Nasze najdziwniejsze, najśmieszniejsze lub najgorsze rekrutacje - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA KARIERY - MOJA KARIERA ZAWODOWA » Nasze najdziwniejsze, najśmieszniejsze lub najgorsze rekrutacje

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

1 Ostatnio edytowany przez cindy24 (2010-03-11 18:27:49)

Temat: Nasze najdziwniejsze, najśmieszniejsze lub najgorsze rekrutacje

Hej zakładam ten wątek, żebyśmy w nim mogły napisać nasze przeżycia związane z procesem rekrutacyjnym w różnych firmach. Czyli : najdziwniejsze pytania jakie padły na rekrutacji, najdziwniejsze zachowania prowadzących rekrutacje w stosunku do nas czy w ogóle najdziwniejsze procesy aplikacyjne czy rekrutacyjne. Pośmiejmy się z nich razem lub razem załammy ręce nad tymi , którzy wymyślaja czasem bajeczne rekrutacje w których nie wiadomo o co chodzi .

Oczywiście zacznę pierwsza. Nie tak dawno miałam okazję ubiegać się o pracę konsultanta w jednej firmie. Proces rekrutacyjny był długi i złożony. Najpierw jakieś rozmowy w których m.in padło pytanie o to jakie czytam książki wink Z jedną babką. Potem drugą. Potem trzeci etap - rozmowa po angielsku z jednym anglikiem z brytyjskiego oddziału firmy ( aplikowałam na stanowisko konsultanta ds HR z angieliskim ) Facet był dość mocno podjarany moim angielskim i stwierdził ,że bardzo mnie na tym stanowisku widzi. Rozmowa była w czwartek, na początku stycznia. W poniedziałek, wtorek miałam dostać info czy mnie chcą. No i się zaczęło. Nie dostałam infa za to w piątek maila od jednej z bab.

11-01-10
"Szanowna Pani ,
Wciąż czekamy na odpowiedź od naszych kolegów z Anglii.
Myślę, ze bliższe informacje prześlę pod koniec tygodnia.
Z góry dziękuję za cierpliwość,Pozdrawiam"

Okay myślę sobie. Co mi tam poczekam sobie bo firma fajna. Czekam tydzień - nic.  Dwa tygodnie następne i już w sumie kicham tę firmę i znowu mail ( nawet na telefon ich nie było stać, żenada wink?

26-01-10
"Szanowna Pani,
Bardzo przepraszam za brak informacji, niestety sprawa po stronie Anglii wciąż się przeciąga.
Bardzo proszę o jeszcze trochę cierpliwości.
Pozdrawiam serdecznie"

I wiecie, już człowiek położył na tym lachę i się pogodził, że go olali, ale taki mail znów rozbudził jakieś nadzieje itd. Zwłaszcza ,że firma serio jedna z większych na rynku itd. Żeby jeszcze ta baba zadzwoniła, coś jakoś wytłumaczyła. Oczywiście jak się domyślacie do dziś nie ma żadnej informacji z ich strony.A po mojej jest duża pogarda do ich sposobu traktowania ludzi i rozbudzania takich złudnych nadziei. To chyba najgorsze. Niechby powiedzieli - nie ma pani szans -to jakoś człowiek to przyjmuje, mówi trudno i już. Ale takie coś ? Żeby poważna firma zwodziła przez miesiąc, ba półtorej ? Oczywiście nie przejęłabym się tym, ale same wicie ,że jest ciężko na rynku i dlatego tym bardziej takie rozbudzanie i trzymanie w zapasie i gotowości jest nie fair moim zdaniem.
No to tyle z mojej stronki - czekam na Wasze opowieści smile

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nasze najdziwniejsze, najśmieszniejsze lub najgorsze rekrutacje

cindy24 ja piszę z pozycji osoby rekrutującej, więc mogę ewentualnie pomyśleć o gafach jakie poczyniłam w trakcie rekrutacji, a że jestem zwykłym śmiertelnikiem to na pewno mi się jakieś w życiu zdarzyły. Choć w tym momencie nic konkretnego nie przychodzi mi do głowy.

Chciałabym się jednak odnieść do Twojej sytuacji. Powiem Ci, że to jest niestety dość częste w pracy rekrutujących (mi się parę razy osobiście zdarzyło tylko różnica jest taka, że ja występuje jako reprezentant Klienta i na pewne rzeczy nie mam wpływu). Mianowicie Klient bardzo pilnie potrzebuje człowieka, zatem my go intensywnie szukamy po czym okazuje się - jak już osoba jest - że gdzieś tam na wyższych szczeblach decyzja jeszcze nie zapadła, kogoś tam nie ma, ktoś się jeszcze zastanawia. Mi zaś jako osobie rekrutującej pozostaje tylko informować człowieka o sytuacji.

