Pracuję w małej firmie. Można powiedzieć, że takiej rodzinnej - wszyscy się znamy itd. Ostatnio szef stwierdził, że potrzeba nam nowej osoby do zspołu ( fakt - dużo zadań, dużo pracy i nie wyrabiamy się ) no i trzeba kogoś poszukać. Daliśmy ogłoszenie. Sporo osób sie pozgłaszało. Jakoś tak się złożyło, że szef mnie m.in wyznaczył do zajęcia się tą rekrutacją , dodał jednak, żebym wybrała osobę samotną bo takie osoby wg, niego są lepszymi pracownikami, bardziej oddanymi firmie. Dodam, że czuję się tym wymogiem skołowana bo sama niedawno wyszłam za mąż i nie czuję, żebym po weselu pracowała gorzej
Czy nie wydaje się wam, że to głupi stereotyp, że osoby samotne są lepszymi pracownikami ? Jakie macie doświadczenia ?
Podobne tematy
Myślę, że jest to kolejny wymysł niepodparty żadnymi rzeczowymi dowodami, tak samo jak myślenie, że kobieta z małym dzieckiem będzie non stop siedzieć na chorobowym. Pracodawcy powinni sobie w końcu uświadomić, że miarą wydajności człowieka będzie jego zaangażowanie i podejście do pracy a nie fakt posiadania lub też nie rodziny czy np. zobowiązań finansowych (typowo amerykańskie podejście np. to zatrudnianie ludzi jak najbardziej zadłużonych).
Najbardziej zaś irytuje mnie fakt, że za decyzje personalne i rekrutacje biorą się ludzie, którzy nie mają o tym zielonego pojęcia. Zatem eszilka nie dziwię się, że poczułaś się skołowana.
Myślę, że na Twoim miejscu zignorowałabym tą uwagę szefa i jednakowo oceniała wszystkich kandydatów. Jeżeli kandydat, którego uznasz za najodpowiedniejszego będzie w związku małżeńskim, powiedz szefowi, że to nadal pozostaje najlepszy kandydat na to stanowisko albo powiedz, że nie wiesz, jaki jest stan cywilny tej osoby, bo przecież w świetle polskiego prawa nie wolno zadawać rekrutowanemu podobnych pytań. Zaproponuj okres próbny dla tego pracownika i niech sprawy ułożą się same - dobry pracownik powinien przekonać Twojego szefa, że nie warto generalizować.
Nie powinnaś absolutnie przystawać na taką dyskryminację, bo potakując idiotom utwierdzamy ich w przekonaniu, że postępują słusznie - a od tego jest prawo, żeby go przestrzegać. Parafrazując - jeśli pracownik nie da, szef nie weźmie ![]()
Niestety jeszcze często zdarza się że zadawane są pytania o stan cywilny i (albo np: Czy pani planuje dzieci"? czy pani jest w ciąży itd")
a to są pytania których na rozmowie nie mogą paść. Jeśli zadasz takie pytanie pracownik ma prawo nie odpowiedzieć.
Kieruj się kryteriami-kwalifikacje,doświadczenie,entuzjazm,pozytywne myślenie,chęć do pracy.
Jeśli rzeczywiście chcesz zatrudnić dobrego pracownika, nie powinnaś się posługiwać kryterium (tylko osoba samotna) bo dobry kandydat, jeśli zauważy takie podejście(usłyszy takie pytanie)nie będzie chciał pracować w takiej firmie, (bo takie podejście brzmi prawie jak harówka 16 godzin na dobę bez życia prywatnego)a przecież nikt nie chce w ten sposób pracować.
Twój szef chyba żyje w innym świecie. Stan cywilny nie ma wpływu na sumienność i wydajność pracownika. Wręcz przeciwnie! I nie ma tu reguły!
hm..., przykład z niemojego życia- moja samotna siostra była bardzo docenianym pracownikiem, zwłaszcza przed w okresie świąt i urlopów. I było głupie tłumaczenie- '' skoro pani nie ma rodziny, to dlaczego nie moze pani objąć dyżuru?", a urlop zawsze dostosowany do matek.
Co do dzieci, to padaja owszem pytania, czy mamy je w planach, ale gorzej, gdy mamy podpisać umowę lojalnościową na 5 lat, że ich nie będziemy w tym czasie mieć!
