Hej, potrzebuję rady, a może po prostu kopa w tyłek żeby zrobić to o czym sama myślę.
Niedawno poznałam przez internet chłopaka. Pierwsze spotkanie było bardzo miłe, zapłacił za moją herbatę, przyniósł różę. Podoba mi się, ja jemu też, mamy dużo wspólnego, ma pracę, jest ogarnięty i we wszystkich kwestiach poza jedną, wspomnianą poniżej, jest dżentelmenem.
Na drugim spotkaniu zaproponowałam, że zapłacę za siebie, początkowo odmówił, ale nie lubię naciągać facetów, więc wcisnęłam mu pieniądze. Potem się zaczęło...
Zaczął dużo mówić o pieniądzach - planowaniu wydatków, promocjach, cenach różnych rzeczy, ogólnie mówi o tym bardzo dużo w porównaniu z 'normalnym' człowiekiem. Dobrze zarabia, więc nie jest to kwestia braku pieniędzy. Na kolejnym spotkaniu zapłacił za nas oboje, ale kiedy wyciągnęłam portfel sam zapytał ,,czy chcesz mi oddać?" i wziął pieniądze. Wcześniej faceci jednak choć trochę się opierali, więc zapaliła mi się czerwona lampka. Kolejnym razem powiedział, że za pierwszą kolejkę zapłaci on, a za kolejną ja. Wziął tańsze piwo kiedy płacił on, a droższe kiedy ja. Wtedy jeszcze nie byłam pewna czy to zbieg okoliczności. Ostatnio poszliśmy się czegoś napić, jeden napój kosztował 12 zł, a on kiedy zobaczył rachunek powiedział ,,trochę zaszaleliśmy"... i koniecznie chciał załapać się na happy hours, ale okazało się, że już nie obowiązują. Zapłacił za mnie, bo miałam tylko kartę, a zabrakło mi gotówki. Kiedy mówi o zarobkach, wydatkach itp. staram się powtarzać, że pieniądze to nie wszystko itp. Sam, kiedy był trochę pochmielony (kiedy byliśmy na tym piwie) podjął temat swojego skąpstwa: stwierdził, że jest oszczędny i szanuje pieniądze. A ostatnio pod koniec spotkania powiedział, że ma kolegę, który zapomina portfela i naciąga żonę na wydatki i on nie wie jak można tak robić. Miałam wrażenie to tylko wymyślona historia, że chce się ,,oczyścić z zarzutów" albo odeprzeć ewentualne oskarżenia o skąpstwo.
Nie widzieliśmy się długo w międzyczasie, właśnie przed tym ostatnim spotkaniem, bo odrzucił mnie jego materializm, ale nie chciał odpuścić i w końcu zgodziłam się na ostanie spotkanie które ostatnio się odbyło, chciałam zerwać, ale jakoś nie mogłam się zebrać... Sęk w tym, że poza tą okropną wadą, lubię spędzać z nim czas i trudno zrezygnować mi z tej znajomości.
Muszę usłyszeć od osób postronnych co o tym sądzą, żeby zdystansować się, porzucić emocje i wreszcie podjąć ostateczną decyzję. Nie spotykamy się długo, trochę ponad 1 miesiąc. Mamy 26 lat.
Nie jestem typem dziewczyny, która rzuca się w związek z każdym na napotkanym facetem, ale już od bardzo dawna jestem sama, nie udało mi się spotkać nikogo sensownego i to uczucie samotności może mocno zaburzać mój osąd.
1 2016-06-25 18:17:38 Ostatnio edytowany przez CubanOregano (2016-06-25 18:20:59)
Podobne tematy
Koleś pracuje, nieważne, czy ciężko, czy nie, ale ma prawo mieć szacunek do pieniędzy, na które sam zapierdziela, nawet zaryzykowałabym stwierdzeniem, że to rozumiem. Tylko pytanie brzmi czy Tobie odpowiada to, że chłopak troszczy się o to aż tak przesadnie?
Na kolejnym spotkaniu zapłacił za nas oboje, ale kiedy wyciągnęłam portfel sam zapytał ,,czy chcesz mi oddać?" i wziął pieniądze. Wcześniej faceci jednak choć trochę się opierali, więc zapaliła mi się czerwona lampka.
I słusznie, bo uważam, że to co najmniej w bardzo złym guście. Ja zawsze delikatnie sugeruję, że za siebie zapłacę (i jestem na to przygotowana), ale nigdy w życiu nie zdarzyło mi się, by ktoś te pieniądze ode mnie wziął, a randek trochę za sobą mam.
