Taaak to juz wiem na 100% hmm a moze Ci facet niespodzianke zrobi ![]()
A powiedz mi długo juz tak wyjezdza?
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Moj chłopak wyjechał smutek i pustka
Strony Poprzednia 1 … 35 36 37 38 39 … 120 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Taaak to juz wiem na 100% hmm a moze Ci facet niespodzianke zrobi ![]()
A powiedz mi długo juz tak wyjezdza?
Podobne tematy
może
chciałabym ![]()
wiesz, ja nie jestem z nim długo. niecały miesiąc byliśmy razem jak pojechał teraz. wcześniej też jeździł, jeszcze zanim się poznaliśmy. ile razy? nie wiem, ale sporo. i na tym się nie skończy. to wiem... niestety
Rozumiem:)
A Ty nie chcesz do Niego pojechać ?
Miczesto zadaja pytanie dlaczego nie jade do męza..
Ale pisałam wyżej dlaczego...
ja tu mam zaczęte studia, nie chcę ich rzucać, zwłaszcza, że nie wiem jak nam się ułoży.
studiować chciałam i chcę to skończyć.
powiedział mi, że jak pojedzie po Wielkanocy i wróci to postara się na dłużej niż kilka tygodni. żebyśmy zdążyli się sobą nacieszyć. i w ogóle lepiej poznać...
Dziewczyny, nadszedł kolejny dzień! Znów jesteśmy o te 24h do przodu.... ![]()
Ja też chciałabym dołączyć do swojego, ale mam tu swoją pracę, swoje miejsce... Poza tym tam musiałabym żyć też z teściami... Atu mogę sama z nim, mieć święty spokój
.
Właśnie siedzę w pracy, napiłam się kawki i znalazłam chwilkę, aby do Was napisać. Nadal chodzę przybita, ciągle mam go w głowie... ale już nie zalewam się łzami! Mam nadzieje, że następne to będą łzy szczęścia.
Do Wielkanocny już "tylko" 11 tygodni..
Pozdrawiam Was serdecznie i życzę wytrwałości w tym kolejnym dniu... oby nam szybciutko minął.
mi też jakoś leci
byłam na małych zakupach, a zaraz się biorę za naukę na weekend... mam kilka kolokwiów, egzaminów... masakra po prostu, ale może mi wyjdzie z głowy Mój Kochany
a raczej to, że go nie ma ![]()
...taaa... tylko 11... ;/
muszę się Wam czymś pochwalić
a może raczej podzielić ![]()
jestem tak podekscytowana, że aż strach ![]()
jakąś godzinkę temu dostałam od mojego Lubego najpiękniejszego sms'a w życiu
tak mnie poruszył, że się popłakałam ze szczęścia ![]()
poprawił mi on nastrój, i to baaardzo ![]()
pozdrawiam i Wam też życzę takich kochanych wiadomości ![]()
Hej dziewczyny, mam nadzieję, że poradzicie i wesprzecie, dacie wskazówki, jak sobie radzić.
Mój mężczyzna wyjeżdża w przyszłym tygodniu do Holandii. Akurat tak się złożyło, ze otrzymał propozycję pracy tam, na lepszych warunkach niż w PL, w tym samym zawodzie. Biorąc pod uwagę fakt, że jestem w 7 m-cu ciąży i potrzebujemy większych pieniędzy chociażby na start z maluchem, by przy okazji nasze drugie nie ucierpiało, nie mamy raczej wyjścia, tym bardziej, że wynagrodzenie jest naprawdę atrakcyjne. On nie chce jechać, ale ja sama uważam, że to jedno z lepszych rozwiązań. A czas, niestety, nie stoi w miejscu. Tutaj, mam pomoc ze wszystkich stron- i obydwie mamuśki, rodzeństwo, przyjaciółki- zawsze mogłam na nich liczyć i wiem, ze teraz też bardzo mi pomogą zarówno z jednej, jak i drugiej strony. Nie boję się, jak sobie poradzę pod względem fizycznym. Mnie najbardziej martwi strona psychiczna takiego rozstania.Powiedzcie mi, jak sobie z tym radzicie? Z wątpliwościami, czy dacie radę, czy nie stanie ktoś między Wami, czy taka rozłąka więcej przynosi szkody, czy pożytku? Czy dobrze omówiliście Wasze cele i marzenia, czy przypadkiem nie są one zupełnie rozbieżne?
Im bliżej wyjazdu, tym więcej mnie samą nachodzi wątpliwości i wiem, że czasem po prostu już się mnie nie da słuchać. Codziennie nowy problem sobie robię, a kiedy patrzę na wszystko racjonalnie, trwa to wszystko chwilkę, bo zaraz znowu emocje biorą górę- że codziennie będę spać sama, nie będę miała z kim porozmawiać- bo to uważam za najlepszy apsekt naszego związku, uwielbiam z nim rozmawiać, tylko jemu zwierzam się z wielu rzeczy, opowiadam, co mnie bolało i co cieszyło, jak mi minął dzień, jak mam sobie poradzić w tej, czy innej sytuacji. A teraz co? Nie potrafię z nim pogadać racjonalnie, bo zaraz się rozklejam.Wiem, ze powinnam wziąć się w garść, przestać narzekać i zająć się dzieckiem jednym i drugim, ale nie mogę nad tym panować, tylko się nakręcam i nie wiem, gdzie szukać takiego kubła zimnej wody, który by mnie otrzeźwił.
Przede wszystkim nie wolno Ci się nastawiać, że będzie ciężko. Wiesz po co tam jedzie, wiesz gdzie będzie pracował, wiesz, że dzięki temu będzie Wam o wiele lepiej. Wiesz również, że się kochacie i wystarczy w zupełności zaufać.
Jeżeli masz wokół siebie życzliwych ludzi, którzy Ci zawsze pomogą to o nic nie musisz się martwić. Zapewne będziesz tak zajęta przy nowym dziecku i babciami i ciociami, że nie będziesz o tym myśleć i bardzo dobrze. Jeżeli będziesz czuła, że siedzisz sama, bardzo tęsknisz i wymyślasz to poproś przyjaciółki, żeby były Twoim kołem ratunkowym - jeden telefon i już są, zajmują Ci czas. Bo to właśnie o czas i zajęcia chodzi, żeby mieć co robić.
To będzie Wasza prawdziwa próba sił i miłości, którą wierze, że przetrwacie
Głowa do góry! Jest internet, jest skype, jeszcze będziesz miała go dość ![]()
Tylko pamiętaj! Jedna podstawowa zasada - NIE WOLNO MU JĘCZEĆ, nie wolno mieć pretensji, jeżeli zjeżdża na urlop do domu to nie fochamy się, nie kręcimy nosem, nie mamy pretensji, że wyjeżdża. Trzeba być zawsze uśmiechniętym i pachnącym
i dawać mu wsparcie wtedy ani przez chwilę nie pomyśli, żeby zmienić partnerkę ![]()
robacku - dlatego napisałam "tylko" eh ![]()
A co do smsa to super! Takie rzeczy podbudowują, dodają siły na kolejne dni
.
