netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Sposób na .. zahamowanie popędu.

181 odpowiedzi12 112 wyświetleńzałożony przez wroobel, 25.06.2016

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Sposób na .. zahamowanie popędu.

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 182 z 182 ]

131

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.

Piszesz "rodzice" , a potem,że nie miałeś męskich wzorców. .. czyli miałeś 2 matki, obie z sierocińca bez rodziców i rodzeństwa?  Ani jednego dziadka,  wujka ani nauczyciela płci męskiej? Rozumiem,że brata też nie masz?

132 Ostatnio edytowany przez RavenKnight (2016-07-02 14:01:34)

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.
statystyczna_polka napisał/a:

Piszesz "rodzice" , a potem,że nie miałeś męskich wzorców. .. czyli miałeś 2 matki, obie z sierocińca bez rodziców i rodzeństwa?  Ani jednego dziadka,  wujka ani nauczyciela płci męskiej? Rozumiem,że brata też nie masz?

Serio tak ciężko zrozumieć, że są dysfunkcyjne rodziny, gdzie ojciec się nie interesuje dzieckiem, że to dziecko ma więcej kontaktu z sąsiadem niż ojcem, a brat może być starszy powiedzmy o 10 lat i ma swój świat i co wtedy?
Wychowywany przez matkę, w stylu, bądź dobry, miły, staraj się przypodobać ludziom itp.
Zaczyna dorastać i rośnie w nim frustracja, bo widzi, że cała ta mantra jest o kant dupy roztłuc.

133

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.
RavenKnight napisał/a:
statystyczna_polka napisał/a:

Piszesz "rodzice" , a potem,że nie miałeś męskich wzorców. .. czyli miałeś 2 matki, obie z sierocińca bez rodziców i rodzeństwa?  Ani jednego dziadka,  wujka ani nauczyciela płci męskiej? Rozumiem,że brata też nie masz?

Serio tak ciężko zrozumieć, że są dysfunkcyjne rodziny, gdzie ojciec się nie interesuje dzieckiem, że to dziecko ma więcej kontaktu z sąsiadem niż ojcem, a brat może być starszy powiedzmy o 10 lat i ma swój świat i co wtedy?
Wychowywany przez matkę, w stylu, bądź dobry, miły, staraj się przypodobać ludziom itp.
Zaczyna dorastać i rośnie w nim frustracja, bo widzi, że cała ta mantra jest o kant dupy roztłuc.

Wyobraź sobie,że ja nie muszę sobie tego wyobrażać.  Że w takiej rodzinie dorosłam,  ale moi bracia postanowili być innymi mężczyznami, niż ojciec.  Byli też wujkowie,  normalni, starsi koledzy, na których można się wzorować.  Nie wierzę, że w otoczeniu autora nie było mężczyzn.  Uważam, że to kolejny unik. Wszyscy są winni tego,jaki jest,  tylko nie on.

134

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.

Jest dupowaty bez chęci zmiany....

Jest zaprzeczeniem przysłowia: jeśli chcesz zmienić swoje życie, to nie możesz żyć jak do tej pory.

135

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.
Gary napisał/a:

Jest dupowaty bez chęci zmiany....

Jest zaprzeczeniem przysłowia: jeśli chcesz zmienić swoje życie, to nie możesz żyć jak do tej pory.

Lepiej chyba brzmi : Kto chce znajdzie sposób, kto nie chce znajdzie powód smile

136

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.
statystyczna_polka napisał/a:
RavenKnight napisał/a:
statystyczna_polka napisał/a:

Piszesz "rodzice" , a potem,że nie miałeś męskich wzorców. .. czyli miałeś 2 matki, obie z sierocińca bez rodziców i rodzeństwa?  Ani jednego dziadka,  wujka ani nauczyciela płci męskiej? Rozumiem,że brata też nie masz?

Serio tak ciężko zrozumieć, że są dysfunkcyjne rodziny, gdzie ojciec się nie interesuje dzieckiem, że to dziecko ma więcej kontaktu z sąsiadem niż ojcem, a brat może być starszy powiedzmy o 10 lat i ma swój świat i co wtedy?
Wychowywany przez matkę, w stylu, bądź dobry, miły, staraj się przypodobać ludziom itp.
Zaczyna dorastać i rośnie w nim frustracja, bo widzi, że cała ta mantra jest o kant dupy roztłuc.

Wyobraź sobie,że ja nie muszę sobie tego wyobrażać.  Że w takiej rodzinie dorosłam,  ale moi bracia postanowili być innymi mężczyznami, niż ojciec.  Byli też wujkowie,  normalni, starsi koledzy, na których można się wzorować.  Nie wierzę, że w otoczeniu autora nie było mężczyzn.  Uważam, że to kolejny unik. Wszyscy są winni tego,jaki jest,  tylko nie on.

Nie było mężczyzn. Jestem jedynym urodzonym facetem od 4 pokoleń. Same dziewczyny. Dorastałem w miejscu gdzie nie było rówieśników - tylko starsze osoby i też kobiety. A wiadomo jak jest grono dziewczyn to mały bachorek-chłopak nie jest pożądany. Tak więc nie miałem wzorca. Dziadków nigdy nie znałem a babcia też wymagała ode mnie jedynie dobroci i chciała żebym został księdzem bo taki miły chłopak. Wujkowie fakt byli, ale alkoholicy z nich miałem brać przykład?
Jak już wspominałem matka(rodzice) byli i są nadopiekuńczy w stosunku do mnie. I długo nie mogłem opuszczać domu. Nawet teraz wymagają ode mnie tłumaczenia cokolwiek bym nie robił. Na kolejne pytanie odpowiem zawczasu. Rozmawiałem z nimi na ten temat, ich odpowiedź"Jak bd miał dzieci to wtedy porozmawiamy" Koniec gadki.

137

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.
statystyczna_polka napisał/a:

Piszesz "rodzice" , a potem,że nie miałeś męskich wzorców. .. czyli miałeś 2 matki, obie z sierocińca bez rodziców i rodzeństwa?  Ani jednego dziadka,  wujka ani nauczyciela płci męskiej? Rozumiem,że brata też nie masz?


Mam tylko siostrę - rodzoną. 8 sióstr ciotecznych. 
Powiem wam więcej ostatnio ojciec mi się przyznał, że nie nadążą za światem. Nie rozumie go. Wszystko za szybko się zmienia.  I w prlu  było lepiej.

138

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.

wroobel, napisz więcej o swojej sytuacji życiowej, że tak to ujmę. Nie chce mi się za bardzo czytać całego wątku, jeśli o tym już pisałeś, to odeślij mnie, proszę, do odpowiedniej strony.
Pracujesz? W jakim stopniu jesteś niezależny?

Wg mnie zamiast myśleć o dziewczynach, powinieneś się najpierw skupić na dążeniu do samodzielności, tworzeniu swojego świata, do którego rodzice nie będą mieć wstępu. Niska samoocena to trudny temat, jej odbudowywanie należy opierać na solidnych fundamentach. Musisz robić coś, co da Ci satysfakcję, zrobić coś samemu od A do Z.

Dobrze widziałam, że masz 24 lata? Nie tłumacz się rodzicom z byle pierdół. Jeśli z nimi mieszkasz, to oczywistym jest, że musisz się w jakimś stopniu dostosować, ale są granice - wyznacz je. Z jakich konkretnie rzeczy musisz się tłumaczyć?

139

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.

Miałam nie pisać, ale aż mnie palce świerzbią.
Autorze, w pierwszej kolejności zastanów się, czego chcesz? Wątek zaczął się od chęci zahamowania popędu, wręcz kastracji, bo seksu brak i widoku na niego brak.
Próbujesz bez powodzenia, na portalach randkowych i tu ciśnie się pytanie - kogo szukasz?
Dziewczyny do figli, czy partnerki na stałe ?

Może stali bywalcy forum, mnie zlinczują, ale jeśli potrzebujesz desperacko seksu i nie masz szans na zaspokojenie potrzeb, brak perspektyw na znalezienie partnerki, pozostaje Ci, skorzystanie z płatnej opcji.
W agencji towarzyskiej, masz bogatą ofertę Pań, usług i cen, tam kobiet nie interesuje kim jesteś, czy masz hobby ani inne Twoje bolączki.
Musisz tylko pamiętać, o zabezpieczeniu się i nie angażowaniu się uczuciowo.
Być może, kilka sesji z Panią do towarzystwa, zrobiłyby z ciebie mężczyznę.

140

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.
daenerys7 napisał/a:

wroobel, napisz więcej o swojej sytuacji życiowej, że tak to ujmę. Nie chce mi się za bardzo czytać całego wątku, jeśli o tym już pisałeś, to odeślij mnie, proszę, do odpowiedniej strony.
Pracujesz? W jakim stopniu jesteś niezależny?

Wg mnie zamiast myśleć o dziewczynach, powinieneś się najpierw skupić na dążeniu do samodzielności, tworzeniu swojego świata, do którego rodzice nie będą mieć wstępu. Niska samoocena to trudny temat, jej odbudowywanie należy opierać na solidnych fundamentach. Musisz robić coś, co da Ci satysfakcję, zrobić coś samemu od A do Z.

