netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Walczyc czy sie mscic?

17 odpowiedzi2 881 wyświetleńzałożony przez omajgashor, 15.10.2017

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Walczyc czy sie mscic?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1

Temat: Walczyc czy sie mscic?

Czesc,
rok temu napisalem do Was wiadomosc z prosba o pomoc. Historia jest dluga wiec podsumuje:

Poznalem dziewczyne, ktora byla z problemami i twierdzila ze jest po probie gwaltu z ktorego ledwo uciekla. Przez kilkanascie miesiecy bylem caly dla niej i chodzilismy ze soba. Jak sie pozniej dowiedzialem ona w tym czasie latala z innymi, ale gdy przyszlo co do czego to chciala zostac ze mna. Po ktoryms klamstwie zbuntowalem sie i zerwalem kontakt.

Od tego czasu jak juz powiedzialem minal rok.
Po wakacjach zauwazylem mimochodem zdjecia na ktorych pije z jakims facetem wino. Za Wasza namowa zaczalem sie bawic zyciem, znajomi czesto mnie oznaczali na zdjeciach i na kazda moja fote z kolezanka(mam jedna mega kolezanke z ktora lubie sie wyglupiac) ona wysylala fote z jakims gosciem. Za Wasza sugestia nie odzywalem sie. Gdy wypadly Jej urodziny zlozylem zyczenia i zaczelismy rozmawiac. Powiedzialem Jej, ze tak wlasciwie to na Nia czekalem. Ona wypalila cos w stylu "dlaczego wlasnie teraz o tym piszesz?". Pozniej pokazala mi ze nadal ma moje zdjecia, prezenty odemnie. Po paru dniach zaczela sie pytac o tematy seksualne, typu co mysle o analu. Ja wielki szok, bo czegos takiego sie nie spodziewalem.

Minal tydzien. Ona wrocila na studia i nagle zrobila sie chlodna. Od znajomych dowiedzialem sie, ze ma chlopaka. Zdjecia to potwierdzily - jej boy co chwile cos wrzucal, a ona rzeczy malo wazne. Napisalem ostatnia wiadomosc w ktorych podziekowalem Jej za wszystko i zaczalem ukladac sobie zycie.

Znalazlem np dziewczyne. Jak sie pozniej okazalo z problemami, ale to inna historia. Mimo ze piekna i dobra, to miala zagrywki ktore mnie mega odpychaly. Po pol roku w sumie fajnie spedzonego czasu sie rozstalismy, ale mimo to caly czas sie siebie trzymamy. Ten wlasnie zwiazek dal mi do zrozumienia, ze ja sobie nie poradze z tym wszystkim co byla mi zrobila nawet jesli poznam kogos cudownego. Zawsze bede mial zal, ze karma nie wrocila. Chce cos z tym zrobic.

Ex sledzila moje konta spolecznosciowe jeszcze dlugi czas. Zrobila miesiac przerwy i znow sie zaczelo w maju. Na juwenaliach zobaczylismy sie na zywo. Byla z chlopakiem, a ja z moja dobra kolezanka. Bylo Jej wstyd bo troche przytyla i by to ukryc zalozyla sukienke, ale niestety wszystko bylo widac. Wiec zaslaniala sie kurtka. Nie potrafila spojrzec mi w oczy, a gosc nie bardzo wiedzial co sie dzieje. Pozniej nie wiem co robila bo bylem zajety zabawa i niespecjalnie o niej myslalem. Po wszystkim gdy wracalismy do domu przez bramke zobaczylismy, ze oni tez poszli. Szli za nami w odstepie jakichs 6-7 metrow. Zdecydowalismy, ze pojdziemy na koniec przystanku by sobie normalnie pogadac. Niestety, nie udalo sie bo ex stanela 3 metry od nas i ilekroc kolezanka patrzyla na zegar z elektronicznym planem tylekroc ex nawiazywala kontakt wzrokowy. Po powrocie do domu wrzucila zdjecie ze swoim boyem ze jest mega szczesliwa. Czas mijal, a ja wyjechalem za granice. Zwiedzilem pol europy. Co jakis czas wrzucalem zdjecia z roznych miejsc, a ona wrzucala ze sie swietnie bawi u swojego chlopala miejscowosci.

Tu chcialbym prosic Was o rade. Majac na uwadze moj pierwszy temat(jesli ktos mial oczywiscie czas czytac) i to co tu napisalem to co radzicie? Mi tak wlasciwie dadza szczescie dwie rzeczy - albo mimo wszystko Jej powrot do tego co bylo dawniej lub ukojenie meskiej dumy. Pierwsze jest proste - mimo wszystko nadal za Nia tesknie. A drugie to mnie boli. Zostalem skreslony bo nie mialem pieniedzy by dac Jej to co razem marzylismy. Cholernie mi to ciazy.

Jesli ukoic meska dume to doradzcie co zrobic by "dopieprzyc". Obecnie robie rzezbe na silowni(i robilem Ja kiedys dla niej), kupilem dobre ciuchy i zdecydowanie lepiej wygladam. Zapisalem sie tez do szkoly muzycznej na lekcje - zawsze o tym marzylem, a ona ma na tym punkcie slabosc. Ale co jeszcze moze zabolec? Caly czas sprawdza wszystko co wrzucam, wiec nie jestem Jej obojetny - jest ciekawa co u mnie.

Wiem, ze to co robie jest podle, ale mimo to prosze Was o porade.

2 Ostatnio edytowany przez stupidfathobbit (2017-10-15 23:44:03)

Odp: Walczyc czy sie mscic?
omajgashor napisał/a:

Czesc,
Jak sie pozniej dowiedzialem ona w tym czasie latala z innymi, ale gdy przyszlo co do czego to chciala zostac ze mna. Po ktoryms klamstwie zbuntowalem sie i zerwalem kontakt.

Zerwałeś?

omajgashor napisał/a:

Od tego czasu jak juz powiedzialem minal rok.
Po wakacjach zauwazylem mimochodem zdjecia na ktorych pije z jakims facetem wino. Za Wasza namowa zaczalem sie bawic zyciem, znajomi czesto mnie oznaczali na zdjeciach i na kazda moja fote z kolezanka(mam jedna mega kolezanke z ktora lubie sie wyglupiac) ona wysylala fote z jakims gosciem. Za Wasza sugestia nie odzywalem sie. Gdy wypadly Jej urodziny zlozylem zyczenia i zaczelismy rozmawiac. Powiedzialem Jej, ze tak wlasciwie to na Nia czekalem. Ona wypalila cos w stylu "dlaczego wlasnie teraz o tym piszesz?". Pozniej pokazala mi ze nadal ma moje zdjecia, prezenty odemnie. Po paru dniach zaczela sie pytac o tematy seksualne, typu co mysle o analu. Ja wielki szok, bo czegos takiego sie nie spodziewalem.

Nie zerwałeś?

omajgashor napisał/a:

Minal tydzien. Ona wrocila na studia i nagle zrobila sie chlodna. Od znajomych dowiedzialem sie, ze ma chlopaka. Zdjecia to potwierdzily - jej boy co chwile cos wrzucal, a ona rzeczy malo wazne. Napisalem ostatnia wiadomosc w ktorych podziekowalem Jej za wszystko i zaczalem ukladac sobie zycie.

