Banibula
I jak się sprawy mają Slońce?
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Moj chłopak wyjechał smutek i pustka
Strony Poprzednia 1 … 53 54 55 56 57 … 120 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Banibula
I jak się sprawy mają Slońce?
Podobne tematy
Właśnie, też jestem ciekawa jak tam?
A u Was dziewczyny co słychać? Wszystko ok? Cud, miód i orzeszki?
Jak po świętach?
U mnie w sumie okay.
Ja świąt ogólnie nie lubię. Ani nie praktykuje,ani nie wierze w Boga więc raczej bardziej mnie drażni szum w okół całego obrządku niż cieszy.
Z M za to wszystko dobrze i miło. Spotkanie nam się bardzo udało o czym wcześniej pisałam. Może uda się jeszcze spotkać.
To co mnie martwi to ogólnie problemy jakie M teraz ma bo nie jest to coś co da się szybko rozwiązać.
No ale trzeba być dobrej myśli.
Cześć dziewczynki to znowu ja
od pewnego czasu nurtuje mnie jedna kwestia i liczę na Wasza pomoc
Ostatnio mój chłopak oświadczył mi,że jedzie pod koniec maja na 2 tygodnie do Turcji co prawda proponował mi wyjazd ale ja w tym czasie nie mogę bo mam kurs i nie robiłam mu żadnych wyrzutów przecież niech jedzie nie będzie przeze mnie w domu siedział jestem w miarę spokojna bo jadą jego rodzice jego rodzina co prawda koledzy też ale jakoś nie przejmuję się tym że jedzie no może troszkę tym,jak to będzie z kontaktem ale powiedział mi także,że na początku lipca chce z swoimi kolegami jechać do Mielna bo tam jego kolega ma kemping i tu się zaczynają moje obawy a mówiąc więcej jestem trochę przerażona z ich 5 (najlepsi przyjaciele pod słońce wszędzie razem wszystkie imprezy itp)tylko mój ma dziewczynę reszta wolni strzelce. I już słyszałam co to się będzie działo że to będzie tygodniowe nietrzeźwienie a słyszałam z jego opowieści jak to bywało na wcześniejszych takich wyjazdach przychodziły jakieś panienki do nich itp choć on twierdzi że nigdy żadną nie był zainteresowany bo były to typowe panie do towarzystwa tzn tak się zachowywały ale mam trochę obawy czy mi nie wywinie żadnego numeru.Powiedział mi także że jak wróci wyjedziemy gdzieś na weekend nad jezioro tylko coś czuję że to będzie wyjazd też z jego kolegami. Znam ich nic do niech nie mam oni do mnie też z tego co wiem bo nie zabrałam im na dobre przyjaciela widują się przynajmniej raz w tygodniu na męskim wypadzie na piwo ale będąc w ich towarzystwie nigdy nie wiem o czym z nimi rozmawiać oni mają swoje tematy znają się kupę lat i zazwyczaj siedzę cicho a chciałabym tez mieć chłopaka tylko dla siebie aby na weekend tym bardziej,że w połowie lipca zamierza wyjechać na 2 miesiące do Holandii do pracy. Owszem mówi,że mnie kocha jestem jego pierwszą dziewczyną jaką ma,że jestem wspaniała. Nie wyobrażam sobie abym mu mogła cokolwiek zabronić bo uważam,że odebrałby to jako brak zaufania. Myślę,że jakby miał mnie zdradzić to nie musiałby wcale nigdzie wyjeżdżać. Czuje się dla niego ważna.Zresztą sam mówi,że nie wyobraża sobie sytuacji kiedy on mi coś zabrania albo ja mu bo albo się jest ze sobą i się sobie ufa albo to nie ma sensu bo ani on moją własnością nie jest ani ja jego i że nie mam powodów aby być zazdrosna i czegoś się obawiać. Nie wiem może wyolbrzymiam to ale chciałabym poznać Wasze zdanie smile
Czekoladko
Moje zdanie jest takie,że jak chce to niech jedzie.
W sumie nic innego mi do głowy nie przychodzi. Jeśli będzie miał Cię zdradzić to to zrobi nawet na miejscu.
Też mi się tak wydaję ale ta nutka zazdrości i niepewności jest chociaż nie okazałam mu że nie podoba mi się ten pomysł w ogóle ale raczej nic więcej nie mogę zrobić nie chcę go zrazić do siebie chcę żeby wiedział że ufam mu. Myślę,że ten tydzień szybko minie i w czasie tego pobytu stęskni się za mną ![]()
Też myślę że powinien jechać jak chce,bo to normalne że skoro ma kumpli to chce się z nimi spotkać.Zaciekawiło mnie to że na ten weekendowy wyjazd który ci obiecuję też masz obawy że pojadą jego koledzy,jeśli faktycznie tak będzie,to mnie osobiście by to zastanowiło że facet wszędzie potrzebuję swoich kolegów,nawet na wyjeździe z dziewczyną ![]()
witam Was
jak czytam te wszystkie posty, to tak jak bym widziala dawnych Nas. My tez kiedys tworzylismy zwiazek na odleglosc, przez ok 1.5r, widywalismy sie rzadko,na tydz,bylo ciezko,pamietam te rozstania,pustke w sercu i oczy pelne lez,ale wiedzialam,ze musze to wytrwac. Przyprowadzil sie do mojego miasta a po 8mies wyjechalam do Angli, po czym bylo wiadomo,ze On do mnie dojedzie, dzien pozegnania - straszny, i chociaz wiedzialam, ze za gora 3tyg do mnie przyjedzie, to bylo to najgorsze pozegnanie ze wszystkich. Przez te 8mies jak mielismy sie codzien,mimo klotni tak zzylismy sie ze soba, wtedy po raz 1y zobaczylam w jego oczach lzy! Bylo mi tak smutno. Teraz jestesmy razem w anglii. Zycze wszystkim, ktore maja swoich ukochanych daleko, zeby Wam udalo sie tak jak mi !
RoBaCeK78 napisał/a:a ja nie wiem co się dzieje u mnie. pewnych kwestii za nic zrozumieć nie potrafię... i czasem mam już tego wszystkiego serdecznie dosyć...
mój jutro w nocy wyjeżdża... o wiele za szybkoCzego dokładnie nie możesz zrozumieć?
