
Nie ma takiego czegos. Po prostu nie bylo tak super tylko idealizujesz to.
Potrafię po prostu myśleć empatycznie jestem skłonny nawet do poświęceń. Boje przecież się tego jak zacznę okazywać zainteresowanie i zacznę ja błagać na kolanach to się ona zwyczajnie oddali. Tyle się przecież o tym mowi, że jak ktoś naciska to druga osoba się oddala. Nie idealizuję po co miałbym to robić. Powoli się zaczynam czuć jakby to ze mnie ktoś chciał głupa zrobić. Wolałem mieć jakikolwiek kontakt z dziewczyną nawet licząc na kumpelstwo czego teraz żałuję. Nie mam tak, że myślę o niej cały czas. Chociaż wczoraj przez większość pracy myślałem dużo o tym i o niej. Jak jestem ze znajomymi to o tym zwyczajnie nie myślę, chociaż co jakiś czas nachodzą mnie myśli. To ktoś mi wytłumaczy jak to powinno w takim razie wyglądać? Jak wygląda miłość? Bo co to w takim razie było? Jakaś obłuda? Nie chce mi się wierzyć. Skoro dziewczyna mi się podoba, to co mam robić? Nie dam sobie wmówić, że sobie coś idealizuję.
Mam naciskać na kobietę( nie chcę wyjść na jakiegoś desperata) czy kogoś kto ma nierówno pod sufitem. Chce walczyć o nią bo czuje że jest jeszcze jakaś nadzieja, ale potrafię puścić osobę wolno i dać też jej spokój, jeśli tego potrzebuje i jest pewna, a po niej odnoszę wrażenie, że sama już nie wie, bo strasznej poplatalem. Chce jej zwyczajnie wyznać miłość, ale boje się tego.
17 2019-09-25 11:01:35 Ostatnio edytowany przez balin (2019-09-25 11:07:24)
midas111 z przebiegu znajomości wygląda na to, że byłeś typowym plastrem na złamane serduszko. Szaleńcze tempo na początku, wyhamowanie i powrót zapewne do byłego. Za dużo to roztrząsasz. Czasem jest tak, że nasze zachowanie nie ma znaczenia, a zachowanie dziewczyny jest uzależnione od innej relacji. Gdybyś był tylko usłużnym przyjacielem relacja trwała by dalej. Chciałeś związku i zbliżenia, no to się zerwała z takiego układu.
Winter.Kween napisał/a:midas111 napisał/a:Uwierz, że nie. Jest to dziewczyna, która jest nieśmiała. Przy mnie nabrała dużo pewności siebie. Od razu, gdy mnie zobaczyła to nie miała problemu by coś mi powiedzieć niczego się nie bala. Mówiła, że nigdy tak nie miała i pierwszy raz ma taką relację. Sama zaczynala pewne bariery przełamywać. Sama mi mowi, że było super i jest to niesamowite wspomnienie tylko coś zaczęło się psuć (to co powiedziałem, przyjaźń itp.) mówię czysto racjonalnie teraz. Ja sam się zastanawiałem wcześniej czy to to nie bylem pewny. Jedyne co mnie trzymało to te podobieństwa. Normalnie mówiliśmy do siebie Janusz i Grażyna, bo mieliśmy tak podobne charaktery. Moim zdaniem to, że nie było super nie wchodzi w grę. Tylko w pewnym momencie coś niby zaczęło się psuć.
W jednym znadniu chce z nią być.
Nie wierze Ci. Z prostego powodu. Nie ma takiego czlowieka, ktory szuka jakies relacji, czuje sie z kims jak z najlepszym przyjacielem, ktorego zna od lat i w dodatku jest chemia i wszystko jest i rezygnuje z tego tak latwo jak ona.