Przyznam szczerze, że gdy zaczęłam czytać Twoją wypowiedź, to już myślałam, że Twój partner wraca..
ale byłaby zazdrość!
![]()
Ja dziś troszkę szperałam na allegro, w necie..kombinowałam, myślałam i wymyśliłam prezent dla mojego
. Znam go już trochę, wiem co lubi więc szykuj mu niespodziankę o której mu trochę napomknęłam, aby też nie mógł się doczekać. I tym oto sposobem znalazłam sobie zajęcie na kolejne tygodnie..
Polecam wszystkim tęskniącym wymyślić coś dla ukochanych, gdy wrócą.. może jakiś romantyczny wypad we dwoje na weekend? Rezerwacja pokoju w hotelu?
Ja w dodatku założyłam sobie taki "pamiętnik" w wordzie
Opisuję każdy dzień, tak żebym miała się z czego śmiać gdy wróci (czyli z siebie). I powiem Wam ze się sama zdziwiłam.. ale byłam tak zajęta, że nie zauważyłam nawet, że brakuje mi jednego wpisu. Oczywiście wypisuję tam takie pierdoły, że za te 3 miesiące po 1 zdaniu wywalę to do kosza. Chcę sobie udowodnić, że faktycznie jęczałam..a jednak minęło szybko i nie było warto się tak użalać na sobą.
Jak mija wieczór? Mam nadzieję, że spokojnie i bez głupich myśli
.
Witam Was i cieszę się przez łzy, że nie jestem sama...
Mój narzeczony wyjechał do Niemiec tydzień temu i nie wiadomo kiedy wróci. Zostałam w obcym mieście SAMA z dziemi. Na dzień dobry się pochorowaliśmy na zapalenie oskrzeli, zaczęło sypac śniegiem, a ja z wózkiem i dwójką chorych dzieci muszę sama wszystko załatwiac-to mi daje mniej czasu na myślenie. Starszy syn ciągle pyta o tatę, a ja udaję z uśmiechem, że już niedługo. Mówił, że ma wyjechac na niedługo, jednak coraz mniej precyzuje datę powrotu. Przy dzieciach staram się nie wymiękac, jednak wieczorem zamiast tulic się do mojego Ukochanego siedzę i wyję lub szukam sobie zajęc na siłę...
Uffff... Trochę się wygadałam... :]
Słomiane wdowy nie mają lekko... ![]()
Kobietki własnie dzisiaj sie dowiedziałam ze moj mąz przyjedza 6 lutego na 2 tyg.jutpi hhi:) ale za to pozniej bedzie ciezko bo pozniej dopiero w lipcu ehh ale na razie o tym nie mysle ciesze sie na jego przyjazd:)
monikamacius nie jesteś sama wszystkie mamy tu podobny problem ,ale wspieramy sie
fajnie ze do Nas dołaczyłas ![]()
Kobietki własnie dzisiaj sie dowiedziałam ze moj mąz przyjedza 6 lutego na 2 tyg.jutpi hhi:) ale za to pozniej bedzie ciezko bo pozniej dopiero w lipcu ehh ale na razie o tym nie mysle ciesze sie na jego przyjazd:)
Nic tylko pozazdrościc spotkania z Ukochanym
Lepsze 2 tyg. niż 1 weekend
Podoba mi się Twoje podejście-cieszyc się chwilą... Chyba muszę się nauczyc z takiego "bajerka" karzystac ![]()
Witam Was i cieszę się przez łzy, że nie jestem sama...
Mój narzeczony wyjechał do Niemiec tydzień temu i nie wiadomo kiedy wróci. Zostałam w obcym mieście SAMA z dziemi. Na dzień dobry się pochorowaliśmy na zapalenie oskrzeli, zaczęło sypac śniegiem, a ja z wózkiem i dwójką chorych dzieci muszę sama wszystko załatwiac-to mi daje mniej czasu na myślenie. Starszy syn ciągle pyta o tatę, a ja udaję z uśmiechem, że już niedługo. Mówił, że ma wyjechac na niedługo, jednak coraz mniej precyzuje datę powrotu. Przy dzieciach staram się nie wymiękac, jednak wieczorem zamiast tulic się do mojego Ukochanego siedzę i wyję lub szukam sobie zajęc na siłę...
Uffff... Trochę się wygadałam... :]
Słomiane wdowy nie mają lekko...
Kochana, witaj w naszym gronie.. przede wszystkim życzymy jak najkrótszego czekania!
Piszesz, że wyjechał nie na długo..tzn za ile?
Mój też wyjechał tydzień temu do Niemiec... może razem
eh.
Przede wszystkim nie możesz się załamywać ze względu na dzieci. Masz dla kogo wstawać rano. Poza tym przy dzieciach jest dużo roboty, więc z nadmiarem wolnego czasu nie powinnaś mieć problemu.
Pamiętaj, że nie jesteś sama! Masz tu nas
. Często ktoś tu zagląda, więc zawsze znajdziesz wsparcie. Także pisz, relacjonuj, chwal się, płacz i tęsknij razem z nami
.
A skoro jesteś w NOWYM MIEŚCIE, obcym to może warto je trochę zwiedzić? Pooglądać, rozeznać się w nowym otoczeniu. Może odkryjesz jakieś fajne miejsca?
Twój narzeczony jest w nieco mniej komfortowej sytuacji.. tęskni za Tobą i dziećmi, które to Ty masz przy sobie!
PS. Zauważyłyście, że łatwej nam pocieszać kogoś innego, kto jest w podobnej sytuacji niż siebie same? ![]()
PS. Zauważyłyście, że łatwej nam pocieszać kogoś innego, kto jest w podobnej sytuacji niż siebie same?
Niestety prawda w 100%! Nasze własne sytuacje wydaja się dla nas samych cięższe i bardziej "dobijające"... Na cudze problemy patrzymy z boku, przez co bardziej obiektywnie
Dlatego dobrze jest się czasem komuś wygadac ![]()
Z tymi bobasami, to racja-tylko Oni (synowie) dodają mi sił, żeby rano wstac i funkcjonowac z jakimś tam uśmiechem ![]()
Poszwędac się po nowym mieście? Czemu nie?
Jednak dzieci są konkretnie choe i ciągle to przekładam... ![]()
Mój mężczyzna stwierdził, że na 10 dni, jednak już teraz słyszę pierwsze przesłanki mówiące o "trochę" jego dłuższym pobycie za ganicą...
nervusowa napisał/a:PS. Zauważyłyście, że łatwej nam pocieszać kogoś innego, kto jest w podobnej sytuacji niż siebie same?
Niestety prawda w 100%! Nasze własne sytuacje wydaja się dla nas samych cięższe i bardziej "dobijające"... Na cudze problemy patrzymy z boku, przez co bardziej obiektywnie
Dlatego dobrze jest się czasem komuś wygadac
Z tymi bobasami, to racja-tylko Oni (synowie) dodają mi sił, żeby rano wstac i funkcjonowac z jakimś tam uśmiechem
Poszwędac się po nowym mieście? Czemu nie?Jednak dzieci są konkretnie choe i ciągle to przekładam...