O co chodzi?Szkoda,że Twój jedzie. Jednak ważne,że w ogóle był:)
odwołuję kryzys
jakiegoś doła złapałam, i ogólnie we wszystkim widziałam jakiś problem i w ogóle.
ale wieczorkiem wczoraj przyjechał Mój, spędziliśmy fajny wieczór przy filmach a rano jechałam z nim załatwiać ostatnie rzeczy do wyjazdu, który... przesunął się do soboty! nawet nie wyobrażacie sobie jak się cieszę
to dodatkowe kilka dni jak On będzie tutaj, w kraju, bliżej
fakt, codziennie na pewno się widzieć nie będziemy, bo musi jeszcze naprawić troszkę auto, którym mają jechać, a to tez go na pewno wymęczy, więc rozumiem. ale jakoś lepiej jest nawet jeśli nie razem, ale wiedząc, że jest 20km dalej a nie około 1500...
a po świętach? niedziela u ciotki, wczoraj Mój wieczorkiem przyjechał i było magicznie ![]()
Banibula i jak tam?
hej
Nie odzywałam się bo cały dzień nie miałam dostępu do kompa no i... godziłam się z moim
Można powiedzieć że powoli, niepewnym krokiem doszliśmy do sedna sprawy i rozwiązaliśmy nasz problem. Tak zresztą mi się wydaje
Wiadomo, część mojej psychiki jest zryta i też nie ufam mu tak jak wcześniej ale mam nadzieje że jakoś pójdzie z górki. Są wzloty i upadki. Wyjaśniłam mu to co mnie zabolało on mi wyjaśnił dlaczego zachował się tak a nie inaczej. Oboje się zrozumieliśmy i można powiedzieć że te wydarzenia dały nam +10 doświadczenia w kryzysowych sytuacjach. mamy jeszcze kilka dni dla siebie więc trzeba się cieszyć bo później znów trzeba będzie czekać. Z jednej strony czuje że mogłam naszą rozmowę inaczej rozegrać ale najważniejsze jest to że się wszystko ułożyło. No i dostał kare, musiał tyrać dzisiaj u mnie w domu fizycznie ;D
czekoladka jeśli mu ufasz to puść go, tylko szkoda że zostanie wam mało czasu jeśli on wyjeżdża w połowie lipca. Myślę że czas przed jego wyjazdem powinniście poświecić dla siebie. Ja ogólnie nie toleruje tą wadę u chłopaków którą jest zbyt duże przywiązanie do kolegów nie wiem, faceci myślą inaczej, w swoim stadzie potrafią być nawet supermenami ;D
Dziękuje dziewczyny że się interesujecie co u mnie
I dziękuje za wszystkie wasze rady które bardzo dogłębnie przemyślałam
teraz zupełnie innymi kategoriami zaczynam myśleć:)
Banibula
Hmmm jakoś mało konkretów w Twojej wypowiedzi,same ogólniki. Jakoś mi się to nie podoba. Tzn.intuicyjnie jakoś różowa mi się Twoja sytacja nie wydaje. Wiadomo mogę się mylić. Ba...wręcz mam nadzieję,że się mylę.
Piszesz o wyjaśnieniach itp. I tu moje pytanie jak on wyjaśnił wyzwiska od pustaków i chorych psychicznie??? I proszę o konkret. Takie wypowiedzi są patologiczne i ani % ani wzburzenie nie jest wyjaśnieniem.
Witajcie dziewczyny niektóre z Was maja swoich mężczyzn a nie które czekaja tak jak ja do przyjazdu mojego męża zostało 18 dni mam nadzieje że to szybko mi zleci....
Banibula to fajnie że jakoś doszliście do porozumienia.
Zgadzam się w 100 % z Shivą
Jak on wyjaśnił to że cię wyzwał? Chłopak który odzywa się do dziewczyny w ten sposób napewno jej nie kocha,i to nie ważne czy był pijany,zły czy trzeźwy nie ma prawa mówić do ciebie w ten sposób. Nie wyobrażam sobie bycia z kimś kto ma mnie za pustaka.Nie rozumiem dziewczyn które wybaczają wyzwiska,tłumaczą że on tak nie myśli,on nie chciał,guzik prawda powiedział to co naprawdę myśli takie jest moje zdanie,nam kobietą wydaję się że faceci są skomplikowani,doszukujemy się w tym co mówią drugiego dna,a jego tam nie ma facet mówi to co myśli,mam starszego brata i nieraz z nim na ten temat rozmawiałam.
Moim zdaniem Banibula wybaczyłaś mu ze strachu przed tym że zostaniesz sama,że nie będzie na kogo czekać,że jego już nie będzie w twoim życiu,i to są główne powody,a jemu według mnie tak jest wygodnie bo jest tu jeszcze kilka dni tylko,potem wyjedzie i będzie żył po swojemu a na tamto życie jego ty już nie masz wpływu,nie zdziwiłabym się gdyby on po jakimś czasie od wyjazdu napisał ci że to jednak nie ma sensu,albo że on nie wraca do polski żebyś nie czekała, i wtedy będziesz bardzo cierpieć.
Jeśli my same się nie będziemy szanowały to nikt nas nie będzie szanował
Amen.
Jeśli my same się nie będziemy szanowały to nikt nas nie będzie szanował
Amen.
Good point!
Jedno ,krótkie zdanie a jakie prawdziwe.
Banibula,
Zdaję sobie sprawę,że pewnie niemiło Ci się to wszystko czyta. Mam nadzieję,że naszych słów nie odbierzesz jako ataku.
Osobiście życzę Ci jak najlepiej.
Hej dziewczyny;) Robaczek cieszę się z tobą że wyjazd się przesunął. mojemu nic się nie przesunie;(w niedziele rano jedzie;( był u mnie od niedzieli wieczora i dzisiaj o 7 pojechał do domu bo ma jakąś robotę na polu, wieczorem ma przyjechać, ale jego matka jest straszna. pisałam już kiedyś że jest dziwna, no i jest. 2 dni był u mnie i ona ciągle dzwoniła kiedy będzie i ma wracać i ciągle to samo w kółko. ja już nie mam siły, on też, ile można. psuła mi te 2 dni bardzo skutecznie. w sumie w domu spędził jak na razie więcej czasu niż zemną a jej ciągle mało. ona się zachowuje jakby u mnie był co tydzień a u niej wcale. nie może baba zrozumieć że myśmy się nie widzieli 3 miesiące a przyjechał tylko na tydzień i znowu jedzie. ja rozumiem że ma robotę w domu no ja nic do tego nie mam, ale on nie będzie spał w domku a w dzień siedział z nią. wiedziałam że tak będzie jej telefony są straszne ona się zachowuje na serio jakby on miał 12 lat, myślałam że po jego wyjeździe do Niemiec się to zmieni trochę przystopuje, zrozumie no ale nie. jest chyba nawet gorzej. dlatego się boje że coś mu nagada albo zaszantażuje i on nie przyjedzie wieczorem, a przecież tak mało czasu nam zostało;(
Joasiu
Z matką ciężko wygrać i niestety tutaj trzeba się wykazać anielską cierpliwością.
Twojemu facetowi też jest pewnie ciężko gdy ona tak nad nim wisi i "robi presję psychiczną".
Na razie nie zamartwiaj się,że on nie przyjedzie.
Powiedział,że będzie to będzie!
