Marni on pracuje tam, mówi że za 2 - 3 lata wróci. Ja tutaj w tym roku kończę studia... on mówi, że chce żyć w Polsce, ale kiedy to nie wiem...
5 526 2012-12-03 23:06:34
Podobne tematy
5 527 2012-12-03 23:52:27
2-3 lata to długi okres czasu,ty kończysz studia zaczniesz tu pracę i zaczniesz samodzielne życie tutaj on tam,ciężko będzie tworzyć jakoś wspólnotę tyle kilometów od siebie,Ja uważam że związek na odległość jest wporządku na rok,półtora jakoś da się przeżyć,i tu nie chodzi tylko o tęsknotę ale dorośli ludzie którzy tworzą związki,mają jakieś wspólne dążenia,tworzą jakąś wspólnotę i układają sobie życie,a trudno układac sobie życie z kimś z kim widzimy się raz na pół roku,takie jest moje zdanie dlatego uważam że jeśli ludziom na sobie zależy i chcą żyć razem to jedna strona musi ustąpić i dołączyć do ukochanej/ukochanego
5 528 2012-12-04 15:04:54
Rok. Rok to taka granica do przełknięcia. Potem leci z górki, ale górki uczuciowej. Bo człowiek zdaje sobie sprawę, że rozmowy, smsy i zapewnienia na dłuższą metę nie wystarczają.
Ja obecnie mam z górki. Mi już jest wszystko jedno i w niejednej sytuacji czuje się "uwiązana", bo niby jestem z kimś, a z nim nie jestem i co mam robić?
5 529 2012-12-04 16:15:39
Rok. Rok to taka granica do przełknięcia. Potem leci z górki, ale górki uczuciowej. Bo człowiek zdaje sobie sprawę, że rozmowy, smsy i zapewnienia na dłuższą metę nie wystarczają.
Ja obecnie mam z górki. Mi już jest wszystko jedno i w niejednej sytuacji czuje się "uwiązana", bo niby jestem z kimś, a z nim nie jestem i co mam robić?
Co masz zrobic , pwoiedziec STOP ! Jesli uwazasz ze masz juz z gorki to pomysl jestes uwaziana nie mzoesz miec teraz kogos w tej chwli gdys sie rozstala mogla bys szukac milosci na miejscy . Ale wiem ze to jest dosc ciezkie ;( ehhh to samo i ja mam ![]()
5 530 2012-12-04 16:32:07
No właśnie - też wydaje mi sie, że na początku się tęskni, czeka itd. A potem się ochładza, uczucia się dystansują. Poza tym - ja tutaj przeżywam swoją młodość, skończę studia i pójdę do pracy. Gdy on wróci do Polski ja już (oby!) będe po studiach, będe mieć pracę i jakieś plany na przyszłość. Teraz mam dużo znajomych, ciągłe spotkania, imprezy. Gdy skończę szkołę i będe pracować to się zmieni - częściej będę sama. I nagle on przyjedzie i okaże sie, że wszystko to co sobie tutaj sama poukładałam trzeba nagle zmieniać... nie wyobrażam sobie tego...
5 531 2012-12-04 17:21:35
To po co tkwicie w związkach które nie dają wam radości skoro i tak na codzień jesteście same to chyba tak dużo się nie zmieni
5 532 2012-12-04 17:44:23
Jednak coś nie pozwala zakończyć tego. No i nie chcę - mam nadzieję, że on niedługo przyjedzie lub ja tam wyjadę i jakoś się ułoży...
5 533 2012-12-04 21:31:04
Teo napisał/a:Rok. Rok to taka granica do przełknięcia. Potem leci z górki, ale górki uczuciowej. Bo człowiek zdaje sobie sprawę, że rozmowy, smsy i zapewnienia na dłuższą metę nie wystarczają.
Ja obecnie mam z górki. Mi już jest wszystko jedno i w niejednej sytuacji czuje się "uwiązana", bo niby jestem z kimś, a z nim nie jestem i co mam robić?
Co masz zrobic , pwoiedziec STOP ! Jesli uwazasz ze masz juz z gorki to pomysl jestes uwaziana nie mzoesz miec teraz kogos w tej chwli gdys sie rozstala mogla bys szukac milosci na miejscy . Ale wiem ze to jest dosc ciezkie ;( ehhh to samo i ja mam
E tam, szukać miłości na miejscu
Problem polega na tym, że ja wcale na tym miejscu nie chce zostać i czekam tylko na zakończenie mojej edukacji, która już za kilka miesięcy się skończy i lece stąd
No i właśnie tu mam problem. Nibym bym zerwała, a i tak do niego chce jechać. Mogłabym i sama niby, ale to zawsze ciężej, lepiej jak ktoś jest na miejscu i pomoże
Takie to mam dylematy ![]()
5 534 2012-12-05 18:10:39
Cześć Dziewczyny
Dawno nie pisałam,ale dużo się u mnie działo.