Dobrze widziałam, że masz 24 lata? Nie tłumacz się rodzicom z byle pierdół. Jeśli z nimi mieszkasz, to oczywistym jest, że musisz się w jakimś stopniu dostosować, ale są granice - wyznacz je. Z jakich konkretnie rzeczy musisz się tłumaczyć?


Mam 25 lat. Mieszkam z rodzicami. Za mało zarabiam na wynajem. Pracuje, ale też rozglądam się za inna pracą. W międzyczasie dorabiam na fuchach.
Skończyłem szkołę.
Niezależny? Nawet nie wiem co to znaczy. Gdy chcę coś samemu zrobić to i tak otrzymuję pomoc od rodziców. Jak odmawiam to są źli. I mówią że z ich pomocą będzie lepiej. I dalej pomagają. Wiele razy tłumaczyłem, rozmawiałem, krzyczałem, szantażowałem. Zero reakcji.  Mówią, że będzie inaczej i dalej tak robią. A jak pytam się dlaczego? To mówią, że zapomnieli i historia się powtarza.
Nawet gdybym zamieszkał samemu w jakiejś stancji to i tak się nie odczepią. Wyjechać, nie wyjadę. Za bardzo zżyłem się z miejscem i ludźmi.
Nie lubię zmian, lubię mieć na wszystko receptę. Być przygotowanym na wszystkie możliwe rozwiązania. Gdy dzieje się coś niezależnego ode mnie to zaczynam się bać, bo nie mam kontroli i  nie wiem jak to się może skończyć. Jednocześnie czuję, że nie mam kontroli nad swoim życiem.
Nie widzę w sobie żadnych talentów, ani umiejętności godnych uwagi. Jestem pesymistą i zazwyczaj mam rację.
I mam dobre serce. Odmawiam sobie i daje innym. To mi się udało przez 25 lat.  I teraz wiele osób to wykorzystuje.

141

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.
diana-1971 napisał/a:

Miałam nie pisać, ale aż mnie palce świerzbią.
Autorze, w pierwszej kolejności zastanów się, czego chcesz? Wątek zaczął się od chęci zahamowania popędu, wręcz kastracji, bo seksu brak i widoku na niego brak.
Próbujesz bez powodzenia, na portalach randkowych i tu ciśnie się pytanie - kogo szukasz?
Dziewczyny do figli, czy partnerki na stałe ?

Może stali bywalcy forum, mnie zlinczują, ale jeśli potrzebujesz desperacko seksu i nie masz szans na zaspokojenie potrzeb, brak perspektyw na znalezienie partnerki, pozostaje Ci, skorzystanie z płatnej opcji.
W agencji towarzyskiej, masz bogatą ofertę Pań, usług i cen, tam kobiet nie interesuje kim jesteś, czy masz hobby ani inne Twoje bolączki.
Musisz tylko pamiętać, o zabezpieczeniu się i nie angażowaniu się uczuciowo.
Być może, kilka sesji z Panią do towarzystwa, zrobiłyby z ciebie mężczyznę.

Seks to jedno, a poczucie bycia ważnym dla kogoś to co innego. Bardziej mi brakuje tego 2.
Bardzo bym chciał mieć do kogo się przytulić. Obudzić się przy kimś, dbać o tą osobę. I uprawiać z nią seks.

Diana - od kilku lat zastanawiam się czy by tak nie zrobić. Ale 1 raz z prostytutką? Nie chciałbym.

142 Ostatnio edytowany przez Iris7 (2016-07-02 18:42:48)

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.

Twoim problemem nie jest wzrost, dobre serce, ani cokolwiek innego, tylko nadopiekuńczość rodziców. Albo raczej to, że nie radzisz sobie z nią.

wroobel napisał/a:

Niezależny? Nawet nie wiem co to znaczy. Gdy chcę coś samemu zrobić to i tak otrzymuję pomoc od rodziców. Jak odmawiam to są źli. I mówią że z ich pomocą będzie lepiej. I dalej pomagają. Wiele razy tłumaczyłem, rozmawiałem, krzyczałem, szantażowałem. Zero reakcji.

Mógłbyś podać konkretne przykłady?

diana1971 napisał/a:

Być może, kilka sesji z Panią do towarzystwa, zrobiłyby z ciebie mężczyznę.

Wydaje mi się, że stanie się mężczyzną wymaga znacznie więcej niż pani do towarzystwa...

wroobel napisał/a:

Bardzo bym chciał mieć do kogo się przytulić. Obudzić się przy kimś, dbać o tą osobę. I uprawiać z nią seks.

Ale chyba rozumiesz, że kobiety mogą się nie kwapić do związku z Tobą i Twoimi rodzicami? To już trochę tłum. Czują po prostu, że jeśli nawet jakimś cudem wydostaniesz się spod skrzydeł rodziców, to one będę musiały nieustannie Cię ciągnąć przez życie. Chłopie, masz jedno życie, jesteś pełnoletni - wszystko jest w Twoich rękach, jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz.

Nie chodzi o to, że mieszkasz z rodzicami, tylko o to, że role powinny się już powoli odwracać - to Ty powinieneś opiekować się nimi. W takiej sytuacji nie byłoby nic dziwnego.

143 Ostatnio edytowany przez wroobel (2016-07-02 18:56:35)

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.
daenerys7 napisał/a:

Twoim problemem nie jest wzrost, dobre serce, ani cokolwiek innego, tylko nadopiekuńczość rodziców. Albo raczej to, że nie radzisz sobie z nią.

wroobel napisał/a:

Niezależny? Nawet nie wiem co to znaczy. Gdy chcę coś samemu zrobić to i tak otrzymuję pomoc od rodziców. Jak odmawiam to są źli. I mówią że z ich pomocą będzie lepiej. I dalej pomagają. Wiele razy tłumaczyłem, rozmawiałem, krzyczałem, szantażowałem. Zero reakcji.

Mógłbyś podać konkretne przykłady?

Np jeśli sam chcę sobie zrobić jedzenie to zostaję wygoniony z kuchni. Chcę sobie sam nałożyć obiadu, ale za powiedzmy godzinę bo teraz nie jestem głodny, to za 10 minut mam obiad podany do miejsca gdzie przebywam, bo wystygnie i będzie nie dobry, bo jestem szczupły i powinienem dużo jeść. Dzwonią do mnie jeśli idę coś załatwić. Muszę się spowiadać krok po kroku. Jak nie wróciłem do domu na noc, balowałem i zostawiłem telefon u znajomych na beeforze, to rano jak odzyskałem telefon miałem 48 nie odebranych połączeń od rodziców. A jak zadzwoniłem się zameldować to awantura czemu nie odpowiadam. Jakbym nie zadzwonił jeszcze z godzinę to chcieli na policje jechać.   

diana1971 napisał/a:

Być może, kilka sesji z Panią do towarzystwa, zrobiłyby z ciebie mężczyznę.

Wydaje mi się, że stanie się mężczyzną wymaga znacznie więcej niż pani do towarzystwa...

wroobel napisał/a:

Bardzo bym chciał mieć do kogo się przytulić. Obudzić się przy kimś, dbać o tą osobę. I uprawiać z nią seks.

Ale chyba rozumiesz, że kobiety mogą się nie kwapić do związku z Tobą i Twoimi rodzicami? To już trochę tłum. Czują po prostu, że jeśli nawet jakimś cudem wydostaniesz się spod skrzydeł rodziców, to one będę musiały nieustannie Cię ciągnąć przez życie. Chłopie, masz jedno życie, jesteś pełnoletni - wszystko jest w Twoich rękach, jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz.

Nie chodzi o to, że mieszkasz z rodzicami, tylko o to, że role powinny się już powoli odwracać - to Ty powinieneś opiekować się nimi. W takiej sytuacji nie byłoby nic dziwnego.


To kobiety muszą być jakimiś wróżbitkami żeby po 2 zdaniach wiedzieć, że mam nad opiekuńczych rodziców.

144 Ostatnio edytowany przez Iris7 (2016-07-02 18:52:54)

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.

Wiedzieć nie wiedzą, ale nadopiekuńczość rodziców przejawia się w Twoim zachowaniu - to już widać. Nie mówię, że myślą sobie: "Nie no, ten to ma chyba nadopiekuńczych rodziców, spadam", po prostu nie mają ochoty zacząć/kontynuować znajomości i pewnie nawet nie wnikają czemu, bo i po co?

Nie mam na celu Cię obrażać, czy dołować, ale musisz spojrzeć prawdzie w oczy - są rzeczy, nad którymi powinieneś popracować. I wcale na pierwszy rzut nie powinny iść relacje damsko-męskie.

145

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.
daenerys7 napisał/a:

Wiedzieć nie wiedzą, ale nadopiekuńczość rodziców przejawia się w Twoim zachowaniu - to już widać. Nie mówię, że myślą sobie: "Nie no, ten to ma chyba nadopiekuńczych rodziców, spadam", po prostu nie mają ochoty zacząć/kontynuować znajomości i pewnie nawet nie wnikają czemu, bo i po co?

