netkobietyWszystkie działy
Związek na odległość, miłość przez internet

Dziwna sytuacja, w której powoli zaczynam się gubić.

16 odpowiedzi6 305 wyświetleńzałożony przez maydayovsky, 07.03.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Dziwna sytuacja, w której powoli zaczynam się gubić.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1 Ostatnio edytowany przez maydayovsky (2015-03-07 17:57:32)

Temat: Dziwna sytuacja, w której powoli zaczynam się gubić.

Witajcie.
Postanowiłem, że podzielę się z wami moją pokręconą historią związaną z internetem i w sumie...
Chyba potrzebuję porady.

Poznaliśmy się przez internet. Napisałem ogłoszenie na takim jednym portalu, że szukam dziewczyny "dojrzałej" zaradnej, odpowiedzialnej a czasem szalonejitp.
No mimo mojego wieku (w tym roku 23 lata) nie przepadam za dziewczynami, które żyją lekko i nie są przygotowane na prawdziwe życie. (bez urazy oczywiście wink ) Lubię czasem zaszaleć, zrobić coś spontanicznie, gdzieś pojechać, rozerwać się, jednak oleju w głowie też trzeba mieć.
Pewnego dnia napisała pewna dziewczyna. Zaczęła od pytań czy ja własnie jestem takim facetem. Czy jestem odpowiedzialny, dojrzały itp.
Jak to wiadomo kilka pierwszych wioadomości się kleiło i były okej wink
Później wszystko przeszło na maile. Pisaliśmy wiadomości bardzo długie i to przynajmniej jedną dziennie..

W końcu w jednej z  wiadomości napisała mi, że ma faceta, z którym jest zaręczona jednak od ponad roku między nimi nie ma praktycznie nic, a wszystko zaczęło psuć się 3 lata wcześniej.
Napisała mi, że szuka kogoś, w kim zakocha się tak bardzo, że bez namysłu będzie mogła zamknąć tamten rozdział życia.

Przystałem na to bo przecież ja określiłem się czego szukam. NIe myślałem o pociesznej znajomości, takiej "w razie potrzeby".
No i pisaliśmy te wiadomości dalej.
Bywało, że pisanie wiadomości zajmowało nawet 2 godziny. Były to wiadomości bardzo długie, w których opisywaliśmy siebie, swoje zachowania, swoje rodziny i ogólnie wszystko.
Pisaliśmy tak miesiąc. Przez ten miesiąc zdążyliśmy się chyba dosyć dobrze poznać.
Praktycznie nie mieliśmy tematów "tabu".
W końcu zaproponowała spotkanie.
No i... Spotkaliśmy się. Było fajnie... Poszliśmy na długi spacer, dużo rozmowialiśmy, a kiedy było już późno i bardzo zimno luźno zaproponowałem,że odwiozę ją do domu. Zgodziła się, bo miała jednak kawałek, a widziałem, że jest już zmarznięta i troszkę zmęczona wink

W pierwszej wiadomości po spotkaniu napisała mi, że było fajnie, że była trochę w szoku, że mogła uświadczyć pewnych zachowań ze strony faceta, bo nigdy jej się nie zdarzyło.

Następne spotkanie odbyło się dopiero 3 tygodnie później ponieważ pojechała na ferie do domu. (Mieszka 100km od mojego miasta, a u mnie tylko studiuje)
Przez te 3 tygodnie codziennie pisaliśmy bardzo długie wiadomości no i oprócz tego pisaliśmy też dużo smsów, a co 3 dzień rozmawialiśmy przez telefon.
W ciągu ferii pewnego dnia napisała mi, że podjęła decyzję, że kończy z tamtym życiem, że w końcu chce coś zmienić, że dostała drugą szansę,
któej nie chce zmarnować (rok wcześniej przebyła dosyć ciężką chorobę).

Następnego dnia napisała mi, że jednak tego nie zrobiła, że on ją poprosił o trochę czasu, żeby od siebie odpoczęli, i nic więcej, a ona się zgodziła.
Napisała mi 14 (tak w walentynki), że jej facet poprosił ją o spotkanie. Niby przyjąłem to ze spokojem, jednak w głębi trochę mnie to zabolało, ale cóż, co ma być to będzie. Tego dnia byłem na małej libacji ze znajomymi... Jak to wiadomo po alkoholu człowiek zaczyna mieć różne myśli, było mi przykro.
W końcu napisałem jej dosyć wylewną wiadomość gdzie oczekiwałem aby mi odpisała czy jej sytuacja po tym spotkaniu się zmieniła.
Napisałem jej, że jeśli się zmieniła to aby dobrze przygotowała się do następnego spotkania bo będzie to ostatnie spotkanie. Bo obiecała mi, że trzecie  to będzie randka, a w innym przypadku się nie da. Tak ustaliliśmy wcześniej i tego się trzymamy. Później trochę tego żałowałem jednak to chyba postawiłoją lekko do pionu. Napisała, że nic się nie zmieniło, że jest tylko gorzej. Napisała, że on się stara ale ona już nic nie czuje, jest jej to obojętne....

