I see. Konkrety pozwalają na coraz wiarygodniejszy ogląd sytuacji ![]()
Podobne tematy
Ludzie niezależnie od płci starają się celować "wyżej od siebie", chyba że są "top level", jak Elle ![]()
A przede wszystkim - mamy jeszcze ogromny wpływ społeczeństwa, kompleksy, a nade wszystko - desperację, która nie zawsze jest "z wyboru".
328 2016-06-01 08:58:04 Ostatnio edytowany przez Facet_z_wąsem (2016-06-01 09:00:24)
Powiedz mi, kiedy ostatni raz zrobiłeś coś dla siebie, co sprawiło Ci wielką frajdę i przyjemność?...
W ciągu ostatnich 3, 4 tygodni:
- dwa wypady do baru, w którym grają na żywo lokalni (i nie tylko) muzycy blues'owi (nie chodzi o "piwko" ale o "jam session do rana")
- trochę jazdy na rowerze (kiedyś jeździłem więcej i częściej w grupie, to fakt).
- jakieś koncerty - Organek, Dżem i parę innych kapel - były teraz w moim mieście dni kultury studenckiej.
Więcej grzechów nie pamiętam... ![]()
To tak na szybko, bo obowiązki wzywają.
A w kwestii "browarku" - teraz ewentualnie tylko bezalkoholowe ![]()
* wąs zgolony pozostaje?
Dzisiaj jest "na drwala"
i wąs i broda.
I_see_beyond napisał/a:Powiedz mi, kiedy ostatni raz zrobiłeś coś dla siebie, co sprawiło Ci wielką frajdę i przyjemność?...
W ciągu ostatnich 3, 4 tygodni:
- dwa wypady do baru, w którym grają na żywo lokalni (i nie tylko) muzycy blues'owi (nie chodzi o "piwko" ale o "jam session do rana")
- trochę jazdy na rowerze (kiedyś jeździłem więcej i częściej w grupie, to fakt).
- jakieś koncerty - Organek, Dżem i parę innych kapel - były teraz w moim mieście dni kultury studenckiej.
Więcej grzechów nie pamiętam...
To tak na szybko, bo obowiązki wzywają.A w kwestii "browarku" - teraz ewentualnie tylko bezalkoholowe
Cudnie
Kościół katolicki na podstawie Biblii wymienia 9 grzechów cudzych To ja Cię świadomie do takich grzechów namawiam, nakazuję, zezwalam, i pobudzam
Umiesz zadbać o siebie, Facecie_bez_wąsa
Będzie dobrze, I see it.
I_see_beyond jest możliwość zobaczenia tych butków? ![]()
A co do tego odruchu, to dobra, jednak faktycznie można to łatwo zrozumieć, w końcu to nie był kilku miesięczny związek, tylko spore małżeństwo, w którym było sporo pięknych chwil i bliskości. Odruch przytulania więc jak najbardziej zrozumiany. Tylko ja się martwię co to będzie jak żona to odkryje, że autor potrafił by do niej wrócić, jakby się jej noga powinęła? Albo jeśli w sądzie będzie chciała wykorzystać tą dobroć autora? Bo najprawdopodobniej rozwodu z winy jego żony nie będzie. Tak czuję, że taką decyzję autor podejmie.
I_see_beyond jest możliwość zobaczenia tych butków?
E... Co to? Kącik modowy? ![]()
Bo najprawdopodobniej rozwodu z winy jego żony nie będzie. Tak czuję, że taką decyzję autor podejmie.
Tego jeszcze sam nie wiem. Dopuszczam taką ewentualność i to nie ze względu na żonę. Jestem przekonany, że orzeczenie o jej winie, czy chociażby taki wniosek z mojej strony, jak najbardziej się jej należy. Nie wiem czy sam jestem gotowy na to całe "publiczne pranie brudów i obrzucanie się łajnem". Istotna jest też kwestia czasu. Nie ukrywam, że finansów też. Proces z orzekaniem o winie może potrwać lata. W tej chwili miesiąc to dla mnie odległa i bardzo mglista przyszłość. Kolejna kwestia to twarde dowody. Mam świadomość tego, że samo jej przyznanie się w tej chwili, nawet nagrane, oraz bilingi, pojedyncze, niejednoznaczne sms-y, to może być za mało.
I_see_beyond jest możliwość zobaczenia tych butków?
A co do tego odruchu, to dobra, jednak faktycznie można to łatwo zrozumieć, w końcu to nie był kilku miesięczny związek, tylko spore małżeństwo, w którym było sporo pięknych chwil i bliskości. Odruch przytulania więc jak najbardziej zrozumiany. Tylko ja się martwię co to będzie jak żona to odkryje, że autor potrafił by do niej wrócić, jakby się jej noga powinęła? Albo jeśli w sądzie będzie chciała wykorzystać tą dobroć autora? Bo najprawdopodobniej rozwodu z winy jego żony nie będzie. Tak czuję, że taką decyzję autor podejmie.
Zrobię zdjęcie i wyślę Ci na prive'a
. Uprzedzam, kolor "kontrowersyjny", ale szpilki zakupione zostały ze względu na niego z premedytacją właśnie:) Połączony z odpowiednią "górą" i dodatkami, daje ciekawy efekt. Koleżanki w pracy zwróciły uwagę na wesołe połączenie kolorów, a panowie (daltoniści
) ... na zgrabną nóżkę hi hi
Ja tak myślę, że jak nasz Założyciel Wątku zadba o przypływ dobrej energii, żonka to zobaczy i zechce wrócić. Ale nie tylko ze względu na to. Pisałam o tym gdzieś na początku, że "porzucający" wracają gdzieś tam w połowie naszej drogi rekonwalescencji po porzuceniu.
Wyczytałam to i w publikacjach, i w setkach historii na tych forum i tak wynika z rozmów znajomych, będących w podobnej sytuacji jak ja ... i potwierdzam z autopsji, gdyż ... mój prawie były małżonek znów uderzył do mnie w zaloty ![]()
Czy Faceta_z_wąsem taki powrót zainteresuje - czas pokaże.
Co do rozwodów z orzekaniem o winie - to nazewnictwo powinno być zmienione. Chodzi tu bowiem głównie o konsekwencje prawne takiego rozwodu, koszty i długość trwania procesu.
Choć wina jest ewidentna, trzeba ją udowodnić i to jest czasem w polskim sądownictwie trudne. Zależy od sądu, świadków, dowodów...Ten brat koleżanki, którego żonka wielokrotnie "walnęła w rogi" rozwiódł się ... bez orzekania o winie. Ustalił z żoną kwestie finansowe, alimenty na córkę i ... chyba później to chciał mieć to wszystko jak najszybciej z głowy, bo mu przestało zależeć.
Facet_z_wąsem najlepiej zna swoją żonę. Nie wiem, czy był u prawnika zasięgnąć porady odnośnie skutków rozwodu z orzekaniem i bez orzekania o winie. Decyzja należy do niego.
No kącik modowy to nie, ale czasem przyjemnie jest zejść z tematu na chwilę i pogadać o czymś weselszym. Ale to Twój temat. ![]()
W sprawie orzekania o winie muszą Ci pomóc Ci, którzy to przeżyli. Oni Ci napiszą czemu to zrobili i w czym im to pomogło. Jedno jest pewne: nie zawsze to oznacza chęć zemsty.