Nie mam na celu Cię obrażać, czy dołować, ale musisz spojrzeć prawdzie w oczy - są rzeczy, nad którymi powinieneś popracować. I wcale na pierwszy rzut nie powinny iść relacje damsko-męskie.


Jak mam wpłynąć na dwie osoby po 55 roku życia, które w odpowiedzi na swoje zachowanie mówią, że robią to w trosce i miłości do dzieci? Że ten świat jest okrutny i muszą nas bronić dopóki żyją?

146

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.
wroobel napisał/a:
diana-1971 napisał/a:

Miałam nie pisać, ale aż mnie palce świerzbią.
Autorze, w pierwszej kolejności zastanów się, czego chcesz? Wątek zaczął się od chęci zahamowania popędu, wręcz kastracji, bo seksu brak i widoku na niego brak.
Próbujesz bez powodzenia, na portalach randkowych i tu ciśnie się pytanie - kogo szukasz?
Dziewczyny do figli, czy partnerki na stałe ?

Może stali bywalcy forum, mnie zlinczują, ale jeśli potrzebujesz desperacko seksu i nie masz szans na zaspokojenie potrzeb, brak perspektyw na znalezienie partnerki, pozostaje Ci, skorzystanie z płatnej opcji.
W agencji towarzyskiej, masz bogatą ofertę Pań, usług i cen, tam kobiet nie interesuje kim jesteś, czy masz hobby ani inne Twoje bolączki.
Musisz tylko pamiętać, o zabezpieczeniu się i nie angażowaniu się uczuciowo.
Być może, kilka sesji z Panią do towarzystwa, zrobiłyby z ciebie mężczyznę.

Seks to jedno, a poczucie bycia ważnym dla kogoś, to co innego. Bardziej mi brakuje tego 2.
Bardzo bym chciał mieć do kogo się przytulić. Obudzić się przy kimś, dbać o tą osobę. I uprawiać z nią seks.

Diana - od kilku lat zastanawiam się czy by tak nie zrobić. Ale 1 raz z prostytutką? Nie chciałbym.

Myślałam że, pierwszy raz miałeś w wieku 16 lat.
Wracając do tytułu wątku, zahamowanie popędu nie sprawi, że przestaniesz odczuwać potrzebę emocjonalnej więzi z kobietą.

daenerys7 źle się wyraziłam, chodziło o nabranie pewności siebie w sferze seksualnej. Może gdyby wróbel się zaspokoił, nabrałby tej pewności. Poczułby się mężczyzną, a nie synusiem rodziców.
W dawnych czasach inicjacja w burdelu, była powszechnie stosowana w śród szlachetnie urodzonych. wink
Moim zdaniem, lepsze takie rozwiązanie, niż kombinowanie, jak zrobić z siebie seksualną kalekę. Bez obrazy dla niepełnosprawnych Panów, bo dla mężczyzny nie ma większej tragedii, niż niedziałająca pompka.

147

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.

póki przyjmujesz pomoc, to będziesz ją dostawać. Jak zaczniesz się zachowywać jak dorosły, samodzielny człowiek i będziesz stanowczo odmawiał pomocy, to nikt Cię siłą do tego nie zmusi. Jak widzą, że sobie nie radzisz, to będą Ci pomagać. To Ty musisz dojrzeć do tego. Przedtem mówiłeś, że nie masz wzoru mężczyzny, a potem jednak przyznajesz, że masz ojca (?). Trochę nie ogarniam, ale ok, załóżmy, że jest jak mówisz. W szkole czy na studiach na pewno widziałeś innych facetów, mogłeś popatrzeć jak się zachowują.

Nie wyprowadziłeś się z domu, a skończyłeś administrację. Musi to być więc miasto przynajmniej 100.000 os., gdzie na pewno znajdzie się pokój na wynajem. Wyprowadzając się od rodziców, nie musisz więc ani zmieniać pracy, ani kontaktów ze znajomymi.
Dlaczego się nie wyprowadzisz? Z tego co piszesz, nie wynika, że rodzice są niedołężni, w pracy nawet jak kokosów nie zbijasz, to najniższa krajowa wystarczy, aby wynająć pokój, wyżywić się i mieć na bilet do pracy i komórkę. To wystarczy.

Powiedz, robisz zakupy? Z własnej inicjatywy pierzesz swoje rzeczy? Robisz sobie obiad?

Jak nie możesz się wyprowadzić? Kto Ci, dorosłemu człowiekowi zabroni tego? Mama będzie zła, buu. No to będzie. Ale widać, że Cię kocha. Będzie zła, trochę będzie miała focha, miną trzy dni, będzie dzwonić czy jakoś nie pomóc, nie odwiedzić, czy cokolwiek. Mów nie, najlepiej możesz też zataić adres, jak boisz się, że będzie Cię nachodzić. A sam odwiedzić rodziców może raz na tydzień. Raz na tydzień zadzwonić, umów, że zawsze będziesz dzwonić np. w środę, a przychodzić na obiad w niedzielę. Inaczej kobieta padnie z nerwów widocznie, a Ty będziesz miał resztę czasu na pielęgnowanie swojej niezależności.
Tak z ciekawości - gdzie Ty byś chciał ten seks uprawiać? W pokoju, który pewnie nie ma zamka, żeby mamusia mogła wpaść, gdyby synkowi coś się stało?

148

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.
wroobel napisał/a:
daenerys7 napisał/a:

Wiedzieć nie wiedzą, ale nadopiekuńczość rodziców przejawia się w Twoim zachowaniu - to już widać. Nie mówię, że myślą sobie: "Nie no, ten to ma chyba nadopiekuńczych rodziców, spadam", po prostu nie mają ochoty zacząć/kontynuować znajomości i pewnie nawet nie wnikają czemu, bo i po co?

Nie mam na celu Cię obrażać, czy dołować, ale musisz spojrzeć prawdzie w oczy - są rzeczy, nad którymi powinieneś popracować. I wcale na pierwszy rzut nie powinny iść relacje damsko-męskie.


Jak mam wpłynąć na dwie osoby po 55 roku życia, które w odpowiedzi na swoje zachowanie mówią, że robią to w trosce i miłości do dzieci? Że ten świat jest okrutny i muszą nas bronić dopóki żyją?

Na pewno nie można tego zrobić ot tak - od razu, to jest proces.
Sama mieszkam z mamą, ale chyba nie ma takich sytuacji. O.o  Gdy mówię, że w wakacje jadę pracować miesiąc za granicą, to rodzice przyjmują to do wiadomości. A również mimo małego wsparcia psychicznego, zawsze lubili mnie kontrolować, pouczać itd.
Przyznaj się przed sobą - jest Ci w tym poniekąd wygodnie.

Mówiłeś, że pomagają Ci we wszystkim, wyręczają - nie mów po prostu, że to robisz, tylko zrób i tyle. Nie podałeś przykładów, więc nie orientuję się o jaki kaliber spraw chodzi - nastawienie prania, pójście na pocztę, czy co.

149

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.
melonka napisał/a:

póki przyjmujesz pomoc, to będziesz ją dostawać. Jak zaczniesz się zachowywać jak dorosły, samodzielny człowiek i będziesz stanowczo odmawiał pomocy, to nikt Cię siłą do tego nie zmusi. Jak widzą, że sobie nie radzisz, to będą Ci pomagać. To Ty musisz dojrzeć do tego. Przedtem mówiłeś, że nie masz wzoru mężczyzny, a potem jednak przyznajesz, że masz ojca (?). Trochę nie ogarniam, ale ok, załóżmy, że jest jak mówisz. W szkole czy na studiach na pewno widziałeś innych facetów, mogłeś popatrzeć jak się zachowują.

Nie wyprowadziłeś się z domu, a skończyłeś administrację. Musi to być więc miasto przynajmniej 100.000 os., gdzie na pewno znajdzie się pokój na wynajem. Wyprowadzając się od rodziców, nie musisz więc ani zmieniać pracy, ani kontaktów ze znajomymi.
Dlaczego się nie wyprowadzisz? Z tego co piszesz, nie wynika, że rodzice są niedołężni, w pracy nawet jak kokosów nie zbijasz, to najniższa krajowa wystarczy, aby wynająć pokój, wyżywić się i mieć na bilet do pracy i komórkę. To wystarczy.

Powiedz, robisz zakupy? Z własnej inicjatywy pierzesz swoje rzeczy? Robisz sobie obiad?

