netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Friendzone - od przyjaciela do partnera

22 odpowiedzi20 849 wyświetleńzałożony przez Eileen, 08.05.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Friendzone - od przyjaciela do partnera

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

1 Ostatnio edytowany przez Eileen (2014-05-08 11:29:02)

Temat: Friendzone - od przyjaciela do partnera

W wielu wątkach na forum pojawia się to pojęcie, najczęściej w kontekście rodzącego się uczucia do przyjaciela/przyjaciółki. A to ktoś nie wie, jak sprawić, by przyjaciółka dostrzegła w nim materiał na faceta, a nie misia-do-wypłakiwania-się, a to grozi się komuś, że jak się nie zdecyduje na odważniejszy krok, to trafi do - powtarzanego niemal jak groźbę - friendzone, a to jeszcze pytania o rady w sytuacji pt. "zostańmy przyjaciółmi".

Podyskutujmy o friendzone ogólnie, a nie "pracując" na konkretnym przypadku.

Co tu można poruszyć?
- Komu łatwiej wyjść ze strefy friendzone? Kobiecie czy mężczyźnie? Dlaczego?
- Jakie kroki mogą temu służyć? Co Wam pomogło, a co okazało się kompletnie nietrafione? Macie jakieś doświadczenia?
- Kiedy "ten drugi/ta druga" chce stać się kimś więcej, a Wy myślicie tylko o przyjaźni. Jak to odczuwacie? Krępujące, irytujące itd., a może... ktoś z Was został właśnie w ten sposób "zdobyty"?
- Co sprawiło, że trafiliście do friendzone lub umieściliście tam kogoś?
- Czy bycie przyjacielem/przyjaciółka ułatwia zdobycie obiektu westchnień (w porównaniu do bardzo luźnej znajomości), czy utrudnia?

Generalnie komu co przyjdzie do głowy w związku z tą jakże niekomfortową dla zakochanych rolą przyjaciół.

2

Odp: Friendzone - od przyjaciela do partnera

Nie mam facetów-przyjacieli którzy nie pociągaliby mnie seksualnie. Nie umiem takiej przyjaźni utrzymać - za to jak już do tego seksu dojdzie i emocje opadną to wzajemna początkowa fascynacja może się zamienić w ciekawą przyjaźń ;P

Nie zdarzyło mi się jednak odwrotnie (poza jedną sytuacją) gdzie przyjaciel zamienił się w kochanka - zastanawiam się jak w ogóle jest to możliwe?

A sytuacja, o ktorej wspomniałam to taka, kiedy przyjaciele spotykają się po dluższym niewidzeniu - czasem zmiany, jakie w nich zaszły mogą pchnąć do lóżka.

3

Odp: Friendzone - od przyjaciela do partnera

Dla mnie sprawa jest prosta- friendzone to u mnie miejsce dla tych, którzy mnie nie pociągają. Czyli jest spoko pogadać, spotykać się, ale związek to niestety dodatkowy aspekt łóżkowy. Jak być z kimś, kto nie jest atrakcyjny? Próbowałam już, nie da się. Inna kwestia to taka, że trafili tam też faceci "zbyt mili" -  desperaci przytakujący na każdym kroku, przymilający się za bardzo, którzy byliby z jakąkolwiek dziewczyną, a trafiło na mnie, bo jestem z natury miła wobec innych.

Z friendzone'a jest ciężko wyjść. Jeśli to strona fizyczna decyduje, to tutaj można się pokusić o siłownię, fryzjera, stylistę i próbować to zmienić, jeśli jest wystarczająca motywacja. Jeśli to charakter zważył, to tu sytuacja się komplikuje, bo raczej z choleryka nie zrobi się stoika, z domatora-imprezowicza, i tak dalej. To wymaga mnóstwo pracy nad sobą, a nie wiem czy warto dla jednej osoby.

