netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

77 odpowiedzi12 895 wyświetleńzałożony przez droukouk, 29.03.2016

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 78 ]

1

Temat: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

Drogie Panie,

Zacznę od opisu mojej osoby oraz naszego związku, mam zamiar w kilku zdaniach przedstawić sytuację w możliwie jak najbardziej obiektywnej formie.

Kilka wiarygodnych informacji o mnie: nad wyraz ambitny (moja największa zaleta, jak i wada zarazem), pewny siebie, sportowiec z kilkoma istotnymi sukcesami, student medycyny, pochodzący z domu na fundamentach katolickiego podejścia do życia i to tylko dzięki dziadkom, zaraz domyślicie się dlaczego. Ojciec zginął w wyniku samobójstwa (jego matka - pijaczka, zdradził moją rodzicielkę, zakładając nową rodzinę, po czym wpadł w hazard i sumując całą jego działalność skończył jak skończył), matka mimo iż żyje w dostatku podchodzi niezwykle powierzchownie do życia i ludzi (typ nowobogacki), aczkolwiek niezwykle ją szanuję za to, że zdołała mnie utrzymać i wychować samotnie przez długi czas, co tworzy między nami niesamowitą więź (mimo niezgody charakterów, poglądów, podejścia do życia). Swoją osobowość zawdzięczam m.in. dziadkom (fundamenty!) oraz niezwykle ciężkiej pracy, przez którą niejako jestem wykluczony społecznie. Nie miałem żadnej taryfy ulgowej, wszystko od zera i samodzielnie, na własne życzenie. Owszem, mam kilku bardzo dobrych kolegów, podchodzących podobnie do życia jak ja - ale nie mam czasu i potrzeby pogłębiać znajomość. Ludzie - mimo iż mnie lubią, a ja ludzi - nie dają mi na tyle dużej satysfakcji by poświęcać naukę czy pracę ich kosztem. Wiedziałem i wiem, że będzie i jest ze mną ciężko, mimo tego zakochałem się na zabój. Staram się kompensować te braki społeczne, nie ma tygodnia bym się z kimś nie spotkał, kilka razy w roku wychodziłem z dziewczyną na imprezy typu wesela, sylwester w klubie. Minimum raz w tygodniu wspólna kolacja na mieście, kawa w słoneczny dzień.

Dziewczyna niezwykle delikatna, wrażliwa i kobieca, z wiejskiego, polskiego domu. Rodzice bez żadnego charakteru, nie wpoili jej ani jej rodzeństwu niczego dobrego (ciągle uciekając od odpowiedzialności, żyjąc zasadą "ona jakoś da sobie radę", z resztą wobec siebie tak samo). Szczególnie w oczy kole brak szacunku pomiędzy nimi, ciągłe awantury o nic i cholerne lenistwo, także hipokryzja (typowa wiejska, stereotypowa rodzina). Przez pierwsze 2 lata naszej znajomości (obecnie ja 25, ona 21) było idealnie - różnice naszych charakterów wspaniale się zazębiały, niesamowita miłość (myślę, że szczegóły nic nie wniosą w temat, pominę). Po 2 latach wyszło to, czego się obawiałem - całe dnie leżenia w łóżku, wydawanie pieniędzy, przesiąknięcie social media, a także brak szacunku do innych ludzi spowodowały, że dla dziewczyny w kółko liczyło się poprawianie nastroju zakupami w galerii/strojeniem się, natomiast de facto na co dzień nie robiła kompletnie NIC, będąc cholernie nieszczęśliwą... Nie przeszkadzało mi to, gdyż jestem tolerancyjny. Oczywiście proponowałem wszelką pomoc ws. "metamorfozy", chociażby zmienić nawyki, tryb życia, zacząć się uczyć, trafić do porządnej pracy, również oferując szereg "rozrywek" (sport, spacer, kino, basen, najczęściej z marną radością z jej strony)... Przeważnie kończyło się to słomianym zapałem/niezadowoleniem, a później już tylko agresją ("nie szukaj mi zajęcia", "wiem doskonale jak żyć", etc.).

Moja rola w tym związku - zdecydowanie oparcie. Żyję podstawowymi zasadami - wierność, szacunek, szczerość, poświęcenie, kompromis, praca nad sobą. Dzięki temu podchodziłem do każdego problemu otwarcie, chcąc go rozwiązać, przytulając, dłuuuugo rozmawiając, będąc elastycznym na wiele zmian. Nie dając żadnych powodów do zazdrości. Jestem niezwykle opiekuńczy i czuły, także w łóżku. To takie (myślałem) pożądane u kobiet - stanowczy i zdecydowany, z honorem i zasadami, ale delikatny dla kobiety. Niestety, dziewczyna od długiego czasu nie wnosiła do związku nic - nawet nie przytulała mnie na dzień dobry po mojej całodniowej nieobecności w mieszkaniu, nie wspominając o jakiejś ingerencji w życie erotyczne (zamknięta na nowe pozycje, niechętna do aktywnego uprawiania miłości, ale myślałem, że ten typ tak ma, ze względu na pochodzenie). Seks traktuję zdrowo, tak więc z góry zapewniam, że nie wymagam zbyt wiele, a ten typ aktywności sporo mówi o człowieku, dlatego przeczuwałem problemy. O pracy na sobą/nad związkiem mówić nie muszę, dziewczyna w tym kierunku zupełnie nie podążała. Mimo, iż byłem tylko dla niej poza uczelnią i treningami (każdy wieczór i cały weekend!), nie chciała z tego korzystać (od mniej więcej połowy roku)... Od dłuższego czasu ciągle na mnie narzekała - "robisz to źle", "jesteś syfiarzem", "jak ty wyglądasz", "nie interesuje mnie o czym mówisz", po prostu stała się niezadowolona ze wszystkiego, cholernie obojętna, do tego agresywna. Spowodowało to szereg kłótni o to, iż jest cholernie niewdzięczna i zamknięta na jakąkolwiek współpracę/zmiany. Wobec tego nie obyło się bez stwierdzeń typu "jesteś zerem traktując mnie w ten sposób, samej nie robiąc ze sobą kompletnie nic!" w jej stronę, bo niestety w obecnej sytuacji tak to postrzegam. Z resztą ona też. Kilka razy już "kończyliśmy znajomość" - za każdym jednak razem obiecała poprawę, zmianę, gdyż doskonale zdawała sobie sprawę ze swoich wyczynów.

Ostatnio kłótnia o to samo i znowu wielkie zapewnienia, a ja ze zdarzenia na zdarzenie byłem coraz bardziej nieufny... Zgodziłem się, widziałem, że bardzo jej zależy. Do dnia następnego. Zadzwoniła mówiąc mi, iż na spotkanie zaprosił ją mężczyzna (7 lat starszy, bez kobiety, dobrze ustawiony finansowo, typ imprezowicz, moje przeciwieństwo). Wcześniej zaprosił ją do kina wraz z paczką znajomych, odmówiła (pewnie pod moją presją, mimo iż nie pytała o zdanie). Gdzie się poznali? Poznaliśmy się wszyscy przypadkowo, wracając wspólnym samochodem do miasta rodzinnego. Ewidentnie wpadł jej w oko, też go polubiła, z resztą ja też (takich ludzi po prostu się lubi, ja jak zwykle z przymrużeniem oka). Ponoć pisali wspólnie o głupotach typu "co w pracy?", ale nie węszyłem (nigdy tego nie robię). Prowadziliśmy dialog przez dobrą chwilę, o tym, że jej postawa jest nie do zaakceptowania w świetle tego jak żyliśmy przez ostatnie lata, sama przecież gardziła takim podejściem kobiet. I by uniknąć tłumaczeń... Nie wiązałem jej ani trochę. Raczej omijała imprezy z własnej woli, na kilku była sama bez żadnego problemu. Mój najsilniejszy argument wobec tej sprawy: "facet bawi się życiem, nie ma dziewczyny, tylko pracuje i imprezuje, myślisz, że czego może oczekiwać od Ciebie? zwykłej pogaduchy? no powiedz, jak myślisz czego od ciebie chce!". Jej odpowiedź: "brakuje mi znajomych, to zwykły kolega, mam do siebie szacunek i Cię kocham, chcę po prostu pogadać o głupotach z kimś innym". No i znowu ja: "przecież wspólnie wiemy, że w większości przypadków (z autopsji) takich relacji to problemy, a sytuacja która spowodowałaś to już w ogóle czynnik ryzyka bardzo wysoki, przecież masz koleżanki, a kolegów znajdź w swoim wieku i w odpowiednim środowisku, nie ma problemu". Niby się zgodziła z moim zdaniem, ale bez przekonania, zbywając mnie. Wracałem do tej akcji wielokrotnie przez ostatnie dni (rozmawiamy przez telefon, jesteśmy w innych miastach), mówiąc, że straciłem do niej kompletnie zaufanie. Niby przejęta i zdruzgotana, bardzo przepraszała i zapewniała o uczuciu, niestety wciąż zła przy tym, iż przy mnie czuje się nikim. Oczywiście powtarzam, że nie jestem cynikiem i nie traktuję ludzi przedmiotowo, tłumacząc, iż jest nikim poniżając mnie w świetle tego, co robię dla nas każdego dnia, samej nie robiąc nic. To trwa już 3 dni, dziewczyna ewidentnie kręci, jest nieszczęśliwa, zagubiona, nieszczera. Proszę o jakikolwiek dowód ich znajomości, o dowód tego, że do niczego nie doszło - oczywiście wszystkie wiadomości usunięte, w jej głosie cały czas czuję, że wciąż nie uważa tego za nic niezwykłego.

Zadzwoniłem do typa, bardzo grzecznie pytając, głównie o intencje. Rozmowa dno, nie dowiedziałem się kompletnie nic, poza tym, iż jest cholernie nieszczery i ma w dupie i mnie, i ją, i wszystkich, i wszystko wink i że nie musi się przede mną tłumaczyć. Bo to prawda, ale utwierdziło mnie to w przekonaniu, że jest takim człowiekiem, jakiego się spodziewałem. Pożyczyłem powrotu do zdrowia (mając na myśli podejście do życia, w takim wieku żyć w taki sposób jest zwyczajnie niezdrowe), podziękował. Na pytanie czy jest w ogóle w jakimś związku odpowiedział, że ma dwie koleżanki i bym się o jego zaradność nie martwił. Ruchacz NO1, takich bez liku.

I teraz pytanie - dziewczyna przez to swoje zagubienie szuka dowartościowania? A może już go znalazła i doszło do zdrady fizycznej? Do psychicznej już tak, sytuacja powyżej doskonale o tym świadczy ("przecież to nic złego i nienaturalnego"). Zdecydowanie ma na niego ochotę. Interpretuję to w ten sposób, że życie przy mnie po prostu ją nudzi, rozumiem. Mnie nudzą imprezy i zabawa, kocham wysiłek i prawdziwość. Nasz związek do niczego nie prowadzi po kaskadzie ostatnich zdarzeń, bo ona nie jest zdolna do żadnego poświęcenia, a ostatnia sytuacja utwierdziła mnie w przekonaniu, że żyję z kimś niesamowicie nieszczerym, a do tanga trzeba dwojga. Teraz mam to w zasadzie gdzieś, czy doszło do czegoś konkretnego, bo jej podziękowałem. Pozostała ciekawość.

Jak oceniacie tę sytuację? Już poznaliście moją opinię, ale przez to, że trochę się różnię poglądem na świat od niemal każdego z kim miałem przyjemność obcować... Chciałbym się dowiedzieć, czy kobiety przez swój strach są zdolne do zdrady i życia w kłamstwie, mimo iż doskonale wiedzą, że zostaną z pewnością odrzucone? Moja dziewczyna miała od początku zapewnienie, że jak mnie zawiedzie (i vice versa), to wszystko się posypie. Wspólnie wyznawaliśmy tę zasadę, omijając wszelkie "ryzykowne akcje".

