netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Równoległe relacje, poważne decyzje

26 odpowiedzi2 132 wyświetleniazałożony przez Lensi, 04.02.2018

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Równoległe relacje, poważne decyzje

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

1 Ostatnio edytowany przez Lensi (2018-02-04 13:14:47)

Temat: Równoległe relacje, poważne decyzje

Szukałam tutaj wsparcia już nie raz, ale pod innym pseudonimem, za każdym razem otwieraliście mi szerzej oczy więc i tym razem był to naturalny odruch. Może trzecie postronne oko skwituje moją obecną rozterkę mniej emocjonalnie niż ja, może to jest właśnie mi potrzebne.

Mam 23 lata i pomijając kilka radosnych zauroczeń mam w swojej historii tylko dwie poważne relacje. Stanowią nie tylko trzon tej opowieści, pisząc to dostrzegam jak mocno ukształtowały moje postrzeganie partnerstwa.
Jako licealistka poznałam swojego obecnego chłopaka, nasza relacja była burzliwa, więc pomimo jakichś 6 lat znajomości jesteśmy razem ''na poważnie'' od dwóch lat. Póki co był to związek z doskoku - bardzo emocjonalny i szczery, ale funkcjonujemy w dwóch różnych miastach, widzimy się okresowo, średnio raz na miesiąc, włączając w to jakieś kilkutygodniowe pobyty od czasu do czasu. Niebawem zamieszkamy we wspólnej przestrzeni, wraz z moją przyjaciółką. Czuję się z nim strasznie związana emocjonalnie, mam w sobie uczucie jakbyśmy byli niemal od zawsze razem, jakby był moją częścią, to takie uczucie jak do rodziny z krwi. On kocha mnie do granic możliwości. Nasza relacja była burzliwa, ponieważ jeszcze jako nastolatka miałam w sobie wątpliwości, nie chciałam się z nim wiązać nawet w ''chodzenie za rączkę", bo przy całym nieprzeciętnym intelekcie mojego chłopaka i tym jak wspaniale nam się ze sobą rozmawiało o rzeczach naprawdę nieprzeciętnych, głębokich, rozwijających, nadal imponowali mi inni - dzisiaj widzę, że te fascynacje były zupełnie od niego różne - byli to ludzie rozsądniej stąpający po ziemi, zdecydowani, może bardziej męscy. Długo nawet nie chciałam uprawiać z nim seksu, a on w tamtym czasie nie miał z tym żadnych problemów, wręcz przeciwnie - był to taki czas młodych, szybkich relacji, szukania przyjemności, jednak mnie wydawało się wtedy, że nie ma tego czegoś, tego faktora, przez który pociągali mnie fizycznie inni mężczyźni. W ciągu tych 6 lat żyliśmy w takim zawieszeniu. Później kilkukrotnie już mieliśmy decydować się być razem, ale za każdym razem po takiej decyzji, po momencie sielanki rozbijaliśmy się o jakieś różne przyczyny, tkwiące głównie w problemie bycia na odległość. Na dzień dzisiejszy mamy za sobą wiele cennych lekcji, oboje ogromnie dużo się o sobie nauczyliśmy, przerobiliśmy i nadal się staramy nasze niedomagania prostować. Trochę się od siebie różnimy. Chciałabym aby on był bardziej spontaniczny, bardziej władczy, żebym mogła mu coś dobrego pokazać, ale żeby on też rozpalił we mnie ogień czegoś nowego, żebyśmy byli takim fajnym teamem, który się wspiera. Mamy trochę różne pasje, czasem czuję się trochę samotna, że ani ja nie mogę za bardzo wejść w jego działania w tej kwestii, ani on niezbyt zna się na mojej ''branży''. Poza tym, w tej chwili jest tak jak być powinno, jesteśmy dojrzalsi, podejmujemy decyzję o byciu razem nareszcie w jednym miejscu, na co czekałam jak głupia. Uważam, że pozostało nam tylko albo to zakończyć albo być razem w jednym miejscu, nasz związek na odległość rodzi zbyt wiele sprzeczek. Czasem nachodzą mnie jednak myśli czy robię dobrze, czy te wszystkie nieporozumienia, które zostały za nami nie są może bazą, z której zrodzą się jakieś inne problemy we wspólnym już życiu? Może braki, o których mówiłam wcześniej nie są tylko błahostką? Że ilość utrapienia i łez jakie się przelały zanim doszliśmy do punktu, w którym jesteśmy może świadczą o czym niedobrym?