Zerwałeś?

omajgashor napisał/a:

Znalazlem np dziewczyne.
Ten wlasnie zwiazek dal mi do zrozumienia, ze ja sobie nie poradze z tym wszystkim co byla mi zrobila nawet jesli poznam kogos cudownego. Zawsze bede mial zal, ze karma nie wrocila. Chce cos z tym zrobic.

Jaka karma? Co Ci zrobiła? Sam sobie zrobiłeś ;>

omajgashor napisał/a:

Ex sledzila moje konta spolecznosciowe jeszcze dlugi czas. Zrobila miesiac przerwy i znow sie zaczelo w maju. Byla z chlopakiem, a ja z moja dobra kolezanka.
Po powrocie do domu wrzucila zdjecie ze swoim boyem ze jest mega szczesliwa. Czas mijal, a ja wyjechalem za granice. Zwiedzilem pol europy. Co jakis czas wrzucalem zdjecia z roznych miejsc, a ona wrzucala ze sie swietnie bawi u swojego chlopala miejscowosci.

Czyli nie zerwałeś?
O rety, achievementy. Po co ją masz na fb skoro z nią zerwałeś kontakt?

omajgashor napisał/a:

Mi tak wlasciwie dadza szczescie dwie rzeczy - albo mimo wszystko Jej powrot do tego co bylo dawniej lub ukojenie meskiej dumy. Pierwsze jest proste - mimo wszystko nadal za Nia tesknie. A drugie to mnie boli. Zostalem skreslony bo nie mialem pieniedzy by dac Jej to co razem marzylismy. Cholernie mi to ciazy.

A razem byście nie mieli? Czy to księżniczka?

omajgashor napisał/a:

Jesli ukoic meska dume to doradzcie co zrobic by "dopieprzyc". Obecnie robie rzezbe na silowni(i robilem Ja kiedys dla niej), kupilem dobre ciuchy i zdecydowanie lepiej wygladam. Zapisalem sie tez do szkoly muzycznej na lekcje - zawsze o tym marzylem, a ona ma na tym punkcie slabosc. Ale co jeszcze moze zabolec? Caly czas sprawdza wszystko co wrzucam, wiec nie jestem Jej obojetny - jest ciekawa co u mnie.

Wiem, ze to co robie jest podle, ale mimo to prosze Was o porade.

Piszesz, jakbyś ostatni rok żył, żeby się popisywać przed nią...chora zazdrość..

(niestety po 1 poście nie odszyfrowałem kto gdzie kiedy)

3 Ostatnio edytowany przez omajgashor (2017-10-15 23:53:17)

Odp: Walczyc czy sie mscic?

Zerwalem kontakt i od 10 miesiecy nie rozmawiam z Nia.

Czy ja wiem czy chora zazdrosc. Wczesniej swoje szczescie uzaleznialem od Niej - teraz robie to co chce. Skoro tak to na Nia oddzialuje to dlaczego tego nie wykorzystac?

Widzisz mam pewien kompleks. Jestem w stanie naprawde wiele rzeczy zmienic, stworzyc lub dojsc. Dawalem z siebie wszystko i czuje sie po prostu wykorzystany. Wygrali ze mna faceci ktorzy dali jej zabawe, a mogli dawac bo rodzice bylo bardziej zamozni. A ja nie mialem nic. Jakas taka niesprawiedliwosc.
Boli to tymbardziej gdyz ona na siano nie leciala nigdy, ale kurcze. Z dziewczyna pasuje wyjsc, a co jesli nie ma sie za co?

4

Odp: Walczyc czy sie mscic?
omajgashor napisał/a:

Czesc,
rok temu napisalem do Was wiadomosc z prosba o pomoc. Historia jest dluga wiec podsumuje:

Poznalem dziewczyne, ktora byla z problemami i twierdzila ze jest po probie gwaltu z ktorego ledwo uciekla. Przez kilkanascie miesiecy bylem caly dla niej i chodzilismy ze soba. Jak sie pozniej dowiedzialem ona w tym czasie latala z innymi, ale gdy przyszlo co do czego to chciala zostac ze mna. Po ktoryms klamstwie zbuntowalem sie i zerwalem kontakt.

Od tego czasu jak juz powiedzialem minal rok.
Po wakacjach zauwazylem mimochodem zdjecia na ktorych pije z jakims facetem wino. Za Wasza namowa zaczalem sie bawic zyciem, znajomi czesto mnie oznaczali na zdjeciach i na kazda moja fote z kolezanka(mam jedna mega kolezanke z ktora lubie sie wyglupiac) ona wysylala fote z jakims gosciem. Za Wasza sugestia nie odzywalem sie. Gdy wypadly Jej urodziny zlozylem zyczenia i zaczelismy rozmawiac. Powiedzialem Jej, ze tak wlasciwie to na Nia czekalem. Ona wypalila cos w stylu "dlaczego wlasnie teraz o tym piszesz?". Pozniej pokazala mi ze nadal ma moje zdjecia, prezenty odemnie. Po paru dniach zaczela sie pytac o tematy seksualne, typu co mysle o analu. Ja wielki szok, bo czegos takiego sie nie spodziewalem.

Minal tydzien. Ona wrocila na studia i nagle zrobila sie chlodna. Od znajomych dowiedzialem sie, ze ma chlopaka. Zdjecia to potwierdzily - jej boy co chwile cos wrzucal, a ona rzeczy malo wazne. Napisalem ostatnia wiadomosc w ktorych podziekowalem Jej za wszystko i zaczalem ukladac sobie zycie.

Znalazlem np dziewczyne. Jak sie pozniej okazalo z problemami, ale to inna historia. Mimo ze piekna i dobra, to miala zagrywki ktore mnie mega odpychaly. Po pol roku w sumie fajnie spedzonego czasu sie rozstalismy, ale mimo to caly czas sie siebie trzymamy. Ten wlasnie zwiazek dal mi do zrozumienia, ze ja sobie nie poradze z tym wszystkim co byla mi zrobila nawet jesli poznam kogos cudownego. Zawsze bede mial zal, ze karma nie wrocila. Chce cos z tym zrobic.

Ex sledzila moje konta spolecznosciowe jeszcze dlugi czas. Zrobila miesiac przerwy i znow sie zaczelo w maju. Na juwenaliach zobaczylismy sie na zywo. Byla z chlopakiem, a ja z moja dobra kolezanka. Bylo Jej wstyd bo troche przytyla i by to ukryc zalozyla sukienke, ale niestety wszystko bylo widac. Wiec zaslaniala sie kurtka. Nie potrafila spojrzec mi w oczy, a gosc nie bardzo wiedzial co sie dzieje. Pozniej nie wiem co robila bo bylem zajety zabawa i niespecjalnie o niej myslalem. Po wszystkim gdy wracalismy do domu przez bramke zobaczylismy, ze oni tez poszli. Szli za nami w odstepie jakichs 6-7 metrow. Zdecydowalismy, ze pojdziemy na koniec przystanku by sobie normalnie pogadac. Niestety, nie udalo sie bo ex stanela 3 metry od nas i ilekroc kolezanka patrzyla na zegar z elektronicznym planem tylekroc ex nawiazywala kontakt wzrokowy. Po powrocie do domu wrzucila zdjecie ze swoim boyem ze jest mega szczesliwa. Czas mijal, a ja wyjechalem za granice. Zwiedzilem pol europy. Co jakis czas wrzucalem zdjecia z roznych miejsc, a ona wrzucala ze sie swietnie bawi u swojego chlopala miejscowosci.

