Murzynka uwielbiałam jako mała dziewczynka - potrafiłam zjeść ogromne ilości, a mama musiała go piec co trzeci dzień
. Najlepszy był z kawałkami czekolady i orzechów, mmm...
Mój ulubiony przepis to:
5 łyżeczek kakao
250 g margaryny
4 łyżki mleka lub wody
1,5 szklanki cukru
1,5 szklanki mąki pszennej
4 jajka
1 łyżeczka proszku do pieczenia
Margarynę rozpuszczam w rondelku.
Dodaję cukier (te 1,5 szklanki) i mieszam aż się rozpuści (a przynajmniej znacznie zmniejszą się ziarenka). Potem dodaję mleko (lub wodę) i kakao. Cały czas mieszam, aż się wszystko połączy. Jak zaczyna wrzeć to zmniejszam ogień, ogólnie nie należy doprowadzać do bulgotania, raczej dłużej, ale na malutkim ogniu.
Polewa kakaowa stygnie, w międzyczasie ubijam białko na sztywną pianę (można dodać małą łyżeczkę cukru do ubijania). Dodaję żółtka, mąkę i proszek do pieczenia a także 4/5 części wystudzonej (po prostu nie gorącej, ale lekko ciepła może być) zawartości rondelka i mieszam dokładnie.
Dodaję żółtka, mąkę i proszek do pieczenia a także 4/5 części wystudzonej (po prostu nie gorącej, ale lekko ciepła może być) zawartości rondelka i mieszam dokładnie.
Murzynek przygotowanie wg przepis
Podłużną foremkę (dużą ok 35 x 12 cm) wykładam papierem, smaruję lekko tłuszczem i wylewam ciasto. Na 40 minut wstawiam do nagrzanego do 200 C piekarnika.
Po wyjęciu ciasta, układam je na półmisku. Można podgrzać (na nowo) resztę polewy i smarować całe ciasto.