Mój mężczyzna stwierdził, że na 10 dni, jednak już teraz słyszę pierwsze przesłanki mówiące o "trochę" jego dłuższym pobycie za ganicą...
10 dni to bardzo mało... no ale skoro mówisz, że chce dłużej zostać. Przypomina mi to sytuacje mojego, też dopiero co wyjechał i okazało się, że prawdopodobnie szybko wróci, bo robota niezbyt wypaliła. Ale niby będzie miał drugą i zostanie....
Wydaje mi się, że najważniejsze to ustalić termin powrotu. Wtedy o wiele lepiej czeka się na partnera. A nie siedzieć i nie wiedzieć kiedy wróci... Dlatego porozmawiaj z nim, powiedz żeby się zorientował co i jak, rozeznał i dał Ci znać ile tam zostanie. Bo czekanie w takiej niepewności jest najgorsze.
Znasz datę powrotu - masz cel - wytrwać do tego czasu
. Zupełnie inaczej się czeka.. można śmiało odliczać dni. Czemu nie wie kiedy wróci? Czy jest to niezależne od niego?
Mój robi na budowie na razie, a z ta praca równie bywa... ale przynajmniej innych dziewczyn nie ma
.
Kuruj synków i zbierz ich na zwiedzanie miasta
. Moja przyjaciółka ma małego synka i pytałam czy nie pożyczyłaby mi go do świąt, aby mi czas szybciej minął
. Takie maluchy idealnie zapełniają czas i wysysają resztki sił. Także baw się z nimi dużo, abyś wieczorami padała ze zmęczenia i nie miała czasu zadręczać się myślami.. Bo te wieczory są najgorsze ![]()
Przyznam szczerze, że gdy zaczęłam czytać Twoją wypowiedź, to już myślałam, że Twój partner wraca..
ale byłaby zazdrość!
![]()
sama bym tego chciała ![]()
później jeszcze rozmawiałam z nim jakieś pół godzinki, zanim mu się kasa na koncie nie skończyła ![]()
strasznie mi brakuje naszych rozmów, bo co wieczór, jak leżeliśmy już w swoich łóżkach to rozmawialiśmy po przynajmniej 2 godziny ![]()
Agatkuś zazdroszczę, ale cieszę się Twoich szczęściem
przynajmniej Ty jedyna się ciesz i zarażaj pozytywna energią
![]()
nervusowa dokładnie, jeśli zna się choć przybliżony powrót to jest zdecydowanie łatwiej ![]()
Mój robi na budowie na razie, a z ta praca równie bywa... ale przynajmniej innych dziewczyn nie ma
.
Niestety mój ma dokładnie tę samą robotę i co gorsza ciągle dochodzą mu jakieś zlecenia, które ma robic za chwilę jednak oznajmia, że nie będzie tego obił, po czym mówi, że pięniądze by się przydały...
Gorzej niż kobitka:) próbowałam go nakłonic do określenia choc mniej więcej daty powrotu, jednak ciągle tylko mówi, że nie wie... Cóż, chyba tafiłam na takiego kochanego niezdecydowanego facecika ![]()
Twój gdzie wyjechał? Mój do Morbach, gdzieś przy Wittlich czy jakoś tak...
mój za to w lesie pracuje ![]()
tam tez nie ma kobiet ![]()
ale dziewczyny, nie ma się co martwić... Niemki słyną z wyjątkowej 'urody' ![]()
nervusowa napisał/a:Mój robi na budowie na razie, a z ta praca równie bywa... ale przynajmniej innych dziewczyn nie ma
.
Niestety mój ma dokładnie tę samą robotę i co gorsza ciągle dochodzą mu jakieś zlecenia, które ma robic za chwilę jednak oznajmia, że nie będzie tego obił, po czym mówi, że pięniądze by się przydały...
Gorzej niż kobitka:) próbowałam go nakłonic do określenia choc mniej więcej daty powrotu, jednak ciągle tylko mówi, że nie wie... Cóż, chyba tafiłam na takiego kochanego niezdecydowanego facecika
Twój gdzie wyjechał? Mój do Morbach, gdzieś przy Wittlich czy jakoś tak...
Ta miejscowość, to Lohr. Aczkolwiek już tylko przez kilka dni, bo ta praca na budowie ponoć się kończy ku mojemu niezadowoleniu.. Przynajmniej nie było tam innych dziewczyn, pracował od rana do wieczora i nie miał czasu na szwędanie się po barach
.
Wydaje mi się, że w Twoim wypadku z 10 dni nie zrobi się nagle kilka miesięcy... co najwyżej miesiąc
. A to da się przeżyć. Z nami się uda
. Może jeśli nie potrafi podać konkretnej daty, to niech poda jakiś przedział czasowy? Albo ustalcie, że nie dłużej niż.... np. 2 miesiące.
Twoi synkowie pewnie już śpią. Proponuje ciepłą kąpiel z pianą, a później położyć się spać. Jest już późno, a przecież chcemy już następny dzień!
Ja dla zabicia czasu zajęłam się przygotowywaniami niespodzianki dla ukochanego. Wiem, że mam dużo czasu, ale myślenie i planowanie pochłania mnie całkowicie.. Może też pomyśl nad jakąś niespodzianką, którą mogłabyś mu przez ten czas przygotowywać?
Tymczasem, ja spadam spać. Chcę już szybko następny dzień!
mój za to w lesie pracuje
tam tez nie ma kobietale dziewczyny, nie ma się co martwić... Niemki słyną z wyjątkowej 'urody'
no tak, ale Polki też wyjeżdżają do pracy do Niemiec
mój zmienia później pracę i może się natknąć na jakąś... ale dobraaaa, nie chcę o tym myśleć!
:)
no tak, ale Polki też wyjeżdżają do pracy do Niemiec
o tym nie pomyślałam... ale chyba nie jadą pracować na budowie czy w lesie ![]()
poza tym facet po takiej pracy NIE MOŻE mieć siły na podrywanie innej
bo ja na to nie pozwalam ![]()
Z tą niespodzianką, to całkiem fajny pomysł, jednak brak mi ostatnio inwencji twórczej. Chciałam nas po jego powrocie zabrac na narty, o ile wróci w miarę w zimę
tym bardziej, że mamy naprawdę bliziutko... A Wy robicie coś same czy po prostu macie w planach niezapomniane chwile po powrocie mężczyzny?
