Witam wszystkich.Mam poważny problem dotyczacy zdrady..zresztą kolejnej przez moja żonę.Jestesmy małżeństwem od17lat podczas tego pożycia dopuscila sie2 razy zdrady.Pierwsza zdrada zostala przylapana na tym..ale wybaczylem natomiast teraz przez glupi przypadek sprzatalem w jej aucie..podnioslem tylne siedzenie a tam paczka po prezerwatywie.Szok i ogromna zlosc mnie ogarnęła pokazujac to zonie twardo szla w zaparte ze to nie jej..jednak pod siła perwswazji przyznala sie .Twierdzila ze to chwila zapomnienia itd.Dodam ze nie bylo mnie miesiąc gdyż bylem w delegacji.Chcialem wszystkiego sie dowiedziec dlaczego itd lecz ona powiedziala tylko imie goscia i to wszystko chroni go poprostu.Twierdzi ze nigdy nic wiecej takiego sie nie wydazy..ale jak jej wierzyc skoro zrobila to poraz drugi.Bardzo ja kocham i chcialbym wybaczyc zapomniec ale to jest tak swierze ze nie moge ogarnąć twgo.Patrzac na nia i na samochód widze ja jak upaja sie sexem.Nie chcę sie rozwodzic bo mamy2 synów19 i 12 lat i bardzo zalezy mi na rodzinie i na żonie lecz jesli ona robi co pare lat taki skok to bardzo mocno sie zastanawiam czy warto to dalej ciągnąć przebaczyc poraz kolejny czy poprostu zakończyć wszystko.Przyznala się ze to trwa od stycznia lecz do zblizenia doszło tylko raz.Nie wierzę jej w żadne słowo bo nie potrafi wytłumaczyć dlaczego to zrobiła.Poradzcie jak przez to przebrnąć
1 2017-06-16 12:21:27 Ostatnio edytowany przez Rafik1975 (2017-06-16 12:39:37)
Podobne tematy
Rycząca 40. Zapewne tych zdrad było więcej, o 2 wiesz. No cóż albo dasz sobą poniewierać i bedziesz na to przymykał oko, tłumacząc przed sobą, że to dla dzieci, czy co tam rodzina powie itd. Albo walniesz ręką w stół i się z zoną rozejdziesz, przechodząc gehennę rozwodu i całego burdelu życiowego z nim związanego. Jeżeli mam się postawić na Twoim miejscu, wybrałbym to drugie rozwiązanie. Szacunek dla samego siebie, byłby dla mnie najważniejszy. Ale mi z boku łatwiej doradzać.
Rycząca 40. Zapewne tych zdrad było więcej, o 2 wiesz. No cóż albo dasz sobą poniewierać i bedziesz na to przymykał oko, tłumacząc przed sobą, że to dla dzieci, czy co tam rodzina powie itd. Albo walniesz ręką w stół i się z zoną rozejdziesz, przechodząc gehennę rozwodu i całego burdelu życiowego z nim związanego. Jeżeli mam się postawić na Twoim miejscu, wybrałbym to drugie rozwiązanie. Szacunek dla samego siebie, byłby dla mnie najważniejszy. Ale mi z boku łatwiej doradzać.
Może i jest tak jak piszesz ma37 lat ale nie przyzna sie do reszty.Wszystko mialo być tajemnicą nigdy miala ta zdrada nie wyjsc na swiatlo dzienne tylko glupi przypadek sprawil że się dowiedzialem.Może to i najlepsze wyjscie rozejsc się nie dbam co rodzina itd na to ale chcem ten zwiazek ratować bo myślę że jestesmy dobrym małżeństwem tylko te ciagle mysli nie daja za wygrana wiem...potrzeba czasu..ale rozwazam również rozstanie.dziekuje za radę
jestesmy dobrym małżeństwem
bardzo dobrym, tylko żona regularnie daje d*** innym ![]()
Autorze, jedno potknięcie może być błędem ale dwa potknięcia już są chęcią.....
Ja to tak przynajmniej widzę.
Wszystko jasne..pozew zlozony.temat do zamkniecia
Wszystko jasne..pozew zlozony.temat do zamkniecia
Czyli co?
Złożyła pozew i odchodzi do kochanka?
I no i spoko.
Powodzenia
Pozdrawiam