W końcu spotkaliśmy się 2 raz. Poszliśmy na lody i do parku na spacer wink
Kiedy zaczęło się ściemniać i robić zimno siedzieliśmy sobie w samochodzie, słuchaliśmy muzyki i dużo rozmawialiśmy, międzyczasie dałem jej kwiaty i coś słodkiego wink.
Prawie się obraziła bo powiedziałą, ze nie lubi niespodzianek ^^ Ale ogólnie było pozytywnie wink
Stwierdziła, że dawno nie dostała kwiatów, a jeszcze nigdy w ilości (3 sztuk róż) Byłem w szoku, ale....
W końcu zapytała, czy może się do mnie przytulić. To było dziwne uczucie. Takie inne. Było fajnie, siedzieliśmy sobie, ona się do mnie przytuliła,
chwyciła mnie za rękę i tak po cichu sobie rozmawialiśmy.
Powiedziała, że cieszy się, że mnie poznała, że jest jej dobrze i czuje sie spokojnie. Było okej.

Powiedziałem też, że zapominam o obietnicy związanej z randką, bo chcę się z nią spotykać i nie chcę zerwać kontaktu przez taką pierdołę...
Może to był błąd?.. Sam już nie wiem...
Było wspaniale. Później się porzegnaliśmy i do domu.
Trzecie spotkanie odbyło się 2 dni później. Od momentu kiedy się spotkaliśmy widziałem, że coś jest nie tak, ale przymykałem na to oko....
Zabrałem ją do parku. Poprosiłem abyśmy usiedli na ławce bo mam małą niespodziankę.
Było to gorące kakao wink
Wszystko przygotowałem raczej dobrze... Kubeczki, termos, śmietana...
Myślałem, że będzie jej się podobało.
Niestety, szału na niej tego nie zrobiło... Nie powiedziała tego, jednak... Widać było, że jednak coś nie tak...
Zapomniałem o tym wink

Na trzecim spotkaniu również zorganizowałem małą niespodziankę, bo mijał miesiąc od pierwszego spotkania.
Wtedy powiedziała, że ogólnie jest mi wdzięczna za to wszystko, że nigdy takich rzeczy nie doświadczyła, ale na razie nie potrafi się określić co z tym zrobi.
Powiedziałem jej, że będę czekał, tyle ile trzeba. Ustaliliśmy, że nasze spotkania będą czysto przyjacielskie.
Po drodze też powiedziała kilkukrotnie, że ma mętlik w głowie, i że chyba na mnie nie zasługuje.

Trochę rozmawialiśmy o jej związku. Powiedziała kilka rzeczy, które nie dają jej spokoju... Wysłuchałem w spokoju i okazałem zrozumienie. Przecież nie da się na raz tak niczego zrobić.
Zadała mi pytanie, czy można się ponownie zakochać? Nie umiałem na nie odpwiedzieć i stwierdziłem, że jestem złą osobą na porady w tej sprawie.
Zadałem pytanie, dlaczego więc przyjęła zaręczyny skoro go nie kochała? Stwierdziła, że nie przyjęła, ale rodzice ją zmusili, a teraz mówią jej, że ma sama zadecydować.

Zaczęliśmy rozmawiać o przeznaczeniu, czy ono istnieje.... Sama cały czas twierdzi, że nie wie czemu do mnie napisała, że nie napisała do nikogo innego, że tylko do mnie... Że coś ją tknęło...
Później mówiła, że miała chęci mnie olać jak dowiedziała się, że jestem od niej młodszy (o rok) ale tego nie zrobiła, coś ją tknęło żeby tego nie robiła, i że przkonała się, że jestem dojrzalszy od innych starszych facetów jakich keidykolwiek poznała.
Ogólnie mówiła, że mamy wiele podobnych zwyczajów, że mamy podobne nastawienie do życia, że używamy podobnych słów....