W każdym razie dalej jestem ze swoim lubym;-)
Chociaż ciężki to związek (w sensie różnicy charakterów i postrzegania rzeczywistości) to jestem szczęśliwa,że w nim trwam;-)
Obecnie mój facet jest na kolejnym szkoleniu wosjkowym,ale dumna jestem z niego i w chwilach kryzysu spoglądam sobie na zdjecia,które mi powysyłał z zajęć.
Teo ;-)
Heh cóż za dylematy... Ja bym chyba nie zrywała,tylko sobie pojechała, "jakoś" się uStawiła i zobaczyła co dalej!
Może masz takie myśli (o zrywaniu) jakie masz ponieważ sama jakiś kryzys w tym związku czujesz?
Młoda
Przeczytałam Twoje posty...i przeraziło mnie Twoje myślenie. Dziewczyny na prawdę mądrze mówią.
Marni:)
Bardzo miło mi się czyta Twoje wypowiedzi!
Heh jak będę miała kryzys (jęczeniowy) to będę błagać o "prostowanie mnie".
5 535 2012-12-05 22:24:51
Teo ;-)
Heh cóż za dylematy... Ja bym chyba nie zrywała,tylko sobie pojechała, "jakoś" się uStawiła i zobaczyła co dalej!
Może masz takie myśli (o zrywaniu) jakie masz ponieważ sama jakiś kryzys w tym związku czujesz?
Nie ma kryzysu, jest stagnacja. Albo mi się po prostu znudziło ![]()
5 536 2012-12-05 22:53:53
Shiva napisał/a:Teo ;-)
Heh cóż za dylematy... Ja bym chyba nie zrywała,tylko sobie pojechała, "jakoś" się uStawiła i zobaczyła co dalej!
Może masz takie myśli (o zrywaniu) jakie masz ponieważ sama jakiś kryzys w tym związku czujesz?Nie ma kryzysu, jest stagnacja. Albo mi się po prostu znudziło
:)
Heh jak jest nuda to trzeba namieszać:D
5 537 2012-12-05 22:56:17
Ale żeby nie było też tak, że będziesz w tym związku tylko po to żeby on ci pomógł za granicą... staniesz na nogi i zerwiesz - to jest wykorzystywanie ludzi ![]()
5 538 2012-12-05 23:37:48
Ja nie za bardzo widzę bycia z kimś tylko dlatego żeby pomógł nam za granicą,to taka trochę egoistyczna postawa w momencie kiedy zaczynamy się zastanawiać czy nam się znudziło to coś się skończyło takie jest moje zdanie
5 539 2012-12-06 00:02:21
Nie no zgadzam się, że to postawa dość egoistyczna
Nigdy nie twierdziłam, że egoistką nie jestem ![]()
Poza tym nie twierdzę, że wszystko wzięło i zdechło, bo może się okazać, że to wszystko można bardzo łatwo odbudować tylko trzeba się znaleźć w jednym miejscu dłużej niż kilka dni ![]()
Powiem tak, z moim stanem jest mi bardzo dobrze w chwili obecnej. Może i owszem mnie trochę uwiera, ale nie na tyle, żebym się nad tym strasznie zastanawiała. Poza tym moje chłodne podejście pozwala mi chłodno "stawiać warunki" jakkolwiek strasznie to brzmi
Ale są rzeczy, które dawnymi czasy zostały obiecane, a dotrzymania, ani widu ani słychu, więc pora wyciągnąć odpowiednie wnioski i konsekwencje. Wszystko ma swoje plusy i minusy.
5 540 2012-12-06 03:53:53
Teo jest ci dobrze w związku na odległość? A ile w nim trwasz? (jeśli dobrze zrozumiałam przekaz) ![]()
5 541 2012-12-06 11:51:42 Ostatnio edytowany przez Shiva (2012-12-06 16:29:13)
A ja się przyznam,że dziś mocniej tęsknię za moim.
Wiem,że jest na szkoleniu i ważne jest aby był tam w pełni skoncentrowany. Kontakt mamy i z tego powodu się cieszę.