Uszka do góry:)
Shiva dzięki;) ja się staram ale czasem mam ochotę wziąć ten telefon i jej nawtykać. właśnie ja się martwię bo on udaje że go to nie rusza a tak naprawdę widzę że trochę się przejmuje choć ciągle mi powtarza że mam się nie przejmować. wyobrażacie sobie że ona dzwoni z 3 razy dziennie, jego brat z 4, jego ojciec z 3 bo ona ich zmusza że mają dzwonić i mu powiedzieć że ona płacze przez niego! a wczoraj nawet jego wujek dzwonił w tej samej sprawie. to jest nienormalne. część telefonów nie odbiera bo nie ma siły tego słuchać, bo przecież krzywda żadna się mu nie dzieje, jej chyba też. ona by chciała żeby u mnie był tak raz na 3 dni na 2 godzinki a resztę w domu. nie jestem w stanie opisać tej sytuacji, bo jest ciężka i boje się że nie przyjedzie wieczorem. ale mu ufam że będzie o 21 a jutro o 14 idę z nim do dentysty. kurcze facet 196 wzrostu a boi się dentysty wczoraj siłą go zaciągam i trzymałam za rękę;) staram się ogólnie myśleć pozytywnie ale już i tak mi ciężko z myślą że w sobotę zobaczę go ostatni dzień;( mówi że teraz będzie częściej zjeżdżał może nawet co miesiąc na 2-3 dni ale co z tego jak jego matka pewnie go do mnie nie wypuści i zadręczy że jak on może do mnie jeździć jak powinien z nią siedzieć. przepraszam że was tak zadręczam ale albo ona jest nie normalna albo ja
Z całą pewnością to ona jest nie normalna
Matka która wisi na synu,wydzwania do niego 10 razy dziennie,szantażuję że płaczę przez niego,ma napewno coś z psychika,może wynikać to z przesadnej zazdrości o syna albo poprostu nie akceptuje ona tego że jesteście razem,myślę jednak że dla twojego chlopaka jej zdanie w tej kwestii nie ma znaczenia większego
A jaki jest jej stosunek do ciebie? No i dlaczego to ty nie możesz pojechać do niego? i wtedy mamusia by go miała pod ręką ![]()
No przez jego matkę to nie jest najlepszy pomysł żebym u niego była, zresztą u mnie mamy lepsze warunki. śpimy u mojej babci bo tam mamy więcej miejsca a do mnie przyjeżdżamy na obiad. Ona mnie akceptuje że jesteśmy razem ale nie akceptuje tego że ze mną spędza czas a nie z nią;) może rzeczywiście jest zazdrosna o tym nie pomyślałam, ale zachowuje się jak osoba psychiczna. a ja tam mogłabym być u niego ale on tego nie chce bo ona ciągle będzie z nami siedzieć i wymyślać mu coś durnego do roboty. on stara się trzymać mnie od niej z daleko i nawet jak z nią rozmawia to wychodzi do drugiego pokoju albo na dwór żebym nie słuchała jej wrzasków. jestem z nim 8 miesięcy już chyba powinna się przyzwyczaić tym bardziej że rozmawiamy co raz częściej o zaręczynach więc to coś poważnego. ja nie wiem co robić nie chce aby na niego wrzeszczała ale ja chce go widzieć bo mamy tak mało czasu.
Matka to matka i przez to Twoj chłopak jest pod dużą presją.
Jego mama rzeczywiscie zachowuje się skandalicznie. Niestety z racji jej "roli" to na owe zachowanie nie masz i nie będziesz mieć wpływu.
Ona zpewne w swojej głowie widzi sprawę mniej więcej tak:
mój syn pracuje za granicą,mało kiedy go widzę,tęsknię,jest mi potrzebny. Zamiast być ze mną spędza czas z jakąś dziewczyną,z która jest ledwie 8 miesięcy w tym kilka na odległość.
Pewnie jeszcze niejedną dziewcznę będzie miał.
Nie usprawiedliwiam jej tylko po prostu pokazuję prosty tok myślenia. To,że kobieta nie umie komunikować swoich potrzeb inaczej niż wrzaskiem, szantażem itp świadczy o jej niedojrzałości emocjonalnej.
Moja rada na tę sytuację to mimo wszystko starać sie jak najwięcej czasu spędzać z jego matką.
Wiem,że brzmi to strasznie ale to sprytne posunięcie. Kobieta lepiej Cię pozna,zobaczy,że nie zabierasz jej synka i ogólnie ROZUMIESZ JĄ.
Gdyby to była jakaś nic nie znacząca kobieta w życiu Twojego faceta to bym radziła uciekać od tej toksycznej baby.
Jednak prawda jest taka,że jest małe prawdopodobieństwo aby on odciął się od matki dla Ciebie.
Dlatego tutaj Ty musisz się wykazać sprytem,cierpliwością i OGROMNYMI POKŁADAMI dobrej woli.
wyobrażacie sobie że ona dzwoni z 3 razy dziennie, jego brat z 4, jego ojciec z 3 bo ona ich zmusza że mają dzwonić i mu powiedzieć że ona płacze przez niego! a wczoraj nawet jego wujek dzwonił w tej samej sprawie. to jest nienormalne. część telefonów nie odbiera bo nie ma siły tego słuchać, bo przecież krzywda żadna się mu nie dzieje, jej chyba też.
co za babsko.... powiem Ci, że moja niedoszła teściowa tez keidyś tak do mnie wydzwaniała, bo jej synek nie jest w domu. najlepsze było to, że ja byłam wtedy na kolonii nad morzem i mówiłam o tym babsztylowi, ale ona wiedziała lepiej....