Powiedziałem jej, że mimo wszystko wciąż będę o nią walczył i tu zacytowałem "dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą" - zatkałą ją bo stwierdziła, że to jej motto życiowe....
Mówiła, że na poprzednim spotkaniu (z kakaem) była taka przygnębiona bo miała zły dzień, bo nie wiedziała czy to "zauroczenie" już minęło czy nie... Bo nie tęskniła, a wcześniej tęskniła....

Na razie doszliśmy do wniosku, że jeszcze poczekamy, na razie jest okej, piszemy ze sobą itp...

W zeszłym tygodniu byliśmy w kinie, a później poszliśmy na luźny spacer. Tak pogadać o wszystkim i o niczym.
Było fajnie.
Ostatnio coś zaczęło się delikatnie psuć. Przez 2 dni ukrywała, że była jedna rzecz, którą sprawiłem jej przykrość.
Wczoraj jednak wszystko sobie wyjaśniliśmy. Doszło do małej pomyłki w zrozumieniu kilku słów, i interpretacją zachowania.

Ogólnie wczorajszy dzień to był dzień rozmów szczerych do bólu. Oczywiście wszystko przez email.
Napisałem jej kilka słów odnośnie jej związku i życia. Uznałem, że powinienem to zrobić wiedząc, że może się po tym już do mnie nie odezwać. Chciałem spróbować otworzyć jej oczy.
Ruszyło mnie coś kiedy powiedziała, że na ostatnim spotkaniu ze swoim znowu chciała to zakończyć, a on mówi jej, że jest niewdzięczna, do niczego się nie nadaje i wypomina jej. Że nie zostawił jej kiedy chorowała itp.
To jest żałosne i mniej więcej jej to napisałem. Wcześniej też jej o tym powiedziałem.
Stwierdziła, że wie o tym. Wie też, że on nią manipuluje i trzyma na smyczy z kolczatką, którą zaciska kiedy ona chce się uwolnić.


Napisała mi wczoraj, że on jest dla niej przyjacielem. Takim dobrym. Mimo tego, że kilka lat wcześniej on ją bardzo ranił, oszukiwał i kłamał. Straciła wtedy do niego zaufanie całkowicie. Teraz twierdzi, że zaufanie wróciło, ale całe uczucie już wygasło. Że nie ma żadnego uczucia z jej strony, że nie ma żadnego pociągu fizycznego do niego, wręcz przeciwnie. Że od ponad roku nawet się nie całowali.
Tylko problem tkwi w tym, że ona boi się, że nie otrzyma takiej właśnie przyjaźni już od nikogo. I tylko dla tego ma takie wątpliwości.
Mimo, że mnie również nazywa sowim przyjacielem itp. to jednak....

Wczoraj również stwierdziła, że nadszedł czas aby w końcu podjąć jakieś decyzje.
Poprosiła o tydzień bez kontaktu. Tydzień na przemyślenia i podjęcie decyzji.
Nie wiem co o tym sądzić.
Oczywiście się zgodziłem bez żadnego ale. Szanuję ją, jej prośby i decyzje.

To pierwsza dziewczyna, przy której czuję, że żyję normalnie, że mnie rozumie, a ja rozumiem ją, rozmawiamy jak stare małżeństwo....
Nigdy jeszcze takiego uczucia nie miałem... Nie potrafię tego określić.... Czuję, że.... Mógłbym spędzić z nią reszte życia....
Wiem, że to duże słowa, jednak jest to tylko moje odczucie, któego nigdy nie miałem.
Nie zrozumcie mnie źle. Nie mam zamiaru się zaraz oświadczać.
Po prostu nigdy nie miałem takiego odczucia przy żadnej dziewczynie.
Nie, nie zakochałem się. Jeszcze.... Jednak już mogę stwierdzić, że czuję do niej coś więcej niż tylko "przyjaźń".
W sumie na jednym spotkaniu sama mi to powiedziała, że właśnie czuje coś więcej niż tylko przyjaźń...
Rozmawiałem o tym z siostrą, która jest kilka lat starsza i ma już trochę takich doświadczeń.
Powiedziała mi abym dał jej jeszcze trochę czasu, jednak nie za wiele. Ile to jest w takim razie wiele?
Powiedziała, że jeszcze z miesiąc, góra 2. Żeby to nie trwało pół roku, bo to bez sensu....

Wiem, że to wszystko jest jak masło maślane, jednak pisałem bez większego namysłu, a starałem się zamieścić wszystkie bardziej lub mniej ważne informacje.
Proszę o jakąkolwiek poradę, co z tym zrobić, jakie kroki podjąć, czy wciąż mieć nadzieję?
Czy dać sobie spokój, czy to wszystko jednak jest bez sensu...
Mam odczucie, że już nigdy kogoś takiego nie spotkam...
Proszę o zrozumienie.... I radę.