Chodzi chyba o to,że trochę się o niego martwię. Mianowicie do zeszłego miesiąca był na zwolnieniu lekarskim ponieważ został ranny. Teraz wrócił do pracy "na pełnych obrotach". Mają zajęcia typowo bojowe, przygotowujące do wyjazdu na misje, a poza tym wiem,że oddział mojego "lekkiej roboty" nie robi.
No i jak tak jesteśmy na odległość a ja mam gorszy dzień to po prostu chciałabym go widzieć,przytulić się i mieć pewność,że jest cały.
Musiałam się wygadać,teraz biorę się w garść i idę na wieczorne zajęcia.
Teo
Myślę,że warunki trzeba umieć stawiać. Poza tym jeśli o kwestię egoizmu chodzi to czasem też tak trzeba. Warto jest spojrzeć na chłodno i z dystansem i zastanowić się czy obecny stan jest satysfakcjonujący.
5 542 2012-12-06 18:17:38
Rozumiem że chodzi ci o zaręczyny bo już kiedyś pisałaś że dajesz jeszcze rok chłopakowi na oświadczyny z tego co pamiętam
nie wiem wydaje mi się że miłość jest pozbawiona kalkulacji i chyba egoizmu też,choć zgadzam się że czasem trzeba umieć twardo postawić na swoim,tak jak już pisałam kiedyś związek na odległość jest dobry na krótką metę,bo z czasem każda osoba zaczyna żyć swoim życiem,ma swoje sprawy,swoich znajomych swoją pracę i pisanie i rozmowa nie wystarcza,bo ile można slyszeć że ktoś nas kocha skoro na codzień tak naprawdę nie można liczyć na swoją połówkę skoro z każdym problemem trzeba sobie radzić samemu,poza tym zgodzę się z Teo że to też taka dziwna sytuacja bo niby się jest w związku i jest się zajętą,a tak naprawdę na codzień jest się samej
5 543 2012-12-06 20:14:09
Teo jest ci dobrze w związku na odległość? A ile w nim trwasz? (jeśli dobrze zrozumiałam przekaz)
Drugi rok leci ![]()
Rozumiem że chodzi ci o zaręczyny bo już kiedyś pisałaś że dajesz jeszcze rok chłopakowi na oświadczyny z tego co pamiętam
nie wiem wydaje mi się że miłość jest pozbawiona kalkulacji i chyba egoizmu też,choć zgadzam się że czasem trzeba umieć twardo postawić na swoim,tak jak już pisałam kiedyś związek na odległość jest dobry na krótką metę,bo z czasem każda osoba zaczyna żyć swoim życiem,ma swoje sprawy,swoich znajomych swoją pracę i pisanie i rozmowa nie wystarcza,bo ile można slyszeć że ktoś nas kocha skoro na codzień tak naprawdę nie można liczyć na swoją połówkę skoro z każdym problemem trzeba sobie radzić samemu,poza tym zgodzę się z Teo że to też taka dziwna sytuacja bo niby się jest w związku i jest się zajętą,a tak naprawdę na codzień jest się samej
Nie, nie o zaręczyny chodzi, nawet o tym nie pomyślałam
O inne sprawy, takie bardziej życiowe (jakby zaręczyny życiowe nie były
), takie przyziemne, o!
No i tak jak piszesz, ile można słuchać, że się jest kochanym. Równie dobrze mogę to sobie nagrać i puszczać przed snem, efekt taki sam. Teraz związek jest obecny tylko w głowie. Wiem, że on tam sobie jest, mamy kontakt, gadamy, ok. Tak jak z dobrym internetowym kumplem
Miłość to jednak jest fizyczna, przytulanie, dotyk, wytworzone synapsy i chemiczne substancje w mózgu. Z resztą już dawno odkryli, że miłość jest narkotykiem dla mózgu, dlatego brak drugiej osoby na początku jest jak odwyk dla narkomana. Ja chyba przeszłam już detoks i mogę powiedzieć, ze jestem "czysta"
Mogę ćpać od nowa, tylko pytanie czy chce ćpać do samo?
