Jaki jest tego sens? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Jaki jest tego sens?

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 146 ]

Temat: Jaki jest tego sens?

Zastanawiałyście się się kiedyś dlaczego tak naprawdę chcemy dzieci?
Tak, instynkt macierzyński to oczywiste. Ale to przecież biologia, hormony. Jest to wręcz w opozycji do instynktu samozachowawczego.
Same skazujemy siebie na ból, poświęcenie cierpienie. Ale czy to nasze osobiste pragnienie? Czy nie jest trochę tak, że uważamy, że jako kobiety powinnyśmy rodzić? Popatrzmy na mężczyzn. Oni nie muszą się poświęcać, rozwijają się zawodowo. I lepiej na tym wychodzą, w razie rozstania. Ich praca jest wyceniana, nie są zależni finansowo od nikogo. Dzieci są kochane owszem, ale dorastają i często gęsto i tak zostajemy same.

Mężczyzna dopiero jak się zestarzeje i demon seksu go opuści, dostrzega w kobiecie człowieka.
Peter Ustinov
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jaki jest tego sens?

Witaj na forum. Bardzo ciekawy temat wybrałaś na początek. Może więcej miałby wpisów w dziale "Psychologia"?

Co do meritum, wydaje mi się, że ludzie ogólnie, w tym kobiety, kierują się zadziwiającymi pobudkami odnośnie prokreacji odkąd zaistniała możliwość kontroli własnej płodności. To zjawisko stosunkowo nowe, więc my jako gatunek musimy je sobie jakoś zracjonalizować.

Pozdrawiam.

3

Odp: Jaki jest tego sens?
Nie_samica napisał/a:

Oni nie muszą się poświęcać

No cóż, polemika na zasadzie kto daje więcej. Serio uważasz, że mężczyźni nie muszą się w żaden sposób poświęcać dla kobiet?

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!

4

Odp: Jaki jest tego sens?

Są już społeczeństwa, w których ani mężczyźni nie poświęcają się dla kobiet, ani kobiety dla mężczyzn. I jaki jest tego efekt? Wymierają.
No tak się czasem zdarza.
Co o tym myślę? A no nic. Obserwuję zmiany.
Mój pradziadek urodził się jeszcze w czasach zaborów. Zmarł w 1991 roku. On widział więcej zmian niż zapewne ja przeżyję.

5 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-03-13 14:57:09)

Odp: Jaki jest tego sens?

No na zachodzie/za oceanem coraz więcej facetów nie chce zakładać rodzin i brać ślubów. Właśnie z powodów takich, że niekoniecznie to kobiety się poświęcają...A dzieci to też jest jednak przeważnie "zachcianka" kobiet co by nie mówić.

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!

6

Odp: Jaki jest tego sens?
Burzowy napisał/a:

No na zachodzie/za oceanem coraz więcej facetów nie chce zakładać rodzin i brać ślubów. Właśnie z powodów takich, że niekoniecznie to kobiety się poświęcają...A dzieci to też jest jednak przeważnie "zachcianka" kobiet co by nie mówić.

Ursula Le Guin powiedziała w jednej ze swoich książek, że mężczyźni myślą, o tym co jest teraz i w najbliższej przyszłości, a kobiety myślą o przyszłych pokoleniach.

Nie do końca zgadzam się z Tym stwierdzeniem, ale w kontekście Twojej wypowiedzi ma sens.

7

Odp: Jaki jest tego sens?

Coz, jeżeli będziemy wychodzić z zalozenia, ze macierzyństwo to wyłącznie bol, cierpienie i poswiecenie, to faktycznie, powodow do bycia matką brak. /:

Ja, mimo wszystko nie zaluje tongue

" ..niektóre etapy tego procesu bywają nużące i cały sekret polega na tym, żeby je przekształcić w spotkania z samym sobą, albo czymś wzniosłym." Czarownica z Portobello

8

Odp: Jaki jest tego sens?
Marata napisał/a:
Burzowy napisał/a:

No na zachodzie/za oceanem coraz więcej facetów nie chce zakładać rodzin i brać ślubów. Właśnie z powodów takich, że niekoniecznie to kobiety się poświęcają...A dzieci to też jest jednak przeważnie "zachcianka" kobiet co by nie mówić.

Ursula Le Guin powiedziała w jednej ze swoich książek, że mężczyźni myślą, o tym co jest teraz i w najbliższej przyszłości, a kobiety myślą o przyszłych pokoleniach.

Nie do końca zgadzam się z Tym stwierdzeniem, ale w kontekście Twojej wypowiedzi ma sens.

Również się z tym nie zgadzam. Myślę, że jest na odwrót. To mężczyźni są zadaniowcami i myślą długofalowo jak szachiści.

Tylko femininstka mogła napisać, że mężczyźni nie muszą sie poświęcać. Typowe femininstyczne umniejszanie roli mężczyzn w społeczeństwie.

"Świat jest teatrem, w którym nie grają zazwyczaj jednej sztuki naraz. Tutaj człowiek przychodzi, by obejrzeć groteskę lub komedię, by pośmiać się i odpocząć, a oto nagle komedia zamienia się w tragedię lub też komedia i tragedia toczą się jednocześnie, czasem nawet z tymi samymi bohaterami występującymi na scenie."

9

Odp: Jaki jest tego sens?

Mi się wydaje, że autorka ma głównie na myśli kwestie obciążenia kobiety ciążą i porodem, skoro swój temat zamieściła oryginalnie w dziale "Ciąża i poród".

Autorko, dodaj coś więcej.

10

Odp: Jaki jest tego sens?
Mordimer napisał/a:

Również się z tym nie zgadzam. Myślę, że jest na odwrót. To mężczyźni są zadaniowcami i myślą długofalowo jak szachiści.

Tylko femininstka mogła napisać, że mężczyźni nie muszą sie poświęcać. Typowe femininstyczne umniejszanie roli mężczyzn w społeczeństwie.

A mi się wydaje, że to akurat cecha osobnicza smile

Co do obciążenia kobiet ciążą i porodem to hmm... myślę, że wielu mężczyzn gdyby mogło wzięło by część tego na siebie, ale no cóż, fizjologia jest nieubłagana.
Jeśli chodzi o obciążenie kosztami porodu, ciąży i późniejszego wychowania dzieci to jednak większość mężczyzn bierze w tym udział. Nie latają i zapładniają każdej dziurki w okolicy i kto pierwszy, ten lepszy, ale pozostają dłuższy czas z jedną partnerką.

11

Odp: Jaki jest tego sens?
Marata napisał/a:
Mordimer napisał/a:

Również się z tym nie zgadzam. Myślę, że jest na odwrót. To mężczyźni są zadaniowcami i myślą długofalowo jak szachiści.

Tylko femininstka mogła napisać, że mężczyźni nie muszą sie poświęcać. Typowe femininstyczne umniejszanie roli mężczyzn w społeczeństwie.

A mi się wydaje, że to akurat cecha osobnicza smile

Co do obciążenia kobiet ciążą i porodem to hmm... myślę, że wielu mężczyzn gdyby mogło wzięło by część tego na siebie, ale no cóż, fizjologia jest nieubłagana.
Jeśli chodzi o obciążenie kosztami porodu, ciąży i późniejszego wychowania dzieci to jednak większość mężczyzn bierze w tym udział. Nie latają i zapładniają każdej dziurki w okolicy i kto pierwszy, ten lepszy, ale pozostają dłuższy czas z jedną partnerką.

Dobrze ja się w pełni zgadzam co do porodu. Tylko dlaczego duża część kobiet ( zwłaszcza feministki) zrzuca winę za ciążowe bóle i wyrzęczenia na mężczyzn ? Jakby to była nasza wina ? Sorry ale żaden mężczyzna nie brał udziału w projektowaniu i programowaniu kobiecego ciała i jej natury. Tak to już po prostu jest na tej planecie. Kobiety mają swoje role do pełnienia a my mamy swoje. Kobiety mają do czegoś innego predyspozycje niż mężczyźni. I żaden marksistowski bełkot tego ne zmieni.

"Świat jest teatrem, w którym nie grają zazwyczaj jednej sztuki naraz. Tutaj człowiek przychodzi, by obejrzeć groteskę lub komedię, by pośmiać się i odpocząć, a oto nagle komedia zamienia się w tragedię lub też komedia i tragedia toczą się jednocześnie, czasem nawet z tymi samymi bohaterami występującymi na scenie."

