Witam wszystkich
Przepraszam jeśli coś bedzie niezrozumiałe ale to mój pierwszy post
Chciałbym prosić o radę
Byłem z dziewczyną ponad 2 lata, byliśmy przez ten czas szczęsliwi, sama mi to mowiła nawet jak ją o to nie pytałem
Miała ona przyjaciela, nie pisali ze sobą prawie wgl, widywali się jedynie na zajęciach, czasem sie o niego kłóciliśmy bo byłem poprostu o to zły na nią jak wlasnie z nim pisała a obiecała mi ze nie bedzie tego robić
Tydzień temu pokłocilismy się wlasnie o niego, ale mowila ze to mnie kocha i nikogo innego, ze on jest tylko przyjacielem, kilka dni potem sie spotkalismy i wyjaśnilismy wszystko no i juz wszystko wrociło do normy i powiedziałem jej ze moze mu napisać ze sie pogodziliśmy, ona zawsze mu mówiła jak coś miedzy nami było nie tak, zwierzała się
Po tym jak od niej pojechałem, zobaczyłem ze z nim pisze bo mielismy swoje dane do Facebooka, no i sie troche zdenerwowałem bo nie napisała mu ze sie pogodzilismy tylko przeciwnie i zapytałem czy coś do niego czuje, ona powiedziała że tak a potem powiedziała żę go kocha
Wczesniej, jakos 3 tygodnie temu zapyytała kiedy weźmiemy ślub, że juz nie moze sie tego doczekać, ze marzy o tym i o naszym wspólnym domu, w niedziele mówiła mi żę nie wie czy mnie kocha a ja jej powiedziałem ze jeśli nie jest tego pewna bo sie pogubiła to nie musi mi tego mówić a ale itak potem powiedziała mi że mnie kocha i powiedziała że to wie napewno
Na drugi dzien po tym jak juz sie dowiedziałem że go kocha pojechałem do niej, ona powiedziała mi ze to trwa juz tak do 3 miesiecy , że w nim miała oparcie kiedy nie miała we mnie, ze to wszystko moja wina, że ja kontrolowałem a jakby nie to to by jej przeszło
Ten chłopak jej nie kocha, jest to tym bardziej takiego babiarza, który pisze z jakas dziewczyna dla zabicia czasu, chociaz jak pisał z nia to jak ona mu napisała czy coś czuje do niego to on sobie z tego zartował a ona była całkowcie powazna a na drugi dzien widzieli sie na zajeciach i on powiedział jej ze jej nie kocha
Jej rodzice sie o wszystkim dowiedzieli, zapytali ją czy pisze z kims innym to sie przyznała, nie wiem ile powiedziała ale ma niezły sajgon w domu bo są to ludzie porządni i dla nich taki wybryk córki to wstyd, i ona napisała mi potem żę to wszystko to moja wina, że przeze mnie juz nie ma w nikim wsparcia nawet w rodzinie i ze nie bedzie ani z nim ani ze mna po tym wszystkim.
Wiem ze jemu powiedziała to samo co mi czyli ze nie bedzie z nim, ale on itak chyba by z nia nie chciał tak na powaznie z tego co go troche znam
Teraz ona nie chce ze mną wgl rozmawiać, napisałem jej ze dam jej czas ale zeby nie było nienawiści miedzy nami tylko zeby sobie to na spokojnie wszystko poukładała
We mnie nie miała wsparcia tylko wtedy kiedy poszlo nam o niego, czasem moze tez byłem przemeczony i okazywałem mniej zainteresowania ale to sie zdarzało bardzo bardzo rzadko
Ale wie żę kocham ją strasznie mocno, wie żę nikt nie pokocha jej mocniej bo sama mi to powiedziała, że zawsze mogła na mnie liczyć jak czegoś potrzebowała, gdzies jechac, cos jej pomóc, zawsze
Nie wiem co o tym wszystkim myśleć, czy tylko sie nim chwilowo zauroczyła bo przeciez nie pisała by do mnie kilka dni wczesniej ze jest szczesliwa, pytała o nasz slub, ciagle mowiła ze kocha tak bardzo mocno
Czy poprostu jego kochała a mi to mówiła
Czy tylko sie nim zauroczyła i to jej minie
Co o tym wszystkim sądzicie i co powienienem zrobić
Przepraszam za chaotyczny post