Nie ma takiego czegos. Po prostu nie bylo tak super tylko idealizujesz to.Potrafię po prostu myśleć empatycznie jestem skłonny nawet do poświęceń. Boje przecież się tego jak zacznę okazywać zainteresowanie i zacznę ja błagać na kolanach to się ona zwyczajnie oddali. Tyle się przecież o tym mowi, że jak ktoś naciska to druga osoba się oddala. Nie idealizuję po co miałbym to robić. Powoli się zaczynam czuć jakby to ze mnie ktoś chciał głupa zrobić. Wolałem mieć jakikolwiek kontakt z dziewczyną nawet licząc na kumpelstwo czego teraz żałuję. Nie mam tak, że myślę o niej cały czas. Chociaż wczoraj przez większość pracy myślałem dużo o tym i o niej. Jak jestem ze znajomymi to o tym zwyczajnie nie myślę, chociaż co jakiś czas nachodzą mnie myśli. To ktoś mi wytłumaczy jak to powinno w takim razie wyglądać? Jak wygląda miłość? Bo co to w takim razie było? Jakaś obłuda? Nie chce mi się wierzyć. Skoro dziewczyna mi się podoba, to co mam robić? Nie dam sobie wmówić, że sobie coś idealizuję.
Ok, odpowiedz sobie na pytanie: Czy serio myslisz, ze kobieta, ktora czuje sie tak super i tak super dogaduje sie z facetem naprawde moze stracic zainteresowanie i pojsc na ta przyjazn?
Ona nie czula sie tak samo jak Ty i Ty to wlasnie idealizujesz. Myslisz, ze to bylo totalnie wzajemne.
Znam to z autopsji. Nie jeden myslal, ze ma ze mna taka cudowna relacje. Mysleli co chcieli myslec.
Postaw z nia sprawe jasno, bo dla mnie calosc tego problemu to jest jakas glupota.
Jezeli ja sie z kims czuje tak komfortowo, tak blisko (jak gdybysmy znali sie od lat), jezeli czuje, ze moge mowic o wszystkim... To rzucam karty na stol i mowie takiej osobie wprost czego chce i co czuje. Dlatego, ze tego nie robisz to wiem, ze tak nie jest cudownie jak to opisales.
midas111 z przebiegu znajomości wygląda na to, że byłeś typowym plastrem na złamane serduszko. Szaleńcze tempo na początku, wyhamowanie i powrót zapewne do byłego. Za dużo to roztrząsasz. Czasem jest tak, że nasze zachowanie nie ma znaczenia. Gdybyś był tylko usłużnym przyjacielem relacja trwała by dalej. Chciałeś związku i zbliżenia, no to się zerwała z takiego układu.
Eh może faktycznie masz rację. Dziewczyna miała pół roku temu chłopaka czy tam rok. On miał straszna depresję i nie dało się z nim żyć. Strasznie o niego walczyła. Chodziła z nim do psychologa itp. Mówiła o nim, że był to dobry człowiek, ale zły partner. Chciałem z nią pogadać kiedyś, ale mówiła, że to zamknięty temat i nie chce do tego wracać. Podczas naszej znajomości okazało sie, że ten chłopak jeździ do jakiejś dziewczyny, która mieszka kilka domów od niej. Ona zrobiła się nieco wściekła. Mówiła, że wzięła wszystkie jego rzeczy i spaliła czy tam podarła. Jestem przekonany, że ten chłopak coś dalej do niej czuje. Ona mówiła, że to zamknięty rozdział. Kiedy się niby zaczynało między nami psuć i wymieniała aspekty dlaczego to napisała, że sama nie wie czy jeszcze po swoim byłym się pozbierała.
midas111 napisał/a:Uwierz, że nie. Jest to dziewczyna, która jest nieśmiała. Przy mnie nabrała dużo pewności siebie. Od razu, gdy mnie zobaczyła to nie miała problemu by coś mi powiedzieć niczego się nie bala. Mówiła, że nigdy tak nie miała i pierwszy raz ma taką relację. Sama zaczynala pewne bariery przełamywać. Sama mi mowi, że było super i jest to niesamowite wspomnienie tylko coś zaczęło się psuć (to co powiedziałem, przyjaźń itp.) mówię czysto racjonalnie teraz. Ja sam się zastanawiałem wcześniej czy to to nie bylem pewny. Jedyne co mnie trzymało to te podobieństwa. Normalnie mówiliśmy do siebie Janusz i Grażyna, bo mieliśmy tak podobne charaktery. Moim zdaniem to, że nie było super nie wchodzi w grę. Tylko w pewnym momencie coś niby zaczęło się psuć.
W jednym znadniu chce z nią być.
Nie wierze Ci. Z prostego powodu. Nie ma takiego czlowieka, ktory szuka jakies relacji, czuje sie z kims jak z najlepszym przyjacielem, ktorego zna od lat i w dodatku jest chemia i wszystko jest i rezygnuje z tego tak latwo jak ona.
