netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czyżbym kochała przyjaciela ?

4 odpowiedzi1 498 wyświetleńzałożony przez Onaona90, 16.06.2017

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czyżbym kochała przyjaciela ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

1

Temat: Czyżbym kochała przyjaciela ?

Cześć moi kochani..

Przychodzę do was z pewnym pytaniem. Które mnie gryzie od pewnego czasu.

Mam narzeczonego od 3 lat i córeczkę 2 latka. Po krótkim czasie zdecydowaliśmy się na dziecko, bo chcieliśmy i widziałam jak się zmienił chociaż słyszałam o nim jaki był. Doroslal, a tak mi się s sumie wydawało.

Od roku przestałam mieć ochotę na wszystko, na całowanie na przytulanie  itd. Nie chce po prostu. On też się zmienił ma gdzieś moje zdanie, prośby. Robi po swojemu... Nie ma chęci zajmować się dzieckiem wszystko robię ja (No bo on przecież pracuje) padam na twarz już coraz częściej.

Muszę go  o wszystko prosić, żeby coś zrobił czy nawet po sobie posprzątal. Jest strasznie nie odpowiedzialny

Jak gdzieś wyjdę że znajomymi, cieszę się że nie idzie z nami, bo muszę się za niego wstydzić.

A teraz do rzeczy. Mam przyjaciela od 6 lat, który mieszka 80 km ode mnie czyli praktycznie w moim rodzinnym mieście.

Wiem że w czasach naszej większej przyjaźni ł, był we mnie zakochany. Ale znalazł sobie kobietę, a ja chyb a niestety mężczyznę.

Kontakt się urwał, ale czasami rozmawialiśmy.
W ostatni weekend byłam u rodziców i widziałam się z nim 3 dni wieczorem. Pojechaliśmy na przejażdżkę na pizzę nad wodę na imprezę trochę się pobawić. I mam mętlik w głowie.

Jest cudowny. Potrafi wysłuchać, doradzić, jak trzeba porozmawiać o poważnych tematach wie co powiedzieć, odebrałby o każdej godzinie dnia i nocy gdyby się coś działo (gdybym zadzwoniła do narzeczonego wydarl  by się na mnie że to obudzilam)

Wiedziałam że taki jest, ale po prostu wcześniej nie zwracalam na to uwagi, bo nie miałam dużego doświadczenia z facetami i wydawało mi się że większość facetów tak się zachowuje.

Pisałam z nim na temat narzeczonego jak jest. Mówił że on rozumie i że w ciągu roku jak będzie źle dalej mam do niego dzwonić i on mnie stąd zabierze razem z dzieckiem. Że wyjdziemy gdzieś i będzie super.

A ja od początku przyjaźni słuchałam od niego jak on by chciał mieć już rodzinę i dzieci. I wiem że on naprawdę by chciał, bo mój narzeczony chyba nie spodziewał się odpowiedzialności i , że jak mnie już zdobył to nie musi się starać...

Ale....

Nie potrafię od narzeczonego odejść... Może i jestem jakaś dziwna, skoro tak jest to lepiej być samej, tylko boję się tego, bo może nie wyjść. A nie chce tkwić w tym, bo naprawdę czuje się źle. Boję się reakcji dziecka, wie kto to tata czeka na niego, chociaż mało się nią zajmuje.  Rozdziela obowiązki między nami zamiast bezinteresownie zrobić dziecku mleko czy nakarmić .
Boję się, bo chyba przyzwyczaiłam się do takiego okropnego życia i NIE WIEM CO ROBIĆ !

Ciężko mi jest a zarazem ciągle myślę, że będzie dobrze że będzie lepiej. A jak jest lepiej to na jeden dzień. I potem znowu męka i znowu jeden dzień lepiej, a ja chciała bym się poczuć kochana.... uważałam, że to ten jedyny. Ale bez porównania jest całkiem inny od mojego przyjaciela.

Przytoczę jedna sytuację. Wyobrażacie sobie wypad do znajomych ot  tak posiedzieć ? Każdej koleżanki chłopak jest trzeźwy ogarnięty. A ja muszę patrzeć ciągle na wypita  twarz i robiąca  dziwne rzeczy za które ja się wstydzę ?

Prośby groźby nie działają.

Przyjaciel mówi że będzie na mnie czekał..
I zastanawiam się czy nie przecierpiec  z 2 miesiące... co o tym myślicie ? Może i jestem głupia, ale strasznie dobrze czuje się w jego towarzystwie. Codziennie dzwonię do niego jak mam możliwość. Może i głupio robię, ale ciągle o nim myślę:( dobrej nocy ..

2

Odp: Czyżbym kochała przyjaciela ?