Myszeczka23 napisał/a:I_see_beyond jest możliwość zobaczenia tych butków?
E... Co to? Kącik modowy?
Ściągnąłeś tyle kobiet na swój wątek, to teraz masz ![]()
...czy był u prawnika zasięgnąć porady odnośnie skutków rozwodu z orzekaniem i bez orzekania o winie. Decyzja należy do niego.
U prawnika nie był. Poczytał, popytał i wie jakie są skutki prawne i jakie różnice w samym przebiegu procesu rozwodowego bez orzekania o winie, a takim gdzie sąd tę winę bada i ewentualnie orzeka całkowitą winę jednej ze stron.
Elle88 napisał/a:Trochę słabo to brzmi z tą urodą, a raczej "co ona z WAMI robi".. Z autopsji wiem, że uroda 'robi' facetowi siano z mózgu, kiedy ten nie ma zbyt wielu opcji. Pisałam już o tym wielokrotnie: jeśli facet ma możliwości i jest 'oblegany' przez urodziwe kobiety, nie będzie nigdy fiksował się na jednej tylko z uwagi na jej wygląd, ludzie..
Przeciętny facet nie ma wielu opcji, Elle
Często nie ma nawet jednej i musi się starać, bo inaczej pies z kulawą nogą na niego nie spojrzy. A jak cud natury zstąpi z nieba i oświeci go swoim blaskiem i glamour, to traci rozum, a kule zajmują jego miejsce. To całkiem normalne, bo "przeciętność*" rodzi całą masę kompleksów, o której większość ludzi nawet NIE WIE, bo lokują się w podświadomości. "Zachodnie społeczeństwo" jest nastawione na ich produkcję poprzez całą gamę przekazów wizualnych i werbalnych "z życia i sztuki".
Wiadomo, że lokalny Cristiano Ronaldo nie podnieci się pierwszą lepszą lalą, bo takie to on codziennie obraca w tuzinach, ale nie sądzę, że dużo takich się tutaj znajdzie bądź w roli partnerów forumowiczek
*przeciętność nie tylko wizualna, oczywiście.
No właśnie, wszystko rozbija się o informacje zwrotną, nie chodzi nawet o seks.
Jeśli facet (kobieta) czuje to zainteresowanie i widzi starania na codzień ze strony osób, które są powszechnie atrakcyjne to to skutecznie 'układa mu w głowie' pewien standard, poniżej którego nie musi (a więc i nie chce) schodzić. Oczywiście, 80% tych osób nie nadaje się na partnerów z przyczyn wiadomych
, co nie zmienia faktu, że ci którzy się nadają pozostają poza strefą zainteresowań.. Dlatego często albo się "dorasta"= zawiera kompromis do bycia z kimś poniżej oczekiwań, tylko jest to ogromne ryzyko dla tej drugiej osoby - przykładem m.in. wątek Autora, albo się 'tłumaczy' z samotności ![]()
Co nie zmienia faktu, że cholernie smutne są przypadki, gdzie facet/kobieta inwestuje i stara się całe lata o związek gdzie druga osoba była tylko 1 nogą.
Facecie, jeszcze wzywanie świadków. Nie wiem czy odważysz się powołać córki, ale brata i aktualnego czemu nie? Tutaj dobry adwokat i nic więcej.
339 2016-06-01 12:35:08 Ostatnio edytowany przez Facet_z_wąsem (2016-06-01 12:35:47)
No kącik modowy to nie, ale czasem przyjemnie jest zejść z tematu na chwilę i pogadać o czymś weselszym. Ale to Twój temat.
Dla mnie, to możecie tu dyskutować o wszystkim. Jak będę miał coś do powiedzenia to też się przyłączę
Może przy okazji się czegoś ciekawego dowiem, nauczę, podsłucham.
Facecie, jeszcze wzywanie świadków. Nie wiem czy odważysz się powołać córki, ale brata i aktualnego czemu nie? Tutaj dobry adwokat i nic więcej.
Wiem. Muszę jeszcze "poskładać" trochę okruchów mojej wiedzy, tej pewnej na 100%. To, że moja żona bardzo rzadko mnie widuje nie znaczy, że przestało mnie interesować jej życie. Wiesz co mam na myśli
Ściągnąłeś tyle kobiet na swój wątek, to teraz masz
Dopisuję sobie +1 do atrakcyjności ![]()
342 2016-06-01 12:57:51 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond 7176 (2016-06-01 12:58:13)
I_see_beyond napisał/a:Ściągnąłeś tyle kobiet na swój wątek, to teraz masz
Dopisuję sobie +1 do atrakcyjności
![]()
343 2016-06-01 13:29:13 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-06-01 13:32:57)
...
Co nie zmienia faktu, że cholernie smutne są przypadki, gdzie facet/kobieta inwestuje i stara się całe lata o związek gdzie druga osoba była tylko 1 nogą.
Takie postawienie sprawy to spłycenie tematu. Jasne, że to przykre, co przydarzyło się facetowi (czy to z wąsem czy bez wąsa). Jednak "zawężenie" zdrady, której doświadczył do jego ograniczonej atrakcyjności dla żony jest powtórną wiktymizacją ofiary.
Nie znamy wersji żony faceta, ale z tego, co ja tutaj wyczytałam o jej pierwszej zdradzie, potem kolejnej, to problemem w ich związku było to, iż ona nie miała "przestrzeni do gwiazdorzenia". To nic innego niż nieco infantylne poszukiwanie wiecznej adoracji i uwagi, której nie doświadczyła w dzieciństwie i w życiu dorosłym chciałaby nadrobić zaległości.
Facecie, brak twojej niechęci do zdradzającej żonki nie jest niczym nadzwyczajnym, po prostu jeszcze nie doszedłeś do fazy prawdziwej złości. Ze względu na fakt, że zostałeś w młodym wieku bez ojca, niejako odrzucony i porzucony przez niego, stworzył w twoim życiu emocjonalnym program, który aktywował się po odrzuceniu ciebie przez żonę. Znów stałeś się chłopcem, przeżywającym najpierw lęk, teraz smutek, a za chwilę złość. Zastanów się sam, czy te emocje nie są bardzo podobne do tych, które czułeś gdy w tragicznych okolicznościach zmarł twój ojciec?
Summerka88, ja nie zawężam zdrady do 'ograniczonej atrakcyjności' jedynie - zresztą, my nie wiemy tak naprawdę jak wygląda Facet(bez)Wąsa, może być obiektywnie OK, tylko np. zaniedbany lekko lub nie-na-czasie (ten wąs
hihi, a nie podejrzewam go by był hipsterem w kwestii stylu np.
), a jego żona może być przeciętną z wyglądu kobietą, która po prostu WIE jak podkreślać swoją kobiecość (ale o tym chyba sam wcześniej napisał).