Proszę o niewysilanie się nad głupimi postami - mnie z pewnością nie dotkną, a utrudnią dyskusję.

Pozdrawiam!

2

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

Czy chciałbyś żyć z kimś, przy kim czułbyś się zerem?

3

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
droukouk napisał/a:

Dziewczyna niezwykle delikatna, wrażliwa i kobieca, z wiejskiego, polskiego domu. Rodzice bez żadnego charakteru, nie wpoili jej ani jej rodzeństwu niczego dobrego (ciągle uciekając od odpowiedzialności, żyjąc zasadą "ona jakoś da sobie radę", z resztą wobec siebie tak samo). Szczególnie w oczy kole brak szacunku pomiędzy nimi, ciągłe awantury o nic i cholerne lenistwo, także hipokryzja (typowa wiejska, stereotypowa rodzina). !

Pochodzisz ze wsi, że tak zdiagnozowałeś to środowisko?
Pytam z ciekawości, bo sama ze wsi nie pochodzę.
Dlaczego jesteś z dziewczyną którą gardzisz?

4 Ostatnio edytowany przez emde (2016-03-30 00:50:41)

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

Nie lubię się rozpisywać.
Zostaw ją bo zadusisz. Ona zasługuje na normalnego faceta.

5

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

Z Twojego postu wypływa taka nadęta bufonada i pogarda dla ludzi, że aż mi Cię żal.

6

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
Jacenty89 napisał/a:

Z Twojego postu wypływa taka nadęta bufonada i pogarda dla ludzi, że aż mi Cię żal.

A mi go nie żal. smile

7 Ostatnio edytowany przez droukouk (2016-03-30 01:32:38)

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
josz napisał/a:
droukouk napisał/a:

Dziewczyna niezwykle delikatna, wrażliwa i kobieca, z wiejskiego, polskiego domu. Rodzice bez żadnego charakteru, nie wpoili jej ani jej rodzeństwu niczego dobrego (ciągle uciekając od odpowiedzialności, żyjąc zasadą "ona jakoś da sobie radę", z resztą wobec siebie tak samo). Szczególnie w oczy kole brak szacunku pomiędzy nimi, ciągłe awantury o nic i cholerne lenistwo, także hipokryzja (typowa wiejska, stereotypowa rodzina). !

Pochodzisz ze wsi, że tak zdiagnozowałeś to środowisko?
Pytam z ciekawości, bo sama ze wsi nie pochodzę.
Dlaczego jesteś z dziewczyną którą gardzisz?

Pochodzę z miasta-wsi i naoglądałem się podobnych akcji, jest ich na pęczki, stąd wnioski. Nie gardzę dziewczyną, zacytowany fragment miał na celu przybliżenie środowiska z którego pochodzi. Wierzyłem, że jeżeli pozna prawdziwe życie w wysiłku i poświęceniu, to nabierze szacunku do drugiego czlowieka. Oddałem sporą część swojego życia, by jej to umożliwić, bezskutecznie.

Bufonada? Dlaczego akurat takie określenie? Czy post ma faktycznie wydźwięk efekciarstwa? Zaczynają się przemądrzale docinki, faktycznie bardzo skromnie panowie. Sztandardowy przykład niebufoniarstwa super popisowymi i blyskotliwymi postami.

8

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
droukouk napisał/a:

Moja dziewczyna miała od początku zapewnienie, że jak mnie zawiedzie (i vice versa), to wszystko się posypie.

No bufonada. Jak nie wiem co.
Nie chciałbyś sobie na początek przeczytać jakiejś książki o miłości?
Na przykład "Mistrza i Małgorzatę"?
Ale tam nic nie będzie o sekcji zwłok, uprzedzam. smile

9

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

Coraz więcej takich typków jak autor, ratuneczku. Dobrze że laska nie głupia i się bawi z innym, akurat w tym przypadku nic do tego nie mam.

10

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
emde napisał/a:
droukouk napisał/a:

Moja dziewczyna miała od początku zapewnienie, że jak mnie zawiedzie (i vice versa), to wszystko się posypie.

No bufonada. Jak nie wiem co.
Nie chciałbyś sobie na początek przeczytać jakiejś książki o miłości?
Na przykład "Mistrza i Małgorzatę"?
Ale tam nic nie będzie o sekcji zwłok, uprzedzam. smile

Aleś wybrał trafny fragment, a z jego interpretacją jeszcze lepiej.
Informacje o miłości czerpię z samego życia, mam jej doskonały przykład.
Kuleje też czytanie ze zrozumieniem lub obecna już mocna frustracja, gdyż prosiłem o nie wysilanie się z głupimi komentarzami, a błyskotliwoscia nie zaskakują, oj niestety.

11 Ostatnio edytowany przez emde (2016-03-30 01:58:55)

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

..

12 Ostatnio edytowany przez emde (2016-03-30 01:57:46)

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

Masz rację.
Niech Cię spotka to na co zasługujesz.
BTW Studenci medycyny uczestniczą w sekcji zwłok na II roku studiów.
Trollik?

13

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
emde napisał/a:
Jacenty89 napisał/a:

Z Twojego postu wypływa taka nadęta bufonada i pogarda dla ludzi, że aż mi Cię żal.

A mi go nie żal. smile

Mi ostatnio obniżył się poziom wrażliwości nawet dla takich indywiduów.
Autorze Ty w swoim poście w wystarczający sposób objawiłeś swoją skromność, tak dobrze, że nawet nikt z wypowiadających się w tym temacie nie ma co do Ciebie cienia wątpliwości.

14

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
emde napisał/a:

Masz rację.
Niech Cię spotka to na co zasługujesz.
BTW Studenci medycyny uczestniczą w sekcji zwłok na II roku studiów.
Trollik?

Coś się tak uczepil tej sekcji? XD

15

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
droukouk napisał/a:
emde napisał/a:

Masz rację.
Niech Cię spotka to na co zasługujesz.
BTW Studenci medycyny uczestniczą w sekcji zwłok na II roku studiów.
Trollik?

Coś się tak uczepil tej sekcji? XD

Spoko, poczekam. smile

16

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

Na patomorfologii jest na III roku i na sądowej V-VI rok. Przegrałeś big_smile

17

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
Jacenty89 napisał/a:

Na patomorfologii jest na III roku i na sądowej V-VI rok. Przegrałeś big_smile

Poddaję się.
Bazowałem na informacjach pozyskanych od pewnej przepięknej byłej prezenterki MTV, która obecnie jest bardzo wziętym pediatrą.
I weź tu ufaj kobiecie. smile
Ale obciach smile

18

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

A ja to czytam 3 raz i bufonady nie widzę. Facet pisze konkretnie.

19 Ostatnio edytowany przez WaltonSimons (2016-03-30 09:05:52)

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

Bufonady nie ma, ale ego facet ma gigantyczne. Z jego słów przede wszystkim emanuje niesamowita duma z siebie i swoich wyborów. Kwestia podejścia, czy uznamy to za zaletę, czy wadę. Mi raczej nie po drodze w życiu z osobami o takim podejściu, bo mają niesamowicie denerwującą skłonność do wygłaszania życiowych mądrości ex cathedra, siebie samego bezustannie powołując na przykład - "bo mi się udało" "bo ciężko pracowałem" "bo wyniosłem takie wartości". Osoby tego typu bezustannie marginalizują, czy wręcz całkowicie pomijają potężny efekt czynników zewnętrznych - niezależnych od ich "stalowej woli" (uwarunkowań genetycznych chociażby). Być może gdzieś w głębi takiej osoby zaszyty jest strach, że ich pasmo sukcesów jednak nie jest do końca "ich", taka dogłębna potrzeba kontroli nad własnym życiem, przypisywania sobie wszelkich zasług. To na dobrą sprawę krok do narcyzmu, dlatego wiele osób czytając to odniosło takie wrażenie.

A odnosząc się do tematu. Jeśli kobieta narzekała bezustannie, to są dwie możliwości:

a) Doprowadziłeś ją do tego i po prostu miała dość Twojego przesadnego manieryzmu
b) Ma taki charakter

W obu przypadkach należy odpuścić. Nie wiem, jakie cechy posiadasz (prócz fascynacji własną osobą), którą mogą zrażać ludzi - być może praktykujesz po cichu arywizm, być może zniechęcasz ścianą własnych mądrości rzucanych na każdym kroku, być może po prostu i po ludzku przynudzasz, próbując rzutować własne wartości na życie innych ludzi i kategoryzować ich pod względem zgodności z własnym "kodeksem wiedźmińskim".

Moja rada brzmi: odpuść jedno i drugie.

Odpuść kobietę, z którą nie jesteś dopasowany pod żadnym pozorem, która grawituje w stronę innych facetów i która męczy się w Twojej obecności.
Odpuść również w sposobie oceny siebie i innych. Nadałeś nadrzędne wartości pracy, zapominając chyba, że pracuje się by żyć, a nie żyje by pracować (czy to jakaś nasza przywara narodowa - chęć do pokazywania na każdym kroku ile i jak ciężko się pracuje?) - jeśli ktoś nie chce całego życia spędzać na dyżurach bądź nad tabelkami w excelu, to nie czyni go to automatycznie gorszym od Ciebie tudzież człowiekiem niższej rangi. Odpuść próby gospodarowania wolnym czasem innych, bo dla osób o innym systemie wartości "ambitne i pracowite" spędzanie czasu to próżny i zbyteczny trud, a nawet fanaberia zakompleksionego człowieka. Potrzebna Ci empatia, by zrozumieć postawy innych, pobudki nimi kierujące - ZROZUMIENIU, a nie tylko poznaniu, sklasyfikowaniu jako głupie/nudne i odrzuceniu. Mogę zrozumieć utylitaryzm, ale Ty po prostu kierujesz się potrzebami własnego ego i nie dopuszczasz cudzego ego jako równorzędnego - ono jest automatycznie GORSZE, co w Twoim wywodzie podkreślone jest kilkukrotnie (dobór przyjaciół zgodnych z wyznawanymi wartościami, automatyczna krytyka dziewczyny o odmiennym podejściu).

No i tak na marginesie:

droukouk napisał/a:

trochę się różnię poglądem na świat od niemal każdego z kim miałem przyjemność obcować...

Zaokrętuj się w przeciętnej korporacji, nadambitnych chłopaków nienawidzących "niepracowitości" tam masz na pęczki.



Dużo pracy masz przed sobą w życiu, ale głównie nad sobą. Powodzenia.

20

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

Diagnozuje samozachwyt w stopniu zaawansowanym. Powiklania wynikające z tej przypadlosci to pogarda dla innych, chec totalnej kontroli nad wszystkim, paranoja i poczucie ze się pozjadalo wszystkie rozumy.

Autor, Ty se pieska do tresury powinieneś kupic, a nie marnować zycie tej kobiecie.

21

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

Proponuję,aby zakończyć to "miłosierdzie".

I popracować na zdiagnozowaniem własnej osoby,słuchając czasami innych,zamiast strzelania focha i obrazy na wszystkich,którzy mówią prawdę.

22

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
allama napisał/a:

A ja to czytam 3 raz i bufonady nie widzę. Facet pisze konkretnie.