2 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-03-07 22:26:42)

Odp: Dziwna sytuacja, w której powoli zaczynam się gubić.
maydayovsky napisał/a:

Stwierdziła, że wie o tym. Wie też, że on nią manipuluje i trzyma na smyczy z kolczatką, którą zaciska kiedy ona chce się uwolnić.

Bzdura, nie można być "na siłę" z kimś w związku jeśli się tego nie chce.
Dla Niej nie jesteś na tyle ważny, aby zaryzykować przyjaźń/związek z aktualnym partnerem. Coś czuję, że bardzo dużo nie wiesz o Ich relacji i zbyt bardzo wierzysz w Jej słowa, które są subiektywną relacją Jej odczuć, bądź co gorsza kłamstwami (które mają wzbudzić w Tobie zainteresowanie i chęć pomocy).

Jeśli czujemy, że związek jest dla Nas męczarnią/nie ma przyszłości to go kończymy. Trochę zachowuje się jak kobiety szukające "skoku w bok" - te same gadki, że tak Jej źle i Ty jesteś jedyną miłością, ale odejść nie może, bo... czarno to widzę.

3 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2015-03-07 22:37:05)

Odp: Dziwna sytuacja, w której powoli zaczynam się gubić.

Maydayowsky, jedno jest pewne, nie ona jedyna na tym świecie. Każdy zauroczony (niekoniecznie nawet zakochany), twierdzi że "drugiej takiej nie znajdzie". Kobiety też tak piszą niemalże w każdym podobnym do Twojego wątku. Jednak większość z tych osób, nie tylko znajduje swoje szczęście (po tej "jedynej/jedynym") ale i jest szczęśliwa. Jak nie za pierwszym, to za drugim bądź trzecim razem. Takie jest życie, nie zawsze "ta jedyna/ten jedyny" jest dla nas, czasami okazuje się nią/nim ktoś zupełnie inny.
Wracając jednak do Twojego pytania. Jakie kroki podjąć, czy wciąż mieć nadzieję...?
Siostra bardzo dobrze Ci odpowiedziała. Poczekać możesz przez jakiś czas, miesiąc, dwa... Nie pozwól jednak sobą manipulować, nie stań się kołem zapasowym i pluszowym misiem, który służy do ocierania łez.
Jak dla mnie, to ona po prostu kalkuluje, czy nie lepiej zostać z tym już znanym, zamiast ryzykować nowe, niepewne.
Nie czekaj zbyt długo.

4

Odp: Dziwna sytuacja, w której powoli zaczynam się gubić.

Szukasz odpowiedzialnej, normalnej dziewczyny, a latasz za kimś kto zdradza swojego faceta? Jakos bycie odpowiedzialnym nie łączy mi się z kiszeniem sie 3 lata w związku z kimś z kim się nie chce być.

5 Ostatnio edytowany przez maydayovsky (2015-03-08 16:32:16)

Odp: Dziwna sytuacja, w której powoli zaczynam się gubić.

Ogólnie dzięki za rady i komentarz.
Heh, to chyba prawda, że takie fora potrafią wyciągnąć człowieka z chwilowego zagubienia.
Chyba otworzyłyście mi oczy.

Nirvanka!
hmmm. To nie jest tak, że ja się uganiam za nią. Po prostu zaczęło mi troszkę zależeć. Spotykam się z nią raz w tygodniu na max 5 godzin. Czy można to uznać za uganianie się? Czemu tak? A no bo ona tak chciała. Stwierdziła, że nie można za często, z wiadomych przyczyn.
Z początku sam nie wiedziałem, że jest w związku. To przecież ona do mnie napisała pierwsza, nie mogłem tego wiedzieć. Później jak mi o tym napisała, to jakoś  mnie to nie wzruszyło... Może to był błąd? Sam nie wiem...
Czy go zdradza? hmm ciężko mi to stwierdzić w zaistniałej sytuacji. Może jakaś zdrada w tym jest, przecież spotyka się ze mną w tajemnicy. Ale.... Oprócz przytulenia i buziaka w policzek, który dostałem do niczego więcej nie doszło...
Nawet gdyby chciała nagle czegoś więcej, to sam bym jej powiedział żeby najpierw pozałatwiała swoje sprawy...
Co do drugiej części wypowiedzi to się z Tobą zgodzę.
To też mi pomogło Podbudowało.
Sam miałem takie myśli jak wy, ale teraz to już wiem, że taka jest rzeczywistość.
Dzięki wam bardzo wink

6

Odp: Dziwna sytuacja, w której powoli zaczynam się gubić.
maydayovsky napisał/a:

Czy go zdradza? hmm ciężko mi to stwierdzić w zaistniałej sytuacji. Może jakaś zdrada w tym jest, przecież spotyka się ze mną w tajemnicy. Ale.... Oprócz przytulenia i buziaka w policzek, który dostałem do niczego więcej nie doszło...