Jak nie możesz się wyprowadzić? Kto Ci, dorosłemu człowiekowi zabroni tego? Mama będzie zła, buu. No to będzie. Ale widać, że Cię kocha. Będzie zła, trochę będzie miała focha, miną trzy dni, będzie dzwonić czy jakoś nie pomóc, nie odwiedzić, czy cokolwiek. Mów nie, najlepiej możesz też zataić adres, jak boisz się, że będzie Cię nachodzić. A sam odwiedzić rodziców może raz na tydzień. Raz na tydzień zadzwonić, umów, że zawsze będziesz dzwonić np. w środę, a przychodzić na obiad w niedzielę. Inaczej kobieta padnie z nerwów widocznie, a Ty będziesz miał resztę czasu na pielęgnowanie swojej niezależności.
Tak z ciekawości - gdzie Ty byś chciał ten seks uprawiać? W pokoju, który pewnie nie ma zamka, żeby mamusia mogła wpaść, gdyby synkowi coś się stało?


1. Zarabiam 1800 zł. Komórka+internet+papierosy+jedzenie+opłaty+wynajem =  nie ma opcji żebym się zmieścił.
2. Matka raczej stosuje szantaż typu zapłaczę się na śmierć jak opuścisz dom. Dostane chyba zawału. Ojciec: po co taki duży dom budowałem żeby nikt w nim nie mieszkał itp itd.
3. Nie wytrzymam w 1 pokoju. Sprawdzałem. Mieszkałem kiedyś samemu 3 miesiące. Tzn w wynajętym pokoju. Współlokatorzy mieli mnie dosyć po 2 tyg. I nie przez to że zaniedbywałem obowiązki, nie. Chodziłem wkurwiony bo denerwowała mnie obecność ludzi z którymi mało mnie łączy. Denerwowało mnie to że muszę ich mijać, słuchać. Że komuś może przeszkadzać moja muzyka. Że jest kolejka do łazienki itp.
Jeśli miałbym mieszkać to albo sam w mieszkaniu albo z osobą z którą mnie coś łączy. I tak, jeśli miałbym kogoś mi bliskiego to  jest 2 x więcej szans. 2 x więcej pieniędzy na większe mieszkanie itd. Poza tym wynajem mieszkania to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Płacisz gruby walor za coś czego nie posiadasz. Bezsens. Jeśli miałbym kogoś to można planować przyszłość razem. Wziąć kredyt czy coś.
4. Jestem z WWA i nie jest tak kolorowo jak mogłoby się wydawać.
5. Nauczyłem rodziców pukać, a klucz mam.
6. Jakoś moi znajomi potrafią uprawiać seks w domu rodziców.
7. Tak mam ojca, ale nie mam wzorca. Nie interesowało go moje wychowanie. Był jak trzeba było mnie przywołać do porządku, i tyle. Nigdy z nim poważnie nie rozmawiałem. Nigdy się z mną nie bawił. Nigdy nawet nie byłem na spacerze z ojcem. Na dodatek usłyszałem, że nie chciał mieć dzieci.
8. Podałem przykłady. Jak chcesz podam jeszcze raz: Nie robię zakupów, nie wymagają tego ode mnie, jak się pytam czy zrobić to mówią że nie. Oni zrobią bo wiedzą co trzeba kupić. Jak chcę coś sam sobie ugotować to się śmieją, i wyganiają z kuchni. Jak jest obiad i mówię, że zjem później to za 5 min przynoszą i jedzenie bo: ostygnie/ bd nie dobre/nie po to gotuje żebyś nie jadł/jesteś chudy, jedz!

150

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.
wroobel napisał/a:

1. Zarabiam 1800 zł. Komórka+internet+papierosy+jedzenie+opłaty+wynajem =  nie ma opcji żebym się zmieścił.

Abonament za komórkę i internet, zmniejszyć. Papierosy rzucić. Będzie więcej na opłaty i wynajem. Jak nie starcza, dorobić fuchami.

wroobel napisał/a:

2. Matka raczej stosuje szantaż typu zapłaczę się na śmierć jak opuścisz dom. Dostane chyba zawału. Ojciec: po co taki duży dom budowałem żeby nikt w nim nie mieszkał itp itd.

Hehe, jeszcze żadnej matce się ta sztuczka nie udała. Śmierć jej nie grozi, popłacze trochę i jej minie. Zawał też jej nie grozi z powodu Twojej wyprowadzki. Ojciec dom budował dla siebie i w nim będzie do końca. Kiedy i tak dzieci przejmą schedę.
Takie gadanie, nie jest żadnym szantażem. Raczej Tobie pasuje, jako wymówka.

wroobel napisał/a:

3. Nie wytrzymam w 1 pokoju. Sprawdzałem. Mieszkałem kiedyś samemu 3 miesiące. Tzn w wynajętym pokoju. Współlokatorzy mieli mnie dosyć po 2 tyg. I nie przez to że zaniedbywałem obowiązki, nie. Chodziłem wkurwiony bo denerwowała mnie obecność ludzi z którymi mało mnie łączy. Denerwowało mnie to że muszę ich mijać, słuchać. Że komuś może przeszkadzać moja muzyka. Że jest kolejka do łazienki itp.
Jeśli miałbym mieszkać to albo sam w mieszkaniu albo z osobą z którą mnie coś łączy. I tak, jeśli miałbym kogoś mi bliskiego to  jest 2 x więcej szans. 2 x więcej pieniędzy na większe mieszkanie itd. Poza tym wynajem mieszkania to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Płacisz gruby walor za coś czego nie posiadasz. Bezsens. Jeśli miałbym kogoś to można planować przyszłość razem. Wziąć kredyt czy coś.

Myślisz że, bycie z kobietą, jest wieczną sielanką? Jak sobie wyobrażasz związek, jeśli drażni Cię czyjaś obecność, nie lubisz rozmów, a kobiety zazwyczaj lubią gadać, potrafimy godzinami roztrząsać jedną sprawę. Muzyka, co jeśli wybranka będzie miała inny gust? Problem zajętej łazienki, wiesz że, kobiety potrafią zająć ją na dluggggi czas ?
Kobieta aby podjąć decyzję, wspólnego budżetu, wspólnego wynajmowania czy kredytu, musi poznać i  być pewna faceta.
Niestety, ale z Ciebie nie jest, materiał na partnera.

wroobel napisał/a:

4. Jestem z WWA i nie jest tak kolorowo jak mogłoby się wydawać.

A gdzie jest?

wroobel napisał/a:

5. Nauczyłem rodziców pukać, a klucz mam.

big_smile I pukać będą co 5 min. z zapytaniem, może herbatki, może kanapki, a może masz gacie do prania, etc. D

wroobel napisał/a:

6. Jakoś moi znajomi potrafią uprawiać seks w domu rodziców.

Znajomi potrafią, Ty gdybyś potrafił, też byś uprawiał. wink

wroobel napisał/a:

7. Tak mam ojca, ale nie mam wzorca. Nie interesowało go moje wychowanie. Był jak trzeba było mnie przywołać do porządku, i tyle. Nigdy z nim poważnie nie rozmawiałem. Nigdy się z mną nie bawił. Nigdy nawet nie byłem na spacerze z ojcem. Na dodatek usłyszałem, że nie chciał mieć dzieci.

Wielu chłopców nie miało w dzieciństwie wzorca, ba, nawet w przeciwieństwie do Ciebie, nie miało ojca i jakoś wyszli " na ludzi ".

wroobel napisał/a:

8. Podałem przykłady. Jak chcesz podam jeszcze raz: Nie robię zakupów, nie wymagają tego ode mnie, jak się pytam czy zrobić to mówią że nie. Oni zrobią bo wiedzą co trzeba kupić. Jak chcę coś sam sobie ugotować to się śmieją, i wyganiają z kuchni. Jak jest obiad i mówię, że zjem później to za 5 min przynoszą i jedzenie bo: ostygnie/ bd nie dobre/nie po to gotuje żebyś nie jadł/jesteś chudy, jedz!

Jakie wygodnictwo, jak nic nie wymagają, nic nie robię. Mama ugotuje, poda, talerz umyje. Winisz rodziców, choć sam tyłka nie ruszysz, 25 latek nie czeka na pozwolenie, czy może włączyć się w obowiązki domowe.
Tak naprawdę, pasuje Ci życie które wiedziesz, masz wszystko podane pod nos, inni podejmują za Ciebie decyzje, nie robisz nic, nawet nie chce ci się, zainteresować czymkolwiek, bo nawet pasja czy hobby wymaga wysiłku.

151 Ostatnio edytowany przez melonka (2016-07-02 22:55:48)

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.

rób tak dalej, jak nikt od Ciebie czegoś nie wymaga, to nic nie rób.
Powodzenia.
Ja już nie mam siły. Ręce mi kompletnie opadły.
I gwarantuję Ci, że z takim nastawieniem, nikt, absolutnie nikt nie będzie miał siły na Ciebie. Możesz zmienić nastawienie, wtedy mogłoby się coś zmienić. Życzę szczęśliwego życia razem z rodzicami do wieku 60-70 lat, kiedy oboje umrą, zostaniesz sam, nie będziesz wiedział jak gaci wyprać, obiadu ugotować, pościeli zmienić. Ale jest plus - może Ci się uda do tego wieku z rodzicami dotrzymać, jak tak, to akurat będziesz mógł dom sprzedać a za pieniądze udać się do domu starców, gdzie dalej wszystko za Ciebie zrobią, a troskliwe pielęgniarki jedzenie pod nos Ci podsuną i nawet jak będziesz mówił 'nie chcę', to i tak zjesz za jakiś czas. Tak jak u mamusi.
Tylko nie jęcz tak, bo robisz wszystko na własne życzenie, więc to Twój i tylko wyłącznie Twój wybór.