Kobieta, która ma ładne rysy twarzy biust i resztę na miejscu, która potrafi to podkreślić ubiorem i makijażem to sama wiesz jak winduje to atrakcyjność. Faceci są tutaj nieco bardziej ograniczeni -bo makijaż np. odpada
, ale już strój i włosy/owłosienie twarzy robią dużo (zwłaszcza w 'epoce drwali' mniam
). Więc też bym tutaj nie demonizowała "przepaści" w atrakcyjności Faceta i jego żony.
Myślę, że bardziej problem polega na tym, że on ją postawił na piedestał w swojej głowie, wywindował ją. Ona to przez lata czuła, no bo jak inaczej, i zaczęła postępować zgodnie z jego podświadomym oczekiwaniem, czyli szukać dla siebie kogoś, kto "na nią zasługuje".
Oczywiście działają też inne, bardziej pierwotne programy z podświadomości, o których wspomniałaś, ale gdyby trafiła na faceta, który nie stawiałby jej na piedestał być może szybciej by je 'przepracowała' i dorosła.
.... problemem w ich związku było to, iż ona nie miała "przestrzeni do gwiazdorzenia". To nic innego niż nieco infantylne poszukiwanie wiecznej adoracji i uwagi, której nie doświadczyła w dzieciństwie i w życiu dorosłym chciałaby nadrobić zaległości.
I z tym się zgodzę w 100%. Jak już wielokrotnie zaznaczałem nie mogę ani siebie ani zony oceniać obiektywnie. Nie mam wiedzy psychologicznej, ale wydaje mi się, że Twoja "diagnoza" jest najbliższa prawdy.
346 2016-06-01 13:50:08 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-06-01 15:10:20)
Myślę, że bardziej problem polega na tym, że on ją postawił na piedestał w swojej głowie, wywindował ją. Ona to przez lata czuła, no bo jak inaczej, i zaczęła postępować zgodnie z jego podświadomym oczekiwaniem, czyli szukać dla siebie kogoś, kto "na nią zasługuje".
Oczywiście działają też inne, bardziej pierwotne programy z podświadomości, o których wspomniałaś, ale gdyby trafiła na faceta, który nie stawiałby jej na piedestał być może szybciej by je 'przepracowała' i dorosła.
Tak Elle, masz dużo racji pisząc, że facet wywindował swoją żonę na piedestał i pewnie na początku to świetnie grało i hulało. Ona miała swoją widownię a on swoją gwiazdę.
Ale związek to nie scena jednego aktora, to równorzędne role dla obojga, bo choć zachwyt może trwać dziesięciolecia, to trzeba w nim wiele partnerstwa a gwiazdeczka nie dorosła do roli PARTNERKI i poszukuje ciągłej uwagi, adoracji i zachwytów.
Facet, to też wiadomość dla ciebie. Wybrałeś gwiazdę z kompleksami, które ona "leczy" poprzez zachwyt innych nad nią. Jeśli przyjdzie ci do głowy kiedykolwiek przyjąć ją ponownie, to zadbaj, aby ona dojrzała, bo w przeciwnym wypadku albo się będziesz musiał wyginać jak wąż, aby spełnić jej dziecięce potrzeby, albo pójdzie w tango.
Albo jak jej urok przeminie to zostanie przy tobie z braku laku, zgorzkniała i nieszczęśliwa.
Zastanów się sam, czy te emocje nie są bardzo podobne do tych, które czułeś gdy w tragicznych okolicznościach zmarł twój ojciec?
Niewiele pamiętam z tamtych emocji. Same wydarzenie też widzę teraz bardzo mgliście i szczątkowo. Chyba zadziałał u mnie jakiś mechanizm samoobronny wyrzucając te wspomnienia z pamięci, a może spychając je gdzieś bardzo głęboko do podświadomości.
348 2016-06-01 14:07:18 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-06-01 14:09:36)
summerka88 napisał/a:Zastanów się sam, czy te emocje nie są bardzo podobne do tych, które czułeś gdy w tragicznych okolicznościach zmarł twój ojciec?
Niewiele pamiętam z tamtych emocji. Same wydarzenie też widzę teraz bardzo mgliście i szczątkowo. Chyba zadziałał u mnie jakiś mechanizm samoobronny wyrzucając te wspomnienia z pamięci, a może spychając je gdzieś bardzo głęboko do podświadomości.
Bardzo możliwe. To oznacza, że masz tendencję do unikania. Takie osoby jak ty ( i ja ) zapominają o przykrych wydarzeniach, jakby udawały, że ich nie było i nie ma. Aby uniknąć BÓLU, powstrzymują emocje, zamrażają je. TO BŁĄD ! Już ci pisałam wcześniej, żebyś nie blokował emocji. To Ne znaczy, że masz wyżywać się na wszystkim i wszystkich dookoła, ale pizwól sobie być zrozpaczonym, smutnym, złym. Powzól sobie na czucie się samotnym, oszukanym, niekochanym, niechcianym. To nie wstyd tak się czuć. Przykro mi, że ciebie spotkało to wszystko ![]()
Facet_z_wąsem napisał/a:summerka88 napisał/a:Zastanów się sam, czy te emocje nie są bardzo podobne do tych, które czułeś gdy w tragicznych okolicznościach zmarł twój ojciec?
Niewiele pamiętam z tamtych emocji. Same wydarzenie też widzę teraz bardzo mgliście i szczątkowo. Chyba zadziałał u mnie jakiś mechanizm samoobronny wyrzucając te wspomnienia z pamięci, a może spychając je gdzieś bardzo głęboko do podświadomości.
Bardzo możliwe. To oznacza, że masz tendencję do unikania. Takie osoby jak ty ( i ja ) zapominają o przykrych wydarzeniach, jakby udawały, że ich nie było i nie ma. Powstrzymują emocje, zamrażają je. TO BŁĄD ! Już ci pisałam wcześniej, żebyś nie blokował emocji. To Ne znaczy, że masz wyżywać się na wszystkim i wszystkich dookoła, ale pizwól sobie być zrozpaczonym, smutnym, złym. Powzól sobie na czucie się samotnym, oszukanym, niekochanym, niechcianym. Przykro mi, że ciebie spotkało to wszystko
Pozytywnym skutkiem tego co się stało jest fakt, że uświadomiłem sobie jak dużo w sobie muszę "wyleczyć" i poukładać. Pisałem już, że jestem DDA. Teraz wiem jak duży miało to wpływ na cale moje dorosłe życie. Nie myślę tutaj tylko o małżeństwie, relacjach z żoną i zdradzie, ale o tym kim jestem dla siebie i dla innych, o moich relacja z ludźmi, o tym w jakim punkcie swojego życia się znajduję. Wiem, że nie pokonam wszystkich swoich "strachów" sam. Zrobię coś z tym. Obiecuję. Nie Tobie. Nie innym ale sobie samemu. Wiem że JA sam, to osoba, z która będę do końca życia. Chce się z ta osobą czuć dobrze, być z nią szczęsliwy.
strój i włosy/owłosienie twarzy robią dużo (zwłaszcza w 'epoce drwali' mniam
).
Tylko nie takie gdzie facet nosi brodę "a la włosy łonowe" długą na pół metra, błagam ![]()
Elle88 napisał/a:strój i włosy/owłosienie twarzy robią dużo (zwłaszcza w 'epoce drwali' mniam
).