Tu chcialbym prosic Was o rade. Majac na uwadze moj pierwszy temat(jesli ktos mial oczywiscie czas czytac) i to co tu napisalem to co radzicie? Mi tak wlasciwie dadza szczescie dwie rzeczy - albo mimo wszystko Jej powrot do tego co bylo dawniej lub ukojenie meskiej dumy. Pierwsze jest proste - mimo wszystko nadal za Nia tesknie. A drugie to mnie boli. Zostalem skreslony bo nie mialem pieniedzy by dac Jej to co razem marzylismy. Cholernie mi to ciazy.

Jesli ukoic meska dume to doradzcie co zrobic by "dopieprzyc". Obecnie robie rzezbe na silowni(i robilem Ja kiedys dla niej), kupilem dobre ciuchy i zdecydowanie lepiej wygladam. Zapisalem sie tez do szkoly muzycznej na lekcje - zawsze o tym marzylem, a ona ma na tym punkcie slabosc. Ale co jeszcze moze zabolec? Caly czas sprawdza wszystko co wrzucam, wiec nie jestem Jej obojetny - jest ciekawa co u mnie.

Wiem, ze to co robie jest podle, ale mimo to prosze Was o porade.

Przecież już zdecydowałeś, że chcesz jej dowalić. Czego tu oczekujesz, gotowych rozwiązań "jak upokorzyć kogoś, bo śmiał mnie odrzucić", "jak urządzić komuś piekło, bo nie umiem zaspokoić jego potrzeb", "jak wywyższyć się robiąc komuś przykrość", "jak poczuć się lepiej używając do tego upokorzenia innej osoby", "jak leczyć złamane serce bólem innej osoby".

Mam ogromną, OGROMNĄ nadzieję, że ona do ciebie nigdy nie wróci. Pokazujesz właśnie tak ogromną słabość, oraz zachowanie poniżej poziomu, schodzisz tak nisko, że aż naprawdę liczę, że ona po prostu doskonale wie, z kim miała do czynienia, poznała się na twoim charakterze i dlatego nie chce z tobą być (a nie z powodu kasy). Nie znoszę mściwych ludzi (oraz agresywnych ludzi), w obu przypadkach to osoby, które nie potrafią sobie radzić z własnymi uczuciami więc szukają krzywdy innych.

5

Odp: Walczyc czy sie mscic?
Monoceros napisał/a:
omajgashor napisał/a:

Czesc,
rok temu napisalem do Was wiadomosc z prosba o pomoc. Historia jest dluga wiec podsumuje:

Poznalem dziewczyne, ktora byla z problemami i twierdzila ze jest po probie gwaltu z ktorego ledwo uciekla. Przez kilkanascie miesiecy bylem caly dla niej i chodzilismy ze soba. Jak sie pozniej dowiedzialem ona w tym czasie latala z innymi, ale gdy przyszlo co do czego to chciala zostac ze mna. Po ktoryms klamstwie zbuntowalem sie i zerwalem kontakt.

Od tego czasu jak juz powiedzialem minal rok.
Po wakacjach zauwazylem mimochodem zdjecia na ktorych pije z jakims facetem wino. Za Wasza namowa zaczalem sie bawic zyciem, znajomi czesto mnie oznaczali na zdjeciach i na kazda moja fote z kolezanka(mam jedna mega kolezanke z ktora lubie sie wyglupiac) ona wysylala fote z jakims gosciem. Za Wasza sugestia nie odzywalem sie. Gdy wypadly Jej urodziny zlozylem zyczenia i zaczelismy rozmawiac. Powiedzialem Jej, ze tak wlasciwie to na Nia czekalem. Ona wypalila cos w stylu "dlaczego wlasnie teraz o tym piszesz?". Pozniej pokazala mi ze nadal ma moje zdjecia, prezenty odemnie. Po paru dniach zaczela sie pytac o tematy seksualne, typu co mysle o analu. Ja wielki szok, bo czegos takiego sie nie spodziewalem.

Minal tydzien. Ona wrocila na studia i nagle zrobila sie chlodna. Od znajomych dowiedzialem sie, ze ma chlopaka. Zdjecia to potwierdzily - jej boy co chwile cos wrzucal, a ona rzeczy malo wazne. Napisalem ostatnia wiadomosc w ktorych podziekowalem Jej za wszystko i zaczalem ukladac sobie zycie.

Znalazlem np dziewczyne. Jak sie pozniej okazalo z problemami, ale to inna historia. Mimo ze piekna i dobra, to miala zagrywki ktore mnie mega odpychaly. Po pol roku w sumie fajnie spedzonego czasu sie rozstalismy, ale mimo to caly czas sie siebie trzymamy. Ten wlasnie zwiazek dal mi do zrozumienia, ze ja sobie nie poradze z tym wszystkim co byla mi zrobila nawet jesli poznam kogos cudownego. Zawsze bede mial zal, ze karma nie wrocila. Chce cos z tym zrobic.

Ex sledzila moje konta spolecznosciowe jeszcze dlugi czas. Zrobila miesiac przerwy i znow sie zaczelo w maju. Na juwenaliach zobaczylismy sie na zywo. Byla z chlopakiem, a ja z moja dobra kolezanka. Bylo Jej wstyd bo troche przytyla i by to ukryc zalozyla sukienke, ale niestety wszystko bylo widac. Wiec zaslaniala sie kurtka. Nie potrafila spojrzec mi w oczy, a gosc nie bardzo wiedzial co sie dzieje. Pozniej nie wiem co robila bo bylem zajety zabawa i niespecjalnie o niej myslalem. Po wszystkim gdy wracalismy do domu przez bramke zobaczylismy, ze oni tez poszli. Szli za nami w odstepie jakichs 6-7 metrow. Zdecydowalismy, ze pojdziemy na koniec przystanku by sobie normalnie pogadac. Niestety, nie udalo sie bo ex stanela 3 metry od nas i ilekroc kolezanka patrzyla na zegar z elektronicznym planem tylekroc ex nawiazywala kontakt wzrokowy. Po powrocie do domu wrzucila zdjecie ze swoim boyem ze jest mega szczesliwa. Czas mijal, a ja wyjechalem za granice. Zwiedzilem pol europy. Co jakis czas wrzucalem zdjecia z roznych miejsc, a ona wrzucala ze sie swietnie bawi u swojego chlopala miejscowosci.

