Witam.
Około 2lat temu poznałem pewną atrakcyjną kobietę (2Cool, ja (33). Początkowo spotykaliśmy się na randkach itd, jednak po tym jak się bliżej poznaliśmy oboje stwierdziliśmy, że to nie to i że zostaniemy kumplami. W pełni mi to odpowiadało, bo mogłem zawsze na nią liczyć i ona na mnie. Wychodziliśmy razem do kina, coś zjeść itd, bez żadnych czułości, ale miło spędzając razem czas. Dodam, że dziewczyna pochodzi z bardzo bogatego domu i przez to nie docenia wielu rzeczy. Nie mówie, że patrzy z góry na resztę ludzi, ale normalne dla niej jest posiadanie auta za 1mln zł i mieszkanie za kolejne tyle. Podczas kiedy ja jej wielokrotnie powtarzałem, że nigdy mnie nie będzie stać na taki standard życia, zarzucała mi brak ambicji (nie zarabiam źle jak na polskie warunki).
Pewnie razu zaprosiłem ją jako osobę towarzyszącą na wesele. Jak to na takiej imprezie, popiliśmy i skończyliśmy u niej w łóżku (dodam, że wyszło to z jej inicjatywy i mówią wprost - ona na mnie wskoczyła, a nie na odwrót). Kolejnego dnia cisza z jej strony, kac moralny, że to nie powinno się zdarzyć.
Po kilku miesiącach czystego koleżeństwa ona zaprosiła mnie do siebie na impreze rodzinną. Niestety tutaj upiłem sie, podobno ją macałem i generalnie zachowywałem się jakbyśmy byli parą. Przez to jej rodzina odbiera ją później za jakąś dziwną, skoro facet tak ją traktuje, a ona nie odwzajemnia tego i nie ma faceta, tylko kolegę.
Po tej imprezie, zerwała całkowicie kontakt, mówiąc że byłem sobą, od tygodnia nie oddzywa się, ja próbowałem pisać, ale lakonicznie odpisała "że gdybym potrafił zachować się jak kolega, to nie byłoby tej sytuacji).
Uff.. teraz napiszę co mnie boli...
Boli mnie, że po dwóch latach znajomości, nie chce nawet porozmawiać i wyjaśnić sytuacji, nawet jeśli ma to być zakończenie znajomości. Ona bardzo przeżywa "co ludzie i rodzina pomyślą". Od razu uprzedzam komentarze, że mam się przyznać że chce od niej czegoś więcej. W trakcie tej znajomości spotykałem się z innymi kobietami i ona o tym wiedziała.
Myślę, że dam sobie spokój, chociaż boli mnie fakt, że tak z dnia na dzień koniec znajomości bez słowa większych wyjaśnień. Może jestem zbyt wrażliwy i powinienem mieć w dupie to, ale gdzieś mam poczucie winy (nie pamiętam końca tej imprezy z powodu alkoholu), nie wiem co jej mówiłem.
Od tygodnia nie mamy żadnego kontaktu i nie wiem co powinienem zrobić w tej sytuacji ???