Równolegle z poznaniem mojego chłopaka, kiedy tak bawiliśmy się w kotka i myszkę i kiedy byliśmy w zasadzie wyłącznie przyjaciółmi, poznałam mojego kolegę. Bardzo chciałam go poznać. Imponował mi. Był ze starszego grona naszych znajomych. Poznaliśmy się, zawiązała się relacja choć bez żadnych deklaracji. Po prostu spędzaliśmy razem czas poznając siebie, chodziliśmy raz po raz na randki, ale nie była to relacja oparta wyłącznie na seksie, ja wtedy byłam dość ostrożna bojąc się konsekwencji. Wówczas wolałam nie zachłysnąć się tym za mocno, bo nie byłam pewna jego uczuć, nigdy o tym nie rozmawialiśmy, jakoś tak było dobrze i tyle. W zasadzie żadne z nas nie chciało nazywać nas niczym ponad, to co było, nikt chyba nie wpadł na to żeby cokolwiek z tym zrobić. Nie wiem dlaczego, może on wiedział, że to długo nie potrwa - był to czas kiedy oboje wyjeżdżaliśmy do innych miast na studia, a może stwierdził, że skoro nie chodzimy do łóżka, to może nie ma co big_smile Mimo to, odkąd pamiętam, odkąd w zasadzie przestaliśmy romansować, to od czasu do czasu ze sobą rozmawiamy, pisał do mnie nawet kiedy miał nową dziewczynę, pytaliśmy co u nas słychać itd., zdarzały się przelotne widzenia w rodzinnym mieście. Dla mnie ten temat był jednak zamknięty, skoro on tak to poprowadził i skoro znajdowaliśmy się tak daleko od siebie, każde zaczynało wtedy życie na nowym gruncie - zostawiłam to. Choć podczas wymieniania słów w internetowych komunikatorach czułam jakiś lekki żal. Niedawno mieliśmy okazję na chwilę rozmowy, w większym gronie, był także mój chłopak. Było naprawdę miło, zaświeciły mi się mocniej oczy, między wierszami wspominaliśmy urywkowo stare czasy. Czułam, że kwitnę, czułam się trochę jak na haju, jakbym wypiła łyk czystej energii, czułam, że chce mi się głębiej oddychać podczas tego spotkania, że ciągle mi mało. Na pożegnanie spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy na kilka sekund. (Zabrzmiało jak scenariusz telenoweli!)

Od tamtej pory minęło kilka dni, a ja chodzę jak zakochana nastolatka. Jeszcze wczoraj spotkałam go przypadkiem, ugięły mi się kolana.
Niemal wszystkie chwile, które z nim przeżyłam powróciły w postaci bardzo wyraźnych wspomnień. Znalazłam nawet kilka pamiątek i moich zapisków, jak bardzo ważny był dla mnie w tamtym czasie. Dzisiaj, jako kobieta, nie jako dziewczynka, którą byłam kiedy go poznałam, czuję jakbym przez tą ostrożność i dystans, który do niego miałam , jakbym oszukiwała wszystkich, a przede wszystkim siebie, że nie brałam tamtego romansu serio, żeby uniknąć cierpienia - i to się w zasadzie udało, ale czytając swoje słowa sprzed 5 lat (takie zapiski jak w pamiętniku, trochę poetyckie, trochę terapeutyczne) uderzyła mnie ich waga i sposób w jaki wówczas go postrzegałam. Był wtedy dla mnie ideałem mężczyzny, z którym chciałabym być. Spędzaliśmy czas w tak fajny, spontaniczny sposób, robiąc nowe rzeczy - tego też brakuje mi w obecnej relacji. Ja wiem, że pewne rzeczy czasem ludziom się wydają pod wpływem silnych emocji, ale wyczuwałam jego zainteresowanie tego wieczora, jakiś taki magnes, który kazał nam na siebie patrzeć przeciągle, wyciągać wspomnienia.
Chciałabym zaproponować mu spotkanie, nie wiem, mam ochotę z nim po prostu porozmawiać, poznać go po tych pięciu latach, jaki jest. Czuję, że bardzo bym potrzebowała wyprania tych starych brudów, które pozostawiły nas bez słowa wyjaśnienia, ale czy zdobędę na to odwagę?
Jednocześnie czuję się nie fair, że uruchomiły się we mnie w ogóle takie emocje, jestem przecież w związku, ale nie zrobiłam tego na życzenie, to po prostu się stało.
Usiłuję analizować to z różnych stron, rozsądnie, ale wydaje mi się, że dopóki nie wyjaśnię tego wszystkiego z nim, od a do z jakie były powody, że tak sie rozpadliśmy - nie pójdę w przód. Dojrzałam przez te 5 lat, spojrzałam na mój związek i na tamtą relację innymi już oczami. Być może, to co było, było zarezerwowanego wyłącznie dla tamtego etapu i może musi tam pozostać, ale dopóki on nie przedstawi swojej perspektywy (o ile zrobi to szczerze i uczciwie), to będzie mi to wiercić dziurę w brzuchu - jak wyglądałoby moje życie gdybyśmy wtedy zachowali się inaczej.

