Witam! Od 2,5 roku jesteśmy małżeństwem.Minął już czas zauroczenia, czułego patrzenia sobie w oczy,wyznań.... a widoczne są głównie problemy.... czuję sie niedoceniona, odtrącona. Mój mąż jest ode mnie starszy pięc lat ma 29. klopoty sie nawarstwiają. Nie umiem sobie z nimi poradzić. Mieszkamy daleko od naszych rodzin i mamy tylko siebie i tym trudniejsze sa dla mnie te samotne godziny i przemilczone wieczory... Są dni w ciągu których wymieniamy między sobą tylkokilka zdań . Ja pytam-jak było w pracy. A on odpowiada- normalnie. Ja-Porozmawiamy? On- nie chce mi się. zmęczony jestem. I wtedy juz wiem że nie mam o co pytać dalej bo będzie ze się narzucam i klotnia gotowa. I tak kilka dni pod rząd. Chce miec oparcie, kogoś na kim mogę polegać... ale niestety. Rozczarowałam sie bardzo. bardzo się od siebie oddaliliśmy- ostatnio często nawet nie sypiamy w jednym łóżku. Jesteśmy młodym małżeństwem a ja w takie dni dziekuję Bogu że nie mamy dzieci( chociaż bardzo bym chciała miec kogoś kto mnie pokocha bezwarunkowo i na kogo będę mogła przelać ogrom swojej miłości)Oczywiście to że nie mamy dzieci to z perspektywy mojego męża może być tylko moja wina. On chciałby mieć dzieci bardziej niż ja. ja boję sie tego co będzie dalej .kochamy się rzadko i szybko(4-6 razy w miesiącu). kiedy prosze o jakieś romantyczne słowa czy namiętności to w ogóle się zniechęca, obraża się i najczęściej kończy sie kłótnią. Muszę go pytac czy mogę się przytulić ale najczęściej słysze żebym dała mu spokój. I ta złośc w jego oczach. jakbym prosiła o zbyt wiele... nie traktuje mnie jak żony,a nawet jak kumpeli, bardziej jak pomocnika lub w oglóe nie zwraca na mnie uwagi.Nie ma mowy o wspólnym spacerze, pocałunkach. Czuje ze mu nie zależy na mnie. Zastanawiam sie czy nie powinnam sie wyprowadzić. Może doceniłby mnie . Bardzo Go kocham i chciałabym być szczęśliwa i żeby on był szczęśliwy przy mnie. Doradzcie mi co mam robić
Podobne tematy
Ro... a jak okazujesz mu uczucie, widzi w twoich oczach podziw, szacunek, wsparcie gdy jest mu źle, czy głównie rozczarowaną kobietę? Jakie macie kłopoty? Może to one powodują, że mąż tak często zamyka się w sobie? Jak myślisz dlaczego oddalacie się od siebie?
Bardzo sie staram.ale im bardziej sie staram tym jest gorzej. Staram się zawsze dodawać mu otuchy ale on mi mówi że tego ode mnie nie potrzebuje. Jeśli tylko ma ochotę żeby porozmawiać to slucham cierpliwie bo wiem ze takie chwile rzadko sie zdarzają i nastepnym razem nic mi nie powie. Doceniam to co robi, bo jesli chodzi o prowadzenie domu to pomaga mi ale coraz częściej mówi że to jest tylko mój obowiązek , bo to ja jestem kobietą. Wypomina mi wszystko czego nie zrobiłam albo co zrobilam nie tak jak on uważa.( przez jakis drobiazg potrafi nie odzywac się do mnie przez 5 dni!! )On uważa siebie za pechowca i ciagle mówi ze mu sie nic nie udaje( nie wiem czy małżenstwo ze mną to tez jeden z symptomów jego pecha- nie pytałam go o to. ) Mówie ze to nie jest prawda że tak o sobie mysli ale moje słowa na nic się zdają.....
Gdyby codziennie wykonał wobec mnie chociaż jeden miły gest ot tak przytulił, jeden buziak, miły sms czy tylko żeby na mnie spojrzał tak jak kiedyś to to dodawało by mi siły do walki o nas. Ale niestety.....
5 2010-04-18 21:09:21 Ostatnio edytowany przez La Que Sabe (2010-04-18 21:14:37)
Hm, Roz... rozumiem cię, ale jesteś tu, więc to oznacza, że nie rezygnujesz.
