netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

77 odpowiedzi12 896 wyświetleńzałożony przez droukouk, 29.03.2016

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 78 z 78 ]

66

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
WaltonSimons napisał/a:
imponderabilia napisał/a:
WaltonSimons napisał/a:

W poruszanej kwestii - wiele, bo doprowadziła do pogardy dla innych.

Pogardy? Widzisz więc więcej niż jest w stanie objąć moja zdolność percepcji. Gość szczerze napisał co mysli a większość wiesza na Nim psy. Osoba gardząca innymi nie wstawiłaby takiego posta na forum, tylko kopnęła Panią w tyłek. Przejawy pogardy z drugiej strony raczej wystąpiły, skoro......kogoś wyzywa się od zera, prawda? Odnosze wrażenie, że większośc nie boli "los" pani nieruchawej, tylko bije zazdrość o to, że facet chce do czegoś w życiu dojść. Mnie jakoś nie boli "wywyższanie" sie Kolegi. Ach zaraz usłyszę, że jestem taki sam. Hmmmm może nawet krok dalej, bo i studia mam za sobą, bo i staram się kształcic dalej, bo uważam, że ruch to fajna sprawa, ponieważ miałem do czyneinia z paniami co poza malowaniem paznokci nie robiły nic. Być może. Potrafię jednak czytać jeszcze ze zrozumieniem i jak dla mnie Autor stara sie Panią motywować do działania a napotyka na opór wynikający ze zwykłego lenistwa.
Aha jeszcze ta wieś pewnie powróci. Standard. Skoro Pani się stamtąd wywodzi, to słusznie Kolega zauważył z jakimi konsekwencjami sie to wiąże. A raczej z pewnymi nawykami i siłą rzeczy brakiem dostępu do motywatorów życiowych (mozliwości). Chwała Mu za to, że chce to z mienić. Ale jak widać wszyscy strzelają do Niego, bo chce.....dobrze. Zabawne smile.

Kolejny mesjasz kultury pracy? smile

Drogi Panie, jeżeli obywatelka "ze wsi" chce sobie poleżeć na czterech literach i pooglądać netflixa zamiast zasuwać z panem lekarzem na ściance wspinaczkowej, to panu lekarzowi nic do tego.

Następnie: nie ma korelacji między inteligencją osoby a jej preferencjami wypoczynku.

A zatem, czego właściwie się tu czepiamy ? preferencji.

A preferencji się nie czepia - po prostu szuka się osoby o zbliżonych.

Nie robi się wywodów na forum o tym, jak "prosta dziewucha ze wsi" nie doceniła ambicji przyszłego lekarza z sukcesami i nie komentuje ironicznie, że "wszyscy mu zazdroszczą i zawsze jest samemu".
Bo właśnie takie wywody są dowodem zaburzonego ego twórcy tematu.

Drogi Panie,

Udzielasz się na forum kobiecym z jakiego powodu? Ja znam odpowiedź. Boli, prawda? Daruję sobie uświadamianie innym Twoich motywacji w tym zakresie (tak, tak swoje znam i są rozbieżne z Twoimi). Ty natomiast Drogi Autorze, co by Pan WaltonSimons był kontent (zapewne studiów medycznych nie skończył), proponuję Ci co następuje:
1. Rzucić studia
2. Zasiaść z browcem przed TV i zajadać chipsy
3. Czekać aż urośnie Ci taki baniak, że małego nie ujrzysz
4. Objąć swoją Lubą i tkwić w miłosnym uścisku bawiąc sie pilotem aż kanapa od ciężaru się pod Wami nie zawali big_smile

Wtedy wiekszośc będzie happy z takiego obrotu sprawy.....wszak będziesz jak reszta, a ogół nie trawi innych. Zwałszcza takich co wiedzą czego chcą. Na szczęście nie wszyscy sie trendowi poddali. Inaczej Pan Mądry WaltonSimons nie korzystałby z komputera, nie używał Windowsa (tak wiem, pewnie ma Pan inny system operacyjny), nie bawił się IPhonem (pewnie ma Samsunga wink), nie słuchał muzyki w formacie mp3 etc. Dzięki Bogu i Gates, Jobs, Einstein etc. nie pohamowali swoich"durnych" ambicji i nie przestali motywowac sowich współpracowników, zamiast dać im siedzieć na czterech literach.