2

Odp: Równoległe relacje, poważne decyzje

Moje zdanie to: jeśli zdecydujesz się na pranie brudów z przeszłości, to już niedaleka droga do uwikłanie się z byłym w romans/związek/ relację.
Wiele się nie różnisz od dziewczyny, którą byłaś pięć lat do tyłu: nadal kręcą Cię faceci tak różni od Twojego chłopaka, więc nadal jesteś w podobnym miesiącu, choć Tobie może się zdawać inaczej.
Coś mi się zdaję, że z obecnym chłopakiem Ci nie po drodze, skoro tak szybko wróciły uczucia to eska.

3

Odp: Równoległe relacje, poważne decyzje

Też to rozważam, co będzie kiedy się spotkamy i pogadamy, czy nie zrobię sobie jeszcze większej krzywdy, ale z drugiej strony, aż mnie skręca żeby to wiedzieć, dlaczego, czy była jakaś przyczyna, czy po prostu w tamtym czasie było nam nie po drodze.

My nie byliśmy razem, by po prostu się spotykaliśmy, dlatego też dość łatwo to zamknęłam i zwróciłam się w stronę mojeg (wtedy) przyjaciela, a teraz chłopaka, który był przy mnie cały czas, który z czasem zaczął zabiegać i się zakochiwać.

Tak, masz rację, jest mi czasami nie po drodze, to są te kwestie, które wymieniałam. Zastanawiam się czy moja miłość do niego jest tą ''właściwą'', którą powinno się czuć do partnera, czy czasem nie jest to miłość bliższa miłości braterskiej? Choć w kwestiach erotycznych wszystko się zgadza. Miewam jednak okresy załamania nastawienia, kiedy zaczynam w innych doceniać cechy, których On nie ma...

4

Odp: Równoległe relacje, poważne decyzje

Kobiety postrzegają świat przez pryzmat uczuć i ten wątek chyba o tym. Mężczyźni z reguły kierują się męską dumą. Obawiam się, że gdy będziesz świecić oczami do innego, byłego faceta, a do tego jeszcze spotykać się z nim na pogaduchy - no to Twój obecny facet nie będzie z tego zadowolony. Nie da się nadrobić straconych chwil i wrócić do tego co było. To przeszłość. Miało wpływ na Ciebie jaką jesteś dziś, ale przeszłość. Gdy się z nim spotkasz będziecie pisać nową historię.

5

Odp: Równoległe relacje, poważne decyzje

Oczywiście, że nie jest zadowolony, nie przepada za nim, ale związek to nie jest niewola. Skoro mnie to trapi, skoro to była spora część mojego życia, która jak widać jest niezamknięta, to należałoby to rozwiązać. Nie wiem, takie jest moje zdanie. Choć na pewno ja nie byłabym również zadowolona, gdyby chłopak chciał zrobić to samo.

6

Odp: Równoległe relacje, poważne decyzje

Czyli jesteś zwykłą egoistką, którą tylko interesuje swędzenie w kroku.

7 Ostatnio edytowany przez Lensi (2018-02-04 15:33:46)

Odp: Równoległe relacje, poważne decyzje

Hm, ciekawy punkt widzenia. Czyli życie to tylko popęd seksualny, nie ma w nim żadnych głębokich warstw?
Istnieje teoria niezamkniętych rozdziałów w naszych życiach i chyba głównie ku temu się skłaniam. Nie mam na celu umówienia się na dziki seks.