12

Odp: Jaki jest tego sens?

Pamiętaj Mordimer - to jest zawsze Wasza wina big_smile
No, ale to taka dygresja.

Jeśli usłyszysz na sali porodowej, że to wszystko Twoja wina, to już kończy się poród. Zaraz Twój bejbik będzie na świecie smile Taka faza akurat kobietom w tym najtrudniejszym momencie się włącza.

Niestety jesteśmy cywilizacyjnie w momencie, gdy zaczyna mniej się liczyć siła fizyczna a dosyć pożądane są  umiejętności miękkie. Poza tym w tej chwili aby utrzymać się na jakimś poziomie finansowym kobiety muszą pracować zarobkowo - już nie wystarczy, że opiorą gacie i ugotują obiad. Muszą do chałupy przynieść kasę. No a dzieciak w tym wydatnie przeszkadza. Albo wychowanie kolejnego pokolenia, albo kasa w domu.
Na szczęście zauważam, że mężczyźni dosyć dobrze w tym się odnajdują i Ci bliscy mi aktywnie uczestniczą w wychowywaniu dzieci i ogarnianiu gospodarstwa domowego.

13

Odp: Jaki jest tego sens?
Marata napisał/a:

Pamiętaj Mordimer - to jest zawsze Wasza wina big_smile
No, ale to taka dygresja.

Jeśli usłyszysz na sali porodowej, że to wszystko Twoja wina, to już kończy się poród. Zaraz Twój bejbik będzie na świecie smile Taka faza akurat kobietom w tym najtrudniejszym momencie się włącza.

Niestety jesteśmy cywilizacyjnie w momencie, gdy zaczyna mniej się liczyć siła fizyczna a dosyć pożądane są  umiejętności miękkie. Poza tym w tej chwili aby utrzymać się na jakimś poziomie finansowym kobiety muszą pracować zarobkowo - już nie wystarczy, że opiorą gacie i ugotują obiad. Muszą do chałupy przynieść kasę. No a dzieciak w tym wydatnie przeszkadza. Albo wychowanie kolejnego pokolenia, albo kasa w domu.
Na szczęście zauważam, że mężczyźni dosyć dobrze w tym się odnajdują i Ci bliscy mi aktywnie uczestniczą w wychowywaniu dzieci i ogarnianiu gospodarstwa domowego.

Do czasu Marata do czasu wink  Pokój i dobrobyt nie będzie trwał w nieskończoność. Prędzej czy później nadejdzie kryzys gospodarczy albo wojna. I wtedy znowu będzie się liczyć m.in siła fizyczna.

Zresztą nikt nikogo nie zmusza do rodzenia dzieci. Problem jest z tym, że władza ludowa wprowadziła recepty na pigułki po.

"Świat jest teatrem, w którym nie grają zazwyczaj jednej sztuki naraz. Tutaj człowiek przychodzi, by obejrzeć groteskę lub komedię, by pośmiać się i odpocząć, a oto nagle komedia zamienia się w tragedię lub też komedia i tragedia toczą się jednocześnie, czasem nawet z tymi samymi bohaterami występującymi na scenie."

14

Odp: Jaki jest tego sens?
Mordimer napisał/a:

Również się z tym nie zgadzam. Myślę, że jest na odwrót. To mężczyźni są zadaniowcami i myślą długofalowo jak szachiści.

Tylko femininstka mogła napisać, że mężczyźni nie muszą sie poświęcać. Typowe femininstyczne umniejszanie roli mężczyzn w społeczeństwie.

Coś sądzę, że to nie zbieżność nicków i to kolega z BS big_smile
Zwłaszcza ta niechęć do feminizmu.

Mężczyźni przede wszystkim nie rodzą. Nie są biologicznie w ogóle obarczeni. Prawnie obowiązek mają tylko utrzymać dziecko co też jest nie do końca prawdą, bo alimenty są zależne nie od potrzeb dziecka, a dochodów mężczyzny, co wiąże się z tym, że pan dogaduje się z szefem i oficjalnie zarabia najniższą krajową. A na kobietę spada i wychowanie i utrzymanie, i zapieprza na 2 etatach, by zapewnić latorośli byt. A on może sobie zapłodnić następną. Nie mówiąc o tym, że ściganie alimenciarzy leży i kwiczy, jak gość zapłaci 50zl  raz na 3 miesiące nie można go ścigać, bo coś tam zapłacił.

Mężczyźni często mają gdzieś, nawet mają problem ze zmianą pieluchy, bo przecież on zarabia, więc już nic się nie powinno od niego chcieć.



uzytkownik444 napisał/a:

Witaj na forum. Bardzo ciekawy temat wybrałaś na początek. Może więcej miałby wpisów w dziale "Psychologia"?
Co do meritum, wydaje mi się, że ludzie ogólnie, w tym kobiety, kierują się zadziwiającymi pobudkami odnośnie prokreacji odkąd zaistniała możliwość kontroli własnej płodności. To zjawisko stosunkowo nowe, więc my jako gatunek musimy je sobie jakoś zracjonalizować.

Hej smile No w sumie faktycznie tam by lepiej pasował wink
Oczywiście różnica między tym jak jest i jak było jest ogromna, spora część kobiet skupia się na karierze zawodowej, rezygnując z macierzyństwa lub mając tylko jedno. Jednak większa część nadal tego dziecka bardzo chce. Co z logicznego punktu widzenia jest nie do końca zrozumiałe.
Ciekawe są badania, które mówią, że jest korelacja między intelektem kobiety, a ilością dzieci. Tu chodzi o kalkulację i zadania samej sobie pytania "dlaczego?". Ja też nieraz się rozczulałam na widok małych bobasków, ale zdając sobie sprawę, że to po prostu biologia, nadal optuję za tym, że wolałabym ich nie mieć.

Marata
O widzisz to jest czymś co mnie szczerze denerwuje i sprawia, że czuję straszną niesprawiedliwość, nie mówię, że to ich wina. Bo to wina natury, ale ten fakt...Ze kobieta rodzi w niewyobrażalnych bólach, potem karmienie, którego początki wiążą się również z bólem, połóg, a on nic nie musi, tylko wspierać ( co też nie każdy robi, bo ja taki delikatny i wolę poczekać na zewnątrz - szczyt egoizmu ja na mój gust).

I tak dziecko ogranicza rozwój kobiety, więc i zarabianie pieniędzy. A co za tym idzie odbiera niezależność, bo jest wówczas na utrzymaniu mężczyzny. Oboje ciężko pracują, tylko wyłącznie jego praca jest doceniana i wynagradzana. I jak przychodzi co do czego czyli zdrada, bo po urodzeniu seksu nie było czy zostawienie dla młodszej, wpadnięcie w alkoholizm - różnie to z panami bywa, kobieta jest na przegranej pozycji.

Widzę, że coraz częściej i aktywniej uczestniczą w pracach domowych i zajmowaniem się dzieci, ale nadal to nie jest wyrównane, tak jak i zarobki, kobiety ciągle zarabiają mniej, rzadziej awansują etc.

Mężczyzna dopiero jak się zestarzeje i demon seksu go opuści, dostrzega w kobiecie człowieka.
Peter Ustinov

15

Odp: Jaki jest tego sens?
Nie_samica napisał/a:
Mordimer napisał/a:

Również się z tym nie zgadzam. Myślę, że jest na odwrót. To mężczyźni są zadaniowcami i myślą długofalowo jak szachiści.

Tylko femininstka mogła napisać, że mężczyźni nie muszą sie poświęcać. Typowe femininstyczne umniejszanie roli mężczyzn w społeczeństwie.

Coś sądzę, że to nie zbieżność nicków i to kolega z BS big_smile
Zwłaszcza ta niechęć do feminizmu.