No to przeczytaj takie małe ...streszczenie rzeczy najistotniejszych:

droukouk napisał/a:

...o mnie: nad wyraz ambitny, pewny siebie, sportowiec z kilkoma istotnymi sukcesami, student medycyny, pochodzący z domu... Swoją osobowość zawdzięczam... niezwykle ciężkiej pracy

Dziewczyna ...z wiejskiego, polskiego domu. Rodzice bez żadnego charakteru, nie wpoili jej...niczego dobrego...Szczególnie w oczy kole brak szacunku pomiędzy nimi, ciągłe awantury o nic i cholerne lenistwo, także hipokryzja (typowa wiejska, stereotypowa rodzina).... całe dnie leżenia w łóżku, wydawanie pieniędzy, przesiąknięcie social media, a także brak szacunku do innych ludzi ...co dzień nie robiła kompletnie NIC...proponowałem wszelką pomoc ws. "metamorfozy", chociażby zmienić nawyki, tryb życia

Moja rola w tym związku - zdecydowanie oparcie. Żyję podstawowymi zasadami - wierność, szacunek, szczerość, poświęcenie, kompromis, praca nad sobą... Jestem niezwykle opiekuńczy i czuły...stanowczy i zdecydowany, z honorem i zasadami
...dziewczyna od długiego czasu nie wnosiła do związku nic
Spowodowało to szereg kłótni o to, iż jest cholernie niewdzięczna
Wobec tego nie obyło się bez stwierdzeń typu "jesteś zerem traktując mnie w ten sposób, samej nie robiąc ze sobą kompletnie nic!" w jej stronę

Proszę o niewysilanie się nad głupimi postami - mnie z pewnością nie dotkną, a utrudnią dyskusję.

Pozdrawiam!

Autor ewidentnie należy do grona osób nad wyraz zarozumiałych i pozbawionych elementarnego szacunku do innych - nawet samo podkreślanie własnych "walorów" jakoś ...żre się z podkreślaniem mankamentów u innych.
Poczucie wyższości w opisach dziewczyny, nawet w opisach jego własnych słów jest aż porażające...
A wypada tu zaznaczyć, że jest jeszcze ...bardzo młodą osobą i sporo przed nim - nic nie daje podstaw, zwłaszcza w takim wieku, do lekceważącego i pogardzającego stosunku do innych. Poznając ludzi w swoim życiu zaryzykuję opinię, że im więcej się w życiu osiągnie, im więcej to kosztowało wyrzeczeń i wysiłku - tym większy się czuje szacunek do innych i ma się więcej ...pokory. Tutaj tego nie widać...
O sytuacji z tą dziewczyną nie ma co się rozwodzić - oboje jeszcze mało wiedzą o życiu, o związkach... W sumie to dla obojgu byłoby lepiej, aby spotkali na swojej drodze kogoś sobie podobnego. Autor z tą dziewczyną jeszcze (na szczęście) nie mieszkał pod jednym dachem - i dobrze, bo pewnie chcąc ją "prostować" stworzyłby jej prawdziwe piekiełko...
Sumując - szkoda tu pisać ...głupich postów big_smile

23

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

Poprosiłeś o chłodną ocenę swych wniosków.

Twe wnioski oparte są na Twym postrzeganiu relacji między osobami w związku, każde od nich odstępstwo oceniasz jako zdradę. Będąc na Twoim miejscu poszukałabym dobrego psychoterapeuty, by pod jego okiem popracować nad swoim myśleniem o sobie, o innych, o relacjach.

24 Ostatnio edytowany przez droukouk (2016-03-30 10:05:35)

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

Może i nie trafiłem z formą przekazania Wam najważniejszych informacji, nadto próbując kategoryzować siebie i innych, by jak najlepiej przybliżyć sytuację, doszło do czego doszło - do znacznej nadinterpretacji mojej osoby, niekiedy aż mnie zbiera na śmiech z tego przejęcia i przeinaczania głupiego posta, jednocześnie wyciągając daleko idące, przekłamane wnioski. Z racji profesji, ciekawie mi się na to patrzy z boku, mogę tylko podziękować. I po raz kolejny potwierdza się moje spostrzeżenie, że panuje ogólna tendencja do piętnowania sukcesu, dlatego na co dzień nie mogę dzielić się z "przeciętnymi ludźmi" radością i szczęściem, które towarzyszą mi każdego dnia - brak kompleksów i uśmiech innej osoby niezwykle (jak zauważyłem) wielu irytuje.
Im więcej wyrzeczeń i wysiłku, tym w moim przypadku więcej osób dookoła mających pretensje, negujących właśnie bez żadnej pokory - i znowu - nie robiąc ze sobą nic, co mogłoby przynieść drugiej osobie zadowolenie, pożytek, a mając zawsze coś do powiedzenia, najczęściej za plecami. Są od tego wyjątki i to właśnie moi bardzo dobrzy znajomi, ale uznaję siebie za społecznie wykluczonego właśnie wobec wcześniejszego akapitu - większość ludzi tak reaguje, odpycha i boi się z góry dominacji drugiej osoby, szukając na siłę wad i udowadniając sobie (karykaturalnie), że są lepsi. Nie bez powodu wyodrębniają się "bufoniarskie elity" i "normalni, porządni ludzie". W obu obozach nieszczerość i pozory na potęgę.
Ja kończę, dziękuję za opinie i zdrówka życzę!

25 Ostatnio edytowany przez WaltonSimons (2016-03-30 10:17:52)

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
droukouk napisał/a:

doszło do czego doszło - do znacznej nadinterpretacji mojej osoby, niekiedy aż mnie zbiera na śmiech z tego przejęcia i przeinaczania głupiego posta, jednocześnie wyciągając daleko idące, przekłamane wnioski.

Doszło do tego, że opisałeś siebie w sposób, który nie budził niczyich wątpliwości.
Oczywiście nie znajdujesz problemu w sobie, tylko w innych - jak zwykle. Ty mądrze napisałeś, by głupi maluczcy zrozumieli, a do nich NIE DOTARŁO. Ach, głupi ci ludkowie z netu.

droukouk napisał/a:

Z racji profesji, ciekawie mi się na to patrzy z boku, mogę tylko podziękować. I po raz kolejny potwierdza się moje spostrzeżenie, że panuje ogólna tendencja do piętnowania sukcesu, dlatego na co dzień nie mogę dzielić się z "przeciętnymi ludźmi" radością i szczęściem, które towarzyszą mi każdego dnia - brak kompleksów i uśmiech innej osoby niezwykle (jak zauważyłem) wielu irytuje.

Nie zapomnij dodać, że wszyscy Ci zazdroszczą sukcesów (znaczy, jakich sukcesów - bycia studentem? sukcesy to Ty w życiu dopiero możesz osiągnąć).
Chyba Ci się fora pomyliły - to nie onet.pl
goldenline też nie.

droukouk napisał/a:

Im więcej wyrzeczeń i wysiłku, tym w moim przypadku więcej osób dookoła mających pretensje, negujących właśnie bez żadnej pokory - i znowu - nie robiąc ze sobą nic, co mogłoby przynieść drugiej osobie zadowolenie, pożytek, a mając zawsze coś do powiedzenia, najczęściej za plecami. Są od tego wyjątki i to właśnie moi bardzo dobrzy znajomi, ale uznaję siebie za społecznie wykluczonego właśnie wobec wcześniejszego akapitu - większość ludzi tak reaguje, odpycha i boi się z góry dominacji drugiej osoby, szukając na siłę wad i udowadniając sobie (karykaturalnie), że są lepsi. Nie bez powodu wyodrębniają się "bufoniarskie elity" i "normalni, porządni ludzie". W obu obozach nieszczerość i pozory na potęgę.

Ależ oczywiście. Wszyscy Cię odpychają, wszyscy Ci zazdroszczą (czego?), wszyscy Ci biedny misiu udowadniają, że są lepsi... smile
Masz jakąś manię?
Osobom o przeciętnej inteligencji bardzo często wydaje się, że są wyjątkowi.
Czytając to, co o sobie napisałeś nie widzę ani elity, ani jednostki poddanej ostracyzmowi - widzę wręcz stereotypowego chłopca z mentalnością typowego korporaty.
Uprzedzając Twój mechanizm obronny - nie, nie zazdroszczę Ci - nie mam czego.


Ja kończę, dziękuję za opinie i zdrówka życzę!

Mam nadzieję, że nie przyjdzie mi go szukać w Twoim gabinecie kiedyś. Bez urazy.

26 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2016-03-30 11:14:00)

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
droukouk napisał/a:

Może i nie trafiłem z formą przekazania Wam najważniejszych informacji, nadto próbując kategoryzować siebie i innych, by jak najlepiej przybliżyć sytuację, doszło do czego doszło - do znacznej nadinterpretacji mojej osoby, niekiedy aż mnie zbiera na śmiech z tego przejęcia i przeinaczania głupiego posta, jednocześnie wyciągając daleko idące, przekłamane wnioski. Z racji profesji, ciekawie mi się na to patrzy z boku, mogę tylko podziękować. I po raz kolejny potwierdza się moje spostrzeżenie, że panuje ogólna tendencja do piętnowania sukcesu, dlatego na co dzień nie mogę dzielić się z "przeciętnymi ludźmi" radością i szczęściem, które towarzyszą mi każdego dnia - brak kompleksów i uśmiech innej osoby niezwykle (jak zauważyłem) wielu irytuje.
Im więcej wyrzeczeń i wysiłku, tym w moim przypadku więcej osób dookoła mających pretensje, negujących właśnie bez żadnej pokory - i znowu - nie robiąc ze sobą nic, co mogłoby przynieść drugiej osobie zadowolenie, pożytek, a mając zawsze coś do powiedzenia, najczęściej za plecami. Są od tego wyjątki i to właśnie moi bardzo dobrzy znajomi, ale uznaję siebie za społecznie wykluczonego właśnie wobec wcześniejszego akapitu - większość ludzi tak reaguje, odpycha i boi się z góry dominacji drugiej osoby, szukając na siłę wad i udowadniając sobie (karykaturalnie), że są lepsi. Nie bez powodu wyodrębniają się "bufoniarskie elity" i "normalni, porządni ludzie". W obu obozach nieszczerość i pozory na potęgę.
Ja kończę, dziękuję za opinie i zdrówka życzę!

Przejęcia ? Chłopcze ogarnij się naprawdę i nie myl zwykłej ironii z przejęciem Twoją osobą i Twymi opiniami. A co do zazdrości to uwierz mi ze nie czuję jej w nawet najmniejszym stopniu. Raczej współczucie bo musi być Ci bardzo cieżko nie mieć ani jednej osoby z ktora mógłbyś się podzielić swymi "sukcesami". Nawet "prosta dziewczyna ze wsi " wolała skierować uwagę na jakiegoś przeciętniaka a nie na swojego chłopaka który zechciał swego czasu uczynić jej zaszczyt obdarzając afektem jej jakże skromną osobę.

27

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

Kiedyś ktoś zdefiniował płeć męską,dzieląc ją dwie kategorie...faceta i mężczyzny.
Poruszam tą kwestię tylko dlatego,ponieważ wydaje mi się,że Twoje ego sięga stratosfery...czemu dajesz dowód w każdej swojej wypowiedzi.
Ale wracając do mojej myśli.
Facet kieruje się tylko ego,uważając,że pozjadał wszystkie rozumy Świata,zawsze wszystko wie najlepiej,jest najmądrzejszy itd.itp. Jego ego steruje nim w 90%.

Z mężczyzną jest zupełnie inaczej,bo jest świadomy własnych potknięć i niedoskonałości.To on panuje nad ego, a nie odwrotnie.

Zastanów się,do której kategorii byś się zaliczył?

Myślisz,że większość ludzi z tego Forum ma zdolność do nadinterpretacji,czy też,nie ma zdolności do wyciągnięcia racjonalnych wniosków?Myślisz,że ludzie zazdroszczą Ci?Czego?
Nikt nie piętnuje Twojego przyszłego sukcesu?...nie mówimy tutaj o sprawach,których nie ma,to chyba rzeczowe podejście,bo po co gdybać?
Ty natomiast,już uważasz się za pół Boga,a swoich interlokutorów za półgłówków.
Może wypada jednak uśrednić wnioski z tej dyskusji?Ponoć matematyka Królową Nauk?Może to pozwoli Tobie złapać inną perspektywę?
Może zobaczysz własne niedoskonałości...takie,które są przypisane każdemu śmiertelnikowi,bez wyjątku?

28

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

Kilka zdań sprostowania.


Rozumiem, że jedyne słuszne wnioski, to te, które są zgodne z Twoimi. Można i tak myśleć, tyle tylko, że warto wówczas uprzedzić o tym pisząc pierwszy swój post, mający inne zdanie nie traciliby swego czasu.

