W moim życiu ostatnio wydarzyło się wiele złego. Pół roku temu wyprowadziłam się od mojego partnera ( a raczej jego rodziców, mają gospodarstwo, na którym miałam być parobkiem i właśnie to było powodem mojej decyzji). Niedawno zmarła moja mama, która chorowała już parę lat. Jestem wykończona stresem i tęsknota za moim partnerem. Dodatkowo boję się, ze nie zostawi gospodarstwa tak mi obiecuje. Z jednej strony kocham go i chce sprobowac mimo wszystko, a z drugiej boję się, ze żyje w poczekalni- mój partner musi prowadzić gospodarstwo jeszcze 2 lata ze względu na dotacje unijne. Nie wiem co zrobic z życiem. Szukam rozwiązania które przyspieszylo zakończenie tej sytuacji i zastanawiam się nawet nad rozstaniem. A może jednak zacisnąć żeby w imię miłości i wrócić na te 2 lata... proszę o porady
Podobne tematy
Powiedzmy ze te 2 lata mina. Pojawia sie pytanie, co dalej?
Jakie macie plany po tym czasie?
Albo jakies wstepne propozycje?
Powiedzmy ze te 2 lata mina. Pojawia sie pytanie, co dalej?
Jakie macie plany po tym czasie?
Albo jakies wstepne propozycje?
Chcemy kupić mieszkanie z pieniędzy ze sprzedaży maszyn i moich oszczędności, które cały czas powiekszam. Mamy nadzieję ze mam starczy. Gorzej ze znalezieniem pracy zarówno ja będę miała problem ze względu na małe dziecko jak i on ze względu na brak wyksztalcenia- technik rolnictwa.
a nie możesz uświadomić partnera, że nie życzysz sobie być tak traktowana przez jego rodziców i bardzo chętnie wrócisz, jeżeli on będzie Cię przed nimi bronił i da im jasno do zrozumienia, żeby się odczepili
Daleko się wyprowadziłąś? nie chcesz tam wracać, to nie wracaj, ale spotykajcie się przez te 2 lata bez wzajemnych pretensji, mysląc o swoim związku.
Bo nie da się tak chyba zawiesić relacji. I nie powinny być to spotkania, podczas których zatruwają Was dotychczasowe problemy. Jezeli oczywiście partner jest tego wart, bo często w forumowych tematach ktoś ma malutki problem, a potem okazuje się że tak naprawdę toksyczny mocno związek..