netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

czy powinnam byla odejsc wczesniej ?

60 odpowiedzi7 139 wyświetleńzałożony przez Marta03, 15.10.2017

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » czy powinnam byla odejsc wczesniej ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 61 ]

1

Temat: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?

Witajcie

Mam 29 lat , jestem mezatka od 4 , meza znam 10 lat . Oboje jestesmy w tym samym wieku, pracujemy. W naszym zwiazku nie dzialo sie najlepiej od pewnego czasu.

Maz zawsze lubial sie napic. Za kazdym razem kiedy wychodzilismy do znajomych maz nie potrafil wyjsc dopoki butelka nie zostala oprozniona, a jak trzeba bylo to szedl dokupic nastepna. Ciezko bylo tez go wyprowadzic z takiej imprezy, a po powrocie do domu nie bylo lepiej. Doprowadzenie do z auta do drzwi wejsciowych zajmowalo mi duzo czasu a jego pijacki belkot nie dawal mi spac. Na poczatku kladlam go do lozka , pozniej juz tylko upewnialam sie ze jest w domu bezpieczny i spal na podlodze.
Najgorsze bylo dla mnie jak maz znalazl sobie towarzysza do picia . Potrafil wyjsc z domu mowiac ze wroci za 2 godziny a wracal na drugi dzien. Takie wypady zdarzaly sie regularnie, kilka razy w miesiacu. Nie jeden raz odbieralam go z takiej libacji, robilam to tylko dlatego ze martwilam sie o niego aby nie spal na dworze i zeby nic mu sie nie stalo . Wiem ze przebywaly tam rowniez inne kobiety, ponoc tylko kolezanki towarzysza od butelki. Maz za kazdym razem mnie przepraszal i mowil ze to ostatni raz. Mowil ze ten kolega ma na niego zly wplyw. Powiedzialam jego koledze aby dal spokoj mojemu mezowi ale to nic nie dalo. Maz i tak tam chodzil.

Jestem osoba romantyczna , uwielbiam spacery, zachod slonca, rozmowy na tematy egzystencjonalne. Nie potrzebuje miec wkolo siebie luksusow.
Mowilam mezowi o swoich problemach, przemysleniach , ale to nie byly teamty na rozmowe dla niego. Pamietam jak powiedzial mi ze moje problemy to nie sa problemy. Ze nie jest romantyczny, ze widzialam jaki jest i sie nie zmieni. Nie chcialam go zmieniac. Chcialam aby poswiecil mi troche uwagi . Nie oczekiwalam aby co dzien chodzil ze mna na spacer, chcialam znalesc jakis kompromis .
W domu wszystkie obowiazki spadly na mnie, pranie, sprzatanie , gotowanie, organizowanie domowego budzetu, zakupy.
Nie raz mowilam mezowi ze potrzebuje jego pomocy w domowych obowiazkach, tymbardziej ze oboje pracujemy .

Po czasie przestalo zalezec mi aby spedzac czas z mezem. Przyzwyczailam sie do samotnych spacerow. Coraz czesciej wychodzilam z domu bez meza, to do kolezanki, to na zakupy, w odwiedziny do rodzicow, ale niegdy nie wychodzialm na noc . Czulam sie dobrze sama ze soba ....
Odsunelismy sie od siebie emocjolanie a co z tym zwiazane nie chcialam z nim sypiac... Maz nie byl z tego powodu zadowolony . Pytal mnie czy go zdradzam, ale nie mialam nikogo innego.

2 lata temu powiedzialam mu ze chce odejsc, ale on chcial abysmy naprawili nasze malzenstwo . I tak trawalismy dalej. Raz bylo dobrze , raz nie.

Powiedzialam dosc kiedy maz podczas picia wyrzucil mnie z domu , powiedzial ze mam nie przeszkadzac mu jak jest z kolegami, ze chce byc wolny . Oczywiscie na drugi dzien byly przeprosiny. Ale dla mnie to byl znak ze jednak powinnam odejsc.
Moje uczucia sie wypalily . Maz jest dobrym czlowiekiem, nie byl dla mnie jakim sku..synem . Ale nie sluchal mnie , albo nie chcial sluchac kiedy mowilam mu co mi lezy na sercu, ze potrzebuje jego pomocy w domu, ze chce rozmawiac z nim.

Postanowilam odejsc, nie wiedzialam jak mam to zrobic gdyz maz nalegal abym z nim zostala, postanowil sie zmienic , chcial abysmy razem wychodzili , mowil ze mnie kocha. Powiedziala, aby dal mi czas. Przemyslalam to wszystko i powiedzialam mu ze chce rozwodu . Szukalam mieszkania , ale w naszym miescie jest drogo i nie mialam pieniedzy aby cos wynajsc . Wiec ostanie miesiace mieszkalismy razem ale spalismy w osobnych pokojach.

Nie planowalam byc z nikim, chcialam byc sama . Poznalam kogos przez przypadek . Okazalo sie ze mamy wspolne teamty do rozmow, oboje lubimy spacery , mamy wiele wspolnego . Przy nim poczulam sie jak kobieta . W lozku wyladowalismy po kilku miesiacach znajomosci. Nie bylam z tego zadowolona bo wiedzialam ze robie zle, ze zlamalam swoje zasady moralne. Z drugiej strony nie potrafilam powiedziec nie.

Mialam zlozyc wniosek o rozwod ale z powodow finansowych odlozyalm to na nastepny miesiac. W tym czasie zyczliwa osoba powiedziala mojemu mezowi o wszystkim . Wyprowadzialm sie , obecnie mieszkam z obcymi ludzmi , dziele z nimi mieszkanie na pol, nie stac mnie wynajsc cos samej.
Tamten mezczyzna zaproponowal mi abym z nim zamieszkala, ma duzy dom, ale ja czuje ze potrzebuje pobyc sama.

Maz wyzywal mnie od dziwek , nie interesuje go ze czy mam gdzie mieszkac , chce abym jak najszybciej zabrala swoje rzeczy z mieszkania . Z drugiej strony to tez moje mieszkanie . Nie pamieta jak sie czulam w naszym malzenstwie , nie pamieta ze i tak chcialam odejsc.

2

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?

Może i powinnaś odejść już w momencie jego problemów z piciem - ale może było dla Ciebie za wcześnie. Czasem trzeba dojrzeć do pewnych decyzji.

W sumie dobrze się stało, że sprawa się rypła, jak to mówią. Dramatu tu nie widzę - i tak chciałaś odejść. Teraz poznałaś mężczyznę - a to jest dodatkowy powód. Dobrze też, że nie chcesz z nim od razu zamieszkać. Poukładaj swoje sprawy: formalne, jak rozwód, ale też emocjonalne. Zamknij jeden rozdział, zanim otworzysz następny. Osobne mieszkanie da Wam też szansę, by się lepiej poznać, będziesz mogła ochłonąć nieco i zastanowic się, czy to ten, czy może posłużył tylko jako pretekst, by odejść od męża.

3

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?

Zastanawialam sie wiele razy nad odejsciem. Nie chcialam go zranic , balam sie byc sama i moze wtedy nie bylam dojrzala do tej decyzji. Chcialabym aby on zrozumial ze to co sie stalo nie stalo sie bez przyczyny. Przez te wszystkie lata nie spojrzalam na inngo mezczyzne.
Maz ocenia mnie przez pryzmat zdrady, aczkolowiek nasze malzenstwo bylo juz fikcja.

4

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?

Ale czemu Ty się przejmujesz, jak ocenia Cię Twój mąż? Rób swoje. Wiem, że to trudne - ale nie poddawaj się, jeśli czujesz, że to właściwa droga smile

5

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
Marta03 napisał/a:

Zastanawialam sie wiele razy nad odejsciem. Nie chcialam go zranic , balam sie byc sama i moze wtedy nie bylam dojrzala do tej decyzji. Chcialabym aby on zrozumial ze to co sie stalo nie stalo sie bez przyczyny. Przez te wszystkie lata nie spojrzalam na inngo mezczyzne.
Maz ocenia mnie przez pryzmat zdrady, aczkolowiek nasze malzenstwo bylo juz fikcja.

A bo do facetów często do ostatniej chwili nie dociera. Oni zawsze zaskoczeni: odeszła bez powodu. A jak się z nimi wcześniej próbowało rozmawiać, sygnalizować, to bagatelizują, "przesadzasz, znowu marudzisz" itd.

Pietruszka ma rację - rób swoje. W sumie dobrze się stało - uwolniłaś się z małżeństwa, które od dawna nie działało. MAsz szansę na nowe życie.

6

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?

Powiem Wam ze zycze mezowi jak najlepiej, aby byl szczesliwy, ja nie umiem dac mu szczescia ani on mnie . Chcialabym sie kiedys z nim spotkac i porozmawiac o tym co sie stalo i dlaczego , nie wiem czy on by to zrozumial. Pierwsze dni przeplakalam , bylo mi przykro , ale w glebi ducha wiedzialam ze lepiej byc samej .
Dla kobiet jednak wazna jest ta wiez emocjonalna, poczucie bycia docenionym. Mnie tego bardzo brakowalo.

7

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
santapietruszka napisał/a:

Ale czemu Ty się przejmujesz, jak ocenia Cię Twój mąż? Rób swoje. Wiem, że to trudne - ale nie poddawaj się, jeśli czujesz, że to właściwa droga smile

No wlasnie nie wiem czemu sie tak przejmuje. Moze to dlatego ze przez ten caly czas bylam mu wierna, mimo iz nie bylam zbyt szczesliwa a teraz jestem nazywana dziwka .

8

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?

