czesc dziewczyny, dlugo czytalam te forum i postanowilam napisac.
tak jak wy, czekam na swego pana:P
rok temu byl 7miesiecy zagranica(co miesiac przyjezdzal na 3dni), potem rok czasu byl...mimo ze przed wyjazdami mieszkalismy i jestesmy malznstwem, mam dzieci to jak worcil to pierwsze miesiace byly masakra, normalnie na nowo sie docierac, on ciagle z pytaniami co gdzie jest, ja wiecznie wsciekla ze cos nie tak zrobione...gdy sie dogadalismy i zaczelo znow byc super pewnego lutowego dnia zadzwonil kolega ze znow jest praca...maz w przeciazu 3dni byl na urlopie bezplatnym, spakowany i gotowy do drogi. i tak pracuje tam, luty, marzec(byl na swieta) kwiecien, maj...byl teraz na poczatku maja, pojechal 11maja spowrotem i nie bedzie go do 21czerwca, do naszej rocznicy slubu....
dzis spedzam sama dzien matki, niedlugo dzien dziecka, pozniej moje urodziny i bede sama....
tak jak tu wiekszosc dziewczyn nienawidze weekendow!a niedziele to najbardziej! teraz moje dzieci spia a ja siedze na netkobiety zeby poszukac wsparcia bo lzy cisna mi sie na oczy...
maz teskni, walczy ze soba aby wytrwac, ja tu zawalam sie praca aby nie miec czasu myslec i tak np nastpeny tydzien bede pracowac caly bez poniedzialku od 7 rano jak wyjezdzam to wracao 19-20 no i ok, dzien z glowy... dzis mam wolne odpoczywam i tesknie.
ja niestety nie mam innych poza dziecmi, znajomi sie wykruszyli wiec siedze sama
no i te ciagle pytanie CZY WARTO TAK ZYC?
fiansowo warto, maz za kwiecien zarobil tyle co w polsce za 5-6miesiecy w polsce
ale jak wazny jest pienadz?
az tak wazny ze zycie rodzinne naraza sie? przeciez mozemy nie wytrzymac, jestesmy mlodzi a krew nie woda...
maz pojechal zarobic na dom...nie majac nic to zapowiada sie perspektywa takiej pracy na lata...
dom jest wazny, bo aktualnie bedziemy zmieniac 3raz stancje na takich najemcow trafiamy ale coraz czesciej odechciewa mi sie tego domu i wolalabym mieszkac w przyczepie kepinogowej ale w koncu z mezem!:(