netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Co nas nie zabije to nas wzmocni

5 odpowiedzi5 069 wyświetleńzałożony przez KarolaJestem, 18.03.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Co nas nie zabije to nas wzmocni

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1 Ostatnio edytowany przez KarolaJestem (2010-03-18 11:27:59)

Temat: Co nas nie zabije to nas wzmocni

Czytając te wszystkie posty na temat zdrady postanowiłam opisać to co sama przeżywałam..
A więc zacznę od początku. Z moim facetem jestem już prawie dwa lata ,bywało różnie raz gorzej raz lepiej.Rozstawaliśmy się i wracaliśmy do siebie oboje nie umiemy bez siebie żyć..Jednak najgorzej było w wakacje ja musiałam iść do szpitala na operacje z T. się kłóciłam bez przerwy, podejrzewałam go że kręcił z moją znajomą widząc jak z nią rozmawia jak się uśmiecha do niej było mi tak cholernie przykro ,do mnie tak się nie uśmiechał nie rozmawiał w taki sposób. Nawet jak byłam w szpitalu to przychodzili zawsze razem zawsze żartowali, śmiali się a ja czułam się odtrącona, niepotrzebna. Po wyjściu ze szpitala było nawet ok do czasu do póki nie pokłóciliśmy się i tak jakby zerwaliśmy.Pisze tak jakby ponieważ nasze zerwania trwały góra 1 dzień co i tak było odległe od zerwania cały czas byliśmy ze sobą w kontakcie, ale wracając do tematu pokłóciliśmy się i "zerwaliśmy". W mniej więcej w tym samym czasie napisał znajomy J. zapytał się czy może przyjechać do mnie.Pozwoliłam pomimo mojej niepewności czy aby na pewno robię dobrze ,bo przecież i tak na następny dzień pogodzę się z T.
J. przyjechał na następny dzień tak jak się umawialiśmy i na początku tylko rozmawialiśmy jednak w pewnym momencie doszło między nami do pocałunku chciał czegoś więcej nie zgodziłam się nie mogła bym. Cały czas myślami byłam przy T. do którego od razu zadzwoniłam jak tylko J. wyszedł ode mnie i tak jak przypuszczałam wróciliśmy do siebie, a  całe zajście zataiłam. T. przyjechał do mnie na drugi dzień ,cały czas myślałam o tym co zrobiłam z tamtym ,zastanawiałam się czy gdybym się przyznała to czy by mi wybaczył. Z T. moje stosunki nagle się poprawiły było jak na początku naszego związku jak w bajce i taka idylla trwała 3 miesiące do czasu aż T się nie dowiedział...Ból jaki wtedy w jego oczach zobaczyłam ranił i mnie..To było okropne zawiodłam na całej linii człowieka którego naprawdę kochałam i kocham. Powiedział mi wtedy ,że się mnie brzydzi nie wie czy chce być ze mną ,musi się zastanowić że mam go nie dotykać..I nie jest już pewien ani mnie ani tego czy kocham go tak jak mówię...Złamałam serce komuś kto zrobił by dla mnie wszystko. Przez pewien czas było między nami nijak nie chciał przytulić czy pocałować stał się w stosunku do mnie zupełnie innym człowiekiem..Starałam się i pomimo, iż on nie wierzył już w nas  nie chciałam się poddać walczyłam o to co zostało o jego miłość i opłaciło się. Któregoś dnia przyszedł do mnie przytulił się pocałował byłam jak w niebie.Powiedział bym więcej tego nie robiła i mam nie wspominać nic na ten temat.Powiedział ,że mnie kocha i nie umie beze mnie żyć:)
Od tamtej sytuacji minęło już sporo czasu, jednak po mimo tego ja nie umiem wybaczyć sobie tego co zrobiłam T. to ten jeden jedyny nie wyobrażam sobie bycia z kimś innym.
To zdanie kieruje do wszystkich którym nie układa się w związkach : NIE ZDRADZAJCIE ,NIE WARTO!!.


Przepraszam za nieskładnie.

2

Odp: Co nas nie zabije to nas wzmocni

Dobrze, że zawalczyliście o siebie i chociaż było ciężko udało wam się. Myślę, że takie, niestety bolesne, doświadczenia wzmacniają, o ile wyjdzie się  z tej całej sytuacji zwycięsko tak jak Wy. Widać łączy was coś prawdziwego, coś czego nie da się przekreślić, od tak. Zazdroszczę. Sama kiedyś myślałam, ze łączy mnie z moim ex coś wyjątkowego, ale on to przekreślił w jeden dzień stąd ta zazdrość (oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Nie rańcie się już, nie rozstawajcie na 1-23 dni bo to bezsensu. Umacniajcie tą miłość. Powodzenia!

3

Odp: Co nas nie zabije to nas wzmocni

Piszesz, ze po tym jak to zrobilas, w Waszym zwiazku bylo jak w bajce. U mnie bylo tak samo i tak sie wlasnie zastanawiam, czy to nie jest tak, ze tak naprawde to same nie docenialysmy tego co mamy zanim nie doszlo do zdrady, ze dopiero po tym co sie wydarzylo dotarlo do nas kim jest dla nas nasz ukochany i staralysmy sie bardziej. .A kiedy my sie staralysmy bardziej to oni tez? Strasznie Ci zazdroszcze tego, ze sie pogodziliscie. Nawet nie wiesz jak to boli, kiedy czytam te wszystkie historie, w ktorych faceci postanawiaja walczyc o milosc i szczescie i kiedy wszystko konczy sie happy endem. Moj mowi, ze tak nie potrafi, ze to silniejsze od niego i ze woli zaczac wszystko od nowa niz ranic mnie i siebie. Wiem, ze to kwestia nie tego ze kocha mnie mniej, tylko kwestia jego charakteru. Zawsze wiedzialam, ze zdrada to to czego nigdy nie bedzie w stanie wybaczyc, i tym bardziej nie umiem sobie wybaczyc ze to zrobilam. Ale mimo wszystko boli, ze nie walczy. Nachodza mnie mysli, ze moze nie kochal tak bardzo jak mowi, a potem odganiam je jak najszybciej, bo wiem ze to nie prawda, wiem ze kochalismy sie nad zycie. Wiec dlaczego inni walcza sami ze soba, zeby ratowac to co zostalo, a On nie? tego nigdy sie nie dowiem. Ale wam gratuluje i dziekuje za ta odrobine nadziei,ze moze kiedys jednak uswiadomi sobie ze warto jeszcze walczyc o Nas.

4

Odp: Co nas nie zabije to nas wzmocni

Staraj się o niego mów mu jak bardzo go kochasz jak bardzo żałujesz poproś o szanse..Ja tak zrobiłam zadziałało więc może i w waszym  wypadku to pomoże?:) Głowa do góry

5

Odp: Co nas nie zabije to nas wzmocni

Mówię mu to na okrągło, nawet za często. A On co? mówi, żebym się ogarnęła, ze jak to robilam to nie pamietalam o tej milosci, ze moze i wie ze zaluje, ale teraz nie da sie juz nic zrobic, ze juz nigdy nie bedzie chcial ze mna byc. Zaczynam sie bac, ze On mysli tak naprawde. A ja przeciez nie moge zrezygnowac, zapomniec o tym co bylo. A z drugiej strony dalej sie ludze, ze prawdziwa milosc przezwyciezy wszystko. Nie przestane Mu mowic, ze go kocham, nawet jesliOn nie chce juz tego sluchac, nie przestane Go przepraszac. dopoki moge bede walczyc. Dzieki za slowa otuchy

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Co nas nie zabije to nas wzmocni

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026