Nie patrz na to Co on sobie teraz mysli bo swoj czas juz mial. Masz kogos przy kim czujesz sie kobieta a to jest najwazniejsze. Zalatw sobie ten rozwod jak najszybciej i bedzie po sprawie. Powodzenia ci zycze.

9

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
Szary80 napisał/a:

Nie patrz na to Co on sobie teraz mysli bo swoj czas juz mial. Masz kogos przy kim czujesz sie kobieta a to jest najwazniejsze. Zalatw sobie ten rozwod jak najszybciej i bedzie po sprawie. Powodzenia ci zycze.

Jestem pozytywnie zaskoczona ze mezczyna napisal taki komentarz smile Dziekuje za slowa otuchy

10

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
Marta03 napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Ale czemu Ty się przejmujesz, jak ocenia Cię Twój mąż? Rób swoje. Wiem, że to trudne - ale nie poddawaj się, jeśli czujesz, że to właściwa droga smile

No wlasnie nie wiem czemu sie tak przejmuje. Moze to dlatego ze przez ten caly czas bylam mu wierna, mimo iz nie bylam zbyt szczesliwa a teraz jestem nazywana dziwka .

Marta, ja wiem, bo przechodziłam przez coś podobnego i do tej pory zdarza mi się usłyszeć, że "rzuciłam męża dla kochanka". Którego nie było. Nie przejmuj się tym. Nikt, kto naprawdę Cię ceni, nie będzie się przejmowałam takimi opiniami - a jeśli ktoś Cię nie ceni, to niepotrzebny Ci taki znajomy... i wiem, że boli usłyszeć takie coś od męża, przy którym trwałaś z nadzieją, zero samokrytyki, a uczepienie się pierwszego lepszego powodu, że "poszła do kochanka"... ale uwierz, poboli i przestanie. A Ty daj sobie szansę na nowe, spokojne życie smile
Trzymam za ciebie kciuki smile

11

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
santapietruszka napisał/a:
Marta03 napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Ale czemu Ty się przejmujesz, jak ocenia Cię Twój mąż? Rób swoje. Wiem, że to trudne - ale nie poddawaj się, jeśli czujesz, że to właściwa droga smile

No wlasnie nie wiem czemu sie tak przejmuje. Moze to dlatego ze przez ten caly czas bylam mu wierna, mimo iz nie bylam zbyt szczesliwa a teraz jestem nazywana dziwka .

Marta, ja wiem, bo przechodziłam przez coś podobnego i do tej pory zdarza mi się usłyszeć, że "rzuciłam męża dla kochanka". Którego nie było. Nie przejmuj się tym. Nikt, kto naprawdę Cię ceni, nie będzie się przejmowałam takimi opiniami - a jeśli ktoś Cię nie ceni, to niepotrzebny Ci taki znajomy... i wiem, że boli usłyszeć takie coś od męża, przy którym trwałaś z nadzieją, zero samokrytyki, a uczepienie się pierwszego lepszego powodu, że "poszła do kochanka"... ale uwierz, poboli i przestanie. A Ty daj sobie szansę na nowe, spokojne życie smile
Trzymam za ciebie kciuki smile

No tak wlasnie to teraz wyglada , ze ja jestem ta najgorsza. Od tzw znajomych juz sie odizolowalam , sytuacja w ktorej sie znalazlam pokazala mi na kogo moge liczyc. Wiem ze to troche potrwa ale zaczynam moje zycie na nowo .

12

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
Marta03 napisał/a:
Szary80 napisał/a:

Nie patrz na to Co on sobie teraz mysli bo swoj czas juz mial. Masz kogos przy kim czujesz sie kobieta a to jest najwazniejsze. Zalatw sobie ten rozwod jak najszybciej i bedzie po sprawie. Powodzenia ci zycze.

Jestem pozytywnie zaskoczona ze mezczyna napisal taki komentarz smile Dziekuje za slowa otuchy



Zawsze bede po stronie tych ktorzy na to zasluguja. On na Ciebie nie zasluguje. Kiedys uslyszalem od swojej juz ex ze " ty wiesz kiedy masz limit jezeli chodzi o alkohol i to w tobie uwielbiam " zwiazek mi sie skonczyl ale ja swojej zasady nie zmienie. Twoj maz tej zasady nie ma i pomysl o sobie bo tutaj nie widze zadnych szans na jakakolwiek poprawe. Tobie bede kibicowal a o nim sie nie wypowiem bo nie ma sensu. Masz jedno zycie i o tym nie zapomnij.

13

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
Marta03 napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
Marta03 napisał/a:

No wlasnie nie wiem czemu sie tak przejmuje. Moze to dlatego ze przez ten caly czas bylam mu wierna, mimo iz nie bylam zbyt szczesliwa a teraz jestem nazywana dziwka .

Marta, ja wiem, bo przechodziłam przez coś podobnego i do tej pory zdarza mi się usłyszeć, że "rzuciłam męża dla kochanka". Którego nie było. Nie przejmuj się tym. Nikt, kto naprawdę Cię ceni, nie będzie się przejmowałam takimi opiniami - a jeśli ktoś Cię nie ceni, to niepotrzebny Ci taki znajomy... i wiem, że boli usłyszeć takie coś od męża, przy którym trwałaś z nadzieją, zero samokrytyki, a uczepienie się pierwszego lepszego powodu, że "poszła do kochanka"... ale uwierz, poboli i przestanie. A Ty daj sobie szansę na nowe, spokojne życie smile
Trzymam za ciebie kciuki smile

No tak wlasnie to teraz wyglada , ze ja jestem ta najgorsza. Od tzw znajomych juz sie odizolowalam , sytuacja w ktorej sie znalazlam pokazala mi na kogo moge liczyc. Wiem ze to troche potrwa ale zaczynam moje zycie na nowo .




wszystkie tego typu podobne historie zaczynają sie tak samo ...w pierwszej kolejności maż alkoholik ( swoja droga nagle okazuje sie że jest masa osób uzależnionych i nic z tym nie robiących , to nie wróży dobrze) A  tu ni z gruszki ni z pietruszki wyskakuje jak z kapelusza przypadkowo poznany facet i zaczyna sie tango. Oczywiscie ze powinnaś była odejść wczesniej , druga sprawa taki przeskok bezrefleksyjny do kolejnego zwiazku chyba tez nie wróży nic dobrego nie uważasz ? to twoje życie rób jak uważasz , po co Ci te rady teraz ? czy robisz dobrze czy nie skoro będąc zona wylądowałaś w łóżku z innym ? Swoja droga ciekawi mnie co ma w głowie nowo poznany facet bo chyba kalarepę skoro wiąże swoja przyszłość z kimś kto nie jest lojalny.

14

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
przypominajka napisał/a:
Marta03 napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Marta, ja wiem, bo przechodziłam przez coś podobnego i do tej pory zdarza mi się usłyszeć, że "rzuciłam męża dla kochanka". Którego nie było. Nie przejmuj się tym. Nikt, kto naprawdę Cię ceni, nie będzie się przejmowałam takimi opiniami - a jeśli ktoś Cię nie ceni, to niepotrzebny Ci taki znajomy... i wiem, że boli usłyszeć takie coś od męża, przy którym trwałaś z nadzieją, zero samokrytyki, a uczepienie się pierwszego lepszego powodu, że "poszła do kochanka"... ale uwierz, poboli i przestanie. A Ty daj sobie szansę na nowe, spokojne życie smile
Trzymam za ciebie kciuki smile

No tak wlasnie to teraz wyglada , ze ja jestem ta najgorsza. Od tzw znajomych juz sie odizolowalam , sytuacja w ktorej sie znalazlam pokazala mi na kogo moge liczyc. Wiem ze to troche potrwa ale zaczynam moje zycie na nowo .




wszystkie tego typu podobne historie zaczynają sie tak samo ...w pierwszej kolejności maż alkoholik ( swoja droga nagle okazuje sie że jest masa osób uzależnionych i nic z tym nie robiących , to nie wróży dobrze) A  tu ni z gruszki ni z pietruszki wyskakuje jak z kapelusza przypadkowo poznany facet i zaczyna sie tango. Oczywiscie ze powinnaś była odejść wczesniej , druga sprawa taki przeskok bezrefleksyjny do kolejnego zwiazku chyba tez nie wróży nic dobrego nie uważasz ? to twoje życie rób jak uważasz , po co Ci te rady teraz ? czy robisz dobrze czy nie skoro będąc zona wylądowałaś w łóżku z innym ? Swoja droga ciekawi mnie co ma w głowie nowo poznany facet bo chyba kalarepę skoro wiąże swoja przyszłość z kimś kto nie jest lojalny.

Maz wiedzial ze od niego odchodze, powiedzialam mu o tym , kwestia czasu bylo zlozenie pozwu o rozwod. Mieszkalismy razem bo nie mialam pieniedzy na wynajecie mieszkania , spalismy oddzielnie.
Piszesz ze zrobilam bezrefleksyjny przeskok do drugiego zwiazku . Nie chcialam z nikim byc, chcialam byc sama ,  nie planowalam tego .
Ten mezczyzna wiedzial ze odchodze od meza , nie ukrywalam tego jak jest . Poza tym gdy nasza relacja sie zaczela , moj maz juz dawno wiedzial ze chce rozwodu .
" Czy robisz dobrze czy nie skoro będąc zona wylądowałaś w łóżku z innym ? " Oczywiscie ze nie bylo to nic dobrego , nie czuje sie z tego powodu dumna .

