Fajne forum
Postanowiłam otworzyć nowy wątek - może któraś z Was też przez to przechodziła...
Mam super przyjaciela - od lat - mnóstwo spędzonych razem chwil, pasji, zwierzeń... No i stało się - zakochałam się - chyba było to naturalne, zauważyłam w nim faceta (całkiem niezłego;), nawet "coś" zaczęło się między nami dziać - przynajmniej tak mi się wydawało - bo postanowiła o tym porozmawiać, szczerze, jak zawsze - no i usłyszałam - nie kocha mnie, nie tak, jak kocha się kobietę - po prostu nie jest we mnie zakochany, nie podobam mu się - a poza tym jestem super... Gdybym mu się podobała - bylibyśmy super parą, no ale... Nie chce mnie tracić, chce byśmy dalej byli przyjaciółmi - ale ja chyba już nie potrafię... Myślałam, że "przejdzie" - zawsze miałam filozofię - facet nie chce, daję sobie spokój - pół świata tego kwiata. Ale tym razem nie potrafię, jego "nie" jeszcze bardziej uświadomiło mi, jak bardzo mi na nim zależy, jaki jest dla mnie ważny. I zacząło się cierpienie, zastanawianie się, dlaczego... Echh... I nie wiem co dalej - olać go? czekać, aż czas uleczy rany? Dlalej się z nim widywać jakby nigdy nic i zaciskać zęby? Walczyć o niego? Ale jak?....
Pozdrowienia
Podobne tematy
Ja ci coś powiem kraska. Z reguły są trzy scenariusze
zostaniecie przyjaciółmi
nie dasz rady i zerwiesz przyjaźń- ale kochana będziesz żałował utraconej przyjaźni...
On się ocknie i dojdzie ze Cię kocha- jak tobie minie. Albo raczej nie minie. Ale poznasz nowa miłość.
Ja spotkałam dwa przypadki trzeciego scenariusza. Kiedy kobiety rozzalone mówimy.. Teraz? Teraz to już za pozno....
Daj mu powody do zazdrości
czasem to facetów rusza .
Gadaj zjakims fajnym kolesiem albo przystawiaj sie do nich gdy ON TO WIDZI ,ale to wiesz tak na pozor moze zobACZy ze cie traci i obudzi sie w nim chec bycia z toba , albo przynajmniej spróbowania:)
dzięki za odpowiedzi
olinderka - hm... żeby jeszcze był czwarty scenariusz - żyli długo i szczęśliwe... no, ale pewnie tak pięknie nie ma - i pewnie skończy się końcem przyjaźni i juz tego żałuję - nawet bardziej boli mnie to niż jego całe "nie-kochanie".... a trzeci scenariusz... no, w tym stanie umysłu, uczuć itd wydaje mi się, że gdyby tylko zechciał... mogę całe życie czekać...
tosia - nigdy szczerze tak nie próbowałam... może coś w tym jest... właściwie zawsze na wspomnienie o moim byłym reagował... hm... dziwnie... - są różne babskie "gierki" - tylko ja go za dobrze znam, on mnie pewnie też - i chyba w tym przypadku ich stosowanie odpada - od razu będzie wiedział, co jest grane...
pozdrawiam
Bądź sobą... Zobaczysz ze jutro tez jest dzień:)
pewnie że jest ![]()
i będę o nim znowu myśleć.. echhh.. tyle dobrze że świat się na facetach nie kończy, choć boli...uuu...
pozdrawiam