Mężczyźni przede wszystkim nie rodzą. Nie są biologicznie w ogóle obarczeni. Prawnie obowiązek mają tylko utrzymać dziecko co też jest nie do końca prawdą, bo alimenty są zależne nie od potrzeb dziecka, a dochodów mężczyzny, co wiąże się z tym, że pan dogaduje się z szefem i oficjalnie zarabia najniższą krajową. A na kobietę spada i wychowanie i utrzymanie, i zapieprza na 2 etatach, by zapewnić latorośli byt. A on może sobie zapłodnić następną. Nie mówiąc o tym, że ściganie alimenciarzy leży i kwiczy, jak gość zapłaci 50zl  raz na 3 miesiące nie można go ścigać, bo coś tam zapłacił.

Mężczyźni często mają gdzieś, nawet mają problem ze zmianą pieluchy, bo przecież on zarabia, więc już nic się nie powinno od niego chcieć.



uzytkownik444 napisał/a:

Witaj na forum. Bardzo ciekawy temat wybrałaś na początek. Może więcej miałby wpisów w dziale "Psychologia"?
Co do meritum, wydaje mi się, że ludzie ogólnie, w tym kobiety, kierują się zadziwiającymi pobudkami odnośnie prokreacji odkąd zaistniała możliwość kontroli własnej płodności. To zjawisko stosunkowo nowe, więc my jako gatunek musimy je sobie jakoś zracjonalizować.

Hej smile No w sumie faktycznie tam by lepiej pasował wink
Oczywiście różnica między tym jak jest i jak było jest ogromna, spora część kobiet skupia się na karierze zawodowej, rezygnując z macierzyństwa lub mając tylko jedno. Jednak większa część nadal tego dziecka bardzo chce. Co z logicznego punktu widzenia jest nie do końca zrozumiałe.
Ciekawe są badania, które mówią, że jest korelacja między intelektem kobiety, a ilością dzieci. Tu chodzi o kalkulację i zadania samej sobie pytania "dlaczego?". Ja też nieraz się rozczulałam na widok małych bobasków, ale zdając sobie sprawę, że to po prostu biologia, nadal optuję za tym, że wolałabym ich nie mieć.

Marata
O widzisz to jest czymś co mnie szczerze denerwuje i sprawia, że czuję straszną niesprawiedliwość, nie mówię, że to ich wina. Bo to wina natury, ale ten fakt...Ze kobieta rodzi w niewyobrażalnych bólach, potem karmienie, którego początki wiążą się również z bólem, połóg, a on nic nie musi, tylko wspierać ( co też nie każdy robi, bo ja taki delikatny i wolę poczekać na zewnątrz - szczyt egoizmu ja na mój gust).

I tak dziecko ogranicza rozwój kobiety, więc i zarabianie pieniędzy. A co za tym idzie odbiera niezależność, bo jest wówczas na utrzymaniu mężczyzny. Oboje ciężko pracują, tylko wyłącznie jego praca jest doceniana i wynagradzana. I jak przychodzi co do czego czyli zdrada, bo po urodzeniu seksu nie było czy zostawienie dla młodszej, wpadnięcie w alkoholizm - różnie to z panami bywa, kobieta jest na przegranej pozycji.

Widzę, że coraz częściej i aktywniej uczestniczą w pracach domowych i zajmowaniem się dzieci, ale nadal to nie jest wyrównane, tak jak i zarobki, kobiety ciągle zarabiają mniej, rzadziej awansują etc.

Raczej zbieżność nicków. Feminizm jest powszechnie znienawidzony i wyśmiewany. Zwłaszcza te komunistyczne szaleństwo trzeciej fali.

"Świat jest teatrem, w którym nie grają zazwyczaj jednej sztuki naraz. Tutaj człowiek przychodzi, by obejrzeć groteskę lub komedię, by pośmiać się i odpocząć, a oto nagle komedia zamienia się w tragedię lub też komedia i tragedia toczą się jednocześnie, czasem nawet z tymi samymi bohaterami występującymi na scenie."

16

Odp: Jaki jest tego sens?
Mordimer napisał/a:
Nie_samica napisał/a:
Mordimer napisał/a:

Również się z tym nie zgadzam. Myślę, że jest na odwrót. To mężczyźni są zadaniowcami i myślą długofalowo jak szachiści.

Tylko femininstka mogła napisać, że mężczyźni nie muszą sie poświęcać. Typowe femininstyczne umniejszanie roli mężczyzn w społeczeństwie.

Coś sądzę, że to nie zbieżność nicków i to kolega z BS big_smile
Zwłaszcza ta niechęć do feminizmu.

Mężczyźni przede wszystkim nie rodzą. Nie są biologicznie w ogóle obarczeni. Prawnie obowiązek mają tylko utrzymać dziecko co też jest nie do końca prawdą, bo alimenty są zależne nie od potrzeb dziecka, a dochodów mężczyzny, co wiąże się z tym, że pan dogaduje się z szefem i oficjalnie zarabia najniższą krajową. A na kobietę spada i wychowanie i utrzymanie, i zapieprza na 2 etatach, by zapewnić latorośli byt. A on może sobie zapłodnić następną. Nie mówiąc o tym, że ściganie alimenciarzy leży i kwiczy, jak gość zapłaci 50zl  raz na 3 miesiące nie można go ścigać, bo coś tam zapłacił.

Mężczyźni często mają gdzieś, nawet mają problem ze zmianą pieluchy, bo przecież on zarabia, więc już nic się nie powinno od niego chcieć.



uzytkownik444 napisał/a:

Witaj na forum. Bardzo ciekawy temat wybrałaś na początek. Może więcej miałby wpisów w dziale "Psychologia"?
Co do meritum, wydaje mi się, że ludzie ogólnie, w tym kobiety, kierują się zadziwiającymi pobudkami odnośnie prokreacji odkąd zaistniała możliwość kontroli własnej płodności. To zjawisko stosunkowo nowe, więc my jako gatunek musimy je sobie jakoś zracjonalizować.

Hej smile No w sumie faktycznie tam by lepiej pasował wink
Oczywiście różnica między tym jak jest i jak było jest ogromna, spora część kobiet skupia się na karierze zawodowej, rezygnując z macierzyństwa lub mając tylko jedno. Jednak większa część nadal tego dziecka bardzo chce. Co z logicznego punktu widzenia jest nie do końca zrozumiałe.
Ciekawe są badania, które mówią, że jest korelacja między intelektem kobiety, a ilością dzieci. Tu chodzi o kalkulację i zadania samej sobie pytania "dlaczego?". Ja też nieraz się rozczulałam na widok małych bobasków, ale zdając sobie sprawę, że to po prostu biologia, nadal optuję za tym, że wolałabym ich nie mieć.

Marata
O widzisz to jest czymś co mnie szczerze denerwuje i sprawia, że czuję straszną niesprawiedliwość, nie mówię, że to ich wina. Bo to wina natury, ale ten fakt...Ze kobieta rodzi w niewyobrażalnych bólach, potem karmienie, którego początki wiążą się również z bólem, połóg, a on nic nie musi, tylko wspierać ( co też nie każdy robi, bo ja taki delikatny i wolę poczekać na zewnątrz - szczyt egoizmu ja na mój gust).

I tak dziecko ogranicza rozwój kobiety, więc i zarabianie pieniędzy. A co za tym idzie odbiera niezależność, bo jest wówczas na utrzymaniu mężczyzny. Oboje ciężko pracują, tylko wyłącznie jego praca jest doceniana i wynagradzana. I jak przychodzi co do czego czyli zdrada, bo po urodzeniu seksu nie było czy zostawienie dla młodszej, wpadnięcie w alkoholizm - różnie to z panami bywa, kobieta jest na przegranej pozycji.

Widzę, że coraz częściej i aktywniej uczestniczą w pracach domowych i zajmowaniem się dzieci, ale nadal to nie jest wyrównane, tak jak i zarobki, kobiety ciągle zarabiają mniej, rzadziej awansują etc.

Raczej zbieżność nicków. Feminizm jest powszechnie znienawidzony i wyśmiewany. Zwłaszcza te komunistyczne szaleństwo trzeciej fali.


W innym wątku się przecież przyznałeś wink Są 2 rodzaje ludzi - feminiści i szowiniści.

Mężczyzna dopiero jak się zestarzeje i demon seksu go opuści, dostrzega w kobiecie człowieka.
Peter Ustinov

17

Odp: Jaki jest tego sens?
Nie_samica napisał/a:
Mordimer napisał/a:
Nie_samica napisał/a:

Coś sądzę, że to nie zbieżność nicków i to kolega z BS big_smile
Zwłaszcza ta niechęć do feminizmu.