Nie ma takiego czegos. Po prostu nie bylo tak super tylko idealizujesz to.
A ja w to akurat jestem w stanie uwierzyć, bo nie każda osoba potrafi się szybko zaangażować. Czasem długo bada grunt, zastanawia się i musi kogoś dobrze poznać.
Nie mogę zrozumieć innej rzeczy: jeśli tak dobrze się dogadujecie, to po co rezygnować z przyjaźni. Przecież też jest bardzo wartościowym doznaniem. A jeśli coś się psuje, to niech się samo zepsuje. Po co ucinać kontakt na siłę, skoro miło spędzacie czas na spotkaniach.
OK, macie inne wyobrażenie o celowości tej relacji: Ty - raczej związek, ona - raczej przyjaźń. Ale obojgu z Was może się odmienić. Dajcie sobie czas.
Aczkolwiek mogła się przestraszyć zestawienia komunikatów typu: "mam na Ciebie ochotę" i "zostańmy przyjaciółmi". Pewnie poczuła się potraktowana przedmiotowo, albo jak jakiś towar zastępczy...
midas111 napisał/a:Winter.Kween napisał/a:Nie wierze Ci. Z prostego powodu. Nie ma takiego czlowieka, ktory szuka jakies relacji, czuje sie z kims jak z najlepszym przyjacielem, ktorego zna od lat i w dodatku jest chemia i wszystko jest i rezygnuje z tego tak latwo jak ona.
Nie ma takiego czegos. Po prostu nie bylo tak super tylko idealizujesz to.Potrafię po prostu myśleć empatycznie jestem skłonny nawet do poświęceń. Boje przecież się tego jak zacznę okazywać zainteresowanie i zacznę ja błagać na kolanach to się ona zwyczajnie oddali. Tyle się przecież o tym mowi, że jak ktoś naciska to druga osoba się oddala. Nie idealizuję po co miałbym to robić. Powoli się zaczynam czuć jakby to ze mnie ktoś chciał głupa zrobić. Wolałem mieć jakikolwiek kontakt z dziewczyną nawet licząc na kumpelstwo czego teraz żałuję. Nie mam tak, że myślę o niej cały czas. Chociaż wczoraj przez większość pracy myślałem dużo o tym i o niej. Jak jestem ze znajomymi to o tym zwyczajnie nie myślę, chociaż co jakiś czas nachodzą mnie myśli. To ktoś mi wytłumaczy jak to powinno w takim razie wyglądać? Jak wygląda miłość? Bo co to w takim razie było? Jakaś obłuda? Nie chce mi się wierzyć. Skoro dziewczyna mi się podoba, to co mam robić? Nie dam sobie wmówić, że sobie coś idealizuję.
Ok, odpowiedz sobie na pytanie: Czy serio myslisz, ze kobieta, ktora czuje sie tak super i tak super dogaduje sie z facetem naprawde moze stracic zainteresowanie i pojsc na ta przyjazn?
Ona nie czula sie tak samo jak Ty i Ty to wlasnie idealizujesz. Myslisz, ze to bylo totalnie wzajemne.
Znam to z autopsji. Nie jeden myslal, ze ma ze mna taka cudowna relacje. Mysleli co chcieli myslec.
Postaw z nia sprawe jasno, bo dla mnie calosc tego problemu to jest jakas glupota.Jezeli ja sie z kims czuje tak komfortowo, tak blisko (jak gdybysmy znali sie od lat), jezeli czuje, ze moge mowic o wszystkim... To rzucam karty na stol i mowie takiej osobie wprost czego chce i co czuje. Dlatego, ze tego nie robisz to wiem, ze tak nie jest cudownie jak to opisales.