Tylko nie takie gdzie facet nosi brodę "a la włosy łonowe" długą na pół metra, błagam
Nie pieprz.
Pan nr 3 od lewej (w niebieskiej koszuli) zajebisty.

FaceciezWąsem, czy jesteś choć trochę w stylu podobny?
Jeśli tak to.. <3<3 ![]()
Serio Ci się hipsterzy z brodami podobają? łomatko ![]()
Serio Ci się hipsterzy z brodami podobają? łomatko
Serio.
Nawet nie wiesz co można robić z taką brodą ![]()
Ale nie każdemu pasuje, fakt. Nie wystarczy zapuścić brodę, gdy nie wie się jak się z nią 'nosić' - podstawa.
Pozytywnym skutkiem tego co się stało jest fakt, że uświadomiłem sobie jak dużo w sobie muszę "wyleczyć" i poukładać. Pisałem już, że jestem DDA. Teraz wiem jak duży miało to wpływ na cale moje dorosłe życie. Nie myślę tutaj tylko o małżeństwie, relacjach z żoną i zdradzie, ale o tym kim jestem dla siebie i dla innych, o moich relacja z ludźmi, o tym w jakim punkcie swojego życia się znajduję. Wiem, że nie pokonam wszystkich swoich "strachów" sam. Zrobię coś z tym. Obiecuję. Nie Tobie. Nie innym ale sobie samemu. Wiem że JA sam, to osoba, z która będę do końca życia. Chce się z ta osobą czuć dobrze, być z nią szczęsliwy.
Widocznie potrzebowałeś tyle czasu i tylu doświadczeń, aby dojść do dzisiejszej refleksji i uzyskać "dźwignię zmiany" ![]()
Dobry pomysł żeby poszukać pomocy specjalisty. Radzę rozglądnąć się za dobrym psychoterapeutą (w odróżnieniu od psychologa), z którym będziesz mógł prowadzić dialog i który będzie dla ciebie bazą, niezbędną do bezpiecznej ekspresji emocjonalnej.
FaceciezWąsem, czy jesteś choć trochę w stylu podobny?
Jeśli tak to.. <3<3
Do tego z lewej? Taaak, troche ![]()
356 2016-06-01 15:23:13 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-06-01 15:24:09)
Elle, WaltonSimon,
Odnosząc się do waszej wymiany i wcześniejszych słów Elle
Summerka88, ja nie zawężam zdrady do 'ograniczonej atrakcyjności' jedynie - zresztą, my nie wiemy tak naprawdę jak wygląda Facet(bez)Wąsa, może być obiektywnie OK, tylko np. zaniedbany lekko lub nie-na-czasie (ten wąs
hihi, a nie podejrzewam go by był hipsterem w kwestii stylu np.
), a jego żona może być przeciętną z wyglądu kobietą, która po prostu WIE jak podkreślać swoją kobiecość (ale o tym chyba sam wcześniej napisał).
Kobieta, która ma ładne rysy twarzy biust i resztę na miejscu, która potrafi to podkreślić ubiorem i makijażem to sama wiesz jak winduje to atrakcyjność. Faceci są tutaj nieco bardziej ograniczeni -bo makijaż np. odpada, ale już strój i włosy/owłosienie twarzy robią dużo (zwłaszcza w 'epoce drwali' mniam
). Więc też bym tutaj nie demonizowała "przepaści" w atrakcyjności Faceta i jego żony.
Najlepsze jest to, że napradę PRZECIĘTNI i kobiety, i mężczyźni mogą wywoływać efekt WOW! przy odrobinie motywacji i determinacji. Oprócz tricków Elle wystarczy zadbać o sylwetkę (kuchnia i ćwiczenia), włosy, cerę, zęby i odpowiednio dobrany strój, żeby czuć się pewnie i tak być odbieranym przez otoczenie.
357 2016-06-01 15:23:14 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-06-01 15:25:57)
Do tego z lewej? Taaak, troche wink
Hihihih.
Lubię Twój dystans do siebie, wiesz? :*
I dzięki temu jesteś seksownym facetem - pamiętaj o tym! Tylko zgol ten wąs.. ![]()
Summerka88, 100% true.
Jeden warunek tylko może ten 'efekt wow' zablokować- jakiś wyraźny defekt twarzy, nie wiem ..cecha, któa powoduje, że twarz budzi obrzydzenie lub wspłczucie. I to samo tyczy się ciała.
Najlepszym przykładem jest Kelly Osbourne (córka TEGO Ozziego
), która co każdy widzi, urodą nie grzeszy - jeśli chodzi o sylwetkę podobnie, ale po metamorfozie którą przeszła umawia się z bardzo atrakcyjnymi facetami. Jej ostatnia 'zdobycz' to mój prawie ideał wizualnie
(oczywiście na 01.06.2016 godz. 15:30
)
Pozytywnym skutkiem tego co się stało jest fakt, że uświadomiłem sobie jak dużo w sobie muszę "wyleczyć" i poukładać. Pisałem już, że jestem DDA. Teraz wiem jak duży miało to wpływ na cale moje dorosłe życie. Nie myślę tutaj tylko o małżeństwie, relacjach z żoną i zdradzie, ale o tym kim jestem dla siebie i dla innych, o moich relacja z ludźmi, o tym w jakim punkcie swojego życia się znajduję. Wiem, że nie pokonam wszystkich swoich "strachów" sam. Zrobię coś z tym. Obiecuję. Nie Tobie. Nie innym ale sobie samemu. Wiem że JA sam, to osoba, z która będę do końca życia. Chce się z ta osobą czuć dobrze, być z nią szczęsliwy.
A no właśnie. Kiedyś postrzegałam to, co mnie się przydarzyło jako koniec świata - wiadomo, zabolało jak cholera.
Dziś wychodzę z założenia, że nic nie dzieje się bez przyczyny - ktoś pomyśli: oszalała z cierpienia kobita, bo ją mąż kopnął w cztery litery , ale ja widzę dziś ... więcej pozytywnych skutków mojej sytuacji
. Długo by wymieniać, ale to nie mój pamiętnik ni wątek.
Kryzys może być impulsem do pozytywnych zmian w życiu - jak się padnie, a potem wstanie, to już od nas zależy, co z tym zrobimy.
Postanowiłam odpowiedzieć na ten post, bo ... widzę konkretnie podjęte próby zmierzające ku poprawie. I to w dość przyzwoitym czasie. Pozostaje mi tylko życzyć Ci wytrwałości w obecnie obranym kierunku.
Tak, znamy opis sytuacji z Twojej perspektywy, ale uczciwie podkreślasz to cały czas, że "adwokatów" nie szukasz.
Hmmm... Przez chwilę mi przeszło przez myśl, żeby pobawić się w "adwokata diabła" i napisać coś tak a la Twoja żonka .
Ale wkrótce moja własna rozprawa - skoncentruję się zatem na realnym sądzie ![]()
I jeśli skorzystasz z rady summerki88, to obyś trafił na mądrego człowieka. Znającego się na swojej robocie.
I dołączam do piszczących fanek seksownego Faceta_z_siekierą
Cóż za atrybut męskości ![]()
Może czas zmienić nick? ![]()
Tylko zgol ten wąs..