3

Odp: Nasze najdziwniejsze, najśmieszniejsze lub najgorsze rekrutacje

Ja chciałabym opowiedzieć o pewnej dużej firmie zajmujacą się ochroną mienia i osób. Napisałam CV, wysłałam wraz z zdjęciem. Po ok.2 tygodniach zadzwoniła do mnie przemiła pani i zaprosiła na rozmowę . Kiedy dojechałam na miejsce okazało się czeka tam też kilku panów w młodym wieku ;-)  Kiedy weszłam do pokoju pan wytrzeszczył na mnie oczy i stwierdził że osoba której poszukują musi być mężczyzną ! Miał przed sobą moje cv+zdjęcie .... hmmm....nie przypominam z wyglądu faceta, nawet na tamtym zdjęciu ;-)
Dodam że zmarnowałam czas - musiałam pokonać 120km. żeby usłyszeć że ktoś spodziewał się że jestem mężczyzną ;-)

4

Odp: Nasze najdziwniejsze, najśmieszniejsze lub najgorsze rekrutacje

Nie wiem czy to, co chcę napisać pasuje do tego tematu, ale nie widziałam sensu zakładania nowego, bo pewnie i tak skończyło by się na góra kilku odpowiedziach, a potem umarłby, więc dopiszę się tutaj. Jakby nie było, chodzi o dziwną rekrutację wink

Od jakiegoś czasu dość intensywnie poszukuję stałej pracy. Dziś wysłałam CV w odpowiedzi na ogłoszenie o pracy w sklepie z biżuterią, dosłownie pół godziny później zadzwoniła do mnie pani i zaproponowała mi pracę od jutra... Właśnie nie żadną rozmowę kwalifikacyjną, tylko po prostu "z marszu" złożyła mi propozycję zatrudnienia. I mimo, że propozycję przyjęłam, bo pracy potrzebuję na gwałt, to zaczęłam się zastanawiać, gdzie tu może tkwić haczyk hmm Pani udzieliła mi wszelkich informacji, warunki pracy są całkiem nienajgorsze - umowa zlecenie, 11 zł/h brutto, praca 5 dni w tygodniu po 8h w godzinach 9-17. Jutro mam się z nią spotkać i podpisać umowę, a od czwartku zacząć pracę już. Jednak wiem, że moje CV nie powala na kolana - mam za sobą tylko 2 prace, każda po kilka miesięcy, w dodatku nigdy nie pracowałam w sklepie, jedyne moje doświadczenie z obsługą klienta to praca w kawiarni. Może chodzi o angielski, który znam dobrze - kobieta, która do mnie dzwoniła, powiedziała, że mają dużo zagranicznych klientów i szukają kogoś, kto się dogada. Ale przecież wiele osób w dzisiejszych czasach zna angielski...

Co o tym myślicie? Czy Waszym zdaniem powinnam "wietrzyć" w tym jakiś podstęp, powinnam na coś zwrócić uwagę? Czy to normalne, żeby zatrudniać pracownika, którego się nawet nie widziało na oczy...? Niestety nie mam zbyt dużego doświadczenia w tych sprawach, więc wolę się poradzić, żeby się nie wpakować w jakieś g...

5 Ostatnio edytowany przez a_normalna (2010-05-25 17:29:17)

Odp: Nasze najdziwniejsze, najśmieszniejsze lub najgorsze rekrutacje

Anemonne, nic nie stoi na przeszkodzie żebyś spróbowała. Jak się okaże, że są tak jakieś przekręty albo nie pasuje ci to jednak, to zwyczajnie zrezygnujesz. Może one też poszukują kogoś "na gwałt"? Próbuj smile

Aha, i co do zatrudniania bez rozmowy kwalifikacyjnej, to mnie w sumie też przyjęły z marszu. Tylko ja prawie miesiąc czekałam na jakiś odzew, ale jak dostałam telefon, to w sumie na 99% już byłam zatrudniona i to ode mnie zależało czy chcę.

6

Odp: Nasze najdziwniejsze, najśmieszniejsze lub najgorsze rekrutacje

Dzięki za odpowiedź, dobra Kobieto smile

Jak dotąd też raz miałam taką sytuację, że zostałam przyjęta "z marszu", ale wtedy to było ogólne, zbiorowe spotkanie rekrutacyjne i przyjęto wszystkich starających się (kilkanaście osób), ale nie dość, że praca rozpoczęła się miesiąc później, to jeszcze okazało się, że stawki są głodowe (oczywiście zupełnie inne, niż były przedstawione na spotkaniu rekrutacyjnym) i bardzo często odwoływano zmianę z dnia na dzień... Dlatego trochę mnie teraz ponosi z tą moją podejrzliwością wink