8

Odp: Równoległe relacje, poważne decyzje
Lensi napisał/a:

Istnieje teoria niezamkniętych rozdziałów w naszych życiach i chyba głównie ku temu się skłaniam.

To są właśnie zamknięte rozdziały. Żadne z Was nie zrobiło nic przez te 5 lat. To już było. Wydaje mi się, że doskonale wiesz, że życie u boku Twojego chłopaka, nie jest dla Ciebie tym czymś i szukasz pretekstu by się wycofać. Traktujesz go jak koło zapasowe, gdyby "przyjaciel" nie byłby zainteresowany odnowieniem relacji.
W życiu czasem żałujemy, że pewne sprawy nie potoczyły się inaczej, że pozwoliliśmy odejść niektórym znajomym, że sami nie raz uciekaliśmy. Ale nie cofniemy czasu. Ty żyjesz wyobrażeniem o nim, niespełnioną miłością. Ze swoim chłopakiem jesteś z wyrachowania, bo nie widzę tu miłości.
Nie wiem o jakich głębokich warstwach piszesz, ale to że gość, po 5 latach , głęboko Ci patrzy w oczy, nie oznacza że zagląda do Twojej duszy...

9

Odp: Równoległe relacje, poważne decyzje

Uważam, że powinnaś zakończyć obecny związek, bo tkwisz w nim z niewłaściwych pobudek.

Chcesz wyjaśniać jakieś nierozwiazane sprawy z byłym - ok, ale zrób to tak, żeby nikt nie cierpiał, a w szczególności obecny partner. Uważam, że go nie kochasz.

Uważam, że byłego też nie kochasz. Najzwyczajniej nie jesteś pewna siebie, swoich uczuć. Kurczowo złapałaś się emocji, które dawał Ci Twój były. I trzymasz się ich po dziś dzień.

10 Ostatnio edytowany przez Lensi (2018-02-04 15:51:35)

Odp: Równoległe relacje, poważne decyzje

Pokręcona Owieczka:

Z przyjacielem miałam do tej pory wyłącznie kontakt pisemny i było w porządku, pojawiały się myśli dlaczego tak, a nie inaczej, ale w tym czasie mój chłopak nie był żadnym kołem zapasowym, jest od tamtej pory najważniejszy, sprawy z tamtym potoczyły się tak, a nie inaczej i pogodziłam się z tym. Po prostu chciałabym jakkolwiek rozwiązać emocje, które pojawiły się nagle tym razem, kiedy się spotkaliśmy.  Byłam tym zaskoczona, nie sądziłam, że to się odezwie. Nie jest to najwyraźniej zamknięty etap jak mi się wydawało. Brakowało zwieńczenia w postaci szczerej rozmowy, tylko o to mi chodzi.
Gdyby nie było miłości między mną, a chłopakiem, to naprawdę nie byłabym z nim do tego czasu, nie boję się samotności, wiele było już kryzysów, ale za każdym razem bardzo nam na sobie zależało, co jednak nie oznacza, że już na zawsze będzie idealnie i wszystko będzie sobie odpowiadać.
A wspomnienie spojrzenia, to tylko ''dodatek'' wink nie musimy opierać na nim sensu mojej wypowiedzi, wyjaśniłam go przed nim.

11

Odp: Równoległe relacje, poważne decyzje
Cyngli napisał/a:

Chcesz wyjaśniać jakieś nierozwiazane sprawy z byłym - ok,

Cyngli, ale co tu wyjaśniać? Ona ewidentnie chce usłyszeć wyznanie jak z filmu "Zawsze Cię kochałem, nigdy nie przestałem..." itp. 
Po co wracać do przeszłości i gdybać co by było gdyby? Niech skończy swój związek i wchodzi od nowa na czysto w nowe relacje. Nie wiemy, czy tamten "przyjaciel" ma teraz kogoś, a Autorka żyje wspomnieniami.

12 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2018-02-04 15:55:38)

Odp: Równoległe relacje, poważne decyzje

Nie pogodzilas się. Gdybyś sie pogodziła, nie miałabyś rozkmin tego typu, nie utrzymywałabyś kontaktu pisemnego z tamtym gościem i nie musiałabyś zakładać tego wątku.
Nie pogodziłaś się, dlatego drążysz, wiercisz, chcesz rozmów.