Broda bez wąsów będzie kiepsko wyglądała ![]()
O tej brodzie pisałem poważnie. Już ze 3 tygodnie rośnie.
Wiem, chodziło mi o smętny 'samotny wąs' ![]()
Dołóż do tego trochę siłowni, nowe ciuchy i będzie git.
Bosz..co się ze mną dzieje, przez takich facetów jak FacetzWąsem mięknę..
<wtf> ![]()
Przez chwilę mi przeszło przez myśl, żeby pobawić się w "adwokata diabła" i napisać coś tak a la Twoja żonka .
To mogłoby być ciekawe.
... obyś trafił na mądrego człowieka. Znającego się na swojej robocie.
O "komercyjnych" psychoterapeutach słyszałem rożne opinie. Myślałem raczej o Ośrodku leczenia uzależnień i współuzależnień. Mają terapie indywidualne i grupowe. Wszystko na NFZ no i doświadczeni terapeuci. Zobaczę co z tego wyjdzie.
Dołóż do tego trochę siłowni, nowe ciuchy i będzie git.
<wtf>
Raczej nie noszę "garnituru od ślubu"
ale zawsze coś można poprawić.
Mam kolo domu trochę drzewa do pocięcia, siekierę, pilę łańcuchową. Jak będzie pogoda to pewnie nawet zdejmę koszulkę przy robocie.... ![]()
363 2016-06-01 15:57:29 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond 7176 (2016-06-01 16:06:38)
I_see_beyond napisał/a:... obyś trafił na mądrego człowieka. Znającego się na swojej robocie.
O "komercyjnych" psychoterapeutach słyszałem rożne opinie. Myślałem raczej o Ośrodku leczenia uzależnień i współuzależnień. Mają terapie indywidualne i grupowe. Wszystko na NFZ no i doświadczeni terapeuci. Zobaczę co z tego wyjdzie.
Brzmi sensownie. Sama mam w swojej pracy czasem do czynienia z psychologami i psychoterapeutami. W każdym zawodzie są i i wirtuozi i partacze, jak już pisałam. Stąd ten mój wpis.
Czasem możesz też trafić na "świeżynkę" po studiach. Może kontrowersyjne co powiem... ale osobowość terapeuty też jest ważna.
Ale w sumie, każda rozmowa rzuca światło na problem. Zobaczysz sam.
Znajoma jest DDD / DDR / DDA. Już też pisałam, że trafiła na terapię, po tym jak ją mąż zdradził z najlepszą przyjaciółką (dodam na marginesie, że się wydało ... w łóżku, po się pomylił
Nazwał ją Krysią zamiast Marysią
)
Konkluzja po roku chodzenia na terapię (w tym grupową) jest jedna - szkoda, że tak późno . W tej grupie sporo ludzi z różnych środowisk - DDA - dzieci lekarzy, prawników, szarych Kowalskich... Problem całkiem szeroki.
Ona trafiła w 10 z tą terapią. Pomogło jej zrozumieć te mechanizmy, o których każdy z nas tu pisze i które dotyczą nas . I zacząć żyć bardziej świadomie, lepiej, szczęśliwiej.
Raz się powtórzę na tym forum: Stwierdziła, że żałuje, iż tak późno się za to zabrała .
Ja zaś jednej rzeczy żałuję (choć nie ja powinnam, wiem), że mój mąż, też DDA nie chciał spróbować zamknąć swoich trudnych rozdziałów w życiu.
Kryzysy małżeńskie kryzysami, życie życiem, ale ...mnie się tą jego zdradą oberwało za to właśnie, że m.in. on swoich spraw nie domknął. Ale to jego wybór i jego życie.
Ja już nie jestem jego częścią ![]()
Ja swoją historię już niemalże domykam
i czuję, że resztę te 10% odpowiedzi znajdę na Twoim wątku.
364 2016-06-01 16:02:44 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-06-01 16:03:17)
Pisałam o tym gdzieś na początku, że "porzucający" wracają gdzieś tam w połowie naszej drogi rekonwalescencji po porzuceniu.
... i potwierdzam z autopsji, gdyż ... mój prawie były małżonek znów uderzył do mnie w zaloty
Witam
I_see_beyond uchyl rąbka tajemnicy
Jak to odbierasz?
365 2016-06-01 16:15:27 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond 7176 (2016-06-01 16:16:00)
Witam Lilka787, miło Cię widzieć ![]()
Myślę, że powody ponownego uderzania w konkury do mnie są bardzo prozaiczne:
a. przyszedł czas płacenia rachunków za chwile uniesienia - dosłownie i w przenośni. Podjęłam kroki prawne - mam bardzo konkretne oczekiwania i konkretnego pełnomocnika;
b. "haj", na którym jechał mój małżonek, jak wszystko, się kończy;
c. w rodzinie mojego męża zdarzyło się coś, co dało mu do myślenia na temat życia we dwoje, wpierania się w trudnych chwilach (ja przy nim zawsze trwałam, jak ta głupia opoka); życie "kawalera z odzysku" też ma swoje wady;
d. podobno się "wylaszczyłam" - jego słowa, więc może poczuł do mnie to, co kiedyś, kiedy byliśmy młodzi
;
e. włączył mu się syndrom "psa ogrodnika" ![]()
Ot, cała proza życia ![]()
366 2016-06-01 16:28:51 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-06-01 16:30:20)
A więc tak się sprawy mają.
Chciałabym, żeby każdemu kto cierpi przez zdradę udało się dojść do miejsca w którym Ty jesteś I_see_beyond.
Twoja nowa sygnaturka jest świetna.
Samo życie, nieprawdaż? ![]()
Ja nie wykluczam przemiany człowieka, ale na to potrzeba czasu, motywacji i pracy nad sobą.
Nie uwierzyłabym zresztą po tych latach kłamstw: Zrozumiałem, że tylko Ty się liczysz .
To właśnie jest konsekwencja zdrady - że się nie wierzy już w to, co mówi ta druga osoba.
Nie po tym teatrze, który mi zafundował.
368 2016-06-01 16:49:08 Ostatnio edytowany przez WaltonSimons (2016-06-01 16:49:52)
Najlepsze jest to, że napradę PRZECIĘTNI i kobiety, i mężczyźni mogą wywoływać efekt WOW! przy odrobinie motywacji i determinacji. Oprócz tricków Elle wystarczy zadbać o sylwetkę (kuchnia i ćwiczenia), włosy, cerę, zęby i odpowiednio dobrany strój, żeby czuć się pewnie i tak być odbieranym przez otoczenie.
Prawie
Jak natura Cię obdarowała rzadkimi, nędznymi włosami, to czy jesteś kobietą, czy facetem (a w szczególności kobietą) - efektu wow nie będzie. I nie ma takiej siły i farmacji, która da Ci lepsze włosy. Możesz tylko perukę kupić ![]()
Są też inne wałki. Jak np. krzywy kręgosłup (na tyle, by lekarze jeszcze nie chcieli operować - ale już garb), czy np. skłonność do tajemniczego puchnięcia nóg (moja znajoma takie ma - lekarze rozkładają ręcę, dziewczyna nad piętą ma nogę "grubaski" a waży 60 kg..).