Tu chcialbym prosic Was o rade. Majac na uwadze moj pierwszy temat(jesli ktos mial oczywiscie czas czytac) i to co tu napisalem to co radzicie? Mi tak wlasciwie dadza szczescie dwie rzeczy - albo mimo wszystko Jej powrot do tego co bylo dawniej lub ukojenie meskiej dumy. Pierwsze jest proste - mimo wszystko nadal za Nia tesknie. A drugie to mnie boli. Zostalem skreslony bo nie mialem pieniedzy by dac Jej to co razem marzylismy. Cholernie mi to ciazy.

Jesli ukoic meska dume to doradzcie co zrobic by "dopieprzyc". Obecnie robie rzezbe na silowni(i robilem Ja kiedys dla niej), kupilem dobre ciuchy i zdecydowanie lepiej wygladam. Zapisalem sie tez do szkoly muzycznej na lekcje - zawsze o tym marzylem, a ona ma na tym punkcie slabosc. Ale co jeszcze moze zabolec? Caly czas sprawdza wszystko co wrzucam, wiec nie jestem Jej obojetny - jest ciekawa co u mnie.

Wiem, ze to co robie jest podle, ale mimo to prosze Was o porade.

Przecież już zdecydowałeś, że chcesz jej dowalić. Czego tu oczekujesz, gotowych rozwiązań "jak upokorzyć kogoś, bo śmiał mnie odrzucić", "jak urządzić komuś piekło, bo nie umiem zaspokoić jego potrzeb", "jak wywyższyć się robiąc komuś przykrość", "jak poczuć się lepiej używając do tego upokorzenia innej osoby", "jak leczyć złamane serce bólem innej osoby".

Mam ogromną, OGROMNĄ nadzieję, że ona do ciebie nigdy nie wróci. Pokazujesz właśnie tak ogromną słabość, oraz zachowanie poniżej poziomu, schodzisz tak nisko, że aż naprawdę liczę, że ona po prostu doskonale wie, z kim miała do czynienia, poznała się na twoim charakterze i dlatego nie chce z tobą być (a nie z powodu kasy). Nie znoszę mściwych ludzi (oraz agresywnych ludzi), w obu przypadkach to osoby, które nie potrafią sobie radzić z własnymi uczuciami więc szukają krzywdy innych.

Gdybym chcial Ja upokorzyc i zniszczyc to bym opowiedzial jej obecnemu co robila. Ja tego nie zrobilem i nigdy nie wpierdzielalem sie w Jej sprawy. Nie rozumiem zatem tego zarzutu. Nigdy nie bylem tez agresywny, nigdy na Nia nie krzyczalem. Czy naprawde jestem az tak zlym czlowiekiem, bo chce udowodnic ze zle mnie ocenila, ze stac mnie na wiecej? Ani jeden moj czyn wszak nie wyrzadzil Jej krzywdy

6

Odp: Walczyc czy sie mscic?

Nie mówię, że jesteś złym człowiekiem, nie zarzucam ci agresji (tylko że nie radzisz sobie z uczuciami, więc planujesz zemstę), nie mówię, że już ją skrzywdziłeś. Ale zobacz sam, co piszesz.
Zastanawiasz się, jak jej dopieprzyć, zastanawiasz się, co ją może zaboleć, zastanawiasz się, czy się mścić, wiesz, że robisz coś podłego. To wszystko są twoje słowa, cytuję. To nie brzmi na udowadnianie, że stać się na więcej. Wręcz przeciwnie, pokazujesz, do czego potrafisz się zniżyć. Wszystko to, co mogło być ogromnym twoim wzrostem teraz okazuje się, że było misternym planem na utarcie nosa komuś, kto cię nie zechciał. Ani to ładne, ani dojrzałe, ani imponujące. Ostatecznie pokazujesz tylko, że to ta dziewczyna rządzi twoim życiem.

7

Odp: Walczyc czy sie mscic?

Z tym zechcial to tez tak nie do konca. Zawsze bylem kolebka bezpieczenstwa do ktorego wracala. Gdy sie cos popsulo zawsze przeciez bylem ja. Poszla nawet na studia do mojego miasta ze wzgledu na mnie. Takze nie, nie w tym rzecz. Zawsze bylem wazny, ale chciala zjesc ciastko i miec ciastko.

A co do wzrostu - no dobrze, ale nie daje mi to satysfakcji. Co z tego, ze 5 dziewczyn sugeruje bysmy gdzies poszli skoro ja i tak o jednej mysle? Tak, jest moja slaboscia, szczerze ja kochalem.

Zatem inaczej - co proponujesz? Zlanie sprawy nie da mi spokoju

8 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-10-16 09:23:46)

Odp: Walczyc czy sie mscic?
omajgashor napisał/a:

A co do wzrostu - no dobrze, ale nie daje mi to satysfakcji. Co z tego, ze 5 dziewczyn sugeruje bysmy gdzies poszli skoro ja i tak o jednej mysle? Tak, jest moja slaboscia, szczerze ja kochalem.

Zatem inaczej - co proponujesz? Zlanie sprawy nie da mi spokoju

Każdy z nas, wszyscy jesteśmy sumą naszych genów, środowiskowych uwarunkowań i życiowych doświadczeń.
Nie mamy wpływu na swoje geny. Jako dzieci nie mamy też zbytniego wpływu na środowisko, w którym żyjemy i dorastamy, ale także na to, co nas spotyka. Chociaż ślady tego, jak wyglądało nasze dzieciństwo będą obecne przez całe nasze życie.
Omajgashor, w twoich postach widoczne jest poczucie gorszości, w którym wyrosłeś. Dopóki nie zrozumiesz, że twoje wczesne doświadczenia zostawiły w tobie głęboki ślad, który jest dzisiaj łatwoaktywowany w różnorakich sytuacjach, dopóty będziesz w różnorakich życiowych sytuacjach czuł się gorszy niż inni, odczuwając w związku z tym ból i dyskomfort oraz będziesz dążył do poprawy swojego samopoczucia i pozbycia się bólu poprzez zmianę swojego położenia względem "krzywdziciela" w ten sposób, żeby "krzywdziciel" poczuł się gorzej, cierpiał, odczuwał dyskomfort, żałował. Dlatego "zlanie sprawy" nie da ci spokoju. Tylko zemsta da ci ukojenie. Tylko potrzeba zemsty daje ci napęd, żeby coś zmienić w swoim życiu, nadrobić zaległości, wyrównać różnice.
To bardzo źle wygląda, bo pokazuje, że jest w tobie coś z socjopaty. Zbyt mocno pragniesz dokopać drugiemu zamiast spróbować zrozumieć motywy jego postępowania. Wiesz dlaczego najprawdopodobniej tak właśnie robisz? Bo w głębi siebie czujesz, że nie jesteś zbyt wiele wart, dlatego gdy spotkało cię odrzucenie że strony dziewczyny, to z jednej strony aktywowała ona u ciebie dobrze znany tobie stan gorszości, a z drugiej strony zadziałał normalny ludzki, ale prymitywny mechanizm obronny, którym jest dążenie do utrzymania swojej samooceny na satysfakcjonującym poziomie. W obecnym twoim stanie wiedzy o sobie ukojenia da ci tylko świadomość cierpienia i straty u wyimaginowanego "wroga".