jutro o 14 idę z nim do dentysty. kurcze facet 196 wzrostu a boi się dentysty wczoraj siłą go zaciągam i trzymałam za rękę;)
ja też byłam z moim 2 razy
też się boi
tyle, że mój igieł
a dentysta mu tam wstrzykiwał znieczulenie i w ogóle. tyle, że wytrzymał bez trzymania za rączkę
i troszkę niższy ![]()
staram się ogólnie myśleć pozytywnie ale już i tak mi ciężko z myślą że w sobotę zobaczę go ostatni dzień;( mówi że teraz będzie częściej zjeżdżał może nawet co miesiąc na 2-3 dni ale co z tego jak jego matka pewnie go do mnie nie wypuści i zadręczy że jak on może do mnie jeździć jak powinien z nią siedzieć. przepraszam że was tak zadręczam ale albo ona jest nie normalna albo ja
ie zadręczasz
po prosto lepiej jest wygadać się, od razu człowiekowi lepiej się robi ![]()
ja nie wiem czy ja się w sobotę z moim zobaczę, czy może tylko w piątek,...? nie mam pojęcia. ja to bym mogła codziennie
ale wiem, że musi załatwić jeszcze trochę spraw i rozumiem to... ale znów nie chcę żeby jechał
ale cóż. jak trzeba to trzeba ![]()
wytrzymałyśmy teraz to wytrzymamy i znów ![]()
Dziękuje dziewczyny za odpowiedzi powiedziałam mu wczoraj o swoich obawach i powiedział,że oczywiście że żadnego numeru mi nie wykręci i nawet nie mam się czego obawiać bo on nie szuka nikogo innego i nie zwraca uwagi na innych i w 4 literach ma zdanie kolegów na temat tego czy powinien kogoś wyrywać na ich wypadzie bo jest wierny mi i nie zamierza mnie zranić bo za bardzo mu zależy na tej znajomości ![]()
czekoladka to fajnie;) że tak się skończyło. mój nie przyjechał. a nie mówiłam;( dopiero skończył robote na gospodarce. jutro przyjedzie o 13.30 i idziemy do dentysty potem jedzie z powrotem do domu bo musi ziemniaki przebrać i przyjedzie wieczorem i zostanie na piątek i na noc i w sobotę zakupy zrobimy i pojedzie do domu się pakować, a wieczorem pożegnanie. no a mieliśmy spędzić parę dni razem ale a z dni zrobiły się 3 i parę nocy;( jestem zdesperowana chyba go zmuszę żeby mnie zabrał na przebieranie ziemniaków ze sobą chociasz razem będziemy. a jego mama oczywiście jej przeszło bo wrócił ale od jutra pewnie znowu zacznie;(
No fakt nie miło się to czytało i nie miło się to słuchało od chłopaka ale on zrozumiał swoje błędy przeprosił mnie za wszystko poprostu potrzebował troche luzu stąd jego wzburzenie. Wiadomo zabolały mnie jego słowa ale też ja go zrozumiałam i nie wiem czy w jego sytuacji nie zareagowała bym tak samo
Znam siebie więc wiem że potrafie być nie do wytrzymania (zawsze musze wszystko wiedziec, wykłócam się, zawsze musi być po mojemu). Nie bronię go teraz ani troche bo wiem że oboje zawiniliśmy ja przegiełam z zachowaniem on ze słowami, kiedy jest wkurzony wszystko mowi co mu slina przyniesie. teraz ja tez będe go wyzywała kiedy będzie źle (odpukać).Wcześniej pisałam ogólnikami bo nie wiedziałam jeszcze jak to wszystko się dalej potoczy,. Teraz jest dobrze, wyjaśnił mi wszystko o co dokładnie mu chodziło (on strasznie nie lubi płaczu i marudzenia). Wiem że te chwile zostana w pamieci przez jakiś czas jednak cieżko było by mi się rozstać z nim, wiem że cierpiała bym i to okropnie. Zdaje sobie sprawę że może się taka sytacja powtórzyć lecz teraz wiem jak ją moge rozegrać. Widocznie potrzebuje większej dawki żeby przejżeć na oczy mam nadzieje że wiecej niczego takiego nie zrobi (za co przeprosił) i że będe właśnie tak jak jest teraz. Nie krytykujcie mnie, wiem co robie myślałam nad tym naprawde długo i doszam do wniosku że narazie nie chce tego kończyć. Jak już mowilam on teraz pracuje na zaufanie. Usprawiedliwia go jedynie fakt że chciał pobyć z kolegami na co ja nie bardzo chcialam sie zgodzić.
Usprawiedliwia go jedynie fakt że chciał pobyć z kolegami na co ja nie bardzo chcialam sie zgodzić.
No nie wierze że inteligentna,nowoczesna dziewczyna usprawiedliwia wyzwiska od pustaków tym że chłopak chciał wyjść a ty się nie chciałaś zgodzić, Dziewczyno ocknij się to żaden powód!! W inny sposób mógł okazać swoje niezadowolenie a nie wyzwiskami,co więcej pamiętam że pisałaś że źle się czułaś wtedy i dlatego nie chciałaś z nim gdzieś tam jechać,więc tym bardziej jeśli cię naprawdę kocha to powinien zrozumieć a nie cię wyzywać.
Ja nie wyobrażam sobie bycia z kimś kto by mnie wyzwał,nikt nie zasługuję na takie słowa,bardzo kocham swojego chłopaka ale gdyby mnie wyzwał to nie mielibyśmy o czym rozmawiać,chłopak okazał ci brak szacunku a ty to próbujesz usprawiedliwiać.
Życzę żeby ci się wszystko udało ale mam mieszane uczucia ![]()
![]()
I ja jakoś mam mieszane uczucia co do tej sytuacji.
Ale wiadomo Banibula to jest Twoje życie. Tylko nie pisz,ze go nie usprawiedliwiasz bo cały Twój post to jedno usprawiedliwianie.
Podjęłaś taką decyzję ,nie nam tutaj oceniać.
Nie wiem co więcej w tej kwestii napisać. W kązdym razie życzę dużo szczęścia.
Banibula ja się zgadzam z powyższymi wypowiedziami. ok chciał być z kumplami ale wyzwiska itp? przecież to co pisałaś bodajże w sobote było straszne i nie wiem jak możesz chcieć z nim być po tym jak cię potraktował. ja też jestem upierdliwa i czasem ciężko zemną wytrzymać ale jakoś nikt mnie od pustaków itp nie wyzywa. rób jak chcesz ale żebyś potem nie żałowała tej decyzji. a co u was dziewczyny? robaczek żyjesz taka cisza? mój był od wczoraj ale już pojechał kopać coś na polu, ma wrócić wieczorem. ajć jutro chwila moment i już go nie będzie. a do tego chyba w sobote idzie za chrzestnego więc będzie lipa z pożegnania;(
Hey. Bardzo cieszę się , że trafiłam na to forum, bo już nie wiem , co mam ze sobą zrobić .. Miesiąc temu związałam się z pewnym chłopakiem . Widywaliśmy się codziennie, spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu . Jednak on musiał w ubiegły czwartek wyjechać za granicę do pracy .. Codziennie dzwonił i pisał,mówił, że mam na niego czekać, że tęskni i kocha, ale od dwóch ostatnich dni dziwnie się zachowuje.. Jest jakiś oschły .. Mój problem polega na tym, że boję się, że ta rozłąka zbyt szybko nas dopadła. I te 3 tyg, które spędziliśmy ze sobą, nie starczą, ale wytrzymac bez siebie do czerwca .. Macie może jakieś propozycje, żeby sprawić, abyśmy nie zaczęli się od siebie oddalać ? wiem, że prawdziwe uczucie przetrwa wszystko, ale wiecie jaka jest smutna proza życia .... A ja na prawdę czuję, że jeszcze nikt nie był dla mnie tak ważny jak on ...
Hmm Justyna a czym przejawia się jego dziwne zachowanie ?
bo może to nic takiego jak się na to z boku spojrzy ![]()
robaczek żyjesz taka cisza?
żyję ![]()
I te 3 tyg, które spędziliśmy ze sobą, nie starczą, ale wytrzymac bez siebie do czerwca ..
ja z moim zanim wyjechał też byłam około 3 tygodni. daliśmy radę
więc i Ty nie kreuj sobie czarnych scenariuszy, myśl pozytywnie, a wszystko się jakoś ułoży ![]()
mój jutro jedzie. najgorsze jest to, że nie wiem czy się zobaczymy... ostatnio widzieliśmy się we wtorek... a wczoraj mu auto padło... i nie ma czym do mnie przyjechać... a nie wie czy uda mu się od kogoś pożyczyć żeby się dziś pokazać... mówił mi ostatnio, że dla niego piątek 13tego jest zawsze pechowy... świetnie...!
liczę jednak na to, że będzie miał od kogo pożyczyć auto żeby się pokazać i pożegnać. jutro nie liczę na spotkanie, bo wiadomo, sobota. sprzątanie i do tego moja siostra ma przyjechać z rodzinką i nie wiem jak to wszystko wyjdzie. mam nadzieję, że dziś JAKIMŚ CUDEM uda się zobaczyć i pożegnać...
i znów sama do lipca... ![]()
justyna1806 witam na naszym forum;) a co się dziwnego dzieje? czemu uważasz że jest oschły? przestał dzwonić i pisać czy jak?