Jeszcze tylko z ciekawości, chyba, żeby się dobić bardziej  - czynszu rodzicom pewnie też nie płacisz, prawda? A pieniądze na pewno wszystkie wydajesz i nie oszczędzasz na to by np. się wynieść z domu później? A oddajesz rodzicom tą kasę za jedzenie i zakupy? Dokładasz się do internetu, prądu?

152 Ostatnio edytowany przez wroobel (2016-07-02 23:22:09)

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.
melonka napisał/a:

rób tak dalej, jak nikt od Ciebie czegoś nie wymaga, to nic nie rób.
Powodzenia.
Ja już nie mam siły. Ręce mi kompletnie opadły.
I gwarantuję Ci, że z takim nastawieniem, nikt, absolutnie nikt nie będzie miał siły na Ciebie. Możesz zmienić nastawienie, wtedy mogłoby się coś zmienić. Życzę szczęśliwego życia razem z rodzicami do wieku 60-70 lat, kiedy oboje umrą, zostaniesz sam, nie będziesz wiedział jak gaci wyprać, obiadu ugotować, pościeli zmienić. Ale jest plus - może Ci się uda do tego wieku z rodzicami dotrzymać, jak tak, to akurat będziesz mógł dom sprzedać a za pieniądze udać się do domu starców, gdzie dalej wszystko za Ciebie zrobią, a troskliwe pielęgniarki jedzenie pod nos Ci podsuną i nawet jak będziesz mówił 'nie chcę', to i tak zjesz za jakiś czas. Tak jak u mamusi.
Tylko nie jęcz tak, bo robisz wszystko na własne życzenie, więc to Twój i tylko wyłącznie Twój wybór.

Jeszcze tylko z ciekawości, chyba, żeby się dobić bardziej  - czynszu rodzicom pewnie też nie płacisz, prawda? A pieniądze na pewno wszystkie wydajesz i nie oszczędzasz na to by np. się wynieść z domu później? A oddajesz rodzicom tą kasę za jedzenie i zakupy? Dokładasz się do internetu, prądu?


Tak. Pieniądze im daje co miesiąc. 5 stów.

Zmienić nastawienie - jak? Jak mam zmienić nastawienie na które pracowałem 25 lat? sad
I najgorsze jest to, że nawet nie wierze że mi się to uda.

153

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.

ok, to chociaż coś.

Masz rację, zmienić nastawienia absolutnie nie możesz, a wszystko jest winą rodziców, a Ty jesteś tylko ofiarą ich wychowania, absolutnie żadnej własnej świadomości i woli nie masz.

154

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.

Fakt, rodziców postawić pod ścinę i rozstrzelać, rozwiąże Ci się problem. tongue
Przecież, ty nie chcesz nic zmieniać, na każdą sugestie tutaj i jak mógłbyś coś zmienić, masz argument, dlaczego pomysł jest niewykonalny.
Tobie jest dobrze tak jak jest, jedynie seksu ci brak. Tylko pewnie nawet gdybyś poznał dziewczynę, rodzice musieliby ją zaakceptować, a taka pewnie nie istnieje, dość dobra dla ICH syna.
Gdyby jednak jakimś cudem, znalazła się odpowiednia, nie byłaby Twoją partnerką, ale opiekunką całodobową, przynieś, wynieś, wskocz do łóżka. Zajmij się troskami i problemami, bo ja biedaczek skrzywdzony przez świat, sobie z niczym nie radzę.

Ciekawi mnie, jak spędzasz wolny czas ?

155

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.
melonka napisał/a:

Masz rację, zmienić nastawienia absolutnie nie możesz, a wszystko jest winą rodziców, a Ty jesteś tylko ofiarą ich wychowania, absolutnie żadnej własnej świadomości i woli nie masz.

Aż mi się żal zrobiło...

156

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.
santapietruszka napisał/a:
melonka napisał/a:

Masz rację, zmienić nastawienia absolutnie nie możesz, a wszystko jest winą rodziców, a Ty jesteś tylko ofiarą ich wychowania, absolutnie żadnej własnej świadomości i woli nie masz.

Aż mi się żal zrobiło...

No dobra. Te ostatnie parę postów chyba przetarło jakieś nowe połączenia w mózgu, bo zacząłem o tym wszystkim myśleć. Spojrzałem na to nie, tak jak zwykle z mojej perspektywy, ale z perspektywy osoby obcej. I dopiero jak widzę te słowa napisane to do mnie to dociera.
I jedyne uczucie jakie czuje to wstyd. 

Mam wolę i świadomość ale wykorzystywałem je w bardzo egoistyczny sposób..

Przeraził mnie też ogrom pracy jaki mnie czeka.Jest tego tyle, że nawet nie wiem w co ręce wsadzić.

I nie jest tak, że leże przed telewizorem czy kompem cały czas jak nie jestem w pracy. Aż, tak źle to nie jest. Przyznam jednak, że daję z siebie absolutne minimum. I też nie dobrze się z tym czuje.

157

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.

OT -Oprawa dźwiękowa:
https://www.youtube.com/watch?v=qLrnkK2YEcE

"That boy needs a therapy, psychomatic therapy" big_smile

158

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.
Naprędce napisał/a:

OT -Oprawa dźwiękowa:
https://www.youtube.com/watch?v=qLrnkK2YEcE

"That boy needs a therapy, psychomatic therapy" big_smile


Dzieki temu postowi jestem o krok bliżej od strzelenie sobie w łeb.  Dzięki

159

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.

Tego nie sugerowałem, bo to tylko zakończy problem ale go nie rozwiąże. Ty zaś nie masz 15 lat tylko jesteś mimo wszystko dojrzałą osobą i potrafisz je rozwiązywać, np. w pracy. Musisz tylko znaleźć odpowiednie przełożenie na życie osobiste.
me out

160

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.

No to jeśli już jesteś na dnie, masz chęć strzelenia sobie w łeb, to znaczy, że teraz możesz robić rzeczy, które są mniej straszne niż samobójstwo... np. odważnie podrywać dziewczyny, odseparować się od rodziców emocjonalnie. Bo po prostu nie masz nic do stracenia. Ale czy lenistwo Cię nie zatrzyma?

161

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.
Gary napisał/a:

No to jeśli już jesteś na dnie, masz chęć strzelenia sobie w łeb, to znaczy, że teraz możesz robić rzeczy, które są mniej straszne niż samobójstwo... np. odważnie podrywać dziewczyny, odseparować się od rodziców emocjonalnie. Bo po prostu nie masz nic do stracenia. Ale czy lenistwo Cię nie zatrzyma?


Nie zgodzę się. Samobójstwo jest mniej straszne niż konieczność zmierzenia z swoimi lękami, brakami.
Pociągasz za spust i koniec problemów.

162

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.
wroobel napisał/a:
Gary napisał/a:

No to jeśli już jesteś na dnie, masz chęć strzelenia sobie w łeb, to znaczy, że teraz możesz robić rzeczy, które są mniej straszne niż samobójstwo... np. odważnie podrywać dziewczyny, odseparować się od rodziców emocjonalnie. Bo po prostu nie masz nic do stracenia. Ale czy lenistwo Cię nie zatrzyma?


Nie zgodzę się. Samobójstwo jest mniej straszne niż konieczność zmierzenia z swoimi lękami, brakami.
Pociągasz za spust i koniec problemów.

Człowieku, jak Ty takimi kategoriami myślisz to może warto odwiedzić specjalistę?

163

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.
Krejzolka82 napisał/a:
wroobel napisał/a:
Gary napisał/a:

No to jeśli już jesteś na dnie, masz chęć strzelenia sobie w łeb, to znaczy, że teraz możesz robić rzeczy, które są mniej straszne niż samobójstwo... np. odważnie podrywać dziewczyny, odseparować się od rodziców emocjonalnie. Bo po prostu nie masz nic do stracenia. Ale czy lenistwo Cię nie zatrzyma?


Nie zgodzę się. Samobójstwo jest mniej straszne niż konieczność zmierzenia z swoimi lękami, brakami.
Pociągasz za spust i koniec problemów.

Człowieku, jak Ty takimi kategoriami myślisz to może warto odwiedzić specjalistę?

Psychiatra powiedział, że jestem zdrowy. Że nie widzi u mnie żadnych zaburzeń. Jedynie osobowość mocno refleksyjną, przez co nie mogę wie uwolnić od przeszłości.

164

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.

Narodzisz się w przyszłym życiu z tymi samymi problemami. Karma będzie Cię gnębić aż pokonasz problemy. Nie ma tak łatwo...

