Chciałam Wam zadać pytanie, jeśli chłopak odchodzi czy zdarzało Wam się go prosić by wrócił?
Czy w ogóle warto pisać, dzwonić do niego i się upokarzać, czy to powoduje odwrotny skutek i wtedy on czuje sie panem sytuacji a nas ma za nic?
Moja historia jest taka, że po każdej kłotni o byle co, on pakuje rzeczy i odchodzi, mi za chwile emocje mijają i wydzwaniam za nim jak szalona, a on nie odbiera, nie odpisuje. Ja noszę w sobie poczucie winy, że to przeze mnie odszedł, źle sypiam, mało jem, sięgam po papierosy, alkohol. Po tygodniu on z łaską ulega moim prośbą lub sam się odezwie, godzimy się a ja czuję się jak śmieć i taki to scenariusz powtarza się non stop. Czy Ktoś z Was to przechodził, lub może da mi jakąś wskazówkę, bo już tego nie ogarniam.
Podobne tematy
ja tak mam choć nie robi takich scen z wychodzeniem, ale nie widzi nigdy swojej winy w niczym a ja bardzo chcę wszystko naprawić, ale jednocześnie marzę, żeby sam doszedł do tego, co zrobił źle.. ale boję się, że nie zrozumie i stanie się obojętny...
a jeśli można spytać.. wywnioskowałam, że mieszkacie razem, więc dokąd on odchodzi po spakowaniu się?
Broń Boże nie wydzwaniaj do niego!!! Daj mu zatęsknić za Tobą
) jak kocha to sam wróci..
Ja puściłam wolno.. nie wraca tzn. że nigdy nie był mój ;( pamiętaj nic na siłę, bo on straci do Ciebie szacunek i Ty sama też
Zajmij się sobą i nie zwracaj na niego uwagi.. jak zadzwoni, po iluś tam dniach odbierz, bądź milutka i nie rób mu żadnych awantur czy wymówek, tylko powiedz, że tak szybko zleciał ten czas że nie zauważyłaś
skoncentruj się na sobie, rób to na co masz ochotę a on jak kocha to wróci i doceni jaką ma superkabietkę, bo ma pasje a nie tylko żyje nim.
Bądź silna i nie daj się tak traktować przez faceta, powiedz mu jasno, że nie jest jedyny na tej ziemi i jeśli mu na tobie nie zależy to niech Cię zostawi w spokoju..
kolejna sprawa, nie wracaj do niego odrazu.. nie bądź na jego zawołanie.. niech powalczy, jak będzie trudno wrócić to nie będzie tak zrywał
i w żadnym wypadku nie zapewniaj go o swojej miłości!!! bo będzie zbyt pewny, że go nie zostawisz, a ten dreszczyk niepewności musi być ![]()
Tak, mieszkaliśmy razem, ale dwa dni temu po kłotni spakował się i wyszedł, od tego czasu wydzwaniam, ale on nie odbiera i nie odpisuje. Mam już tego dość, bo zdaję sobie sprawę, że już go tak nauczyłam i tak będzie w kółko. Boli mnie to, bez niego czuję pustke z którą nie umię sobie poradzić.
a jeśli można spytać.. wywnioskowałam, że mieszkacie razem, więc dokąd on odchodzi po spakowaniu się?
Wyprowadza się do siebie, ma mieszkanie z ojcem.