67 Ostatnio edytowany przez WaltonSimons (2016-04-02 18:23:08)

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
imponderabilia napisał/a:

Udzielasz się na forum kobiecym z jakiego powodu? Ja znam odpowiedź. Boli, prawda? Daruję sobie uświadamianie innym Twoich motywacji w tym zakresie (tak, tak swoje znam i są rozbieżne z Twoimi).

Chyba nie nadążam za błyskotliwością Twojego toku rozumowania.
Mój powód obecności na forum w postaci założonego przeze mnie tematu możesz sobie sprawdzić klikając zapewne na mój profil. Nie potrzeba tutaj ani superludzkiej percepcji, ani szklanej kuli.

imponderabilia napisał/a:

Ty natomiast Drogi Autorze, co by Pan WaltonSimons był kontent (zapewne studiów medycznych nie skończył), proponuję Ci co następuje:
1. Rzucić studia
2. Zasiaść z browcem przed TV i zajadać chipsy
3. Czekać aż urośnie Ci taki baniak, że małego nie ujrzysz
4. Objąć swoją Lubą i tkwić w miłosnym uścisku bawiąc sie pilotem aż kanapa od ciężaru się pod Wami nie zawali big_smile

Argumentum ad absurdum.

imponderabilia napisał/a:

Wtedy wiekszośc będzie happy z takiego obrotu sprawy.....wszak będziesz jak reszta, a ogół nie trawi innych. Zwałszcza takich co wiedzą czego chcą. Na szczęście nie wszyscy sie trendowi poddali. Inaczej Pan Mądry WaltonSimons nie korzystałby z komputera, nie używał Windowsa (tak wiem, pewnie ma Pan inny system operacyjny), nie bawił się IPhonem (pewnie ma Samsunga wink), nie słuchał muzyki w formacie mp3 etc. Dzięki Bogu i Gates, Jobs, Einstein etc. nie pohamowali swoich"durnych" ambicji i nie przestali motywowac sowich współpracowników, zamiast dać im siedzieć na czterech literach.

Gates, Jobs i Einstein mieli przede wszystkim predyspozycje, misiu. Z jakimi rodzi się jeden na miliard. ciekawy sposób rozumowania - porównać się z statystycznym 0,000001% ogółu, który świetnie nadaje się na przykład... bo wszakże na przykład odnośnie zachowań "przeciętnego człowieka" wybrać należy scenariusz najrzadszy i najbardziej nieprawdopodobny smile

Pomijam fakt, że z Einsteinem "nieco" nie trafiłeś, polecam jego biografię.

68

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
WaltonSimons napisał/a:
imponderabilia napisał/a:

Udzielasz się na forum kobiecym z jakiego powodu? Ja znam odpowiedź. Boli, prawda? Daruję sobie uświadamianie innym Twoich motywacji w tym zakresie (tak, tak swoje znam i są rozbieżne z Twoimi).

Chyba nie nadążam za błyskotliwością Twojego toku rozumowania.
Mój powód obecności na forum w postaci założonego przeze mnie tematu możesz sobie sprawdzić klikając zapewne na mój profil. Nie potrzeba tutaj ani superludzkiej percepcji, ani szklanej kuli.


Niewątpliwie nie nadążasz. Pomóc Ci? Szklanej kuli nie potrzeba, raczej mózgu.

imponderabilia napisał/a:

Ty natomiast Drogi Autorze, co by Pan WaltonSimons był kontent (zapewne studiów medycznych nie skończył), proponuję Ci co następuje:
1. Rzucić studia
2. Zasiaść z browcem przed TV i zajadać chipsy
3. Czekać aż urośnie Ci taki baniak, że małego nie ujrzysz
4. Objąć swoją Lubą i tkwić w miłosnym uścisku bawiąc sie pilotem aż kanapa od ciężaru się pod Wami nie zawali big_smile

Argumentum ad absurdum.