165

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.
Gary napisał/a:

Narodzisz się w przyszłym życiu z tymi samymi problemami. Karma będzie Cię gnębić aż pokonasz problemy. Nie ma tak łatwo...

To jest scenariusz optymistyczny: życie do poprawki w przyszłym życiu big_smile
Scenariusz pesymistyczny zakłada istnienie jednego życia. Jednego zmarnowanego życia na pojękiwanie i biadolenie w domu rodziców, którzy są przecież winni wszystkiemu co Tobie się w tym jednym życiu przydarzyło i przydarzy.

I tym optymistycznym akcentem żegnam, bo sama w depresję wpadnę czytając kolejne posty autora wątku.

166

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.
Klio napisał/a:

I tym optymistycznym akcentem żegnam, bo sama w depresję wpadnę czytając kolejne posty autora wątku.

Klio, ależ wiesz że w takim przypadku możesz na nas liczyć, z uwagą się nad Tobą pochylimy ;)

167 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2016-07-03 17:32:43)

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.
wroobel napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:
wroobel napisał/a:

Nie zgodzę się. Samobójstwo jest mniej straszne niż konieczność zmierzenia z swoimi lękami, brakami.
Pociągasz za spust i koniec problemów.

Człowieku, jak Ty takimi kategoriami myślisz to może warto odwiedzić specjalistę?

Psychiatra powiedział, że jestem zdrowy. Że nie widzi u mnie żadnych zaburzeń. Jedynie osobowość mocno refleksyjną, przez co nie mogę wie uwolnić od przeszłości.

Nie jestem psychiatrą a lekcje/wykłady z psychologii miałam kiedyś tam, więc nie jestem specjalistą, ale dla mnie laika, brzmi niepokojąco, jak Ktoś pisze takie rzeczy o śmierci.

168

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.
Naprędce napisał/a:
Klio napisał/a:

I tym optymistycznym akcentem żegnam, bo sama w depresję wpadnę czytając kolejne posty autora wątku.

Klio, ależ wiesz że w takim przypadku możesz na nas liczyć, z uwagą się nad Tobą pochylimy wink

Senkju :*
Jeszcze nie jest tak tragicznie, choć prawie. Wylogowuje się bo mi żyłka zaraz pęknie...

169 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2016-07-03 17:49:51)

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.
Klio napisał/a:
Gary napisał/a:

Narodzisz się w przyszłym życiu z tymi samymi problemami. Karma będzie Cię gnębić aż pokonasz problemy. Nie ma tak łatwo...

To jest scenariusz optymistyczny: życie do poprawki w przyszłym życiu big_smile
Scenariusz pesymistyczny zakłada istnienie jednego życia. Jednego zmarnowanego życia na pojękiwanie i biadolenie w domu rodziców, którzy są przecież winni wszystkiemu co Tobie się w tym jednym życiu przydarzyło i przydarzy.

Nie, właśnie ten z karmą jest pesymistyczny, a absolutnym końcem po śmierci optymistyczny, uspokajający.

Generalnie istnieją sposoby na przemianę/przekierowanie 'energii seksualnej' na np. ogólną ciekawość w stosunku do życia, pęd do nauki i należą do nich m.in. medytacja, ale osiąganie w niej dobrych wyników wymaga nieco wysiłku.
Mi się wydaje że znaczna część libido człowieka to nie faktyczne, autentyczne podniecenie seksualne, a mieszanina niepokoju, uczucia pustki wewnętrznej która domaga się zapełnienia, i złości na innych/siebie która domaga się rozładowania, więc warto zastanowić się/zadać sobię pytanie : 'Czy to co odczuwam jest faktycznie napięciem czysto seksualnym?', 'Czy nie jest to aby w większej części agresja/nadmiar energii życiowej/złość/niepokój?'

Ja znam dość skuteczne leki (one nie są do tego przeznaczone, obniżenie libido stanowi skutek uboczny) i waham się autorze czy nie porozmawiać o tym dokładniej z Tobą jakoś bardziej prywatnie (przez internet), ale zdając sobię sprawę z tego że wielu ludzi się od nich uzależnia, i ma potem problemy m.in z zaśnięciem, lękami, nie wiem czy to byłby dobry pomysł. Te które mam na myśli to ogólnie leki nasenno-uspokajające, mocne, na receptę. Nie chciałabym się przyczynić do pogorszenia Twojej sytuacji, ale z drugiej strony uważam że każdy powinien mieć prawo wyboru, i że nie można przewidzieć czy w konkretnym przypadku coś okazałoby się korzystne czy też minusy przeważyłyby.

170

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.
wroobel napisał/a:

Psychiatra powiedział, że jestem zdrowy. Że nie widzi u mnie żadnych zaburzeń. Jedynie osobowość mocno refleksyjną, przez co nie mogę wie uwolnić od przeszłości.

Coś nie wierzę w tą wizytę, ale ok.
Psychiatra zgodnie z prawdą, nie stwierdził choroby psychicznej, od zaburzeń emocjonalnych, które ewidentnie masz, jest psycholog.

Chłopie piszesz jakieś bzdety, niby od jakiej przeszłości nie możesz się uwolnić ? Dam sobie rękę uciąć, że nie jedna osoba tu z forum, gdyby opisała swoje dzieciństwo i co w nim przeszły, nie miałyby prawa do normalnego życia, które teraz wiodą.
Wiesz dlaczego im się udało ? Ponieważ kiedy dorośli, wzięli swoje życie, we własne ręce, nie oglądali się, na bolesną przeszłość ( a nie którzy mieli ją paskudną ), tylko starali się budować, swoją przyszłość, po swojemu.

Popadasz w skrajności, widzisz świat czarno - biały, widzisz też tylko radykalne rozwiązania.
Brak kobiety = kastracja.
Brak chęci od zmian w życiu = samobójstwo.

Chyba nikt tutaj nie zdoła Ci pomóc, tak abyś był zadowolony, ponieważ nikt nie weźmie Cię za rączkę i nie przeprowadzi przez życie.
Rady i podpowiedzi masz głęboko w poważaniu, a nic więcej zrobić się dla Ciebie nie da.

171

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.
lilly25 napisał/a:

Mi się wydaje że znaczna część libido człowieka to nie faktyczne, autentyczne podniecenie seksualne, a mieszanina niepokoju, uczucia pustki wewnętrznej która domaga się zapełnienia, i złości na innych/siebie która domaga się rozładowania, więc warto zastanowić się/zadać sobię pytanie : 'Czy to co odczuwam jest faktycznie napięciem czysto seksualnym?', 'Czy nie jest to aby w większej części agresja/nadmiar energii życiowej/złość/niepokój?'

Cytat będzie pewnie niedokładny:
"Być możę przypisujemy zbyt dużą rolę orgazmowi, który ma przesłonić pustkę w naszym życiu"
z Annie Hall (Woody Allen), dzisiaj fragmenty widziałem to się dzielę.

172

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.

Też się z tym zgadzam.
Seks jest w 90% uprawiany z nieseksualnych pobudek. Orgazm to też trochę przereklamowana sprawa w porównaniu do tego ile faktycznie trwa i co potem wink

Seks uprawiamy najczęściej z potrzeby adoracji i podziwu dla naszego ciała od drugiej strony i v-ce versa.
Rzadko kiedy jest to jakiś mistyczny (tantryczny) akt.

173

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.
Elle88 napisał/a:

Też się z tym zgadzam.
Seks jest w 90% uprawiany z nieseksualnych pobudek. Orgazm to też trochę przereklamowana sprawa w porównaniu do tego ile faktycznie trwa i co potem wink

Seks uprawiamy najczęściej z potrzeby adoracji i podziwu dla naszego ciała od drugiej strony i v-ce versa.
Rzadko kiedy jest to jakiś mistyczny (tantryczny) akt.

Ja bym jeszcze do potrzeby potwierdzenia swojej zajebistości dodała potrzebę bliskości,  taką małą skromną

174

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.
statystyczna_polka napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Też się z tym zgadzam.
Seks jest w 90% uprawiany z nieseksualnych pobudek. Orgazm to też trochę przereklamowana sprawa w porównaniu do tego ile faktycznie trwa i co potem wink

Seks uprawiamy najczęściej z potrzeby adoracji i podziwu dla naszego ciała od drugiej strony i v-ce versa.
Rzadko kiedy jest to jakiś mistyczny (tantryczny) akt.

Ja bym jeszcze do potrzeby potwierdzenia swojej zajebistości dodała potrzebę bliskości,  taką małą skromną


A faktycznie, o tym zapomniałam big_smile
Jednakże nie wszyscy tak mają. wink

175

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.

Bluźnicie.

Dopisuję rozładowanie napięcia, potrzebę dominacji, uległości etc.

176

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.
Jej Wysokość Zwiewność napisał/a:

potrzebę dominacji, uległości etc.

No, to na pewno.

177

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.
diana-1971 napisał/a:
wroobel napisał/a:

Psychiatra powiedział, że jestem zdrowy. Że nie widzi u mnie żadnych zaburzeń. Jedynie osobowość mocno refleksyjną, przez co nie mogę wie uwolnić od przeszłości.

