netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

zdrada

77 odpowiedzi11 209 wyświetleńzałożony przez jolka72, 03.11.2016

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 78 z 78 ]

66

Odp: zdrada

Bardzo dziękuję wszystkim za rady. Jestem bardzo zagubiona niewiem co mam już robić co myśleć. Na ostatniej terapii powiedział że mnie kocha i nasze nienarodzone dziecko ale do niej też coś czuje i tęskni za nią ,mimo to nie mają kontaktu nie chce mnie już krzywdzić. Wiem że jest skończonym draniem i nienawidzę go za wszystko co mi zrobił a mimo to coś cały czas mnie do niego ciągnie nie potrafię zakończyć tego małżeństwa. Nienawidzę jej tej zdziry jak kobieta kobiecie może robić takie świństwa?

67

Odp: zdrada
Gigou napisał/a:

Nie warto wybaczać. To zawsze wróci i nie ma sensu na takiej relacji cokolwiek budować. Szczególnie próba wychowania dziecka w takich warunkach będzie dla niego krzywdząca. Daj sobie czas bez niego, w międzyczasie złóż pozew z orzeczeniem jego winy..zadbaj o alimenty na siebie i dziecko już teraz składając zabezpieczenie na czas postępowania. Napewno sobie wszystko ułożysz jeszcze.

Ja bym nie generalizowala warto...czy nie warto.

To wszystko zalezy od okolicznosci I podejscia poszczegolnych osob.

Na forum mozna znalezc mase historii dziewczyn, ktrore wybaczyly I mase takich przypadkow, w ktorych zwiazki sie na skutek zdrady rozpadly.
W tym wypadku zalezy czego autorka watku chce I jakie jest jej podejscie.

Ja w jej wypadku, na pewno poczekalabym przynajmniej do momentu, kiedy dziecko nie bedzie wymagalo 24 godzinnej uwagi.
Kazdy kto ma male dzieci zrozumie;)
Rozwiesc sie zawsze mozna:)

68

Odp: zdrada

A ja powiem tak. Wczoraj po trochu opisałam Wam moją historię. Na początku też myślałam, że dziecko jest najważniejsze i że moje uczucia muszą zejść na drugi plan.
Jednak kiedy dałam mu drugą szansę(przeczytajcie sobie mój wcześniejszy post) przypomnę, że trwała 8 lat, zrozumiałam, że moje dziecko będące już osiemnastolatką cierpi bardziej niż wtedy kiedy była nieświadoma do końca tego co się dzieje. Z jednej strony serce się kraje kiedy widzę jak to przeżywa, a z drugiej sama stwierdziła, że tata zrobił nam obu wielką krzywdę i musi ponieść konsekwencje.
I jeszcze dodała: przynajmniej będę wiedziała, że z facetami trzeba postępować ostrożnie.

69

Odp: zdrada

Jolka, przeciez nikt nie kwestionowal tu tego, ze on cie kocha. Moze i kocha-po swojemu. Po qurewsku, jak Alfons. Ale jak on na terapii gada, ze teskni za tamta, to dla mnie jest wszystko  jasne.

Przeciez niby mial byc chory, uzalezniony. Tacy nimfomani nie czuja tesknoty, tylko chory pociag seksualny.
Albo on nie wie, co gada, albo ty nie ogarniasz, co piszsz.


Ja powiem poraz kolejny:

Polki naleza do kobiet, ktore wyznaja dewize:

Pil, bil, ale byl.

70 Ostatnio edytowany przez Paulla28 (2016-11-09 17:23:44)

Odp: zdrada

ja to nawet nie byłaby w stanie zaakceptować tego, że mój facet tęskni za jakąs flądrą. Matko bosko co to się dzieje. Kobieto obudz się, myślisz ze sama nie dasz sobie rady? Dasz, zostaw go ,dowal mu alimenty i czasem poczujesz ulgę. myślisz że nie ułożysz sobie życia, że spisujesz się na straty u boku takiego obrzydliwca,? czym on tak Cie trzyma przy sbobie, bo chyba nie charakterem.