Robacek trzymam kciuki za wasze spotkanie na pewno jakoś się uda.
mój jedzie w niedzielę rano ale to tak jakby jechał jutro bo i tak się nie będziemy widzieć;( niby przyjedzie dzisiaj i zostanie do jutra bo mam z nim iść na zakupy i pozałatwiać sprawy. mieliśmy się potem pożegnać wieczorem ale wypadł ten chrzest i wiadomo że jako chrzestny musi być na poczęstunku więc pożegnam się z nim popołudniu. I ja też robaczek zostaje sama;( na czas nie określony. mówi że na boże ciało w czerwcu będzie albo wcześniej ale ja już czuje że do lipca znów będę czekać
przeczytałam wasze ostatnie posty i powiem nie którym dziewczyną które są w tym przypadku żę chłoapk jak przyjechał to daje sygnały negatywne
samą mnie to zastanawia czemu chłopak po tak dużej rozłące nie potrafi wskoczyc z radośći na dziewczyne, uściskać ja mocno i co pierwsze przyjechac do niej nawet z walizkami to coś piekneo. a tu czytam takie smutne rzeczy
przykro mi sie robi jak czytam to wszystko :(ale każdy chłoapk jest całkiem inny każdy inaczej przezywa rozłąke itp
Banibula wiem jak to sie jet czuc jak chlopak tak potraktuje cie bo to cholernie boli i nie dawaj sie rób mu po takim czyms rachunek i zeby ci juz tak nigdy nie mówił!!!!!
hmm powiem Ci tak że ja na przez pewien czas to byly poczatki tez mialam tak trudno z z chłopakiem oddzywki jak z kosmosu itp ale ja za kazdym razem robiłam mu po tym awanture ze nie jestem jego kolezanka zeby sie do mnie tak oddzywał... i mu tak kładładm do głowy ze az łży miał w oczach i sam mnie prosił zebym go nie zostawiała a miałam takie myśli codziennie zeby zakonczyc ten zwiazek. ciżżko bylo podjąć jaką kolwiek decyzje bo mi cholernie na nim zależało.. ale codziennie mówiłam sobie bedzie lepiej wiem ze jest dobrym chlopakiem i ze go zmienie i dojde do swojego celu bo wiem ze przedemna nie mial nigdy takiej dziewczyny na powaznie tylko jakieś chwilowe zauroczenia i tak doszłam do wniosku ze on za bardzo sie nie umie zachowac wobec dziewczyny bo jej na prawde tak nigdy nie miał. owszem bylo cholernie ciężko , czasem juz nie wytrzymywałam i sama go wy przezywałam bo nerwy puszczały.
on sie zaczoł zmieniac zaczeło mu coraz bardziej zalezec zaczoł sie do mnie inaczej zwracac pozniej mi mówił ze wie ze popełniał straszne błedy i ze mnie bardzo kocha. ja juz widziałam moja drogę coraz bardziej do celu. teraz jestem z nim juz prawie 4 lata i jestem tak szcześliwa ze nawet nie umiem tego wyrazić bo to jest piękne
oczywiscie tez mi wyjezdrza za granice ale juz 3 rozłąke dajemy rade przetrwac. i po prostu jest pięknie . jest lepiej czasem jak by był tu te piekne smsy te rozmowy widze ze sie stara ostatnio mi powiedział ze kocham cie moja przyszła żono ucieszyłam sie tak bardzo ze mi łzy z oczu poleciały ![]()
więc dziewczyny które maja podobna sytuacje do mojej to dajcie chłopakowi troche czasu jest ciezko ale wiecie ze chłopacy są troche do tyłu od nas i zanim oni dojrzeją to minie a pozniej kto wie moze i bedziecie tak szczęśliwe zycze wam tego wszytskim kochane!!!!!
ale pamietajcie nie dajcie sie pomiatac wiecznosć
bo chwilowy okres to jest na chwile a nie na całe zycie
Joasia_ana
zleci szybko zobaczysz
nawet sie nie obejrzyz a bedziesz miala swojego partnera juz obok siebie ![]()
Mój nie przyjechał bo się źle czuje, załapał grype czy coś. nie wiem nawet czy jutro przyjedzie się pożegnać. nie dość że przyjechał na tydzień to większość czasu spędził w domu. u mnie w sumie trochę był z 3 dni no i parę noc. ale dobija mnie że po przyjeździe do mnie przyjechał po 2 dniach było cudownie kwiaty i cudowne pocałunki. było super jak był, a ostatnią noc którą mógł być ze mną spędzę sama, nie wiedząc czy się pożegnamy. dla mnie to chyba za wiele, znowu mam czekać? na co kolejne 3 miesiące na te 3 dni które łaskawie ze mną spędzi w przerwach między polem i mamusią? myślę że nie mam na to już siły wiem że nie jego wina że zachorował ale mnie zawiódł i tego nie da się cofnąć. chyba nie chcę go już widzieć i nie chce żeby dzwonił. sądzę że z nim zerwę ale muszę to przemyśleć najpierw.
Dziękuję, za miłe powitanie
Jeśli chodzi o mojego chłopaka to teraz tylko pisze... jakieś 3 sms-y dziennie z krótką wiadomością, że u niego wszystko w porządku i z zapytaniem co słychać u mnie... Wczesniej dzwonił i mówił, że bardzo tęskni, że ma nadzieję, że będę na niego czekać ... Teraz jak ja mu piszę, że tęsknie, to on zmienia temat, mówi, że jest zmęczony i idzie się położyć.. Tak wyglądają nasze rozmowy... Nie jestem samolubna i doskonale wiem, że nie jest mu tam łatwo.. od rana do nocy musi pracować .. ale czy wymagam zbyt wiele? Nie ma go przy mnie, dlatego chcialabym aby chociaż przez te durne wiadomości napisał mi coś miłego ...Przyznaje, że wszystko bardzo biorę do siebie i teraz boję sie, że to wszystko runie ..
Justyna daj mu jeszcze trochę czasu,niech się zaaklimatyzuję tam na miejscu i wtedy zobaczysz,wiadomo że miło jest czytać miłe smsy ale chlopacy nie lubią cały czas wysyłać tzw miłosnych smsów,on ci powiedział raz że tęskni i że mu zależy i on uważa że ty to wiesz,nie bierz jego zachowania tak do siebie bo zwariujesz i zniszczysz to co jest między wami podejrzeniami,fakt jesteście bardzo krótko ze sobą ale na tym forum są przypadki takich krótkich związków które trwają do dziś więc daj sobie trochę luzu.
