witam wszystkich , którzy zechcą przeczytać ,i spróbują obiektywnie (na ile się da )ocenić moją sytuację małżeńską.Obecny mąż Tomek,to mój drugi mąż.Z pierwszego związku mam dwóch synów,poprzednie małżeństwo było krótkie i nieszczęśliwe.Gdy się rozwiodłam z poprzednim mężem,chłopcy byli w wieku 2 i 3 lata,wtedy poznałam mojego drugiego męża ,mieliśmy oboje po 22 lata.Zakochaliśmy się w sobie,zaszłam w ciążę ,pobraliśmy się.Ale tak na prawdę nigdy nie byłam z nim szczęśliwa,mąż jest bardzo agresywny i czuły na punkcie własnej osoby,jesteśmy razem 20 lat i mamy wspólną córkę i syna w wieku 18 i 16 lat,a ja od wielu lat myślę o odejściu od niego.Mój najstarszy syn w grudniu się ożenił,i niedługo zostanę babcią.Z dnia na dzień coraz bardziej sobie uświadamiam ,że nie chcę już dłużej być z człowiekiem,który nigdy mnie nie przytulił,pocałował ,ot tak...
Pragnę miłości,mam dopiero 41 lat i chcę być kochana ,chcę kochać ale moja miłość do męża już dawno się wypaliła.On w łóżku tylko ma satysfakcję,o mnie w ogóle nie myśli,seks z nim mnie brzydzi(kiedyś było cudownie).
Właściwie to nawet gdy zadam mu jedno proste pytanie to on wybucha i potrafi nerwowo zareagować.Wiele mu wybaczałam,chorowałam przez niego na depresję,co powinnam zrobić,bo coraz częściej myślę o rozstaniu,i dziś nawet powiedziałam o tym mojej córce.
Podobne tematy
witaj, myślę, że sama już sobie odpowiedziałaś na pytanie w swoim poście, widzisz ja też jestem w podobnej sytuacji, chociaż mi jest łatwiej, bo nie mamy dzieci. A porady dotyczące życia innych zawsze są trudne, ale myślę, że zasługujesz na wszystko co najlepsze i powinnaś o swoje szczęście walczyć, cokolwiek znaczy ono dla Ciebie
Powodzenia...
Ja również myśle, że w swoim poscie napisałas sobie odpowiedz .. Nie ma sensu żyć z kimś kogo sie nie kocha.. życie samo w sobie jest trudne zeby jeszcze bardziej się męczyć.. Masz dzieci więc nie jesteś sama, one na pewno bedą Cie wspierać, a Tobie życie pewnie szykuje jeszcze prawdziwą MIłość
Pamiętaj, nic z życiu nie dzieje się bez przyczyny
powodzenia i odwagi ![]()
To jest twoje zycie, a zeby je zmarnowac z niewlasciwa osoba. to naprawde strata. Jestes przeciez jeszcze mloda i lepiej zmieniac cos teraz, niz obudzic sie za 20 lat i spojrzec na swoje zycie przez pryzmat zakopleksionego meza. Moi rodzice ciagle sie klocili, milosci to juz od dawna tam nie ma, a moj ojciec tez jest nerwusem. Zawsze mi bylo zal mamy, bo wiem, ze nie dostala od niego milosci, na ktora zaslugiwala. Ale to byly inne czasy, zreszta zawsze mowila, ze o ze wzgledu na wiare i dzieci. Dzis maja po 80 lat i zyja sobie razem, ale uwazam, ze powinni dawno sie rozwiesc, a nie meczyc sie ze soba i przy okazji nas, ich dzieci.
Bardzo wam dziękuję za te słowa, jak często brakuje w zwykłym szarym codziennym życiu , rady osób które mają w rodzinie lub otoczeniu podobne sytuacje.Ja właśnie najbardziej się obawiam,że najlepsze lata mojego życia miną,a ja się będę łudzić,że będzie dobrze bo np mój mąż miał jeden dzień dobry.Dzieci są naprawdę wspaniałe,wiem ,że będę miała zawsze u nich wsparcie.Dziękuję za ciepłe i serdeczne posty.Pozdrawiam
Życie jest tylko jedno i warto przeżyć je radośnie szczęśliwie. Nie napisałaś zbyt wielku szczegółów dotyczących Twojego małżeństwa. Od jakiego czasu Twój mąż zaczął się tak zachowywać i czy domyślasz się jaki może być tego powód?