Bardzo źle myślisz. Jak widać Ona potrzebuje kochanka, bo może otrzymuje za mało czułości od partnera i szuka tego u Ciebie? Może seks z Jej aktualnym partnerem jest jak najbardziej satysfakcjonujący (dlatego nie szuka tego typu wrażeń u Ciebie, a może niedługo zacznie)?

Jedno wiem na pewno, jeśli chcesz z Nią być niech odejdzie od aktualnego partnera.

7

Odp: Dziwna sytuacja, w której powoli zaczynam się gubić.

Witajcie wink
Aa no wiem, że dosyć dawno nic nie pisałem, ale to z braku czasu.

Ale wróćmy do końcówki historii z pierwszego postu.

Miał być tydzień przerwy, bez jakiegokolwiek kontaktu.
Ja sie tego trzymałem, w końcu to była jej prośba.
Pierwszego dnia wieczorem nie wytrzymała i napisała "wiedz, że mi ciężko" - Brzmi to trochę jednoznacznie. Tęskni i zależy jej.
Oczywiście nic nie odpisywałem.
Drugiego dnia na wieczór napisała "daj jakiś znak, odezwij się" - ponownie, martwi się.
Odpisałem, że wszystko okej itp.
Następnego dnia wyszła między nami konwersacja składająca się z 4 smsów.
Rano, będąc w drodze do pracy przypadkowo puściłem jej "strzałkę".
Kiedy wstała napisała, czy coś się stało. Wyjaśniłem, że nie, że to tylko pomyłka.
Napisała, że nic się nie stało i w sumie to się ucieszyła. - ponownie, tęskni i zależy.

Czwartego dnia po powrocie do domu, wchodzę na pocztę a tam mail.
Trochę się rozpisała.
W skrócie.
Pisała, że już dłużej nie potrafi. Że potrzebuje kontaktu ze mną, że ciągle o mnie mysli, że strasznie tęskni.
Nie potrafi jeść, spać, normalnie funkcjonować.
Że od 3 dni ma strasznego doła, że powrócił jej depresyjny stan sprzed okresu kiedy mnie poznała.
Że już nie daje rady...

Zrobiło mi się przykro. Po tym "wymusiłem" spotkanie.
Pospacerowaliśmy, porozmawialiśmy, trochę ją pocieszyłem.
Było okej.
Na koniec spotkania stwierdziliśmy, ze wszystko wraca do normy, jak na razie. Tylko chce 2 tygodnie przerwy od spotkań.
Uścisk na pożegnanie i do domu.
Wszystko jako tako się układało. Utrzymywaliśmy kontakt, czasem smsy, czasem mail, czasem telefonicznie...

Po weekendzie coś zaczęło się psuć. To znaczy, brak kontaktu.
Jakoś nie chciała pisać prawie wcale. (nie, nie jestem z tych co się narzucają)
Stwierdziłem, że ma swoje sprawy więc okej. Nie odzywam się. Będzie miała czas to sama się odezwie.
I odzywała się. Wieczorami, przed snem.
Kilka wiadomości o zajęciach podczas dnia i dobranoc.
I trwało to tak tydzień.

W końcu w niedzielę napisałem jej maila, z zapytaniem "co się dzieje".
Oczywiście napisałem to troszkę bardziej rozlegle i w inny sposób.
No i w końcu wytłumaczyła o co chodzi.
Stwierdziła, że chce spróbować ze swoim obecnym ostatni raz. Że tylko wtedy nie będzie miała wyrzutów sumienia jesli go zostawi.
Bo mimo, że nic do niego nie czuje to chce być tego pewna. Że nie będzie niczego żałować.
Twierdzi, ze chce mu dać szanse bo on nagle się zmienił. Dla niej, zmienił w sobie wszystko. Wszystkie wady, które jej przeszkadzały...
Czy to nie jest tylko gra?
Przecież ludzie się nie zmieniają, a przynajmniej nie tak nagle i na pewno nie wszystko. Przecież nie da się zmienić charakteru.
Już wcześniej się z nim rozstawała itp... I po ponad roku walącego się związku on się zmienia jak ona chce odejść?
Nie życzę jej źle, ale... Wydaje mi się, że jeszcze będzie żałowała pewnych decyzji...