5 544 2012-12-06 20:33:44
Teo powinnaś dostać nagrodę! super to zmetaforyzowałaś z tym ćpunem
związek i miłość to właśnie w dużej mierze fizyczność seks dotyk przytulanie to podnosi endorfiny i wytwrza w głowie hormony odpowiedzialne za przywiązanie,a na odległosć to tylko słowa
5 545 2012-12-06 22:25:13
Teo powinnaś dostać nagrodę! super to zmetaforyzowałaś z tym ćpunem
związek i miłość to właśnie w dużej mierze fizyczność seks dotyk przytulanie to podnosi endorfiny i wytwrza w głowie hormony odpowiedzialne za przywiązanie,a na odległosć to tylko słowa
A dziękuję
Każdą nagrodę chętnie przyjmę ![]()
5 546 2012-12-07 18:23:57
No własnie, Teo dobrze to wszystko napisałaś!! Podoba mi się z tym internetowym kumplem - dokładnie tak zaczynam mój związek odbierać... czasami mnie żal weźmie i troche mu dowalam, ale wiem że jemu też jest tam cięzko.... ostatnio mówił, że chce ze mną życie spędzić, ja pytam "na skype?"... wiem wiem zimna suka jestem
dlatego jest mi z tym ciężej...
5 547 2012-12-07 18:31:34
No własnie, Teo dobrze to wszystko napisałaś!! Podoba mi się z tym internetowym kumplem - dokładnie tak zaczynam mój związek odbierać... czasami mnie żal weźmie i troche mu dowalam, ale wiem że jemu też jest tam cięzko.... ostatnio mówił, że chce ze mną życie spędzić, ja pytam "na skype?"... wiem wiem zimna suka jestem
dlatego jest mi z tym ciężej...
Ale Twoja reakcja jest zupełnie normalna
Bo oni tak w przypływie smutku takie farmazony pieprzą, a potem jak co do czego, albo ma się zorganizować i zdeklarować, to on nie wiem, on nie gotowy, nie wróci, nie wyjedzie, zawsze jakieś "ale" ![]()
5 548 2012-12-08 12:13:16
Ogólnie rzecz biorąc przychodzi w końcu taki moment,że liczą się konkrety.
5 549 2012-12-08 14:05:44
U mnie na konkrety stanowczo za wcześnie, ale póki co ja jestem jego pewna...
jak przyjedzie na święta to ja mu to wszystko konkretnie wytłumacze ![]()
5 550 2012-12-08 21:38:39
Mnie natomiast się do konkretów nie spieszy ;-)
5 551 2012-12-08 22:15:53
Oj mi też nie, ale chciałabym wiedzieć ile to trwać będzie ![]()
5 552 2012-12-08 23:04:01
Oj mi też nie, ale chciałabym wiedzieć ile to trwać będzie
Ale co ile będzie trwać?
5 553 2012-12-10 20:49:22
No ten związek na odległość...
5 554 2012-12-10 23:36:48
No ten związek na odległość...
Trzeba zapytać wyjechanego ![]()
5 555 2012-12-10 23:58:44 Ostatnio edytowany przez LadyAnette (2012-12-11 00:00:25)
Trzeba zapytać wyjechanego
Czy mi się wydaje, czy Twoje nastawienie wobec Twojego faceta i tego związku jest trochę obojętne ? ![]()
5 556 2012-12-11 13:16:22
No ten związek na odległość...
Heh Oto możesz jak najbardziej swojego faceta zapytać.
5 557 2012-12-12 10:18:46
LadyAnette, to pytanie do mnie czy to Teo? ![]()
Nie taka prosta sprawa zapytać, po wyjechany twierdzi, że już niedługo wróci, ale ja znam te powroty zza granicy po paru latach ![]()
5 558 2012-12-12 12:01:02
LadyAnette, to pytanie do mnie czy to Teo?
Nie taka prosta sprawa zapytać, po wyjechany twierdzi, że już niedługo wróci, ale ja znam te powroty zza granicy po paru latach
No wiesz, jak Ci zależy to domagaj się konkretów, a jak nie, to głowy sobie nie zawracaj ![]()
5 559 2012-12-12 16:39:36
Nie taka prosta sprawa zapytać, po wyjechany twierdzi, że już niedługo wróci, ale ja znam te powroty zza granicy po paru latach
Z takim podejściem to pytanie jest bezsensu...