Coś nie wierzę w tą wizytę, ale ok.
Psychiatra zgodnie z prawdą, nie stwierdził choroby psychicznej, od zaburzeń emocjonalnych, które ewidentnie masz, jest psycholog.

Chłopie piszesz jakieś bzdety, niby od jakiej przeszłości nie możesz się uwolnić ? Dam sobie rękę uciąć, że nie jedna osoba tu z forum, gdyby opisała swoje dzieciństwo i co w nim przeszły, nie miałyby prawa do normalnego życia, które teraz wiodą.
Wiesz dlaczego im się udało ? Ponieważ kiedy dorośli, wzięli swoje życie, we własne ręce, nie oglądali się, na bolesną przeszłość ( a nie którzy mieli ją paskudną ), tylko starali się budować, swoją przyszłość, po swojemu.

Popadasz w skrajności, widzisz świat czarno - biały, widzisz też tylko radykalne rozwiązania.
Brak kobiety = kastracja.
Brak chęci od zmian w życiu = samobójstwo.

Chyba nikt tutaj nie zdoła Ci pomóc, tak abyś był zadowolony, ponieważ nikt nie weźmie Cię za rączkę i nie przeprowadzi przez życie.
Rady i podpowiedzi masz głęboko w poważaniu, a nic więcej zrobić się dla Ciebie nie da.


Chęci mam, ale nie jestem w stanie ich przekuć w działanie. Od kilku lat cały czas o tym myślę, próbuję działać. I nie wychodzi.
Życie jest niesprawiedliwe i nie zgadzam się z tą niesprawiedliwością.  Jak mówiłem, jestem dobrym człowiekiem, nie krzywdzę innych, a przynajmniej się staram. Często biorę winę na siebie, udaje że to moja wina by ktoś inny poczuł się lepiej. I nic z tego nie mam. To gdzie ta karma?
U psychologa też byłem jak byłem młodszy. Wykrył tendencję do uzależnień. Potem dał skierowanie na odział zamknięty. Nie poszedłem bo to jakieś nieporozumienie.

178

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.

Poza tym co ja mam budować. Ja jestem już zmęczony życiem. Czuję się jak starzec, mało rzeczy mnie cieszy. Nie widzę plusów życia. Nie mam nic,  nigdy nie miałem, i nie będę. Nie mam celu i go nie potrafię wyznaczyć. Jestem pewny że nic w życiu nie osiągnę.

179 Ostatnio edytowany przez Gary (2016-07-04 14:51:38)

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.

Haha! No myślałeś, że jak będziesz miły i dobry i będziesz siedział w swojej strefie komfortu nie poszerzając jej to bedziesz szczęśliwy? Naiwne...

Popularna nauka głosi, że ten kto czyni dobro to doznaje dobra. Ten co czyni zło to doznaje zła.

ALEEEEE... mało kto mówi, że dotyczy to WSZSYSTKICH osób zaangażowanych w wybrane działania, w TYM RÓWNIEŻ CIEBIE SAMEGO.

W konsekwencji jeśli pozwalasz krzywdzić siebie, to tak jak byś Ty był tą osobą krzywdzącą -- będziesz ukarany, czyli ponieważ pozwalasz na rozprzestrzenianie się zła, to będziesz miał taki los, że bedziesz cierpiał.

Wniosek jest taki, że zaniechanie obrony jest złem. Dlatego wiele osób, które się poświęcają (są nieszczęśliwe z wyboru, aby inne osoby były szczęśliwe), tak naprawdę pogrążają się coraz bardziej i bardziej... Myślą, że czynią dobro, a tymczasem czynią zło.

W twoim przypadku brak odwagi do działania powoduje, że twoi rodzice czynią zło względem Ciebie, a Ty czynisz zło względem siebie. Co więcej przez twoje zaniechanie twoi rodzice nie mają szans nauczyć się lepszego życia, Ty tak samo. Twoi rodzice i Ty tworzycie patologiczny układ, żadne z Was nie podejmuje obrony, nie myśli... Nikogo nie krzywdzicie, a jesteście nieszczęśliwi. Jeśli się nie zmienicie, to umrzecie i w następnym życiu lekcja zacznie się od nowa. Będzie trudniej i wyraźniej. Aż do bólu, aż kręgosłupy pękną... bez litości.

Spójrz na twoją rodzinę tak -- są tam trzy osoby -- Ty + mama + tata, które znęcają się nad jedną osobą czyli Tobą. Nie zdziwiłbym się, jeśli pozostałe osoby mają symetrycznie -- mama jest ofiarą Cieibe i taty... a tata ofiarą Cieibie i mamy. Ktokolwiek jest szczęśliwy?


wroobel napisał/a:

Chęci mam, ale nie jestem w stanie ich przekuć w działanie. Od kilku lat cały czas o tym myślę, próbuję działać. I nie wychodzi.
Życie jest niesprawiedliwe i nie zgadzam się z tą niesprawiedliwością.  Jak mówiłem, jestem dobrym człowiekiem, nie krzywdzę innych, a przynajmniej się staram. Często biorę winę na siebie, udaje że to moja wina by ktoś inny poczuł się lepiej. I nic z tego nie mam. To gdzie ta karma?

Życie i zasady moralne są jak grawitacja -- działają tak samo, dla wszystkich, na całym świecie, na Ziemii i poza nią... Bez względu co sobie myślisz na temat grawitacji, jakie masz na jej temat teorie, wiarę, czy w ogóle w grawitację wierzysz czy nie.... Na tym polega sprawiedliwość i piękno świata.

Możesz się niezgadzać z tym co uważasz za "niesprawiedliwość", a świat bedize i tak po swojemu działał. Niektórzy będą szczęśliwi, a niektórzy nie.

Branie winy na siebie, aby ktoś poczuł się dobrze jest znowu podwójnym złem... Po pierwsze twoja osoba cierpi, bo jest niesprawiedliwie oskarzona, prawdziwy winowajca niczego się nie nauczy, a jego sumienie spowoduje u niego ból. Obaj w przyszłości bedziecie ukarani -- nastąpią zdarzenia, gdzie cała ta sytuacja będzie narysowana wyraźniej, abyście mieli większego kopa i lepszą okazję do nauki.

Prawdopodobnie w życiu wykonałeś miliony takich kroków wstecz, takich które są złem w najczystszej postaci...

180 Ostatnio edytowany przez zbyt.zaradny (2016-07-04 21:00:33)

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.
wroobel napisał/a:

Poza tym co ja mam budować. Ja jestem już zmęczony życiem. Czuję się jak starzec, mało rzeczy mnie cieszy. Nie widzę plusów życia. Nie mam nic,  nigdy nie miałem, i nie będę. Nie mam celu i go nie potrafię wyznaczyć. Jestem pewny że nic w życiu nie osiągnę.

Idz jeszcze raz do psychiatry albo do psychoterapeuty i powiedz mu to co tu napisales.
Potrzebujesz pomocy bo sam mozesz z tego dola nie wyjsc.

181

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.
Gary napisał/a:

Haha! No myślałeś, że jak będziesz miły i dobry i będziesz siedział w swojej strefie komfortu nie poszerzając jej to bedziesz szczęśliwy? Naiwne...

Popularna nauka głosi, że ten kto czyni dobro to doznaje dobra. Ten co czyni zło to doznaje zła.

ALEEEEE... mało kto mówi, że dotyczy to WSZSYSTKICH osób zaangażowanych w wybrane działania, w TYM RÓWNIEŻ CIEBIE SAMEGO.

W konsekwencji jeśli pozwalasz krzywdzić siebie, to tak jak byś Ty był tą osobą krzywdzącą -- będziesz ukarany, czyli ponieważ pozwalasz na rozprzestrzenianie się zła, to będziesz miał taki los, że bedziesz cierpiał.

Wniosek jest taki, że zaniechanie obrony jest złem. Dlatego wiele osób, które się poświęcają (są nieszczęśliwe z wyboru, aby inne osoby były szczęśliwe), tak naprawdę pogrążają się coraz bardziej i bardziej... Myślą, że czynią dobro, a tymczasem czynią zło.

W twoim przypadku brak odwagi do działania powoduje, że twoi rodzice czynią zło względem Ciebie, a Ty czynisz zło względem siebie. Co więcej przez twoje zaniechanie twoi rodzice nie mają szans nauczyć się lepszego życia, Ty tak samo. Twoi rodzice i Ty tworzycie patologiczny układ, żadne z Was nie podejmuje obrony, nie myśli... Nikogo nie krzywdzicie, a jesteście nieszczęśliwi. Jeśli się nie zmienicie, to umrzecie i w następnym życiu lekcja zacznie się od nowa. Będzie trudniej i wyraźniej. Aż do bólu, aż kręgosłupy pękną... bez litości.