No właśnie pocieszam się tym, że to umowa zlecenie, więc jak coś będzie nie tak jak powinno to w każdej chwili mogę zrezygnować, z tego co wiem w przypadku umowy zlecenia nie ma czegoś takiego jak okres wypowiedzenia. Tak czy inaczej wolałam zapytać, bo a nuż któraś z Was miała podobną sytuację i coś dziwnego z tego potem wynikło wink

7

Odp: Nasze najdziwniejsze, najśmieszniejsze lub najgorsze rekrutacje

Przez dwa miesiące pracowałam na umowę zlecenie, więc nie ma okresu wypowiedzenia i jak chcesz, to po prostu robi się aneks do umowy i wcześniej ją kończy (ja tak miałam).

Ja myślę, że po prostu zwolniło im się miejsce i muszą znaleźć szybko kogoś na to stanowisko, więc jest na zasadzie "kto pierwszy, ten lepszy" wink

8

Odp: Nasze najdziwniejsze, najśmieszniejsze lub najgorsze rekrutacje

Anemonne przy umowie zlecenia zazwyczaj wypowiedzenia nie ma, chyba że będzie taki zapis w umowie. Sama rekrutacja jak dla mnie nie jest szczególnie podejrzliwa - pewnie firma została na lodzie i potrzebowała w trybie pilnym osoby do pracy, jak pisze a_normalna, (a chętnych do pracy na zlecenie, ale w pełnym wymiarze czasu pracy zbyt wielu nie ma). Z drugiej strony trochę zastanawiające dla mnie jest, że do sklepu z biżuterią biorą tak człowieka z ulicy - przecież tam jest sporo cennych rzeczy. W każdym bądź razie przeczytaj dokładnie umowę zanim ją podpiszesz, jeśli coś będzie dla Ciebie niejasne to proś o wyjaśnienie.

9

Odp: Nasze najdziwniejsze, najśmieszniejsze lub najgorsze rekrutacje

Umowę na pewno dokładnie przeczytam, nigdy nie podpisuję niczego, dopóki tego uważnie nie przestudiuję wink

Dzięki dziewczyny, uspokoiłyście mnie smile

10

Odp: Nasze najdziwniejsze, najśmieszniejsze lub najgorsze rekrutacje

Przede wszystkim przy wszystkich obietnicach umowy zlecenie uważaj na "okres próbny". Ileż to już historii słyszałam o niekończącym się okresie próbnym albo obietnicach podpisania umowy na koniec przepracowanego miesiąca... Smutne ale prawdziwe. Warto być czujnym!

11 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2010-05-28 22:40:18)

Odp: Nasze najdziwniejsze, najśmieszniejsze lub najgorsze rekrutacje

Ech, w sumie to już "po ptokach". Wielki niewypał i tyle.
Po pierwsze, okazało się, że kobieta, która do mnie dzwoniła, jest pracownicą agencji pośrednictwa i praca w tym sklepie była tylko zleceniem na miesiąc. Po drugie, przepracowałam tam jeden dzień i na tym się skończyło, bo szef okazał się nieprawdopodobnym prostakiem, traktował mnie z totalnym brakiem szacunku, a na koniec dnia zwolnił, bo okazało się, że praca od 9:00 do 17:00 pon-pt to tylko wersja pani z agencji, pan oczekiwał, że będę pracowała także w weekendy, do tego codziennie od 9:00 do 20:00. Kiedy się postawiłam (aczkolwiek grzecznie i kulturalnie), że nie taka była umowa i że nie jestem zainteresowana spędzaniem większości mojego życia w pracy, to facet nie przebierając w słowach powiedział, że w takim razie mogę już więcej nie przychodzić - a najlepiej, to żebym już jak najszybciej zabrała swoje rzeczy i zniknęła mu z oczu. Jak do tej pory, jeszcze nigdy nie zostałam tak potraktowana przez nikogo, szkoda słów.

12

Odp: Nasze najdziwniejsze, najśmieszniejsze lub najgorsze rekrutacje

Co za burak. Może złóż na niego jakaś skargę?

Przynajmniej nie będziesz więcej traciła na niego nerwów.

13

Odp: Nasze najdziwniejsze, najśmieszniejsze lub najgorsze rekrutacje

Anemonne zgłoś agencji, która Cię zatrudniała o tym jakie warunki przedstawiono Ci na miejscu. Wcale bym się nie zdziwiła gdyby się okazało, że oni nie mieli o tym zielonego pojęcia.
A druga sprawa - cóż nie dziwi mnie to, że facet sobie pracownika sam znaleźć nie może.