Otwarcie mówiłem o wszystkim dosłownie, ale nic o żadnym wyznawaniu miłości. To wynika z tego, że jestem nieśmiały i nie wiem czemu wydaje mi się być to nieco płytkie. Wolę zdecydowanie to czynami pokazywać. To po co w takim razie ona sama mówi, że było super i ma mile z tego wspomnienie. Jeśli to tak wygląda to mam prawo się czuć nieco wykorzystany? Z jej wiadomości to tak wyglądało jakby to była moja wina, że to zrobilem, że to. Sama raz stwierdzila, że po części to też jej wina. W pewnym momencie piszac z nią czułem się jak kozioł ofiarny. Kilka razy nawet jej coś podczas spotkań napomknąłem, że faceci lubią jak dziewczyna się stara, bo mi tego brakowalo. Ale tak to wyglądało, że to po prostu taki charakter ma. Eh myslalem, że jak ludzie się świetnie dogadują i mają podobne charaktery (nie ściemniam) to mogą coś super stworzyć ja na to liczylem. Sama na koniec uznawała mnie za pokręconego szalonego świra. Przecież jeśli każdy będzie tak wybrzydzał to nigdy nie znajdzie prawdziwej miłości w życiu... Może masz rację co do niej wiele aluzji z życia jej dawałem o relacjach rodzin itp. że ciocia tak robiła i tak skończyła, że kumple to, a teraz to wszystko samo wychodzi. Może jej nigdy nie interesowałem... Mówiła, że jej się podobam. Nawet sama się przytulała do mnie... Strasznie dużo w tym wszystkim od niej wyczuwam hipokryzji. Wydaje się to być strasznie żałosne... Jeśli to tak wygląda to była to totalna strata czasu tyle poświęceń. Przecież, aż m się nie chce nic na nowo zaczynać. Skoro kogoś poznałem było super i z tego jest dupa... To po co w to się bawić?
Winter.Kween napisał/a:midas111 napisał/a:Uwierz, że nie. Jest to dziewczyna, która jest nieśmiała. Przy mnie nabrała dużo pewności siebie. Od razu, gdy mnie zobaczyła to nie miała problemu by coś mi powiedzieć niczego się nie bala. Mówiła, że nigdy tak nie miała i pierwszy raz ma taką relację. Sama zaczynala pewne bariery przełamywać. Sama mi mowi, że było super i jest to niesamowite wspomnienie tylko coś zaczęło się psuć (to co powiedziałem, przyjaźń itp.) mówię czysto racjonalnie teraz. Ja sam się zastanawiałem wcześniej czy to to nie bylem pewny. Jedyne co mnie trzymało to te podobieństwa. Normalnie mówiliśmy do siebie Janusz i Grażyna, bo mieliśmy tak podobne charaktery. Moim zdaniem to, że nie było super nie wchodzi w grę. Tylko w pewnym momencie coś niby zaczęło się psuć.
W jednym znadniu chce z nią być.
Nie wierze Ci. Z prostego powodu. Nie ma takiego czlowieka, ktory szuka jakies relacji, czuje sie z kims jak z najlepszym przyjacielem, ktorego zna od lat i w dodatku jest chemia i wszystko jest i rezygnuje z tego tak latwo jak ona.
Nie ma takiego czegos. Po prostu nie bylo tak super tylko idealizujesz to.A ja w to akurat jestem w stanie uwierzyć, bo nie każda osoba potrafi się szybko zaangażować. Czasem długo bada grunt, zastanawia się i musi kogoś dobrze poznać.
Nie mogę zrozumieć innej rzeczy: jeśli tak dobrze się dogadujecie, to po co rezygnować z przyjaźni. Przecież też jest bardzo wartościowym doznaniem. A jeśli coś się psuje, to niech się samo zepsuje. Po co ucinać kontakt na siłę, skoro miło spędzacie czas na spotkaniach.
OK, macie inne wyobrażenie o celowości tej relacji: Ty - raczej związek, ona - raczej przyjaźń. Ale obojgu z Was może się odmienić. Dajcie sobie czas.
Aczkolwiek mogła się przestraszyć zestawienia komunikatów typu: "mam na Ciebie ochotę" i "zostańmy przyjaciółmi". Pewnie poczuła się potraktowana przedmiotowo, albo jak jakiś towar zastępczy...
Tak właśnie było nawet sama nazwała się, że będzie elementem w moim życiu. Może trzeba tutaj czasu, ale jak gdzieś z nią wyjść wyskoczyć. Jak coś zaoferować? Może ja gdzieś po przyjacielsku zaproscic? Poznać z moimi znajomymi. Polubiła na FB nawet moje zainteresowanie wydarzeniem, na które chce się wybrać. Może ją wziąć na to? Chociaż lepiej by było sam na sam się spotkać, by to jakoś normalnie coś wyjaśnić po może tym kumpelsku. Może faktycznie ja sobie coś idealizuje... Lubię ją i to bardzo, ale może nie aż tak.