Really?

imponderabilia napisał/a:

Wtedy wiekszośc będzie happy z takiego obrotu sprawy.....wszak będziesz jak reszta, a ogół nie trawi innych. Zwałszcza takich co wiedzą czego chcą. Na szczęście nie wszyscy sie trendowi poddali. Inaczej Pan Mądry WaltonSimons nie korzystałby z komputera, nie używał Windowsa (tak wiem, pewnie ma Pan inny system operacyjny), nie bawił się IPhonem (pewnie ma Samsunga wink), nie słuchał muzyki w formacie mp3 etc. Dzięki Bogu i Gates, Jobs, Einstein etc. nie pohamowali swoich"durnych" ambicji i nie przestali motywowac sowich współpracowników, zamiast dać im siedzieć na czterech literach.

Gates, Jobs i Einstein mieli przede wszystkim predyspozycje, misiu. Z jakimi rodzi się jeden na miliard. ciekawy sposób rozumowania - porównać się z statystycznym 0,000001% ogółu, który świetnie nadaje się na przykład... bo wszakże na przykład odnośnie zachowań "przeciętnego człowieka" wybrać należy scenariusz najrzadszy i najbardziej nieprawdopodobny smile

Pomijam fakt, że z Einsteinem "nieco" nie trafiłeś, polecam jego biografię.

Nie jestem żadnym misiem. Zwłaszcza dla Ciebie Drogi Panie. Ty oczywiście znasz predyspozycje wszystkich ludzi na świecie. A jeśli Autor posta jest w tym ułamku procenta? I może za parę lat uratuje Twoje życie na stole operacyjnym dzięki swojej niepohamowanej ambicji? Brak wiairy, nie? Skoro uważasz siebie za przeciętniaka, innych również musisz do tego poziomu sprowadzać?
Równie dobrze możesz nazwać debilami ludzi grających w lotto. Prawdopodobieństwo nikłe trafienia szóstki. Utożsamiasz się z przecietnością, bronisz jej jak lew. Zaprawdę, determinacja godna szacunku.
Masz jakiś wsiowy kompleks? Naturalnym jest jak mniemam, że skoro ludzie uciekają stamtąd, aby zmienić swoje życie, to chyba oczywistym jest, że "miasto" zapewnia im większe możliwości.  Zgodzilismy się, że państwo do siebie nie pasują. I tyle.
A skoro opierasz się zawsze na oficjalnych biografiach.....cóż.
Czyż dla Ciebie Drogi Panie surogatem realnego zycia nie jest udzielanie się na forum?

69

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

Nie wiem czemu, ale mam wrażenie że imponderabilia, to reaktywacje autora, by z  perspektywy jakby 3 osoby zmierzyć się z forumowiczami..
No facet zalatujesz tymi samy cechami co autor.. może pogadajcie na priv-e wink

70 Ostatnio edytowany przez WaltonSimons (2016-04-02 19:28:40)

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

Misio to bardzo ładne określenie. Piękny zwierzak, poza tym.

Więc, misiu, odpowiem Ci, bo chyba kolejny "miszcz erystyki" zstąpił z wyżyn gromić antyambitnych tłumoków.

(nie, wypowiadanie się na forum nie jest moim ersatzem życia - ja po prostu to lubię i mam na to czas. Oczywiście powinienem w tym czasie pisać książkę albo wspinać się po skałkach, nieprawdaż? tylko że wcale mi się nie chce i w dodatku nie mam sobie niczego do udowodnienia, co nieco utrudnia podejmowanie wyzwań wbrew sobie. Ups.)