Co do Niemek, to wiem, że nie słyną może z piękna, jednak jak to się mówi "na bezrybiu i rak ryba"... Jednak prawdę mówiąc, który by się obejrzał za inną wiedząc, że ma taką kochającą i stęsknioną kobietę w swoim rodzinnym kraju... ![]()
Tak sobie poczytałam, poczytałam
I jedne z pierwszych postów i te odpowiedzi na tego mojego jednego, jęczącego... Kurcze! Jaką Wy macie rację, to masakra
I nawet, jeśli raz macie kryzys, zaraz potraficie spojrzeć na to z dystansem...mam nadzieję, ze i mnie uratuje taka spora doza autoironii
W każdym razie, od wczoraj (od kiedy sobie poczytałam forumową lekturkę) zauważyłam, ze łatwo przychodzi mi opowiadanie z humorem, jak to będzie i nawet mój P stwierdził, że zarażam go tym innym myśleniem. Faktycznie, wcześniej z tego robiłam tragedię, teraz widzę pozytywne strony takiej rozłąki. Popłaczę sobie, jak wyjedzie
Najwyżej będę smarkać Wam w rękaw tutaj ^^
Wiecie dziewczyny Wy to jesteście o niebo w lepszych sytuacjach niż ja byłam bo mój były do ostatniego dnia utrzymywał,że jedzie na miesiąc a dzień przed wyjazdem dowiaduję się,że na 4 bo podpisał umowę ale było minęło
a Wy głowa do góry a Wasi niebawem wrócą ![]()
dzień przed wyjazdem dowiaduję się,że na 4 bo podpisał umowę
Znając mnie i mój charakter, to bym się załamała...
Podziwiam Cię:)
Wiadomo była awantura ale potem przyjęłam to na spokojnie bo nie chciałam się z nim kłócić w dzień wyjazdu nawet głupia pojechałam się pożegnać a on się potem tak odpłacił za czekanie.
czekoladka7 drań i tyle ![]()
jak Wam mija kolejny dzień? jak humorki? raczej w porządku czy dziś troszkę dołek?
ja jak narazie mam uśmiech na twarzy, jeszcze po wczorajszych cudownych słowach ![]()
Humorki nawet:)
Jednak M nie dał dziś znaku życia. Ja wiem-praca itd, jednak jest za granicą to co innego niż gdyby był w kraju. Wolę wiedziec, że wszystko oki...
Wy też się martwicie jak Wasz Luby przez jakiś czas molczy, czy tylko ja mam takie dziecięce podejście? :]
ja się już do tego przyzwyczaiłam
zwłaszcza, jeśli doładuje konto i dzwoni, czy ja dzwonię do Niego to zaraz cała kasa pójdzie i nie ma z czego się odezwać
ja piszę do Niego w ciągu dnia smsy co u mnie, co robię, że tęsknie, kocham i czekam. wiem, że on mi nie może odpisać, bo nie ma za co ![]()
jakoś to akceptuję i czekam aż będą mieć tam w końcu neta a wtedy skype co wieczór
![]()
Cóż, sama zadzwoniłam. Też piszemy z dziecmi smski, co u nas na bieżąco.
Jakie karty, tzn z jakiej sieci najlepiej korzystac w Niemczech/za granicą wg Was?
M korzysta z O2, ale nie wiem czy to jest opłacalne... ![]()
Cóż, sama zadzwoniłam. Też piszemy z dziecmi smski, co u nas na bieżąco.
Jakie karty, tzn z jakiej sieci najlepiej korzystac w Niemczech/za granicą wg Was?
M korzysta z O2, ale nie wiem czy to jest opłacalne...
O2 jest dobre, ale znam tylko to angielskie. Najbardziej opłacalny jest internet.
Chciałabym nawiązać do wcześniejszej Twojej wypowiedzi o tym, że Twój syn pyta kiedy wróci tata. Nie powinnaś okłamywać go, że już niedługo. Powinnaś usiąść z nim i porozmawiać, że tata wyjechał do pracy, że zarabia dla Was pieniądze, że niestety ale wróci za kilka miesięcy i Tobie też jest smutno, ale Tata Was bardzo kocha i wróci na pewno. Nie ma po co "wciskać kitów" dziecku, bo to tylko działa na Twoją niekorzyść.
monikamacius napisał/a:Cóż, sama zadzwoniłam. Też piszemy z dziecmi smski, co u nas na bieżąco.
Jakie karty, tzn z jakiej sieci najlepiej korzystac w Niemczech/za granicą wg Was?
M korzysta z O2, ale nie wiem czy to jest opłacalne...O2 jest dobre, ale znam tylko to angielskie. Najbardziej opłacalny jest internet.
Chciałabym nawiązać do wcześniejszej Twojej wypowiedzi o tym, że Twój syn pyta kiedy wróci tata. Nie powinnaś okłamywać go, że już niedługo. Powinnaś usiąść z nim i porozmawiać, że tata wyjechał do pracy, że zarabia dla Was pieniądze, że niestety ale wróci za kilka miesięcy i Tobie też jest smutno, ale Tata Was bardzo kocha i wróci na pewno. Nie ma po co "wciskać kitów" dziecku, bo to tylko działa na Twoją niekorzyść.
Chyba masz rację-ostatnio, gdy wracałam od lekarza z dziecmi, to starszy syn właśnie pytał ludzi na przystanku czy ktoś wie, kiedy wróci jego tata, bo jest bardzio daleko...
Tu chyba faktycznie jest mój błąd, bo powinnam dziecko traktowac bardziej serio... ![]()
Teo napisał/a:monikamacius napisał/a:Cóż, sama zadzwoniłam. Też piszemy z dziecmi smski, co u nas na bieżąco.
Jakie karty, tzn z jakiej sieci najlepiej korzystac w Niemczech/za granicą wg Was?
M korzysta z O2, ale nie wiem czy to jest opłacalne...O2 jest dobre, ale znam tylko to angielskie. Najbardziej opłacalny jest internet.
Chciałabym nawiązać do wcześniejszej Twojej wypowiedzi o tym, że Twój syn pyta kiedy wróci tata. Nie powinnaś okłamywać go, że już niedługo. Powinnaś usiąść z nim i porozmawiać, że tata wyjechał do pracy, że zarabia dla Was pieniądze, że niestety ale wróci za kilka miesięcy i Tobie też jest smutno, ale Tata Was bardzo kocha i wróci na pewno. Nie ma po co "wciskać kitów" dziecku, bo to tylko działa na Twoją niekorzyść.
Chyba masz rację-ostatnio, gdy wracałam od lekarza z dziecmi, to starszy syn właśnie pytał ludzi na przystanku czy ktoś wie, kiedy wróci jego tata, bo jest bardzio daleko...
Tu chyba faktycznie jest mój błąd, bo powinnam dziecko traktowac bardziej serio...
No właśnie. Przecież Twój mąż nie zrobił nic złego, nie jest zbiegłym przestępcą, ani nie poszedł do więzienia w związku z tym takie ukrywanie jest zupełnie pozbawione sensu, bo po co...? Niby chcesz oszczędzić dziecku trosk, ale jemu jest dużo ciężej gdy nie wie co się dzieje. Gdy wszystko zostanie mu dobrze wyjaśnione, uspokoi się i przestanie pytać o tate.
Jak tam dziewczynki co u Was?
Ja sie ciesze na przyjazd mojego męza bedzie 6 lutego ![]()
I lecimy do londynu do przyjacioł:)
A potem dopiero sie zobaczymy jakos w lipcu ehh ale na razie o tym nie mysle...:)
Agatkuś-ale masz super...
aż Ci zazdroszczę ![]()
Hej.. ja dzień spędziłam z przyjaciółką.