4

Odp: Friendzone - od przyjaciela do partnera

A więc:
-friendzone do domena facetów
-jak jesteś miły/spokojny to już po tobie, nie wspominając już o wyglądzie
-kobietom łatwiej z niego wyjść (w sumie mało która w niego wpada)
-nie warto silić się na wyjście z friendzonu - lepiej urwać kontakt i szukać innego partnera

5

Odp: Friendzone - od przyjaciela do partnera

Co do friendzone'a obojga płci mam tylko jedno spostrzeżenie jak na razie.

Bardzo często jedna strona wybiera tego / tę głupszą/ładniejszą/bogatszą/bardziej 'głośną' niż drugiego możliwego partnera. Przez jakiś czas są ochy i achy a potem narzekania na bicie, zdrady, kłamstwa i wylewanie żali 'no i co ja mam zrobić, kocham go / ją'.

Żenada.

6 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-05-08 17:42:53)

Odp: Friendzone - od przyjaciela do partnera

Ok, więc co trzeba robić by kobieta nie zaszufladkowała nas jako przyjaciół? Trzeba imponować, trzeba być od niej kimś lepszym i uzupełniać jej braki. Np ona niepewna - facet pewny. Ona niezaradna, on zaradny. Wiecej przykladow nie mam, ale to tylko przyklady.
Friendzone męski jest wtedy, kiedy facet jest równy bądź gorszy kobiecie. Przejawia kobiece cechy i nie ma czym zaimponować. Brak emocji, bo kobieta go widzi jak siebie samą, albo swoją koleżankę. Te same cechy tylko w innym opakowaniu.
Kobieta by być w friendzone najczęściej wystarczy by była bardzo nieatrakcyjna. Ale jak wiemy faceci mogą r*chać co popadnie. Najwyzej alkoholu sie doleje.

Z reszta co to jest friendzone? Bo dla jednych brak mozliwosci uprawiania seksu, dla innych brak mozliwosci zwiazku, a seks jednak tak.

I kiedy trafiałem do tej strefy
- kiedy przymilałem się, więc nie byłem sobą
- kiedy byłem sobą, ale było to za mało
- kiedy nie byłem w typie fizycznym kobiety, więc mentalnej nie chciała poznac (często poznając jednak mówiła "oh nie spodziewałam się takiego ciebie, jestem taka zaskoczona").

Czyli desperacja przede wszystkim, staranie się na siłę, brak wzbudzenia seksualnych wibracji (podjęcia kroków).

7

Odp: Friendzone - od przyjaciela do partnera

Robiłem niedawno eksperyment pt. wyjście z permanentnego friendzone na podstawie pewnego poradnika.
Sytuacja z lekka nietypowa, bo pierwotny >pomysł na przyjaźń< był mój, a nie kobiety, ale punkt wyjścia zbliżony i oboje postrzegaliśmy się już całkowicie bezpłciowo.W skrócie tak to szło:
-przerwa, zero kontaktu miesiąc.
-wznowienie kontaktu.Ja olewająco-cyniczny
-podobno bardzo WAŻNE: ucinałem wszelkie jej zwierzenia z problemów sercowych (wcześniej standard)
-posądzanie kobiety o chęć na seks pod każdym możliwym pretekstem: ''nie myśl, że tym tekstem mnie podniecisz''; ''jak chcesz mnie zaciągnąć do łóżka to się bardziej postaraj'' itp.
Efekt.Hmm.Działa.
Po dwóch tygodniach trzeba było przerwać eksperyment, bo robiło się za gorąco, a mi się nie widzi przehandlować przyjaźń za jednorazowe rżnięcie.
Jak ktoś chce, niech spróbuje.