Co z tego,że on Ci powie,że jeszcze tylko rok będziecie na odległość?Piszę to patrząc przez kontekst tych powrotów po latach;-)
5 560 2012-12-13 20:14:23
Ooooj teraz ważne jest tylko to, że za pare dni przyjedzie do Polski ![]()
5 561 2012-12-14 00:31:55 Ostatnio edytowany przez LadyAnette (2012-12-14 00:34:17)
Do Teo ![]()
Hm w ogóle jaka "głupia" sytuacja. Czy ja naprawdę zachowałam się nie w porządku ? Posłuchajcie. Pisał do mnie taki fotograf bo chciał się umówić ze mną na sesję no i coś tam gadałam z nim. Nie powiedziałam o tym swojemu facetowi. Potem ten fotograf wypisywał do mnie, a ja do niego żeby się odczepił bo na sesję się z nim nie umówię. I cały czas to spławiałam. Taki natręt. I powiedziałam dzisiaj o tym swojemu facetowi. Po czym on się wielce wkurzył, że powinnam mu o tym od razu powiedzieć, że on pisał do mnie. Powiedziałam mu, że nie chciałam żebym był zazdrosny, nie chciałam go drażnić ale, że powiedziałabym mu jakby przyjechał, a ten kuźwa dalej swoje, że byłam nie w porządku... ;/
Dziewczyny powiedzcie mi czy ja zachowałam się nie fair w stosunku do swojego faceta ? Bo mi już ręce opadają ![]()
5 562 2012-12-14 12:14:38
Według mnie nie ma najmniejszego powodu do tego, żeby sie na ciebie złościć!!! Nic a nic!!
5 563 2012-12-14 13:38:43
Lady Anette
Moim zdaniem Twój chłopak ostro przesadza z tymi dąsami. Serio.
5 564 2012-12-14 17:04:25
Przesadza i to nieźle! Złości się o to, że ktoś cie podrywa, czy o to, że ty mu nie powiedziałaś?! Bez przesady żeby mówić o wszystkich osobach płci przeciwnej, które do nas piszą!
5 565 2012-12-15 01:48:00 Ostatnio edytowany przez patsle (2012-12-15 02:33:23)
EDYCJA:
pomyliłam wątki ![]()
5 566 2012-12-15 13:37:12
Jak się dzisiaj macie drogie panie?
Mnie choróbsko paskudne dopadło i najpewniej szykuje mi się cały dzień w łóżku.
5 567 2012-12-15 19:58:35
Ja robię porządki przedświąteczne...
zapowiadają się cięzkie dni na uczelni, bo egzaminy...
5 568 2012-12-15 20:20:16
Lady Anette
Moim zdaniem Twój chłopak ostro przesadza z tymi dąsami. Serio.
No właśnie tak też i mi się wydaje tylko jemu to ciężko wytłumaczyć. Chociaż przepraszał wczoraj ale i tak twierdzę, że to niepotrzebne było. Tzn. taka kłótnia.
Nemezys No masz rację...
5 569 2012-12-16 11:31:22
Jak przeprosił - pora zapomnieć, bo to naprawdę błachostka...
Ja czekam na mojego
dzisiaj mija 3 miesiące jak sie nie widzieliśmy i ma być jakoś na dniach (nie chce powiedzieć kiedy żeby zrobić niespodziankę)
5 570 2012-12-16 14:54:03
Jak przeprosił - pora zapomnieć, bo to naprawdę błachostka...
Ja czekam na mojegodzisiaj mija 3 miesiące jak sie nie widzieliśmy i ma być jakoś na dniach (nie chce powiedzieć kiedy żeby zrobić niespodziankę)
![]()
Ale super! Czyli niedługo się spotkacie:D
5 571 2012-12-17 00:33:52
Taaak ja juz od czwartku codziennie mam nadzieje, że to już a ten sie wieczorem na gg pojawia!
Dzisiaj to samo, jutro jeszcze do pracy idzie. Masakra, ileż można na niego czekać... może we wtorek wieczorem będzie, na to mam teraz nadzieję ![]()
5 572 2012-12-17 00:36:59
Jak przeprosił - pora zapomnieć, bo to naprawdę błachostka...
Ja czekam na mojegodzisiaj mija 3 miesiące jak sie nie widzieliśmy i ma być jakoś na dniach (nie chce powiedzieć kiedy żeby zrobić niespodziankę)
No tak też myślę. Ale nadal jest nieznośny normalnie ! Gada mi momentami takie głupoty, że mam ochotę nim potrzepać. Niby żarty ale czasami to nie wygląda tak jakby żartował. Matko 3 miesiące, dość długo
Mój będzie już w piątek wieczorem i chociaż mnie wkurzaa to i tak się cieszę, że go w końcu zobaczę.
5 573 2012-12-17 02:29:30
Jak sie zobaczycie, to wszystkie fochy od razu przejdą! ![]()
a wy ile się najdłużej nie widziałyście z chłopakami?