Napisała, że to jej 100% pewna decyzja.
Stwierdziłem, że okej. Przecież nie będę jej dręczył...


Później trochę jeszcze rozmawialiśmy. Rozmawialiśmy co "z nami".
Trzymamy się tego, że kontakt nam zostanie w relacji czysto przyjacielskiej.
Międzyczasie w rozmowie wyszło kilka rzeczy.
Pisała, że jej na mnie zależy i inne takie tam.

I teraz pytanie do kobiet. Jak to wszystko rozumieć? big_smile
Czy kobiety tak już mają? Tak nagle zmieniają zdanie o 180 stopni?
Wcześniej tęskniła, a teraz nagle nie?

Wczoraj się do mnie odezwała bo potrzebowała pocieszenia w pewnej sprawie...
Przecież mogła się odezwać do "swojego", albo do kogoś innego.

Zgubiłem sie w tym wszystkim big_smile
Wiem tylko, że już nie czekam. Szkoda, ale nie czekam. Nie chcę być niczyim więźniem.
Jeszcze na koniec maila napisała mi "jeśli mój stan się zmieni na wolny, na pewno się odezwę"
To chyba jest śmieszne....

Nie mam depresji, ani nic z tych rzeczy.
Zwyczajnie odczuwam delikatną pustkę i smutek. Ale przejdzie, wiem o tym wink

Pozdrawiam! wink

8

Odp: Dziwna sytuacja, w której powoli zaczynam się gubić.
maydayovsky napisał/a:

Jeszcze na koniec maila napisała mi "jeśli mój stan się zmieni na wolny, na pewno się odezwę"
To chyba jest śmieszne....

Maydayowski, to więcej niż śmieszne, to żałosne. Tym zdaniem według mnie powinna się pogrążyć w Twoich oczach.
Nie jest warta zachodu.
Wiesz jak równie dobrze mogła to zdanie napisać? "Jak znudzi mi się obecny facet, to dam Ci znać, czekaj na mnie." A te wszystkie brednie o tym że tęskni, że nie może wytrzymać bez kontaktu, to wiesz po co? Żeby upewnić się że ma Cię w zapasie, że nie zapomnisz o niej i będziesz czekać cierpliwie aż księżniczka się znudzi aktualnym chłopakiem (albo aktualny chłopak będzie miał dość i kopnie ją w tyłek za podobne fochy).
Daj sobie spokój.
Ja bym jej odpisała na tego maila krótko i zwięźle... "nie kłopocz się księżniczko, bo będzie za późno, właściwie już jest za późno" wink

9

Odp: Dziwna sytuacja, w której powoli zaczynam się gubić.

Byłeś wyjściem awaryjnym, sposobem na rutynę w jej obecnym związku. Nie czekaj, nie warto.

10

Odp: Dziwna sytuacja, w której powoli zaczynam się gubić.

Kontynuacja dziwnych zachowań. Ciąg dalszy.


Więc cała (kolejna) "dziwna" sytuacja polega na tym, że dziewczyna z ww tematu chciała praktycznie zerwać kontakt, a teraz potrafi mieć pretensje, że się nie odzywam.
Mi już praktycznie jest obojętna po tym wszystkim, trochę sobie uświadomiłem (pomogły oczywiście forumowiczki wink )
I na pewno nie czekam.
Ale nie w tym rzecz. W czasie kiedy informowała mnie o swoich decyzjach prosiła też o to aby bardzo mocno ograniczyć kontakt.
Żeby jakiś tam utrzymać, ale bez przesady. Żeby odzywać się tylko wtedy kiedy ktoś będzie tego potrzebował.
No i dobra. Mi to w sumie obojętne.
Po 3 dniach odezwała się, że jest jej bardzo źle. Spotkała ją znów bardzo niefajna sytuacja życiowa.
Odezwała się, no i okej. Pocieszyłem ją kilkoma słowami.
Następnego dnia napisała mi maila, w którym napisała kilka rzeczy. Ogólnie życiowych itp. I ponownie napisała, że tęskni, że brakuje jej mojego towarzystwa, że przy mnie potrafi się zawsze odstresować itp.
Myślę sobie "no tak, pewnie znowu jakaś gierka". Dostaję od niej jeszcze smsa "dobrze, że jesteś".
No i okej.
Później w jakiejś krótkiej rozmowie smsowej pyta się mnie "powiedz mi jak to z Tobą jest. Czy boisz się do mnie pisać?"
Napisałem jej, że przecież prosiła o taki ograniczony kontakt i tego się trzymam, po czym odpisała "ok. czyli jest gorzej niż myślałam". WTF?
Jeszcze w zeszłym tygodniu wcale nie rozmawialiśmy wieczorem, za to wczoraj? Sama ciągle do mnie pisała.
Coś tam jej odpisywałem delikatnie "zlewczo" tak, że normalnie by się kontynuować nie chciało, a ta odpisywała...
Jak napisałem jej, że zasypiam i narka itp. To ona sama napisała "dobranoc; )))".
Wiem, że niby zwykłe słowo, ale nie pisała mi go wcześniej, zawsze było jakieś "pa" czy coś takiego...
Chciała odzewu tylko w ważnych sprawach, a teraz nagle chce pisać o pierdołach?