9

Odp: Walczyc czy sie mscic?
omajgashor napisał/a:

(...) Tu chcialbym prosic Was o rade. (...)

Poszukaj dobrego psychoterapeuty i skorzystaj z jego pomocy.


(...) Jesli ukoic meska dume to doradzcie co zrobic (...)

Poszukaj dobrego psychoterapeuty i skorzystaj z jego pomocy.


(...) mam pewien kompleks. (...)

Poszukaj dobrego psychoterapeuty i skorzystaj z jego pomocy.


(...) Zatem inaczej - co proponujesz? Zlanie sprawy nie da mi spokoju (...)

Poszukaj dobrego psychoterapeuty i skorzystaj z jego pomocy.

10

Odp: Walczyc czy sie mscic?

Hmmm... Dlaczego myślisz, że tylko w związku z tą właśnie jedną jedyną kobietą możesz być szczęśliwy? Dlaczego uzależniasz swoje poczucie szczęścia od innych ludzi?

11

Odp: Walczyc czy sie mscic?

Zmienianie się pod gust kogoś innego nigdy nie przynosi dobrych rezultatów. Zrobiłeś błąd, że nie zablokowałeś jej możliwości kontaktu wcześniej. Blokujesz fejsa i już ani ona nie widzi ani Ty nie widzisz. Co z tego, że jej facet wrzuca zdjęcia? Jest pewnie szczęśliwy, to się swoim szczęściem dzieli.
Za to Ty masz perspektywy spędzenia najbliższych 10 lat na próbach pokazania jej co straciła, co jest bez sensu. Ona nie była dla Ciebie dobra, Ty nie byłeś dobry dla niej. Pora stanąć w perspektywie, że coś się skończyło, nie wróci i po ludzku to przeboleć, a potem iść dalej i robić coś dla siebie.
Bo tak myślę, że jaką zemstą dla niej będzie Twoja siłownia i szkoła muzyczna? No popatrzy pewnie, stwierdzi, no spoko, i przejdzie nd tym dalej. Co innego ma zrobić? Załamać się i wpaść w histerię? No zdecydowanie to tak nie działa. Ale za to pięknie świadczy to o Tobie i tym, że jesteś bardzo toksyczną osobą.

A druga sprawa, która mi się nasunęła to to, że może naprawdę musisz popracować z terapeutą choćby dlatego, że schematycznie wybierasz sobie dziewczyny z problemami, które bardzo rzutują na związek. Może warto pomyśleć, dlaczego właśnie tak się dzieje i jakoś to naprawić?
Jasne, każdy ma swoje problemu, ale Ty nie potrzebujesz zbawiać drugiego człowieka, powinieneś mieć szczęśliwą jednostkę w związku.

12

Odp: Walczyc czy sie mscic?

Omajgashor, w twoich postach widoczne jest poczucie gorszości, w którym wyrosłeś. Dopóki nie zrozumiesz, że twoje wczesne doświadczenia zostawiły w tobie głęboki ślad, który jest dzisiaj łatwoaktywowany w różnorakich sytuacjach, dopóty będziesz w różnorakich życiowych sytuacjach czuł się gorszy niż inni, odczuwając w związku z tym ból i dyskomfort oraz będziesz dążył do poprawy swojego samopoczucia i pozbycia się bólu poprzez zmianę swojego położenia względem "krzywdziciela" w ten sposób, żeby "krzywdziciel" poczuł się gorzej, cierpiał, odczuwał dyskomfort, żałował. Dlatego "zlanie sprawy" nie da ci spokoju. Tylko zemsta da ci ukojenie. Tylko potrzeba zemsty daje ci napęd, żeby coś zmienić w swoim życiu, nadrobić zaległości, wyrównać różnice.

Na początku chciałem zaprzeczyć, ale... kurcze, masz rację. Od dzieciaka byłem porównywany do rodzeństwa i nie byłem wystarczająco dobry; całe życie na 4 leciałem, bo po co więcej - ważne że umiem. To samo ze sposobem ubierania, muzyką, gustem itd. Masz tutaj 100% rację.

Ale z całą pewnością nie zgodzę się z tym, że chce by cierpiała. Po prostu nie chcę. Bardziej szukam czegoś w stylu, że kurcze nie wiem, kiedyś usłyszę od niej przepraszam i żałuję? Że kiedyś dowiem się od Niej dlaczego to robiła? To mi nie daje spokoju. Oczywiście mam domysły, mam to co mówiły jej koleżanki, ale jednak nie mam na 100% pewności. A z natury jestem zdobywcą i lubię być "najlepszy" w tym co robię, mam duszę lidera. Podważyła moje kompetencje i to jest dla mnie dobijające.
Gdybym chciał się mścić to uwierz mi naprawdę mam milion sposobów by to zrobić - od prymitywnego wrzucania zdjęć poprzez jej wpadkowe historie skończywszy na opowieści co robiła kiedyś w jej obecnym środowisku(w poprzednim jest kompletnie spalona jednocześnie po mojej jak i swojej stronie - zasługa tutaj "pozostałych" gości). Nigdy tego nie robiłem i nie mam zamiaru - co mi to da? Zniszczę Jej życie, znienawidzi mnie i nic ponadto. Pamiętam jak ryczała, że nie ma znajomych - nie no, co by nie było nie mam zamiaru jej tego fundować.

Co do poczucia swojej wartości to nie wiem. Ciężko mi rzetelnie stwierdzić co o sobie myślę. Jestem świadomy swoich wad i staram się je zmieniać - wierz mi zrobiłem już baaardzo dużo. Wydaje mi się, że osoba która chce "się poczuć lepiej" podrywa na potęgę by wynagrodzić sobie niedostatki. Ja tego nie potrzebuję. Ciężko jest mi się do tego odnieść, ale raczej tego tak nie odczuwam. Socjopatą z całą pewnością nie jestem - mam mnóstwo znajomych, znam masę ludzi, z moimi byłymi dziewczynami do tej pory utrzymuje bardzo dobre kontakty - często jedno broni drugie. Raczej nie.

Hmmm... Dlaczego myślisz, że tylko w związku z tą właśnie jedną jedyną kobietą możesz być szczęśliwy? Dlaczego uzależniasz swoje poczucie szczęścia od innych ludzi?

To nie jest tak, że uzależniam szczęście od niej. Widzisz, są cechy w kobietach których szukam. Ona miała wszystkie które potrzebowałem. Mimo, że ciągle poznaje ludzi nie potrafię znaleźć drugiej takiej. Ma coś w sobie czego nie ma inna.

Bo tak myślę, że jaką zemstą dla niej będzie Twoja siłownia i szkoła muzyczna? No popatrzy pewnie, stwierdzi, no spoko, i przejdzie nd tym dalej. Co innego ma zrobić? Załamać się i wpaść w histerię? No zdecydowanie to tak nie działa. Ale za to pięknie świadczy to o Tobie i tym, że jesteś bardzo toksyczną osobą.