8

Odp: Friendzone - od przyjaciela do partnera

NLP big_smile

9

Odp: Friendzone - od przyjaciela do partnera
thepass napisał/a:

NLP big_smile

Chyba nie..
NlP głównie na gadkach się opiera.W opisanym przeze mnie przykładzie chyba tylko zdania z zaprzeczeniem podpadają pod NLP.
Nie zagłębiałem się w tą tematykę, wiem tyle, co ze szkolenia na agenta ubezpieczeniowego:)))

10

Odp: Friendzone - od przyjaciela do partnera

Własnie o tym mowie. Metoda wmawiania (chcesz tego), sugestii (kontekst seksualny) i zaprzeczania (budowania wyższej wartości np ten tekst o staraniu lub negowaniu, że jej byś nie tknął). Kobieta musi sobie najpierw wyobrazic ze np z Tobą jest (w zwiazku), że uprawiacie seks. Jak nie będzie to sie jej negatywnie kojarzyło to droga wolna. Czasem działa, ale czy na typowy friendzone, nie wiem.

11

Odp: Friendzone - od przyjaciela do partnera

- Komu łatwiej wyjść ze strefy friendzone? Kobiecie czy mężczyźnie? Dlaczego?
Z reguły jak już facet kręci się koło jakiejś kobiety to nie żeby wysłuchiwać jej problemów czy pograć w bierki tongue Z tego też powodu kobieta rzadziej znajdzie się w takiej sytuacji. Komu ciężej się wydostać? Kto wie, nie jestem kobietą wink

- Jakie kroki mogą temu służyć? Co Wam pomogło, a co okazało się kompletnie nietrafione? Macie jakieś doświadczenia?
Nie powinny temu służyć w zasadzie żadne kroki. Lepiej sobie po prostu dać spokój bo szkoda czasu/zdrowia/życia/wątroby/straconych szans i kto wie czego jeszcze. Najlepiej zająć się sobą i tylko sobą, przestać myśleć i robić sobie nadzieję a jednocześnie rozluźnić relację. Nie, żeby jakoś to podziałało na drugą stronę bo i tak się zdarza. Dla własnego świętego spokoju.

- Kiedy "ten drugi/ta druga" chce stać się kimś więcej, a Wy myślicie tylko o przyjaźni. Jak to odczuwacie? Krępujące, irytujące itd., a może... ktoś z Was został właśnie w ten sposób "zdobyty"? 
Nie zdarzyło mi się, ale byłem po drugiej stronie i wiem jedno. Gdybym był w takiej sytuacji, dla dobra tej drugiej osoby sam bym urwał kontakt. Utrzymywanie dalej takiej relacji jest czystym sadyzmem.

- Co sprawiło, że trafiliście do friendzone lub umieściliście tam kogoś?
Standardowo jak ktoś napisał wcześniej. W przypadku faceta wystarczy być "miłym". W sumie nie... wystarczy nie mieć jaj, być na każde zawołanie, ogólnie rzecz biorąc starać się i pokazywać, że ci zależy ? chwilę później lądujesz z przyjaciółką wypłakującą ci się w ramię, że chciałaby mieć "kogoś tak świetnego jak ty" ?? niee... nie ciebie tongue

- Czy bycie przyjacielem/przyjaciółka ułatwia zdobycie obiektu westchnień (w porównaniu do bardzo luźnej znajomości), czy utrudnia?
Utrudnia, prawie że uniemożliwia chociaż czasem pewnie zdarzy się jakiś wyjątek.

12

Odp: Friendzone - od przyjaciela do partnera

Friendzone to jakaś tajemnicza sprawa, być może dlatego, że nie przypominam sobie, bym w takim czymś był.
Kobieta się podoba albo nie, gdy się podoba, to nie ma friendzone, gdy nie podoba się to, w sumie po co rozmawiać skoro wokoło tyle kobiet, co się podobają? Jedynym sensem friendzone jest mieć przyjaciela, każdy takiego potrzebuje i płeć nie gra roli wtedy. Ale nawet wtedy nie ma się pewności dokąd zaniesie taka znajomość...

13

Odp: Friendzone - od przyjaciela do partnera

Jak po co ? Zalezy Ci na kims, a ten ktos Cie nie chce. Wtedy jest wlasnie friendzone. Co z tego ze dookoła pełno innych, jak masz tą. W sumie po zerwaniach też trafiamy do friendzone, ale z wiekszym kontekstem negatywnym po stronie porzucanej.