No ale dlaczego związałaś się z obecnym chłopakiem? Piszesz, że wiedziałaś jaki jest. Dlaczego nie związałąś się z tym przyjacielem? Rozumiem, że postępowanie wielu kobiet jest nielogiczne, ale Twoje, to juz kompletnie. Teraz idąc dalej, skąd wiesz czy nie patrzysz na tego przyjaciela znowu przez różowe okulary i czy gdy z nim się zwiążesz, ci się nie znudzi? Albo to co czujesz nie jest związane z chęcią ucieczki z obecnego związku. Przecież wcześniej pomimo tego, że wiedziałaś, że jest w Tobie zakochany odpuściłaś go sobie. A teraz co nagle wielka miłość?

3

Odp: Czyżbym kochała przyjaciela ?

Dosyć często spotykany scenariusz życiowy. Samiec alfa robi dzieciaka dla dziewczyny a ta biedna myśli ze jak będzie dziecko to się facet uspokoi a tu zonk. On sie nie zmiena jest coraz gorzej. Nagle dziewczyna dostrzega przyjaciela samiec beta , spokojny , ułożony, który wysłucha, doradzi , zaopiekuje się jak nikt inny. Moja rada bież przyjaciela jak chcesz zyc spokojnie. Sam jestem od niedawna w relacji z kobieta z dzieckiem, ona po przejściach i jest super  a jestem tym samcem beta, cichy spokojny introwertyk.

4

Odp: Czyżbym kochała przyjaciela ?
balin napisał/a:

No ale dlaczego związałaś się z obecnym chłopakiem? Piszesz, że wiedziałaś jaki jest. Dlaczego nie związałąś się z tym przyjacielem? Rozumiem, że postępowanie wielu kobiet jest nielogiczne, ale Twoje, to juz kompletnie. Teraz idąc dalej, skąd wiesz czy nie patrzysz na tego przyjaciela znowu przez różowe okulary i czy gdy z nim się zwiążesz, ci się nie znudzi? Albo to co czujesz nie jest związane z chęcią ucieczki z obecnego związku. Przecież wcześniej pomimo tego, że wiedziałaś, że jest w Tobie zakochany odpuściłaś go sobie. A teraz co nagle wielka miłość?

Po roku dowiedziałam się że był lowelasem. Ale się w nim zakochałam, bo był całkiem inny. Niestety się zmienił w faceta 60 letniego. Jest leniwy, chamski czasami, bezczelny i nie odpowiedzialny. Dopiero rok temu zaczął się taki robić. Co do przyjaciela - Wiedziałam, że jest zakochany, ale nigdy mi tego nie powiedział. I po za tym miałam wtedy kogoś, a później on. Dlatego tak nasze drogi się nie zeszły nigdy bardziej. Ale utrzymujemy kontakt do teraz. Tylko , że przyznaje się, że żałuję. Ale przyjaciel wcale nie ukrywa, że chciałby być że mną. Potrzebowałam normalnej odpowiedzi, ale widzę, że nie potrzebnie weszłam na forum, bo wydaje Ci się, że gadam głupoty. Mi się mój narzeczony nie znudził. Mam dosyć jego zachowania i nie czuje się szczęśliwa. Mogę zapomnieć o czekoladzie na dzień kobiet, bo wolał kupić sobie szampana. Nie mam tendencji do oglądania się za innymi, ale może się nakrecilam za bardzo. Po prostu mi brakowało tego czego nie pokazuje mi narzeczony. Mecze sie w tym zwiazku i w sumie gdyby nie wyszło mi z przyjacielem to nawet dam sobie radę sama... Ale nie Mogę rzucić tego głupiego teraźniejszego życia, nie mam odwagi i ciągle myślę z dnia na dzień że będzie lepiej... chyba musiała bym dostać mocnego kopa w dupe, albo musiałby mnie zdradzić....

5

Odp: Czyżbym kochała przyjaciela ?
kriss222 napisał/a:

Dosyć często spotykany scenariusz życiowy. Samiec alfa robi dzieciaka dla dziewczyny a ta biedna myśli ze jak będzie dziecko to się facet uspokoi a tu zonk. On sie nie zmiena jest coraz gorzej. Nagle dziewczyna dostrzega przyjaciela samiec beta , spokojny , ułożony, który wysłucha, doradzi , zaopiekuje się jak nikt inny. Moja rada bież przyjaciela jak chcesz zyc spokojnie. Sam jestem od niedawna w relacji z kobieta z dzieckiem, ona po przejściach i jest super  a jestem tym samcem beta, cichy spokojny introwertyk.


On był inny gdy go  poznałam. Był idealny dla mnie i kochałam go, a teraz mam mętlik....
I właśnie jest gorzej, bo jest zdziadzialym 24 letnim facetem bez żadnego hobby i ambicji. A kiedyś interesowało go  dużo rzeczy na spacery ,wycieczki wychodzilismy wyjezdzalismy, teraz nasz spacer to tylko do sklepu z wozkiem i szybko do domu...

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czyżbym kochała przyjaciela ?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026