Otóż jestem z moim facetem 1,5 roku. Wcześniej było super naprawdę idealnie dużo namiętności bardziej się rozumieliśmy. Od jakiegoś czasu jestem nieszczęśliwa, często płaczę. Nie dogadujemy się, ponieważ jak tylko coś mi nie pasuje od razu mówie to, mu to przeszkadza i przeważnie są jakieś głupie odzywki 'aha' 'fajnie' i się pózniej nie oddzywa do końca dnia. Boję mu zwrócić z czymś uwagę, bo od razu wychodzę na najgorszą. Najbardziej przeszkadza mi to że mój facet ma czas na mecz 3 razy w tygodniu z kolegami, praca 5 razy w tygodniu i szkoła. Dla mnie przeważnie zostaje niedziela. Przeważnie nic nie robimy bo on jest zmęczony itp itd. Czasami spotykamy się też w tygodniu na parę godzin, ale ostatnio coraz rzadziej bo mu coś wypada, bo umówił się na wizytę bo coś tam, powinnam go przecież zrozumieć. Jednak czuję się źle. Nie czuję się kochana, jest mi przykro. Gdy pytam czy mu na mnie zależy mówi : Tak. A gdy mówię ze tego nie czuję, bo wszystko inne ważniejsze ode mnie to nie powie mi ' slucha skarbie teraz akurat mam mało czasu musiałem to zrobić tamto, ale bardzo stęskniłem się za tobą i nie mogę się doczekać kiedy się spotkamy' od razu inaczej by to zabrzmiało poczułabym się doceniona i kochana. Zamiast tego słyszę : przecież wiesz że muszę zrobić to to to to. Ale na mecz to co drugi dzień ma czas. Ja wiem, że czasami jak gdzieś wyjdzie i się rozerwie od pracy to mu dobrze zrobi. Ale podczas gdy stawia mnie na końcu (chociaż się tego wyrzeka, niestety tylko słowami) ja czuję się cholernie źle przez co często płaczę i zastanawiam się nad sensem naszego związku. Chociaż kocham go bardzo to wiem że nie mogę starać się za nas dwóch. Łączy nas też strefa łóżkowa i ciężko by mi było z pewnością. Ale wiem, że nie chce tracić czasu na kogoś kto się gniewa na mnie za wszystko i nigdy nie ma dla mnie czasu. Ostatnio była taka sytuacja że mój luby musiał zalatwić oczywiście wtedy kiedy mieliśmy się spotkać jakąś rzecz ( mało ważne) i była 20. Mieszka ode mnie parenaście kilometrów. Wjechałby na chwilę, zrobiłoby mi się miło. Jednak nie powiem mu tego bo by było, że wymuszam nad nim żeby do mnie przyjeżdzał. Ostatnio podczas kłótni dowiedziałam się że wymusiłam od niego żebyśmy się widzieli 2 razy w tygodniu i on to dla mnie robi, a co ja robie dla niego ? .... Proszę o rady. Naprawdę mi jest ciężko gdy on znowu milczy, bo zapytałam o coś co mu się nie spodobało.
Ps. Nie mowie że nigdy nigdzie nie wychodzimy, czasami zdarza się że gdzieś pojedziemy ale zdarza to się baaardzo rzadko.