15

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
przypominajka napisał/a:
Marta03 napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Marta, ja wiem, bo przechodziłam przez coś podobnego i do tej pory zdarza mi się usłyszeć, że "rzuciłam męża dla kochanka". Którego nie było. Nie przejmuj się tym. Nikt, kto naprawdę Cię ceni, nie będzie się przejmowałam takimi opiniami - a jeśli ktoś Cię nie ceni, to niepotrzebny Ci taki znajomy... i wiem, że boli usłyszeć takie coś od męża, przy którym trwałaś z nadzieją, zero samokrytyki, a uczepienie się pierwszego lepszego powodu, że "poszła do kochanka"... ale uwierz, poboli i przestanie. A Ty daj sobie szansę na nowe, spokojne życie smile
Trzymam za ciebie kciuki smile

No tak wlasnie to teraz wyglada , ze ja jestem ta najgorsza. Od tzw znajomych juz sie odizolowalam , sytuacja w ktorej sie znalazlam pokazala mi na kogo moge liczyc. Wiem ze to troche potrwa ale zaczynam moje zycie na nowo .




wszystkie tego typu podobne historie zaczynają sie tak samo ...w pierwszej kolejności maż alkoholik ( swoja droga nagle okazuje sie że jest masa osób uzależnionych i nic z tym nie robiących , to nie wróży dobrze) A  tu ni z gruszki ni z pietruszki wyskakuje jak z kapelusza przypadkowo poznany facet i zaczyna sie tango. Oczywiscie ze powinnaś była odejść wczesniej , druga sprawa taki przeskok bezrefleksyjny do kolejnego zwiazku chyba tez nie wróży nic dobrego nie uważasz ? to twoje życie rób jak uważasz , po co Ci te rady teraz ? czy robisz dobrze czy nie skoro będąc zona wylądowałaś w łóżku z innym ? Swoja droga ciekawi mnie co ma w głowie nowo poznany facet bo chyba kalarepę skoro wiąże swoja przyszłość z kimś kto nie jest lojalny.



Nie ma kalarepy o ile mu zalezy.Wiem co mowie bo bylem w podobnej sytuacji.Nie myslalem o zadnej lojanosci tylko by zmienic jej zycie na lepsze ale nie zdecydowala sie bo wciaz sie wacha a mnie sie juz czekac nie chcialo.O tym musi pomyslec autorka by nie zwlekac bo nowy partner sie rozmysli i zmeczy tym czekaniem.

16

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
Szary80 napisał/a:
przypominajka napisał/a:
Marta03 napisał/a:

No tak wlasnie to teraz wyglada , ze ja jestem ta najgorsza. Od tzw znajomych juz sie odizolowalam , sytuacja w ktorej sie znalazlam pokazala mi na kogo moge liczyc. Wiem ze to troche potrwa ale zaczynam moje zycie na nowo .




wszystkie tego typu podobne historie zaczynają sie tak samo ...w pierwszej kolejności maż alkoholik ( swoja droga nagle okazuje sie że jest masa osób uzależnionych i nic z tym nie robiących , to nie wróży dobrze) A  tu ni z gruszki ni z pietruszki wyskakuje jak z kapelusza przypadkowo poznany facet i zaczyna sie tango. Oczywiscie ze powinnaś była odejść wczesniej , druga sprawa taki przeskok bezrefleksyjny do kolejnego zwiazku chyba tez nie wróży nic dobrego nie uważasz ? to twoje życie rób jak uważasz , po co Ci te rady teraz ? czy robisz dobrze czy nie skoro będąc zona wylądowałaś w łóżku z innym ? Swoja droga ciekawi mnie co ma w głowie nowo poznany facet bo chyba kalarepę skoro wiąże swoja przyszłość z kimś kto nie jest lojalny.



Nie ma kalarepy o ile mu zalezy.Wiem co mowie bo bylem w podobnej sytuacji.Nie myslalem o zadnej lojanosci tylko by zmienic jej zycie na lepsze ale nie zdecydowala sie bo wciaz sie wacha a mnie sie juz czekac nie chcialo.O tym musi pomyslec autorka by nie zwlekac bo nowy partner sie rozmysli i zmeczy tym czekaniem.

On bardzo mnie wspiera, na nic nie nalega ,zaproponowal mi ze moge mieszkac u niego i nie mam tu na mysli jego sypialni. Jednak zdecydowalam sie narazie mieszkac sama. Powiedzial mi ze niezaleznie od tego jaka podejme decyzje bedzie mnie wspieral.

17

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
Marta03 napisał/a:
Szary80 napisał/a:
przypominajka napisał/a:



wszystkie tego typu podobne historie zaczynają sie tak samo ...w pierwszej kolejności maż alkoholik ( swoja droga nagle okazuje sie że jest masa osób uzależnionych i nic z tym nie robiących , to nie wróży dobrze) A  tu ni z gruszki ni z pietruszki wyskakuje jak z kapelusza przypadkowo poznany facet i zaczyna sie tango. Oczywiscie ze powinnaś była odejść wczesniej , druga sprawa taki przeskok bezrefleksyjny do kolejnego zwiazku chyba tez nie wróży nic dobrego nie uważasz ? to twoje życie rób jak uważasz , po co Ci te rady teraz ? czy robisz dobrze czy nie skoro będąc zona wylądowałaś w łóżku z innym ? Swoja droga ciekawi mnie co ma w głowie nowo poznany facet bo chyba kalarepę skoro wiąże swoja przyszłość z kimś kto nie jest lojalny.



Nie ma kalarepy o ile mu zalezy.Wiem co mowie bo bylem w podobnej sytuacji.Nie myslalem o zadnej lojanosci tylko by zmienic jej zycie na lepsze ale nie zdecydowala sie bo wciaz sie wacha a mnie sie juz czekac nie chcialo.O tym musi pomyslec autorka by nie zwlekac bo nowy partner sie rozmysli i zmeczy tym czekaniem.

On bardzo mnie wspiera, na nic nie nalega ,zaproponowal mi ze moge mieszkac u niego i nie mam tu na mysli jego sypialni. Jednak zdecydowalam sie narazie mieszkac sama. Powiedzial mi ze niezaleznie od tego jaka podejme decyzje bedzie mnie wspieral.



Wiesz co jest plusem ktory dziala na twoja korzysc to fakt ze idziesz w kierunku rozwodu i to go utrzymuje przy tobie.On ma ta swiadomosc ze kiedys sie to skonczy i bedziecie razem.Dla niego teraz bez roznicy jest to czy mieszkacie razem czy osobno ale macie kontakt i cos tam planujecie bo tak to rozumiem.Mysle ze teraz na twoim miejscu wzialbym tego nowego chlopaczka na rozmowe w cztery oczy i porozmawiala z nim o tym co chcesz zrobic by mial swiadomosc ze tobie na nim zalezy i masz jakies plany co do was.Bez tego mozesz go stracic.

18

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
Szary80 napisał/a:
Marta03 napisał/a:
Szary80 napisał/a:


Nie ma kalarepy o ile mu zalezy.Wiem co mowie bo bylem w podobnej sytuacji.Nie myslalem o zadnej lojanosci tylko by zmienic jej zycie na lepsze ale nie zdecydowala sie bo wciaz sie wacha a mnie sie juz czekac nie chcialo.O tym musi pomyslec autorka by nie zwlekac bo nowy partner sie rozmysli i zmeczy tym czekaniem.

On bardzo mnie wspiera, na nic nie nalega ,zaproponowal mi ze moge mieszkac u niego i nie mam tu na mysli jego sypialni. Jednak zdecydowalam sie narazie mieszkac sama. Powiedzial mi ze niezaleznie od tego jaka podejme decyzje bedzie mnie wspieral.



Wiesz co jest plusem ktory dziala na twoja korzysc to fakt ze idziesz w kierunku rozwodu i to go utrzymuje przy tobie.On ma ta swiadomosc ze kiedys sie to skonczy i bedziecie razem.Dla niego teraz bez roznicy jest to czy mieszkacie razem czy osobno ale macie kontakt i cos tam planujecie bo tak to rozumiem.Mysle ze teraz na twoim miejscu wzialbym tego nowego chlopaczka na rozmowe w cztery oczy i porozmawiala z nim o tym co chcesz zrobic by mial swiadomosc ze tobie na nim zalezy i masz jakies plany co do was.Bez tego mozesz go stracic.

Juz o tym rozmawialismy , on wie ze potrzebuje czasu i akceptuje to .

19

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
Szary80 napisał/a:
przypominajka napisał/a:
Marta03 napisał/a:

No tak wlasnie to teraz wyglada , ze ja jestem ta najgorsza. Od tzw znajomych juz sie odizolowalam , sytuacja w ktorej sie znalazlam pokazala mi na kogo moge liczyc. Wiem ze to troche potrwa ale zaczynam moje zycie na nowo .




wszystkie tego typu podobne historie zaczynają sie tak samo ...w pierwszej kolejności maż alkoholik ( swoja droga nagle okazuje sie że jest masa osób uzależnionych i nic z tym nie robiących , to nie wróży dobrze) A  tu ni z gruszki ni z pietruszki wyskakuje jak z kapelusza przypadkowo poznany facet i zaczyna sie tango. Oczywiscie ze powinnaś była odejść wczesniej , druga sprawa taki przeskok bezrefleksyjny do kolejnego zwiazku chyba tez nie wróży nic dobrego nie uważasz ? to twoje życie rób jak uważasz , po co Ci te rady teraz ? czy robisz dobrze czy nie skoro będąc zona wylądowałaś w łóżku z innym ? Swoja droga ciekawi mnie co ma w głowie nowo poznany facet bo chyba kalarepę skoro wiąże swoja przyszłość z kimś kto nie jest lojalny.