Teraz mam mały dołek.. nie wiem czemu
. Jakoś tak smutno mi, że nie widzę go naprzeciwko siebie i nie mogę ponarzekać na to co mnie denerwuje i w ogolę.. A zawsze jemu się skarżyłam na trudy dnia ![]()
Miał przyjechać na weekend na 1 dzień aby zabrać mamę za granicę, ale chyba jednak to się nie uda.. Powiem Wam, że tak podejrzewałam i zbytnio się nie nastawiałam na to, że go zobaczę. No i jakoś lżej do tej wieści podeszłam.. Nie napaliłam się, więc rozczarowania nie ma. W sumie to bałam się tej wizyty i znów rozłąki.
Robacku dobrze, że dalej utrzymuje się Twój humorek
Przynajmniej jedna zadowolona! ![]()
Korzystając z okazji chciałabym wszystkim serdecznie polecić herbatkę z meliską
. Na mnie podziałała bardzo wyciszająco, aż lepiej mi się spało
:)
Hej dziewczyny jestem tu nowa,założyłam te konto bo chciałabym waszej porady co robić,
Moja sytuacja wygląda tak : Mój chłopak wyjechał rok temu do Anglii do pracy,bardzo bałam się tego wyjazdu no ale niestety zmusiła go do tego sytuacja rodzinna że musiał wyjechał żeby zarabiać,ja zostałam tu ze względu na studia które zaczynałam,dodam że jest między nami 9 lat różnicy,ogólnie jesteśmy ze sobą 4 lata. Na szczęście on jechał tam do swojego wujka i u niego mieszkał,Na początku było okej,pracował i jakoś ten czas leciał,miałam do niego jechać na wakacje ale z powodów zdrowotnych niestety ten wyjazd nie był możliwy. On z powodów swojej zjebanej pracy też niestety nie przyjechał przez ten rok czasu,skomplikowała mu się tam sytuacja mieszkaniowa również,musiał się wyprowadzić i zamieszkał z kolegą,w wakacje ja doszłam do wniosku że to chyba nie ma sensu już taki związek na odległość,2 tyg się nie odzywaliśmy do siebie,zero kontaktu no ale uczucie było silniejsze,przegadaliśmy cała noc na skype,były łzy,zapewnienia no i tak się stało że zeszliśmy się,cały czas mamy kontakt ze soba,jak tylko to możliwe rozmawiamy na skype.Chodzi o to że on nie jest w stanie na razie przyjechać do Polski mówi że najwcześniej będzie to możliwe na Wielkanoc
Dziewczyny ja nie wiem co ja mam robić,czy czekać nadal czy odpuścić i próbować sobie przetłumaczyć,kocham go i bardzo chciałabym być z nim,ale czy takie czekanie ma sens,przez ten rok nie widzenia go w moich uczuciach nic się nie zmieniło,jest tak jak przed wyjazdem,mimo powodzenia u chłopaków ja nie wyobrażam sobie bycia z kimś innym niż on,co wy zrobiły byście na moim miejscu?
Zdesperowana1-trudna sytuacja... Ja bym pewnie czekała, tym bardziej, że uczucie nie wygasło, a byłoby mi cholernie ciężko, bo uwielbiam bliskośc swojego mężczyzny... ![]()
Hej dziewczyny jestem tu nowa,założyłam te konto bo chciałabym waszej porady co robić,
Moja sytuacja wygląda tak : Mój chłopak wyjechał rok temu do Anglii do pracy,bardzo bałam się tego wyjazdu no ale niestety zmusiła go do tego sytuacja rodzinna że musiał wyjechał żeby zarabiać,ja zostałam tu ze względu na studia które zaczynałam,dodam że jest między nami 9 lat różnicy,ogólnie jesteśmy ze sobą 4 lata. Na szczęście on jechał tam do swojego wujka i u niego mieszkał,Na początku było okej,pracował i jakoś ten czas leciał,miałam do niego jechać na wakacje ale z powodów zdrowotnych niestety ten wyjazd nie był możliwy. On z powodów swojej zjebanej pracy też niestety nie przyjechał przez ten rok czasu,skomplikowała mu się tam sytuacja mieszkaniowa również,musiał się wyprowadzić i zamieszkał z kolegą,w wakacje ja doszłam do wniosku że to chyba nie ma sensu już taki związek na odległość,2 tyg się nie odzywaliśmy do siebie,zero kontaktu no ale uczucie było silniejsze,przegadaliśmy cała noc na skype,były łzy,zapewnienia no i tak się stało że zeszliśmy się,cały czas mamy kontakt ze soba,jak tylko to możliwe rozmawiamy na skype.Chodzi o to że on nie jest w stanie na razie przyjechać do Polski mówi że najwcześniej będzie to możliwe na Wielkanoc
Dziewczyny ja nie wiem co ja mam robić,czy czekać nadal czy odpuścić i próbować sobie przetłumaczyć,kocham go i bardzo chciałabym być z nim,ale czy takie czekanie ma sens,przez ten rok nie widzenia go w moich uczuciach nic się nie zmieniło,jest tak jak przed wyjazdem,mimo powodzenia u chłopaków ja nie wyobrażam sobie bycia z kimś innym niż on,co wy zrobiły byście na moim miejscu?
Na poczatek pełen podziw! Tyle czekałaś... skąd miałaś na to silę?!
Po pierwsze musisz sobie odpowiedzieć czy ten związek jest dla Ciebie ważny i czy to jest TEN jedyny.
Po drugie.. musisz od niego wyciągnąć kiedy może wrócić na stałe! Bardzo się dla niego poświęcasz, jeśli będziesz dalej czekać, a on nie wróci to popatrz ile lat masz w plecy..
Teraz są ferie, więc nie możesz do niego pojechać na te 2 tygodnie?
Nie możemy Ci doradzić żebyś go olała! Bo możesz zrobić na odwrót, poczekać jeszcze trochę i potem być z nim szczęśliwa do końca życia
.
Czy jego sytuacja rodzinna już się poprawiła?
Przyszedł mi też do głowy, że Ty możesz przenieść się tam do niego. Jeśli studiujesz zaocznie możesz dolatywać na zajęcia. Taki układ jest, jak najbardziej możliwy (znam takowy przypadek!)
Naprawdę ciężka sytuacja. Ja ostatnio dużo myślałam o swoim związku i ile jestem dla niego w stanie zrobić i uzgodniliśmy razem, że on tu wraca z 3 miesiące. Pożyjemy w naszych realiach i jeśli okaże się, że naprawdę jest ciężko, brak pieniędzy a mój biznes okaże się klapą, to obiecałam mu, że wtedy spakujemy się i wyjedziemy. Więc on też może wrócić, znaleźć pracę tutaj, poczekać aż Ty skończysz studia i jeśli będzie Wam źle pod względem finansowym to możecie wtedy już wyjechać razem.. Może też on i Ty po studiach znajdziecie fajną pracę?