Mężczyźni przede wszystkim nie rodzą. Nie są biologicznie w ogóle obarczeni. Prawnie obowiązek mają tylko utrzymać dziecko co też jest nie do końca prawdą, bo alimenty są zależne nie od potrzeb dziecka, a dochodów mężczyzny, co wiąże się z tym, że pan dogaduje się z szefem i oficjalnie zarabia najniższą krajową. A na kobietę spada i wychowanie i utrzymanie, i zapieprza na 2 etatach, by zapewnić latorośli byt. A on może sobie zapłodnić następną. Nie mówiąc o tym, że ściganie alimenciarzy leży i kwiczy, jak gość zapłaci 50zl  raz na 3 miesiące nie można go ścigać, bo coś tam zapłacił.

Mężczyźni często mają gdzieś, nawet mają problem ze zmianą pieluchy, bo przecież on zarabia, więc już nic się nie powinno od niego chcieć.





Hej smile No w sumie faktycznie tam by lepiej pasował wink
Oczywiście różnica między tym jak jest i jak było jest ogromna, spora część kobiet skupia się na karierze zawodowej, rezygnując z macierzyństwa lub mając tylko jedno. Jednak większa część nadal tego dziecka bardzo chce. Co z logicznego punktu widzenia jest nie do końca zrozumiałe.
Ciekawe są badania, które mówią, że jest korelacja między intelektem kobiety, a ilością dzieci. Tu chodzi o kalkulację i zadania samej sobie pytania "dlaczego?". Ja też nieraz się rozczulałam na widok małych bobasków, ale zdając sobie sprawę, że to po prostu biologia, nadal optuję za tym, że wolałabym ich nie mieć.

Marata
O widzisz to jest czymś co mnie szczerze denerwuje i sprawia, że czuję straszną niesprawiedliwość, nie mówię, że to ich wina. Bo to wina natury, ale ten fakt...Ze kobieta rodzi w niewyobrażalnych bólach, potem karmienie, którego początki wiążą się również z bólem, połóg, a on nic nie musi, tylko wspierać ( co też nie każdy robi, bo ja taki delikatny i wolę poczekać na zewnątrz - szczyt egoizmu ja na mój gust).

I tak dziecko ogranicza rozwój kobiety, więc i zarabianie pieniędzy. A co za tym idzie odbiera niezależność, bo jest wówczas na utrzymaniu mężczyzny. Oboje ciężko pracują, tylko wyłącznie jego praca jest doceniana i wynagradzana. I jak przychodzi co do czego czyli zdrada, bo po urodzeniu seksu nie było czy zostawienie dla młodszej, wpadnięcie w alkoholizm - różnie to z panami bywa, kobieta jest na przegranej pozycji.

Widzę, że coraz częściej i aktywniej uczestniczą w pracach domowych i zajmowaniem się dzieci, ale nadal to nie jest wyrównane, tak jak i zarobki, kobiety ciągle zarabiają mniej, rzadziej awansują etc.

Raczej zbieżność nicków. Feminizm jest powszechnie znienawidzony i wyśmiewany. Zwłaszcza te komunistyczne szaleństwo trzeciej fali.


W innym wątku się przecież przyznałeś wink Są 2 rodzaje ludzi - feminiści i szowiniści.

Co za bełkot.  Typowe dzielenie ludzi na gorszych i lepszych. Na swoich i obcych.

"Świat jest teatrem, w którym nie grają zazwyczaj jednej sztuki naraz. Tutaj człowiek przychodzi, by obejrzeć groteskę lub komedię, by pośmiać się i odpocząć, a oto nagle komedia zamienia się w tragedię lub też komedia i tragedia toczą się jednocześnie, czasem nawet z tymi samymi bohaterami występującymi na scenie."

18 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-03-14 01:24:28)

Odp: Jaki jest tego sens?
Nie_samica napisał/a:

W innym wątku się przecież przyznałeś wink Są 2 rodzaje ludzi - feminiści i szowiniści.

To jak muszę wybrać to wybieram to drugie, bo kobiety wolą szowinistów. Nigdy nie widziałem by gardziły kimś bardziej niż facetami ze swoich kręgów, a zaskoczę Cię takie znajomości kiedyś miałem big_smile.

Edit: Źle się wyraziłem, chodziło mi o gardzenie prokobiecymi facetami, feministami wink.

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!

19

Odp: Jaki jest tego sens?
Nie_samica napisał/a:

Zastanawiałyście się się kiedyś dlaczego tak naprawdę chcemy dzieci?
Tak, instynkt macierzyński to oczywiste. Ale to przecież biologia, hormony. Jest to wręcz w opozycji do instynktu samozachowawczego.
Same skazujemy siebie na ból, poświęcenie cierpienie. Ale czy to nasze osobiste pragnienie? Czy nie jest trochę tak, że uważamy, że jako kobiety powinnyśmy rodzić? Popatrzmy na mężczyzn. Oni nie muszą się poświęcać, rozwijają się zawodowo. I lepiej na tym wychodzą, w razie rozstania. Ich praca jest wyceniana, nie są zależni finansowo od nikogo. Dzieci są kochane owszem, ale dorastają i często gęsto i tak zostajemy same.

Czy lepiej wychodzą w razie rozstania? Absolutnie nie. Z reguły dzieci są przyznawane matce.
Kobiety też mogą rozwijać się zawodowo, a jeżeli nie chcą, mogą zajmować się dziećmi.
A gdy dzieci dorosną, nie zostajemy sami, zyskujemy jeszcze często wnuki. Fajnie, że dzieci wychodzą z domu, stają się samodzielne. Nieocenioną sprawą jest patrzeć, jak się rozwijają, kim się stają itp.
Ja nie żałuję, że mam dzieci. Mogę jedynie żałować, że nie zdążyłam urodzić więcej dzieci.
Ale faktycznie, nie każda z nas ma instynkt macierzyński i lepiej, aby wówczas nie rodziła dzieci.

20 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2019-03-14 01:17:47)

Odp: Jaki jest tego sens?
Nie_samica napisał/a:

Zastanawiałyście się się kiedyś dlaczego tak naprawdę chcemy dzieci?
Tak, instynkt macierzyński to oczywiste. Ale to przecież biologia, hormony. Jest to wręcz w opozycji do instynktu samozachowawczego.
Same skazujemy siebie na ból, poświęcenie cierpienie. Ale czy to nasze osobiste pragnienie? Czy nie jest trochę tak, że uważamy, że jako kobiety powinnyśmy rodzić? Popatrzmy na mężczyzn. Oni nie muszą się poświęcać, rozwijają się zawodowo. I lepiej na tym wychodzą, w razie rozstania. Ich praca jest wyceniana, nie są zależni finansowo od nikogo. Dzieci są kochane owszem, ale dorastają i często gęsto i tak zostajemy same.

Tak i przyczyn jest za wiele, aby je tutaj opisywać. Z drugiej strony coraz więcej kobiet nie chce spełniać się w roli matek, bo bardziej odpowiada im praca zawodowa. Najważniejsze, aby każdy miał wybór i polityka państwa nie zmuszała nikogo do wyborów wbrew sobie.
Jeśli chodzi o mężczyzn to moim zdaniem nie ma co obwiniać ich za zło całego świata wink. Nie popadajmy w skrajną paranoję, jak mężczyźni w czasach średniowiecza i starożytności w stosunku do kobiet. Najważniejsze to znać różnice, jakie między nami występują. Inaczej w wyniku braku wiedzy (bądź po prostu bycia toksycznym/toksyczną osobą) powstają w internecie wywody (najczęściej tutaj kończy się wojowanie big_smile) "taka kobieca logika", "taka męska niezaradność/chciwość".

21

Odp: Jaki jest tego sens?

Feminizm to dążenie do równości płci - prawnej, obyczajowej, społecznej. Jak ktoś jest przeciwny temu i chce by mężczyźni nadal mieli przewagę to sorry jest szowinistą.