Ten człowiek powinien być Ci obojętny. Ten człowiek powinien być dla Ciebie przeszłością.


Pokręcona Owieczko, uważam tak, jak Ty. Ale Autorka najwyraźniej jest z tych osób, które dopóki nie dostaną potężnego kopniaka w 4 litery, to się nie ogarną. Najlepiej by podziałał kosz od byłego.

13 Ostatnio edytowany przez Lensi (2018-02-04 15:56:01)

Odp: Równoległe relacje, poważne decyzje

Nie było między nami żadnej miłości, ale naprawdę fajnie się dogadywaliśmy. Po dziś dzień przewija się hasło, że w sumie nie wiadomo, dlaczego urwał nam się kontakt, więc może warto po prostu o tym porozmawiać, po przyjacielsku. Chłopak nikogo nie ma.

Tak Cyngli, jest w tym wiele prawdy. Powinnam napisać ''zaakceptowałam'' stan rzeczy.

14

Odp: Równoległe relacje, poważne decyzje

W tej sytuacji, kiedy oboje na siebie jakoś oddziałujecie, nie ma czegoś takiego jak ,,przyjacielskie" pogaduchy o tym, co było.

15

Odp: Równoległe relacje, poważne decyzje

Dobrze, że jest taki wątek, bo to pokazanie z innej strony problemów często przedstawianych na forum.
Ostatnio był taki. Chłopak opisywał sytuację, że jego dziewczyna "zginęła" na 5h i nie wiadomo co mogła robić z byłym. Tu mamy relację własnie takiej dziewczyny. smile

16

Odp: Równoległe relacje, poważne decyzje

Twój cynizm jest nieznośny.

17

Odp: Równoległe relacje, poważne decyzje
Lensi napisał/a:

Twój cynizm jest nieznośny.

Ale niestety trafia w punkt... POWINNO Ci to dać do myślenia.

Nie jesteś w porządku wobec swojego obecnego faceta i doskonale o tym wiesz.

18

Odp: Równoległe relacje, poważne decyzje

Czyli jemu również powinnam kategorycznie zabronić sporadycznych wyjść na piwo z eks dziewczyną, albo kręcić nosem kiedy gdzieś się spotkają we wspólnym towarzystwie, bo takie mamy właśnie kręgi, które się przenikają, wszyscy się znamy.

19 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2018-02-04 16:59:52)

Odp: Równoległe relacje, poważne decyzje
Lensi napisał/a:

Czyli jemu również powinnam kategorycznie zabronić sporadycznych wyjść na piwo z eks dziewczyną, albo kręcić nosem kiedy gdzieś się spotkają we wspólnym towarzystwie, bo takie mamy właśnie kręgi, które się przenikają, wszyscy się znamy.

Jeśli coś czuje do swojej byłej, to lepiej żeby się z nią nie spotykał na piwie ;-)
A on też Cię tak w konia robi jak Ty jego?

20

Odp: Równoległe relacje, poważne decyzje

Ale jakiego konia? Przecież nie spotykam się z nikim za jego plecami. Może po prostu był to chwilowy przypływ sentymentu? Dlaczego takie mocne słowa?
Przecież to nie będzie tajemnica, że umówię z tym kolegą na zwyczajną rozmowę. To chyba nie randka z Tindera.

21

Odp: Równoległe relacje, poważne decyzje
Lensi napisał/a:

Ale jakiego konia? Przecież nie spotykam się z nikim za jego plecami. Może po prostu był to chwilowy przypływ sentymentu? Dlaczego takie mocne słowa?
Przecież to nie będzie tajemnica, że umówię z tym kolegą na zwyczajną rozmowę. To chyba nie randka z Tindera.

Chwilowy przypływ sentymentu? Dobre.

22

Odp: Równoległe relacje, poważne decyzje

Proszę usunąć w takim razie temat, bo ta sprzeczka nie wniesie już nic nowego.

23

Odp: Równoległe relacje, poważne decyzje

To nie jest sprzeczka, tylko rozmowa. Tematu nie usuniesz, w regulaminie masz napisane dlaczego.

Po prostu śmiem wątpić, że to chwilowy nawrót sentymentu. Myślę, że ten sentyment tkwi w Tobie od dawna i jest to już swoista zdrada emocjonalna.