14

Odp: Friendzone - od przyjaciela do partnera
Remi napisał/a:

Friendzone to jakaś tajemnicza sprawa, być może dlatego, że nie przypominam sobie, bym w takim czymś był.
Kobieta się podoba albo nie, gdy się podoba, to nie ma friendzone, gdy nie podoba się to, w sumie po co rozmawiać skoro wokoło tyle kobiet, co się podobają? Jedynym sensem friendzone jest mieć przyjaciela, każdy takiego potrzebuje i płeć nie gra roli wtedy. Ale nawet wtedy nie ma się pewności dokąd zaniesie taka znajomość...

A opcja, w której kobieta się podoba, ale nie jest Tobą zainteresowana? Wtedy to Ciebie "wrzuca do friendzone".

15

Odp: Friendzone - od przyjaciela do partnera
Iami napisał/a:

A więc:
-friendzone do domena facetów
-jak jesteś miły/spokojny to już po tobie, nie wspominając już o wyglądzie
-kobietom łatwiej z niego wyjść (w sumie mało która w niego wpada)
-nie warto silić się na wyjście z friendzonu - lepiej urwać kontakt i szukać innego partnera

A dlaczego domena facetów? Każda kobieta się musi podobać albo inaczej w ogóle nie byłoby bliższej znajomości, nawet przyjaźni? Znaczy... faceci się nie mogą przyjaźnić, a kobiety mogą? big_smile

16

Odp: Friendzone - od przyjaciela do partnera

Myślę że większość facetów nie pakuje kobiet w friendzone, bo raczej nie utrzymujemy takich pseudo-przyjacielskich relacji. To kobiety z bliżej nieokreślonego powodu lubią otaczać się całym tłumem przyjaciół, znajomych i trudno Wam uciąć kontakt na dobre. Może powodem jest połechtane ego i otaczanie się wianuszkiem facetów, którzy na Was lecą. Nie twierdzę, że to prawda absolutna, ale kilka razy zdarzyło mi się, że dostawałem kosza z zastrzeżeniem, że chciałaby by znajomość ta nadal trwała. Sam nigdy czegoś podobnego nikomu nie zaproponowałem, bo to dla drugiej osoby zwykły ersatz i dbanie wyłącznie o własne dobre samopoczucie łaskawcy wychodzącego z taką propozycją. Żeby było zabawniej friendzone pojawia się często w trakcie tzw. spotykania się, gdy panna poznaje nowego kandydata (jak w przypowieści o małpie i gałęziach). Już nie wspominając o byciu termometrem związku, w który taka panna wejdzie. Jest wspaniale - zero kontaktu, zapada się pod ziemię. Zaczyna się robić słabo - kontakt odnawia się, piwa, kina etc. Do następnego ocieplenia chłodnej w danej chwili związkowej atmosfery. Kiedyś popełniłem taki błąd, ale szybko się pozbierałem próbując nawiązać bardziej fizyczny kontakt i widząc uniki, ucieczki i inne friendzone'owe zachowania.
Podsumowując - faceci przyjaźnią się, ale raczej nie z kobietami które na nich lecą/leciały. Niby po co miałbym to robić, nie widzę sensu.

17

Odp: Friendzone - od przyjaciela do partnera
mrbart napisał/a:

Może powodem jest połechtane ego i otaczanie się wianuszkiem facetów, którzy na Was lecą. Nie twierdzę, że to prawda absolutna, ale kilka razy zdarzyło mi się, że dostawałem kosza z zastrzeżeniem, że chciałaby by znajomość ta nadal trwała. Sam nigdy czegoś podobnego nikomu nie zaproponowałem, bo to dla drugiej osoby zwykły ersatz i dbanie wyłącznie o własne dobre samopoczucie łaskawcy wychodzącego z taką propozycją.