Sorry, że przynudzam, ale czasem się da, a czasem się nie da
Czasem po prostu trzeba przełknąć gorzką pigułkę bycia wizualną drugą ligą ![]()
I_see_beyond moim zdaniem wybrałaś najlepszą drogę dla siebie po zdradzie.
To jest bardzo cenna nauka, jak można porażkę (pozorną) przekuć w zwycięstwo.
370 2016-06-01 17:55:17 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-06-01 18:06:16)
summerka88 napisał/a:Najlepsze jest to, że napradę PRZECIĘTNI i kobiety, i mężczyźni mogą wywoływać efekt WOW! przy odrobinie motywacji i determinacji. Oprócz tricków Elle wystarczy zadbać o sylwetkę (kuchnia i ćwiczenia), włosy, cerę, zęby i odpowiednio dobrany strój, żeby czuć się pewnie i tak być odbieranym przez otoczenie.
Prawie
Jak natura Cię obdarowała rzadkimi, nędznymi włosami, to czy jesteś kobietą, czy facetem (a w szczególności kobietą) - efektu wow nie będzie. I nie ma takiej siły i farmacji, która da Ci lepsze włosy. Możesz tylko perukę kupić
Są też inne wałki. Jak np. krzywy kręgosłup (na tyle, by lekarze jeszcze nie chcieli operować - ale już garb), czy np. skłonność do tajemniczego puchnięcia nóg (moja znajoma takie ma - lekarze rozkładają ręcę, dziewczyna nad piętą ma nogę "grubaski" a waży 60 kg..).
Sorry, że przynudzam, ale czasem się da, a czasem się nie da
Czasem po prostu trzeba przełknąć gorzką pigułkę bycia wizualną drugą ligą
Prawda, trochę przynudzasz, a z pewnością przesadzasz ![]()
Mówimy o obiektywnie PRZECIĘTNYCH osobach. Widoczny garb nie jest pospolitą przypadłością. A nawet bardzo rzadkie włosy można tak przystrzyc, ułożyć, że zamiast odejmować uroku, będą go nawet dodawać. Trzeba metodą prób i błędów znaleźć coś dla siebie, poszukać dobrego fryzjera i nie zniechęcać się, rzucając pogardliwe spojrzenie swojemu odbiciu w lustrze.
Inna rzecz, że często i gęsto "zwykli i przeciętni" noszą w sobie przekonanie, że nie ma w nich niczego szczególnego i nie warto nawet próbować ogarnąć swój zewnętrzny wizerunek, żeby go nieco podrasować. A tu jest już konieczna zmiana przekonań na swój temat. Na pewno spitkałeś się w swoim otoczeniu z sytuacją, że szara myszka pod wpływem odwzajemnionej miłości przeistoczyła się w królewnę. Nie mówię tylko o blasku w oczach, ale o tym, że fakt, iż zaczęła się komuś podobać, zbudował lub wzmocnił w niej poczucie, że może się podobać, co zaowocowało nowym uczesaniem, seksowniejszą sukienką, wyprostowaną postawą ciała.
Wszystko jest wewnątrz nas. A to, co w środku, to i na zewnątrz.
371 2016-06-01 19:27:03 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond 7176 (2016-06-01 23:55:59)
Wszystko jest wewnątrz nas. A to, co w środku, to i na zewnątrz.
Otóż to, otóż to! I nie chodzi już o ten "wygląd zewnętrzny" ![]()
EDIT (wieczorem):
Mam kolo domu trochę drzewa do pocięcia, siekierę, pilę łańcuchową. Jak będzie pogoda to pewnie nawet zdejmę koszulkę przy robocie....
Koniecznie wstaw nam tu fotę
Forumowych "koleżanek" Ci przybędzie, mówię Ci ![]()
Twoja nowa sygnaturka jest świetna.
Zajęło mi trochę czasu znalezienie się w tym miejscu
Jest jeszcze te 10%, ale już niedługo, niedługo ![]()
372 2016-06-02 09:39:35 Ostatnio edytowany przez Facet_z_wąsem (2016-06-02 10:00:30)
Facet_z_wąsem napisał/a:Mam kolo domu trochę drzewa do pocięcia, siekierę, pilę łańcuchową. Jak będzie pogoda to pewnie nawet zdejmę koszulkę przy robocie....
Koniecznie wstaw nam tu fotę
Forumowych "koleżanek" Ci przybędzie, mówię Ci
Miało być bez koszuli, niestety cenzura ![]()

Ale co to ma być? Pogada wczoraj była a Ty w koszuli? Żarty jakieś czy co?
![]()
Eee tam, cenzura
No dobra, dziewczyny, musi nam wystarczyć Facet_z_siekierą_w_koszuli ![]()
W sumie... ta pewna doza tajemniczości skryta za koszulą w kratę... winduje Go wyżej w skali seksapilu ![]()
Spryciarz ![]()
Mnie zaś... zachwycił uśmiech drwala
Jak tu nie odpowiedzieć tym samym?...
O matko... Przeczytałam wszystkie Twoje posty przez co odpuściłam trening ! Chodakowska wybaczy
Ale do rzeczy, czytałam jak prawie o swoich rodzicach tylko gdyby w zamian za Ciebie pisała moja mama aż momentami miałam łzy w oczach. Moi rodzice co prawda się nie rozstali ale właściwie to żyją obok siebie, każdy żyje własnym życiem, mama w domu, tata za granica od wielu lat. Patrząc na to z boku jest to tak zagmatwana relacja, że aż toksyczna. Bo jak można żyć z kimś kto praktycznie co jakiś czas zdradza. Dzieci są ciekawskie, ja dużo więcej o wszystkim dowiedziałam się na własną rękę niż od rodziców, pewnych rzeczy wolałabym nie wiedzieć ani nie widzieć. No cóż mądry polak po szkodzie.
Moim zdaniem podjąłeś dobrą decyzję, podziwiam Cię, że to wszystko rozegrałeś tak spokojnie. Nie znam Cię ale wydaje mi się, że jesteś dobrym człowiekiem, a dobro zawsze wraca, teraz jest cierpienie ale człowiek jest już tak skonstruowany, że prze dalej do przodu i Ty też dasz sobie radę ! Jeszcze będzie pięknie ! ![]()
..... a dobro zawsze wraca, teraz jest cierpienie ale człowiek jest już tak skonstruowany, że prze dalej do przodu i Ty też dasz sobie radę ! Jeszcze będzie pięknie !
Jak śpiewa Tomek Lipiński -"Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie" ![]()
Na pewne rzeczy, które mnie w życiu spotkały, nie miałem wpływu, ale większość z nich była konsekwencją moich wyborów, bardziej lub mniej świadomych.
Tak naprawdę dostajemy to, na co się godzimy.
Nikt nie ma prawa zabronić mi bycia szczęśliwym.
LadyAnette napisał/a:..... a dobro zawsze wraca, teraz jest cierpienie ale człowiek jest już tak skonstruowany, że prze dalej do przodu i Ty też dasz sobie radę ! Jeszcze będzie pięknie !