Ty sam nie wiesz czego chcesz od niej. I komunikujesz się fatalnie, dając sprzeczne sygnały. Najpierw się ogarnij sam
Ty sam nie wiesz czego chcesz od niej. I komunikujesz się fatalnie, dając sprzeczne sygnały. Najpierw się ogarnij sam
Próbujecie mi otworzyć w jakiś sposób oczy. Ja próbuję w czasie sobie poprzypominac jakieś wątki. Może tu po prostu trzeba faktycznie czasu, może najpierw przyjaźń, a potem miłość. Czas by to pokazał. Zwyczajnie chcę z nią kontaktu, ale by to było powoli. Tutaj chyba potrzeba czasu. Faktycznie mam straszna burze myśli. Też nie chcę niczego od razu wolałbym to powoli rozwijać na nowo, bo zacząłem źle przecież tyle smrodu narobiłem. Tak by było najfajniej. Za szybko wszystko poszło. Błędy, błędy. Może się gubię w tym co pisze i nie wiem czego chce, ale wiem że chce z nią jakiś kontakt utrzymywać, a co z tego wyniknie to czas pokaże może coś się z tego urodzi. Może oboje czasu potrzebujemy by się poznać. To od razu mamy wiedzieć czego chcemy. Oboje się w tym chyba pogubiliśmy.
Ela210 napisał/a:Ty sam nie wiesz czego chcesz od niej. I komunikujesz się fatalnie, dając sprzeczne sygnały. Najpierw się ogarnij sam
Próbujecie mi otworzyć w jakiś sposób oczy. Ja próbuję w czasie sobie poprzypominac jakieś wątki. Może tu po prostu trzeba faktycznie czasu, może najpierw przyjaźń, a potem miłość. Czas by to pokazał. Zwyczajnie chcę z nią kontaktu, ale by to było powoli. Tutaj chyba potrzeba czasu. Faktycznie mam straszna burze myśli. Też nie chcę niczego od razu wolałbym to powoli rozwijać na nowo, bo zacząłem źle przecież tyle smrodu narobiłem. Tak by było najfajniej. Za szybko wszystko poszło. Błędy, błędy. Może się gubię w tym co pisze i nie wiem czego chce, ale wiem że chce z nią jakiś kontakt utrzymywać, a co z tego wyniknie to czas pokaże może coś się z tego urodzi. Może oboje czasu potrzebujemy by się poznać. To od razu mamy wiedzieć czego chcemy. Oboje się w tym chyba pogubiliśmy.
więc po prostu jej to napisz, nic do stracenia nie masz
26 2019-09-25 15:13:03 Ostatnio edytowany przez anderstud (2019-09-25 15:14:45)
Próbujecie mi otworzyć w jakiś sposób oczy. Ja próbuję ...
Pozwól młody człowieku, że może ja spróbuję...
Poznałeś fajną dupeczkę z którą miło spędza się czas, ale oprócz tego kręci cię fizycznie, więc pomyślałeś żeby wystartować z łapami,
no ale tutaj pojawia nam się zonk, bo panna nagle zaczyna studzić twoje zapędy i przebąkiwać coś o przyjaźni, więc twój mózg łapie errora
i zaczynasz panikować, kombinować jak koń pod górę, pieprzyć jak potłuczony farmazony i ratować relację, która czujesz że ci się wymyka...
Tymczasem bardzo często bywa tak, że znajomości, które rozwijają się szybko i gwałtownie, równie szybko i gwałtownie gasną.
Czasami są jakieś powody w postaci byłych chociażby, a czasami takich powodów nie ma, po prostu któregoś dnia nagle się okazuje,
że to jednak nie to i chyba nie ma sensu przeciągać, a przy sprzyjającym układzie gwiazd obydwa czynniki występują jednocześnie
i po obu stronach zapalają się lampki sygnalizujące, że pora zwijać manele, bo chleba z tej mąki to już nie będzie. Bywa i tak.
Jednak w twoim przypadku mamy sytuację znacznie częściej spotykaną, a więc niemal klasyczną, gdzie jej opada, a ty nie wiesz co robić.