Zasadniczo to są też moje marzenia. Jak byłem młodszy dużo uprawiałem sportu i byłem w miarę wysportowany. Później mutacja, liceum i wszystko strzeliło. Gdy byliśmy razem widziała fotki i stwierdziła, że naprawdę fajny wtedy byłem. To w sumie wtedy zapragnąłem rzeźbić ciało. Teraz widzę, ze do twarzy mi z mięśniami, więc czego nie? Po prostu wtedy nie zdążyłem, teraz chce skończyć.
A co do muzycznej to od dziecka chciałem grać na gitarze i grać w zespole. Miałem nawet epizod grania na koncertach. Nie mogłem iść wcześniej do szkoły na naukę bo rodzice zwyczajnie w świecie nie mieli na to pieniędzy. Teraz zarabiam na siebie więc mogę sobie na to pozwolić. Od dawna piszę teksty piosenek, gram i śpiewam - teraz robię to na poważnie. Ten temat przewijał się przez każde dziewczyny i nie jest to stricte pod moją ex.
Ale prawdą jest, że taki typ zawsze się Jej podobał. Zresztą w takich okolicznościach się nawet poznaliśmy.

AD dokopania. Zawsze było tak, że na wieść co teraz planuje słyszałem "nie no, nie ma szans, nie uda się". Jakieś takie podkładanie nóg, dołowanie. Gdy jednak się udawało miałem podwójną satysfakcję ze zwycięstwa - raz, że zrobiłem to co chciałem, dwa - że widziałem miny osób, które w to nie wierzyły. Czy to toksyczność? Być może, ale z całą pewnością nie raz pomogło mi to w życiu. Nic nie potrafi mnie zmotywować jak właśnie to.

A druga sprawa, która mi się nasunęła to to, że może naprawdę musisz popracować z terapeutą choćby dlatego, że schematycznie wybierasz sobie dziewczyny z problemami, które bardzo rzutują na związek. Może warto pomyśleć, dlaczego właśnie tak się dzieje i jakoś to naprawić?

O tym dowiedziałem się po 3 miesiącach związku. Ale faktycznie, moi znajomi też często walą do mnie z problemami, a później coś razem myślimy. Może jakoś podświadomie?

13

Odp: Walczyc czy sie mscic?

Dalej swoje szczęście uzalezniasz od niej. Tylko o niej myślisz, to co robisz ma na celu pokazanie jej czegoś. Nawet pisząc o niej używasz wielkiej litery.

Jesteś zwykłym matołem jak tego nie widzisz. Oszukuj się dalej i marnuj życie ale zostaw inne dziewczyny, które wybierasz tylko po to aby twoja ex to widziała.

14 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2017-10-16 15:30:13)

Odp: Walczyc czy sie mscic?
omajgashor napisał/a:

Gdybym chcial Ja upokorzyc i zniszczyc to bym opowiedzial jej obecnemu co robila. Ja tego nie zrobilem i nigdy nie wpierdzielalem sie w Jej sprawy. Nie rozumiem zatem tego zarzutu. Nigdy nie bylem tez agresywny, nigdy na Nia nie krzyczalem. Czy naprawde jestem az tak zlym czlowiekiem, bo chce udowodnic ze zle mnie ocenila, ze stac mnie na wiecej? Ani jeden moj czyn wszak nie wyrzadzil Jej krzywdy

No moim zdaniem to rysuje się kompletnie inny obraz Twojej osoby. Polecam obiektywną ocenę siebie samego - wybrałeś Ją, bo chciałeś. Miałeś Ją na fb, bo chciałeś. Pisałeś z Nią, bo chciałeś (nie musiałeś wysyłać Jej życzeń, jeśli pielęgnowałeś w sobie krzywdy doznane w Waszym związku). Kobietę z problemami... tyle innych kobiet, a Ty wybrałeś Ją. Mam nadzieję, że już wreszcie pojmujesz.
Jesteś typową osobą z brakami emocjonalnymi, który podświadomie wybiera sobie kobiety z problemami dla korzyści emocjonalnych. Pewna siebie kobieta nie jest dla ciebie atrakcyjna, bo Ty w kobiecie nie szukasz oparcia Ty chcesz takiej, którą będziesz mógł trochę za bardzo uzależnić od swojej osoby. Dowodem na to jest Twoje wypominanie, że byłeś dobry oraz skryte przeżywanie krzywd jakoby którykolwiek związek na świecie był czarno-biały. Masz zachwiany obraz samego siebie - miałeś wybór, dokonałeś takiego, a nie innego i czego oczekujesz?
Wszedłeś w związek z osobą z problemami, to logiczne, że w związku będzie się coś działo.
Owszem nie potrafisz stworzyć związku, ale Twoja ex nie ma z tym nic wspólnego. To Twoje, a nie Jej problemy są powodem takiego stanu rzeczy.

15

Odp: Walczyc czy sie mscic?
omajgashor napisał/a:

Omajgashor, w twoich postach widoczne jest poczucie gorszości, w którym wyrosłeś. Dopóki nie zrozumiesz, że twoje wczesne doświadczenia zostawiły w tobie głęboki ślad, który jest dzisiaj łatwoaktywowany w różnorakich sytuacjach, dopóty będziesz w różnorakich życiowych sytuacjach czuł się gorszy niż inni, odczuwając w związku z tym ból i dyskomfort oraz będziesz dążył do poprawy swojego samopoczucia i pozbycia się bólu poprzez zmianę swojego położenia względem "krzywdziciela" w ten sposób, żeby "krzywdziciel" poczuł się gorzej, cierpiał, odczuwał dyskomfort, żałował. Dlatego "zlanie sprawy" nie da ci spokoju. Tylko zemsta da ci ukojenie. Tylko potrzeba zemsty daje ci napęd, żeby coś zmienić w swoim życiu, nadrobić zaległości, wyrównać różnice.

Na początku chciałem zaprzeczyć, ale... kurcze, masz rację. Od dzieciaka byłem porównywany do rodzeństwa i nie byłem wystarczająco dobry; całe życie na 4 leciałem, bo po co więcej - ważne że umiem. To samo ze sposobem ubierania, muzyką, gustem itd. Masz tutaj 100% rację.

Ale z całą pewnością nie zgodzę się z tym, że chce by cierpiała. Po prostu nie chcę. Bardziej szukam czegoś w stylu, że kurcze nie wiem, kiedyś usłyszę od niej przepraszam i żałuję? Że kiedyś dowiem się od Niej dlaczego to robiła? To mi nie daje spokoju. Oczywiście mam domysły, mam to co mówiły jej koleżanki, ale jednak nie mam na 100% pewności. A z natury jestem zdobywcą i lubię być "najlepszy" w tym co robię, mam duszę lidera. Podważyła moje kompetencje i to jest dla mnie dobijające.
Gdybym chciał się mścić to uwierz mi naprawdę mam milion sposobów by to zrobić - od prymitywnego wrzucania zdjęć poprzez jej wpadkowe historie skończywszy na opowieści co robiła kiedyś w jej obecnym środowisku(w poprzednim jest kompletnie spalona jednocześnie po mojej jak i swojej stronie - zasługa tutaj "pozostałych" gości). Nigdy tego nie robiłem i nie mam zamiaru - co mi to da? Zniszczę Jej życie, znienawidzi mnie i nic ponadto. Pamiętam jak ryczała, że nie ma znajomych - nie no, co by nie było nie mam zamiaru jej tego fundować.