No tak, jasne kobiety kochają seksitów, a  tych nielicznych, którzy nie mają ich za gorsze to nimi gardzą. Tak sobie to tłumacz wink

Tak, wybór jest najważniejszy, ale też kwestia społeczna, ciągle się uważa, że rola matki jest najważniejszą kobiecą i jak kobieta nie ma dzieci, to na pewno żałuje, a jak spełnia się zawodowo i jest singielką, to na stówę, płacze w poduszkę z kotem pod pacha. Bo tylko single mężczyźni przecież mogą być zadowoleni z "wolności".

O jakich różnicach mówisz? Są różnice biologiczne, oczywiste, ale są ta narzucone kulturowo wspierające patriarchat i te różnice w moim mniemaniu powinny zniknąć.

Mężczyzna dopiero jak się zestarzeje i demon seksu go opuści, dostrzega w kobiecie człowieka.
Peter Ustinov

22

Odp: Jaki jest tego sens?
Nie_samica napisał/a:

Feminizm to dążenie do równości płci - prawnej, obyczajowej, społecznej. Jak ktoś jest przeciwny temu i chce by mężczyźni nadal mieli przewagę to sorry jest szowinistą.

No tak, jasne kobiety kochają seksitów, a  tych nielicznych, którzy nie mają ich za gorsze to nimi gardzą. Tak sobie to tłumacz wink

Tak, wybór jest najważniejszy, ale też kwestia społeczna, ciągle się uważa, że rola matki jest najważniejszą kobiecą i jak kobieta nie ma dzieci, to na pewno żałuje, a jak spełnia się zawodowo i jest singielką, to na stówę, płacze w poduszkę z kotem pod pacha. Bo tylko single mężczyźni przecież mogą być zadowoleni z "wolności".

O jakich różnicach mówisz? Są różnice biologiczne, oczywiste, ale są ta narzucone kulturowo wspierające patriarchat i te różnice w moim mniemaniu powinny zniknąć.

Płci nigdy nie były i nigdy nie będą równe. Ten błąd myślowy feministek powoduje że rozsądni ludzie się z nich śmieją, albo się ich boją.
Równouprawnienie jest tym do czego powinniśmy dążyć i co każdy rozsądny człowiek popiera.
Znam dziewczynę która dostała w Niemczech super robotę i na pierwszym ogólnym spotkaniu w firmie ogłoszono "poprawiliśmy nasz wizerunek jako firmy równościowej bo zatrudniliśmy kobietę obcokrajowca." Jakby dostała mokra ścierą w pysk.

Nie jesteśmy równi. Ja jestem ten silny, moja żona ta mądra. Ja wysoki, ona drobna itd itp. Dzielimy zadania według zdolności. Przy dzieciach było - jej obiady, moje kupy, jej czytanie, moje wygłupy, wspólne spacery.

A jak chodzi o ten legendarny ból, to skoro miliardy kobiet go zniosło, to może się da. Za to nagroda jest wielka i nikt kto ma dzieci nie oddałby ich dla odzyskania świętego spokoju.

23

Odp: Jaki jest tego sens?
Lagrange napisał/a:
Nie_samica napisał/a:

Feminizm to dążenie do równości płci - prawnej, obyczajowej, społecznej. Jak ktoś jest przeciwny temu i chce by mężczyźni nadal mieli przewagę to sorry jest szowinistą.

No tak, jasne kobiety kochają seksitów, a  tych nielicznych, którzy nie mają ich za gorsze to nimi gardzą. Tak sobie to tłumacz wink

Tak, wybór jest najważniejszy, ale też kwestia społeczna, ciągle się uważa, że rola matki jest najważniejszą kobiecą i jak kobieta nie ma dzieci, to na pewno żałuje, a jak spełnia się zawodowo i jest singielką, to na stówę, płacze w poduszkę z kotem pod pacha. Bo tylko single mężczyźni przecież mogą być zadowoleni z "wolności".

O jakich różnicach mówisz? Są różnice biologiczne, oczywiste, ale są ta narzucone kulturowo wspierające patriarchat i te różnice w moim mniemaniu powinny zniknąć.

Płci nigdy nie były i nigdy nie będą równe. Ten błąd myślowy feministek powoduje że rozsądni ludzie się z nich śmieją, albo się ich boją.
Równouprawnienie jest tym do czego powinniśmy dążyć i co każdy rozsądny człowiek popiera.
Znam dziewczynę która dostała w Niemczech super robotę i na pierwszym ogólnym spotkaniu w firmie ogłoszono "poprawiliśmy nasz wizerunek jako firmy równościowej bo zatrudniliśmy kobietę obcokrajowca." Jakby dostała mokra ścierą w pysk.

Nie jesteśmy równi. Ja jestem ten silny, moja żona ta mądra. Ja wysoki, ona drobna itd itp. Dzielimy zadania według zdolności. Przy dzieciach było - jej obiady, moje kupy, jej czytanie, moje wygłupy, wspólne spacery.

A jak chodzi o ten legendarny ból, to skoro miliardy kobiet go zniosło, to może się da. Za to nagroda jest wielka i nikt kto ma dzieci nie oddałby ich dla odzyskania świętego spokoju.

Już na początku się przestraszyłam, że to kobieta napisała. Jasne, kobiety znosiły to się da, a to że faceci nic nie musieli to już nieważne. Ja nie mówię, że się nie da. Ja mówię, że to niesprawiedliwe i nie w interesie kobiet.
Do równości trzeba dążyć, a póki nie powstanie sztuczna macica albo kobiety nie pokonają instynktu macierzyńskiego nie ma na to szans.

Sprawiedliwy, podział ról jest ok, ale z naciskiem na sprawiedliwy. A nie Ty gotujesz, sprzątasz, zajmujesz się dziećmi, a ja coś naprawię raz na ruski rok.

Feminizm jest lekarstwem na to co się dzieje. Na ciągły wyzysk i wykorzystanie kobiet pod pretekstem natury i, że " zawsze tak było". Nie są równe, ale powinny być. Reprodukcja jest największym problem oraz męska obsesja seksualna przez co mamy tyle pracownic seksualnych.

Mężczyzna dopiero jak się zestarzeje i demon seksu go opuści, dostrzega w kobiecie człowieka.
Peter Ustinov

24

Odp: Jaki jest tego sens?
Nie_samica napisał/a:

Zastanawiałyście się się kiedyś dlaczego tak naprawdę chcemy dzieci?
Tak, instynkt macierzyński to oczywiste. Ale to przecież biologia, hormony. Jest to wręcz w opozycji do instynktu samozachowawczego.
Same skazujemy siebie na ból, poświęcenie cierpienie. Ale czy to nasze osobiste pragnienie? Czy nie jest trochę tak, że uważamy, że jako kobiety powinnyśmy rodzić? Popatrzmy na mężczyzn. Oni nie muszą się poświęcać, rozwijają się zawodowo. I lepiej na tym wychodzą, w razie rozstania. Ich praca jest wyceniana, nie są zależni finansowo od nikogo. Dzieci są kochane owszem, ale dorastają i często gęsto i tak zostajemy same.

Nie uważam,że kobiety powinny rodzić.Sama dziecko urodziłam późno bo długo nie byłam na to gotowa.
Nie pragnęłam dziecka dlatego żeby nie byc sama.
Raczej pragnęłam bo to było coś nowego,nieznanego i chciałam sprawdzić jak to jest.
I jest fajnie smile

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

25

Odp: Jaki jest tego sens?
Lagrange napisał/a:

Znam dziewczynę która dostała w Niemczech super robotę i na pierwszym ogólnym spotkaniu w firmie ogłoszono "poprawiliśmy nasz wizerunek jako firmy równościowej bo zatrudniliśmy kobietę obcokrajowca." Jakby dostała mokra ścierą w pysk.