Przede wszystkim, skoro już Cię tak bardzo to ciekawi - jestem pracownikiem instytutu naukowego, autorem dziesiątek publikacji naukowych i autorem kilku metod badawczych. Nie uważam, że pisanie tego ma jakikolwiek sens, ale skoro dyskusji z Tobą nie da się nawiązać z "nizin umysłowych"... to chyba nie mam wyboru. Przypuszczalnie (bo pewności mieć nie mogę) "osiągnąłem" - według Twoich kryteriów - więcej niż Ty i autor tematu razem wzięci. W cudzysłowie, bo moim zdaniem nie osiągnąłem niczego szczególnego. Urodziłem się z predyspozycjami do pracy naukowej i odpowiednią inteligencją. Ot, tyle. Moim zdaniem wszyscy "osiągnęliśmy" mniej więcej tyle samo - odnaleźliśmy w życiu drogę, która daje nam nie tylko zdolność do życia z podniesionym czołem, ale także realizowania swoich możliwości. W życiu nie przyszłoby mi do głowy, by stawiać siebie ponad Ciebie, bądź na odwrót.

Poza tym - jakie to ma znaczenie, kim jestem? czy pod swoimi zasadami powinienem wstawiać link do CV? czy jedynym argumentem, jaki powinienem z siebie wypluwać, jest odpowiednio udokumentowany ad verecundiam? Jaką wartość ma zasada życiowa czy moralna, która jest niepodważalna tylko wtedy, gdy autor ma odpowiedni stopień naukowy, ilość publikacji i odpowiednią sumę na koncie?

następnie - nauczono Cię chyba, że w przyrodzie praktycznie każda cecha osobnicza w populacji przyjmuje postać rozkładu Gaussa? Z kim właściwie chcesz wojować - z samą naturą, że stworzyła część leniwych, część ambitnych i mnogość przeciętnych? Nie jesteśmy wszyscy piękni, amibitni, wysocy, inteligentni, zdolni do wysiłku umysłowego, charakteryzujący się wysoką motywacją, koncentracją, samodyscypliną. Ruganie ludzi z uwagi na ich ułomności osobnicze jest zwykłym szczeniactwem. Oni po prostu tacy są. Swoją "pracą nad sobą" zmienią się w znikomym stopniu. Być może czytałeś opracowania naukowe na ten temat? bo ja tak. Ludzie mają mocno ograniczoną zdolność na zmiany swojego ukształtowanego ja, a często - nawet żadne. Zmiana drobnej cechy wymaga lat wytężonej pracy, która często nie daje żadnych efektów. To trochę jak z kulturystyką. przerzucam ciężary od lat, z dobrą dietą, świetnym planem, znakomitym trenerem, suplementacją - i jestem w tym rażąco przeciętny. Za to przyjaciel mój jest brązowym medalistą trójboju siłowego. Zaczął 10 lat po mnie, nie przestrzegał diety, ćwiczył po swojemu - urodził się jednak z predyspozycjami. Z czymś, czego ja po prostu nie mam, choćbym stanął na głowie.

Prawdziwą pokorą jest (dla mnie, bo nie jestem żadnym guru - żeby nie było) przyznanie się, że wiele rzeczy w życiu zawdzięczamy... przypadkowi, szczęśliwemu splotowi wydarzeń i zasad azotowych w naszym DNA. Kiedy zaczynamy pierdzielić, że wszystko jest naszym dokonaniem - kłamiemy. Bo nie jest. Nikt na własne życzenie nie byłby głupi, brzydki, czy niski.

Do osiągnięcia "sukcesów" w rozumieniu potocznym potrzeba jest wysoka inteligencja, zdolność do wysokiej koncentracji na celu, wytrwałość, często ponadprzeciętna percepcja i szybkość reagowania, odporność na stres - wszystko to cechy osobnicze.

Tak więc, panie "ambitny" - ciesz się, że takie Ci się trafiły i okaż szacunek tym mniej fartownym. Tobie i autorowi tematu tego życzę.
Na kolejne wybiegi językowo-logiczne opisane około 250 lat temu przez Schopenhauera odpowiadać nie zamierzam, bo nie jesteśmy na forum onetu, gdzie obrzucanie się antyintelektualną papką stanowi ulubiony sport forumowiczów.

71

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

WaltonSimons.. oklaski za post powyżej smile

72

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

ślicznie dziękuję, Roxann smile

73

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

WaltonSimons, chapeau bas! smile

74

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
WaltonSimons napisał/a:

ślicznie dziękuję, Roxann smile

Wiesz, ja też jestem dr choć nie w medycynie... i tez piszę, bo tego mój zawód ode mnie wymaga. Nie pracuje na uczelni, choć miałam przyjemność, ale to nie dla mnie.