Spójrz na twoją rodzinę tak -- są tam trzy osoby -- Ty + mama + tata, które znęcają się nad jedną osobą czyli Tobą. Nie zdziwiłbym się, jeśli pozostałe osoby mają symetrycznie -- mama jest ofiarą Cieibe i taty... a tata ofiarą Cieibie i mamy. Ktokolwiek jest szczęśliwy?


wroobel napisał/a:

Chęci mam, ale nie jestem w stanie ich przekuć w działanie. Od kilku lat cały czas o tym myślę, próbuję działać. I nie wychodzi.
Życie jest niesprawiedliwe i nie zgadzam się z tą niesprawiedliwością.  Jak mówiłem, jestem dobrym człowiekiem, nie krzywdzę innych, a przynajmniej się staram. Często biorę winę na siebie, udaje że to moja wina by ktoś inny poczuł się lepiej. I nic z tego nie mam. To gdzie ta karma?

Życie i zasady moralne są jak grawitacja -- działają tak samo, dla wszystkich, na całym świecie, na Ziemii i poza nią... Bez względu co sobie myślisz na temat grawitacji, jakie masz na jej temat teorie, wiarę, czy w ogóle w grawitację wierzysz czy nie.... Na tym polega sprawiedliwość i piękno świata.

Możesz się niezgadzać z tym co uważasz za "niesprawiedliwość", a świat bedize i tak po swojemu działał. Niektórzy będą szczęśliwi, a niektórzy nie.

Branie winy na siebie, aby ktoś poczuł się dobrze jest znowu podwójnym złem... Po pierwsze twoja osoba cierpi, bo jest niesprawiedliwie oskarzona, prawdziwy winowajca niczego się nie nauczy, a jego sumienie spowoduje u niego ból. Obaj w przyszłości bedziecie ukarani -- nastąpią zdarzenia, gdzie cała ta sytuacja będzie narysowana wyraźniej, abyście mieli większego kopa i lepszą okazję do nauki.

Prawdopodobnie w życiu wykonałeś miliony takich kroków wstecz, takich które są złem w najczystszej postaci...


Hmm. W tej rodzinie tak jest. Jedna osoba odejmuje sobie żeby innym było lepiej. I wydaje mi się, że w ten sposób rozumiemy miłość. Dawanie więcej od siebie, przy jednoczesnym wymaganiu mniej.
Mówisz patologiczny układ? A jak go zmienić? Jakie realne działania mogę podjąć? Konkretnie? Mówiłem, że mam charakter odtwórczy i sam nie znajdę rozwiązania. Te rozwiązanie musi mi ktoś pokazać. Ja będę do niego dążył.
Rozumiem, że powinienem wziąć na siebie część obowiązków w domu. Spoko. Już zapowiedziałem matce, żeby przeprowadziła szkolenia z gotowania. smile Ucieszyła się. Powoli nadrobię ten temat. Pranie, sprzątanie - zdarzało mi się to robić więc po prostu zintensyfikuje. Odmawianie pomocy - cały czas staram się odmawiać. Z tym nie będzie problemów.
Kupiłem karnet na siłownie. Będę chodził z kumplami, od dawna mnie namawiali żebym wrócił na siłkę.
Muszę w końcu zdać prawo jazdy, więc zajęcie dodatkowe też będę miał.

Coś jeszcze powinienem robić? Co do psychologa to pisałem, że kiedyś byłem. Nie przyniosło to skutku. Zresztą to samo powiedział lekarz, że w moim wypadku najlepiej pomogę sobie samemu. Bo rozmowy mało mi pomagają. Na terapię grupową chodziłem nawet, ale wychodziłem z niej jeszcze bardziej przybity. Dołowały mnie problemy innych ludzi. Dużo o nich myślałem, co w efekcie przekładało się na mój obniżony nastrój. Jestem wrażliwcem. Jak moi rodzice. Zastanawiam się, rozpamiętuje, stresuje się wszystkim. Przykłady? To, że komuś uciekł autobus już mi się robi smutno. To, że ulicą idzie bezpański kociak - serce mi się kraja. To że w Polsce są drogie mieszkania -  jest mi źle. I tak dalej i tak dalej. Tego się chyba nie da zmienić.

182

Odp: Sposób na .. zahamowanie popędu.

No dobra. Czyli nie zamierzasz się zabić, czyli uciec, ale zamierzasz zmierzyć się z problemem. Super.
Czeka Cię trudna droga, ale pierwsze kroki już zrobiłeś. Nic więcej nie muszę dodawać, bo każdy musi się doskonalić sam. Zatem powodzenia...

ale napiszę... co myślę...


Hmm. W tej rodzinie tak jest. Jedna osoba odejmuje sobie żeby innym było lepiej. I wydaje mi się, że w ten sposób rozumiemy miłość.

Trzeba dzielić równo, a nie że ktoś cierpi i sobie odejmuje. Proste i logiczne -- rodzina dzieli się równo. Oczywiście sam bym dał dziecku więcej niż sobie, ale dlatego, że ono jest słabe i gorzej by zniosło głód niż ja...



Mówisz patologiczny układ? A jak go zmienić? Jakie realne działania mogę podjąć? Konkretnie? Mówiłem, że mam charakter odtwórczy i sam nie znajdę rozwiązania. Te rozwiązanie musi mi ktoś pokazać. Ja będę do niego dążył.

Patologiczne układy najlepiej się zmienia małymi kroczkami. Trzeba mieć tylko cel. Twoim celem jest usamodzielnienie się, oddzielenie od rodziców. Myśl jak ten cel osiągnąć. Niezależność od nich. Trudno mi cokolwiek doradzić bo nie znam wiele z układu u Ciebie w domu. Ludzie Ci doradzili, abyś wziął obowiązki na siebie i bardzo dobrze że idziesz w tym kierunku. Bardzo dobrze, że pójdziesz na siłownię. Bardzo dobrze, że czasem Cię nie będzie. Najlepiej aby mama i ojciec nie mieli nad Tobą takiej kontroli że wiedzą gdzie jestęś i co robisz -- np. wystarczy umowa, że jak wrócisz późno w nocy, to tylko dajesz im znać "wrócę późno, nie martwcie się".


Już zapowiedziałem matce, żeby przeprowadziła szkolenia z gotowania. smile Ucieszyła się. Powoli nadrobię ten temat.

Faaaaaatalny błąd polegający na mówieniu zamiast robieniu. Mniej mów, duuuuużo myśl, decyduj, długo decyduj, a potem szybko działaj.


Muszę w końcu zdać prawo jazdy, więc zajęcie dodatkowe też będę miał.

Dżisas! Facet bez prawa jazdy... Dobrze, że w końcu się za to zabrałeś.



... że w moim wypadku najlepiej pomogę sobie samemu.

Też tak uważam. Mało mów, duuuużo myśl, decyduj powoli, działaj szybko.


Dołowały mnie problemy innych ludzi. Dużo o nich myślałem, co w efekcie przekładało się na mój obniżony nastrój. Jestem wrażliwcem. Jak moi rodzice. Zastanawiam się, rozpamiętuje, stresuje się wszystkim. Przykłady? To, że komuś uciekł autobus już mi się robi smutno. To, że ulicą idzie bezpański kociak - serce mi się kraja. To że w Polsce są drogie mieszkania -  jest mi źle. I tak dalej i tak dalej. Tego się chyba nie da zmienić.

Nie martw się nigdy problemami innych ludzi. Są ku temu powody:

1. po pierwsze każdy ma taki los na jaki sobie zasłużył zgodnie z zasadą karmy, konsekwencji przeszłych wyborów jakie dokonałeś, czynów, dobrych i złych, a złych to też zaniechań;

2. ludzie mają trudno, bo się muszą czegoś nauczyć; Ty też masz trudno.. i ja mam trudno...; a jak komuś uciekł autobus to jego wina -- trzeba ruszyć d*p* wcześniej; drogie mieszkania? no cóż... taki jest ten świat nie poradzisz na to... drogie dla mnie, dla Ciebie... jak Ci źle z tego pwoodu to pracuj lepiej, aby mieszkanie było relatywnie tanie...

3. twoje zamartwianie i współczucie nic nie pomogą; jak Ci źle, to działaj lepiej na rzecz społeczeństwa i ogólnie dla dobra ludzkości; niekoniecznie chodzi o wyłączanie światła w przedpokoju, ani o kupowanie ekologicznego proszku, bo tutaj mogą być przekręty koncernów, oszustwa i manipulacje; natomiast jak pomożesz komuś fizycznie, albo duchowo, albo w swojej firmie będziesz lepiej pracować, która to firma pomaga ludziom sprzedając dobre produkty, to potem zobaczysz jak Ci przybywa energii

Może byłeś na dnie i teraz się odbijesz. Najpierw wróci do Ciebie dobra mała kropelka energii, potem dwie, potem będziesz miał strumyczek, potem całe jezioro. Zaczniesz zauważać, że szczęście Ci sprzyja, zaczniesz obserwować, że pewne rzeczy załatwiają się za Ciebie same. Ale jak będziesz źle żył, to nieszczęścia zaczną się też same organizować przeciwko Tobie.

Posty [ 131 do 182 z 182 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Sposób na .. zahamowanie popędu.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026