Co do Ciebie Joasiu to współczuję ci,faktycznie też było by mi przykro że przyjechał na tydzień i spędził ze mną tylko 3 dni,i że dopiero po 2 dniach do ciebie przyjechał to trochę nie poważne z jego strony,teraz nawet nie wiesz czy przyjedzie się pożegnać bo się źle poczuł,a bardzo jest chory?? bo jeśli tylko trochę to uważam że powinien przyjechać,z drugiej strony myślę że duży wpływ na jego zachowanie ma jego matka,myślę że ona na nim presje wymusza,i wcale się nie zdiwiłabym gdyby on ściemnił z tą chorobą,bo matka na nim wymusiła szantażem żeby ten ostatni dzień z nią spędził ![]()
Werka
Twoja historia pokazuje ,że czasem warto walczyć o związek!
Bardzo się cieszę,że u Ciebie się wszystko tak dobrze potoczyło!
Joasiu
Rozumiem Twoje rozczarowanie:( Tylko tutaj sytuacja jest złożona. Najważniejsze w tym wszystkim są intencje Twojego chłopaka. Bo w sumie przyjechał na tydzień, matka mu ostro na głowie siedziała. Po powrocie też może być ciężko się zaaklimatyzować. Zwłaszcza jesli nad głową wisi kolejny wyjazd.
Ale masz rację sama musisz się zastanowić co jest dobre dla Ciebie i ile Ty jesteś w stanie znieść.
Justynko
Witaj na forum.
Chłopakowi daj czas i obserwuj rozwój sytuacji. Może on czuje duże napięcie przed wyjazdem i dlatego tak się zachowuje.
Robacku
Mam nadzieję,ze się spotkacie!
Z całego serca Wam tego życzę!!
Właśnie był się pożegnać;( znowu zostałam sama na 2-3 miesiące;( bardzo go kocham nie wiem czemu w nas wczoraj zwątpiłam. opowiedział mi co robi jego matka. aktualnie się do niego nie odzywa bo przyjechał się do mnie pożegnać, ona jest nie normalna opowiadał mi jakie jazdy mu robi tego nie da się wytrzymać, ciągle krzyczy na niego i wykorzystuje że kiedyś była chora i mówi mu że jak do mnie pojedzie to ona dostanie zawału i że już jej słabo. ona jest chora nie wiemy jak sobie z nią poradzić. robić mu jazde bo chce się pożegnać z dziewczyną? jak był u mnie 2 godziny to dzwoniła 26 razy nie wiemy jak sobie z nią poradzić
boże co za chora kobieta!!!! Asiu moim zdaniem twój chłopak powinien z nią poważnie porozmawiać powiedzieć że wiąże z tobą poważne plany,że jesteś dla niego bardzo ważna i że chce spędzać z tobą czas,bo z tego co widzę to jego matka chyba nie widzi tego,nie wiem może nie akceptuje ciebie,a może wogóle nie jest w stanie zaakceptować żadnego związku swojego syna,ale długo tak nie pociągniesz,wiadomo matka jest matka i chłopak jest w trudnej sytuacji ale musi się trochę postawić bo ona wejdzie na głowę wam
są takie przypadki,moja koleżanka jest z chłopakiem 7 lat i jego mama nadal jest zazdrosna o nią,chciałabym żeby jej synek cały czas siedział w domu z nią
Ja nie mam tego problemu,mama mojego chłopaka bardzo chce żebyśmy byli ze sobą,zaprasza mnie na obiadki,czasem dzwoni więc naprawdę nie mogę narzekać
A jak ona zachowuje się jak ty jesteś u niego,rozmawia coś z wami wtedy ? co ona robi jak ty jesteś u swojego chłopaka ?
Ja byłam u niego 3 razy bo mieszkamy 40 kl od siebie i jak byłam to była miła i chciała ze mną pogadać i w ogóle, raz spaliśmy u niego razem. mój mi to wytłumaczył że ona taka jest, że nie chodzi o mnie tylko o to że w ogóle ma dziewczynę i że z nią nie spędza czasu a ze mną. powiedział mi że miał chwile że chciał zemną zerwać bo on na mnie nie zasługuje. że zasługuje na kogoś lepszego niż on i wtedy po raz pierwszy zobaczyłam jak z jego oczu polało się tyle łez. On mnie kocha tak jak ja jego. Nie wiemy jak to będzie z jego matką plan jest taki że jak teraz przyjedzie koło czerwca-lipca to się zaręczamy i razem jej o tym powiemy. chcemy być razem od dawno rozmawiamy o zaręczynach i w końcu to się stanie i może wtedy i ona zrozumie że nie może mu zabronić jeździć do narzeczonej. co innego do dziewczyny ale do narzeczonej to może zmieni ton. to co on mi mówił to jest straszne co ona robi tak mi go żal że musi mieć pieprzniętą matkę. i w sumie wybiera ja albo ona za każdym razem więc też ma ciężko.
dzięki że mnie rozumiecie i mogę się tu wygadać bo czasem nie wiem co robić przerasta mnie to wszytko.
jutro o 6 jedzie do Niemiec ale to tak jakby już pojechał bo go nie ma i mi ciężko. ostatnio jakoś chyba gorzej było teraz wiem że damy rade bo może nie pojechał na 3 miesiące ale na 2. pisze do mnie chociasz jest na chrzcinach i obiecał że będzie jak dotychczas co 2-3 dzień telefon.
mówcie co chcecie ale my zmagamy się z 3 miesięcznymi rozłąkami i powrotami na parę dni z czego i tak jego matka nam zajebiście psuje ten czas i zabiera do maksimum. jak to przetrwamy jego wyjazdy i jego matkę to już nic nas nie złamie
no, a ja się nie pożegnałam... po prostu IDEALNIE !!
nie miał od kogo pożyczyć samochodu. ostatnie spotkanie we wtorek... następne w lipcu. zaje**ście się kur** cieszę!
i też nie mam pojęcia czy zjadą początkiem czy w połowie...
była możliwość neta u Niego, ale ta możliwość poszła się pieprzyć... któryś z kolegów miał tam wcześniej laptopa, którego teraz mieć nie będą... czyli kontakt znów ograniczony... telefon co kilka dni... świetnie wręcz...!
jestem w fatalnym nastroju!
A ty nie mogłaś się pojechać do niego pożegnać ?
Hej ja znów sama
Nie wiem na ile mam nadzieje że w niedługim czasie się dowiem. Wiecie wydarzyło się coś co potwierdziło w 100% że mnie bardzo kocha i jestem dla niego najważniejsza. Nie chce tu o tym pisać ale jestem najszczęsliwszą osobą na swiecie
Tęsknota zaczyna troszkę doskwierać ale to chyba normalne ![]()
Robacek współczuje nie ciekawie. a ja tu narzekam bo mój nie spędził ostatniej nocy ze mną, a ty nawet się nie pożegnałaś. a kiedy do ciebie zadzwoni? mój już jest w Niemczech, pisał z rana parę smsów;) ale na miejscu będzie koło 17 albo później. no to dziewczyny znowu same jesteśmy;(
No i teraz morza łez bedzimy wylewać ..
Moj wlasnie dzis wyjechal , ale cale szczescie ze aby na nie cale 3 tygodnie , bo potem ma bierzmowanie brata i wraca z ojcem ..