Jak to wszystko rozumieć? Czy ona nadal chce mieć mnie w rezerwie czy jak? (pewnie tak, ale to mi się już nienormalne robi : D )
To się już śmieszne robi powoli...albo śmieszne i żałosne jednocześnie...
Ale przyznam, że jestem ciekaw co będzie dalej. Tak czysto z ciekawości.
Co o tym sądzicie?



Moderacja ma rację ; )
Tak, znam regulamin, jednak uznałem, że inny dział lepiej może spasować.
NIe przemyślałem tego najlepiej.
Wybaczcie! ; )

11

Odp: Dziwna sytuacja, w której powoli zaczynam się gubić.

zgadzam się z poprzedniczkami, trzyma Ciebie w rezerwie jak znudzi sie jej obecny chłopak, nie wiem czemu Ty jej odpisujesz... mówisz, że jest Ci obojętna, ale i tak nadal Ciebie ciekawi, skoro podjęła taka decyzje, że zostaje to zerwij kontakt bo inaczej zmarnujesz czas na życie w 3 nie warto, jej zachowanie jest żenujące wink

12

Odp: Dziwna sytuacja, w której powoli zaczynam się gubić.

O ile po pierwszym poście byłabym jeszcze skłonna uważać, że może faktycznie dziewczyna się waha, bo rzucenie się ze "starego znanego" w "nowe nieznane" nie dla każdego jest takie super łatwe i czasem w grę wchodzi uzależnienie od drugiego człowieka i ple, ple, ple... o tyle po dalszych postach zgodzę się z przedmówczyniami. Albo jej się nudzi i szuka wrażeń, albo jesteś kołem zapasowym, gdyby jednak te wszystkie wady obecnego nie zniknęły. Możliwe, że wyczuwa, że nie jesteś już tak zaangażowany, nie jesteś na każde zawołanie i stąd jej zmiana zachowania. Próba zwrócenia na siebie uwagi nowymi rzeczami.

13 Ostatnio edytowany przez maydayovsky (2015-04-03 13:56:55)

Odp: Dziwna sytuacja, w której powoli zaczynam się gubić.
marleox napisał/a:

nie wiem czemu Ty jej odpisujesz... mówisz, że jest Ci obojętna, ale i tak nadal Ciebie ciekaw

Masz rację. Niepotrzebnie odpisuję. Ale jeśli o kwestię "olewania" kogoś tak 100% to nie potrafię. I to nie chodzi o nią, ale ogólnie.
Nie jestem typem człowieka obrażalskiego. Tak nagle nie umiem. Zwłaszcza, że ona wypisuje różne dziwne rzeczy. Mam udawać przed samym sobą, że wiadomości od niej to tylko reklamy? big_smile - Może to jest rozwiązanie?
Na pewno nie dam się jej zmanipulować ; )
A ciekawy jestem naprawdę. Może problem jest na tle psychiki?

Ale do rzeczy, bo znowu jestem w szoku jej zachowaniem big_smile
Od wtorku nie odzywałem się nic. Nawet nie czułem potrzeby kontaktu z nią, już o niej zapominam powoli.
W środę około 22.30 dostaję od niej sms. "Chciałam Ci życzyć dobrych znów ; )"
Następnie około północy dostaję kolejnego, dosyć długiego smsa.
Wstawię tylko kilka tekstów bo przepisywanie całego to bezsens.
"Czuję smutek kiedy nie mam z Tobą kontaktu"
"Jak nie widzimy się dłużej to zaczynam tęsknić"
"Wiedz, że to jak jest mi się nie podoba"
"Mam Cię głęboko w serduchu i w myślach"

