Nie będę się rozpisywać, sytuacja wygląda tak, 90% mojej rodziny przebywa za granicą, ja także od niedawna, jednak z chłopakiem stwierdziliśmy że szklarnia to dla nas niezbyt odpowiednia praca, jest ciężko ponadto jestem wrażliwa na wysokie temperatury ponadto brak życia osobistego i towarzyskiego związanego ze zmęczeniem po pracy sprawił ze postanowiliśmy zrezygnować z tej pracy i zacząć nowe życie w Polsce poszukać mieszkania pracy lub znaleźć coś lepszego za granicą. I w tym jest największy problem, moja decyzja sprawiła że wszyscy w rodzinie obrocili się przeciwko mnie i mojemu chłopakowi, tłumacza mi że mam nie wracać bo oni mi w domu siedzieć nie pozwolą że to największy błąd mojego życia i nie mam do czego wracać, słyszę ciągle kazania jaki to mój chłopak jest zły i mnie namawia do powrotu i niech sobie sam wraca a ja mam siedzieć sama bo pieniądze dobre. I jestem w kropce, bo z jednej strony nie chce tu być bo to naprawdę dla mnie ciężkie, płacze po pracy bo nie daje rady, tłumaczyłam nikt tego nie rozumie, to ze mdleje też nikogo nie obchodzi, a zdrugiej strony jak wrócę to co? Jak mam wrócić do domu skoro oni mnie nie chcą? A przecież rodzinie chłopaka nie zwale się na głowę, pomóżcie bo ja już nie wiem co robić
Nie rozumiem. Skoro jesteś dorosła, pracujesz i pieniądze są niezłe, to o jakim zwalaniu się rodzinie na głowie mówimy? Co stoi na przeszkodzie, żeby wrócić do Polski do jakiegoś wynajętego mieszkania?
Nie musisz nikomu tłumaczyć się ze swoich decyzji, sama wiesz, co dla ciebie najlepsze.
Nie musisz zajmowac sie szklarnia jezeli tego nie lubisz, zycia tam tez nie musisz spedzic. Ukladasz sobie je gdzie chcesz i jak chcesz, skoro jest tak zle to nie wracaj. ![]()
Nie rozumiem, dla czego masz pracować akurat na szklarni? Jest całe mnóstwo innej pracy za granicą. Na produkcji, na magazynach, jako opieka do ludzi itd. Tylko poszukaj na ogłoszeniach i dobrze to zorganizuj.
Aneta , nie rob nic przeciwko sobie ! Zarowno twoje cialo jak i twoja dusza daja Ci wyrazne znaki, ze powinnas zmienic droge.
Wiadomo, pieniadze sa wazne ale taki zarobek szczescia Tobie nie przyniesie.
W zyciu to naprawde wazne, zeby kierowac sie soba i wlasnymi odczuciami. Rodzina, chocby najbardziej kochajaca , zycia przeciez za Ciebie nie przezyje.
Napisze krotko, zmien buty skoro cie ugniataja !
Nie piszesz, ile masz lat i dlaczego mialabys wracac akurat do domu rodzinnego.
Jeśli jesteś samodzielna, masz dochody ( i twój chłopak tez) to możecie sobie inaczej to wszystko ulozyc.
Oczywiście nieprzyjemnie byłoby wracać do domu, w którym Cię nie chcą, ale może choćby dlatego warto rozważyć pełną samodzielność? Wynająć mieszkanie z chłopakiem lub bez, iść do pracy w Polsce, która będzie odpowiadać Tobie itd. Jeśli staniesz się w pełni niezależna od rodziny, nie będziesz potrzebować ich akceptacji.
Nie piszesz, ile masz lat i dlaczego mialabys wracac akurat do domu rodzinnego.
Jeśli jesteś samodzielna, masz dochody ( i twój chłopak tez) to możecie sobie inaczej to wszystko ulozyc.
Więc mam 21 lat do tej pory mieszkałam u rodziców, zamierzamy po powrocie właśnie wynająć coś swojego, ale dopóki gdzieś się nie zadomowimy przecież muszę gdzieś wrócić. A wiem że jak przyjadę będzie gadanie i nawracanie mnie ze przyjeżdżając zmarnowałam sobie życie. Dziwi mnie podejście rodziny że praca w Polsce nie inna praca za granicą ble ale ta w której pracuje idealna(może dlatego że w tym samym miejscu jest mój brat i rodzina chce żeby miał mnie na oku) ja i tak zrobię swoje tylko jak im wytłumaczyć że ich myślenie jest błędne i ranią mnie swoim zachowaniem
Postaraj sie poszukac innej pracy tam za granicą. Ja wiem ze jest cięzko bo sama jestem na emigracji wiele lat i róznie bylo.
A z drugiej strony to jesli odkladasz sobie jakies pieniążki to rodzina nie musi sie tym interesowac. No chyba ze oczekują ze im częsc tych pieniedzy dasz, bo np.dali ci na podroz czy cos.
Benita72 napisał/a:Nie piszesz, ile masz lat i dlaczego mialabys wracac akurat do domu rodzinnego.
