Większość osób odradza informowanie narzeczonej, jakie to typowe, ale jak niedawno był tu wątek z pytaniem, czy chcieliby wiedzieć o tym, czy są zdradzani, większość mówiła, że woleli by wiedzieć. Więc sami mają wiedzieć, ale innych informować to juz jest 'pfe i niegodne (?)".
Autorko, nie kryguj się i nie tłumacz na forum, bo mam wrażenie, że chcesz się na siłę wytłumaczyć i oczyścić z zarzutów a nie o to chyba tutaj powinno chodzić. To Twoja sprawa, z kim idziesz do łóżka, biadolenie po fakcie nie sprawi, że czas się cofnie ani że cyferka na liczniku skoczy w dół, dlatego zamiast się dołować, samobiczować, analizować, olej to i potraktuj jako dobrą zabawę i tyle, nie rozkminiaj. Czujesz się bardzo źle z tym co zrobiłaś- to pomyśl sobie, że ludzie się uczą na swoich błędach i juz więcej tego nie zrobisz. Nie rozumiem tego całego zamieszania. Nie wiesz jak jest w związku tego byłego, mówł o grzeszkasz swojej laski a co miał Ci niby powiedziec? Że jest wspaniała, kocha ją, chce brać z nią ślub...ale też chce wykorzystać okazję i Cię prze..? No słabo, on Ci by wtedy powiedział niejedną bajeczkę, żeby tylko osiągnąć swój cel. Co do informowania laski- jak juz ktoś wcześniej wspomniał, pewnie by sie to skończyło zrobieniem z Ciebie wariatki a misio-pysio by się wszytskiego wyparł, dlatego jak ktoś juz chce informować o takich zajściach, to najlepiej od razu z dowodami, bo bez tego to nie ma co.