Nie zgadzam się z tym. Ja sama może nie tyle co proponuję kontynuowanie znajomości, to najczęściej pytam o to - i nie spotkałam się jeszcze z tym, żeby ktoś na to urwał kontakt. Tyle że mówimy o osobach, które nie były przypadkowe, tylko w jakimś sensie mi dość bliskie - najczęściej dobrzy koledzy, jednego w sumie może mogłabym nazwać przyjacielem. Więc dla mnie było oczywiste, że nie chcę zerwać kontaktu, ale zawsze pytałam - bo z drugiej strony, gdyby definitywnie przekreślili znajomość, nie latałabym za nimi, żeby im tego nie utrudniać. W samej chęci kontynuowania znajomości nie widzę nic złego. tongue

A rady na wyjście z friendzone dla kobiet/mężczyzn jakieś istnieją? smile

18

Odp: Friendzone - od przyjaciela do partnera

Ja mam na myśli sytuację, gdy poznaję nową dziewczynę i na przykład spotykam się z nią przez trzy, czy cztery miesiące. Kontakt jest intensywny + telefony, (bzdurne) komunikatory etc. A potem gdy należałoby przejść etap dalej otrzymywałem na przykład informację, że ona nie sądziła że to idzie w tym kierunku, bo nigdy ten temat nie trafił pod obrady (sic!). Panna najprawdopodobniej spotykała się z kilkoma naraz, a potem gdy zrobiło się bardziej poważnie to dała kosza i propozycję kontynuowania znajomości. Trudno więc powiedzieć bym był wówczas jakimś jej bliskim kolegą, czy przyjacielem, z którym trudno będzie zakończyć kontakt. Nie wiem, czasami widzę w takim zachowaniu zwykłe wyrachowanie, na zasadzie - wie dobrze o co chodzi, ale od początku wie również że i tak nic z tego więcej nie będzie, ale przecież można jakoś wypełnić sobie czas. Wszystko jest w porządku, gdy zachowany jest względny dystans (charakterystyczne dla początków znajomości: brak oczekiwań, brak narzucania się), a gdy przychodzi co do czego to wycofuje się udając zdziwioną. Kontaktu jednak nie zrywa, bo zawsze mogę się przydać, gdy nuda zajrzy do jej smutnych oczek.

Rady... hmm... ponoć istnieją tacy, którym się udało, podobnie jak istnieją ponoć smoki... wink Kiedyś spotkałem się z techniką "powrót bohatera" - zniknięcie na dłuższy czas, zmiana wizualna, praca nad charakterem, poukładanie sobie wszystkie na nowo i zdystansowanie do znajomości. Może niech wypowie się ktoś komu udało się z friendzone wyjść albo ktoś kto skusił się na daną osobę mimo wbicia jej do tej zony. Na moje jest to skrajnie trudne, by nie powiedzieć że niemożliwe.

Kontynuuję pytanie: A rady na wyjście z friendzone dla kobiet/mężczyzn jakieś istnieją?

19 Ostatnio edytowany przez Minzy (2014-10-29 21:45:33)

Odp: Friendzone - od przyjaciela do partnera
Eileen napisał/a:

- Komu łatwiej wyjść ze strefy friendzone? Kobiecie czy mężczyźnie? Dlaczego?

Podobno kobiecie, choć właśnie - podobno, bo sama jeszcze tego nie sprawdziłam tongue
Ponoć panowie mają mniejszą tendencję do utrzymywania niezobowiązujących kontaktów z kobietami, które ich nie interesują, ale na ile to prawda to nie wiem.
Ja kilkakrotnie wylądowałam we frienzd zone, znałam tez kilka dziewczyn które tam wylądowały. To absolutnie nie jest domena wyłącznie facetów.