Oczywiście nic nie odpisałem bo już spałem.
Odczytałem rano, wciąż bez odzewu z mojej strony.
Pod wieczór jakoś zaczęła się wymiana smsów.
Z mojej strony powaga i dystans.
Pisze mi, że coś zmieniło się ostatnio u niej w podejściu do życia, że ma ochote korzystać z niego, a nie stać z boku i patrzyć jak życie leci obok. Że chce zacząć żyć na 100%.
Że jeśli kiedyś nadarzy się okazja to "pozwoli" ukraść mi pocałunek, bo ona tego chce.
Kiedy zapytałem czego tak naprawdę chce, że przecież mnie skreśliła, że ja już mam to gdzieś to odpisała, że chce odbudować znajomość ale tylko na poziomie przyjaźni.
Chce się ze mną przyjaźnić itp.
Wytłumaczyłem, że przecież przyjaciele nie piszą co 2 dzień, że tęsknią itp.

W końcu zakończyłem całą gadkę "rób co chcesz"...

To jest jakaś komedia.
Żenua.

14

Odp: Dziwna sytuacja, w której powoli zaczynam się gubić.

proponuje tak jak napisałeś, traktować jej wiadomości jak reklamy olać ją zupełnie wink

15 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2015-04-03 19:09:03)

Odp: Dziwna sytuacja, w której powoli zaczynam się gubić.
maydayovsky napisał/a:

Od wtorku nie odzywałem się nic. Nawet nie czułem potrzeby kontaktu z nią, już o niej zapominam powoli.

Oszukujesz sam siebie i nas przy okazji. Wcale nie zapominasz o niej, tylko wciąż myślisz "co, dlaczego i po co" ona Ci napisała. Analizujesz każde jej słowo, każdego smsa, rozkładasz wszystko na czynniki pierwsze.
Ona z kolei widzi to, bo poznała Cię na tyle iż wie że wciąż się łamiesz. Dlatego ona nie daje spokoju i wciąż "podtrzymuje ogień". Między wierszami dodaje tylko dla własnego bezpieczeństwa "przyjaciele", "pozwolę ukraść pocałunek"... czytaj to tak "będzie tak jak było, bo tak mi się podobało, jedynie inaczej to nazwę bo robienie w konia nie brzmi zbyt fajnie".
Krótko mówiąc...dziewczyna ma Cię cały czas w garści i dopóki nie zerwiesz z nią kontaktu to nic się nie zmieni. Ona chce mieć i chłopaka i Ciebie w zapasie. Póki co, dość nieźle jej się to udaje. Tylko od Ciebie zależy jak długo jeszcze. I nie wykręcaj się, że nie umiesz "tak ogólnie". Jeśli chcesz na prawdę to zakończyć, to naucz się.

16

Odp: Dziwna sytuacja, w której powoli zaczynam się gubić.
Margolinka napisał/a:

Oszukujesz sam siebie i nas przy okazji. Wcale nie zapominasz o niej, tylko wciąż myślisz "co, dlaczego i po co" ona Ci napisała. Analizujesz każde jej słowo, każdego smsa, rozkładasz wszystko na czynniki pierwsze.

hmm.
Jeszcze w zeszłym tygodniu przyznałbym Ci rację, jednak dziś jest tak jak napisałem.
Nie odzywam się wcale i zlewam. Przedstawiłem na forum kolejną sytuację bo zastanawiam trochę.
Zastanawiam się już nie nad tym czego ona chce, a nad tym czy ona faktycznie nie ma problemu w głowie.
Tak wiem, że tego też nie powinienem robić. I właśnie przestaję.
Dobrze jest mieć przyjaciół, którzy potrafią wstrząsnąć człowiekiem i przemówić do rozsądku.
Każdy mówi to samo, a wszyscy przecież nie mogą się mylić.
Margolinko Twoje słowa również są pomocne i coś uświadamiają.
Dzięki ; )

17 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2015-04-04 18:05:37)

Odp: Dziwna sytuacja, w której powoli zaczynam się gubić.
maydayovsky napisał/a:

Zastanawiam się już nie nad tym czego ona chce, a nad tym czy ona faktycznie nie ma problemu w głowie.

Ona nie ma "problemu w głowie", po prostu jest zwykłą manipulatorką i tyle. Robi to, bo tak jej wygodnie. Nie chce wybierać, chce mieć wszystko naraz.
Do tej pory to Ty miałeś "problem w głowie" ... ją wink Dlatego wciąż zastanawiałeś się nad tym co ona mówiła i pisała do Ciebie.
Oby było prawdą to co piszesz, że masz to już za sobą.
Powodzenia życzę smile

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Dziwna sytuacja, w której powoli zaczynam się gubić.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026