Witajcie
Mam 29 lat , jestem mezatka od 4 , meza znam 10 lat . Oboje jestesmy w tym samym wieku, pracujemy. W naszym zwiazku nie dzialo sie najlepiej od pewnego czasu.
Maz zawsze lubial sie napic. Za kazdym razem kiedy wychodzilismy do znajomych maz nie potrafil wyjsc dopoki butelka nie zostala oprozniona, a jak trzeba bylo to szedl dokupic nastepna. Ciezko bylo tez go wyprowadzic z takiej imprezy, a po powrocie do domu nie bylo lepiej. Doprowadzenie do z auta do drzwi wejsciowych zajmowalo mi duzo czasu a jego pijacki belkot nie dawal mi spac. Na poczatku kladlam go do lozka , pozniej juz tylko upewnialam sie ze jest w domu bezpieczny i spal na podlodze.
Najgorsze bylo dla mnie jak maz znalazl sobie towarzysza do picia . Potrafil wyjsc z domu mowiac ze wroci za 2 godziny a wracal na drugi dzien. Takie wypady zdarzaly sie regularnie, kilka razy w miesiacu. Nie jeden raz odbieralam go z takiej libacji, robilam to tylko dlatego ze martwilam sie o niego aby nie spal na dworze i zeby nic mu sie nie stalo . Wiem ze przebywaly tam rowniez inne kobiety, ponoc tylko kolezanki towarzysza od butelki. Maz za kazdym razem mnie przepraszal i mowil ze to ostatni raz. Mowil ze ten kolega ma na niego zly wplyw. Powiedzialam jego koledze aby dal spokoj mojemu mezowi ale to nic nie dalo. Maz i tak tam chodzil.
Jestem osoba romantyczna , uwielbiam spacery, zachod slonca, rozmowy na tematy egzystencjonalne. Nie potrzebuje miec wkolo siebie luksusow.
Mowilam mezowi o swoich problemach, przemysleniach , ale to nie byly teamty na rozmowe dla niego. Pamietam jak powiedzial mi ze moje problemy to nie sa problemy. Ze nie jest romantyczny, ze widzialam jaki jest i sie nie zmieni. Nie chcialam go zmieniac. Chcialam aby poswiecil mi troche uwagi . Nie oczekiwalam aby co dzien chodzil ze mna na spacer, chcialam znalesc jakis kompromis .
W domu wszystkie obowiazki spadly na mnie, pranie, sprzatanie , gotowanie, organizowanie domowego budzetu, zakupy.
Nie raz mowilam mezowi ze potrzebuje jego pomocy w domowych obowiazkach, tymbardziej ze oboje pracujemy .
Po czasie przestalo zalezec mi aby spedzac czas z mezem. Przyzwyczailam sie do samotnych spacerow. Coraz czesciej wychodzilam z domu bez meza, to do kolezanki, to na zakupy, w odwiedziny do rodzicow, ale niegdy nie wychodzialm na noc . Czulam sie dobrze sama ze soba ....
Odsunelismy sie od siebie emocjolanie a co z tym zwiazane nie chcialam z nim sypiac... Maz nie byl z tego powodu zadowolony . Pytal mnie czy go zdradzam, ale nie mialam nikogo innego.
2 lata temu powiedzialam mu ze chce odejsc, ale on chcial abysmy naprawili nasze malzenstwo . I tak trawalismy dalej. Raz bylo dobrze , raz nie.
Powiedzialam dosc kiedy maz podczas picia wyrzucil mnie z domu , powiedzial ze mam nie przeszkadzac mu jak jest z kolegami, ze chce byc wolny . Oczywiscie na drugi dzien byly przeprosiny. Ale dla mnie to byl znak ze jednak powinnam odejsc.
Moje uczucia sie wypalily . Maz jest dobrym czlowiekiem, nie byl dla mnie jakim sku..synem . Ale nie sluchal mnie , albo nie chcial sluchac kiedy mowilam mu co mi lezy na sercu, ze potrzebuje jego pomocy w domu, ze chce rozmawiac z nim.
Postanowilam odejsc, nie wiedzialam jak mam to zrobic gdyz maz nalegal abym z nim zostala, postanowil sie zmienic , chcial abysmy razem wychodzili , mowil ze mnie kocha. Powiedziala, aby dal mi czas. Przemyslalam to wszystko i powiedzialam mu ze chce rozwodu . Szukalam mieszkania , ale w naszym miescie jest drogo i nie mialam pieniedzy aby cos wynajsc . Wiec ostanie miesiace mieszkalismy razem ale spalismy w osobnych pokojach.
Nie planowalam byc z nikim, chcialam byc sama . Poznalam kogos przez przypadek . Okazalo sie ze mamy wspolne teamty do rozmow, oboje lubimy spacery , mamy wiele wspolnego . Przy nim poczulam sie jak kobieta . W lozku wyladowalismy po kilku miesiacach znajomosci. Nie bylam z tego zadowolona bo wiedzialam ze robie zle, ze zlamalam swoje zasady moralne. Z drugiej strony nie potrafilam powiedziec nie.
Mialam zlozyc wniosek o rozwod ale z powodow finansowych odlozyalm to na nastepny miesiac. W tym czasie zyczliwa osoba powiedziala mojemu mezowi o wszystkim . Wyprowadzialm sie , obecnie mieszkam z obcymi ludzmi , dziele z nimi mieszkanie na pol, nie stac mnie wynajsc cos samej.
Tamten mezczyzna zaproponowal mi abym z nim zamieszkala, ma duzy dom, ale ja czuje ze potrzebuje pobyc sama.
Maz wyzywal mnie od dziwek , nie interesuje go ze czy mam gdzie mieszkac , chce abym jak najszybciej zabrala swoje rzeczy z mieszkania . Z drugiej strony to tez moje mieszkanie . Nie pamieta jak sie czulam w naszym malzenstwie , nie pamieta ze i tak chcialam odejsc.