Jeśli jesteś samodzielna, masz dochody ( i twój chłopak tez) to możecie sobie inaczej to wszystko ulozyc.Więc mam 21 lat do tej pory mieszkałam u rodziców, zamierzamy po powrocie właśnie wynająć coś swojego, ale dopóki gdzieś się nie zadomowimy przecież muszę gdzieś wrócić. A wiem że jak przyjadę będzie gadanie i nawracanie mnie ze przyjeżdżając zmarnowałam sobie życie. Dziwi mnie podejście rodziny że praca w Polsce nie inna praca za granicą ble ale ta w której pracuje idealna(może dlatego że w tym samym miejscu jest mój brat i rodzina chce żeby miał mnie na oku) ja i tak zrobię swoje tylko jak im wytłumaczyć że ich myślenie jest błędne i ranią mnie swoim zachowaniem
Może poproś kogoś zaufanego by poszukał Ci już teraz mieszkania w Polsce, nie będziesz musiała wracać do rodziców... Jak byłam za granicą musiałam stamtąd szukać mieszkania bo wracałam dzień przed rozpoczęciem zajęć na uczelni. Jak miałam na oku fajne mieszkanie, poprosiłam koleżankę by je obejrzała. Albo jeśli masz taka możliwość zatrzymaj się na trochę u rodziny chłopaka. Masz 21 lat, to dużo I niedużo. Wiadomo, że rodzice chcą Ci jak najlepiej, ale jeśli Cię ranią, to musisz się nieco odciąć. Może dotrze też do nich, ze jesteś dorosła I sama sobie radzisz świetnie, I zmienia podejście. Moi rodzice też próbowali czasem wpłynąć na moje decyzje jak miałam około 20 lat. Mimo, że nie mieszkałam już z nimi, to byłam trochę zależna finansowo od nich, więc kłótnie były częste. Gdy zauważyli, że sobie świetnie sama radzę, zaczęli inaczej do mnie podchodzić. Zaufali mi i w ogóle od tamtej pory nie wnikają w moje życie.
Jeśli tydzień przemieszkasz u rodziny chłopaka , dopóki nie wynajmiecie gdzieś mieszkania / pokoju - to nic się nie stanie, wystarczy , że szczerze porozmawiasz z rodziną chłopaka, a nie wierzę że nie udzielą Ci pomocy. Rodzicom postaw jasną granice i się nie tłumacz - jesteś dorosła, niech sami jadą za granicę do pracy i spijają ten miód i pieniążki.
Miałam podobną sytuację jak ja wracałam z zagranicy i zakomunikowałam rodzinie , że w przyszłym roku już nie pojadę - trudno było ale nie dałam sobie wejść na głowę.
Ty wiesz najlepiej co da Ci szczęście i rób tak jak Ty chcesz, nikogo nie ranisz swoją decyzją, więc pamiętaj że życie masz tylko jedno. Szkoda czasu na pierdoły.
Szanuj zdrowie. Skoro tylko kasa się liczy w Twojej rodzinie to nie licz że ktoś Tobie pampersy będzie zmieniał jak się zdrówko posypie.
post przeniesiony
Z chłopakiem wynajelismy piękne mieszkanie w mieście niedaleko naszych rodzin, chłopak pracowal a ja szukałam pracy, sielanka trwała miesiąc chłopak stwierdził że nie jest na to gotowy...i zostawił mnie samą z wszystkim na głowie. Postanowiłam że zostanę w mieszkaniu i spróbuję poradzić sobie sama, jednak miesiące mijają a ja pracy wciąż nie mogę znaleźć a czyns trzeba zapłacić, poza tym umowa i budowa mieszkania nie pozwalają mi na współlokatora, moje zapasy pieniędzy powoli się kończą, nie wiem co mam robić, chłopak pozbył się odpowiedzialności a mi zawalił się świat, nie wiem czy siedzieć w tym mieście i szukać pracy do skutku aż zbankrutuje czy pozbyć się mieszkania i wrócić do rodziców, boję się że tam w rodzinnym miasteczku będzie mi równie ciężko znaleźć pracę..doradzcie mi coś bo ja już depresji dostaje, nie wiem co mam robić
Czy to nadal jest Twój chłopak? Postąpił strasznie. Zostawił Cię samą i wrócił do rodziców. Na taką osobę nie można liczyć, strach planować przyszłość.. brać jakąkolwiek robotę, wynająć z kimś mieszkanie a to zostawić w cholerę. Zmienić chłopaka, bo nie wyobrażam sobie że spotykacie się nadal w tym mieszkaniu dodatkowo?
Czy to nadal jest Twój chłopak? Postąpił strasznie. Zostawił Cię samą i wrócił do rodziców. Na taką osobę nie można liczyć, strach planować przyszłość.. brać jakąkolwiek robotę, wynająć z kimś mieszkanie a to zostawić w cholerę. Zmienić chłopaka, bo nie wyobrażam sobie że spotykacie się nadal w tym mieszkaniu dodatkowo?
Oczywiście że nie jesteśmy już razem, po 2 latach związku stwierdził że nie jest gotów na poważny związek i mieszkanie razem, zabrał rzeczy i zerwał po prostu kontakt, zostawił mi na głowie nawet zapłatę czynszu za miesiąc kiedy jeszcze mieszkaliśmy razem...ale to już nieważne, po prostu dobija mnie fakt że nie mam pojęcia co dalej robić. Rodzice oczywiście namawiają mnie na wyjazd za granicę a mi to średnio pasuje.
Wspołczuję Ci.. ciężko będzie komuś zaufać po takiej sytuacji. Poradzisz sobie , bo jak człowiek musi to zrobi wszystko. Zastanów się nad wyjazdem, jakimś krótkim, żeby finansowo się zabezpieczyć, a wrócić np po nowym roku wynająć z kimś mieszkanko i zacząć pracę tu w Polsce.