Jestesmy ze soba 2 lata z przerwa kilkumiesieczna. Niedawno wrocilismy do siebie, w sumie to on zadzwonil (ja jestem zbyt dumna). Nasze uczucia jednak nie minely i trudno bylo nam obojgu o sobie zapomniec i zaczac nowe zycie.
Tak czy inaczej sielanka trwala krotko bo pojawila sie jego ex. I teraz nie wiem czy pojawila sie tylko dla mnie czy cos bylo na rzeczy.
Krotko o nich: rozstali sie krotko przed tym jak poznal mnie (jakies 4 miesiace byl sam) i wiem ze byla bardzo wazna dla niego. Rozstali sie bo ona miala kogos innego i wybrala tamtego. Na poczatku mi o niej opowiadal, zawsze z jakas taka czuloscia… Pamietam ze kiedys zostawil otwarty FB i wiadomosc do niej “psst, Aneczko… xxxxx”, nie czytalam ich korespondencji, tylko to widzialam. Nie wnikalam nigdy, ale nie czulam sie z tym dobrze to bylo jakby ona wciaz byla obecna? Po czasie wspominki byly rzadsze, choc wiedzialam ze maja kontakt.
Niedlugo po naszym powrocie do siebie dowiedzialam sie ze mieli regularny kontakt w czasie naszej przerwy. Opowiedzial mi tez, ze podczas pierwszego roku naszego bycia razem mial z nia “klotnie”, zerwal kontakt, po czym po kilku miesiacach znow kontakt nawiazali i dopiero wtedy zaczeli normalnie rozmawiac (podobno wyjasnili sobie zalegle sprawy).
No i mnie dopadlo teraz i przesladuje, co bylo, o czym, dlaczego. Wraca natretnie wspomnienie tej wiadomosci z FB. Czy ona byla wtedy pomiedzy nami? Bije sie z myslami, czuje sie w jakis sposob zdradzona? Oczywiscie on twierdzi ze od poczatku wybral mnie, ze nie bylo nikogo innego w jego sercu - ani wtedy ani teraz. Ale wiedziac teraz o tych turbulencjach pomiedzy nimi, czuje jakbym byla wciagnieta w emocjonalny trojkat wtedy. Ten czuly sposob mowienia o niej, do niej - jak jest teraz? Moj partner jest bardzo czulym, romantycznym facetem i to tez mnie dobija jak mysle/dopowiadam sobie co ewentualnie pisal/mowil.
Kurcze jak to przepracowac? Spalam sie myslac o tym, nie umiem przeskoczyc na to co jest teraz.
Mam nadzieje ze wyraznie oddalam "nastroj" sytuacji - dopadly mnie duchy przeszlosci.