Przy następnej rekrutacji jak se nie utnie ręki albo nogi, to odpadnie w przedbiegach, bo na topie będą niepełnosprawne kobiety z innego kraju. No albo nie złapie punktów za kolor skóry lub orientację seksualną. Ach ta polityka przebrzydłych korporacji. Siedzą grube ryby z cygarami i ustalają co się teraz opłaca pijarowo i jaki parytet ustalić. A biedny obywatel w zagrożeniu dzwoni na policję drżąc co by przyjechał jakiś normalny patrol interwencyjny, a nie taki parytetowy. Parę lat temu w jednym mieście wojewódzkim uliczna ferajna się zabawiła ciut za głośno, ktoś zadzwonił po policję. Przyjechał parytetowy patrol, co biedna ferajna miała zrobić? Obiła buźki parytetowcom i nakopała w krągłe pośladki czekając aż przyjadą jakieś poważne, normalne posiłki, które je położyły na glebę tongue Jest taki fajny filmik sprzed 2-3 lat jak jeden podpity czy inaczej podkręcony koleś (ze względu na poprawność polityczną nie określę jego koloru skóry ale płeć miał ha, ha męską) robił w bambuko jakieś trzy mocno parytetowe patrole ichniejszej policji. Muszę przyznać, że sposób w jaki upokarzał parytetowców był wręcz obraźliwie arogancki. Kupa śmiechu choć trzeba przyznać, że pewnie postronnym kibicom nie było do śmiechu kiedy do nich docierało jak wygląda ich bezpieczeństwo, szczególnie jeśli następną razą nie będzie to jeden nabuzowany koleś z gołymi rękami. Jednakowoż jak se pościelesz, tak się wyśpisz...

Kacie, kacie widzę uśmiech na twej twarzy, proszę powiedz, że mogę odjechać, Jechać wiele mil, mil, mil. O tak, masz wspaniałą siostrę, rozgrzała moją krew, doprowadziła ją do stanu wrzenia aby uratować cię od szubienicy, szubienicy, szubienicy, tak. Twój brat przywiózł mi srebro, twoja siostra ogrzała mą duszę, ale ja śmieję się teraz i ciągnę mocno
I widzę cię dyndającego na szubienicy.

26

Odp: Jaki jest tego sens?
Snake napisał/a:
Lagrange napisał/a:

Znam dziewczynę która dostała w Niemczech super robotę i na pierwszym ogólnym spotkaniu w firmie ogłoszono "poprawiliśmy nasz wizerunek jako firmy równościowej bo zatrudniliśmy kobietę obcokrajowca." Jakby dostała mokra ścierą w pysk.

Przy następnej rekrutacji jak se nie utnie ręki albo nogi, to odpadnie w przedbiegach, bo na topie będą niepełnosprawne kobiety z innego kraju. No albo nie złapie punktów za kolor skóry lub orientację seksualną. Ach ta polityka przebrzydłych korporacji. Siedzą grube ryby z cygarami i ustalają co się teraz opłaca pijarowo i jaki parytet ustalić. A biedny obywatel w zagrożeniu dzwoni na policję drżąc co by przyjechał jakiś normalny patrol interwencyjny, a nie taki parytetowy. Parę lat temu w jednym mieście wojewódzkim uliczna ferajna się zabawiła ciut za głośno, ktoś zadzwonił po policję. Przyjechał parytetowy patrol, co biedna ferajna miała zrobić? Obiła buźki parytetowcom i nakopała w krągłe pośladki czekając aż przyjadą jakieś poważne, normalne posiłki, które je położyły na glebę tongue Jest taki fajny filmik sprzed 2-3 lat jak jeden podpity czy inaczej podkręcony koleś (ze względu na poprawność polityczną nie określę jego koloru skóry ale płeć miał ha, ha męską) robił w bambuko jakieś trzy mocno parytetowe patrole ichniejszej policji. Muszę przyznać, że sposób w jaki upokarzał parytetowców był wręcz obraźliwie arogancki. Kupa śmiechu choć trzeba przyznać, że pewnie postronnym kibicom nie było do śmiechu kiedy do nich docierało jak wygląda ich bezpieczeństwo, szczególnie jeśli następną razą nie będzie to jeden nabuzowany koleś z gołymi rękami. Jednakowoż jak se pościelesz, tak się wyśpisz...

Sugerujesz, że dobry policjant to tylko płci męskiej? No gratuluję.
Parytety są dobre inaczej i polityka pro - kobieca. Choć nadal jeszcze długa droga przed nami. CEO -  kobiet w skali światowej to tylko 5%, w Polsce bodajże 7%.

Mężczyzna dopiero jak się zestarzeje i demon seksu go opuści, dostrzega w kobiecie człowieka.
Peter Ustinov

27

Odp: Jaki jest tego sens?
Nie_samica napisał/a:

Sugerujesz, że dobry policjant to tylko płci męskiej? No gratuluję.

Nie sugeruję, tylko wiem wink Przynajmniej w konkretnych służbach ale w obyczajówce czemu nie? Ogólnie nawet niesforny obywatel nie lubi jak stróż prawa dostaje po papie aż mu kaszkiet spada. To wzbudza niesmak i brak zaufania do państwa.

Nie_samica napisał/a:

Parytety są dobre inaczej i polityka pro - kobieca. Choć nadal jeszcze długa droga przed nami. CEO -  kobiet w skali światowej to tylko 5%, w Polsce bodajże 7%.

Bez parytetów kobiety leżą i kwiczą. To fakt. Mnie się za to strasznie podoba, że system rozwalają faceci, którzy zmieniają płeć, wygrywają co się da w kobiecych dyscyplinach i wracają z medalami, nagrodami do starej, dobrej płci. Niestety jakuś tak się złożyło, że w drugą stronę to nie działa... Jak to tak? TO NIESPRAWIEDLIWE!

Kacie, kacie widzę uśmiech na twej twarzy, proszę powiedz, że mogę odjechać, Jechać wiele mil, mil, mil. O tak, masz wspaniałą siostrę, rozgrzała moją krew, doprowadziła ją do stanu wrzenia aby uratować cię od szubienicy, szubienicy, szubienicy, tak. Twój brat przywiózł mi srebro, twoja siostra ogrzała mą duszę, ale ja śmieję się teraz i ciągnę mocno
I widzę cię dyndającego na szubienicy.

28

Odp: Jaki jest tego sens?
Snake napisał/a:
Nie_samica napisał/a:

Sugerujesz, że dobry policjant to tylko płci męskiej? No gratuluję.

Nie sugeruję, tylko wiem wink Przynajmniej w konkretnych służbach ale w obyczajówce czemu nie? Ogólnie nawet niesforny obywatel nie lubi jak stróż prawa dostaje po papie aż mu kaszkiet spada. To wzbudza niesmak i brak zaufania do państwa.

Nie_samica napisał/a:

Parytety są dobre inaczej i polityka pro - kobieca. Choć nadal jeszcze długa droga przed nami. CEO -  kobiet w skali światowej to tylko 5%, w Polsce bodajże 7%.

Bez parytetów kobiety leżą i kwiczą. To fakt. Mnie się za to strasznie podoba, że system rozwalają faceci, którzy zmieniają płeć, wygrywają co się da w kobiecych dyscyplinach i wracają z medalami, nagrodami do starej, dobrej płci. Niestety jakuś tak się złożyło, że w drugą stronę to nie działa... Jak to tak? TO NIESPRAWIEDLIWE!

Czyli uważasz swoją płeć za lepszą, tak to mam rozumieć?
Gdyby nie było dyskryminacji, utrudnień dla kobiet oraz społecznego przeświadczenia, że opieka nad dziećmi i domem to rola kobiet parytety nie byłyby potrzebne.

Mężczyzna dopiero jak się zestarzeje i demon seksu go opuści, dostrzega w kobiecie człowieka.
Peter Ustinov

29 Ostatnio edytowany przez Mordimer (2019-03-14 10:04:55)

Odp: Jaki jest tego sens?
Nie_samica napisał/a:
Snake napisał/a:
Nie_samica napisał/a:

Sugerujesz, że dobry policjant to tylko płci męskiej? No gratuluję.

Nie sugeruję, tylko wiem wink Przynajmniej w konkretnych służbach ale w obyczajówce czemu nie? Ogólnie nawet niesforny obywatel nie lubi jak stróż prawa dostaje po papie aż mu kaszkiet spada. To wzbudza niesmak i brak zaufania do państwa.

Nie_samica napisał/a:

Parytety są dobre inaczej i polityka pro - kobieca. Choć nadal jeszcze długa droga przed nami. CEO -  kobiet w skali światowej to tylko 5%, w Polsce bodajże 7%.

Bez parytetów kobiety leżą i kwiczą. To fakt. Mnie się za to strasznie podoba, że system rozwalają faceci, którzy zmieniają płeć, wygrywają co się da w kobiecych dyscyplinach i wracają z medalami, nagrodami do starej, dobrej płci. Niestety jakuś tak się złożyło, że w drugą stronę to nie działa... Jak to tak? TO NIESPRAWIEDLIWE!

