Eileen napisał/a:- Komu łatwiej wyjść ze strefy friendzone? Kobiecie czy mężczyźnie? Dlaczego?
Podobno kobiecie, choć właśnie - podobno, bo sama jeszcze tego nie sprawdziłam 
Ponoć panowie mają mniejszą tendencję do utrzymywania niezobowiązujących kontaktów z kobietami, które ich nie interesują, ale na ile to prawda to nie wiem.
Ja kilkakrotnie wylądowałam we frienzd zone, znałam tez kilka dziewczyn które tam wylądowały. To absolutnie nie jest domena wyłącznie facetów.
U mnie to było 3 razy:
1. Kolega, ja zainteresowana nim od początku, on mną wcale. Nigdy miedzy nami do niczego nie doszło, nawet się nie dotknęliśmy, uważał, że jestem dla niego jak siostra. Znajomość trwała ponad rok, wiedział o moich uczuciach. W końcu sama z niej uciekłam, bo to nie miało sensu.
2. Kolega, ja zainteresowana po ok miesiącu-dwóch znajomości, on lekko tez sprawiał takie wrażenie. Ale jakiekolwiek próby przeniesienia tej znajomości na grunt prywatny upadły - więc szybko dałam sobie spokój. Dodatkowo sam ni z tego, ni z owego powiedział mi kiedyś, że bardzo mnie ceni jako koleżankę, co było dla mnie wyraźnym sygnałem, że tu nie ma szans na nic. Bardzo krótka historia, ledwie 3 miesiące znajomości, kontakt nie był nijak kontynuowany.
3. Kolega, byłam nim zauroczona ponad rok, nigdy nic nie próbowałam, bo był zajęty. Po jakimś czasie on sam pierwszy wyszedł z inicjatywą, wydawało się, że jest zainteresowany, przez jakiś czas spotykaliśmy się, wydawało się, że coś wyjdzie z tego, że dobrze rokuje. Był kontakt fizyczny, seks, wiedziałam, że mu się podobam, etc, więc mogłoby się wydawać, że nie zostałam sklasyfikowana jako aseksualna koleżanka. Jednak po jakimś czasie takiego stanu rzeczy powiedział, że postrzega mnie jako przyjaciółkę. Sprawa nadal nie zakończona, zdystansowałam się, kontakt jest sporadyczny. Uniosłam się honorem i poszłam w swoja stronę, ale coś czuje w kościach, że to nie jest jeszcze do końca zamknięta sprawa, zostało niepodpowiedzenie które prędzej czy później samo pewnie gdzieś wylezie i będziemy musieli się jakoś ze sobą skonfrontować. Ale wątpię bym wyszła z frienzd zone. Jakoś nie chce mi się w to wierzyć, że takie rzeczy są możliwe.
Eileen napisał/a:Co sprawiło, że trafiliście do friendzone lub umieściliście tam kogoś?
Co sprawiło, że ktoś mnie tam wsadził - pojęcia nie mam, trzeba by spytać tychże panów. Zapewne było we mnie coś co mnie dyskwalifikowało jako potencjalną partnerkę. Być może wygląd, być może usposobienie, nie wiem.
Co sprawiło, że ja tam raz kogoś wsadziłam? Zupełny brak chemii między nami. Byliśmy dalszymi znajomymi, czasem się spotykaliśmy pogadać, ale nigdy nie było to jakieś randki czy spotkania nastawione na podryw. Ten facet nie był dla mnie pociągający ani mentalnie, ani fizycznie, ale lubiłam go jako człowieka. Z jego strony nie widziałam też żadnych oznak zainteresowania, więc nie spodziewałam się, że on mnie postrzega inaczej niż ja jego. Po tym jak już mleko się wylało, nie kontynuowałam dalej tej znajomości, początkowo decyzję co do tego pozostawiłam jemu, ale widząc, że on nadal ma nadzieję, że zmienię zdanie to uznałam, że najlepiej dla nas obojga będzie jak kontakt zerwiemy. Nie kwestionował tej decyzji, nie prosił o zmianę zdania. Nigdy więcej nie próbował się ze mną kontaktować, ja z nim również nie. Nie chciałam mu robić wody z mózgu i utrzymywać tego dalej w relacjach przyjacielskich, bo w sytuacji gdy jedna strona jest zaangażowana, a druga nie - to nie ma prawa bytu (przerobiłam to kiedyś z drugiej strony, więc wiem jak to smakuje, nie chciałam mu zgotować takich samych "atrakcji").
Czy bycie przyjacielem/przyjaciółka ułatwia zdobycie obiektu westchnień (w porównaniu do bardzo luźnej znajomości), czy utrudnia?
Z jednej pomaga, z drugiej utrudnia. To już chyba zależy od konkretnych ludzi i tego jak postrzegają tą sferę życia. Niektórzy mają tak, że jakąś iskrę czyją od początku, a inii mają tak że czuja ja dopiero gdy lepiej kogoś poznają.
Pomaga w tym, że można się lepiej poznać, bez pośpiechu i bez spiny. (chyba) Łatwiej zdobywać kogoś o kimś się już coś wie, kogo się już lepiej zna. Utrudnia, bo może okazać się tak, że na dobre zagościliśmy już w czyjejś świadomości, jako kupel/kumpela i ta osoba nie umie już na nas spojrzeć inaczej.
Porad jak wyjść z friend zone nie mam, mnie samej by się przydały, bo siedzę obecnie w tym miejscu i bardzo chciałabym z niego wyjść 