Nie ma kalarepy o ile mu zalezy.Wiem co mowie bo bylem w podobnej sytuacji.Nie myslalem o zadnej lojanosci tylko by zmienic jej zycie na lepsze ale nie zdecydowala sie bo wciaz sie wacha a mnie sie juz czekac nie chcialo.O tym musi pomyslec autorka by nie zwlekac bo nowy partner sie rozmysli i zmeczy tym czekaniem.


... cos takiego jak Ja sie teraz rozmysliłem by brac udział w dalszej dyskusji po przeczytaniu tych dwóch linijek ? rozmysliłem sie i zmęczyłem smile Ale ! jak zmieniasz obcym ludziom życie na lepsze , to może sie jednak nie rozmyśle smile

20

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
przypominajka napisał/a:
Szary80 napisał/a:
przypominajka napisał/a:



wszystkie tego typu podobne historie zaczynają sie tak samo ...w pierwszej kolejności maż alkoholik ( swoja droga nagle okazuje sie że jest masa osób uzależnionych i nic z tym nie robiących , to nie wróży dobrze) A  tu ni z gruszki ni z pietruszki wyskakuje jak z kapelusza przypadkowo poznany facet i zaczyna sie tango. Oczywiscie ze powinnaś była odejść wczesniej , druga sprawa taki przeskok bezrefleksyjny do kolejnego zwiazku chyba tez nie wróży nic dobrego nie uważasz ? to twoje życie rób jak uważasz , po co Ci te rady teraz ? czy robisz dobrze czy nie skoro będąc zona wylądowałaś w łóżku z innym ? Swoja droga ciekawi mnie co ma w głowie nowo poznany facet bo chyba kalarepę skoro wiąże swoja przyszłość z kimś kto nie jest lojalny.



Nie ma kalarepy o ile mu zalezy.Wiem co mowie bo bylem w podobnej sytuacji.Nie myslalem o zadnej lojanosci tylko by zmienic jej zycie na lepsze ale nie zdecydowala sie bo wciaz sie wacha a mnie sie juz czekac nie chcialo.O tym musi pomyslec autorka by nie zwlekac bo nowy partner sie rozmysli i zmeczy tym czekaniem.


... cos takiego jak Ja sie teraz rozmysliłem by brac udział w dalszej dyskusji po przeczytaniu tych dwóch linijek ? rozmysliłem sie i zmęczyłem smile Ale ! jak zmieniasz obcym ludziom życie na lepsze , to może sie jednak nie rozmyśle smile


No to super.

21

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?

Zastanawiam sie dlaczego niektorzy mezczyzni (nie wszyscy , tylko niektorzy) , ignoruja znaki jakie wysylaja im kobiety ? Ja probowalam rozmawiac, mowilam mezowi czego mi brakuje w zwiazku .Teraz jak patrze na to wszystko to widze gdzie popelnilam blad. Poswiecilam sie aby maz mial wszystko podane na srebrnej tacy. Zajelam sie prowadzeniem domu , organizowaniem dnia powszedniego . Chcialam aby maz byl ze mnie dumny , ze ma zone ktora potrafi o niego zadbac. Jednak zapomnialam o sobie a maz wolal towarzystwo kolegow lub czas przed tv . Bylam slepa na uwagi innych i zawsze tlumaczylam zachowanie meza (jego pociag do alkoholu ) choc w glebi duszy bylo mi wstyd za niego. Nie twierdze ze jestem idealna , ale czego nie moge sobie zarzucic to fakt ze nie raz mowilam mezowi o tym czego mi brak . Dzis wiem ze nie watro sie calkowicie poswiecac a tymbardziej zapominac o sobie.

22

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?

Tu masz racje , nie Wolno dawać całego siebie , a napewno więcej niż otrzymujesz w zamian. Wiec teraz skoro twoje uczucia wyparowały jak kamfora nie pozostaje nic innego jak zakończyć relacje z mężem. I tu nie chodziło o to by ktos Cie wyzywał od najgorszych skoro poleciałas do innego w trakcie trwania małżeństwa , tu chodziło o szacunek do samej siebie. A tego nie miałaś i nie masz dalej.

23

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?

Zdradzilas dobrego człowieka... Brak słów na takie postępowanie.

Ten nowy tez jest dobry ? Jest leniwym, szkolnym, egoistycznym alkoholikiem, który na Ciebie wrzeszczy i wyrzuca z domu ? Nie ? To co ty w nim widzisz ?

24

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
przypominajka napisał/a:

Tu masz racje , nie Wolno dawać całego siebie , a napewno więcej niż otrzymujesz w zamian. Wiec teraz skoro twoje uczucia wyparowały jak kamfora nie pozostaje nic innego jak zakończyć relacje z mężem. I tu nie chodziło o to by ktos Cie wyzywał od najgorszych skoro poleciałas do innego w trakcie trwania małżeństwa , tu chodziło o szacunek do samej siebie. A tego nie miałaś i nie masz dalej.

Mialam takie samo zdanie na temat osob ktore dopuszczaly sie zdrady, ze nie maja do siebie szacunku, dopoki mnie to nie spotkalo. Rozumiem i wcale ci sie nie dziwie ze tak o mnie piszesz. Nie powiem ze milo sie to czyta, ale nie oczekuje klepania mnie po ramieniu.
Jak wczesniej pisalam nie jestem dumna z tego co zrobilam, mam wyrzuty sumienia , ktore pewnie szybko mnie nie opuszcza.
Nie usprawiedliwiam sie , sama bym sie tego po sobie nie spodziewala. Ale jednak cos do tego doprowadzilo. Latwo Ci powiedziec ze nie mam do siebie szacunku . A czy maz mial do mnie szacunek?

25

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
ja86 napisał/a:

Zdradzilas dobrego człowieka... Brak słów na takie postępowanie.

Ten nowy tez jest dobry ? Jest leniwym, szkolnym, egoistycznym alkoholikiem, który na Ciebie wrzeszczy i wyrzuca z domu ? Nie ? To co ty w nim widzisz ?

Nie rozumiem Twojej wypowiedzi .

26

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?

Marta nie przejmuj się takimi opiniami, skoro Twojemu mężowi nie zależało na tym, by wydostać się z marazmu i żyć inaczej, Ty nie masz żadnego obowiązku pogrążać się razem z nim. Masz prawo walczyć o swoje szczęście, o swoje życie.

27

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
lichoniespi napisał/a:

Marta nie przejmuj się takimi opiniami, skoro Twojemu mężowi nie zależało na tym, by wydostać się z marazmu i żyć inaczej, Ty nie masz żadnego obowiązku pogrążać się razem z nim. Masz prawo walczyć o swoje szczęście, o swoje życie.

Lichoniespi , wiesz nie jest mi latwo. Chwilami nawet obwinialam siebie , ze moze on przezemnie pije, ze moze jestem zla zona. Nie powiem ze zaniedbywal prace z powodu alkoholu, do pracy chodzil. Ale jak byl wolny dzien to czesto pojawial sie alkohol.Kiedy powiedzialam ze odchodze maz postanowil sie zmienic , tylko ze ja juz nie wierzylam w te zmiane. Bardzo zaluje ze nie mialam w sobie tyle odwagi by zdecydowac sie na ten krok, aby poprostu odejsc, ze musialo dojsc do tego do czego doszlo. Gdybym odeszla wczesniej mialabym spokojne sumienie. Dziekuje za slowa wsparcia

28

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?

A ci tu jest trudnego do zrozumienia?
Dobrym człowiekiem się albo jest albo nim nie jest. Koniec kropka. Nie można być dobrym człowiekiem w połowie tylko trochę.

Skoro twierdzisz, ze to dobry człowiek to jak mogłaś to zdradzić ?


Kolejna sprawa.
Byłaś z nim tyle lat. Od samego początku był taki sam jak teraz. Nagle tobie zaczęło to przeszkadzać. Na co liczylas przez ten cały czas ? Ze on się zmieni dla Ciebie czy ze ty co zmienisz ?

Pozwalasz winę za swoje życie na kogoś innego ale to ty od samego początku popełniłas błędy

29

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
ja86 napisał/a:

A ci tu jest trudnego do zrozumienia?
Dobrym człowiekiem się albo jest albo nim nie jest. Koniec kropka. Nie można być dobrym człowiekiem w połowie tylko trochę.

Skoro twierdzisz, ze to dobry człowiek to jak mogłaś to zdradzić ?


Kolejna sprawa.
Byłaś z nim tyle lat. Od samego początku był taki sam jak teraz. Nagle tobie zaczęło to przeszkadzać. Na co liczylas przez ten cały czas ? Ze on się zmieni dla Ciebie czy ze ty co zmienisz ?

Pozwalasz winę za swoje życie na kogoś innego ale to ty od samego początku popełniłas błędy

Masz po czesci racje. Poznalismy sie wczesnie , wiedzialam ze maz a wtedy moj chlopak lubi imprezowac. Moze wlasnie liczylam na to ze sie zmieni...Nie zwalam winy za swoje zycie na niego. Zdaje sobie teraz sprawe gdzie popelnilam bledy... teraz ponosze ich konsekwencje

30

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
Marta03 napisał/a:

Nie zwalam winy za swoje zycie na niego.

Nie możesz też zwalać winy za jego życie na siebie.

31

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
lichoniespi napisał/a:
Marta03 napisał/a:

Nie zwalam winy za swoje zycie na niego.

Nie możesz też zwalać winy za jego życie na siebie.

No wlasnie mam z tym problem. Nie umiem tego logicznie wytlumaczyc. W tym malzenstwie czulam sie bardziej jak matka niz zona, wiele rzeczy robilam za meza , chcialam go chronic, nawet przed atakami znajomych i rodziny ( w tym jego rodziny ) ktorzy mowili ze nie traktuje mnie dobrze. Moze z tad to poczucie winy.
Wiem jedno, musze myslec o sobie bo nikt inny tego za mnie nie zrobi.