Twierdzisz, że inni Ci zazdroszczą. Być może. Jednak tutaj, na forum, o żadnych Twych sukcesach nic nie wiadomo (a nie wiadomo, bo o nich nie napisałeś). Niezależnie od tego, nie zauważyłam ani jednego posta, z którego przebijałby choć cień zazdrości. Wiem też, że nie zazdroszczę Tobie (ani innym osobom) niczego, jestem zadowolona ze swego życia i cieszę się, gdy innym ludziom dobrze się wiedzie.

W jednym zgadzam się z Tobą: unikam osób, które mają potrzebę dominowania, zdecydowanie wolę być dla drugiej osoby partnerem; taka postawa nie wyklucza ani nie jest sprzeczna z posiadaniem większej/mniejszej wiedzy na dany temat czy też większego/mniejszego doświadczenia.


I, po raz kolejny na Forum, zacytuję mądre słowa, które potraktuj jak serdeczne życzenia skierowane pod Twym adresem:

Pema Cziedryn napisał/a:

(...) nie pozwól, by życie sprawiło, że twoje serce stwardnieje. (...)

29

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

Autor, nikt Ci nie zazdrosci niczego. Osiagnales dostanie sie na studia medyczne, dobrze sie uczysz- cool, brawa dla Ciebie. Sama Cie poklepie po plecach.

To akurat w ogole nie jest problemem. Problemem jest to, ze uwazasz sie za pol- boska, doskonala wyrocznie, która albo urabia innych według swojego pomysłu, albo odrzuca jako glupkow czy tez nierobów. Uwierz mi, ze zdrowy związek nie polega na tresowaniu partnerki, żeby chodzila jak w zegarku pod Twoje komando, a niestety to jest dokładnie co robiles z ta dziewczyna. Wcale się jej nie dziwie, ze jej w końcu odechcialo się spelniac role pięciolatki, która "tatuś" ciagle strofuje i poucza. Chyba tylko jej młody wiek spowodowal, ze dwa lata tego wytrzymala.

30

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

Drokouruk czyta się Ciebie jak anankastyka/narcyza/trochę socjopatę. Ja rozumiem, że studia medyczne potrafią dehumanizować, ale żeby aż tak? Zanim zaczniesz znowu pracować nad tą szczęściarą, która z Tobą jest, popracuj nad sobą. Najlepiej u jakiegoś dobrego psychoterapeuty.

31

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

Nie wiem, czy bedziesz to czytac, bo widze, ze sie wycofales. Ja troche ciebie rozumiem. Ty masz ambicje, ona mniej albo wcale. To nie jest dziewczyna dla ciebie. Ale powiem tez tak: musisz uwazac na slowa i rowniez prawdopodobnie na sposob bycia. Czytajac twoj tekst ma sie wrazenie, ze jestes niesympatyczny. Powiem dypolomatycznie. Prawdopodobnie tez tak ludzie odbieraja cie w zyciu realnym. Owszem, lubie ludzi pracowitych, wytrwalych, z pasja. Podziwiam. Ale pamietaj: nie kazdy, kto nie chce zyc tak, jak ty, musi byc przekreslony, gorszy. Ja zyje w Niemczech i tu jest takie przyslowie: Leben und leben lassen. Czyli (tak mniej- wiecej): zyj po swojemu i daj zyc innym. Chyba bym nie chciala za paer lat znalezc sie u ciebie w gabinecie. Nie wiem, dlaczego. Takie uczucie. Chciales sie troche popisac osiagnieciami, elokwencja, czyms tam jeszcze...a wyszlo, jak wyszlo. Posluchaj mnie, pani w pewnym wieku, z doswiadczeniem zyciowym i-jakze by moglo byc inaczej- z osiagnieciami: podkul ogon, szanuj ludzi, zniz loty i szukaj panny ulepionej z twojej gliny.

32 Ostatnio edytowany przez madoja (2016-03-31 13:26:27)

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

Autorze, bardzo przypominasz mi mojego ex. smile Nawet się zastanawiałam czy on tego nie napisał, ale wiek się nie zgadza. Jemu też dziadkowie wpoili wiele zasad, tez mama musiała sobie poradzić z wychowaniem go samotnie. I mieliście podobne charaktery. Też stanowczy, męski, a jednocześnie czuły (to było jego celem w życiu by być właśnie takim partnerem dla kobiety). Nie lubił alkoholu, omijał imprezy. Wspinał się po szczeblach kariery, był sportowcem hobbystycznie (na tym polu także osiągał sukcesy). On wciąż chciał mnie ulepszać. A ja chciałam być sobą. Czasami wygłaszał teksty w stylu "musisz zasłużyć na mnie, jeden twój błąd i odchodzę", "trzeba wciąż pracować by być najlepszą wersją samego siebie", "rozwój osobisty jest najważniejszy". Ogólnie zachowywał się jak żywcem wyjęty z książek psychologiczno- motywacyjnych.
Czułam się trochę jak z nauczycielem albo jak mały biedny żołnierz przy kapralu - choć wiem że chciał dla mnie dobrze.
Ogólnie był naprawdę świetnym facetem, miał wiele świetnych wartości mimo że życie nie było dla niego łaskawe. Doszedł do tego wszystkiego ciężką pracą i podziwiałam go za to.

Skończyło się tym, że to ja jego zostawiłam, on wciąż o mnie walczył, nawet płakał.
Ja odetchnęłam z ulgą.
Miałam wrażenie że postawił sobie za cel zmienić mnie, ulepszyć, ukształtować.  A ja chciałam by mnie akceptował dokładnie taką jaka jestem. Jako odrębna jednostka MIAŁAM PRAWO żyć po swojemu. Czasami leniwie spędzać czas, nie kochać sportu tak jak on, itd.

Powiedział że jest dla niego wielkim ciosem że osoba, którą tak kochał, odeszła od niego. Myślę że była to dla niego szok - w końcu osiągał same sukcesy, a tu nagle taka porażka?

Ty też wiedziałeś na początku jaka jest i z jakiej rodziny pochodzi.
Po co brać człowieka i go lepić wg swoich upodobań? Nie lepiej poszukać już kogoś podobnego do swojego ideału?

Nie wątpię, że jesteś wspaniałym człowiekiem, ale powinieneś nabrać trochę pokory wobec faktu, że ludzie są różni i że nie powinno się ich zmieniać na siłę.

33

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

Powiem tylko tyle: tak to jest jak ludzie mają mają pieniądze, perspektywy lecz charakteru brak !
Obiektywizm.. U siebie szereg zalet, a z dziewczyny zrobił głupią , bez celów w życiu.
Nie traktujesz ludzi równo a sam myślisz żeś Bogiem. Zdrówka, a raczej zdrowego rozsądku, dystansu do siebie i do ludzi Cię otaczających życzę przede wszystkim Tobie autorze!

34

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

Mieć ambicje, rozwijać się, samodoskonalić, to nie grzech, tak samo jak próbować zaszczepić pewne pasje w partnerze. To zwykle owocuje w przyszłości, a jeśli się okazuje, że nie po drodze wam z oczekiwaniami wobec siebie i życia, to lepiej się rozstać.
Znam wiele podobnych przypadków, par, jak ta. Kiedy ludzie poznają się w młodym wieku, nie do końca mają jeszcze wyrobiony charakter, dokładnie wiedza czego chcą od życia i czasem rzeczywiście potrzebują bodźca w postaci takiego partnera jak Autor. Jednym to doda skrzydeł i poszerzy horyzonty, a inni będą się czuli przytłoczeni, niezrozumiani czy wręcz niedowartościowani.
Ciesz się Autorze, że nie wzięliście ślubu, nie macie dzieci. To samo jednak mogłabym powiedzieć tej twojej już ex dziewczynie. Po prostu nie było Wam po drodze i tyle. Macie zupełnie inny styl, sposób bycia, życia. Nie ma co roztrząsać, który lepszy, po prostu jesteście inni. I nie ma sensu kogoś zmieniać na silę, bo to się nie sprawdzi.
Rozstając się daliście sobie szansę na znalezienie kogoś bardziej odpowiedniego dla was. Nie podchodziłabym do tego jak do jakiejś porażki. I nie zgodzę się z Twoim stwierdzeniem, że ona była nieszczera - ona po prostu była sobą, z tym, że nie taką jaką chciałeś byś była.
Jako przyszły lekarz musisz mieć determinację, ambicje, silny charakter, chcieć się wciąż doskonalić - to bardzo pożądane cechy w tym zawodzie. Tu Cię nazywali bucem czy arogantem... a ja uważam, że dobrze wybrałeś zawód (choć i do korpo byś pasował), źle tylko wybrałeś partnerkę. Uwierz, z czasem by było jeszcze gorzej. Już teraz mówiłeś, że nie masz z kim porozmawiać, podzielić się swoimi sukcesami, tym co się działo/spotkało w ciągu dnia, bo najwyraźniej ją to nie interesowało. Tak jak to co ona miała do powiedzenia. Poszukaj kobiety ze swojego środowiska, równie ambitną, ciekawą, która doceni Ciebie a Ty ją. A tamtej dziewczynie daj żyć po swojemu.
Powodzenia!

35

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
Roxann napisał/a:

Mieć ambicje, rozwijać się, samodoskonalić, to nie grzech, tak samo jak próbować zaszczepić pewne pasje w partnerze. To zwykle owocuje w przyszłości, a jeśli się okazuje, że nie po drodze wam z oczekiwaniami wobec siebie i życia, to lepiej się rozstać.

Jasne, ale :

a) przy równorzędnym traktowaniu partnera - nie jak pieska do tresury, tylko odrębnego bytu o własnym systemie wartości
b) bez nadawania sobie pierwiastka boskości i stawiania się mentalnie ponad partnerem

Jeśli kogoś "zarazisz" sportem, pasją - to świetnie, oboje będziecie mieli z tego radość.
Jeśli zaś podejdziesz do partnera jako do wyrobu człowiekopodobnego, którego swym oświeceniem, wychowaniem i pracowitością przekształcić należy w człowieka właściwego... to szkoda własnego i cudzego czasu.

36

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
WaltonSimons napisał/a:
Roxann napisał/a:

Mieć ambicje, rozwijać się, samodoskonalić, to nie grzech, tak samo jak próbować zaszczepić pewne pasje w partnerze. To zwykle owocuje w przyszłości, a jeśli się okazuje, że nie po drodze wam z oczekiwaniami wobec siebie i życia, to lepiej się rozstać.

Jasne, ale :

a) przy równorzędnym traktowaniu partnera - nie jak pieska do tresury, tylko odrębnego bytu o własnym systemie wartości
b) bez nadawania sobie pierwiastka boskości i stawiania się mentalnie ponad partnerem

Jeśli kogoś "zarazisz" sportem, pasją - to świetnie, oboje będziecie mieli z tego radość.
Jeśli zaś podejdziesz do partnera jako do wyrobu człowiekopodobnego, którego swym oświeceniem, wychowaniem i pracowitością przekształcić należy w człowieka właściwego... to szkoda własnego i cudzego czasu.

Dokładnie o tym mówię. To że akurat dziewczyna pochodziła ze wsi o niczym nie świadczy, może rzeczywiście nie miała możliwości by poznać "inne życie', ludzi z ambicjami i pasjami, ale jednak to odrębna jednostka i miała czas i możliwości przekonać się, czy życie obok Autora jej pasuje. Nie pasowało. Bynajmniej nie uważam to za minus. Jest po prostu inna i ma inne oczekiwania. Pochodzenie nie ma w tej chwili nic do rzeczy.

37 Ostatnio edytowany przez Klio (2016-03-31 18:17:35)

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
WaltonSimons napisał/a:

Jeśli zaś podejdziesz do partnera jako do wyrobu człowiekopodobnego, którego swym oświeceniem, wychowaniem i pracowitością przekształcić należy w człowieka właściwego... to szkoda własnego i cudzego czasu.