Poważny związek to przede wszystkim umiejętność kompromisów.. i powinny to potrafić obydwie strony!
A tymczasem uśmiechnij się, do Wielkanocy ok. 80 dni... Pamiętaj, że najlepsza będzie poważna rozmowa z partnerem. Porozmawiajcie co do siebie czujecie i czy warto czekać, czy myślicie o sobie poważnie. Po 4 latach to już można myślec nawet o ślubie ![]()
Zdesperowana1 gratuluję wytrwałości ![]()
ja na Twoim miejscu pewnie bym czekała, zwłaszcza, że cały czas go kochasz, nic się nie zmieniło pod tym względem ![]()
zapytaj go, kiedy może wrócić, powiedz, że tęsknisz, co czujesz i jak bardzo byś chciała żeby był przy Tobie on, a nie tylko jego głos.
nervusowa nie wiem jak długo mi się jeszcze ten humor utrzyma, ale mam nadzieję, że wytrzyma do kolejnego telefonu/sms'a od Niego ![]()
Dziewczyny, dlaczego rozstanie tak cholernie komplikuje życie? czy w tej Polsce nie mogłoby być więcej pracy? wrr...! przez naszych rządzących my musimy cierpieć rozłąkę... ![]()
W Polsce może i praca jest, jednak płaca jest nieadekwatna do wykonanej pracy i to główny powód, dlaczego Polscy fachowcy wyjeżdżają za granicę-po prostu pieniążki... Ale nasi posłowie, senatorowie, premier czy nawet prezydent nie mają pojęcia co robią z naszym krajem, rodzinami i tym samym psychiką... ojej-zagoniłam się za daleko... ![]()
Mówią, że kobiety są niecierpliwe, a na przykładzie Zdesperowanej1, można pokazac ile kobieta w imię miłości potrafi wytrzymac ![]()
Wytrzymałam głównie dzięki mojej wielkiej miłości do niego,bardzo go kocham i bardzo mi na nim zależy dlatego chce czekać,ja mam tu studia,nie mam ferii został mi rok studiowania jeszcze więc szkoda mi to zostawić i wyjechać,rozmawiam z nim o tym,i on mówi że bardzo by chciał wrócić tylko ta praca
a nie chce mu też marudzić i zrzędzić bo wiem że jemu tam jest jeszcze ciężej niż mi tu,wiadomo daleko od domu ode mnie,znajomi mi się dziwią czemu czekam,że mogłabym sobie ułożyć życie tu z kimś,ale ja nie chce,nie wyobrażam sobie obok siebie kogoś innego niż on,i nie sprawdza się powiedzenie że co z oczu to i z serca,bo mimo że go nie widziałam tyle czasu,nie mieliśmy żadnego kontaktu fizycznego to kocham go jeszcze bardziej niż przed jego wyjazdem
Zdesperowana1 przez ROK nie mógł przyjechać do Polski nawet na tydzień?! Mój mógł już po ok 4 miesiacach... Coś mi się wydaje, że nie masz na co czekać.
Nawet nie wiesz Zdesperowana1, jak bardzo Cię podziwiam...
Jestem o wiele mniej cierpliwa, a bliskośc liczy się dla mnie bardzo ![]()
Zdesperowana1 jestem pod wrażeniem
dobrze robisz, że nie ulegasz presji otoczenia
chociaż tak się zastanawiam czy i ja gdyby była taka potrzeba nie czekałabym
pewnie tak ![]()
jednak w ciągu tego czasu on nie mógł się pojawić w Polsce? dziwne...
no niestety ze względu na miejsce pracy nie mógł,tam jest jasny komunikat bierzesz wolne nie masz po co wracać
teraz próbuje szukać nowej pracy no ale to też nie jest takie łatwe,wiadomo że mogłabym mu zagrozić że albo wraca albo koniec,no ale wtedy to chyba nie była by miłość,a poza tym miłość też nie polega na siedzeniu na bezrobociu i patrzeniu sobie w oczy co nie ![]()
no niestety ze względu na miejsce pracy nie mógł,tam jest jasny komunikat bierzesz wolne nie masz po co wracać
teraz próbuje szukać nowej pracy no ale to też nie jest takie łatwe,wiadomo że mogłabym mu zagrozić że albo wraca albo koniec,no ale wtedy to chyba nie była by miłość,a poza tym miłość też nie polega na siedzeniu na bezrobociu i patrzeniu sobie w oczy co nie
Ale miłości też nie ma gdy obie strony godzą się żyć ze sobą w rozłące przez parę lat....
Nie musisz go szantażować, a postawić warunek!
W poważnych związkach trzeba liczyć się ze zdaniem drugiej osoby. Ty się starasz zrozumieć jego i w pewnym sensie to akceptujesz (co pokazałaś czekając rok). Ale czy on rozumie Ciebie i stara się robić coś, abyście byli bliżej?
Kochana.. oni też tam mają święta! Czyli jakieś wolne miał na pewno.. nie uwierzę, że pracuje 365 dni w roku.
Nie zostawiaj go jeśli to jest naprawdę miłość, ale nie zgadzaj się na kolejny rok bez widzenia się.. Znajdzcie jakiś kompromis! Aby jednej i drugiej połowie pasowało.
Jak tam dziś wasze humory i samopoczucie? Ja nie pospałam, od rana jestem w pracy. Ale to był piękny poranek, bo obudził mnie sms od mojego
.
no niestety ze względu na miejsce pracy nie mógł,tam jest jasny komunikat bierzesz wolne nie masz po co wracać
Nadal mętne wytłumaczenie... bo w takiej pracy mógł popracować miesiąc a potem zmienić na normalną i wolne już by miał. I nervusolka ma rację, oni święta też tam mają więc bez przesadyzmu. Chyba że on z tych co się im każe, a on posłusznie robi wszystko jedno kiedy, jak i gdzie...
Dziewczyny, macie rację ![]()
nervusowa humor? jak narazie w porządku, ale mam już dosyć. cały dzień coś robię na tą uczelnię... już mi to bokiem wyłazi, ale przynajmniej nie myślę, jak mi źle i smutno.... a jeśli się taki moment zdarza to wraca do tamtego smsa ![]()
ja ogólnie mam taki notesik na 'miłe wspomnienia' z Nim
przepisuje tam, smsy, rozmowy z gg
takie najpiękniejsze słowa, dyskusje, ale i takie śmieszne, żeby było do czego wracać ![]()
znów się Wam pochwalę
:)
właśnie z nim rozmawiałam ! i przez to tęsknię jeszcze bardziej, ale przynajmniej usłyszałam jego głos
?
cholera, jak ja Go kocham...
