No to jeśli on nie planuje zdajzdu na stałe do PL, to widocznie jemu te zaręczyny nie są potrzebne do szczęścia. Bo sam nie wie jak to będzie. Zobacz masz przykład Banibuli, miało być pięknie, miała do niego jechać i wogóle, a teraz ze sobą nie są. Moim zdaniem tu nie ma znaczenia, czy się jest ze sobą rok, czy pięć, żeby to miało być jakimś powodem, żeby się nie zaręczać. Są ze sobą kochają się, to się zaręczają. Ale tak jak dziewczyny mówiły, to wcale nie jest gwarancją na udaną przyszłość. Zerwanie zaręczyn czy rozwody są teraz na porządku dziennym. Pomyśl, czy bycie ze sobą tak jak sama powiedziałaś ''dwa tygodnie w roku'' do końca Cię zadowala. Nie oszukuj sama siebie. Przecież wolałabyś mieć faceta na miejscu, taki, który będzie z Tobą częściej, i przede wszystkim BĘDZIE a nie BĘDZIE BYWAŁ.
Kiedyś byłam z facetem, który wiecznie nie miał na nic czasu, o kinie, czy kolacji nie było nawet mowy. Ostatni sms, który mu wysłałam, brzmiał mniej więcej tak: ''Gdybyś był a nie bywał, byłabym wreszcie czyjaś. (...)'' W dalszej części napisałam mu, że to nie ma sensu, ja się czuje przy nim obco, bo nie mam nawet jak go dobrze poznać. A smsy, czy telefony mi nie wystarczały.
Ja na Twoim miejscu podjęłabym bardziej radykalne środki, już kij z tymi zaręczynami, matką i całą resztą jego rodziny. Po prostu. Albo zjeżdza na stałe, może Ty jedz do niego, a jak nie, to ja sensu w tym nie widzę. Decyzje podejmiesz sama, kochasz go i takie tam, ale zacznij myśleć o sobie i o swoim szczesciu. Pozniej nawet gdybyscie sie pobrali, mieli dziecko, to co bedziesz samotna matka, bo mąż za granicą? No proszę Cię..