No cóż, pomijając fakt, że koncertowo dałeś dupy wyskakując z tymi pierdami o jakiejś tam przyjaźni, co było głupie i niepotrzebne,
ale moim zdaniem i tak nie miało większego wpływu na zakończenie przez nią tej znajomości... to zrobić możesz już tylko jedno,
przyjmij to na klatę jak facet, uszanuj jej decyzję i zostaw ją, daj dziewczynie spokój. Tak postąpiłby mężczyzna w każdym razie.
Symulowanie bycia tylko kolegą, oszukiwanie i knucie żeby podstępem do niej się dobrać, to wiesz, no w zasadzie mogłoby się udać,
pytanie tylko czy nawet jeśli twój plan wypali i osiągniesz swój cel, potem będziesz mógł stanąć przed lustrem i na siebie spojrzeć...
midas111 napisał/a:Próbujecie mi otworzyć w jakiś sposób oczy. Ja próbuję ...
Pozwól młody człowieku, że może ja spróbuję...
Poznałeś fajną dupeczkę z którą miło spędza się czas, ale oprócz tego kręci cię fizycznie, więc pomyślałeś żeby wystartować z łapami,
no ale tutaj pojawia nam się zonk, bo panna nagle zaczyna studzić twoje zapędy i przebąkiwać coś o przyjaźni, więc twój mózg łapie errora
i zaczynasz panikować, kombinować jak koń pod górę, pieprzyć jak potłuczony farmazony i ratować relację, która czujesz że ci się wymyka...
Tymczasem bardzo często bywa tak, że znajomości, które rozwijają się szybko i gwałtownie, równie szybko i gwałtownie gasną.
Czasami są jakieś powody w postaci byłych chociażby, a czasami takich powodów nie ma, po prostu któregoś dnia nagle się okazuje,
że to jednak nie to i chyba nie ma sensu przeciągać, a przy sprzyjającym układzie gwiazd obydwa czynniki występują jednocześnie
i po obu stronach zapalają się lampki sygnalizujące, że pora zwijać manele, bo chleba z tej mąki to już nie będzie. Bywa i tak.
Jednak w twoim przypadku mamy sytuację znacznie częściej spotykaną, a więc niemal klasyczną, gdzie jej opada, a ty nie wiesz co robić.
No cóż, pomijając fakt, że koncertowo dałeś dupy wyskakując z tymi pierdami o jakiejś tam przyjaźni, co było głupie i niepotrzebne,
ale moim zdaniem i tak nie miało większego wpływu na zakończenie przez nią tej znajomości... to zrobić możesz już tylko jedno,
przyjmij to na klatę jak facet, uszanuj jej decyzję i zostaw ją, daj dziewczynie spokój. Tak postąpiłby mężczyzna w każdym razie.
Symulowanie bycia tylko kolegą, oszukiwanie i knucie żeby podstępem do niej się dobrać, to wiesz, no w zasadzie mogłoby się udać,
pytanie tylko czy nawet jeśli twój plan wypali i osiągniesz swój cel, potem będziesz mógł stanąć przed lustrem i na siebie spojrzeć...
Sam za dwoje zwiazku nie stworzysz, nie rozpisuj sie o przyjazniach, nieprzyjazniach, napisz jej raz I odpusc, napisz ze z nia jak z nikim innym jestes gotowy na baardzo powany zwiazek, ma u ciebie otwarta futrke, jak zechce to niech da ci znac, ale uszanujesz kazdy jej wybor
28 2019-09-25 21:41:06 Ostatnio edytowany przez cataga (2019-09-25 21:44:16)
zachowanie godne ''gentelmana'' spod rynsztoka. Typa, co by mu " rece chodziły " i informowałby, że jest niewyzyty, potraktowałabym krotko - nie moje klimaty. Zwialabym w podskokach, aż by si e kurzyło za mną, choćby był Einsteinem i i 30 letnim Di Caprio w jednej osobie...
Najwidoczniej nie dogadywaliscie sie tak cudownie, jak sądzisz, skoro ona powiedziala dośc. Nie ma sie czemu zresztą dziwic jej reakcji.
Zadna kobieta nie lubi być traktowana jak lalka do dmuchania i dopóki sobie tego faceci nie uświadomią , bedą wiecznie pisać tego typu posty, a do zostania męzczyznami będą mieć jeszcze daleką drogę....
12miecio12 - booski post. może do niego dotrze....