Co do poczucia swojej wartości to nie wiem. Ciężko mi rzetelnie stwierdzić co o sobie myślę. Jestem świadomy swoich wad i staram się je zmieniać - wierz mi zrobiłem już baaardzo dużo. Wydaje mi się, że osoba która chce "się poczuć lepiej" podrywa na potęgę by wynagrodzić sobie niedostatki. Ja tego nie potrzebuję. Ciężko jest mi się do tego odnieść, ale raczej tego tak nie odczuwam. Socjopatą z całą pewnością nie jestem - mam mnóstwo znajomych, znam masę ludzi, z moimi byłymi dziewczynami do tej pory utrzymuje bardzo dobre kontakty - często jedno broni drugie. Raczej nie.

Dzięki za szczerość i wielki szacun, bo ludziom nie jest łatwo przyznać się do swojej bolesnej przeszłości. Nawet na anonimowym forum smile

Omajgashor, może być tak, że fakt, iż ona zagląda na twój profil i w jakiś tam sposób trzyma rękę na pulsie budzi w tobie nadzieję, że "może jednak nie jesteś taki najgorszy" i pragnienie, żeby okazać się jednak lepszym niż inny. Taki sposób na odwrócenie tego, jak odczuwałeś siebie w przeszłości. Stąd pewne twoje działania, które na końcu mają na celu udowodnienie tobie, że jesteś ważny dla kogoś, kto cię odrzucał, wart zachodu, co ma w konsekwencji tobie poprawić samoocenę.
Tu wcale nie chodzi o tę dziewczynę, ani o uczucie do niej. Widzisz to? Ona jest środkiem do celu. Odnowienie relacji z nią dałoby tobie krótkotrwałą satysfakcję. Prawdziwą zmianę odczujesz dopiero wówczas, gdy zrozumiesz, źe jesteś jaki jesteś i w tej postaci jesteś osobą wartą miłości i akceptacji. Nie musisz wyglądać jak młody Bóg, nie musisz posiadać niezliczonych zasobów materialnych, nie musisz być super ani hiper. Nic nie musisz, żeby być akceptowanym i kochanym. Najpierw musisz jednak sam zaakceptować siebie.

16

Odp: Walczyc czy sie mscic?
ja86 napisał/a:

Dalej swoje szczęście uzalezniasz od niej. Tylko o niej myślisz, to co robisz ma na celu pokazanie jej czegoś. Nawet pisząc o niej używasz wielkiej litery.

A dla mnie duża litera to oznaka szacunku.. smile

Jesteś zwykłym matołem jak tego nie widzisz. Oszukuj się dalej i marnuj życie ale zostaw inne dziewczyny, które wybierasz tylko po to aby twoja ex to widziała.

A to nawet nie wiem na podstawie czego zostało wywnioskowane

No moim zdaniem to rysuje się kompletnie inny obraz Twojej osoby. Polecam obiektywną ocenę siebie samego - wybrałeś Ją, bo chciałeś. Miałeś Ją na fb, bo chciałeś. Pisałeś z Nią, bo chciałeś (nie musiałeś wysyłać Jej życzeń, jeśli pielęgnowałeś w sobie krzywdy doznane w Waszym związku). Kobietę z problemami... tyle innych kobiet, a Ty wybrałeś Ją. Mam nadzieję, że już wreszcie pojmujesz.
Jesteś typową osobą z brakami emocjonalnymi, który podświadomie wybiera sobie kobiety z problemami dla korzyści emocjonalnych. Pewna siebie kobieta nie jest dla ciebie atrakcyjna, bo Ty w kobiecie nie szukasz oparcia Ty chcesz takiej, którą będziesz mógł trochę za bardzo uzależnić od swojej osoby. Dowodem na to jest Twoje wypominanie, że byłeś dobry oraz skryte przeżywanie krzywd jakoby którykolwiek związek na świecie był czarno-biały. Masz zachwiany obraz samego siebie - miałeś wybór, dokonałeś takiego, a nie innego i czego oczekujesz?
Wszedłeś w związek z osobą z problemami, to logiczne, że w związku będzie się coś działo.
Owszem nie potrafisz stworzyć związku, ale Twoja ex nie ma z tym nic wspólnego. To Twoje, a nie Jej problemy są powodem takiego stanu rzeczy.

Jak pisałem w poprzednim temacie poznałem Ją w liceum i nie wiedziałem, że ma problemy. Cały czas dostaje od Was zrypki bo "dlaczego kobieta z problemami". Ale kurcze, jak idę przez ulicę to nie potrafię odróżnić taką co ma jakieś problemy, a taką co ich nie ma. Jak się do mnie przekonują to mi o tym mówią. No i co wtedy - mam uciekać gdzie pieprz rośnie? No przepraszam, ale nie mam zamiaru. Jeśli już się na coś decyduję to raczej do końca.

"Uzależnić od siebie kobietę". Kurcze, a związek czym jest? Jedno robi swoje, drugie robi swoje, ale jedno o drugie dba ze wzajemnością. A czego oczekiwałem? Napisałbym normalności, ale rozwinę - liczę na partnerstwo. Mam dosyć dziewczynek, aspołecznych pingwinków, za które trzeba wszystko robić. Chciałbym kogoś ogarniętego, ale żeby była dla mnie zagadką. Chciałbym ją podziwiać za to co robi, że ma pasję, ze ogarnia tyle rzeczy. Kurcze, kobiety są mądrzejsze od facetów, z pewnością wiecie o czym mówię. Jakaś taka przebojowość, fantazja, polot. Być po prostu kobietą. Ona była właśnie inna, mimo wszystko dumna pomimo wielu wad, miała swoje pomysły i pasje, temperament, po prostu przy niej się nie nudziłem. Była nieprzewidywalna. To mnie kręciło, takie spojrzenia, uśmieszek, dokuczanie. To było fajne.

Owszem nie potrafisz stworzyć związku, ale Twoja ex nie ma z tym nic wspólnego. To Twoje, a nie Jej problemy są powodem takiego stanu rzeczy.

Masz rację. Moim własnym wewnętrznym problem było to, że:
>dla zabawy uwodziła facetów by czuć się lepiej
>łaziła na imprezy często z ćpunami. Z kilka razy wróciła z siniakami bo ją pobili
>jeden gość chciał ją wrzucić pod pociąg bo nie chciała z nim być
>postanowiła rzucić szkołę by zrobić na złość matce
>cięła się i myślała o samobójstwie
i jeszcze wiele wiele więcej. Tak, to wszystko moja wina. Raz usłyszałem od niej tekst, że "ona jest na mnie zbyt niedojrzała, nie wyszumiona. Że ona musi".

Dowodem na to jest Twoje wypominanie, że byłeś dobry oraz skryte przeżywanie krzywd jakoby którykolwiek związek na świecie był czarno-biały.