5 574 2012-12-18 00:21:48
A no masz rację ;D No ja nie widziałam się z moim facetem najdłużej 2 miesiące. I wiecie co Wam powiem, że po pewnym czasie się po prostu przyzwyczaiłam, że go nie ma w Polsce i było ok.
5 575 2012-12-18 04:10:59
Czytam was i czytam
I dziwi mnie strasznie, że w tym wątku pojawia się dużo "wiedzy naukowej". Pisze się o endorfinach, o psychosomatyce miłości... Przepraszam, nie chcę być źle odebrany, ale trąci mi to trywializacją.
Nie uznaję statystycznej miłości, kombinacji hormonów powodującej, że w towarzystwie osoby X czujemy "miło". Gdybyśmy w to uwierzyli - mielibyśmy tragicznie przechlapane. Gdzieś czytałem, że związek między dwojgiem ludzi po trzech latach nie ma nic wspólnego z miłością - przynajmniej w naukowym rozumieniu tego terminu. Bo przyzwyczajamy się do osoby i gospodarka hormonalna wraca do normy.
Filozofując - posłużę się Heraklitem - "nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, bo ani rzeka ani człowiek nie będzie już taki sam". Zmieniamy się pod wpływem doświadczeń. Zatem to nie do osoby się przyzwyczajamy. Tylko wyrabiamy w sobie "matrycę" którą regulujemy swoje relacje z drugą osobą- i to właśnie ona sprawia, że ukochany X, ukochana Y - przestają fascynować. Ale nie dlatego, że przestają się zmieniać. Tylko dlatego, że przez nasze "poznawcze skąpstwo" wyrabiamy w sobie zestaw zachowań, poza który trudno nam wyjść, zestaw "szkieł" przez które patrzymy na partnera. I po trzech latach jesteśmy znudzeni partnerem/partnerką - bo patrzymy w to szare szkło, a tam znowu ta sama szara gęba. Albo dzieje się coś, że szkło spada... I z przerażeniem stwierdzamy, że stoi przed nami zupełni inny człowiek - obcy i daleki. Cóż... Nie jego wina.
Bo miłość, to nie "hormony". To nie bliżej niedookreślona fanaberia zmysłów, która pojawia się i odchodzi bez powodu i bez ostrzeżenia. To braterstwo dusz. Z której wynika, owszem, euforia i szczęście - bo rzadko trafia się na prawdziwie bratnia duszę. Ale obok tej euforii musi iść nasza, całkowicie świadoma decyzja, że to właśnie ta właściwa osoba. Którą przyjmujemy bezwarunkowo - całkowicie, totalnie. Z jej wadami i zaletami. Bez oczekiwań, wniosków i zażaleń. I z którą udajemy w bardzo daleką, wspólną podróż. Którą doceniamy za podjęcie się tej odpowiedzialności, która wspieramy. Która docenia i wspiera nas. Ok, tyle pięknosłowia.
Jak to się ma do miłości na odległość i przez internet?
Mniej więcej tak, że "miłość na odległość" jest problemem tylko, póki koncentrujemy się na fizyczności. Gdy skoncentrujemy się na tym, co jest poza fizyką - odległość traci na znaczeniu, nie odbierając smaku kontaktowi fizycznemu.
Mówię to z perspektywy człowieka, którego od tej najważniejszej w życiu osoby dzieli 500km, góry, jej praca, jej studia, moja praca i moje studia.
Pozdrawiam:)
5 576 2012-12-18 18:51:00
Woombatt... nie do końca zrozumiałam jakie przesłanie jest w tym co napisałeś. Na "endorfinach i psychosomatyce miłości" się nie znam kompletnie więc może nie zrozumiałam... ![]()
Ale hm... czy chcesz przez to powiedzieć, że nie ważne czy widzisz ukochaną osobę codziennie czy raz na pół roku, to i tak po 3 latach to wszystko sie wypali?
I nie zgadzam się z tym, ze w związku na odległość brakuje TYLKO fizyczności. Brakuje też wspólnych szczerych rozmów w cztery oczy, wspólnego zwiedzania świata, załatwiania spraw, wspólnego przyzwyczajenia sie do życia obok siebie. Bo jeśli chcę z kimś rozmawiać przez internet, to mogę znaleźć internetowego przyjaciela, a nie człowieka, z którym chce całe życie spędzić.
