Witam pisze tu bo zostało mi niewiele czasu do rozwodu jest już wyznaczony termin a niewiem co zrobić i jaka decyzje podjąć.Długo czekałam na jakikolwiek poprawę i zmianę meza ale nic z tego i zdecydowałam złożyć pozew ale tak naprawdę niechciałam tego żyje wspomnieniami do niego jaki kiedyś był i czasem wspólnym ale z drugiej strony budzić się codziennie i świadomość że nic nierobic żeby się zmienić to tylko potwierdza ze nic już nie ma między nami a jednak.Czasem to ja do niego dzwonię żeby gorąco usłyszeć a kiedy już rozmawiamy to słychać to z jednej i drugiej strony ze jest ciężko i są łzy .Twierdzi że zawsze chciał i chce być tylko że mną i codziennie tęskni ja mu wierzę ale dla mnie to mało bo za tym nie idą wogole czyny starania cokolwiek próby kontaktu ze mną czy dziećmi nic prócz życzeń na urodziny. I co ja mam zrobić dodam że mamy separację od dwóch lat i od roku niemieszkamy ze sobą a decyzje o rozwodzie podjęłam też z tego powodu żeby te wszystkie problemy miały swój finał jestem już tym wszystkim zmęczona a z drugiej chce załatwić sprawy majątkowe. Jestem w takim rozdrożu znacie jakieś pary ktorym udało się porozumieć mimo wszystko i sa razem czy to głupota .Wiem jaki był i co spowodowało że postanowiłam odejść ale to też niezrobilam tak świadomie tylko na zasadzie przerwy i reakcji jego co było potwierdzenie ze nie jestem ważna dla niego tylko picie .Wogole jak to będzie zastanawiam się czy ja będę wiarygodna dla sądu skoro sama niewiem czy dobrze robię przeraża mnie to .
Podobne tematy
Poważnie pytasz ??
Od ponad roku nie mieszkacie ze sobą.
Mąż nadużywa alkoholu.
Ma nadzór policyjny i kuratorski, a więc chyba ma zatargi z prawem.
Nie kontaktuje się ani z Tobą, ani z Waszymi synami - chyba, że zdawkowe życzenia urodzinowe ...
A Ty się pytasz, czy uda Wam się porozumieć ??
No nie żartuj kobieto.
Wiem jak to brzmi wiem dla innych to jest oczywiście rozumiem też mi tak podpowiada ale jest jeszcze serce i pamięć jak był kiedyś byliśmy 10 lat małżeństwem i co nic z tego niezostalo .Czas płynie a ja nadal rozmyślania i czasem to mi go A jeśli mi by coś takiego się przydadazylo jak zachował by się wobec mnie .Czemu nie zmienia się skoro niechce nierozumiem .
Lucyno, jeśli chcesz, to oczywiście możesz i w nieskończoność rozmyślać.
Tylko, że to co było 10 lat temu, to było 10 lat temu. A to co teraz - jest teraz.
I zachowanie męża, które również opisywałaś w innym swoim temacie - to nie jest coś, co się człowiekowi przydarza ...
Nadużywanie alkoholu, to proces, a nie przypadek.
Konflikty z prawem - to konsekwencje jego postępowania - a nie przypadek.
Unikanie kontaktu z Tobą i z Waszymi synami - to jego decyzja - a nie przypadek.
To nie jest tak, że takie rzeczy się przydarzają - jak napisałaś.
Nie ma że alkoholizm nagle BUM, spada nam z nieba, że taki meteoryt nagle pierdyknie.
Był trzeźwy, zaangażowany w życie rodziny którą stworzył, pan mąż, a tu nagle następnego dnia jest jakiś zupełnie inny człowiek.
Zastanów się nad tym, czy sama potrafisz odbudować Wasz związek, bo jego chęci współdziałania ja tutaj zupełnie nie widzę.
I weź pod uwagę teraźniejszość, bo to będzie Twój blok startowy i punkt wyjścia.
Z tego miejsca będziesz wychodziła - a nie z tego, w którym byłaś 10 lat temu ...