Myślę ze w wasz związek wkradła się nuda - mąż jej się poddał, jako istota o mniejszych potrzebach społecznych oklapł i ... nic nie chce, ale w tobie jest życie ... wiec wprowadz śmiech do waszego domu, bez proszenia go o radość i czułość wymyśl wyjścia dla was, a jeśli odmówi uśmiechnij się i powiedz, odpocznij sobie kochanie - wyjdę sama. Najpierw może zauważysz u niego złość, jeśli spokojnie wytłumaczysz, że masz ochote pożyc i pośmiać się możesz zobaczyc u niego zdziwienie, a potem nagle z (ciekawości, zazdrosci:))) whatever
zacznie ci towarzyszyć wspólne nowe hobby, wyjścia dodają energii, radości, tematów do rozmów - spróbuj ... jest tyle możliwosci : kino, teatr, spacer, spotkanie ze znajomymi, obiad lub kawa w knajpie, sport, itp...
Nie zmusisz go do czułości, ale w fajnych chwilach zawsze możesz się do niego przytulić, wziąć za rękę i podziekować ze jest, podziw dla drugiego działa jak afrodyzjak, taka pełna akceptacja.
Szczera rozmowa też jest dobra ale do niej potrzebny jest dobry klimat, powiedz mu, ze chcialabys aby wasze zycie bylo lepsze i dać mu wiecej radości, jak on to widzi? A potem ty powiesz, jak ty to widzisz, co on może zrobić aby sprawić ci radość ![]()
Związek opiera się na dawaniu i braniu, gdy tylko ty dajesz czujesz, że jest ci źle ..... Pytanie czy uda ci się zenergetyzować
męża aby obudził się.
Roz... słaba pociecha ale takich uśpionych misiów po ślubie jest pełno, zachowują się jak chłopczyki i czekają aby mamusia przyniosła im papućki...
Myśle, ze taka próba wyjścia poza dom, da też tobie lepszą perspektywę - zobaczysz więcej.
Witam Cie,ja z twojego postu wnioskuje ze twojego meza cos trapi,byc moze ma problemy...a nie potrafi sie otworzyc...
A taki stan nie pozwala..i hamuje emocje ,wiec szukaj jakiejs rady ,moze konkretna rozmowa,jakis wypad do restauracji,
Spacer ,moze poprzytulaj sie,troche wiecej czulosci,napewno cos pomoze....
![]()
La Que Sabe ten etap tez już przerobiłam. zaczęłam wychodzić, zapisałam się na fitness , wychodziłam do kina... proponowałam że może razem na siłownie pójdziemy... ale nic to nie dało! a były pretensje żę znowu nie zdążyłam kupić ziemniaków i nie ma nic na obiad, bo ja poszłam ćwiczyć. A sam wolał siedzieć przed telewizorem. teatr- nuuuda, na spacer nie chce mu sie a jeśli chodzi o spotkania ze znajomymi to wolę ich unikać bo często z takich imprez wracamy osobno( albo sie głupio popisuje i jest mi wstyd albo mnie totalnie lekceważy np. mowi do mnie ,,ty już idz sobie , nie odzywaj sie do mnie, wracaj do domu, jeszcze tu jesteś?'' że to niby ja go upokarzam przed znajomymi...
Coco czułości działaja na niego jak płachta na byka. niestety... jeśli chodzi o rozmowe to od razu sie ode mnie odwraca i tyko ,,daj spokój ''słyszę.. wszystko jest na NIE
Witaj ![]()
Dziewczyny mają rację, przyczyną takiego zachowania mogą być jakieś problemy. Być może jest w jakiejś stresującej sytuacji i nie jest w stanie myśleć o żadnych ' czułościach '. Dlatego powinnaś starać się rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. Jak nie chce to zmuś go. Gdy powie, że nie ma ochoty zwyczajnie wypłacz się i powiedz wszystko co leży Ci na sercu - jeśli mu zależy nie przejdzie obojętnie obok Twoich łez.
Co do pomysłu z wyprowadzką. Wydaje mi się, że pomysł jest dość odważny, ale być może to jedyny sposób by uzmysłowić Twojemu partnerowi ile ma, mając Ciebie przy sobie.