75

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
WaltonSimons napisał/a:

Misio to bardzo ładne określenie. Piękny zwierzak, poza tym.

Więc, misiu, odpowiem Ci, bo chyba kolejny "miszcz erystyki" zstąpił z wyżyn gromić antyambitnych tłumoków.

(nie, wypowiadanie się na forum nie jest moim ersatzem życia - ja po prostu to lubię i mam na to czas. Oczywiście powinienem w tym czasie pisać książkę albo wspinać się po skałkach, nieprawdaż? tylko że wcale mi się nie chce i w dodatku nie mam sobie niczego do udowodnienia, co nieco utrudnia podejmowanie wyzwań wbrew sobie. Ups.)

Przede wszystkim, skoro już Cię tak bardzo to ciekawi - jestem pracownikiem instytutu naukowego, autorem dziesiątek publikacji naukowych i autorem kilku metod badawczych. Nie uważam, że pisanie tego ma jakikolwiek sens, ale skoro dyskusji z Tobą nie da się nawiązać z "nizin umysłowych"... to chyba nie mam wyboru. Przypuszczalnie (bo pewności mieć nie mogę) "osiągnąłem" - według Twoich kryteriów - więcej niż Ty i autor tematu razem wzięci. W cudzysłowie, bo moim zdaniem nie osiągnąłem niczego szczególnego. Urodziłem się z predyspozycjami do pracy naukowej i odpowiednią inteligencją. Ot, tyle. Moim zdaniem wszyscy "osiągnęliśmy" mniej więcej tyle samo - odnaleźliśmy w życiu drogę, która daje nam nie tylko zdolność do życia z podniesionym czołem, ale także realizowania swoich możliwości. W życiu nie przyszłoby mi do głowy, by stawiać siebie ponad Ciebie, bądź na odwrót.

Poza tym - jakie to ma znaczenie, kim jestem? czy pod swoimi zasadami powinienem wstawiać link do CV? czy jedynym argumentem, jaki powinienem z siebie wypluwać, jest odpowiednio udokumentowany ad verecundiam? Jaką wartość ma zasada życiowa czy moralna, która jest niepodważalna tylko wtedy, gdy autor ma odpowiedni stopień naukowy, ilość publikacji i odpowiednią sumę na koncie?

następnie - nauczono Cię chyba, że w przyrodzie praktycznie każda cecha osobnicza w populacji przyjmuje postać rozkładu Gaussa? Z kim właściwie chcesz wojować - z samą naturą, że stworzyła część leniwych, część ambitnych i mnogość przeciętnych? Nie jesteśmy wszyscy piękni, amibitni, wysocy, inteligentni, zdolni do wysiłku umysłowego, charakteryzujący się wysoką motywacją, koncentracją, samodyscypliną. Ruganie ludzi z uwagi na ich ułomności osobnicze jest zwykłym szczeniactwem. Oni po prostu tacy są. Swoją "pracą nad sobą" zmienią się w znikomym stopniu. Być może czytałeś opracowania naukowe na ten temat? bo ja tak. Ludzie mają mocno ograniczoną zdolność na zmiany swojego ukształtowanego ja, a często - nawet żadne. Zmiana drobnej cechy wymaga lat wytężonej pracy, która często nie daje żadnych efektów. To trochę jak z kulturystyką. przerzucam ciężary od lat, z dobrą dietą, świetnym planem, znakomitym trenerem, suplementacją - i jestem w tym rażąco przeciętny. Za to przyjaciel mój jest brązowym medalistą trójboju siłowego. Zaczął 10 lat po mnie, nie przestrzegał diety, ćwiczył po swojemu - urodził się jednak z predyspozycjami. Z czymś, czego ja po prostu nie mam, choćbym stanął na głowie.