Kolejnym razem powiedział, że za pierwszą kolejkę zapłaci on, a za kolejną ja. Wziął tańsze piwo kiedy płacił on, a droższe kiedy ja.
Bez komentarza... Skoro tak bardzo szanuje pieniądze to szkoda, że nie szanuje też i tego, jak druga osoba może na nie ciężko pracować.
A ostatnio pod koniec spotkania powiedział, że ma kolegę, który zapomina portfela i naciąga żonę na wydatki i on nie wie jak można tak robić. Miałam wrażenie to tylko wymyślona historia, że chce się ,,oczyścić z zarzutów" albo odeprzeć ewentualne oskarżenia o skąpstwo.
I ja też mam takie wrażenie i koleś najwidoczniej głupi nie jest, skoro podsuwa takie rzeczy, wie, co się święci.
Nie jestem typem dziewczyny, która rzuca się w związek z każdym na napotkanym facetem, ale już od bardzo dawna jestem sama, nie udało mi się spotkać nikogo sensownego i to uczucie samotności może mocno zaburzać mój osąd.
Nie każdy musi się każdemu podobać, nie wszystko musi nam w drugiej osobie odpowiadać. Według mnie koleś jest strasznym materialistą, do tego dochodzi fakt, że o ile na swój interes chucha i dmucha, tak ma to w nosie, jeżeli chodzi o drugą osobę (w tym przypadku - zamawianie droższych rzeczy w momencie, gdy Ty płacisz). Zatem do tego dochodzi jeszcze egoistyczna postawa. Odpowiedz sobie na pytanie, czy jest to coś, co jesteś w stanie zaakceptować, bo facetów zdążysz poznać jeszcze masę, wysoce prawdopodobne, że nie mających takich problemów.
dżentelmeni o pieniądzach na randce nie rozmawiają. I tyle w temacie.
A od oszczędności do skąpstwa czasem niedaleka droga
Dla mnie odpada taki gość. Nudny po prostu i ma zadatki na chytrego liska.
Na pierwszych spotkaniach zwykle chcemy zaprezentować się z najlepszej strony, co też nie znaczy, że kłamiemy, bo jakichś drastycznych rzeczy wbrew sobie dojrzały człowiek nie będzie robił. Jednak ktoś nam się podoba, jest miło, to dojrzałość moim zdaniem polega na tym, by nie wyliczać sobie pieniędzy i nie liczyć, że "Teraz za nią zapłaciłem, ale niech mi za to odda". Zwłaszcza, że skoro to najpierw Ci kupił to jest nie w porządku potem przyjmować pieniądze. To brak kultury. To już lepiej, gdyby od razu powiedział, żebyś zapłaciła za siebie. No bo wiadomo, że facet nie musi płacić cały czas, nie ma nikt takich możliwości, ale chodzi o samo zachowanie, podejście. No chyba, że zwyczajnie zabrakło mu taktu, ale nie chciał źle. No, ale sama też widzisz, że wychodzi na to, że jest interesowny, jak miał Tobie coś kupować, to miało być tańsze, a jak Ty jemu to droższe. Poza tym pierwsze spotkania to i tak czas luzu, na rozmowy o tym jak zarządzać budżetem będzie czas. Oczywiście to też ważne tematy, ale to też trzeba umieć robić delikatnie i nie cały czas. Moim zdaniem z czasem on będzie jeszcze bardziej szukał oszczędności. Mnie by coś takiego nie odpowiadało, bo sama nie traktuję tak drugiej osoby i byłoby to dla mnie niefajnie. Jednak Ty już sama musisz sobie odpowiedzieć czy mimo tego chcesz się z nim spotykać. Oczywiście to Wasze początki i niby wiele nie tracisz jak jeszcze się z nim będziesz spotykać i zobaczysz jak będzie dalej, ale z drugiej strony bądź też ostrożna, żebyś potem nie cierpiała, jeśli za bardzo się zaangażujesz, a jednak z tego nic dobrego nie będzie.
Sorki za pytanie, czy oboje jesteście z Trójmiasta, a on niedawno rozstał się z dziewczyną? Zupełnie jakbym czytała o swoim byłym...
