Pod wpływem naszej dyskusji w jednym z wątków dot. języków obcych postanowiłam założyć wątek dla nauczycielek języków obcych (tych przyszłych i obecnych
) oraz mam, które wciąż mają wątpliwości co do skuteczności takiego nauczania ![]()
Osobiście już od kilku lat jestem nauczycielką języka angielskiego (metodą Helen Doron). Metoda HD polega na tym, że całe zajęcia odbywają się w języku angielskim, a dzieci w domu osłuchują się z językiem poprzez puszczanie im "w tle" płyt HD. Naśladuje to uczenie dziecka języka polskiego, kiedy pokazujemy przedmioty/wykonujemy czynności i je nazywamy - dziecko łączy to, co widzi, z tym, co słyszy od nas i tak samo przebiegają lekcje. Kursy prowadzimy dla dzieci od 1 roku życia i z powodzeniem kontynuujemy przez kolejne lata na następnych poziomach (dopiero dzieci ok. 8-9 letnie uczą się u nas autorską metodą, w dużej mierze zainspirowanej HD).
Muszę powiedzieć, że jako nauczycielka grupy, która przydreptała do mnie właśnie w wieku 1,5-2 lat (obecnie 4-5latki) widzę, jak dużo im to daje. Oczywiście, niewielu nauczycieli chce podjąć się pracy z takimi "pełzakami", bo wymaga to ogromnie wiele wiary we własne umiejętności, w możliwości dziecka i współpracy ze strony rodziców, którzy uczestniczą w zajęciach - a dopóki maluch nie będzie mówił, nie otrzymujemy takiej informacji zwrotnej o tym, co umie, jak to ma miejsce ze starszymi dziećmi.
Na tym etapie cały feedback polega na tym, że wydamy polecenie po angielsku i dziecko je wykona, a więc nas rozumie ![]()
Teraz, kiedy wspomniane już "pełzaki" są w przedszkolu, mówią tyle, że uciszyć ich nie można
- widzę, że operują całym słownictwem, jakiego się wtedy nauczyliśmy.
Jakie są Wasze doświadczenia nauczycielskie/rodzicielskie? Zapraszam do dyskusji!