Czyli uważasz swoją płeć za lepszą, tak to mam rozumieć?
Gdyby nie było dyskryminacji, utrudnień dla kobiet oraz społecznego przeświadczenia, że opieka nad dziećmi i domem to rola kobiet parytety nie byłyby potrzebne.

Najpierw stwórz coś własnego zamiast podpinać się pod przedwojenne sufrażystki i emancypatki. Tak Ci źle na tej planecie. Droga wolna. Zbuduj własną cywilzację na innej planecie.  Z własnymi zasadami. Chyba zapomniałaś kto utrzymuje w stanie równowagi ten system i jego infrastrukturę. Kto zapieprza w brudzie aby elektrownie, kanalizacje, rury ciepłownicze i światowodowy internet działał. Już nie wspomnę o branży budowlanej, kopalniach i hutach.

Jakoś nie garniesz się do walczenia o parytety w tych branżach.

"Świat jest teatrem, w którym nie grają zazwyczaj jednej sztuki naraz. Tutaj człowiek przychodzi, by obejrzeć groteskę lub komedię, by pośmiać się i odpocząć, a oto nagle komedia zamienia się w tragedię lub też komedia i tragedia toczą się jednocześnie, czasem nawet z tymi samymi bohaterami występującymi na scenie."

30

Odp: Jaki jest tego sens?
Mordimer napisał/a:

Najpierw stwórz coś własnego zamiast podpinać się pod przedwojenne sufrażystki i emancypatki. Tak Ci źle na tej planecie. Droga wolna. Zbuduj własną cywilzację na innej planecie.  Z własnymi zasadami. Chyba zapomniałaś kto utrzymuje w stanie równowagi ten system i jego infrastrukturę. Kto zapieprza w brudzie aby elektrownie, kanalizacje, rury ciepłownicze i światowodowy internet działał. Już nie wspomnę o branży budowlanej, kopalniach i hutach.

Jakoś nie garniesz się do walczenia o parytety w tych branżach.

Kocham ten argument, nie garnę, bo kobiety po pierwsze są statystycznie słabsze fizycznie. To prace dla panów, którym się najczęściej uczyć nie chciało i zarabiają na tym dużo lepiej niż niejedna wykształcona kobieta, tylko dlatego, że mają męską budowę.
Natomiast stanowiska zarządcze, intelektualne to już nie jest kwestia mięśni, więc nie ma żadnych podstaw by było tam więcej mężczyzn czy też więcej zarabiali.

A, żeby nie robić off topu przypomnę, że to fakt, iż kobiety zachodzą w ciążę jest często powodem czemu zarabiają mniej lub nie awansują.

Mężczyzna dopiero jak się zestarzeje i demon seksu go opuści, dostrzega w kobiecie człowieka.
Peter Ustinov

31

Odp: Jaki jest tego sens?

Autorko, w kwestii równouprawnienia kobiet trzeba robić coś konkretnego. Nie warto się wdawać w pyskówki.

Ja, na ten przykład, nie chwaląc się, robię :-) w dziedzinie, którą uważam za arcyważną.

Pozdrawiam.

32

Odp: Jaki jest tego sens?
Nie_samica napisał/a:

Czyli uważasz swoją płeć za lepszą, tak to mam rozumieć?

Pocieszna choć niestety i żałosna wypowiedź. Nie sil się, nie dasz rady skoro nie ogarniasz czytania ze zrozumieniem tongue
Taka ciekawostka zresztą a propos policji. Miałem kiedyś okazję dwukrotnie uczestniczyć jako kibic w naborze do policji. Bardzo pouczająca była lektura listy wyników egzaminu sprawnościowego. Pierwsza kobieta z najlepszym wynikiem wśród kobiet wyprzedzała zaledwie kilku najsłabszych facetów. Oczywiście ona i parę innych kobiet zakwalifikowały się, a rzesza facetów z lepszymi wynikami nie, bo był parytet. Nie decydowała lepsza sprawność ogółem tylko parytet płciowy. No ale lista była pouczająca. Tak by wyglądała na przykład unifikacja w sporcie. Najpierw kobiety by wypadły w ogóle z rywalizacji, a potem szybko wprowadzono by obowiązkowy parytet, że drużyna piłkarska czy koszykarska musi mieć mieszany skład 50/50. Nie wiem co prawda jak poradzono by sobie ze sportem indywidualnym. Pewnie trzeba by go zakazać albo wprowadzić parytetowe medale dla kobiet. Czyli powrót do rozdziału ze względu na płeć.

Kacie, kacie widzę uśmiech na twej twarzy, proszę powiedz, że mogę odjechać, Jechać wiele mil, mil, mil. O tak, masz wspaniałą siostrę, rozgrzała moją krew, doprowadziła ją do stanu wrzenia aby uratować cię od szubienicy, szubienicy, szubienicy, tak. Twój brat przywiózł mi srebro, twoja siostra ogrzała mą duszę, ale ja śmieję się teraz i ciągnę mocno
I widzę cię dyndającego na szubienicy.

33 Ostatnio edytowany przez Mordimer (2019-03-14 11:18:44)

Odp: Jaki jest tego sens?
Nie_samica napisał/a:
Mordimer napisał/a:

Najpierw stwórz coś własnego zamiast podpinać się pod przedwojenne sufrażystki i emancypatki. Tak Ci źle na tej planecie. Droga wolna. Zbuduj własną cywilzację na innej planecie.  Z własnymi zasadami. Chyba zapomniałaś kto utrzymuje w stanie równowagi ten system i jego infrastrukturę. Kto zapieprza w brudzie aby elektrownie, kanalizacje, rury ciepłownicze i światowodowy internet działał. Już nie wspomnę o branży budowlanej, kopalniach i hutach.

Jakoś nie garniesz się do walczenia o parytety w tych branżach.

Kocham ten argument, nie garnę, bo kobiety po pierwsze są statystycznie słabsze fizycznie. To prace dla panów, którym się najczęściej uczyć nie chciało i zarabiają na tym dużo lepiej niż niejedna wykształcona kobieta, tylko dlatego, że mają męską budowę.
Natomiast stanowiska zarządcze, intelektualne to już nie jest kwestia mięśni, więc nie ma żadnych podstaw by było tam więcej mężczyzn czy też więcej zarabiali.

A, żeby nie robić off topu przypomnę, że to fakt, iż kobiety zachodzą w ciążę jest często powodem czemu zarabiają mniej lub nie awansują.


Mieć ciastko i zjeść ciastko. Tak samo jak zarządzanie jest dla panów. Strategiczne myślenie, gdzie ważne są metaanalizy, długofalowa perspektywa na rozwój. Opanowanie, ziłna chłodna kalkulacja itp. A przede wszystkim abstrakcyjne i logiczne myślenie.

Wiesz co twoja pogarda do mężczyzn i mizoandria aż się wylewa z ekranu.  Nie chciało się uczyć. No tak wszyscy zostańmy programistami i menedźerami. A kto będzie budował drogi, mosty ? Kto będzie zamiatał ulic, piekł chleb czy robił w polu ?  Idąć tym tokiem rozumowania, że kobiety co latają z mopem i siedzą na kasie to też się im nie chciało uczyć ?


Pamiętaj, że kiedyś te pogardzane przez ciebie Mirki, Janusze czy Wieśki obudzą sie z tego matrixa i powiedzą dość. Wtedy chciałbym zobaczyć tą twoją zaradność i potęgę femininstek gdy zabraknie prądu, ciepłej wody, internetu.

"Świat jest teatrem, w którym nie grają zazwyczaj jednej sztuki naraz. Tutaj człowiek przychodzi, by obejrzeć groteskę lub komedię, by pośmiać się i odpocząć, a oto nagle komedia zamienia się w tragedię lub też komedia i tragedia toczą się jednocześnie, czasem nawet z tymi samymi bohaterami występującymi na scenie."