5 577 2012-12-18 19:16:18
To była delikatna kpina z "naukowego podejścia"
Psychosomatyka, gospodarka hormonalna - wychodzę z założenia, że miłość to coś więcej. Przepraszam za niespójność posta - późna godzina kaleczyła myśli ![]()
Zamysł był taki, by zwrócić uwagę na problem każdej miłości - brak świadomej chęci do podtrzymania związku w dobrej kondycji, starania się o nią i pielęgnowania. Rutyny. Problem, który miłość na odległość dotyka podwójnie boleśnie.
5 578 2012-12-19 03:08:17
To była delikatna kpina z "naukowego podejścia"
Psychosomatyka, gospodarka hormonalna - wychodzę z założenia, że miłość to coś więcej. Przepraszam za niespójność posta - późna godzina kaleczyła myśli
Zamysł był taki, by zwrócić uwagę na problem każdej miłości - brak świadomej chęci do podtrzymania związku w dobrej kondycji, starania się o nią i pielęgnowania. Rutyny. Problem, który miłość na odległość dotyka podwójnie boleśnie.
Wydawać by się mogło, że związek na odległość jest łatwy bo przecież tyle ludzi żyje w takich związkach. Jednak jak się żyje w takim związku to nie zawsze jest kolorowo. Potrzeba wyrozumiałości od każdego z partnerów, zaufania, a przede wszystkim chęci, wsparcia. Czasami dopada człowieka taka chwila gdzie wątpi w sens tego wszystkiego. Trzeba umieć radzić sobie z problemami samemu. No i wypełnić jakoś swój wolny czas ![]()
5 579 2012-12-19 03:44:08
Zgadzam się w 100%
Ale tak naprawdę - po prostu trzeba się odnaleźć w specyfice relacji. Bo wyrozumiałości, zaufania, ciepła, wsparcia - tego potrzebuje każda miłość.
5 580 2012-12-19 20:06:32
Ja się nie zgodzę że związek na odległość potrzebuje jakiś specjalnych względów, i specjalnego stroszczenia się o niego,o każdą miłość trzeba się troszyć nawet jeśli nasza miłość siedzi na krześle obok to też wymaga troski i pielęgnacji,nie wiem czemu utarło się przekonanie że związki na odległość są trudne? Związek który ma mocne fundamenty, jest oparty na miłości, zrozumieniu i zaufaniu da sobie świetnie radę, a jeśli związek nie ma mocnych fundamentów to to nie jest związek i nie ma o co się troszczyć. Myśle że w wielu przypadkach związek na odległość potrafi być lekarstwem dla rozchisteryzowanych dziewczyn które na każdym kroku chciały by kontrolować chłopaka, napewno nie jest to związek dla małolatek bo wtedy człowiek jest tak rozemocjonowany że może nie udżwignąć tematu
Ja ze swoim chłopakiem nie widziałam się 1,5 roku i daliśmy radę, jesteśmy szczęsliwi i zakochani chyba nawet bardziej niż przed wyjazdem, i z perspektywy czasu ciesze się że bylo nam dane spróbowac na odległość ![]()
5 581 2012-12-19 22:47:10
Ja się nie zgodzę że związek na odległość potrzebuje jakiś specjalnych względów, i specjalnego stroszczenia się o niego,o każdą miłość trzeba się troszyć nawet jeśli nasza miłość siedzi na krześle obok to też wymaga troski i pielęgnacji,nie wiem czemu utarło się przekonanie że związki na odległość są trudne? Związek który ma mocne fundamenty, jest oparty na miłości, zrozumieniu i zaufaniu da sobie świetnie radę, a jeśli związek nie ma mocnych fundamentów to to nie jest związek i nie ma o co się troszczyć. Myśle że w wielu przypadkach związek na odległość potrafi być lekarstwem dla rozchisteryzowanych dziewczyn które na każdym kroku chciały by kontrolować chłopaka, napewno nie jest to związek dla małolatek bo wtedy człowiek jest tak rozemocjonowany że może nie udżwignąć tematu
Ja ze swoim chłopakiem nie widziałam się 1,5 roku i daliśmy radę, jesteśmy szczęsliwi i zakochani chyba nawet bardziej niż przed wyjazdem, i z perspektywy czasu ciesze się że bylo nam dane spróbowac na odległość
Według mnie nawet jeśli związek ma mocne fundamenty to jak ktoś zaczyna żyć na odległość jest większe prawdopodobieństwo, że te fundamenty będą słabnąć niż jak się ma kogoś na miejscu. Jednak da się żyć w takim związku. Moi rodzice żyją tak od dobrych 15 lat.