32

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?

Matka, sprzątaczka, kucharka itp. Niestety. To sa przykre sytuacje. Bardzo przykre. Wszystkim dziewczynom od początku powinno się wbijać do głowy"faceta nie zmienisz". No ale dużo częściej emocje (nie serce) zasłaniają logikę.
Brawa dla Ciebie że byłaś w stanie to zostawić. Mnóstwo kobiet tkwi w czymś takim do konca

Najważniejsze dla Ciebie teraz to nie powtarzanie błędów z nowym partnerem. Zwracam uwagę na wszystko. Na każdy szczegół. Nie tłumacz nigdy nagannego zachowania okolicznościami. Pamiętaj, że wszystko co zrobi, powie to nie jest jednorazowy wybryk. Nie zadreczaj się przeszłością a wykorzystaj ja aby stworzyć lepszą przyszłość

33

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
Marta03 napisał/a:

Zastanawiam sie dlaczego niektorzy mezczyzni (nie wszyscy , tylko niektorzy) , ignoruja znaki jakie wysylaja im kobiety ? Ja probowalam rozmawiac, mowilam mezowi czego mi brakuje w zwiazku .Teraz jak patrze na to wszystko to widze gdzie popelnilam blad. Poswiecilam sie aby maz mial wszystko podane na srebrnej tacy. Zajelam sie prowadzeniem domu , organizowaniem dnia powszedniego . Chcialam aby maz byl ze mnie dumny , ze ma zone ktora potrafi o niego zadbac. Jednak zapomnialam o sobie a maz wolal towarzystwo kolegow lub czas przed tv . Bylam slepa na uwagi innych i zawsze tlumaczylam zachowanie meza (jego pociag do alkoholu ) choc w glebi duszy bylo mi wstyd za niego. Nie twierdze ze jestem idealna , ale czego nie moge sobie zarzucic to fakt ze nie raz mowilam mezowi o tym czego mi brak . Dzis wiem ze nie watro sie calkowicie poswiecac a tymbardziej zapominac o sobie.

Wiesz dlaczego napisałaś to powyżej? Bo masz zaj..ebiste poczucie winy..
Sorry ale każdy zdradzacz szuka usprawiedliwienia i powodów dla których zrobił drugiej osobie takie świństwo..
mechanizmy w naszej psychice nie dopuszczają do tego aby przyznać się przed sobą, że zachowałam się podle i skrzywdziłam drugą osobę. Zawsze szukamy usprawiedliwień..

Twój mąż nie wierzył w to, że naprawdę chcesz od niego odejść. Myślał, że to kolejny kryzys i dlatego ta zdrada tak go zabolała.
Ty jeśli byłaś o tym przekonana to powinnaś wyprowadzić się ze wspólnego mieszkania, podać sprawę do sądu o rozwód i podział majątku.
Mieszkanie jest wasze wspólne po rozstaniu pewnie byłoby na pół.

A tak przez swój egoizm narobiłaś sobie kłopotu, bo wyszło, że zostawiasz męża dla kochanka.
Niby alkoholik, ale dobry człowiek, niby chcę odejść ale nie stać mnie na samodzielne mieszkanie, niby to jego wina ale sama się z tym źle czuje, niby mam kochanka, ale nie chce z nim zamieszkać..
i to takie wszystko na niby..

34

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
takata napisał/a:
Marta03 napisał/a:

Zastanawiam sie dlaczego niektorzy mezczyzni (nie wszyscy , tylko niektorzy) , ignoruja znaki jakie wysylaja im kobiety ? Ja probowalam rozmawiac, mowilam mezowi czego mi brakuje w zwiazku .Teraz jak patrze na to wszystko to widze gdzie popelnilam blad. Poswiecilam sie aby maz mial wszystko podane na srebrnej tacy. Zajelam sie prowadzeniem domu , organizowaniem dnia powszedniego . Chcialam aby maz byl ze mnie dumny , ze ma zone ktora potrafi o niego zadbac. Jednak zapomnialam o sobie a maz wolal towarzystwo kolegow lub czas przed tv . Bylam slepa na uwagi innych i zawsze tlumaczylam zachowanie meza (jego pociag do alkoholu ) choc w glebi duszy bylo mi wstyd za niego. Nie twierdze ze jestem idealna , ale czego nie moge sobie zarzucic to fakt ze nie raz mowilam mezowi o tym czego mi brak . Dzis wiem ze nie watro sie calkowicie poswiecac a tymbardziej zapominac o sobie.

Wiesz dlaczego napisałaś to powyżej? Bo masz zaj..ebiste poczucie winy..
Sorry ale każdy zdradzacz szuka usprawiedliwienia i powodów dla których zrobił drugiej osobie takie świństwo..
mechanizmy w naszej psychice nie dopuszczają do tego aby przyznać się przed sobą, że zachowałam się podle i skrzywdziłam drugą osobę. Zawsze szukamy usprawiedliwień..

Twój mąż nie wierzył w to, że naprawdę chcesz od niego odejść. Myślał, że to kolejny kryzys i dlatego ta zdrada tak go zabolała.
Ty jeśli byłaś o tym przekonana to powinnaś wyprowadzić się ze wspólnego mieszkania, podać sprawę do sądu o rozwód i podział majątku.
Mieszkanie jest wasze wspólne po rozstaniu pewnie byłoby na pół.

A tak przez swój egoizm narobiłaś sobie kłopotu, bo wyszło, że zostawiasz męża dla kochanka.
Niby alkoholik, ale dobry człowiek, niby chcę odejść ale nie stać mnie na samodzielne mieszkanie, niby to jego wina ale sama się z tym źle czuje, niby mam kochanka, ale nie chce z nim zamieszkać..
i to takie wszystko na niby..

Tak , mam poczucie winy i to bardzo duze i zle sie czuje z tym co zrobilam. Nie usprawiedliwiam sie , napisalam jak bylo. Teraz zaluje ze nie wyprowadzilam sie wczesniej, ale nie kazdy ma taka mozliwosc. Ile osob mieszka razem po rozwodzie bo nie stac ich aby mieszkac samemu.

35

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?

Teraz już jest po fakcie.
Poza tym jesteś dorosła niezależna kobietą - co znaczy, ze nie stać Cię na samodzielne mieszkanie? Chcesz powiedzieć, że on Cię jeszcze utrzymuje?

Jeśli jesteś pewna, ze Twoje małżeństwo jest przeszłością, to najlepiej będzie jak odetniesz się od swojego męża kompletnie.
Dla niego każdy kontakt z Tobą to jakby nóż w serce, czuje się zdradzony i oszukany..
Niestety rozstania zawsze bolą i nie pozostało Ci nic innego jak tylko teraz zminimalizować jego cierpienie.

Z czasem się to wszystko poukłada i jeszcze oboje będziecie szczęśliwi, choć pewnie już nie razem..

36

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
takata napisał/a:

Teraz już jest po fakcie.
Poza tym jesteś dorosła niezależna kobietą - co znaczy, ze nie stać Cię na samodzielne mieszkanie? Chcesz powiedzieć, że on Cię jeszcze utrzymuje?

Jeśli jesteś pewna, ze Twoje małżeństwo jest przeszłością, to najlepiej będzie jak odetniesz się od swojego męża kompletnie.
Dla niego każdy kontakt z Tobą to jakby nóż w serce, czuje się zdradzony i oszukany..
Niestety rozstania zawsze bolą i nie pozostało Ci nic innego jak tylko teraz zminimalizować jego cierpienie.

Z czasem się to wszystko poukłada i jeszcze oboje będziecie szczęśliwi, choć pewnie już nie razem..

Nie , maz mnie nie utrzymuje . Oboje pracujemy , nie zarabiam duzo a mieszkania w okolicy sa bardzo drogie.
Dziekuje za Twoj post , dal mi troche do myslenia

37

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
Marta03 napisał/a:
takata napisał/a:

Teraz już jest po fakcie.
Poza tym jesteś dorosła niezależna kobietą - co znaczy, ze nie stać Cię na samodzielne mieszkanie? Chcesz powiedzieć, że on Cię jeszcze utrzymuje?

Jeśli jesteś pewna, ze Twoje małżeństwo jest przeszłością, to najlepiej będzie jak odetniesz się od swojego męża kompletnie.
Dla niego każdy kontakt z Tobą to jakby nóż w serce, czuje się zdradzony i oszukany..
Niestety rozstania zawsze bolą i nie pozostało Ci nic innego jak tylko teraz zminimalizować jego cierpienie.

Z czasem się to wszystko poukłada i jeszcze oboje będziecie szczęśliwi, choć pewnie już nie razem..

Nie , maz mnie nie utrzymuje . Oboje pracujemy , nie zarabiam duzo a mieszkania w okolicy sa bardzo drogie.
Dziekuje za Twoj post , dal mi troche do myslenia

Marta , jego i swoje cierpienie.
Oboje popełniacie błędy , on pije a Ty nie zakończyłaś definitywnie jednego związku i weszłaś w drugi.
Błądzić jest ludzkie .
Tylko wyciągnij wnioski z tych doświadczeń, życzę by Wam obojgu pomogły .
wbrew temu co Twój jeszcze mąż mówi - jest szansa i dla niego , pod warunkiem dojrzenia w tym co go spotkało ostrzeżenia od losu - stracił rodzinę , żonę - bo pije i traci kontakt z życiem .. pytanie czym go los doświadczy jeszcze jak się nie otrząśnie.

Wybacz sobie - trzymam kciuki .