Ja wlaśnie nie chcę z moim gadac przez telefon, bo nie dość ze duzo kasy zjada, to ma taki głos, ze mi się plakać chce
. Uwielbiam z nim rozmawiać, sluchac go tylko po to, aby słyszeć. Więc gdybym go usłyszała tylko w słuchawce zapewne bym sie poryczala
. Zostaja nam smsy. Wydaje mi się, że w smsie za 30gr jest mi w stanie napisać więcej niż powie przez minutę za Tą samą cenę ![]()
Niestety skype nie wchodzi w gre.. nie gadamy przez internet, dlatego mi się tak dłuży ![]()
Dzień zleciał mi szybko, ale wieczorem złapalam doła.. powinnam się cieszyć, bo napisal,obiecał, że wróci na święta i już zostanie. No ale boję się, że rodzice mu na to nie pozwolą.... wiem głupie, że dorosły facet, a slucha się rodzicow, ale to skomplikowana historia
. Niestety tesciowie za bardzo zapedzili sienw planowaniu naszej przyszlosci.. Moze i chca dobrze...ale czasem wychodzi odwrotnie, eh.
A jak z waszymi tesciami? Jak humorek? Ja jutro mam wolne, z nikim sie nie umowilam..mam zamiar ogarnac troszke mieszkanko. Troche mnie przeraza ten wolny dzien, bo od jego wyjazdu nie spedzalam dnia sama...
RoBaCeK78, nervusowa- ja mam o tyle dobrze, że dzwoniąc do niego z orange na orange i mając pakiet minut, to on jedynie płaci za odbieranie. Także co wieczór pozwalamy sobie na krótką rozmowę gdy dzieci idą spac
Także jestem w o tyle komfortowej sytuacji...i też po rozmowie jest mi smutno, że go nie ma, jednak fakt, że mogę go usłyszec napawa mnie ogromnym szczęściem
Jednak Skype też u nas odpada ![]()
Teściowie? Mama mojego M jest alkoholiczką i w dodatku ma raka płuc. Mało co ją widzimy, bo mało kiedy jest trzeźwa. Tata M jest egoistą i twierdzi, że rodzina mu do szczęścia nie jest potrzebna. Są po rozwodzie od prawie 30 lat.
Moi rodzice też są w trakcie rozwodu po 25 latach wspólnego życia...
Miałam swój dom na jednym podwórku z nimi właśnie, jednak gdy mieszkaliśmy tam z dziecmi i M to rodzice wszystko wiedzieli lepiej od nas i nie pasowało im wszystko. Wyprowadziliśmy się 300 km dalej do rodzinnego Tranowa mojego M.
Także my zyjemy własnym życiem i choc jest nielekko, to przynajmniej godnie i spokojniej ![]()
nervusowa-zauważyłam, że wieczory z reguły są cięższe, bo siadamy i gdy kończą się obowiązki, to zaczyna się upierdliwe myślenie... ![]()
Dziewczyny, ja zawsze płaczę jak go teraz słyszę...
ale jednak ciesze się też jak małe dziecko ![]()
monikamacius to ja też jak dzwonię do niego to tylko jemu kasę bierze, mamy w plusie. on jak do mnie dzwonie to z niemieckiego numeru kolegi do mnie na stacjonarny, i jest taniej.
najgorsze jest to, że mi jutro maja konto blokować...a smsy z neta do niego ie dochodzą... a ja tez nie bardzo mam za co teraz doładować sobie konto ;/
a teście? poznałam w Nowy Rok teściową. nie znam jej. raz ją widziałam i to też jakoś niezbyt długo. jego tato mieszka w innej miejscowości. nie wiem dokładnie czy oni są po rozwodzie czy separacja. troszkę mi głupio tak wypytywać było na początku. i jego jeszcze nie znam. w przyszłości poznam
...chyba
:D
a ja jutro jadę już do Rzeszowa, jak mam zjazd na uczelni to śpię u siostry i jutro jadę tam już z rodzicami. oni do wnuków do przedszkola na dzień babci i dziadka a ja z nimi żeby nie wydawać kasy na bilet niepotrzebnie ![]()
humor mój? ogólnie jest ok
telefon był niespodziewany i bardzo mnie ucieszył
ale i zmartwił... jeszcze tyle czekania...
hej
Mam problem, który mnie bardzo martwi. Póki co mam chłopaka przy sobie, ale nie wiem ile to jeszcze potrwa;(chce mi się płakać, bo mając kiedyś blisko pracę był częściej ze mną, a teraz może być tak, że znajdzie ją daleko. Jak ja sobie poradzę;( szuka jej ciągle, a ja nie chce być egoistką, która myśli tylko o sobie, wiem jak ludzie potrzebują zarabiać na własne życie, ale boję się samotności. Na początku znajomości byliśmy daleko od siebie ,ale teraz jak się przywiązałam to bardzo boję się rozłąki. Nie mam przyjaciol zeby isc odreagować, boję sie o siebie, boje sie tesknoty, to mnie niszczy. Tylko bliskosć ta może mnie rozweselać, a jesli nie mam nkogo innego? kolezanki mam, ale nie spotykam się z nimi tak towarzysko tylko na uczelni;(
Pierwsze pytanie Aluśka dlaczego nie masz przyjaciół? Znajomych z którymi mogłabyś spędzić czas zrelaksować się? Tak to jest gdy mając chłopaka odsuwamy się od ludzi bo jest tylko ON. A to jest błędne podejscie bo trzeba się liczyć z tym,że chłopak wiecznie nie musi być zdarzają się wyjazdy zdarzają sie rozstania i co wtedy? Przestaniemy żyć bo go nie ma? NIE. Trzeba się nauczyć żyć tak jak żyliśmy dopóki ich nie było. Przecież dawaliśmy sobie radę więc gdy wyjadą oczywiście jest ciężko ale nie można życia dostosowywać do chłopaka i siedzieć w domu i czekać a nóż się odezwie tylko trzeba mieć swoje życie,.
czekoladka, masz rację, ale ja tez mam taki przypadek, że przyjaciele jakoś się przestali liczyć jak byłam jeszcze z moim aktualnym ex. teraz tego żałuję, bo mam mojego Ł., a przez byłego A. straciłam kontakt ze znajomymi...
mam jedną prawdziwą przyjaciółkę, ale mnie i z nią dzieli ok. 40km... ona pracuje, w weekendy obie mamy szkołę i ciężko nam się spotkać. jednak ja jestem dobrej myśli, wiem, że jak juz Mój wróci to bd najszczęśliwszą osobą na Ziemi ![]()
aluśka nie załamuj sie, zawsze masz jeszcze nas ![]()
Sama miałam taką sytuacje że liczył się tylko on tylko,że on potem wyjechał i też byłam pewna,że nie zostawi dałabym sobie rękę uciąć za niego i co teraz bym była bez ręki
Po rozstaniu z nim odświeżyłam stare znajomości i dziewczyny nigdy już nie zrezygnuje z znajomych dla chłopaka. Kręce teraz z jednym mamy wspólnych znajomych bo w jednej klasie jestesmy razem na studniówke idziemy ale mam z nim zdrowy układ esów prawie w ogóle nie piszmy jak już to tylko żeby się ugadać co do spotkania czy jakaś inna pilna rzecz zazwyczaj wieczorem na gg rozmawiamy nie ma żadnych fochów,że się nie odezwał rano,że czemu nie odpisuje on ma czas dla kolegów ja mam czas dla swoich koleżaneka a nie rzadko też robimy wypady w większym gronie i każdy jest szcześliwy my bo się widzimy znajomi bo widzą sie z nami a czas też mamy żeby spędzić go tylko razem ![]()
No ja nie rozumiem, jak można dla chłopaka zrezygnować z przyjaciół, znajomych.