6 2016-06-26 12:45:28 Ostatnio edytowany przez CubanOregano (2016-06-26 12:45:45)
Dzięki za wiadomości, właśnie trzeba było mi takich obiektywnych opinii. Moje wątpliwości wynikały z tego, że poza tą wadą jest naprawdę ok, a poprzedni facet z którym się spotykałam nie zarabiał nie wiadomo ile, mimo tego był bardzo hojny, ale w innych kwestiach się nie sprawdzał. Zawsze coś nie tak.
Sorki za pytanie, czy oboje jesteście z Trójmiasta, a on niedawno rozstał się z dziewczyną? Zupełnie jakbym czytała o swoim byłym...
Nie, nie z Trójmiasta, ale czy się ostatnio z kimś rozstał nie wiem
Na pewno wielu jest takich facetów, niestety.
Moim zdaniem gość się zachowuje beznadziejnie. Żaden facet, z którym się kiedykolwiek umówiłam nie miał czelności zachować się w taki sposób. Ja nie oczekuję, że facet mnie cały czas będzie sponsorował i ja sama czasem wychodzę z inicjatywą postawienia czegoś, ale zapraszać na coś, stawiać, a potem oczekiwać zwrotu gotówki? Straszne chamstwo.
W ogóle gość ma beznadziejne podejście do pieniędzy. Szanować kasę to jest jedno, ja swoje ciężko zarobione pieniądze też szanuję, ale usiłować zaoszczędzić parę złotych idąc na drinka z osobą, z którą się spotykam? To jest okropnie słabe.
Są faceci, którzy potrafią mieć gest i zachowywać się honorowo niezależnie od tego, czy dobrze zarabiają, czy im się nie przelewa. Nie warto tracić czasu na kogoś, kto będzie Ci wyliczał każdą złotówkę.
Kurcze - szok - ja płacę, otwieram drzwi itd. - takie wychowanie
- oczywiście były wyjątki - na którejś kolejnej randce z tą samą osobą - ona zapłaciła za kawę, ale to wyszło całkiem naturalnie - samo z siebie.
Taka sytuacja jak opisana powyżej - jest dla mnie nie do przyjęcia. W życiu bym nie wspomniał o jakichkolwiek pieniądzach i zwrotach - ba - nawet bym nie pomyślał.
Druga sprawa - za jakiś czas, powiedzmy zamieszkacie razem i co wtedy
- wojna o każdą złotówke ?To już nie będzie piwo - nie wiem za 10zł, ale większe pieniążki - przemyśl sobie.
Nie powiem kasa jest wazna, ale nie dajmy sie zwariować - a tu wygląda, że facet o niczym innym nie myśli.
Autorko zwiewaj od niego gdzie pieprz rośnie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Też byłam z materialistą. Nie czuję, że mi się należy darmowe piwo, ale jak ktoś mnie zaprasza to raczej wypadało by postawić, ale ja zawsze mówię, że sama sobie kupię. W większości przypadków zazwyczaj jest "nie, nie nie obrażaj mnie ja zapłacę", a z tym wspomnianym wyżej było "ok, jak chcesz" - niby nic złego, ale potem zaczął się rozkręcać. Komentował moją fryzurę - zalecał zmianę koloru włosów, więcej makijażu, inny ubiór...potem stwierdził, że mam słabe auto, które nawet nie ma klimy(A MA:P!)- to jest w ogóle moje pierwsze auto na które zapracowałam sama wiec strasznie mnie to zabolało...ale apogeum nadeszło gdy zaprosiłam go do domu! Zamiast się zając moją osobą komentował meble, metraż mieszkania na dodatek zajrzał bez pytania do lodówki! A na koniec stwierdził, że mieszkam na kiepskim osiedlu. Na szczęście w porę się opamiętałam i z nim zerwałam...
Sorki za pytanie, czy oboje jesteście z Trójmiasta, a on niedawno rozstał się z dziewczyną? Zupełnie jakbym czytała o swoim byłym...
chciałam spytać o to samo
Opis pasuje do mojego byłego chłopaka - niedawno się rozstaliśmy.
Opisywałam to w jednym temacie - po rozstaniu upomniał się o torebki wielorazowego użycia, w które spakował moje rzeczy.
W fazie randkowania już miałam sygnały ostrzegawcze, że chyba jest "bardzo oszczędny" i je zbagatelizowałam, czego bardzo żałuję.
Jednak, jak już masz wątpliwości to nie wiem czy coś z tego by było.... Zastanów się czy wyobrażasz sobie z nim przyszłość