34

Odp: Jaki jest tego sens?
Mordimer napisał/a:

Mnieć ciastko i zjeść ciastko. Tak samo jak zarządzanie jest dla panów. Strategiczne myślenie, gdzie ważne są metaanalizy, długofalowa perspektywa na rozwój. Opanowanie, ziłna chłodna kalkulacja itp. A przede wszystkim abstrakcyjne i logiczne myślenie.

Wiesz co twoja pogarda do mężczyzn i mizoandria aż się wylewa z ekranu.  Nie chciało się uczyć. No tak wszyscy zostańmy programistami i menedźerami. A kto będzie budował drogi, mosty ? Kto będzie zamaitał ulic, piekł chleb czy robił w polu ?  Idąć tym tokiem rozumowania, że kobiety co latają z mopem i siedzą na kasie to też się im nie chciało uczyć ?

Pamiętaj, że kiedyś te pogardzane przez ciebie Mirki, Janusze czy Wieśki obudzą sie z tego matrixa i powiedzą dość. Wtedy chciałbym zobaczyć tą twoją zaradnność i potęgę femininstek gdy zabraknie prądu, ciepłej wody, internetu.

A z Twojej seksizm sugerując, że te cechy mają tylko mężczyźni. Opcje są dwie albo nie masz racji i jest dyskryminacja kobiet albo zakładając, że ją masz system został zrobiony tak, że to męskie cechy są premiowane i pozwalają osiągnać sukces. Bez 2 zdan mężczyźni mają łatwiej bez względu, której z opcji jest bliżej do prawdy.

No nie powiem, że nie, tylko kobiety często nie edukują się z powodu ciąży wczesnej, niekoniecznie z lenistwa, ale sprzątaczka czy pani na kasie nie zarabiają tyle co ci panowie fizyczni, prawda?

Mężczyzna dopiero jak się zestarzeje i demon seksu go opuści, dostrzega w kobiecie człowieka.
Peter Ustinov

35 Ostatnio edytowany przez Mordimer (2019-03-14 11:30:52)

Odp: Jaki jest tego sens?
Nie_samica napisał/a:
Mordimer napisał/a:

Mnieć ciastko i zjeść ciastko. Tak samo jak zarządzanie jest dla panów. Strategiczne myślenie, gdzie ważne są metaanalizy, długofalowa perspektywa na rozwój. Opanowanie, ziłna chłodna kalkulacja itp. A przede wszystkim abstrakcyjne i logiczne myślenie.

Wiesz co twoja pogarda do mężczyzn i mizoandria aż się wylewa z ekranu.  Nie chciało się uczyć. No tak wszyscy zostańmy programistami i menedźerami. A kto będzie budował drogi, mosty ? Kto będzie zamaitał ulic, piekł chleb czy robił w polu ?  Idąć tym tokiem rozumowania, że kobiety co latają z mopem i siedzą na kasie to też się im nie chciało uczyć ?

Pamiętaj, że kiedyś te pogardzane przez ciebie Mirki, Janusze czy Wieśki obudzą sie z tego matrixa i powiedzą dość. Wtedy chciałbym zobaczyć tą twoją zaradnność i potęgę femininstek gdy zabraknie prądu, ciepłej wody, internetu.

A z Twojej seksizm sugerując, że te cechy mają tylko mężczyźni. Opcje są dwie albo nie masz racji i jest dyskryminacja kobiet albo zakładając, że ją masz system został zrobiony tak, że to męskie cechy są premiowane i pozwalają osiągnać sukces. Bez 2 zdan mężczyźni mają łatwiej bez względu, której z opcji jest bliżej do prawdy.

No nie powiem, że nie, tylko kobiety często nie edukują się z powodu ciąży wczesnej, niekoniecznie z lenistwa, ale sprzątaczka czy pani na kasie nie zarabiają tyle co ci panowie fizyczni, prawda?

A zarabiaja więcej ponieważ pracują w przeciwieństwie do wiekszości kobiet. Bo przekładanie papierków z miejsca na miejsce w korpo czy w urzędzie to nie praca. Najpierw doucz się o pojęciach podstawowych. Zarabiają więcej bo ich PRACA jest coś warta. Bez nich nie miałabyś możliwości pisania tych swoich bredni tutaj na forum bo nie miałabyś internetu, prądu czy nawet ciepłej wody. Fach w ręku jest więcej wart niz jakieś gówno papierek psychologii, zarządzania, socjologii nikomu nie potrzebny. Rynek ustala zasady a nie ideologia.

Znowu to samo. Mężczyznom się nie chciało uczyć z lenistwa a kobietom z powodu ciąży. Jakby kobiet leniwych nie było. Przestań w końcu patrzeć na świat jakby byl czarno-biały. Nie zarabiają tyle co fachowcy komunistko bo ich praca nie jest tyle warta na rynku. Kiedy to w końcu pojmiesz ?

Jedyną patologią rynku są kosmiczne zarobki sportowców i celebrytów. Zwłaszcza piłkarzy. No cóż. Emocje najlepiej się sprzedają. wink

"Świat jest teatrem, w którym nie grają zazwyczaj jednej sztuki naraz. Tutaj człowiek przychodzi, by obejrzeć groteskę lub komedię, by pośmiać się i odpocząć, a oto nagle komedia zamienia się w tragedię lub też komedia i tragedia toczą się jednocześnie, czasem nawet z tymi samymi bohaterami występującymi na scenie."

36

Odp: Jaki jest tego sens?

Chciałbym zaprotestować jakoby budowy były zarezerwowane dla facetów. Niejednokrotnie widziałem na budowach pracujące fizycznie kobiety, bo zawsze jak budowa się kończy trzeba ją wysprzątać przed oddaniem do użytku i wtedy wchodzą na budowę ekipy przemiłych pań.

Kacie, kacie widzę uśmiech na twej twarzy, proszę powiedz, że mogę odjechać, Jechać wiele mil, mil, mil. O tak, masz wspaniałą siostrę, rozgrzała moją krew, doprowadziła ją do stanu wrzenia aby uratować cię od szubienicy, szubienicy, szubienicy, tak. Twój brat przywiózł mi srebro, twoja siostra ogrzała mą duszę, ale ja śmieję się teraz i ciągnę mocno
I widzę cię dyndającego na szubienicy.

37

Odp: Jaki jest tego sens?
Snake napisał/a:

Chciałbym zaprotestować jakoby budowy były zarezerwowane dla facetów. Niejednokrotnie widziałem na budowach pracujące fizycznie kobiety, bo zawsze jak budowa się kończy trzeba ją wysprzątać przed oddaniem do użytku i wtedy wchodzą na budowę ekipy przemiłych pań.

Szkoda, że przemiłe panie, nie zarabiają tyle co przemili panowie.

Mężczyzna dopiero jak się zestarzeje i demon seksu go opuści, dostrzega w kobiecie człowieka.
Peter Ustinov

38 Ostatnio edytowany przez Mordimer (2019-03-14 11:47:42)

Odp: Jaki jest tego sens?
Snake napisał/a:

Chciałbym zaprotestować jakoby budowy były zarezerwowane dla facetów. Niejednokrotnie widziałem na budowach pracujące fizycznie kobiety, bo zawsze jak budowa się kończy trzeba ją wysprzątać przed oddaniem do użytku i wtedy wchodzą na budowę ekipy przemiłych pań.

Chodziło mi o budowanie ( lanie zaprawy, murowanie, wykończeniówka), projektowanie, mierzenie itp.
Doskonale sobie zdaję sprawę, że na magazynach, fabrykach czy w polu też fizycznie pracują kobiety.
Ciekaw jestem czy takimi ciężko pracującymi kobietami też pogardza naczelna feministka forum ?

Może dlatego, że nie obsługują dźwigów i koparek ? Może dlatego, że nie leją zaprawy pod fundamenty, nie murują, nie kładą płytek, nie instalują instalacji elektrycznej. Wymagasz równych płac wbrew wolmnemu rynkowi. Czysty komunizm.

"Świat jest teatrem, w którym nie grają zazwyczaj jednej sztuki naraz. Tutaj człowiek przychodzi, by obejrzeć groteskę lub komedię, by pośmiać się i odpocząć, a oto nagle komedia zamienia się w tragedię lub też komedia i tragedia toczą się jednocześnie, czasem nawet z tymi samymi bohaterami występującymi na scenie."

Posty [ 1 do 38 z 146 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Jaki jest tego sens?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018