38

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
chceuciekacstad napisał/a:
Marta03 napisał/a:
takata napisał/a:

Teraz już jest po fakcie.
Poza tym jesteś dorosła niezależna kobietą - co znaczy, ze nie stać Cię na samodzielne mieszkanie? Chcesz powiedzieć, że on Cię jeszcze utrzymuje?

Jeśli jesteś pewna, ze Twoje małżeństwo jest przeszłością, to najlepiej będzie jak odetniesz się od swojego męża kompletnie.
Dla niego każdy kontakt z Tobą to jakby nóż w serce, czuje się zdradzony i oszukany..
Niestety rozstania zawsze bolą i nie pozostało Ci nic innego jak tylko teraz zminimalizować jego cierpienie.

Z czasem się to wszystko poukłada i jeszcze oboje będziecie szczęśliwi, choć pewnie już nie razem..

Nie , maz mnie nie utrzymuje . Oboje pracujemy , nie zarabiam duzo a mieszkania w okolicy sa bardzo drogie.
Dziekuje za Twoj post , dal mi troche do myslenia

Marta , jego i swoje cierpienie.
Oboje popełniacie błędy , on pije a Ty nie zakończyłaś definitywnie jednego związku i weszłaś w drugi.
Błądzić jest ludzkie .
Tylko wyciągnij wnioski z tych doświadczeń, życzę by Wam obojgu pomogły .
wbrew temu co Twój jeszcze mąż mówi - jest szansa i dla niego , pod warunkiem dojrzenia w tym co go spotkało ostrzeżenia od losu - stracił rodzinę , żonę - bo pije i traci kontakt z życiem .. pytanie czym go los doświadczy jeszcze jak się nie otrząśnie.

Wybacz sobie - trzymam kciuki .

 

On moze jeszcze swoj blad naprawic ale ja czasu nie cofne...

39

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
Marta03 napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:
Marta03 napisał/a:

Nie , maz mnie nie utrzymuje . Oboje pracujemy , nie zarabiam duzo a mieszkania w okolicy sa bardzo drogie.
Dziekuje za Twoj post , dal mi troche do myslenia

Marta , jego i swoje cierpienie.
Oboje popełniacie błędy , on pije a Ty nie zakończyłaś definitywnie jednego związku i weszłaś w drugi.
Błądzić jest ludzkie .
Tylko wyciągnij wnioski z tych doświadczeń, życzę by Wam obojgu pomogły .
wbrew temu co Twój jeszcze mąż mówi - jest szansa i dla niego , pod warunkiem dojrzenia w tym co go spotkało ostrzeżenia od losu - stracił rodzinę , żonę - bo pije i traci kontakt z życiem .. pytanie czym go los doświadczy jeszcze jak się nie otrząśnie.

Wybacz sobie - trzymam kciuki .

 

On moze jeszcze swoj blad naprawic ale ja czasu nie cofne...

Marto, a powiedz mi , czy jeśliby Twój mąż poszedł na terapię, byłabyś w stanie pracować nad odbudową swojego małżeństwa? Czy jest to już definitywnie koniec?

40

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
Teufel napisał/a:
Marta03 napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

Marta , jego i swoje cierpienie.
Oboje popełniacie błędy , on pije a Ty nie zakończyłaś definitywnie jednego związku i weszłaś w drugi.
Błądzić jest ludzkie .
Tylko wyciągnij wnioski z tych doświadczeń, życzę by Wam obojgu pomogły .
wbrew temu co Twój jeszcze mąż mówi - jest szansa i dla niego , pod warunkiem dojrzenia w tym co go spotkało ostrzeżenia od losu - stracił rodzinę , żonę - bo pije i traci kontakt z życiem .. pytanie czym go los doświadczy jeszcze jak się nie otrząśnie.

Wybacz sobie - trzymam kciuki .

 

On moze jeszcze swoj blad naprawic ale ja czasu nie cofne...

Marto, a powiedz mi , czy jeśliby Twój mąż poszedł na terapię, byłabyś w stanie pracować nad odbudową swojego małżeństwa? Czy jest to już definitywnie koniec?

Moje uczucie milosci do niego juz sie wypalilo. I nie jest to spowodowane tylko i wylacznie tym ze maz lubi sie napic. Mysle ze gdybysmy rozstali sie w innych okolicznosciach moglibysmy utrzymywac kontakt, przynajmniej ja bym mogla. Nie wiem jakby to wtedy wygladalo z jego strony . A ze stalo sie jak sie stalo to juz nic tego nie zmieni. Moim zdaniem tak ogolnie to maz byl niedorosly emocjonalnie do malzenstwa.

41

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
Marta03 napisał/a:
Teufel napisał/a:
Marta03 napisał/a:

 

On moze jeszcze swoj blad naprawic ale ja czasu nie cofne...

Marto, a powiedz mi , czy jeśliby Twój mąż poszedł na terapię, byłabyś w stanie pracować nad odbudową swojego małżeństwa? Czy jest to już definitywnie koniec?

Moje uczucie milosci do niego juz sie wypalilo. I nie jest to spowodowane tylko i wylacznie tym ze maz lubi sie napic. Mysle ze gdybysmy rozstali sie w innych okolicznosciach moglibysmy utrzymywac kontakt, przynajmniej ja bym mogla. Nie wiem jakby to wtedy wygladalo z jego strony . A ze stalo sie jak sie stalo to juz nic tego nie zmieni. Moim zdaniem tak ogolnie to maz byl niedorosly emocjonalnie do malzenstwa.

Nigdy nie mów nigdy. Ja nie zamierzam  wylewać na Ciebie kubków pomyj, broń mnie Panie Boże. Jeśli już nie ma co  zbierać z twojego małżeństwa to powinnaś rozpocząć procedurę jego zakończenia.

42

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
Teufel napisał/a:
Marta03 napisał/a:
Teufel napisał/a:

Marto, a powiedz mi , czy jeśliby Twój mąż poszedł na terapię, byłabyś w stanie pracować nad odbudową swojego małżeństwa? Czy jest to już definitywnie koniec?

Moje uczucie milosci do niego juz sie wypalilo. I nie jest to spowodowane tylko i wylacznie tym ze maz lubi sie napic. Mysle ze gdybysmy rozstali sie w innych okolicznosciach moglibysmy utrzymywac kontakt, przynajmniej ja bym mogla. Nie wiem jakby to wtedy wygladalo z jego strony . A ze stalo sie jak sie stalo to juz nic tego nie zmieni. Moim zdaniem tak ogolnie to maz byl niedorosly emocjonalnie do malzenstwa.

Nigdy nie mów nigdy. Ja nie zamierzam  wylewać na Ciebie kubków pomyj, broń mnie Panie Boże. Jeśli już nie ma co  zbierać z twojego małżeństwa to powinnaś rozpocząć procedurę jego zakończenia.

Probowalam kontaktowac sie z mezem ale on za bardzo nie chce ze mna rozmawiac, czemu sie wcale nie dziwie. Chcialabym mu powiedziec  dlaczego tak sie stalo. Nie chodzi o usprawiedliwienie sie bo mnie nic nie usprawiedliwia. Z drugiej strony nie moge oczekiwac aby on wyrazil zgode na to aby wogole sie ze mna spotkc. Czas leci ... nie pozostalo mi nic innego jak zakonczyc ten rozdzial w moim zyciu.

43

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?

Marto
Szansa na ratowanie małżeństwa nawet po zdradzie jest tylko i wyłącznie wtedy, gdy przed zdradą paradoksalnie małżeństwo było zgodne a małżonkowie byli też dla siebie przyjaciółmi.
Patrząc na Twoją relacje z mężem, można odnieść wrażenie, że sypało Wam się od dłuższego czasu a Twój romans był przysłowiową kropką nad i do jego zakończenia.

Jeśli chcesz się spotkać z mężem tylko po to, aby powiedzieć mu dlaczego przyprawiłaś mu rogi, to spokojnie możesz sobie tego oszczędzić. Jemu Twoja rozmowa nic nie uzmysłowi a i Tobie nie pomoże.
Teraz trzeba dać sobie dużo czasu i wyciszać negatywne emocje. Może za pół roku, jak on kogoś pozna i spojrzy na całą sytuacje z dystansem i bez poczucia krzywdy, będzie czas na oczyszczające rozmowy. Teraz to jak dolewanie oliwy do ognia..

Trzymaj się gorzej już na pewno nie będzie, tylko lepiej..

44 Ostatnio edytowany przez wiśnia_w_syropie (2017-10-18 13:30:09)

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?

Pierwsze co mi tu przychodzi na myśl o twoim mężu i całej tej sytuacji to:
Najlepiej nasrac i zwalić na kotka.

45

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?

Autorka chciała poprostu rozgrzeszenia i by ktos racjonalnie uzasadnił , przyznał i potwierdził powód zdrady. Nic więcej . Temat kompletnie bez sensu gdyz nie możemy podróżować w czasie, czy powinna odejść wcześniej ? Maz alkoholik , pózniej kochanek a skoro nie działa to teza ze nie dorósł do małżeństwa - idziesz na dno i robisz sie coraz bardziej żałosna.

46

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
przypominajka napisał/a:

Autorka chciała poprostu rozgrzeszenia i by ktos racjonalnie uzasadnił , przyznał i potwierdził powód zdrady. Nic więcej . Temat kompletnie bez sensu gdyz nie możemy podróżować w czasie, czy powinna odejść wcześniej ? Maz alkoholik , pózniej kochanek a skoro nie działa to teza ze nie dorósł do małżeństwa - idziesz na dno i robisz sie coraz bardziej żałosna.

Chcialam sie poprostu komus wygadac...nie potrzebuje potwierdzenia i uzasadnienia tego co zrobilam.