71

Odp: zdrada

Ja Cię naprawdę rozumiem. Jesteś po prostu bardzo wrażliwą osobą, a na dodatek bardzo go kochasz i wydaje Ci się, że nie będziesz mogła bez niego żyć. Ja też tak miałam i kiedyś i teraz, ale zrobiłam listę jego wad i zalet. Zgadnij czego było duuuuuużo więcej. I pomyśl będziesz żyła cały czas w strachu czy zrobi to znowu czy też nie. A napisz czy masz jakieś wsparcie ze strony Rodziców, rodzeństwa. Bo jeśli tak, to bardzo dużo daje. Ja miałam i mam nadal, zawsze kiedy chcę się wygadać lub poryczeć sobie to robię to nie mają nic przeciwko.

72 Ostatnio edytowany przez jolka72 (2016-11-09 19:23:51)

Odp: zdrada
vipera1 napisał/a:

Ja Cię naprawdę rozumiem. Jesteś po prostu bardzo wrażliwą osobą, a na dodatek bardzo go kochasz i wydaje Ci się, że nie będziesz mogła bez niego żyć. Ja też tak miałam i kiedyś i teraz, ale zrobiłam listę jego wad i zalet. Zgadnij czego było duuuuuużo więcej. I pomyśl będziesz żyła cały czas w strachu czy zrobi to znowu czy też nie. A napisz czy masz jakieś wsparcie ze strony Rodziców, rodzeństwa. Bo jeśli tak, to bardzo dużo daje. Ja miałam i mam nadal, zawsze kiedy chcę się wygadać lub poryczeć sobie to robię to nie mają nic przeciwko.

Tak mam duże wsparcie w siostrze i bracie mogę zawsze im się  wypłakać. On wie że mu jeszcze nie wybaczyłam narazie poprostu mieszkamy razem obok siebie jak będzie czas pokaże , narazie się stara jak może , ale ja traktuje go z rezerwą. Nie boję sie zostać sama z dzieckiem jak niektórzy tu piszą jestem niezależna finansowo więc z tym też nie ma problemu. Poprostu nie mogę dalej w to uwierzyć ,może to tylko sen

73

Odp: zdrada

Ja po takim stażu małżeńskim też nie mogę w to uwierzyć i chyba nigdy się z tym nie pogodzę. U nas jednak od początku naszego małżeństwa największym problemem był alkohol, a co za tym szło-długi, z którymi zostałam ja, nie on, ponieważ żeby go ratować wzięłam kredyt hipoteczny, który będę spłacać do końca moich dni. I po tym wszystkim przyjęłam go znowu. Jenak się nie zmienił. Nie przyznał się do spotkań z prostytutką, ale ten sms i rozmowa z nią, utwierdziły mnie w przekonaniu, że jednak jest coś na rzeczy. Mimo tego, że jest mi źle nawet bardzo, wolę nie mieć takiego mężczyzny przy sobie i codziennie drżeć co będzie dalej. Mimo tego co czujesz, zastanów się czy w intymnych sytuacjach z nim będziesz mogła zachowywać się normalnie, czy będziesz miała inne obrazy przed oczyma. Nie chcę Cię bardziej dołować lecz pomóc podjąć tę właściwą decyzje, a jest tylko jedna. Na pewno jesteś młodą osobą i poukładasz sobie życie, które dopiero się zacznie jak na świat przyjdzie NAJWIĘKSZA MIŁOŚĆ TWEGO ŻYCIA. Wtedy dopiero uświadomisz sobie, że nie warto było tak rozpaczać.

74

Odp: zdrada

Dziękuję bardzo wszystkim za rady. Jak narazie nie podjęłam żadnej decyzji. Chodzimy na terapie ,mieszkamy niby razem ale jakoś osobno . Chociaż weekend spędziliśmy bardzo przyjemnie u jego rodziny spacery rozmowa naprawdę się stara. Cały czas powtarza że kocha mnie i dziecko i dla nas chce się zmienić i być dobrym tatą i mężem. Jak ja go nienawidzę za to co zrobił ale serce wariuje i mówi że go nadal kocha pomimo tylu krzywd . Naprawdę niewiem co mam zrobić
nie umiem wybaczyć gdy leży obok mnie przed oczami stają mi jego kochanki jak je pięści całuję... Jak ja tego nienawidzę. Ale gdy rozmawiamy w domu ,na terapii wierzę że chce się zmienić,na każdym kroku to pokazuje. Jestem taka rozdarta....