U mnie to było 3 razy:
1. Kolega, ja zainteresowana nim od początku, on mną wcale. Nigdy miedzy nami do niczego nie doszło, nawet się nie dotknęliśmy, uważał, że jestem dla niego jak siostra. Znajomość trwała ponad rok, wiedział o moich uczuciach. W końcu sama z niej uciekłam, bo to nie miało sensu.
2. Kolega, ja zainteresowana po ok miesiącu-dwóch znajomości, on lekko tez sprawiał takie wrażenie. Ale jakiekolwiek próby przeniesienia tej znajomości na grunt prywatny upadły - więc szybko dałam sobie spokój. Dodatkowo sam ni z tego, ni z owego powiedział mi kiedyś, że bardzo mnie ceni jako koleżankę, co było dla mnie wyraźnym sygnałem, że tu nie ma szans na nic. Bardzo krótka historia, ledwie 3 miesiące znajomości, kontakt nie był nijak kontynuowany.
3. Kolega, byłam nim zauroczona ponad rok, nigdy nic nie próbowałam, bo był zajęty. Po jakimś czasie on sam pierwszy wyszedł z inicjatywą, wydawało się, że jest zainteresowany, przez jakiś czas spotykaliśmy się, wydawało się, że coś wyjdzie z tego, że dobrze rokuje. Był kontakt fizyczny, seks, wiedziałam, że mu się podobam, etc, więc mogłoby się wydawać, że nie zostałam sklasyfikowana jako aseksualna koleżanka. Jednak po jakimś czasie takiego stanu rzeczy powiedział, że postrzega mnie jako przyjaciółkę. Sprawa nadal nie zakończona, zdystansowałam się, kontakt jest sporadyczny. Uniosłam się honorem i poszłam w swoja stronę, ale coś czuje w kościach, że to nie jest jeszcze do końca zamknięta sprawa, zostało niepodpowiedzenie które prędzej czy później samo pewnie gdzieś wylezie i będziemy musieli się jakoś ze sobą skonfrontować. Ale wątpię bym wyszła z frienzd zone. Jakoś nie chce mi się w to wierzyć, że takie rzeczy są możliwe.

Eileen napisał/a:

Co sprawiło, że trafiliście do friendzone lub umieściliście tam kogoś?

Co sprawiło, że ktoś mnie tam wsadził - pojęcia nie mam, trzeba by spytać tychże panów. Zapewne było we mnie coś co mnie dyskwalifikowało jako potencjalną partnerkę. Być może wygląd, być może usposobienie, nie wiem.

Co sprawiło, że ja tam raz kogoś wsadziłam? Zupełny brak chemii między nami. Byliśmy dalszymi znajomymi, czasem się spotykaliśmy pogadać, ale nigdy nie było to jakieś randki czy spotkania nastawione na podryw. Ten facet nie był dla mnie pociągający ani mentalnie, ani fizycznie, ale lubiłam go jako człowieka. Z jego strony nie widziałam też żadnych oznak zainteresowania, więc nie spodziewałam się, że on mnie postrzega inaczej niż ja jego. Po tym jak już mleko się wylało, nie kontynuowałam dalej tej znajomości, początkowo decyzję co do tego pozostawiłam jemu, ale widząc, że on nadal ma nadzieję, że zmienię zdanie to uznałam, że najlepiej dla nas obojga będzie jak kontakt zerwiemy. Nie kwestionował tej decyzji, nie prosił o zmianę zdania. Nigdy więcej nie próbował się ze mną kontaktować, ja z nim również nie. Nie chciałam mu robić wody z mózgu i utrzymywać tego dalej w relacjach przyjacielskich, bo w sytuacji gdy jedna strona jest zaangażowana, a druga nie - to nie ma prawa bytu (przerobiłam to kiedyś z drugiej strony, więc wiem jak to smakuje, nie chciałam mu zgotować takich samych "atrakcji").

Czy bycie przyjacielem/przyjaciółka ułatwia zdobycie obiektu westchnień (w porównaniu do bardzo luźnej znajomości), czy utrudnia?