Nie jest u mnie tak zle jak u Was . Kochane nie załamujcie się jakoś wytrzymacie :* jestescie dzielne i dacie sobie rade
wierze w Was :*
Marni właśnie nie miałam jak. auto by mi na pewno pożyczyli, gdybym tylko je sobie zatankowała... w domu kilka samochodów jest i jakbym poprosiła to by mi ktoś dał na chwilę. ale nie pracuję, nie mam kasy żeby jechać na stację paliw i zatankować... gdyby tylko miała jakieś oszczędności, to nie zawahałabym się ich wykorzystać... no ale nie mam i musiałam siedzieć w domu i musiały mi wystarczyć niezbyt długie rozmowy przez telefon, bo wiadomo, że musiał jeszcze ostatnie rzeczy pozałatwiać więc nie miał tyle czasu dla mnie ile by chciał mieć...
Asia mój wyjechał wczoraj koło północy... pewnie już będzie na miejscu. narazie milczy. ale do tego przywykłam
nie wiem kiedy zadzwoni. poza tym ja nigdy nie wiedziałam
zawsze miałam przyjemną niespodziankę
kto wie, czy uda mu się dziś doładować niemiecki numer, albo czy ma na tyle kasy na polskim numerze... obiecał że od czasu do czasu wyśle mi sms'a
śmiałam się, że z okazji niedzieli ![]()
za to wczoraj jak wyjeżdżali dostałam bardzo fajnego sms'a, aż się wzruszyłam...
wiem, że gdyby nie musiał to by nie pojechał... w kółko mi powtarzał, że sto razy bardziej wolałby zostać tutaj, żeby mieć mnie na miejscu, albo przynajmneij bliżej...
już mi go okropnie brakuje... ale wiem, że dam radę, no, MY WSZYSTKIE DAMY RADĘ. wytrzymałyśmy tym razem, to wytrzymamy i teraz, poza tym mamy siebie
i będziemy się wzajemnie wspierać. ja już się przekonałam, że wiele możecie ![]()
i z góry dziękuję za wsparcie :*
Cześć Dziewczynki:)
U mnie wszystko dobrze jak na razie ,więc się cieszę.
Banibula
Nie chcesz pisać tutaj o tym "cudownym wydarzeniu" to nie pisz. Mam nadzieję,że zdarzyło się na prawdę...A historia o wspaniałosci Twojego nie jest zmyślona na potrzebę wybielenia go w naszych oczach.
Nie gniewaj się na powyższe słowa. Krótko jestem na forum ale Ciebie jakoś polubiłam. I widziałam tyle szczerości,oddania i miłości w tym co pisałaś o swoim chłopaku. Po prostu dalej mi się ciśnienie podnosi gdy sobie przypominam jak on się ostatnio w stosunku do Ciebie zachował.
Dlatego podkreślam z całego serducha chcę aby Tobie się wszystko ułożyło i dlatego taka sceptyczna jestem w stosunku do całej Twojej sytuacji ostatnio.
RoBaCeK78
No to kiepsko z tą kasą.
Szkoda,że np Twój chłopak nie mógł Ci pożyczyć na paliwo.
Ale ważne,ze wszystko jest ok i się dobrze układa.
Joasiu
Sytuacja z matką Twojego to jakaś paranoja!
Ważne,że i Ty i Twój chłopak widzicie,że ona nie jest w 100% normalna.
Bardzo się cieszę,że macie kontakt i że kryzys ze swoim,który mieliscie ostatnio jest zażegnany.
Słodka123
Juz niedługo znów zobaczysz swojego więc jest się czym cieszyć!
Shiva jakbym go p[oprosił to na pewno sam by mi dał, a nie pożyczył. ale mi jest tak głupio brać od Niego pieniądze...
poza tym byłam z nim wtedy w banku i jeszcze nie dostał całego przelewu z Niemiec, więc sam musiał troszkę przyoszczędzić...
więc tym bardziej źle by mi było go o cokolwiek poprosić...
już taka jestem, że okropnie się źle czuję jak ktoś mi coś daje, a ja nie mogę się odwdzięczyć, bo mnie nie stać....
na rodziców też specjalnie nie liczę, bo sami mają nieciekawą sytuację finansową...
dlatego liczę tylko i wyłącznie na siebie- bezrobotną studentkę, która musi sama opłacać szkołę... w ogóle dziwię się sobie, że jakoś zawsze coś mi się uda na czesne zebrać ![]()
RoBaCeK78
Kasa a raczej jej brak potrafi utrudnić życie...Niestety:(
Warto się jednak nie poddawać!
nie zamierzam ![]()
cały czas czujnie poszukuję pracy...
i mam nadzieję, że w końcu mój trud zostanie doceniony ![]()
Hmm jakoś tak mam mieszane uczucia co do tej wspaniałości,nie miałaś oporu przed podzieleniem się z nami tym że cię wyzwał a nie chcesz pisać o czymś "wspaniałym" w jego wykonaniu,no ale to twoja sprawa.
Znam bardzo podobną historię do twojej,mam koleżankę którą też chłopak wyzwał. Bawiłyśmy się kiedyś w damskim gronie w akademiku no i jemu chyba nie podobało się to że się bawi więc umilił jej ten wypad smsem z wyzwiskami powiedział że jest grubym burakiem,że jest świnią której można napluć w twarz a po niej to spłynie itp itd. Byłyśmy w takim szoku że nie wiedziałyśmy nawet co jej powiedzieć,no ale ona po 1 dniu mu wybaczyła bo zapewnił że kocha i przeprosił.
Nie wierzyłysmy własnym uszom kiedy nam o tym powiedziała,dla mnie to nie zrozumiałe że można wybaczyć takie coś. I wtedy jak o tym myślałam doszłam do wniosku że te wszystkie dziewczyny które wybaczają wyzwiska,bicie nie robia tego z miłości tylko ze strachu że zostaną samę,że nie będą miały statusu związku na fb,a w naszych czasach to tak jakby nie miały piątek klepki,niestety takie czasy,lepiej mieć chłopaka nawet jak nas wyzywa niż być same to bardzo smutne. W dzisiejszych czasach bycie singlem i mówienie o tym to odwaga.
Jeśli chodzi o mnie wolałabym żeby mój chłopak mnie zdradził niż wyzwał,zdradę byłabym wstanie wybaczyć wyzwisk nigdy
Marni zgadzam się z tym co napisałaś. tylko że ja np nie boje się samotności. jak zrywałam z facetem to chciałam zawsze odetchnąć i nikogo nie mieć przez jakiś czas a nie wychodziło bo w przeciągu 2 tygodni zawsze ktoś się sam znajdywał nie wiem czemu.
Robacek ja też jestem bezrobotną studentką tylko u mnie nie ma w domu problemów z kasą ale nie chce brać od rodziców. teraz np chce kupić nowy telefon mam oszczędności ale część niestety muszę wsiąść od rodziców bo sama tyle nie uzbieram. może coś wymyśle. w środę urząd pracy zmusił mnie na iście na rozmowę kwalifikacyjną. a ja chce pracować ale po obronie a nie teraz bo muszę skończyć prace do czerwca a został mi ostatni rozdział do napisania w tym przeprowadzenie badań, wiec praca i pisanie no nie dam rady raczej.