Ja swojego kocham nad życie, jest dla mnie najważniejszy, ale kurde... nie dajmy się zwariować!
Przecież facet nie siedzi z nami 24/h na dobę! Nieraz gdy on pracował, a ja miałam wolne to wychodziłam do znajomych, nieraz on chodził ze mną...albo on szedł ze swoimi kolegami, a ja ze swoimi koleżankami!
Przecież oni też nas denerwują i trzeba mieć się komu wygadać
.
Tak właśnie się dzieje, gdy jako małolaty się zakochujemy.. odrzucamy wszystkim i chcemy każdy swój wolny czas spędzać z mężczyzną. Później zaczyna się dorosłe życie, praca, nie widzimy się już tak często.... Ja ryczę, bo tęsknię.. ale jakoś daję radę, bo mam najwspanialszą przyjaciółkę na świecie i żaden facet nigdy tego nie zmienił i nie zmieni!
Aluśka, jak dla mnie powinnaś odświeżyć stare kontakty! Wyjść gdzieś do baru na piwo, wpaść do kogoś na kawkę, zaprosić kogoś... Zobaczysz, że czas zacznie płynąć szybciej. A gdy wróci Twój ukochany, to nie zapominaj o znajomych! Czasem gdy on zostanie dłużej w pracy, to Ty odwiedź znajomą. Albo dajcie sobie nieraz wieczór wolny od siebie i niech każdy pójdzie ze swoimi. My akurat najczęściej chodzimy razem, bo mamy mnóstwo wspólnych znajomych, ale na imprezie to już jakbyśmy byli osobno
Ja plotkuję z koleżankami, a on z kolegami gada o jakiś pierdołach..
Poza tym czy on Cię nigdy nie wkurzył? Nie masz nieraz ochoty chwycić za telefon i zadzwonić do najbliższej koleżanki, aby jej o tym powiedzieć?
A teraz wyobraź sobie, że bierzecie ślub.... kogo ze znajomych zapraszasz? Znalazłby się w ogóle ktoś? ![]()
Kochane, ja dziś robiłam porządki, sprzątałam.. i znalazłam w szafie jego koszulkę, którą miał na sobie przed wyjazdem! A na niej nadal czuć jego zapach i zrobiło mi się tak jakoś smutno..
Powinnam się cieszyć, bo wraca za 3 miesiące (teraz już 2,5) a początkowo była mowa o 6..
Ale jak tak patrze na jego ciuchy i czuje ten zapach, to mam wrażenie, że jeszcze cała wieczność ![]()
Odliczam dni do 1 kwietnia (bo później do świąt już chwilka, może być w każdej chwili) i zostało 71 dni...
.
Jak dziś wasze humorki? Mój chyba bardziej zatęsknił i przysłał mi kilka przemiłych smsków
. Jestem w szoku, że on jest w stanie wykrzesać z siebie takie coś ![]()
nervusowa ja też jestem świadoma tego, że powinnam odnowić jakiekolwiek kontakty
mój Ukochany jest całkiem inny od exa... tamten to typowy idiota :d
ja też mam koszulkę mojego
jak mi jest strasznie ciężko to ją ubieram i wdycham jego zapach
mam też jego bluzę, i misia, którego dostałam na samym początku naszej znajomości
:)
a humor? troszkę kiepski... nie z powodu Jego... jutro mam 2 kolokwia, na które kompletnie nic nie umiem ;/
a do tego jest weekend i nie ma Go ;(
RoBaCku, jeszcze kolokwia? Ja już na egzaminy powtarzam. Natlok kolokwiów był w grudniu i ledwie przeżyłam
Dasz radę, zobacz, ile już przetrwałaś w życiu ^^
Hah, widze- te same sposoby survivoru bez faceta- koszulka, jakiś drobiazg...
Słuchajcie ja mam przyjaciołke ona pracuje i mieszka w Anglii z męzem a 5 miesiecy temu urodziła coreczke wysyła mi zdjecia czesto ze soba piszemy:) znamy sie od małego a dokładnie 24 lata
to przyjazn od zawsze na zawsze
Ale o co mi chodzi juz pisze:)wiec w momencie kiedy poznałam faceta obecnie mojego męza
( poswiecałam mu bardzo duzo czasu to zreszta oczywiste ludzie ktorzy sie kochaja chca spedzac ze soba jak najwiecej czasu)zaniedbałam moja przyjaciołke! wtedy skupiłam sie tylko i wyłacznie na Nim a dla przyjaciołki nie miałam czasu...wyobrazcie sobie ze nie odzywałysmy sie do siebie przez poł roku nasz kontakt sie urwał tylko przez to ze poznałam faceta.Teraz strasznie tego załuje ale juz jest wszystko w porzadku przyznałam sie do błedu porozmawiałysmy jak przyjaciołki i obie stwierdziłysmy ze ciezko było Nam bez siebie
w tym momencie jest wszystko w porzadku i to własnie do Niej lece z męzem
Teraz juz wiem jaki bład popełniłam i powiem Wam przyjazn jest najwazniejsza i trzeba ja pielęgnować i dabac zeby było jak najlepiej a wrecz doskonale i nie warto tracic kontaktu przez faceta u mnie na szczescie wszystko dobrze sie skonczyło,ale nie zawsze tak bywa..
Dziewczyny dbajcie o swoich przjacioł bo tak naprawde tylko na Nich mozecie liczyc wykluczajac rodzine:)
![]()
Agatkuś - dokładnie, tak jak piszesz!
Za czasów szkoly, daaawno daaaawno temu zostawił mnie chłopak i tez zostalam sama bez przyjaciól. Wrociłam do "byłej" przyjaciolki jak zbity pies eh ![]()
Jak spędza się czas tylko z facetem, to po pewnym czasie można mieć siebie już dość
. Mój się cieszył, gdy wychodziłam z koleżankami na piwo, bo mógł w spokoju pograć sobie, bez mojego gadania
. Wiec czasem trzeba od Ciebie odpocząć, nawet godzinkę! ![]()
W ogóle dziś pomyślałam, ze ten jego wyjazd trochę nam pomógł.. bowiem, jak wróci nie będę juz taka niedobra i krzycząca ![]()
Czy Wy też macie wrażenie, ze teraz najgorsze przed nami? - WEEKEND
Dłuzy się strasznie.. nie sadziłam, że kiedykolwiek to powiem, ale ja chce już poniedziałek!
Robacku, powodzenia na kołach.. proponuję sporządzić pomoce naukowe ![]()
Miałam to samo gdy zbliżał się weekend to chciałam go przespać i żeby był poniedziałek żebym mogła zająć czymś głowę. ![]()
Strony Poprzednia 1 … 35 36 37 38 39 … 120 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Moj chłopak wyjechał smutek i pustka
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026