Cześć, to mój pierwszy post na forum. Mam problem.
Poznałam chłopaka przez internet. Na początku przez kilka dni dużo pisaliśmy. Potem spotkaliśmy się w realu, bardzo się sobie spodobaliśmy, była chemia, całowanie. Spotkaliśmy się jak dotąd 3 razy. Teraz chłopak nie pisze do mnie. Kiedy ja pisałam do niego normalnie odpisywał, ale potem, od zeszłej środy nie napisał pierwszy. Poczekałam do piątku, bo w piątek mieliśmy iść do kina, a on na to, że mnie przeprasza, ale nie może bo jest u rodziny i nie jest najlepiej. W sobotę zaczęłam podejrzewać, że mnie olewa, bo nie jest już zainteresowany, napisałam mu grzecznie, że nic nie rozumiem, nie mamy kontaktu, i jeśli nie chce się spotykać, to niech mi powie otwarcie. Napisał mi, że bliska mu osoba z rodziny jest bardzo chora i jej stan się pogorszył, cała rodzina to przeżywa i on też, dlatego nie miał głowy, żeby do mnie napisać. Ok, współczułam mu. W niedzielę cisza, w poniedziałek cisza. Napisałam dziś, co słychać i jak tam ta osoba się czuje. Odpisał, ze na razie bez zmian. Zaproponowałam kino, ale on w tygodniu nie ma czasu, bo ciężko pracuje i późno wraca (co akurat jest prawdą). Napisałam mu, że czuję się trochę zlekceważona przez niego i spytałam czy chce kontynuować znajomość, on na to, że wszystko jest bez zmian i chce kontynuować znajomość, ale cały czas był myślami z tamtą chorą osobą, dlatego nie ma czasu dla nikogo ostatnio, nawet dla znajomych.
I teraz moje pytanie, czy on mówi prawdę? Jestem nieufna, bo w końcu słabo się znamy, on tak nagle milknie, po trzech fajnych spotkaniach, więc nie wiem co mam o tym myśleć. Może mnie okłamuje? Może to tylko wymówka? Ale w końcu mówiłam mu o szczerości i prosiłam, że jeśli nie chce to nie musimy się spotykać. Ale on mi tego nie napisał, wręcz przeciwnie. Czyżby naprawdę tak przeżywał czyjąś chorobę? Wiem kim jest dla niego ta osoba, to nie rodzice ani rodzeństwo.
Nie wiem, czekać aż sam się odezwie?