Właściwe podsumowanie zarówno związku, jak i autora wątku.
Niestety nie sądzę, żeby tak łatwo mu w życiu poszło po zerwaniu, bo każda będzie tworem człowiekopodobnym, potrzebującym ukształtowania pod pilnym okiem Droukouka. Bunty pojawią się prędzej, czy później i oczywiście spotkają się z niezrozumieniem, bo przecież on robi wszystko perfekcyjnie i wymaga jedynie identycznej perfekcyjności (na swoją modłę oczywiście, więc nie każda perfekcyjność spotka się z pozytywnym przyjęciem).
Sam traktuje siebie jak twór człowiekopodobny, więc nie będzie w stanie traktować w inny sposób innych.

38

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
Klio napisał/a:
WaltonSimons napisał/a:

Jeśli zaś podejdziesz do partnera jako do wyrobu człowiekopodobnego, którego swym oświeceniem, wychowaniem i pracowitością przekształcić należy w człowieka właściwego... to szkoda własnego i cudzego czasu.

Właściwe podsumowanie zarówno związku, jak i autora wątku.
Niestety nie sądzę, żeby tak łatwo mu w życiu poszło po zerwaniu, bo każda będzie tworem człowiekopodobnym, potrzebującym ukształtowania pod pilnym okiem Droukouka. Bunty pojawią się prędzej, czy później i oczywiście spotkają się z niezrozumieniem, bo przecież on robi wszystko perfekcyjnie i wymaga jedynie identycznej perfekcyjności (na swoją modłę oczywiście, więc nie każda perfekcyjność spotka się z pozytywnym przyjęciem).
Sam traktuje siebie jak twór człowiekopodobny, więc nie będzie w stanie traktować w inny sposób innych.

A ja uważam, że to kwestia trafienia na odpowiednią osobę. Sama w swoim środowisku, wśród przyjaciół, mam osoby Autorowi podobne. Przez wielu są odbierane, jak tu na forum, jako buce, ale dla osób ze środowiska, to wręcz autorytety. Nie mówię, żeby koniecznie związał się z kobietą z medycyny, ale raczej z tą ze stopniem doktora. Wtedy łatwiej będzie przełknąć, że ktoś siedzi nad książkami, nie dlatego bo musi, ale chce. No a umówmy się, dla wielu kobiet, tak i mężczyzn "książki" kojarzą się  z nieprzyjemną koniecznością szkolną. Lepiej, łatwiej, pójść na imprezę, zakupy czy obejrzeć serial. Żeby z prawdziwego zdarzenia lekarz mógł z taką kobietą wytrzymać, musiałaby ona mieć jakieś inne pasje, być inteligentna i wyrozumiała. Oczywiście Autor jeszcze studiuje, ale chyba czuje w tym powołanie i dobrze. Na przekór niektórym osobom, co się tu wypowiedziały.. szybciej bym w przyszłości poszła z wizytą do autora.. niż do jakiegoś studenciny, co lata studiów przehulał na imprezach, a rodzice zapłacili czesne.

39 Ostatnio edytowany przez Klio (2016-03-31 19:14:55)

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
Roxann napisał/a:

A ja uważam, że to kwestia trafienia na odpowiednią osobę.

Oczywiście, ale nie w każdym przypadku. Tu musiałaby być to osoba bardzo plastyczna, najlepiej bez własnej, ukształtowanej tożsamości. W dodatku stan ten musiałby się utrzymać, więc starając się wychowywać i kształtować swoją partnerkę Droukouk w końcu dochowa się jednak u niej tożsamości i własnego zdania, strzelając tym samym do własnej bramki, a wtedy hasta la vista!
Oczywiście lepszą opcją byłaby wykształcona i z silnym charakterem, mająca pasję kobieta. Niestety dla Droukouka nie ma takiej która spełniałaby te kryteria i była  gotowa na jego tresurę. Nie oszukujmy się, że gdy spotka kobietę odpowiadającą jego statusowi/wykształceniu itp. jego zapędy wychowawcze i kształtujące znikną. Znajdą się inne punkty zapalne, inne powody do pogardzania partnerką.
Żeby to zmienić najpierw musi popracować nad sobą.

Na koniec bufon i buc to po prostu bufon i buc, a nie autorytet. Nie da się pomylić tych dwóch kategorii.

40

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
Roxann napisał/a:

Przez wielu są odbierane, jak tu na forum, jako buce, ale dla osób ze środowiska, to wręcz autorytety

Bo można być autorytetem i bucem jednocześnie.

Jak Dr House smile

41

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
WaltonSimons napisał/a:
Roxann napisał/a:

Przez wielu są odbierane, jak tu na forum, jako buce, ale dla osób ze środowiska, to wręcz autorytety

Bo można być autorytetem i bucem jednocześnie.

Jak Dr House smile

hahahha...dobre big_smile

42

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
Klio napisał/a:

Na koniec bufon i buc to po prostu bufon i buc, a nie autorytet. Nie da się pomylić tych dwóch kategorii.

No nie wiem. Ja mam wśród znajomych tak lekarzy, jak i osoby w korpo, którzy przez wielu są uważani za buce, ale oni są po prostu sobą i wykazują dużo bardziej wszechstronną wiedze i zainteresowania. Jak ktoś zacznie o czymś poważniejszym rozmawiać, mając nadzieję na fajną dyskusję to słyszy albo "nie pierd..l jak Balcerowicz" albo inne takie.. i od razu jest degradowany jako nienormalny buc. Ale dla innej osoby będzie bardzo ciekawym rozmówcą, poszerzającym wiedzę i światopogląd.
Tak samo z ludźmi na czy po medycynie.. to są specyficzni ludzie. Inaczej ambitni niż ci z korpo. No szczerze nie wyobrażam sobie związku takiej osoby z kimś bez ambicji, pasji. Bycie lekarzem to nauka przez całe życie tak naprawdę. Dlatego cechy autora uznałam jako plus - ambicja, samorozwój. Bo to nie tak, że wystarczy zaliczyć, skończyć jakoś szkołę, by być dobrym specjalistą.

43

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
Roxann napisał/a:

No szczerze nie wyobrażam sobie związku takiej osoby z kimś bez ambicji, pasji. Bycie lekarzem to nauka przez całe życie tak naprawdę. Dlatego cechy autora uznałam jako plus - ambicja, samorozwój. Bo to nie tak, że wystarczy zaliczyć, skończyć jakoś szkołę, by być dobrym specjalistą.

Pewnie, że taki związek nie wypali, czego przykład znaleźć można w pierwszym poście.  Ale ja również nie wyobrażam sobie kobiety prawdziwie silnej, ambitnej, wykształconej, stawiającej na samorozwój, a która wytrzymałaby „samorozwój” pod kierunkiem Droukouka, a przede wszystkim jego człowiekopodobną osobowość.

44

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
Klio napisał/a:
Roxann napisał/a:

No szczerze nie wyobrażam sobie związku takiej osoby z kimś bez ambicji, pasji. Bycie lekarzem to nauka przez całe życie tak naprawdę. Dlatego cechy autora uznałam jako plus - ambicja, samorozwój. Bo to nie tak, że wystarczy zaliczyć, skończyć jakoś szkołę, by być dobrym specjalistą.

Pewnie, że taki związek nie wypali, czego przykład znaleźć można w pierwszym poście.  Ale ja również nie wyobrażam sobie kobiety prawdziwie silnej, ambitnej, wykształconej, stawiającej na samorozwój, a która wytrzymałaby „samorozwój” pod kierunkiem Droukouka, a przede wszystkim jego człowiekopodobną osobowość.

Ale z tego co autor pisał, dziewczyna ani się garnęła do pracy, ani nauki ani samorozwoju. Już teraz nie bardzo miał z czym z nią rozmawiać, a potem?

45

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
Roxann napisał/a:

Ale z tego co autor pisał, dziewczyna ani się garnęła do pracy, ani nauki ani samorozwoju. Już teraz nie bardzo miał z czym z nią rozmawiać, a potem?

Dokładnie tak, bo to była jedna z tych plastycznych kobiet. Piszę jedna z, bo będzie więcej takich. Do czasu oczywiście. Ta również dochowała się w końcu własnego zdania i pojawił się problem w związku, bo zamiast jednego, nagle są dwa zdania. Przy czym ona wyraża je nie wprost, opryskliwością, cichym buntem, niesubordynacją. Traktował ją jak dziecko (i pewnie mentalnie nim była), to i buntuje się w dziecinny sposób.
Jeżeli Droukouk wejdzie w związek z silną i ambitną kobietą, to za pierwszą próbę tresury wyleci za drzwi. Chyba, że podejdzie ją podstępem i początkowo ukryje swoje wychowawcze zapędy. W takim wypadku wyleci po jakimś czasie.

46 Ostatnio edytowany przez WaltonSimons (2016-03-31 20:39:10)

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
Roxann napisał/a:
Klio napisał/a:

Na koniec bufon i buc to po prostu bufon i buc, a nie autorytet. Nie da się pomylić tych dwóch kategorii.

No nie wiem. Ja mam wśród znajomych tak lekarzy, jak i osoby w korpo, którzy przez wielu są uważani za buce, ale oni są po prostu sobą i wykazują dużo bardziej wszechstronną wiedze i zainteresowania. Jak ktoś zacznie o czymś poważniejszym rozmawiać, mając nadzieję na fajną dyskusję to słyszy albo "nie pierd..l jak Balcerowicz" albo inne takie.. i od razu jest degradowany jako nienormalny buc. Ale dla innej osoby będzie bardzo ciekawym rozmówcą, poszerzającym wiedzę i światopogląd.

Ale ludzie nie dzielą się na oczytanych+inteligentnych+bucy i na głupich+prostych+nie-bucy.

Występuje dowolność kombinacji. Oczytany i inteligentny może być bucem, jak również miłym i skromnym człowiekiem bez przerostu ego.

Może masz pecha, że Twoi bucowaci znajomi są jedynymi o wyraźnych poglądach i zainteresowaniach? smile

Roxann napisał/a:

Ale z tego co autor pisał, dziewczyna ani się garnęła do pracy, ani nauki ani samorozwoju. Już teraz nie bardzo miał z czym z nią rozmawiać, a potem?

Powinien poszukać innej i chyba nikt tutaj nie doradził mu niczego innego.

Kwestia była innego typu: facet nie był w stanie nawet dopuścić do świadomości, że jego światopogląd nie jest "tym jedynym wartościowym".

W naszej kulturze każdy próbuje każdemu pokazać, ile pracuje, jak dużo, jak ciężko - i często jest to uznawane za miarę wartości człowieka. Chyba troszkę mamy pozostałości po czasach pańszczyźnianych. W moim mniemaniu miarą człowieczeństwa nie jest ilość nadgodzin na dyżurach bądź nad tabelkami w excelu. To zresztą prowadzi wyłącznie do wypaczeń, a nie do samorozwoju. Nie ma mowy o rozwoju, gdy 12-14h każdego dnia zajmuje nam jedna, przesadnie wyspecjalizowana czynność. Korpo-ludzie często w tym rozwoju się właśnie COFAJĄ.

