Witam. Codziennie od paru miesięcy czuje się beznadziejnie. Mianowicie od 6 lat jestem zakochany w pewnej dziewczynie. Gdy ją poznałem od razu mi się spodobała. Krótko od poznania się zaczęliśmy się przyjaźnić. Po mniej więcej roku znajomości uświadomiłem sobie że ją kocham, nigdy nie poczułem tego samego do żadnej innej dziewczyny w moim życiu. Miałem wtedy 13 lat i tak bardzo zależało mi na niej że nawet nie myślałem o związku w tym wieku, bo miałem świadomość że związki w tym wieku bardzo szybko się kończą i zazwyczaj nie jest to przyjemne zakończenie. Dlatego czekałem i czekałem. Po 4 latach nadal nie zebrałem w sobie odwagi żeby jej to powiedzieć. W pewnym momencie zjawił się chłopak. Strasznie przeżywałem pierwszy miesiąc ich związku, potem było tylko lepiej. Dalej się z nią przyjaźnilem i przywyklem do tego że ma chłopaka. Było okej. Po dwóch latach zerwali że sobą. Stwierdziłem że jestem już w takim wieku że przydałoby się związać z jakąś dziewczyną. Chciałem powiedzieć jej co do niej czuje, ale na początku musiałem dać jej chwilę spokoju po byłym chłopaku. Lecz ona zamiast płakać w poduszkę, chodziła na imprezy i całowała się z innymi. Nasza przyjaźń nigdy nie była podobna do relacji brata i siostry. Bardziej przypominała relacje kolegi i koleżanki. Nigdy nie padło słowo że jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi i ze jestem dla niej bratem. Zawsze było trochę przestrzeni osobistej i tajemniczości. Zawsze mówiła że jej były chłopak był dla niej bardzo atrakcyjny, ale pewnego razu napisała mi ze według niej jestem od niego bardziej atrakcyjny. Czasem czułem jakby dawała mi sygnały żeby zacząć działać, ale za każdym razem jak się do niej zbliżałem, ona się oddalała. Jakoś miesiąc temu nie mogłem już wytrzymać i chciałem jej o wszystkim powiedzieć. Zaproponowałem spotkanie, a ona nagle odmówiła i powiedziała że idzie się spotkać z jakimś innym chłopakiem. Opadły mi siły i gdy spotkaliśmy się następnym razem nie miałem odwagi żeby powiedzieć jej co czuje. Teraz spotyka się z nim mniej więcej co drugi dzień, ze mną widzi się codziennie. Jutro mieliśmy jechać nad jezioro tam chciałem jej powiedzieć co czuje. byliśmy już od dawna umówieni, a ona mi napisała że przeprasza ale nie może bo ten drugi ja poprosił żeby się spotkali i ona się zgodziła bo cytuję "jest dla mnie bardzo ważny i nie widzieliśmy się od 3 dni". Dodam że bardzo do siebie pasujemy, mamy podobne zainteresowania, słuchamy tej samej muzyki, lubimy te same rzeczy. Już na prawdę nie wiem co mam robić. Jestem pewny że ją kocham i jednocześnie wiem, że teraz interesuje ją ten drugi. Chciałbym żeby przeczytała to jakaś kobieta i powiedziała mi co mam zrobić, czy mam jakieś szanse, może ona spotyka się z innym, bo myśli że nie jestem nią zainteresowany? Przepraszam że tak się rozpisałem ale i tak skrócilem to jak najbardziej mogłem. Boję się że gdy mnie odrzuci, już nigdy się tak nie zakocham. Jest dla mnie najpiękniejszą i najlepszą kobietą chodzącą po tej ziemii
Podobne tematy
Za młodu byłem w podobnej relacji z dziewczyną, choć nie była ona aż tak długa.
Chciałem od razu działać, ale wystąpiło masę przeciwności losu. Potem postanowiłem, że zbuduję przyjaźń, bo to najlepszy fundament do związku (byłem młody, głupi i niedoświadczony), a potem przerodzę ją w coś innego.
Nie jestem pewien czy mówienie jej otwarcie jest dobrym pomysłem. Spróbowałbym zacząć od odpowiednich czynów typu zaproszenie jej na romantyczną kolację przy świecach czy tego typu mniej lub bardziej oklepane, ale dość jednoznaczne spotkanie. Położył jej rękę na udzie, zmienił swoje spojrzenie, ton głosu i zagaił temat, ale wcześniej wyczuwając odpowiednią chwilę.
W moim przypadku było tak, że nie zrobiłem dobrego nastroju i powiedziałem wprost, choć czynami też delikatnie to sygnalizowałem. Byłem już mocno sfriendzonowany i ona bojąc się, że nam nie wyjdzie, nie chciała zmieniać tej relacji w obawie o utratę mnie. Na pewno musisz ją przekonać do swojego uczucia i powiedzieć, że męczysz się spotykając się z nią na relacji przyjacielskiej, ponieważ świetnie do siebie pasujecie, podobacie się sobie i Ty to widzisz i nie możesz zaniechać wykorzystania takiego niesamowitego potencjału na najprawdziwszą miłość - podobna okazja prawdopodobnie już się nie nadarzy.