5 582 2012-12-19 23:23:09
Związek na odległość wiadome, że jest trudniejszy... i na dłuższą metę według mnie nie da rady tak...
ja się ponad 3 miesiące z moim nie widziałam i właśnie na niego czekam, lada chwila ma być
ale nie wyobrażam sobie jak po świętach pojedzie i będe czekać 5 miesięcy na następne spotkanie...
5 583 2012-12-19 23:56:20
Mój wraca w piątek. Ciężko w moim związku, strasznie często się kłócimy, o pierdoły dosłownie. Pada dużo słów które potrafią zaboleć. Już sama nie wiem co robić...
5 584 2012-12-20 00:23:07
Widziałam się z moim!!
prosto do mnie z walizkami przyjechał na chwile i pojechał do domu, bo rodzice czekają na niego, no i zmęczony bardzo, całą dobę jechał...
Kłotnie są najgorsze, bo nie można się przytulić, przeprosić... wszystko za pomocą skypa...
5 585 2012-12-20 02:57:55
Ooo no to super, szczęśliwa widzę ;D
Ja na skype z nim nie gadam bo strasznie mi przerywa. Dzwoni do mnie na stacjonarny bo ma za darmo ![]()
5 586 2012-12-20 09:09:19
To po co się kłócić o bzdury?
5 587 2012-12-20 10:28:49
Szczęśliwa strasznie!!
ale wydawało mi sie, że on tylko wpadł tak na chwile i zaraz jedzie znowu... a tu do końca roku mogę się nim cieszyć! ![]()
5 588 2012-12-20 15:07:25
Lady Anette
To może starajcie się nie kłócić?;>
Nemezys
Cieszę się Twoim szczęściem!!!!
5 589 2012-12-20 16:42:38
Do Teo
Hm w ogóle jaka "głupia" sytuacja. Czy ja naprawdę zachowałam się nie w porządku ? Posłuchajcie. Pisał do mnie taki fotograf bo chciał się umówić ze mną na sesję no i coś tam gadałam z nim. Nie powiedziałam o tym swojemu facetowi. Potem ten fotograf wypisywał do mnie, a ja do niego żeby się odczepił bo na sesję się z nim nie umówię. I cały czas to spławiałam. Taki natręt. I powiedziałam dzisiaj o tym swojemu facetowi. Po czym on się wielce wkurzył, że powinnam mu o tym od razu powiedzieć, że on pisał do mnie. Powiedziałam mu, że nie chciałam żebym był zazdrosny, nie chciałam go drażnić ale, że powiedziałabym mu jakby przyjechał, a ten kuźwa dalej swoje, że byłam nie w porządku... ;/
Dziewczyny powiedzcie mi czy ja zachowałam się nie fair w stosunku do swojego faceta ? Bo mi już ręce opadają
Ja to bym w ogóle głowy sobie nie zawracała jego gadaniem tylko przeszła nad tym wszystkim do porządku dziennego.
Nemezys napisał/a:Jak przeprosił - pora zapomnieć, bo to naprawdę błachostka...
Ja czekam na mojegodzisiaj mija 3 miesiące jak sie nie widzieliśmy i ma być jakoś na dniach (nie chce powiedzieć kiedy żeby zrobić niespodziankę)
No tak też myślę. Ale nadal jest nieznośny normalnie ! Gada mi momentami takie głupoty, że mam ochotę nim potrzepać. Niby żarty ale czasami to nie wygląda tak jakby żartował. Matko 3 miesiące, dość długo
Mój będzie już w piątek wieczorem i chociaż mnie wkurzaa to i tak się cieszę, że go w końcu zobaczę.
A czym Cię wkurza??
Woombatt Nie odległość jest problemem, a niewidzenie się. I nie chodzi o fizyczność, ale właśnie o kontakt. I nie prawda, że uczucia wszystko trzymają i można tak w nieskończoność. W pewnym momencie każda ze stron ma już swoje życie i swoje sprawy i żyje oddzielnie. Żadne uczucia i deklaracje nie pomogą.
5 590 2012-12-20 16:47:40
Pewnie że deklaracje nie wystarczą ale w pewnym momencie któraś strona powinna się była zdecydować na wyjazd,dołączenie do ukochanego i próbę ułożenia sobie życia za granicą, bo szczerze wątpie że ktoś kto jakiś czas mieszka i zarabia za granicą zdecyduje się na powrót do Polski i zycie za marne grosze