47

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

droukouk chyba już zniknął - uznał, że na forum nie rozwiąże swojego "problemu" bo obsiadło go stado zakompleksionych sępów smile

Spotkałam się z podobnym facetem i bycie z nim to było pasmo nieustającej przemocy jego względem mnie. Przemocy polegającej na stawianiu mi wymagań i ustalaniu poprzeczki do pokonania; czułam się jak zawodnik szlifujący formę z trenerem. Chyba są naturalne etapy życia i wielu "młodych" wchodzi w ambitny czas samokształcenia, samorealizacji, czytają różne pierdy o samorozwoju itp. On też taki był, a ja ... ja chciałam mieć normalne dobre życie i nie potrzebowałam do tego ani zawrotnej kasy, ani super-rozrywek itp. Żal mi było powiedzieć mu, że w tej pogoni za niczym jest raczej żałosny, że rekompensuje sobie swoje "niskie pochodzenie społeczne", co czasem było słychać kiedy mówił właśnie o ludziach ze wsi, robotnikach itp. On musiał mieć wszystko niezwykłe i inne, doskonałe i na tip top, bo miał kompleksy, ale oczywiście on nigdy by się do tego nie przyznał. Mam nadzieję, że nie męczy kolejnej kobiety tak jak mnie umęczył sobą smile

48

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

Podziwiam ambicję autora, chęć samorozwoju. Tak samo będę podziwiać sportowców z zapałem, fryzjerki z pasji, Panią za ladą, która mimo że stoi 10h za godzin dalej miło się do mnie uśmiecha, budowlańców i wiele innych. Ale nie uważam, że autor jest w czymś lepszym bo jest ( przyszłym!) lekarzem i nie wiem czemu miałabym mu się z tego powodu kłaniać. Bo ciężko potrafi pracować? A co on jeden? I czego mam mu ( czy inni na tym forum) zazdrościć? Nigdy nie marzyłam by zostać lekarzem, więc mnie to szczególnie nie rusza:) zrobił głupią że swojej dziewczyny, z nas na forum, z tego chłopaka co wyrywa jego dziewczynę tylko dlatego że ktoś ma inne podejście do życia jak on, bo uważa swoje podejście za najsłuszniejsze i najprawdziwsze. Każdy kto nie rozpływa się nad nim jak nad ptasim mleczkiem jest głupi, głupio mówi i mu zazdrości.
Wszędzie czy to lekarz czy to Market czy salon fryzjerski wymagam profesjonalnej obsługi i żaden zawód nie jest lepszy ani żaden gorszy, a autor się uważa za Boga.
Co do jego dziewczyny i w ogóle " obiektywnego " opisu jej... Wątpię by to było obiektywne, a nawet jeśli to każdy ma swój sposób na życie i szczególnie wątpie w to, że można kogoś zmotywować do czegokolwiek, mówiąc że " ktoś jest zerem " smile za to bardzo mnie ciekawi to co dziewczyna mówiła do chłopaka, że nic nie potrafi, i że jest syfiarzem. Bo wiecie wymądrzającego się faceta z dwiema lewymi rękoma, który za swoim tyłkiem nawet sprzątać nie potrafi też bym nie chciała. No ale to w końcu on jest kimś a ona zerem, więc bez gadania powinna księcia obsłużyć:)

Autor bez żadnych informacji na nasz temat ( a może jest wśród nas jakiś lekarz albo prawnik a student medycyny przypadkiem mu zarzucił, że ten mu zazdrości wink ) gardzi nami, uważa się za lepszego. Mu to sprawia przyjemność, on się nad tym rozpływa. Dlatego wątpię by pasowała do Niego równie ambitna kobieta, taka z wyższej półki. Czymże miałby ją wtedy torreryzowac? Czym miałby karmić swoje malutkie ego?

Dla mnie autor ma paskudny charakter i osobiście nie chciałabym takiego faceta ani nawet kumpla smile i myślę że to z Tobą Ci Twoi " znajomi" nie chcą pogłębiać znajomości a nie odwrotnie.

49

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
bohseonkelz32.1917 napisał/a:

Co do jego dziewczyny i w ogóle " obiektywnego " opisu jej... Wątpię by to było obiektywne, a nawet jeśli to każdy ma swój sposób na życie i szczególnie wątpie w to, że można kogoś zmotywować do czegokolwiek, mówiąc że " ktoś jest zerem " smile za to bardzo mnie ciekawi to co dziewczyna mówiła do chłopaka, że nic nie potrafi, i że jest syfiarzem. Bo wiecie wymądrzającego się faceta z dwiema lewymi rękoma, który za swoim tyłkiem nawet sprzątać nie potrafi też bym nie chciała. No ale to w końcu on jest kimś a ona zerem, więc bez gadania powinna księcia obsłużyć:)

Też zwróciłam uwagę na te elementy opisu. Chcąc „obiektywnie zdiagnozować” tę kobietę przekazał więcej informacji o sobie i związku niźli by chciał. Prace domowe i dbanie o siebie w środowisku domowym raczej nie należą do jego żelaznego zestawu samorozwojowego wink Kobieta ze wsi się tym zajmuje wink Ta leżąca i pachnąca według „obiektywnego opisu” wink Z jednej strony ma pretensje, bo kobieta nie docenia go i jego pracy, a drugiej strony sam nie zauważa jej pracy i pogardza nią. Czego by zresztą nie robiła, to i tak nie będzie mogła się mierzyć z tym co robi on i do czego dąży. Zawsze będzie dla niego zerem. Podobnie zresztą jak inne osoby, nie tylko kobiety.
Co do tematu wątku, czyli „zdiagnozowania zdrady”, to autor ma, bądź wkrótce będzie miał rację, ale tylko dlatego, że wcześniej nie „zdiagnozował” swoich problemów osobowościowych, a u niej obecność własnej osobowości.

50

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

Nie chce mi się czytać tej dyskusji więc odniosę się do twojego pierwszego postu.
Po prostu nie dobraliście się z tą dziewczyną. Nie bardzo rozumiem dlaczego chcesz z nią być I jak widzisz waszą przyszłość.
Dziewczyna jest zupełnie inna i ma inne wartości. Jak dla mnie to jest osoba która swój sukces upatruje w oszukaniu i wyzyskaniu kogokolwiek. Ciebie czy jakiegoś innego faceta państwa itd. Myślę że u niej na wsi będą dumni jak znajdzie jakiegoś jelenia której on będzie utrzymywał a ona nie będzie musiała pracować. Ty jesteś ambitny i pracowity i masz zawodowe plany na przyszłość. Gdzie tu miejsce dla takiej kobiety. W dodatku ona znajduje sobie bogatego kochasia pod twoim nosem.
Jak dla mnie laska fejl. Oddaj ją  temu drugiemu. Niech ją bierze na swoje utrzymanie a ty Szukaj normalnej fajnej dziewczyny.

51 Ostatnio edytowany przez dzieciarnia (2016-04-01 19:46:03)

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
pannapanna napisał/a:

Nie chce mi się czytać tej dyskusji więc odniosę się do twojego pierwszego postu.
Po prostu nie dobraliście się z tą dziewczyną. Nie bardzo rozumiem dlaczego chcesz z nią być I jak widzisz waszą przyszłość.
Dziewczyna jest zupełnie inna i ma inne wartości. Jak dla mnie to jest osoba która swój sukces upatruje w oszukaniu i wyzyskaniu kogokolwiek. Ciebie czy jakiegoś innego faceta państwa itd. Myślę że u niej na wsi będą dumni jak znajdzie jakiegoś jelenia której on będzie utrzymywał a ona nie będzie musiała pracować. Ty jesteś ambitny i pracowity i masz zawodowe plany na przyszłość. Gdzie tu miejsce dla takiej kobiety. W dodatku ona znajduje sobie bogatego kochasia pod twoim nosem.
Jak dla mnie laska fejl. Oddaj ją  temu drugiemu. Niech ją bierze na swoje utrzymanie a ty Szukaj normalnej fajnej dziewczyny.

Pomijając cała dyskusję popełniasz dość istotny błąd Pannapanna, ignorując dalsze informacje, ciekawe "zachowania" i wypowiedzi autora, rzucajace wiecej światła na całość i na niego samego... Nieciekawego światła, w którym niekoniecznie ta dziewczyna jest taką jak ją teraz "widzisz", a autor ...niekoniecznie okazuje się być taka chodzącą "doskonałością". W sumie to czasami zadziwia mnie to, iż na podstawie krótkiego opisu można mieć diametralnie odmienną ocenę. Tak jest tutaj - Twoja ocena jest zupełnie rózna niż moja, niz innych osób. Mnie wystarczyło przeczytać pierwszy post autora by  poczuć ...coś na kształt obrzydzenia i irytacji. Na jego "wizję" siebie samego i tej "wsiowej" dziewczyny. Aż dziwne, że nie poraził Cię ten ..."obiektywizm" opisu dziewczyny, jej rodziny i ten bezstronny, całkowicie "lakoniczny" opis własnych superlatyw dokonany na wstępie przez autora. Mnie to rzuciło i musiałem się ...wyrazić (mocno musiałem się powstrzymywać) big_smile I chyba wiele osób też to samo poczuło na widok zarozumialstwa i braku szacunku do innych. A tym aż tryska autor. Ja osobiście - kończąc swój wywód - w przeciwieństwie do Ciebie Pannapanna życzę, aby autor jednak nie znalazł żadnej "normalnej i fajnej dziewczyny", bo dla takiego perfekcyjnego toksyka i tyrana (widzę wszelkie symptomy, że takim jest i będzie) najnormalniej takiej szkoda... Póki co niech ten autor popracuje nad swoją psychiką i podejściem do innych ludzi. A wchodząc w jakikolwiek związek znów każda dla niego będzie "prostą i leniwą", z zerową wartością...
Pozdrawiam...
P.S.
Nalegałbym jednak na poczytanie tej dyskusji (jest tego na szczęście niewiele). Ocena sytuacji na bazie niepełnych informacji z pominieciem zasadniczych danych jest dość ryzykowna i czasem ...szkodliwa. Tu - szkodliwa dla potencjalnych partnerek autora, bo gotów on traktować Twój werdykt serio i jako jedyny "właściwy" (wszak wszystkie pozostałe wypowiedzi były dla niego niekorzystne i ...głupie, pełne zawiści) big_smile

52

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

Granica pomiędzy poczuciem własnej wartości a narcyzmem jest cienka.  Więc uważaj bo jesteś na granicy.  Ale i tak mi zaimponowałeś. Uważam, że jesteś poukładany, odpowiedzialny gość. A problem Twój jest taki, że dziewczyna jest nieodpowiednia dla Ciebie. Nie uczy się, nic nie robi - jej intelekt nie dorównuje Twojemu - nie macie szans na dłuższy związek - i przyjmij to do wiadomości. Ona przy Tobie się nudzi. Poleci za facetem jak ćma do światła, wcześniej czy później. Daj sobie spokój i znajdź dziewczynę z którą będziesz "nadawał na tych samych falach".