Z jednej pomaga, z drugiej utrudnia. To już chyba zależy od konkretnych ludzi i tego jak postrzegają tą sferę życia. Niektórzy mają tak, że jakąś iskrę czyją od początku, a inii mają tak że czuja ja dopiero gdy lepiej kogoś poznają.
Pomaga w tym, że można się lepiej poznać, bez pośpiechu i bez spiny. (chyba) Łatwiej zdobywać kogoś o kimś się już coś wie, kogo się już lepiej zna. Utrudnia, bo może okazać się tak, że na dobre zagościliśmy już w czyjejś świadomości, jako kupel/kumpela i ta osoba nie umie już na nas spojrzeć inaczej.

Porad jak wyjść z friend zone nie mam, mnie samej by się przydały, bo siedzę obecnie w tym miejscu i bardzo chciałabym z niego wyjść tongue

20

Odp: Friendzone - od przyjaciela do partnera

Minzy, jest angielska książka "How to get out of the friend zone", nie wiem, czy jest tłumaczenie. Jednak jak czasami przeglądałam podobne poradnikowe publikacje, to ta w porównaniu wydaje mi się słaba, ale... nie testowałam, po prostu takie odczucie. tongue

21

Odp: Friendzone - od przyjaciela do partnera

I jakie rady w niej zawarto? smile Ja tam sądzę że często jest tak, że albo od razu zaiskrzy albo w ogóle. Potem to już tylko pieczenie ciasta, z którego wiemy że i tak wyjdzie zwykły zakalec wink

22 Ostatnio edytowany przez mieczyk (2014-12-22 20:03:47)

Odp: Friendzone - od przyjaciela do partnera

3 przykład przytoczony przez koleżankę najczęstszy. Kobiety wiążą się z kimś tylko dla seksu i potem się dziwią,że nic dalej nie ma.... no bo co ma być? Czego wy oczekujecie? Zazwyczaj ludzie pchający się w takie związki to ludzie puści (kobiety i mężczyźni) albo tzw. frywolni, zazwyczaj pozbawieni większych uczuć i cwani (mężczyźni). Zapytacie,czemu w takim związku pusta zazwyczaj jest kobieta-otóż to raczej kobieta wyraża zgodę na to,czy da sobie wsadzić,czy nie. Po prostu kobiety lecą na takie związki z natury bo mają chętkę na małe co nie co mówiąc oględnie. Spoko. Każdy ma chętkę,każdy lubi sobie spuścić z krzyża. Tylko po cholerę oczekują potem czegoś więcej??? To jest śmieszne i niezrozumiałe,jak takie dziewczyny się potem żalą, jak to ja mam strasznie itd. Kochana,trza było nie dawać sobie wsadzać pierwszemu lepszemu. Zresztą nawet zakładając,że kobiecie nie zależało tylko na tym,a faktycznie chciała mieć z facetem związek i może on też trochę chciał czegoś więcej. Z reguły związki sypią się,bo .... nie ma o czym gadać,bo ludzie ładujący się w takie związki są zwyczajnie PUŚCI. Seks,seks, seks.... ale kurde,co w przerwie między seksem? I związki takie się wypalają,bo jednak nagle ktoś zauważa,że brak wspólnych zainteresowań. Kurde,jak to, tyle razy już ze sobą spaliśmy,a ja tego nie zauważyłam? Jak to możliwe? Nie wspominając o takich przypadkach,gdzie kobieta wszystkiego oczekuje od faceta,co jest dość częste w związkach. W sensie podejście "Tobie ma na wszystkim zależeć,Ty wszystko oferujesz,Ty narzucasz każdy temat dyskusji itd." I potem takie księżniczki budzą się po 40-tce że są starymi singielkami. Takie księżniczki zazwyczaj bywają też udawane,żeby zatuszować własny brak inicjatywy. A kobieta tez powinna mieć charakterek i jakąś tam osobowość.

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Friendzone - od przyjaciela do partnera

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026