Przypomnij jej jak blisko jesteście, jak dobrze wam razem i powiedz, że uczucie do niej Cię męczy i nie potrafisz się dłużej przyjaźnić - więc albo Cię straci albo spróbuje stworzyć razem coś pięknego.
Mam nadzieję, że pomogłem.
3 2017-07-19 19:19:22 Ostatnio edytowany przez josz (2017-07-19 19:20:02)
...Położył jej rękę na udzie, zmienił swoje spojrzenie, ton głosu i zagaił temat, ale wcześniej wyczuwając odpowiednią chwilę.
Wszystko pięknie, ale tej ręki na udzie, może niech nie ryzykuje.
Zresztą teraz, gdy ona zaangażowała się w nową znajomość, to chyba trochę musztarda po obiedzie.
Autor nie wykorzystał okazji po jej pierwszym rozstaniu, to chyba będzie musiał poczekać na kolejne, o ile w ogóle nastapi.
Teraz, gdy ona ma motylki w brzuchu, wszelkie próby autora, a tym bardziej gorące wyznania, mogą być odebrane przez nią ze zdziwieniem, konsternacją i przynieść odwrotny efekt, tzn. ochłodzenie stosunków.
No właśnie, racja. Jeśli faktycznie jest zafascynowana i szczęśliwa z tej nowej znajomości, to wyłanianie się teraz jest spisane na porażkę.
Pomijając to, mój post i rady są trafne ![]()
A ja radzę przebudzić się z matrixu złudzeń. Dla tej dziewczyny jesteś orbiterem, a ta funkcja coraz bardziej Ci nie pasuje, ale trzyma Cię przy niej jedynie matrix, w którym żyjesz już od kilku lat.
Powiem wprost "odpuść ją sobie". Nie pociągasz jej i nigdy nie dasz jej emocji, które mogłyby zapoczątkować Wasz związek, a sam będziesz się tylko męczył.
7 2017-07-19 22:53:53 Ostatnio edytowany przez amark15 (2017-07-19 22:58:52)
Daruj sobie. Jak władowała Ciebie w szufladę z tytułem przyjaciel to z niej nie wyjdziesz – chyba, że wiesz w durnowate komedie romantyczne które mają tyle wspólnego z rzeczywistością co Rambo z Prawdziwą wojną. W wieku 19lat przerobiłem to samo i nawet się spotkałem, pogadałem z dziewczyną o tym. Efekty był taki że usłyszałem, że od zawsze traktowała mnie jak przyjaciela i nie chce stracić tej przyjaźni. Zakończyłem znajomość i poznawałem nowe kobiety, było ciężko do pierwszego spotkania potem poszło z górki. Oczywiście dostawałem od Niej smsy – co się dzieje czemu się nie spotykamy tak jak kiedyś, odpisywałem że nie lubię być tamponem emocjonalnym i wolę się skupić na poznawaniu wolnych dziewczyn zamiast bawić się w przyjaciela. Ja bym albo urwał kontakt albo ograniczył do jednego spotkania na 3-4tyg. i w międzyczasie poznawał nowe kobiety, chyba że lubisz się katować przez następne lata i tak g… zdziałasz a koło nosa przejdzie Ci tyle Miłych i Ciekawych Kobiet.
8 2017-07-21 19:08:53 Ostatnio edytowany przez madoja (2017-07-21 19:09:44)
Wcale nie uważam, że na pewno jej nie pociągasz, tylko... jesteś po prostu Cipencjuszem. Wręcz Królową Cipeczek. Wręczyłabym Ci order, gdybym była obok.
Miałeś tyle okazji i każdą koncertowo schrzaniłeś. Moje gratulacje, bo naprawdę zasłużyłeś na ten order.
Kobiety nie lubią takich ciapciaków jakim Ty jesteś. Kobiety lubią pewnych siebie, którzy przygarną, pocałują. A Ty od lat planujesz jakieś utopijne, magiczne Spotkanie, na którym wyznasz uczucia. Bleh. Po co? Po prostu na jakiejś imprezie (przecież pisałeś że z chęcią na nie chodzi) zbliż się do niej, doprowadź do sytuacji że rozmawiacie i jest nastrojowo a potem ją pocałuj do cholery! Masz być uwodzicielem, masz być męski, ona ma spojrzeć na Ciebie jak na silnego, pociągającego mężczyznę a nie jak na Cipeczkę która masturbuje się do jej zdjęcia z legitymacji od 6 lat, bo nie ma siły zrobić kroku w jej kierunku.
Nie cackaj się z nią! Żadna kobieta nie lubi aż tak cackających się facetów.
Tylko teraz to pupa zimna, ona ma nowego faceta, Ty jak zwykle za długo czekałeś. Musisz czekać kolejnych kilka lat, aż się z nim rozstanie (ewentualnie aż weźmie z nim ślub i może się kiedyś rozwiodą). Nie radzę im teraz wchodzić w paradę i to nawet nie ze względów moralnych, ale ze względów takich, że dostaniesz od niej kosza, bo ona przeżywa zauroczenie innym.