Schiva no my wiemy że jego matka jest troszkę nie normalna ale nie umiemy sobie z nią poradzić. On chce aby było ok a tu ja mu gadam i ona i nie wie jak zrobić żeby było ok. Może jak teraz przyjedzie i się zaręczymy to ona troszeczkę odpuści, łudzę się o to. na razie pojechał do Niemiec więc ona mu tak nie gada bo dzwoni do niej raz na tydzień lub dwa. ja nie czaje jej rozumowania jak jest w Niemczech to ok ale jak spędza ze mną czas w Polsce a nie z nią, szczególnie noce, to ona takie cyrki robi i jeszcze gada mu o tym że jak pojedzie do mnie to ona umrze i to będzie jego wina. Baba nie rozumie że jakby chciał z nią spędzać czas to by z nią był, widocznie woli ze mną a do niej to nie dociera. czasem mam ochotę tam jechać i jej wygarnąć parę rzeczy
Shiva naprawde nie jest zmyślona i do tej pory jestem w szoku że on coś takiego zrobił dla mnie
To wydarzenie naprawde zmieniło wiele w naszym życiu i zbliżyło nas do siebie;) Co do wcześniejszego wydarzenia przeprosil mnie i obiecał że nigdy więcej sie tak nie zachowa bo chce żeby między nami było dobrze
Wiem że faceci maja czasem rozne odpały ale jeśli ich kochamy to trzeba wybaczyć szczególnie że był to jeden jedyny raz .
Marni nie mam fb hehe
fakt faktem boje sie samotności i cieżko jest mi wyobrazić sobie życie bez mojego. Wybaczyłam mu bo udowodnił mi wcześniej że żałuje tego co zrobił (koledzy namawiali go na wypad na dyskoteke powiedział że pojedzie wtedy kiedy będzie mi sie chciało a sam sie nie rusza) a wydarzenia z piątku o których naprawde nie chce pisać bo jest to dosłownie nie do opisania przybiły ostatniego gwoździa do skrzyni naszego szczęścia. Ja jestem osobą bardzo pamiętliwą i nie zapominam złych rzeczy, pamiętam o tym co zrobił ale zaufałam mu i wierze że nie zrobi mi znów coś takiego. Staliśmy sie przez to bardziej dla siebie wyrozumiali;)
Mogę tylko powiedzieć że zachował sie jak bohater jak osoba która broni swojego najcenniejszego skarbu
a dokładnie mnie
Bo gdyby był obojętny i nie zalezało by mu na mnie olał by to;)
szczerze, nie mam pojęcia jak ja bym się zachowała. foch by był na pewno i to z mega przytupem, ale z moich aktualnych obserwacji, Mój nie jest typem człowieka, który wyzywa, to jest tak spokojny człowiek, że aż strach
nawet o swojej byłej, o której mi opowiadał, ani razu nie powiedział złego słowa. mówił, że widzi jej błędy, ale NIGDY nie nazwał jej żadnym obraźliwym słowem... prędzej ja to robiłam, jak mi powiedział kilka sytuacji z ich związku... bo naprawdę zachowywała się karygodnie nieraz
najgorsze o od Niego usłyszałam to było "Jolka", bo zawsze mówi "Kotek", albo przynajmneij "Jola" ![]()
także ja się tego nie obawiam... ![]()
zobaczymy z czasem, ale jestem dobrej myśli ![]()
jak Wasze samopoczucia? dobrze/ źle?
u mnie średnio...
u mnie dobrze
czekam aż mój dojedzie na miejsce
strasznie szybko dzisiaj minął mi dzień chociaż jestem śpiąca i jest taka brzydka pogoda:/
u mnie średnie samopoczucie. mój mi napisał że 3 ludzi przed nimi do wysadzenia i oni więc niedługo będzie na miejscu. mam doła znowu czekać i to tak długo;( a jak wróci to znowu koszmar z jego matką wiec dziś pozytywnie nie myślę. chyba idę spać. pogoda straszna więc co mi pozostało
Widzę pogoda psuje samopoczucie, a jutro poniedziałek, jak ja nie cierpie poniedziałków ![]()
a mój milczy...
znowu się zaczyna ![]()
no cóż, dam radę ![]()
na pocieszenie pomalowałam sobie paznokcie. wczoraj miałam takie dziwne brązowe, a dziś już truskawki ![]()
u mnie też pogoda nie napawa optymizmem, ale powiem, że nie mam z tego powodu dołka ani nic... może jestem jakaś dziwna? ![]()
ja też nie miałam doła ale sam fakt że za oknem jest szaro i ciągle pada deszcz zamiast ciepłego słoneczka które powinno pokazywać się w połowie kwietnia. Dziwna ta pogoda jest, z roku na rok jest coraz gorzej.
Witajcie dziewczyny u każdej z Was coś się dzieje u mnie niestety ciagle to samo...żyje tylko dzięki synkowi i myśla że za dwa tygodnie będzie już z nami mąż. Pogoda paskudna tylko psuje samopoczucie już bym chciała cieplo i słoneczko aby świeciło odrazu humorki by się poprawiły...
kwiatuszek teraz Ty się będziesz cieszyć... myśmy się już nacieszyły...
Mój się odezwał
cała drogę jechał i spał, nie miał siły nawet napisać ani nic. obiecał zadzwonić jak najszybciej da radę... wtedy będę pytać o szczegóły...
Kwiatuszku to bardzo fajnie że twój mąż za 2 tygodnie wróci
moj też jakoś tak wraca.
Robaczku chyba już jesteś przyzwyczajona do ograniczonego kontaktu z Twoim? Jak sobie teraz z tym radzisz?
Kwiatuszku cieszę się z tobą że wraca;)
Robacek to fajnie że się odezwał. mój też się odzywa, smsy ale zawsze coś. może jutro zadzwoni, mam taką nadzieję. jakoś to do mnie nie dochodzi że pojechał i znowu tyle miesięcy czekania;(
Robaczku chyba już jesteś przyzwyczajona do ograniczonego kontaktu z Twoim? Jak sobie teraz z tym radzisz?
chyba przyzwyczajona już jestem. ale jak był w kraju i akurat nie był u mnie to często rozmawialiśmy przez telefon... długo... więc już mi tego brakuje... powiedział, że zadzwoni jak najwcześniej da radę, więc czekam ![]()
Asia trzymam kciuki, żeby zadzwonił
ja też teraz będę co wieczór oczekiwać na Jego telefon... wiem, że na pewno codziennie nie zadzwoni, ale co kilka dni a ja już będę szczęśliwa ![]()
Oj tak my wiemy RoBaCeK jaka szczęśliwa po telefonie jesteś ![]()
Mnie jakoś dawno nie było, święta, goście, potem sprzątanie
nauka do szkoły i tak jakoś wyszło
ja póki co jeszcze jestem z M. Ma jechać na jakieś 2 tygodnie niby, ale nie wiadomo kiedy. A taka niewiadoma jest najgorsza.. ![]()
A pogoda taka cudowna, że tylko spać mi się chce..
Strony Poprzednia 1 … 53 54 55 56 57 … 120 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Moj chłopak wyjechał smutek i pustka
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026