14

Odp: Nasze najdziwniejsze, najśmieszniejsze lub najgorsze rekrutacje

Na pewno kiedy pojadę do tej agencji rozliczyć się za ten jeden dzień, który przepracowałam, to sobie z nimi pogadam o tej całej chryi. No i rozwiążę umowę z nimi, nie może być tak, że oni co innego mówią, a co innego ja zastaję na miejscu - taka "praca" mnie nie interesuje.

15

Odp: Nasze najdziwniejsze, najśmieszniejsze lub najgorsze rekrutacje

Zainspirowana rozmową w innym wątku postanawiam odnowić temat, który zresztą ciągle jest na czasie .

Jendo z najgłupszych pytań w trakcie rekrutacji: niech mnie Pani teraz czymś zaskoczy ..... podziękowałam i wyszłam smile nie wiem czy był zaskoczony smile nawet mnie to nie interesowało w sumie, ponieważ w trakcie rozmowy zorientowałam się, że firma tworzy sobie bazę a ja potrzebowałam pracy na cito i szkoda było mi czasu smile

A jakie pytania w procesie rekrutacji wzbudzają w was śmiech, irytację, ciekawość ??????

16

Odp: Nasze najdziwniejsze, najśmieszniejsze lub najgorsze rekrutacje

apropo "niech mnie Pani czymś zaskoczy" wykładowca z dziedziny ZZL opowiadał o takim pytaniu w pewnej znanej firmie, dziewczyna zobaczyła na biurku nożyczki i ucięła rekrutującemu krawat! De facto po jakimś czasie zadzwoniono do niej, że została przyjęta, dodając  że musi odpracować za krawat bo był drogi:D

17

Odp: Nasze najdziwniejsze, najśmieszniejsze lub najgorsze rekrutacje

To z drugiej strony - mój kumpel prowadził rekrutację.
I uwaga - jeden ze starających sie o prace (świeżak po studiach zero doświadczenia) - blokują państwo portale typu facebook? A nie, to ja dziękuje.
I po rozmowie.

18

Odp: Nasze najdziwniejsze, najśmieszniejsze lub najgorsze rekrutacje

Ja jestem po paru rozmowach na stanowisko konsultanta klienta (czytaj: telemarketer), Ogólnie oprócz odegrania scenki w której mam sprzedać dany produkt, bądź umówić klienta na spotkanie to pytano m.in. gdzie bym chciała pojechać, gdybym mogła teraz, już, natychmiast wyjechać i dlaczego

i najciekawsze było: Podaj 5 zastosowań lodówki na pustyni bez prądu smile

19

Odp: Nasze najdziwniejsze, najśmieszniejsze lub najgorsze rekrutacje
agulinka napisał/a:

i najciekawsze było: Podaj 5 zastosowań lodówki na pustyni bez prądu smile

hehehe widzę, że zastosowanie łyżeczki wyszło z obiegu smile big_smile

20

Odp: Nasze najdziwniejsze, najśmieszniejsze lub najgorsze rekrutacje

Kiedyś odpowiadałem za rekrutację w firmie. Przychodzi facet i wręcza mi CV na imię miał Chenryk a mieszkał na ulicy Wrublewskiego...

21 Ostatnio edytowany przez ANB85 (2023-09-07 13:08:04)

Odp: Nasze najdziwniejsze, najśmieszniejsze lub najgorsze rekrutacje

Wyspecjalizowane działy hr sprawdzają się wyłącznie w zatrudnianiu osób o niskich i średnich kwalifikacjach. Rozśmieszyła mnie kiedyś rekrutacja na stanowisko quasi-akademickie w dużej firmie badawczej. Pani po studiach licencjackich z hr analizowała dorobek zawodowy i naukowy osób posiadających doktoraty z nauk ścisłych. Niezła parodia z tego wyszła. Połowie badaczy nie odpowiedziała (wiadomo - komunizm pełną gębą!). Najbardziej spodobało się jej podobno jakieś fikuśne cv ze zdjęciem itp. smile

Podsumowując. Fajna sprawa przy zatrudnianiu kasjerów, sprzedawców, niższego szczebla IT, speców od logistyki, pielęgniarek, administracji biurowej. W rekrutacji osób wyższego szczebla te wszystkie działy hr więcej szkodzą niż pomagają.

22

Odp: Nasze najdziwniejsze, najśmieszniejsze lub najgorsze rekrutacje

To ja odpowiem małym żartem:
"Malinowski stara się o pracę na budowie. Rekruter pyta go:
– Jakie są pańskie słabe strony? Czy pije pan na przykład alkohol?
– O nie, proszę pana. Picie alkoholu na pewno nie jest moją słabą stroną!"

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA KARIERY - MOJA KARIERA ZAWODOWA » Nasze najdziwniejsze, najśmieszniejsze lub najgorsze rekrutacje

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024