Może warto najpierw z nim porozmawiać zanim zrobisz jakiś krok?? Uświadomić mu jak Ty się czujesz i jakim On jest człowiekiem dla Ciebie.
właściwie to w moim małżeństwie nie ma miejsca na szczerość, on nie toleruje żadnych prób rozmowy , niejednokrotnie próbowałam z rozmawiać ale zawsze się kończyło na tym , że dla niego problemy w małżeństwie nie istnieją , on nie rozmawia ze mną o nas , nasz związek przypomina teatrzyk ,w których my jesteśmy aktorami a cała reszta czyli rodzina i znajomi widzami.Ja cierpię ,bo na pozór wygląda wszystko ok,bo nie wszczynamy awantur,nie skaczemy sobie do oczu,ale nie ma też żadnych gestów,które świadczą o miłości np przytulenie ,pocałunek, tego nie ma w naszym małżeństwie od wielu lat.Mąż kocha dzieci,cieszy się na wnuka ,który ma się urodzić,ogólnie jest lubiany ale nie ma nas,jako dwojga kochających się ludzi.Gram w tym teatrzyku powierzoną mi rolę,dla dobra wszystkich ale coraz bardziej tęsknię za szczerą prawdziwą miłością.Pozdrawiam wszystkich
on nie widzi problemu. watro by sie zastanowic dlaczego
Maciejko jezeli nie widzisz swojego zycia dalej u jego boku- szukaj rozwiązania.
mam wrażenie coraz silniejsze , a intuicja ponoć nie myli ,że on kogoś ma na boku , ale nie mam żadnych dowodów , czasem wyjeżdża w trasy ,ale rzadko , taką ma pracę ...
Jest coraz gorzej... czuję się jak w matni ,on mnie traktuje nie jak żonę ale jak wspólnika w interesach.
Skoro zrobiłaś wszystko żeby naprawić małżeństwo...a z jego strony nie było ani zainteresowania, ani pomocy...to nie marnuj czasu dla kogoś kto ma ciebie i twoje szczęście głęboko w poważaniu. Ile jeszcze lat masz czekać? On się nie zmieni ...bo nie chce, tak mu dobrze...więc teraz warto abyś zadbała o siebie.
Maciejka postaraj się zebrać dowody na niewierność i puść pseudo-małżonka w trąbę!
Jesteś w pięknym wieku- masz doświadczenie życiowe i jednocześnie jesteś młoda- korzystaj z życia!
witam drogie panie jestesmy 16 lat maluzenstwem mamy 3 dzieci my faceci przechodzimy bardo glupi wieku mnie trfal on 3 lata bylem uzalezniony od czata
wrecz jak choroba nic sie nie liczylo az do momentu gdy zona kogos poznala i oznajmila mi ze odchodzi to byl szok dla mnie ani spac ani jesc ciagle myslenie otym co bedzie co przyniesie kolejny dzien teraz juz wiem to jedno ze zona jest ze mna z litosci takze pod presja rodzinywiec skoro tak ma byc
kocham ja lecz nieumie dluzej tak zyc skoro postanowila sie rozstac bedzie z innym szczesliwsza da jej to cos czego ja niedalem przez 16lat jak twierdzi zaplanowala rozwod zaporozumieniem stron wiec chyba warto dac go jej jak myslicie?
Domel..trudna sprawa, z tego co piszesz to twoja żona już jakiś czas planuje sobie ułożyć życie z innym, chce rozwodu ponieważ ja zaniedbywałeś. Myślę, że jeśli rozmowy nic nie dały, jeśli próbowaliście wspólnie dać sobie szanse i to nie przyniosło efektów...to warto dać rozwód, w końcu nikogo na siłę się nie zatrzyma... bez sensu by była z tobą z litości czy pod wpływem presji.
dziękuję za życzliwe słowa od osób , które mnie pocieszają i wspierają.Ostatnio unikam kontaktu z ludźmi ,nawet z przyjaciółką się rzadko spotykam , to są czarne chwile , oby przeminęły.życzę wszystkim słońca i sobie samej też.W życiu najważniejsza jest miłość , a bez niej życie nie ma sensu.