53

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

Roxann, autor nie wyraził się dosyć jasno co do tego czy jego dziewczyna pracuje czy nie. Ja to zrozumiałam tak, że jej praca jest mało ambitna:) gdyby tej pracy nie miała to jak mogłaby poprawiać sobie humor zakupami i " pindrzeniem się " . chyba nie myślisz, że typowo wiejska,leniwa rodzina, która nic dobrego jej nie wpoiła daje dziewczynie regularnie kasę na przysłowiowe waciki.
Teraz takie porównanie, mój chłopak też ma " mało ambitną"  pracę , ciągle umazany w smarach , jakby tego było mało pierwsze co po pracy robi to idzie do garażu, czasem nawet nie wejdzie i nie powie dzień dobry tylko siedzi tam póki go na obiad/ kolację nie zawołam. Ja jak nie szkoła to zawsze w domu, koło domu coś znajdę, ale czasem też mi się nie chce i jak mam wolny czas to wolę sobie poleżeć, a mój facet a to sport a to nad wodę skuterem wodnym poswirowac. I mimo, że jest aktywniejszy nigdy mi nie powiedział, że jestem leniem ani nie uznał że ja pracę wykonuję lżejszą i gorszą dlatego on jest panem i ja mam koło niego robić. Teraz miałam ferie, więc i się wyspalam i w ten dzień nic prócz prania nie zrobiłam, gotować mi się nie chciało. A ten o 20 w domu był i jak mu powiedziałam że kanapki mu " bez miłości " dzisiaj zrobię to mi odparł że jak mi się nie chce to on też sam może sobie zrobić.
A że dziewczyna nie ma o czym z nim gadac? A co ma udawać, że medycyna ją interesuje? On nie ma innego życia poza studiami i rozwijaniem siebie i jej , więc jak myślisz o czym on chce dyskutować? Ja się nie dziwię że ona nie ma ochoty i szuka " normalności ". I na moje oko ten jej opis jest mało obiektywny. Właściwie wcale, u siebie wypisal co najlepsze, a z niej zrobił złą kobietę.
Mogę podziwiać autora za profesjonalnambicjędyś tam) za ambicję, chęci. Lekarz to wspaniały zawód, gdyby moje dziecko na tyle chciało kiedyś i miało do tego głowę dumą by mnie rozpierała, ale gdyby tylko dlatego traktował ludzi z góry to bym pomyślała, że coś poszło nisukcesy
Może bym się dłużej zastanowiła czy to z tą dziewczyną coś nie tak i nie potrafi sobie poradzić z ambicją autora gdyby nie to, że autor wypiął się tyłkiem, na  głupich ludzi z internetu, na głupie posty, bo tu przecież każdy Polaczek bez celów w życiu i pewnie nic nikt nie osiągnął i wszyscy mu zazdroszczą sukcesu smile autor nie wzbudza we mnie nawet irytacji ani obrzydzenia tylko taki niesmak. Jak można być takim narcystycznym, mało empatycznym czlowieczkiem z malutkim ego. Przecież on prócz mamy i dziadków nikogo nie ma, nie ma nikogo z kim mógłby pogadać o glupotach, cieszyć się życiem, podzielić sukcesami tylko wszystko sam sam sam. Wyobrażam sobie autora jako strasznego ignoranta, zapatrzonego w siebie i w swoje sukcesy z głupim ironicznym uśmieszkiem, pokazującego na każdym kroku każdemu swoją " wyższowypić.
Sama obracam się w medycznym środowisku, znam kilku lekarzy, którzy mają swoje życie i nie uważają się za bogów, są sympatyczni, można normalnie pogadać, wypić i nawet na imprezę pójść. I to że nie są sztywniakami i mają grono znajomych nie znaczy że są byle jakimi lekarzami, nie są odpowiedzialni i profesjonalni. Dlatego dziwi mnie strasznie przekonanie autora o swojej zsjebistosci big_smile

54

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

Bohseonkelz, wiele jest takich par, jak Twoja. Ludzie w różnych miejscach pracują, mają różne charaktery i upodobania. Ważne, by siebie akceptować i czuć się w związku komfortowo. Uważam jednak, że czas studiów, a nawet pierwsze lata po są najlepszą weryfikacją „dopasowania”.  Dlatego bardzo często pary, które się pobierają (za) wcześnie potem się rozchodzą, bo pomimo wspaniałych czasów szkolnych, gdzie wszyscy mają podobny system zajęć, pojawiają się pierwsze miłości itd. nagle się okazuje, że kompletnie im jest nie po drodze, bo mają właśnie inne ambicje i oczekiwania od życia. Fajnie, jeśli się nawzajem nie tylko na co dzień ale i zawodowo wspierają, są najlepszymi przyjaciółmi itd. Gorzej jeśli przestają akceptować wybory partnera czy go w jakikolwiek sposób zaczną ograniczać.
Dlatego napisałam, że autor powinien poszukać dziewczyny ze swego (naukowego) środowiska.  Nie musi być to koniecznie medycyna, ale osoba ambitna, chcąca się doskonalić, ciekawa świata, z pasją (chociażby w swojej branży).  A napisałam tak, patrząc na związki lekarzy, których znam.  Oczywiście nie musi być to normą, ale w 90% przypadków oboje są „dr”, choć z różnych dziedzin, a jak nie dr to mają kierownicze, odpowiedzialne stanowiska.
Najgorzej, jeśli w związku tylko jedna osoba się rozwija. To najszybsza droga do nieporozumień i rozstania. Znam 2 takie pary, gdzie ambicje 2 osób znacząco się różniły a jednak byli ze sobą od szkoły średniej i wydawali się bardzo fajnie dopasowani. Schody zaczęły się właśnie po studiach. W obu przypadkach, to dziewczyny były bardziej ambitne i zależało im na rozwoju, natomiast faceci woleli pracę mniej „ambitną” - fizyczną. I jak się ich losy potoczyły? Jedna para się rozstała zaraz po studiach, bo facet wprost powiedział, że nie chce jej ograniczać, druga wzięła ślub i ma dzieci. Obie dziewczyny mają obecnie kierownicze stanowiska i zarabiają fajne pieniądze. Ta pierwsza jest sama, a ta druga niestety ewidentnie wstydzi się męża. Może nie tyle jako osoby, co jego braku wykształcenia i dobrej pracy. Podczas gdy to naprawdę bardzo zaradny facet i dobry ojciec. Aż czasem żal patrzeć, jak go degraduje, bo nie ma pojęcia o tym i o tamtym, bo dużo mniej zarabia..  nie chce go brać na spotkania ze znajomymi z pracy, irytuje ją, że przyjeżdża po nią w roboczym ubraniu itd. Wiadomo, koleżanki mają facetów prezesów czy menadżerów, a ona? Budowlańca?  O czym niby mieliby razem rozmawiać? Oczywiście jago kumple zazdroszczą mu żony. Ale czy to małżeństwo jest szczęśliwe? NIE! Ot, są razem, bo mają dzieci jeszcze małe. Ona ewidentnie stara się nadać „rangi” swojemu małżeństwu a to wyciągając go do teatru czy na egzotyczne wakacje. On się tam męczy ale robi to dla niej. Jak długo??? Smutne to, jak się z boku na to patrzy…

55 Ostatnio edytowany przez WaltonSimons (2016-04-02 16:40:59)

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

Roxann - nie rozumiem, czemu wiążesz pracę zawodową z samorozwojem. Jedno i drugie nie ma wiele wspólnego, chyba, że masz szczęście, by pracować w branży hi-tech, a w Polsce takowej praktycznie nie ma. Jeśli nie odkrywasz nowych rzeczy, to na ogół z ustalonego (korporacyjnego) drzewka decyzyjnego jedziesz z automatu z poszczególnymi zadaniami. Praktycznie niezależnie od branży, występuje specjalizacja - tak, by było jak najskuteczniej dla zadania, które masz wykonać, a to wymusza, by każdy pracownik zajmował się bardzo wąską dziedziną. Wąskie dziedziny nie prowadzą do żadnego rozwoju, a wyłącznie uwsteczniają, gdyż często 10-12h na dobę zajmujesz się maleńkim wycinkiem jakiegoś zagadnienia, i często z klucza, bo nikt nie ma czasu czekać, aż sama do tego dojdziesz.

Albo jeszcze inaczej: myślisz, że jak pójdę teraz pracować na budowie, to mój słownik i wiedza o świecie skurczy się o 90%? smile

Znów dochodzimy do "kultu pracy"...

56 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2016-04-02 17:32:51)

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
Klio napisał/a:
Roxann napisał/a:

A ja uważam, że to kwestia trafienia na odpowiednią osobę.

Oczywiście, ale nie w każdym przypadku. Tu musiałaby być to osoba bardzo plastyczna, najlepiej bez własnej, ukształtowanej tożsamości. W dodatku stan ten musiałby się utrzymać, więc starając się wychowywać i kształtować swoją partnerkę Droukouk w końcu dochowa się jednak u niej tożsamości i własnego zdania, strzelając tym samym do własnej bramki, a wtedy hasta la vista!
Oczywiście lepszą opcją byłaby wykształcona i z silnym charakterem, mająca pasję kobieta. Niestety dla Droukouka nie ma takiej która spełniałaby te kryteria i była  gotowa na jego tresurę. Nie oszukujmy się, że gdy spotka kobietę odpowiadającą jego statusowi/wykształceniu itp. jego zapędy wychowawcze i kształtujące znikną. Znajdą się inne punkty zapalne, inne powody do pogardzania partnerką.
Żeby to zmienić najpierw musi popracować nad sobą.

Na koniec bufon i buc to po prostu bufon i buc, a nie autorytet. Nie da się pomylić tych dwóch kategorii.

Podobnie jak Klio odniosłam wrażenie, że Autor nie mógłby być z kobietą o podobnym stopniu rozwoju i statusie. Jemu, moim zdaniem,  jest potrzebny podziw i bezkrytyczność , a  równorzędna, mądra partnerka mu tego może  nie dać. Marzy mu się prosta kobieta z gminu,  którą będzie mógł uratować od biedy,  wychować, wykształcić,  nauczyć żyć z klasą.    I powinna ona przez całe życie być mu za to wdzięczna,  wielbić go, uważać jego zdanie za jedyne słuszne, pozwolić rządzić sobą i ich życiem.
Mogę się oczywiście mylić, ale ja tak właśnie oceniam autora.
W przykładzie podanym przez Ciebie mamy podobną charakterologicznie kobietę, która mówiąc szczerze także nie powala. Autorytetem jest osoba,  która osiągnąwszy w życiu sukces pozostała skromną i serdeczną,  traktując dobrych ludzi z szacunkiem bez względu na wyksztalcenie i stanowisko. Reszta to faktycznie buce.
A a'propos pytania w temacie: myślę,  że dziewczyna faktycznie jest zafascynowana tym mężczyzną.

57

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

Drogi Autorze,

Nie udało mi się doczytać wszystkich krytykujących Twoją osobę postów. Niemniej jednak ujmę swoja opinię zwięźle: daj sobie spokój z tą panną. Aha, nie przepadam za osobami, które wyłuszczają na wstępie swoje wykształcenie, niejako z góry podkreślając (być może nieświadomie) swoja "wyższość". Kończ te studia i bądź lekarzem a nie konowałem smile. Co do reszty. Właściwie zupełnie nie pojmuję co robisz z kimś, kto cofa (powstrzymuje) Cię w rozwoju. Skoro chcesz się uczyć (chwała Ci za to), uprawiasz sport (również szacun za to), to co robisz z wsiową dziołchą, która nic nie robi poza zakupami i przełączaniem programów w TV? Nie pojmuje. Serio. To, że Jej ciężko ruszyć zad  i cokolwiek zrobić, to Jej problem. Powinienes być dla Niej motywatorem, Ona dla ciebie inspiracją. A tu nic zupełnie sie nie klei. Znajdź sobie kobietę z ambicjami, dorównującą Ci kroku w życiu, a nie kogos, kto Cię cofa w rozwoju. Lalunia natomiast może znajdzie sobie wymarzonego księcia....własciwie nie wiem jakiego pokroju. Zanudzisz się chłopie i stracisz czas, Nic więcej. Czas na zmiany. Nic nie tracisz i wg. mnie nie masz czego żałować.
Pozdro.

58

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
WaltonSimons napisał/a:

Roxann - nie rozumiem, czemu wiążesz pracę zawodową z samorozwojem. Jedno i drugie nie ma wiele wspólnego, chyba, że masz szczęście, by pracować w branży hi-tech, a w Polsce takowej praktycznie nie ma...

No ja akurat mam taką pracę, że wciąż muszę się rozwijać i podnosić kwalifikacje, bo "świat" szybko się zmienia i muszę być na bieżąco. To się wiąże z ciągła nauką i wyrzeczeniami poniekąd. Na szczęście to lubię.
Może też dlatego inaczej na to patrzę... bo np z facetem w którym się kochałam w podstawówce, a którego spotkałam po latach, naprawdę nie mam o czym rozmawiać. Co 2 słowo łacina i jedyne o czym mówi to ile z kim i gdzie wypił. No ale to już skrajności.