75

Odp: zdrada

Ja byłam z takim typem i wiem jedno - ten typ tak ma fabrycznie i NIGDY się nie zmienia. On cię kocha po swojemu i dlatego zostałaś jego bazą. Ty jesteś domem, tu się przychodzi jeść, spać, mieszkać. Tu jest kobieta (znaczy się ty), która upierze, posprząta i jest żoną. Z nia się oficjalnie idzie do rodziny, z nią się oficjalnie ma dzieci. Tylko ten typ ma pewien feler. Do życia mu to nie wystarcza. Aby być spełnionym i szczęśliwym czy też rozładowanym wg jego słów musi on mieć wentyl w postaci seksu z innymi. I nie, on ich nie kocha, nie chce się rozwodzić, zostawiać rodziny itp itd. On chce tylko co jakis czas przelecieć inny tyłek, inne cycki, inną babę. I nie ważne jaką - może być starsza, mlodsza, brzydsza, wolna, mężatka czy mniej bystra niż ty. To nie ma znaczenia. Bo to tylko seks, czaisz bryłę? Oczywiście zdarzy się czasem zauroczenie czy dłuższy romans, takie koszty tego sportu. Facet 40-letni, który zapewne tak zyje przez całe swoje życie nie zmieni się na pstryk. Nawet jeżeli w tej chwili samemu jemu się tak wydaje. G...o prawda. Po jakims czasie, w trudnych sytuacjach ta natura i tak wyjdzie na wierzch (wiem co mówię). A malutkie dziecko to prawie cały czas gorszy czas :-). Tak więc twój problem nie polega na tym czy mu uwierzyć i czy on sie zmieni. Nie, on się nie zmienił, bo on jest taki fabrycznie. Twój problem to czy pogodzisz się z takim życiem i czy będziesz umiała być zadowolona. Będziesz bazą, tą wybraną i "jedyną" a inne będą "tylko" do seksu. Jak to zaakceptujesz możesz być nawet szczęśliwa. On spełniony w seksie też może być w domu idealny. Twój wybór.
Ps. A co do tych kochanek - na bank było więcej niż dwie ;-). I na bank chwalił się tym ostatniej kochance. Tylko tym razem żle ocenił - wybrał mężatkę aby mieć spokój a ta mu narobiła gnoju. To się i przestraszył. Wbrew pozorom o dobrą bazę jest trudno a o boczniary dosyć łatwo.
Pamiętaj, postaw sobie odpowiednio problem, nie oszukuj się.

76

Odp: zdrada
Araquelle napisał/a:

Ja byłam z takim typem i wiem jedno - ten typ tak ma fabrycznie i NIGDY się nie zmienia. On cię kocha po swojemu i dlatego zostałaś jego bazą. Ty jesteś domem, tu się przychodzi jeść, spać, mieszkać. Tu jest kobieta (znaczy się ty), która upierze, posprząta i jest żoną. Z nia się oficjalnie idzie do rodziny, z nią się oficjalnie ma dzieci. Tylko ten typ ma pewien feler. Do życia mu to nie wystarcza. Aby być spełnionym i szczęśliwym czy też rozładowanym wg jego słów musi on mieć wentyl w postaci seksu z innymi. I nie, on ich nie kocha, nie chce się rozwodzić, zostawiać rodziny itp itd. On chce tylko co jakis czas przelecieć inny tyłek, inne cycki, inną babę. I nie ważne jaką - może być starsza, mlodsza, brzydsza, wolna, mężatka czy mniej bystra niż ty. To nie ma znaczenia. Bo to tylko seks, czaisz bryłę? Oczywiście zdarzy się czasem zauroczenie czy dłuższy romans, takie koszty tego sportu. Facet 40-letni, który zapewne tak zyje przez całe swoje życie nie zmieni się na pstryk. Nawet jeżeli w tej chwili samemu jemu się tak wydaje. G...o prawda. Po jakims czasie, w trudnych sytuacjach ta natura i tak wyjdzie na wierzch (wiem co mówię). A malutkie dziecko to prawie cały czas gorszy czas :-). Tak więc twój problem nie polega na tym czy mu uwierzyć i czy on sie zmieni. Nie, on się nie zmienił, bo on jest taki fabrycznie. Twój problem to czy pogodzisz się z takim życiem i czy będziesz umiała być zadowolona. Będziesz bazą, tą wybraną i "jedyną" a inne będą "tylko" do seksu. Jak to zaakceptujesz możesz być nawet szczęśliwa. On spełniony w seksie też może być w domu idealny. Twój wybór.
Ps. A co do tych kochanek - na bank było więcej niż dwie ;-). I na bank chwalił się tym ostatniej kochance. Tylko tym razem żle ocenił - wybrał mężatkę aby mieć spokój a ta mu narobiła gnoju. To się i przestraszył. Wbrew pozorom o dobrą bazę jest trudno a o boczniary dosyć łatwo.
Pamiętaj, postaw sobie odpowiednio problem, nie oszukuj się.

To wszystko prawda, co napisałaś, jest jednak jedno "ale".
Jolka wcale nie musi być tą jedyną na zawsze, jak bardzo nie starałaby się być dobrą i wyrozumiałą żoną. Taki tryb życia, dostarczanie sobie ciągle adrenaliny w postaci nowej kochanki, zaowocuje w końcu spotkaniem takiej, która go całkowicie omota, zamroczy, rozkocha i facet odpłynie.
Związek z takim typem, to związek dużego ryzyka, to jak życie na beczce z prochem.

77 Ostatnio edytowany przez jolka72 (2016-11-16 19:26:24)

Odp: zdrada

Wczoraj były jego urodziny. Chciałam być miła żeby było jak dawniej chciałam się z nim kochać....zaczęło się cudownie i co i nic nie mogłam cały czas widziałam go z innymi to co robił z tymi puszczalskimi przed oczami miałam jak je pieści. Uciekłam do łazienki i zaczęłam płakać siedziałam z godzinę. Jak wyszłam zaczął mnie przytulać i przepraszać i mówił że mnie kocha że poczeka że nie będzie nalegał na seks że będzie czekał jak będę gotowa . Kocham go mimo wszystko ale czy kiedykolwiek będę gotowa?

78

Odp: zdrada
jolka72 napisał/a:

Wczoraj były jego urodziny. Chciałam być miła żeby było jak dawniej chciałam się z nim kochać....zaczęło się cudownie i co i nic nie mogłam cały czas widziałam go z innymi to co robił z tymi puszczalskimi przed oczami miałam jak je pieści. Uciekłam do łazienki i zaczęłam płakać siedziałam z godzinę. Jak wyszłam zaczął mnie przytulać i przepraszać i mówił że mnie kocha że poczeka że nie będzie nalegał na seks że będzie czekał jak będę gotowa . Kocham go mimo wszystko ale czy kiedykolwiek będę gotowa?

Tego nikt nie wie czy bedziesz gotowa:(
Daj sobie czas. Nic na sile.

Jesli zdecydujesz mu sie wybaczyc - to tak, bedziesz gotowa. Czas zaciera te obrazy I po jakims czasie ich juz nie widac. A przynajmniej widac rzadziej badz tez mniej wyrazniej.
Ale to TY musisz byc gotowa.
U mnie poszlo dosc szybko bo to MNIE brakowalo bliskosci.
Mojej przyjaciolce zajelo to wiecej czasu bo ponad pol roku.
Wydaje mi sie, ze to tez w pewnej mierze zalezy od staran facetow - moj wiedzial, ze musi sie starac.

Posty [ 66 do 78 z 78 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026