Prawdziwą pokorą jest (dla mnie, bo nie jestem żadnym guru - żeby nie było) przyznanie się, że wiele rzeczy w życiu zawdzięczamy... przypadkowi, szczęśliwemu splotowi wydarzeń i zasad azotowych w naszym DNA. Kiedy zaczynamy pierdzielić, że wszystko jest naszym dokonaniem - kłamiemy. Bo nie jest. Nikt na własne życzenie nie byłby głupi, brzydki, czy niski.

Do osiągnięcia "sukcesów" w rozumieniu potocznym potrzeba jest wysoka inteligencja, zdolność do wysokiej koncentracji na celu, wytrwałość, często ponadprzeciętna percepcja i szybkość reagowania, odporność na stres - wszystko to cechy osobnicze.

Tak więc, panie "ambitny" - ciesz się, że takie Ci się trafiły i okaż szacunek tym mniej fartownym. Tobie i autorowi tematu tego życzę.
Na kolejne wybiegi językowo-logiczne opisane około 250 lat temu przez Schopenhauera odpowiadać nie zamierzam, bo nie jesteśmy na forum onetu, gdzie obrzucanie się antyintelektualną papką stanowi ulubiony sport forumowiczów.

I o to drogi autorze dowód na to, że w życiu można coś osiągnąć, nie stając się przy tym bucem.
Jak widzisz na tym forum są też ludzie ambitni, z celami w życiu i swoimi sukcesami. A teraz odpowiedz sobie sam na pytanie czego mieliby Ci zazdrościć? smile
Post kierowany głównie do autora, bo jak czytam wypowiedzi imponderabilia to też mam wrażenie, że to jedna i ta sama osoba, a biorąc pod uwagę fakt, że ktoś założył konto i wypowiada się tylko w tym temacie to jeszcze bardziej przekonuje się, że to autor karmi swoje malutkie ego smile

76

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

Co do samego związku. Po co jesteś z dziewczyną, która nie chce się do ciebie przytulać i szuka kochanka? Utrzymujesz ją czy co, że ona nie odchodzi, mimo że uczucia się wypaliły?

77

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

Autorze, pomijajac juz sarkazm i ironie innych, dam Ci rade, mniej mysl, wiecej odczuwaj, mniej rozumu, wiecej serca...milosc to nie zbior mysli i zasad. Milosc to glos serca smile. Jesli bedziesz uzywac "inteligencji" do bycia szczesliwym w milosci, daleko nie zajedziesz, za to zajezdzisz partnerke.

78

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

Po Twoim opisie myślę, że faktycznie dziewczynę może coś z nim łączyć, skoro usuwa smsy od niego. Zastanów się w ogóle czy do siebie pasujecie, bo jeśli jesteście zupełnie różni, to może być ciężko. Warto mieć podobne spojrzenie na świat. Czasem nawet uczucie nie wystarczy, bo ludzi dzieli zbyt wiele. Nie obrażaj się tylko na innych jak piszą, że sprawiasz wrażenie, że się wywyższasz. Ja też trochę tak to odebrałam. Tutaj nie chodzi o sukcesy, bo inni ludzie też mają sukcesy, ale nikt nie odbiera ich w ten sposób. To kwestia tego jak o sobie mówimy. Ktoś kto ma sukcesy nie musi przecież o nich mówić tak jakby był przez nie lepszy od innych. Może nie miałeś tego na myśli, ale Twój dobór słów sprawia, że wydajesz się sztywny. Wiesz, to forum, a używasz tak sztywnego języka, nawet zdiagnozowanie zdrady, dziwnie to brzmi. Nie obrażaj się, takie tylko spostrzeżenie. Fajnie jest używać ładnego języka, ale lepiej jak jest dostosowany, bo inaczej brzmi się dziwnie czy wręcz przemądrzale, no i pokora też się przydaje, nawet jak ma się sukcesy. A Twój post brzmi trochę jak pochwalenie siebie, a patrzenie z wyższością na innych, bo są tacy czy inni, Twój dobór słów to sprawia np wyrażenie o ludzi ze wsi itp. Rozumiem, że z takimi ludźmi się spotkałeś, ale nie jest dobrze uogólniać.

Posty [ 66 do 78 z 78 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026