Jak śpiewa Tomek Lipiński -"Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie"
Na pewne rzeczy, które mnie w życiu spotkały, nie miałem wpływu, ale większość z nich była konsekwencją moich wyborów, bardziej lub mniej świadomych.
Tak naprawdę dostajemy to, na co się godzimy.
Nikt nie ma prawa zabronić mi bycia szczęśliwym.
Dokladnie tak
Kazdy zasluguje na szczescie, czego Ci zycze.
Tak nawiasem pytajac, zona szuka kontaktu z Toba ?
[
Tak nawiasem pytajac, zona szuka kontaktu z Toba ?
Żona nie szuka kontaktu. Widujemy się co prawda czasami, głównie ze względu na dzieci i "sprawy organizacyjne". Wczoraj widzieliśmy się przez 10-15 minut. Zamieniłem z nią "służbowo" kilka zdań. Poza tym nie kontaktujemy się, nie dzwonimy, nie piszemy.
Hej. Normalnie to Facetów nie zaczepiam, a tym bardziej w internecie
, ale co tam u Ciebie?
Zaglądasz jeszcze do nas?
Zaglądam. Czytam.
Zdarzyło się kilka spraw. Żona zaczyna coś "kombinować. Musze jeszcze chwilę się poprzyglądać i zachować zimną krew, co bardzo trudne.
Po za tym czekam co się wydarzy.
Ostatnio mój brat powiedział mi, ze chce "wyprostować" relacje w swoim małżeństwie, porozmawiać szczerze ze swoją żoną. Z kolei jego żona (moja bratowa) proponowała mi, że chętnie ze mną pogada gdybym tego potrzebował. Ona nie wie o niczym. Nie wie o dziwnej relacji (flircie, romansie, zdradzie - sam nie wiem jak to nazwać) mojego brata z moją żoną. Bratu powiedziałem, że mu jednak nie ufam, że powinien sam wyprostować wszystko jak najszybciej bo ja mam już dość udawania, i niedomówień. Bratowej napisałem, że chętnie z nią porozmawiam, ale najpierw sama powinna porozmawiać z mężem, a potem jak będzie chciała to i ze mną. Wiem, jest to szantaż i próba wymuszenia czegoś na moim bracie. Jak na razie, żadne z nich się do mnie nie odzywa. Chcę posprzątać to "bagienko", w którym ostatnio żyłem, wiec nie mogę zostawiać niezałatwionych spraw które śmierdzą. Ktoś pewnie napisze, że to co zrobi mój brat, to tylko jego sprawa i nie powinienem się mieszać w jego małżeństwo. Może to i prawda.
A co u mnie i mojej żony, napisze później
381 2016-06-07 18:47:01 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond 7176 (2016-06-07 18:48:12)
Właśnie ta "obserwacja wydarzeń" jak trafnie ująłeś, jest w tej chwili bardzo ważna. Emocje bardzo, bardzo trudne - jeszcze pamiętam jak to było na tamtym etapie...
Dźwigasz ogromne brzemię, Siłaczu. To prawdziwa pajęczyna tajemnic i ... wielowątkowość. Naprawdę, wiem, że emocje są bardzo silne, ale uderza mnie mimo wszystko Twoje opanowanie, dojrzałość i chęć definitywnego zamknięcia trudnych spraw. Nawet nie wiesz, jak doskonale Cię rozumiem, kiedy piszesz:
ja mam już dość udawania, i niedomówień
Chcę posprzątać to "bagienko", w którym ostatnio żyłem, wiec nie mogę zostawiać niezałatwionych spraw które śmierdzą.
Tu podzielam Twoje zamiłowanie do prawdy, o czym sobie akurat na wesoło dyskutuję na innym wątku. Nawet nie wiesz, jak bliska jest mi ta filozofia!
Ten kryzys w Twoim życiu to taki punkt kulminacyjny, w którym wiele rzeczy jednocześnie może się w końcu rozwiązać. Może ruszyć taki efekt domina. U mnie tak było. Było ciężko, ja przeżyłam, Ty też dasz radę. Zresztą o tym wiesz.
Bardzo dobrze, że nazwałeś rzecz po imieniu i powiedziałeś bratu o braku zaufania.
Uważam, że kolejność rozmów, którą zaproponowałeś, też jest właściwa: najpierw brat z bratową i jeśli on czuje, że ma jej "to coś" do powiedzenia, to niech to zrobi. Na pierwszym miejscu relacja: mąż-żona. Zostaniesz zaproszony do rozmów - możesz to zaproszenie przyjąć. Zobaczysz, jak się sprawy mają.
Trudno mi cokolwiek "doradzić" w tej sytuacji - Twój punkt widzenia na chwilę obecną wydaje się najsensowniejszy - poczekać, co się wydarzy, nie jesteś jedynym aktorem w tej sztuce.
Jak znajdziesz czas i ochotę napisz, co u Ciebie i żony. Tu mam troszkę szersze "kompetencje" i osobiste doświadczenie w temacie, jako kobieta, i to w dodatku z podobnym bagażem jak Ty ![]()
Trzymaj się.
Jak znajdziesz czas i ochotę napisz, co u Ciebie i żony. .
Teraz z telefonu, więc w skrócie. Mam wrażenie, że mojej żonie zaczyna się trochę palić grunt pod nogami. Wczoraj dowiedziałem się, że straciła pracę. Sama mi o tym powiedziała.
Jutro napisze więcej jak będę przy komputerze.
To bardzo miłe, że ktoś spyta co u mnie.
To naprawdę pomaga.
No nie zazdroszczę jej tak po ludzku tej utraty pracy
...
Dobrze. Nie będę na razie nic wyrokować. Napisz spokojnie jutro co się dzieje.
Po to tu jestem i ja i inni, aby wysłuchać i w razie czego wesprzeć słowem ![]()
To bardzo miłe, że ktoś spyta co u mnie.
To naprawdę pomaga.
Jest nie tylko miłe i pomocne, jest niezbędne do życia, Siłaczu ![]()
Zajrzę na forum w godzinach pracy, ale odpiszę dopiero wieczorem. Pewnie pojawi się kilka opinii - i dobrze. Ja lubię patrzeć na problem z szerszej perspektywy - wszak jestem I_see_beyond ![]()
Spokojnej nocy.
Zaglądam. Czytam.
Zdarzyło się kilka spraw. Żona zaczyna coś "kombinować. Musze jeszcze chwilę się poprzyglądać i zachować zimną krew, co bardzo trudne.
Po za tym czekam co się wydarzy.
Ostatnio mój brat powiedział mi, ze chce "wyprostować" relacje w swoim małżeństwie, porozmawiać szczerze ze swoją żoną. Z kolei jego żona (moja bratowa) proponowała mi, że chętnie ze mną pogada gdybym tego potrzebował. Ona nie wie o niczym. Nie wie o dziwnej relacji (flircie, romansie, zdradzie - sam nie wiem jak to nazwać) mojego brata z moją żoną. Bratu powiedziałem, że mu jednak nie ufam, że powinien sam wyprostować wszystko jak najszybciej bo ja mam już dość udawania, i niedomówień. Bratowej napisałem, że chętnie z nią porozmawiam, ale najpierw sama powinna porozmawiać z mężem, a potem jak będzie chciała to i ze mną. Wiem, jest to szantaż i próba wymuszenia czegoś na moim bracie. Jak na razie, żadne z nich się do mnie nie odzywa. Chcę posprzątać to "bagienko", w którym ostatnio żyłem, wiec nie mogę zostawiać niezałatwionych spraw które śmierdzą. Ktoś pewnie napisze, że to co zrobi mój brat, to tylko jego sprawa i nie powinienem się mieszać w jego małżeństwo. Może to i prawda.