47

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?

Czyli innymi słowami - próba usprawiedliwienia i chęć zrzucenia winy , najprościej anonimowo tu przed anonimowymi ludźmi.

48

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
przypominajka napisał/a:

Czyli innymi słowami - próba usprawiedliwienia i chęć zrzucenia winy , najprościej anonimowo tu przed anonimowymi ludźmi.

Nazywaj to jak chcesz. Na tym forum jest mnostwo ludzi z roznymi problemami. Mozliwe ze ktos mial podobna sytuacje jak ja i moglby sie podzielic swoim doswiadczeniem. Juz pisalam ze nie jestem z siebie dumna, moze i jestem zalosna dla niektorych.
Nie musialabym tu zamieszczac zadnych postow aby poczuc sie usprawiedliwiona. Tak na marginesie to czy fakt ze wygadam sie przed anonimowymi ludzmi daje mi poczucie usprawiedliwienia badz zmniejsza moja wine ? Napewno nie.

Mozesz mi uwierzyc lub tez nie, ale nie zanieszczalam tego posta z mysla o jakimkolwiek usprawiedliwieniu.

49 Ostatnio edytowany przez Teufel (2017-10-19 19:05:28)

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
Marta03 napisał/a:
przypominajka napisał/a:

Czyli innymi słowami - próba usprawiedliwienia i chęć zrzucenia winy , najprościej anonimowo tu przed anonimowymi ludźmi.

Nazywaj to jak chcesz. Na tym forum jest mnostwo ludzi z roznymi problemami. Mozliwe ze ktos mial podobna sytuacje jak ja i moglby sie podzielic swoim doswiadczeniem. Juz pisalam ze nie jestem z siebie dumna, moze i jestem zalosna dla niektorych.
Nie musialabym tu zamieszczac zadnych postow aby poczuc sie usprawiedliwiona. Tak na marginesie to czy fakt ze wygadam sie przed anonimowymi ludzmi daje mi poczucie usprawiedliwienia badz zmniejsza moja wine ? Napewno nie.

Mozesz mi uwierzyc lub tez nie, ale nie zanieszczalam tego posta z mysla o jakimkolwiek usprawiedliwieniu.

Marta, nie przejmój się takimi wypowiedziami. Ja myślę , że to forum powstało po to, aby wspierać każdego kto potrzebuje pomocy , wsparcia. I tego zdradzonego i nieraz tego zdradzacza. Ja myślę, że w niektórych przypadkach ta zdrada jest takim krzykiem bezradności, takim krzykiem rozpaczy , że nie chcemy takiego życia, że nie godzimy  się z naszą rzeczywistością.

50

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
Teufel napisał/a:
Marta03 napisał/a:
przypominajka napisał/a:

Czyli innymi słowami - próba usprawiedliwienia i chęć zrzucenia winy , najprościej anonimowo tu przed anonimowymi ludźmi.

Nazywaj to jak chcesz. Na tym forum jest mnostwo ludzi z roznymi problemami. Mozliwe ze ktos mial podobna sytuacje jak ja i moglby sie podzielic swoim doswiadczeniem. Juz pisalam ze nie jestem z siebie dumna, moze i jestem zalosna dla niektorych.
Nie musialabym tu zamieszczac zadnych postow aby poczuc sie usprawiedliwiona. Tak na marginesie to czy fakt ze wygadam sie przed anonimowymi ludzmi daje mi poczucie usprawiedliwienia badz zmniejsza moja wine ? Napewno nie.

Mozesz mi uwierzyc lub tez nie, ale nie zanieszczalam tego posta z mysla o jakimkolwiek usprawiedliwieniu.

Marta, nie przejmój się takimi wypowiedziami. Ja myślę , że to forum powstało po to, aby wspierać każdego kto potrzebuje pomocy , wsparcia. I tego zdradzonego i nieraz tego zdradzacza. Ja myślę, że w niektórych przypadkach ta zdrada jest takim krzykiem bezradności, takim krzykiem rozpaczy , że nie chcemy takiego życia, że nie godzimy  się z naszą rzeczywistością.

Teufel dziekuje za odrobine zrozumienia. Wiadomo ze osoba zdradzajaca jest powszechnie opluwana i krytykowana. Kazda zdrada jest inna i nastepuje z innych powodow. Jedni maja jednorazowy skok w bok, drudzy romans, jeszcze inni zdradzaja bez umiaru . Wszystkie te osoby robia to z roznych powodow. Jedni sa nieszczesliwi, trafia sie ktos kto daje im to szczescie , na dluzej lub krocej , inni nie potrafia zyc z jednym partnerem, jeszcze inni maja tak zwana chwile zapomnienia.
Szykuje sie na slowa krytyki ale napisze to co mam napisac a mianowicie , ze osobie zdradzajacej wcale nie jest latwo, nawet podczas zdrady nie tylko po niej.

Podam tutaj pewien przyklad , z gory zaznaczam ze nie odnosi sie on do mojej sytuacji ani nawet nie probuje go do niej porownac.


Jak ocenic (?) kobiete, matke, zone ktora zabila swojego meza/partnera poniewaz miala dosc bicia, ponizania, znecania a nie bylo nikogo kto by jej pomogl, nie miala do kad sie udac?
Czy wrzucic ja do jednego worka z reszta przestepcow ? Przeciez zrobila to co zrobila.

51

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
Marta03 napisał/a:
Teufel napisał/a:
Marta03 napisał/a:

Nazywaj to jak chcesz. Na tym forum jest mnostwo ludzi z roznymi problemami. Mozliwe ze ktos mial podobna sytuacje jak ja i moglby sie podzielic swoim doswiadczeniem. Juz pisalam ze nie jestem z siebie dumna, moze i jestem zalosna dla niektorych.
Nie musialabym tu zamieszczac zadnych postow aby poczuc sie usprawiedliwiona. Tak na marginesie to czy fakt ze wygadam sie przed anonimowymi ludzmi daje mi poczucie usprawiedliwienia badz zmniejsza moja wine ? Napewno nie.

Mozesz mi uwierzyc lub tez nie, ale nie zanieszczalam tego posta z mysla o jakimkolwiek usprawiedliwieniu.

Marta, nie przejmój się takimi wypowiedziami. Ja myślę , że to forum powstało po to, aby wspierać każdego kto potrzebuje pomocy , wsparcia. I tego zdradzonego i nieraz tego zdradzacza. Ja myślę, że w niektórych przypadkach ta zdrada jest takim krzykiem bezradności, takim krzykiem rozpaczy , że nie chcemy takiego życia, że nie godzimy  się z naszą rzeczywistością.

Teufel dziekuje za odrobine zrozumienia. Wiadomo ze osoba zdradzajaca jest powszechnie opluwana i krytykowana. Kazda zdrada jest inna i nastepuje z innych powodow. Jedni maja jednorazowy skok w bok, drudzy romans, jeszcze inni zdradzaja bez umiaru . Wszystkie te osoby robia to z roznych powodow. Jedni sa nieszczesliwi, trafia sie ktos kto daje im to szczescie , na dluzej lub krocej , inni nie potrafia zyc z jednym partnerem, jeszcze inni maja tak zwana chwile zapomnienia.
Szykuje sie na slowa krytyki ale napisze to co mam napisac a mianowicie , ze osobie zdradzajacej wcale nie jest latwo, nawet podczas zdrady nie tylko po niej.

Podam tutaj pewien przyklad , z gory zaznaczam ze nie odnosi sie on do mojej sytuacji ani nawet nie probuje go do niej porownac.


Jak ocenic (?) kobiete, matke, zone ktora zabila swojego meza/partnera poniewaz miala dosc bicia, ponizania, znecania a nie bylo nikogo kto by jej pomogl, nie miala do kad sie udac?
Czy wrzucic ja do jednego worka z reszta przestepcow ? Przeciez zrobila to co zrobila.

A wiesz, że jak pisałem swój ostatni post  w Twoim wątku to miałem taką samą myśl.

52

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?

Korki mi wywala jak to czytam smile osoba która zdradza robi to bo CHCE , a nie szuka wytłumaczenia , alkoholik tez pije przez kogoś idąc waszym tokiem.

53 Ostatnio edytowany przez Teufel (2017-10-20 13:12:05)

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
przypominajka napisał/a:

Korki mi wywala jak to czytam smile osoba która zdradza robi to bo CHCE , a nie szuka wytłumaczenia , alkoholik tez pije przez kogoś idąc waszym tokiem.

To sobie grubsze druciki w korkach załóż, to ich nie będzie wywalać.
A tak na poważnie to ja autorki nie rozgrzeszam,  tylko uważam, że każdemu , jak nisko by nie upadł, powinno się pomóc, jeśli takiej pomocy potrzebuje. I to wszystko.

54

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
Teufel napisał/a:
przypominajka napisał/a:

Korki mi wywala jak to czytam smile osoba która zdradza robi to bo CHCE , a nie szuka wytłumaczenia , alkoholik tez pije przez kogoś idąc waszym tokiem.

To sobie grubsze druciki w korkach załóż, to ich nie będzie wywalać.
A tak na poważnie to ja autorki nie rozgrzeszam,  tylko uważam, że każdemu , jak nisko by nie upadł, powinno się pomóc, jeśli takiej pomocy potrzebuje. I to wszystko.



Oczywiście , tyle ze sposób w jaki prowadzisz rozmowę ,przeczy nawet wpisowi który masz w stopce. a tak nie można robić. Ja jej nie biczuje tylko mowie wprost. W pierwszej kolejności nie miała siebie , teraz nie ma małżeństwa ,a za chwile nie bedzie miała kochanka - wiec czym to usprawiedliwi ? Byle czym tylko nie sobą , bo własnie to ładujesz jej szufelka do głowy.