59

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

Czytając tutaj Wasze rozważania powstałe na bazie przypadku autora wątku widzę jedną spójność, którą spróbuję wyartykuować...
Szacunek do drugiego człowieka.
Tego brak tutaj: brak szacunku dla inności, odmienności: poglądów, priorytetów, sposobu bycia etc, ect..
Brak szacunku leży chyba u podłoża wszelkich nieporozumień, czy to w związku czy w korelacjach z innymi ludźmi.
Autor okazał nawet nam, forumowiczom, ten brak... Jaki zatem ma szacunek do własnej partnerki? Aż boję się o tym myśleć...
Na obecnym etapie "rozwoju" (a przypominam, ze autor jest LEDWIE STUDENTEM), mając raczej mierne "sukcesy" - bardziej aspiracje - już pogardza ludźmi... Na obecnym etapie powinien chyba być sam i wolny czas spędzać u psychologa... Ewentualnie dostać mocno "po dupie" od życia - by nabrać właściwej perspektywy  i pokory. Póki co bardziej przypomina mi egzaltowanego bubka niż normalnego, wchodzącego w zycie człowieka... Dla kogoś takiego zadna partnerka nie jest odpowiednią: owszem, taka "głupsza i gorsza" byłaby dobra, by ja wychowywać i prostować i na zasadzie wdzięczności czuć z jej strony bezkrytyczny zachwyt... Ale tu szkoda każdej...
A równorzedna? Wątpię, by z takim chciała być. A jesli nawet - niech spróbuje mieć większe osiągnięcia, sukcesy - już autor będzie ją nienawidzieć, zazdrościć i wyszukiwać niedociągnięcia - wszak jego specyficznie pojmowana duma nie pozwoli na pogratulowanie i cieszenie się czyimś sukcesem... Gdyby takiej "równorzędnej" poszło coś nie tak - będzie mieć pozywkę by kopać i gardzić...
Sumując powyższe - tylko potężny kop od życia. I chyba tego wypada mu zyczyć...

60

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
dzieciarnia napisał/a:

Czytając tutaj Wasze rozważania powstałe na bazie przypadku autora wątku widzę jedną spójność, którą spróbuję wyartykuować...
Szacunek do drugiego człowieka.
Tego brak tutaj: brak szacunku dla inności, odmienności: poglądów, priorytetów, sposobu bycia etc, ect..
Brak szacunku leży chyba u podłoża wszelkich nieporozumień, czy to w związku czy w korelacjach z innymi ludźmi.
Autor okazał nawet nam, forumowiczom, ten brak... Jaki zatem ma szacunek do własnej partnerki? Aż boję się o tym myśleć...
Na obecnym etapie "rozwoju" (a przypominam, ze autor jest LEDWIE STUDENTEM), mając raczej mierne "sukcesy" - bardziej aspiracje - już pogardza ludźmi... Na obecnym etapie powinien chyba być sam i wolny czas spędzać u psychologa... Ewentualnie dostać mocno "po dupie" od życia - by nabrać właściwej perspektywy  i pokory. Póki co bardziej przypomina mi egzaltowanego bubka niż normalnego, wchodzącego w zycie człowieka... Dla kogoś takiego zadna partnerka nie jest odpowiednią: owszem, taka "głupsza i gorsza" byłaby dobra, by ja wychowywać i prostować i na zasadzie wdzięczności czuć z jej strony bezkrytyczny zachwyt... Ale tu szkoda każdej...
A równorzedna? Wątpię, by z takim chciała być. A jesli nawet - niech spróbuje mieć większe osiągnięcia, sukcesy - już autor będzie ją nienawidzieć, zazdrościć i wyszukiwać niedociągnięcia - wszak jego specyficznie pojmowana duma nie pozwoli na pogratulowanie i cieszenie się czyimś sukcesem... Gdyby takiej "równorzędnej" poszło coś nie tak - będzie mieć pozywkę by kopać i gardzić...
Sumując powyższe - tylko potężny kop od życia. I chyba tego wypada mu zyczyć...

W którym miejscu droga dzieciarnio występuje ów brak szacunku do drugiego człowieka? Skoro Autor się zwierza, prosi o radę, to najwyraźniej Mu jeszcze zależy. Cóż złego jest w ambicji? Z tego co przeczytałem stara się Panią zmobilizować do jakiegokolwiek wysiłku na jakiejkolwiek płaszczyźnie (praca, nauka, sport). Ja rozumiem, że łatwiej jest nie robić NIC, niż dokonywać zmian i się rozwijać oraz doskonalić. Ja Koledze życzę wszystkiegio najlepszego. Bo dzięki ludziom ambitnym ten świat doszedł do tego czym sie możemy cieszyć. Nie dzięki leniom żyjącym na koszt innych i nie robiących nic. Oni po prostu nie pasują do siebie i tyle. Co tu rozkminiać?

61

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
imponderabilia napisał/a:

Cóż złego jest w ambicji?

W poruszanej kwestii - wiele, bo doprowadziła do pogardy dla innych.

62

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
WaltonSimons napisał/a:
imponderabilia napisał/a:

Cóż złego jest w ambicji?

W poruszanej kwestii - wiele, bo doprowadziła do pogardy dla innych.

Pogardy? Widzisz więc więcej niż jest w stanie objąć moja zdolność percepcji. Gość szczerze napisał co mysli a większość wiesza na Nim psy. Osoba gardząca innymi nie wstawiłaby takiego posta na forum, tylko kopnęła Panią w tyłek. Przejawy pogardy z drugiej strony raczej wystąpiły, skoro......kogoś wyzywa się od zera, prawda? Odnosze wrażenie, że większośc nie boli "los" pani nieruchawej, tylko bije zazdrość o to, że facet chce do czegoś w życiu dojść. Mnie jakoś nie boli "wywyższanie" sie Kolegi. Ach zaraz usłyszę, że jestem taki sam. Hmmmm może nawet krok dalej, bo i studia mam za sobą, bo i staram się kształcic dalej, bo uważam, że ruch to fajna sprawa, ponieważ miałem do czyneinia z paniami co poza malowaniem paznokci nie robiły nic. Być może. Potrafię jednak czytać jeszcze ze zrozumieniem i jak dla mnie Autor stara sie Panią motywować do działania a napotyka na opór wynikający ze zwykłego lenistwa.
Aha jeszcze ta wieś pewnie powróci. Standard. Skoro Pani się stamtąd wywodzi, to słusznie Kolega zauważył z jakimi konsekwencjami sie to wiąże. A raczej z pewnymi nawykami i siłą rzeczy brakiem dostępu do motywatorów życiowych (mozliwości). Chwała Mu za to, że chce to z mienić. Ale jak widać wszyscy strzelają do Niego, bo chce.....dobrze. Zabawne smile.

63 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-04-02 18:00:20)

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
imponderabilia napisał/a:

Osoba gardząca innymi nie wstawiłaby takiego posta na forum, tylko kopnęła Panią w tyłek.

Osoba gardząca innymi może i nie, ale nie dowartościowana w oczach innych i kopnięta przez panią ze wsi bez ambicji.
Choć po postach autora widać, że gardzi innymi.. co oczywiście nie rozkminiają się nad jego wspaniała osobą smile I doceniają trafną .. a jakże diagnozę smile w końcu nauka nie poszła w las.. pierwsza diagnoza i już trafna wink

64 Ostatnio edytowany przez WaltonSimons (2016-04-02 18:03:18)

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
imponderabilia napisał/a:
WaltonSimons napisał/a:
imponderabilia napisał/a:

Cóż złego jest w ambicji?

W poruszanej kwestii - wiele, bo doprowadziła do pogardy dla innych.

Pogardy? Widzisz więc więcej niż jest w stanie objąć moja zdolność percepcji. Gość szczerze napisał co mysli a większość wiesza na Nim psy. Osoba gardząca innymi nie wstawiłaby takiego posta na forum, tylko kopnęła Panią w tyłek. Przejawy pogardy z drugiej strony raczej wystąpiły, skoro......kogoś wyzywa się od zera, prawda? Odnosze wrażenie, że większośc nie boli "los" pani nieruchawej, tylko bije zazdrość o to, że facet chce do czegoś w życiu dojść. Mnie jakoś nie boli "wywyższanie" sie Kolegi. Ach zaraz usłyszę, że jestem taki sam. Hmmmm może nawet krok dalej, bo i studia mam za sobą, bo i staram się kształcic dalej, bo uważam, że ruch to fajna sprawa, ponieważ miałem do czyneinia z paniami co poza malowaniem paznokci nie robiły nic. Być może. Potrafię jednak czytać jeszcze ze zrozumieniem i jak dla mnie Autor stara sie Panią motywować do działania a napotyka na opór wynikający ze zwykłego lenistwa.
Aha jeszcze ta wieś pewnie powróci. Standard. Skoro Pani się stamtąd wywodzi, to słusznie Kolega zauważył z jakimi konsekwencjami sie to wiąże. A raczej z pewnymi nawykami i siłą rzeczy brakiem dostępu do motywatorów życiowych (mozliwości). Chwała Mu za to, że chce to z mienić. Ale jak widać wszyscy strzelają do Niego, bo chce.....dobrze. Zabawne smile.

Kolejny mesjasz kultury pracy? smile

Drogi Panie, jeżeli obywatelka "ze wsi" chce sobie poleżeć na czterech literach i pooglądać netflixa zamiast zasuwać z panem lekarzem na ściance wspinaczkowej, to panu lekarzowi nic do tego.

Następnie: nie ma korelacji między inteligencją osoby a jej preferencjami wypoczynku.

A zatem, czego właściwie się tu czepiamy ? preferencji.

A preferencji się nie czepia - po prostu szuka się osoby o zbliżonych.

Nie robi się wywodów na forum o tym, jak "prosta dziewucha ze wsi" nie doceniła ambicji przyszłego lekarza z sukcesami i nie komentuje ironicznie, że "wszyscy mu zazdroszczą i zawsze jest samemu".
Bo właśnie takie wywody są dowodem na zaburzone ego twórcy tematu.

65

Odp: Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków
imponderabilia napisał/a:

W którym miejscu droga dzieciarnio występuje ów brak szacunku do drugiego człowieka? Skoro Autor się zwierza, prosi o radę, to najwyraźniej Mu jeszcze zależy. Cóż złego jest w ambicji? Z tego co przeczytałem stara się Panią zmobilizować do jakiegokolwiek wysiłku na jakiejkolwiek płaszczyźnie (praca, nauka, sport). Ja rozumiem, że łatwiej jest nie robić NIC, niż dokonywać zmian i się rozwijać oraz doskonalić. Ja Koledze życzę wszystkiegio najlepszego. Bo dzięki ludziom ambitnym ten świat doszedł do tego czym sie możemy cieszyć. Nie dzięki leniom żyjącym na koszt innych i nie robiących nic. Oni po prostu nie pasują do siebie i tyle. Co tu rozkminiać?

Co złego? Ona ma prawo by jej ambicja kończyła się na zostaniu sprzątaczką np i ma prawo żyć po swojemu. On w drugą stronę ma prawo być na tyle ambitnym by zostać lekarzem. O ile go podziwiać można, z jakiej racji można dziewczyną gardzić?
Zmieniać, mobilizować - jeśli sobie tego życzy. Ale autor sam napisał, że są o to nieustanne kłótnie a mu " zdarza się " nazwać dziewczynę zerem. Dlaczego on tak uważa bardzo ładnie przedstawił, a dlaczego ona uważa że on nic nie potrafi zrobić i jest syfiarzem? Z tyłka jej się to wzięło? Tak samo autor nie powiedział nic , że ona nie pracuje. Powiedział, że chce jej pomóc w szukaniu czegoś konkretnego. Może dlatego że on twierdzi że ona nic konkretnego nie robi?
Autor wyolbrzymia swoje zalety, a dziewczyny wady. Gdzie tu obiektywność?
Do tego wiele postów było nie pojego myśli to ten z ludzi głupków zrobił i ładnie w słowa obrał jak to ma gdzieś zdanie nasze i co o nas myśli. Okazał się brakiem szacunku. Dlaczego? Bo ktoś mu nie przyklasnął? Do ludzi z forum odnosi się z pogardą i wywyższa się, a nie wie o nas nic, więc myślisz że z dziewczyną co robi.

Posty [ 1 do 65 z 78 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdiagnozowałem zdradę? Proszę o chłodną ocenę moich wniosków

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026