A moim zdaniem nie powiennaś mu mówić, że dajesz mu czas do wieczora, czy tydzień, czy dwa. Ustal sama sobie granice, w duchu, nic mu nie mówiąc. Ja zawsze tak robiłam. Ile najdłużej się nie odzywał? Mamy środę, myślę, że niedziela to termin ostateczny. Jeżeli do tego czasu się nie odezwie, sama mu napisz, że : albo to koniec, albo jasno i wyraźnie zaznacz, że zastanawiasz się nad sensem związku z Nim. Nigdy, przenigdy nie pozwól, aby to On zakończył. Będzie Ci ciężej, jak np. powie Ci, że coś z jego strony się wypaliło. Lepiej tego nie wiedzieć. Będzie łatwiej.
Wiem po sobie, jeżeli chodzi o jak ja to mówie: 'wyznaczanie czasu ostatecznego'. No, tylko, że M. zawsze się odzywał..
A jeżeli chodzi o kwestie zwątpienia, to obawiam się tego momentu, ale jeżeli Joasiu twierdzisz, że to nie nastanie, to mam nadzieję, że tak też będzie.
Banibula, główka do góry!
wiem, że kochasz i Ci zależy, ale myśl też o swoim szczęściu i przyszłości. A jeżeli chodzi o matme, mam świetną stronkę, na której gość tłumaczy zadania maturalne na filmikach. Uwierz, ja też wybitna nie jestem, jeśli chodzi o matme. W sumie matma jest do matury jeszcze nie ruszona, a to już tuż tuż. Weekend dzień noc dzień noc i na 30% powinnaś zdać, gwarantuję, bo wiem, jak miałam na próbnej. Jeżeli byłabyś zainteresowana, pisz. 