Jeśli rozmowa i wieczne zabieganie nic by nie dało - zdecydowałabym się na tak radykalny krok.
a jeśli chodzi o spotkania ze znajomymi to wolę ich unikać bo często z takich imprez wracamy osobno( albo sie głupio popisuje i jest mi wstyd albo mnie totalnie lekceważy np. mowi do mnie ,,ty już idz sobie , nie odzywaj sie do mnie, wracaj do domu, jeszcze tu jesteś?'' że to niby ja go upokarzam przed znajomymi...
nie może tak Ciebie lekceważyć i traktować! uważam, że chyba powinnaś z nim szczerze porozmawiać... no tak... jak on nie chce to po prostu powiedz ostro, że nie musi odpowiadać, ale przynajmniej wysłuchać, jaka czujesz się nieszczęśliwa i że trzeba to zmienić, bo dłużej tak być nie może. jesteś jego żoną, a nie gosposią. nie ma ziemniaków? to niech sam je kupi. nie jesteś robotem, potrzebujesz czułości i partnera, a nie szefa, który nawet przy znajomych traktuje Ciebie jak służącą.
nie mówie, że masz go zostawić
ale z tego co piszesz nie działają na niego prośby czy sugestie... może zatem czas powiedzieć mu prawdę prosto w oczy.. i tzw. prosto z mostu.. może to da mu coś do myślenia...
pozdrawiam ![]()
11 2010-04-18 23:13:53 Ostatnio edytowany przez La Que Sabe (2010-04-18 23:16:21)
Roz... zaniepokoiła mnie "ta złość w jego oczach". Mieszkałam, przez 20lat z Dr Jekyll/Mr Hyde w jednym i też gdy miał te złe dni to bez zbroji:( lepiej było do ex nie podchodzić. Ex był typem mającym skłonności do depresji. Przestałam próbować rozmawiać z nim, próby rozmowy traktował jak zamach na jego osobę, tutaj dochodziło jeszcze niskie poczucie własnej wartości.
Wiem co czujesz ja nie rozmawiałam latami, a potem już nie było nic do powiedzenia .... poprostu pewne tematy po latach się przedawniają
Moze twój mąż też ma skłonności do takich zachowań, jego odjazdy w nieprzyjemne światy na to wskazują.
Pewnie nie da się tykać gdy zaproponujesz mu lekarza.
Okey, ale zaproponuj i powiedz mu co czujesz, bądź sobą nic w sobie nie duś i KONIEC udawania, chowania się po kątach.
Jeśli mogę Ci doradzić nie podejmuj żadnych drastycznych decyzji, bądź sobą i mów mu co czujesz, nawet jeśli myslisz ze to trafią kulą w płot - nie bój się usłyszy, jeśli powiesz mu to zdecydowanym, spokojnym głosem.
Jeśli nic się nie zmieni, to myślę, że dobrze będzie mu powiedziec, ze potrzebujesz wyjechac - sama, abyście sie zastanowili OBOJE czy chcecie być ze sobą.
Myśle, ze jak zostanie sam - to będzie niezły KOP dla niego i jest szansa, że się obudzi się.
Faceci / szczególnie ci "macho"
potrzebują czasem wiaderko zimnej wody na głowę, może dojrzeje do głębokiego związku - życzę ci z całego serca, aby dokonał w sobie takiego przebudzenia.
Bardzo mi Ciebie szkoda. Kiedy pomyślę sobie, że mój partner miałby mnie tak traktować, to aż łzy się cisną do oczu. A czy rozmawiałaś z nim wprost? Nie o pogodzie, pracy, tylko o tym co Cię trapi, powiedz, że nie chcesz żyć z takim człowiekiem i jeśli nie zobaczysz, że się stara, jeśli z Toba nie porozmawia to odejdziesz. Być może się przetraszy, zrozumie, że to poważna sprawa i w grę wchodzi Wasze być czy nie być razem. Może potrzebna mu właśnie trapia szokowa aby zobaczył, co może stracić. On jest bierny. Nie stara się. Jeśli ma problem to po to jesteście razem, abyście mogli razem go rozwiązać. Tylko musi powiedzięc, bo tłumiąc go w sobie nic nie zdziała a jego problemy mogą urosnąć, kiedy straci Ciebie.
Ostatnio wlasnie Go troszkę nastraszyłam i mam parę dni spokoju. zobaczymy do kiedy....
ja do tej kobietki - rozczarowanej 24: jestem dojrzałą mężatką, 23 lata stażu niestety od niemal zawsze miałam te same problemy.Nie podoba mi sie to. Twój mąż jest zamkniętym człowiekiem i najwyrażniej nie chce z Toba wchodzić w dialog.
I nic go nie obchodzi że ćie tym rani, robi przykrość.Jeśli juz teraz nie umiecie rozmawiac to co dalej?
Wiem że go kochasz.... Ja doszłam do tego że mamy trojke dzieci i znalezlismy sie w piekiełku kompletnej niemozności porozumienia. Ostatni kryzys trwa ok 5 lat. Mąż sie często obrażał bo nie potrafił powiedziec o co mu chodzi .