24

Odp: Równoległe relacje, poważne decyzje

"Chciałabym zaproponować mu spotkanie, nie wiem, mam ochotę z nim po prostu porozmawiać, poznać go po tych pięciu latach, jaki jest."
Chcesz się przekonać czy on ma na Ciebie taką ochotę jak ty na niego, przekalkulować co ci się opłaca po czym w najlepszym przypadku zostawić aktualnego faceta, który ci się znudził, a w najgorszym wejść w romans. Nie zostawisz swojego aktualnego faceta dla "nieznajomego" z przeszłosci, chcesz wiec wybadać teren i zrobić sobie grunt pod nowy związek. Trzymać się starej gałęzi zanim przeskoczysz na drugą.

25

Odp: Równoległe relacje, poważne decyzje

To oczywiste że były nie jest Ci obojętny. Jesteś młoda byłaś jeszcze młodsza gdy tamto się kończyło. Pociąg fizyczny nie zniknie w 5 lat . Z jakiegoś powodu nie zakończyłaś tamtej znajomości dalej piszecie do siebie udając przyjaźń. Czemu trzymasz pamiątki po nim ? Taką rozmowę kończącą mogliście przeprowadzić wielokrotnie przez telefon/internet. Ale Ty koniecznie chcesz się spotkać bo wiesz że te niezakończone sprawy to po prostu pretekst do bycia z nim sam na sam.

Jesteś ze swoim obecnym partnerem bardzo długo. Dalej go uważasz za mniej męskiego od choćby tego ex? Teraz stoicie przed kolejnym etapem macie zamieszkać razem. I zaczęło do Ciebie docierać że nie jesteś tego pewna. Jest świetnym przyjacielem mimo sprzeczek wiesz że jest lojalny i zakochany w Tobie. I mimo wielu zalet i tego że trwa przy Tobie przez te wszystkie lata Ty dalej się nie wyszalałaś. Nogi uginają Ci się na widok innego to inny wzbudza w Tobie takie emocje że aż temat musisz zakładać.

Do tego teraz czas wielkich decyzji w twoim życiu masz zamieszkać razem pewnie boisz się że będzie po prostu nudno. I jak go nie sprowokujesz to nie pokaże swej męskiej natury .
Sama musisz sobie odpowiedzieć na pytanie czy jesteś takim człowiekiem któremu zależy na stabilności i spokoju czy takim co jednak potrzebuje tych emocji i jak nie teraz to za jakiś czas i tak będzie ich szukać. Jak bym miał się zagalopować to bym się zastanawiał nad związkiem twoich rodziców jaki miałaś od nich przykład? Też była ciągła huśtawka awantury i powroty ?

26 Ostatnio edytowany przez Lensi (2018-02-04 18:23:14)

Odp: Równoległe relacje, poważne decyzje

Dziękuję uleshe za tak zgrabny przekaz, dałeś mi do myślenia.
Co do Twojego pytania - czasem, owszem, uwiera mnie w nim, że to ja muszę go ciągle mobilizować do pomyślenia np. o formie spędzania czasu, chciałabym żeby to on był motorem napędowym, raz po raz. Myślę, że to nas bardzo różni, ja jestem aktywna, poszukuje, czerpię dużo energii z nowości, chciałabym zobaczyć wszystko i spróbować wszystkiego co tylko mnie interesuje, a on twierdzi, że ma już pasje i że na siłę niczego nie będzie szukał. I tak dalej.
Może nie chodzi stricte o wyszalenie, ale jeżeli już to poruszyłeś, to tak, miewałam myśli podczas naszych kryzysów, że może jest ktoś na tym świecie, kto będzie mi charakterologicznie bliższy, ale potem naprawialiśmy siebie i już było w porządku, do kolejnej rysy.

Mój tata nigdy ze mną nie mieszkał, ale mam z nim kontakt cały ten czas, więc był obecny w moim życiu na każdym etapie.
Może po prostu lepiej rozważyć wizytę u terapeuty.

27

Odp: Równoległe relacje, poważne decyzje

Autorko, zawsze jest możliwe, że trawa u sąsiada w ogródku będzie zieleńsza, a słońce będzie grzało przyjemniej. Jak nie u tego za płotem, co widzisz od czasu do czasu, to u tego, dwie przecznice dalej, co go obecnie nie widzisz, ale kto wie czy nie zapuścisz się kiedyś w tamte strony?