A co u mnie i mojej żony, napisze później
Uważam, że Twoja bratowa również ma prawo wiedzieć o wszystkim może niekoniecznie od Ciebie ale powinna wiedzieć. A ona ma kontakt z Twoją żoną ? Lubią się ?
nie zdarzyło mi się w całym moim życiu spotkać (poznać) osobę zdradzoną, cierpiącą, która by tak jak ty , tak empatycznie podchodziła do swego "oprawcy"( wiem, brzmi okrutnie ale tak to czuję). Serce boli czytając twoją historię i wiem jaki to strach gdy ktoś ..gdy kogos stracisz w taki sposób jak ty ojca..kiedy teoretycznie każda bliska czy ważna osoba może Cie szantażować swoimi emocjami ..świadomie lub nie . Człowiek czuje sie odpowiedzialny za każdy krok, słowo, grymas. Tym bardziej podziwiam twoją wytrzymałość, cierpliwość i pełnię miłości rodzinnej i pomimo tego pewno każdego dnia nie raz masz w głowie słowa typu .....i ...... i jeszcze wiele gorszych..heh..tak tez trzeba...trzeba nazywać to co myślimy i czujemy..choćby tylko w głowie czy w samochodzie bo głowa pęka od myśli i sprzecznych uczuć. Mam nadzieję że nie zawiedziesz samego siebie przede wszystkim, że wytrwasz w swoich zamiarach, jakiekolwiek by nie były ( oby nie skrajnie destrukcyjne)..że nie złamie nikt twego ducha mocarza i bedę z niecierpliwością czekac na słowa ulgi i poczucie spokoju w twych wpisach
No cóż, jakże klasycznie rozgrywają się wydarzenia. Jest wydanie się podwójnego życia, jest szok zdradzonego, dochodzenie do jakiejś stabilniejszej postawy, dalej jest wyciąganie wniosków i decyzji zdradzonego. Pojawiają się pierwsze konsekwencje zdrady dla żony, ostracyzm w domu, Brak akceptacji, wymuszenie samodzielności -już nie pozwalasz się jej wieszać na sobie i być przykrywką, są domysły dalszej rodziny i znajomych. Jeśli jeszcze tego nie wiesz, prawdopodobnie żona zaczęła naciskać na kochanka i klasycznie kicha. Facet pokazuje czego chciał, utrata pracy przypadkowa nie jest. I najważniejsze, spodziewaj się zwrotu akcji, możesz mieć niewierną na karku z jej dylematami i chęcią powrotu.
Cześć
Widzisz, ona narobiła na środku pokoju i liczyła, że ktoś to za nią posprzata, zanim cały smród nie rozniesie się po okolicy..
No i się przeliczyla..
Bratowa jeśli nawet nie wie, zapewne się czegoś domyśla, skoro tfu, twój brat chce wyprostować swoje małżeństwo..
Tak jak wcześniej Ci napisałem, sprzataj ale nie swoimi rękami..
Jak sam widzisz, życie to nie jest bajka..
Tak jak napisał Apologises
Mleko zaczyna się rozlewać szerokim strumieniem , a ona zaczyna ponosić skutki swoich wyborów..
Zaczyna się palić pod jej dupą i to ostro..
Nie pozwól zrobić z siebie strażaka..
W takiej sytuacji, gdy kochanek pokazał jej, że była dla niego tylko waginą i niczym więcej,
Straciła pracę, a on nie ma zamiaru utrzymywać jej i nie swoich dzieci, szykuj się na akcję pod tytułem :ratuj..
To wręcz klasyczny przypadek..
Teraz od Ciebie zależy, czy będziesz na tyle silnym, aby w tym momencie wykopać ją ze swojego życia, czy też będziesz zbyt słaby, aby na to się zdecydować..
Facecie z wąsem (a może już bez) chciałam Ci tylko napisać, że szalenie poruszyła mnie Twoja historia. Siedzę w pracy i od 1,5h czytam Twoją historię
Po pierwsze powtórzę to, co już słyszałeś wcześniej, świetnie piszesz
Po drugie jakoś tak zaczęłam zastanawiać się nad życiem, że tak naprawdę mimo bycia z kimś przez wiele lat (ja z moim mężem jestem od 13), to nigdy nie możesz powiedzieć, że znasz go/ją na wylot. Samego siebie nawet na wylot nie znasz.
Trzymaj się, walcz i bądź w zgodzie ze sobą. Tak, żebyś za 10 lat mógł spojrzeć sobie w oczy i powiedzieć, że zrobiłeś wszystko i nie masz się czego wstydzić. Tak, żeby Twoje córki mogły powiedzieć to samo
Siły, siły i jeszcze raz siły chłopie ![]()
Dziwi mnie, że nagle brat chce wyjaśniać sprawy w swoim małżeństwie... Może chce się rozstać z bratową Twoją, aby związać się ze swoją?
Tylko ten pomysł przychodzi mi do głowy, skoro dopiero teraz chce o tym ze swoją żoną rozmawiać.
Rzeczywiście chyba mała lawina ruszyła, a może i wielka. Żona zaczyna szukać kontaktu, a przynajmniej tak mi się wydaje. Przedwczoraj żona zaproponowała żebym wszedł na kawę. Bez wielkiego entuzjazmu zgodziłem się. Córek nie było w domu. Powiedziała mi, że straciła pracę. Nie pocieszałem jej, nie mówiłem, że mi przykro. Dwa razy miała łzy w oczach. Nie zareagowałem. Pytałem o dzieci, a głównie milczałem. Potem powiedziałem, że już pójdę bo dziwna ta nasza rozmowa. Patrzyła mi dużo w oczy, trochę się uśmiechała. Powiedziała, że czasem tak pomilczeć też jest przyjemnie (coś nowego....), że dobrze wyglądam z brodą ( heh). Tylko czekałem, aż mi powie, że "przystojniak ze mnie"
. Córki wróciły do domu. Pogadałem z nimi i wróciłem do siebie. Dzisiaj rano byłem umówiony z córką, że po nią zajadę. Wcześniej żona przysłała mi smsa - czy nie mógłbym jej coś kupić w sklepie, po drodze. Kupiłem. Odwiozłem córkę. Po południu telefon od żony. Czy dzwoniłem do córki, bo ona nie może się dodzwonić (córka wyjechała na wycieczkę) żebym dał jej znać jak dodzwonię się do córki, a na koniec: "A czy u ciebie wszystko w porządku ?"... Co jest grane?
Cholera, tylko nie dać się znowu wciągnąć w jej rozgrywkę.
Pisze to "na bieżąco" i w wielkim skrócie.