Najdziwniejsze jest że z jakiegos powodu trwamy w takich "bole'sciach" zwiazku prawda? Cos nam w tym pasuje. Moze wieczna nadzieja że sie poprawi. Sprobuj zobaczyc czemu Tobie to pasuje. Pozdrawiam
15 2016-09-02 10:25:56 Ostatnio edytowany przez Zagubiina1 (2016-09-02 10:27:31)
Witam mam poważny problem z byłym mężem byliśmy ze sobą 7lat po czym nie dawałam juz rady i doszło do rozwodu. Po roku nie bycia razem z powrotem się zeszliśmy bo jednak nie umielusmy bez siebie żyć. Oboje próbowaliśmy poukładać sobie życie ale to nie było to więc wróciliśmy do siebie. Przez pierwsze pół roku było pięknie i cudownie niczym jak na początku. Potem zaczęło się psuć. Bywało różnie ale jakoś dawalusmy radę jednak ostatnio zmarł mu kuzyn i w ogóle nie radzi sobie z tą sytuacją mimo że próbowałam go wspierać i być przy nim jednak on stał się dla mnie okropny nie do wytrzymania. Mam syna 15 lat i doszło do awantury i wzywał mnie przy dziecku od najgorszych aż wstyd mi tu nawet przytoczyć nawet teraz na samą myśl jeży mi się skóra na karku. Więc zabrałam dziecko i zawiózlam do dziadka żeby na to nie patrzył i nie słuchał. Dodam że to nie pierwsza taka awantura dochodziło nawet do rekoczynow z jego strony. Więc sama też się spakowal am i chciałam się wyprowadzić jednak tego samego dnia wróciłam. Minol tydzień a wciąż są klotnie i wyzwiska sytuacja nie do wytrzymania teraz wyjeżdża na weekend z kolegą bo twierdzi ze jedzie sobie wszystko przemyslec czy chce być zemna lecz ja juz sama nie wiem czy chce być z nim. W tej kłótni powiedział mi ze nie chce widzieć mojego dziecka w domu ani o nim słyszeć myślałam że mówi rąk tylko w nerwach i mu przejdzie. Ale w ciąż to powtarza nie wyzekne się dziecka dla niego wiec chyba sprawa jest przesądzona przez 9 lat życia okazuje się ze w ogóle go nie znam. Pomocy co robić. ...
Nie chciałbym złorzeczyć, ale u mnie takie właśnie były początki rozpadu małżeństwa. Mąż zadowalał się innymi paniami i panami, czasem na imprezach niby w żartach ale kazał mi iść i grzać już samochód czasem z imprezy wracaliśmy oddzielnie.
Obecnie mieszka z panią z którą jak sądzę zdradzał mnie przez dwa lata. a która za każdym razem gdy była w towarzystwie chodziła za nim jak jego cień, bezwarunkowo wpatrzona tylko w niego i zawsze miałam takie odczucie, że nawet gdyby zrobił jej kupę na głowie i tak by się cieszyła.
Młodo wyszłaś za mąż, pewnie uciekłaś od rodziny w małżeństwo. Jestem ciekawa, uczysz się, pracujesz?
Pracuję choć ostatnio nie mam na nic siły czuje się jak bym siedziała na bombę i tylko czekała kiedy wybuchnie. Najgorsze jest to ze on nie widzi swoich błędów tylko doszukuje się winy dookoła juz nawet jego mama nie wie co robić. Żałuję że dałam mu się omotac i znowu wróciłam do niego po tym roku odosobnienia. Kiedy już pozbieralam się psychicznie
Dałam się mu nabrać i uwiezylam bo chyba sama chciałam w to wierzyć że się zmieni ze dojrzał i zrozumiał. Choć wszyscy do okola mówili mi żebym się w to nie pchala bo ludzie się nie zmieniają. Jedynie jeżeli już to na gorsze od tygodnia nie ma dnia bez potężnej awantury. I ciągłego obwuniania mnie za całe zło tego świata tyle lat pod jednym dachem a okazuje się ze nie zna się do końca człowieka. Najgorsze w t wszystkim jest to ze wiem ze się od niego nie uwolnienie bo juz to przerabialam popada ze skrajności w skrajność mówi mi ze kocha mnie najbardziej na świecie ze nie potrafi bezemnie,żyć poczym pięć minut później mówi mi żebym go zostawiła bo nie chce być zemna po czym jak chcę odejść to mówi mi ze jak go zostawię to sobie nie poradzi bo nie ma sensu życia bezemnie. Potem mnie wyzywa od najgorszych. Wciąż wzbudzając we mnie ogromne poczucie winy i wyządzonej krzywdy sama nie wiem co robic w tej sytuacji.