55

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
przypominajka napisał/a:
Teufel napisał/a:
przypominajka napisał/a:

Korki mi wywala jak to czytam smile osoba która zdradza robi to bo CHCE , a nie szuka wytłumaczenia , alkoholik tez pije przez kogoś idąc waszym tokiem.

To sobie grubsze druciki w korkach załóż, to ich nie będzie wywalać.
A tak na poważnie to ja autorki nie rozgrzeszam,  tylko uważam, że każdemu , jak nisko by nie upadł, powinno się pomóc, jeśli takiej pomocy potrzebuje. I to wszystko.



Oczywiście , tyle ze sposób w jaki prowadzisz rozmowę ,przeczy nawet wpisowi który masz w stopce. a tak nie można robić. Ja jej nie biczuje tylko mowie wprost. W pierwszej kolejności nie miała siebie , teraz nie ma małżeństwa ,a za chwile nie bedzie miała kochanka - wiec czym to usprawiedliwi ? Byle czym tylko nie sobą , bo własnie to ładujesz jej szufelka do głowy.

Daj innym sie wypowiedziec a nie od razu walisz z grubej rury ze nie wolno prowadzic rozmowy w dany sposob. Kazdy odpowiada jak chce. Twoje komentarze nie sa dla mnie specjalnie przyjemnie a mimo to sznuje Twoje zdanie.
Osoba ktora nazywasz moim kochankiem bardzo mnie wspiera w tym trudnym czasie , jest dla mnie przyjecielem . Ale nie bede sie na ten temat wypowiadac bo wyglada na to ze juz postawilas na mnie krzyzyk i przewidujesz mi przyszlosc.

56 Ostatnio edytowany przez Marta03 (2017-10-20 18:02:16)

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
przypominajka napisał/a:

Korki mi wywala jak to czytam smile osoba która zdradza robi to bo CHCE , a nie szuka wytłumaczenia , alkoholik tez pije przez kogoś idąc waszym tokiem.

Zdradzilas kogos kiedys, wiesz co czuje osoba ktora zdradzila ? Jesli uwazasz ze kazdy kto zdradzil to bezduszny sk...syn to sie myslisz. Czy ludzie popelniaja  bledy bo tego CHCA? Nie szukam wytlumaczenia, wiem czemu zdradzilam.

Alkoholik pije bo jest uzalezniony , to jest choroba. Druga sprawa to ze taki sie nie urodzil a cos jednak spowodowalo ze zaczal pic.

57

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
przypominajka napisał/a:
Teufel napisał/a:
przypominajka napisał/a:

Korki mi wywala jak to czytam smile osoba która zdradza robi to bo CHCE , a nie szuka wytłumaczenia , alkoholik tez pije przez kogoś idąc waszym tokiem.

To sobie grubsze druciki w korkach załóż, to ich nie będzie wywalać.
A tak na poważnie to ja autorki nie rozgrzeszam,  tylko uważam, że każdemu , jak nisko by nie upadł, powinno się pomóc, jeśli takiej pomocy potrzebuje. I to wszystko.



Oczywiście , tyle ze sposób w jaki prowadzisz rozmowę ,przeczy nawet wpisowi który masz w stopce. a tak nie można robić. Ja jej nie biczuje tylko mowie wprost. W pierwszej kolejności nie miała siebie , teraz nie ma małżeństwa ,a za chwile nie bedzie miała kochanka - wiec czym to usprawiedliwi ? Byle czym tylko nie sobą , bo własnie to ładujesz jej szufelka do głowy.

58 Ostatnio edytowany przez Teufel (2017-10-20 21:01:15)

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
przypominajka napisał/a:
Teufel napisał/a:
przypominajka napisał/a:

Korki mi wywala jak to czytam smile osoba która zdradza robi to bo CHCE , a nie szuka wytłumaczenia , alkoholik tez pije przez kogoś idąc waszym tokiem.

To sobie grubsze druciki w korkach załóż, to ich nie będzie wywalać.
A tak na poważnie to ja autorki nie rozgrzeszam,  tylko uważam, że każdemu , jak nisko by nie upadł, powinno się pomóc, jeśli takiej pomocy potrzebuje. I to wszystko.



Oczywiście , tyle ze sposób w jaki prowadzisz rozmowę ,przeczy nawet wpisowi który masz w stopce. a tak nie można robić. Ja jej nie biczuje tylko mowie wprost. W pierwszej kolejności nie miała siebie , teraz nie ma małżeństwa ,a za chwile nie bedzie miała kochanka - wiec czym to usprawiedliwi ? Byle czym tylko nie sobą , bo własnie to ładujesz jej szufelka do głowy.

A co ma mój wpis w stopce do tego co piszę w tym wątku? Bo nie bardzo rozumiem. Jeszcze raz  powtarzam, że to forum powstało po to aby się wzajemnie wspierać i co jest śmieszne, jest to kobiece forum, my faceci jesteśmy tylko tutaj warunkowo, i mamy dla Was więcej empatii niż wy same do siebie. Nieraz mam wrażenie, że jedna drugą jakby tylko mogła to utopiłaby w szambie.  To wszystko.

59

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
Teufel napisał/a:
przypominajka napisał/a:
Teufel napisał/a:

To sobie grubsze druciki w korkach załóż, to ich nie będzie wywalać.
A tak na poważnie to ja autorki nie rozgrzeszam,  tylko uważam, że każdemu , jak nisko by nie upadł, powinno się pomóc, jeśli takiej pomocy potrzebuje. I to wszystko.

Tez niestety mam takie wrażenie...
Staram sie czerpac pozytywy z tego forum, ale mając problem to nie wiem czy zalozylabym watek. Chyba nie.
Jestem osoba zdradzona. Przez zdrade rozpadl sie wieloletni związek. Mimo to potrafię zrozumieć, miec empatie w stosunku do autorki. Nie uważam że każda zdrada jest sobie rowna, nie uważam "zdrady" autorki za zdrade. Mam nadzieje ze mam do tego prawo, mierzi mnie winienie jej o cale zlo.


Oczywiście , tyle ze sposób w jaki prowadzisz rozmowę ,przeczy nawet wpisowi który masz w stopce. a tak nie można robić. Ja jej nie biczuje tylko mowie wprost. W pierwszej kolejności nie miała siebie , teraz nie ma małżeństwa ,a za chwile nie bedzie miała kochanka - wiec czym to usprawiedliwi ? Byle czym tylko nie sobą , bo własnie to ładujesz jej szufelka do głowy.

A co ma mój wpis w stopce do tego co piszę w tym wątku? Bo nie bardzo rozumiem. Jeszcze raz  powtarzam, że to forum powstało po to aby się wzajemnie wspierać i co jest śmieszne, jest to kobiece forum, my faceci jesteśmy tylko tutaj warunkowo, i mamy dla Was więcej empatii niż wy same do siebie. Nieraz mam wrażenie, że jedna drugą jakby tylko mogła to utopiłaby w szambie.  To wszystko.

60

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
Teufel napisał/a:
przypominajka napisał/a:
Teufel napisał/a:

To sobie grubsze druciki w korkach załóż, to ich nie będzie wywalać.
A tak na poważnie to ja autorki nie rozgrzeszam,  tylko uważam, że każdemu , jak nisko by nie upadł, powinno się pomóc, jeśli takiej pomocy potrzebuje. I to wszystko.



Oczywiście , tyle ze sposób w jaki prowadzisz rozmowę ,przeczy nawet wpisowi który masz w stopce. a tak nie można robić. Ja jej nie biczuje tylko mowie wprost. W pierwszej kolejności nie miała siebie , teraz nie ma małżeństwa ,a za chwile nie bedzie miała kochanka - wiec czym to usprawiedliwi ? Byle czym tylko nie sobą , bo własnie to ładujesz jej szufelka do głowy.

A co ma mój wpis w stopce do tego co piszę w tym wątku? Bo nie bardzo rozumiem. Jeszcze raz  powtarzam, że to forum powstało po to aby się wzajemnie wspierać i co jest śmieszne, jest to kobiece forum, my faceci jesteśmy tylko tutaj warunkowo, i mamy dla Was więcej empatii niż wy same do siebie. Nieraz mam wrażenie, że jedna drugą jakby tylko mogła to utopiłaby w szambie.  To wszystko.

Nic dodac nic ujac ☺

61

Odp: czy powinnam byla odejsc wczesniej ?
Marta03 napisał/a:
Teufel napisał/a:
przypominajka napisał/a:


Oczywiście , tyle ze sposób w jaki prowadzisz rozmowę ,przeczy nawet wpisowi który masz w stopce. a tak nie można robić. Ja jej nie biczuje tylko mowie wprost. W pierwszej kolejności nie miała siebie , teraz nie ma małżeństwa ,a za chwile nie bedzie miała kochanka - wiec czym to usprawiedliwi ? Byle czym tylko nie sobą , bo własnie to ładujesz jej szufelka do głowy.

A co ma mój wpis w stopce do tego co piszę w tym wątku? Bo nie bardzo rozumiem. Jeszcze raz  powtarzam, że to forum powstało po to aby się wzajemnie wspierać i co jest śmieszne, jest to kobiece forum, my faceci jesteśmy tylko tutaj warunkowo, i mamy dla Was więcej empatii niż wy same do siebie. Nieraz mam wrażenie, że jedna drugą jakby tylko mogła to utopiłaby w szambie.  To wszystko.

Nic dodac nic ujac ☺

Marta żyjesz?

Posty [ 61 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » czy powinnam byla odejsc wczesniej ?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026