A Ty jakbyś się czuła? Masz chłopaka, po czasie wyznaje Ci swoje sekrety i prosi Cię o pomoc. Pomagasz, poświęcasz mu sporo czasu. Widzisz, że to skutkuje, że problemy znikają. Zaczynacie cieszyć się sobą, zaczynacie razem bawić się życiem. Nagle orientujesz się, że otwarł się tak mocno, że zahacza o środowisko trochę liche. Później widzisz siniaki, słyszysz, że jedna dziewczyna w pijackim amoku usiłowała go zabić. Nagle słyszysz, że lizał się z jakąś dziewczyną. Zrywasz. Obiecuję poprawę. Po czasie okej, spróbujmy. Znowu to samo. Nie miałabyś żalu? Nie byłoby Ci przykro, że zwodzi?

I też nie uznaję tego jako, że z racji iż tyle czasu poświęcam to ona koniecznie musi ze mną być do grobowej deski. No nie. Ale można to było zagrać na milion sposobów. Sorry, nie kocham Cię, albo nie wiem - o! - chciałabym spróbować z kimś innym. Nie, tak nie było. W piątek rano razem tulaski ze mną, a wieczorem z kim innym. A gdy już było na granicy pęknięcia to wracała mimo wszystko do mnie, bo mogłaby mnie stracić i - jak mówiła - "jestem najważniejszą osobą w zyciu".

Omajgashor, może być tak, że fakt, iż ona zagląda na twój profil i w jakiś tam sposób trzyma rękę na pulsie budzi w tobie nadzieję, że "może jednak nie jesteś taki najgorszy" i pragnienie, żeby okazać się jednak lepszym niż inny. Taki sposób na odwrócenie tego, jak odczuwałeś siebie w przeszłości. Stąd pewne twoje działania, które na końcu mają na celu udowodnienie tobie, że jesteś ważny dla kogoś, kto cię odrzucał, wart zachodu, co ma w konsekwencji tobie poprawić samoocenę.

A ja im dłużej Ciebie czytam tymbardziej się boję, że podświadomie liczę, że po prostu do mnie wróci. Tylko to jest cholernie zgubne i naiwne.

Tu wcale nie chodzi o tę dziewczynę, ani o uczucie do niej. Widzisz to? Ona jest środkiem do celu. Odnowienie relacji z nią dałoby tobie krótkotrwałą satysfakcję. Prawdziwą zmianę odczujesz dopiero wówczas, gdy zrozumiesz, źe jesteś jaki jesteś i w tej postaci jesteś osobą wartą miłości i akceptacji. Nie musisz wyglądać jak młody Bóg, nie musisz posiadać niezliczonych zasobów materialnych, nie musisz być super ani hiper. Nic nie musisz, żeby być akceptowanym i kochanym. Najpierw musisz jednak sam zaakceptować siebie.

Nie znam człowieka, który nie pragnąłby akceptacji. Ale spójrz - jeśli człowiek zamknie się na to, że "nie muszę wyglądać jak młody Bóg by być kochanym" to łatwo skończyć ze spoconą dupą na kanapie popijając piwo. Z akceptacją płynie też satysfakcja. Satysfakcja, że pięknie wyglądasz dla swojego faceta i cieszy grzeszne ślepia, że zrobiłaś mu fajną szamke i mu mega smakowało, że spodobała mu się koszulka, którą mu kupiłaś. Przykłady można mnożyć. Tak samo jest ze mną; wszak nie zaszkodzi mi jeśli 6-teczka pojawi się na brzuchalu zamiast oponki.

17

Odp: Walczyc czy sie mscic?
omajgashor napisał/a:

A ja im dłużej Ciebie czytam tymbardziej się boję, że podświadomie liczę, że po prostu do mnie wróci. Tylko to jest cholernie zgubne i naiwne.

I słusznie. Bo udowodnisz (komu?), że możesz być cool, ale nie taki jak jesteś, ale jak na czyjąś uwagę, akceptację, zainteresowanie, szacunek, miłość zapracujesz i zasłużysz. No i co będzie jak przestaniesz się spinać i pracować na to, żeby sobie zasłużyć? Chociażby z powodu choroby albo innych źyciowych trudności.

Nie znam człowieka, który nie pragnąłby akceptacji. Ale spójrz - jeśli człowiek zamknie się na to, że "nie muszę wyglądać jak młody Bóg by być kochanym" to łatwo skończyć ze spoconą dupą na kanapie popijając piwo. Z akceptacją płynie też satysfakcja. Satysfakcja, że pięknie wyglądasz dla swojego faceta i cieszy grzeszne ślepia, że zrobiłaś mu fajną szamke i mu mega smakowało, że spodobała mu się koszulka, którą mu kupiłaś. Przykłady można mnożyć. Tak samo jest ze mną; wszak nie zaszkodzi mi jeśli 6-teczka pojawi się na brzuchalu zamiast oponki.

To, o czym piszesz jest bardzo powierzchowne. Od ciebie zależy jak będzie wyglądało twoje życie. Ja jestem fanką aktywności fizycznej, bo ruch sprawia mi frajdę, lepiej czuję się we własnej skórze, gdy panuję nad swoim ciałem, czuję swoją siłę fizyczną, wiem, że mam dużą wydolność. Nie ćwiczę po to, żeby tyłek mi nie urósł, bo przestanę podobać się mojemu mężczyźnie, ale dlatego, że ja to lubię. Mój mąż czasami biega że mną, a czasami jak jest po kilku dyżurach z rzędu (jest lekarzem), to nawet nie próbuję go zmobilizować, bo wiem, że bardziej potrzebuje żebym zrobiła mu masaż lub książki. I w życiu nie przyszłoby mi do głowy, żeby cokolwiek na nim wymuszać smile

18

Odp: Walczyc czy sie mscic?
summerka88 napisał/a:

To, o czym piszesz jest bardzo powierzchowne. Od ciebie zależy jak będzie wyglądało twoje życie. Ja jestem fanką aktywności fizycznej, bo ruch sprawia mi frajdę, lepiej czuję się we własnej skórze, gdy panuję nad swoim ciałem, czuję swoją siłę fizyczną, wiem, że mam dużą wydolność. Nie ćwiczę po to, żeby tyłek mi nie urósł, bo przestanę podobać się mojemu mężczyźnie, ale dlatego, że ja to lubię. Mój mąż czasami biega że mną, a czasami jak jest po kilku dyżurach z rzędu (jest lekarzem), to nawet nie próbuję go zmobilizować, bo wiem, że bardziej potrzebuje żebym zrobiła mu masaż lub książki. I w życiu nie przyszłoby mi do głowy, żeby cokolwiek na nim wymuszać

Zgoda, zapominasz jednak, że mam ambicje by robić coś "ekstra". A to co opisałaś apropo masażu książki to zwykłe zrozumienie i partnerstwo. Ale rozumiem do czego zmierzasz.

No nic, ślicznie dziękuje za pomoc, szczególnie Tobie @Summerka smile.

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Walczyc czy sie mscic?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026