Mam nadzieję, że kiedyś się te stereotypy zmienią, oby na lepsze. Pozdr. ![]()
Co do dzieci, to padaja owszem pytania, czy mamy je w planach, ale gorzej, gdy mamy podpisać umowę lojalnościową na 5 lat, że ich nie będziemy w tym czasie mieć!
Mam nadzieję, że kiedyś się te stereotypy zmienią, oby na lepsze. Pozdr.
Myślę, że sytuacja się nie zmieni, dopóki kobiety będą takie umowy podpisywały. U nas niestety ciężko znaleźć w internecie choćby kontakt do pełnomocnika ds. równego statusu kobiet i mężczyzn, a co dopiero uświadomić społeczeństwu, że takie zachowania są wbrew prawu pracy i można z nimi iść do sądu - co ciekawe, to na oskarżonym ciąży obowiązek udowodnienia, że nie dyskryminował, a nie na nas, że zostałyśmy zdyskryminowane.
Byłam w sobotę na rozmowie o kolejną pracę - nie padły pytania o mój stan cywilny ani plany macierzyńskie. Natomiast okazało się, że szefostwo ma mi do zaoferowania zupełnie inne, gorzej płatne i mniej ambitne stanowisko, bo to, o które aplikowałam chcą dać mężczyźnie ... Tak więc słów brakuje.
współczuję Yvette,
jak w innym poście, Ciebie też dopadła dyskryminacja. OBRAŻAJĄCE! A co do umów, cóż, nie mam takiej podpisanej, ale znam dziewczynę i cierpi jak ch..., bo jak podpisała to była sama, nieukierunkowana na zakładanie rodziny. Jej sytuacja uczuciowo-życiowa się zmieniła i ma kłopot.
Czasem też podpisują kobiety po prostu z przymusu, bo co zrobić jak bezrobocie nas goni? I masz rację, opieka prawna jest równa zeru.
pozdr ![]()
Dziewczęta ja bym się taką umową nie przejmowała, ponieważ pracodawca i tak jej nie wyegzekwuje od nas. Jeśli nie zapłacimy kary z dobrej woli to musiałby iść z tym do sądu, a z racji faktu, że jest to jawna dyskryminacja i naruszanie praw, nie zrobi tego. Bardziej ma to działać na zasadzie straszaka.
Ale są na tym świecie też inni ludzie. Gdy zaszłam w ciążę byłam zatrudniona na umowę- zlecenie. Poszłam do szefa i powiedziałam, że jestem w ciąży i chciałabym dostać normalną umowę o pracy. Bardzo się ucieszył, że to "tylko ciąża", bo niepokoił go fakt, że przez ostatnie dni często urywałam się do lekarza i bidus myślał, że coś poważnego się dzieje ![]()
A statystycznie: na 13 pracowników w mojej firmie 4 jest płci męskiej, 1 dziewczyna w ciąży, 3 matki maluchów poniżej 4 lat (w tym jedna samotnie wychowująca dziecko), 1 matka nastolatki. I nigdy żadnej dyskryminacji, narzekania, dawania do zrozumienia, że dzieciate są gorsze...
Często można się też spotkać z poglądem, że młode mamy są lepszymi pracownikami, bo mają większą motywację i są przyzwyczajone do lepszej organizacji czasu i wydajniejsze w pracy ![]()
Myślę, że jest to kolejny wymysł niepodparty żadnymi rzeczowymi dowodami, tak samo jak myślenie, że kobieta z małym dzieckiem będzie non stop siedzieć na chorobowym. Pracodawcy powinni sobie w końcu uświadomić, że miarą wydajności człowieka będzie jego zaangażowanie i podejście do pracy a nie fakt posiadania lub też nie rodziny czy np. zobowiązań finansowych (typowo amerykańskie podejście np. to zatrudnianie ludzi jak najbardziej zadłużonych).
Najbardziej zaś irytuje mnie fakt, że za decyzje personalne i rekrutacje biorą się ludzie, którzy nie mają o tym zielonego pojęcia. Zatem eszilka nie dziwię się, że poczułaś się skołowana.
Zgadzam się z Leną w 100 %. Stan cywilny nie ma żadnego znaczenia w kwestii sukcesów na danym stanowisku pracy. Największe znaczenia ma to o czym już często tutaj pisałam dopasowanie do firmy, zespołu i stanowiska. To na ile osoba naturalnie przejawia zachowania wymagane przez firmę i daną pracę.