Kończąc z metaforami - jeśli musisz obecnego faceta porównywać z byłym/niedoszłym, to ten obecny już przegrał. Jakby ci z nim było dobrze, to nie miałabyś potrzeby porównywać, rozkminać, domykać dawno zamkniętych rozdziałów. A były/niedoszły byłby ledwie miłym wspomnieniem, na które może uśmiechnęłabyś się półgębkiem i tyle.

Może to i przykre, co napisała Sosenek - że skaczesz z gałęzi na gałąź, ale tak niestety jest. I mam wrażenie, że to wynika właśnie z tych pytań, które podrzucił Ci Uleshe:

uleshe napisał/a:

czy jesteś takim człowiekiem któremu zależy na stabilności i spokoju czy takim co jednak potrzebuje tych emocji i jak nie teraz to za jakiś czas i tak będzie ich szukać.

Wydaje mi się, że twój obecny związek jest trochę z przypadku i utrzymuje się głównie siłą bezwładności. Niby znacie się 6 lat, ale razem w sumie 2, a w ogóle to taki związek z doskoku, no ale jest, może i nie macie wielu wspólnych pasji, ale w sumie to jest miło, więc do tej pory jakoś to trwało i nawet całkiem nieźle działało. I czywiście, że czekałaś na to, aż zrobicie kolejny krok i zamieszkacie razem, bo na to się w związku czeka. Tak to działa, tak powinno być.

Tylko jak przyszło co do czego, to zaczęłaś podskórnie czuć, że może to jednak nie to, może tak bezwładnie to dało się z doskoku, ale w systemie 24/7 te różnice i "niedosyty" wyjdą na wierzch i nie będzie już fajnie. A z drugiej strony, nastewiłaś się na związek, na kolejny etap. I w sumie, z przerwami, 6 lat kręciłaś z tym obecnym gościem. Jasne, że z takim "bagażem" nie łatwo jest powiedzieć koniec i zostać singlem. Związek z doskoku to wciąż związek i nawet z taki związek, ze wszystkimi wadami, trudno zamienić na bycie singlem. Odgrzanie starej relacji - to dużo prostsze. I to jest skakanie z gałęzi na gałąź.

Ja nie potępiam, przeciwnie, rozumiem doskonale. Z tym, że moim zdaniem to do niczego nie prowadzi. Zostaniesz na obecnej gałęzi - bęcie Cię jeszcze długo ściskało na myśl o niewykorzystanej szansie. Przeskoczysz na nową - przez jakiś czas będzie pewnie super, nowe zauroczenie, nowy hormonalny haj. Może nawet nowy lepszy facet. Ale rysy znów się pojawią, na bank. I pojawi się kolejny etap przejścia, może ślub? Może dziecko? I wtedy wrócą rozkminy, "a może jednak tamten był lepszy?". Albo pojawi się jakiś zupełnie nowy gracz na horyzoncie i będzie "a może z tamtym wyszłoby nam fajniej?"

Bo w takim skakaniu z gałęzi na gałąź nie ma czasu na porządne zastanowienie się ani nad Tobą i Twoimi potrzebami/oczekiwaniami, ani nad tymi facetami. Jacy oni naprawdę są? Co ci dają? Czego Ci nie dają? Czego Ty w ogóle chcesz od związku i od faceta. Emocji? Zabawy? Opieki? Partnerstwa? Stabilizacji? Nie ma złych odpowiedzi, ale tych odpowiedzi nie znajdziesz w facecie, znajdziesz je tylko w sobie. I dopiero to wiedząc, możesz zdecydować, który facet ci pasuje. Obecny, były/niedoszły, czy dopiero przyszły, którego trzeba poszukać, a tych zostawić - tym razem naprawdę za zamkniętymi drzwiami. Dopiero jak świadomie sobie wybierzesz partnera, który ci naprawdę pasuje, a nie który ci się przytrafił, to nie będziesz funkcjonować w związku "od rysy do rysy". Rysy, owszem, będą, ale zamiast zastanawiać się, czy gdzieś tam nie czeka na ciebie ktoś lepszy, będziesz miała poczucie, że już go znalazłaś i będziecie razem się zastanawiać, jak być razem pomimo rys.

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Równoległe relacje, poważne decyzje

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026