czekol.ada27 napisał/a:Całe życie zauroczona niewłaściwymi.
Błąd w zdaniu: Całe życie wybiera niewłaściwych.
Zauroczenie. Jak to pięknie brzmi. Stało się, samo przyszło, moce niewidzialne działały, żadnej kontroli. Widać tak musiało już być!
czekol.ada27 napisał/a:Nie licze na nic,ale boję się stracić tę znajomość,boję się zmienić pracę bo niebedziemy się widywać.
Brak logiki i konsekwencji. Skoro nie liczysz na nic, to zakończenie znajomości nie powinno stanowić problemu.
Skoro jednak tak naprawdę liczysz, toteż nie chcesz stracić kontaktu z nim. Na co liczysz? Wiadomo.
czekol.ada27 napisał/a:Na jednej z imprez pracowniczych powiedział że przeprasza ale ma zasady, tak jakby tłumaczył że nie może zdradzić ale chciałby,ale zachowania nie zmienił.
Jaka kindersztuba i kręgosłup moralny. Pozazdrościć wybranka. Miłościwie przeprosił, że nie może wskoczyć do łóżka z Tobą, bo ma zasady.
Skąd te przeprosiny? Ano stąd, że widzi, że u Ciebie owych zasad brak i jakby się nie wzbraniał przed postawieniem kropki nad i to już dawno byłby romans.
A tymczasem od 4 lat przyjemniej mu się pracuje.
czekol.ada27 napisał/a:Jego żonę spotkałam 2 razy na imprezach. Jest ona przeciętną,raczej mało kobiecą kobietą i to nie jest tylko moje zdanie ale także osób które ją widziały. Podobno jest u niej pod pantoflem.
Żaden pantofel nie jest tak ciężki, żeby wytrzymać czteroletnią próbę czasu. Musi jednak pojawić się w tej historii czarny charakter, inaczej byc nie może.
Bo on biedny przez tę nieciekawą i despotyczną żonę nie może rozpocząć romansu na całość (czyt. ma doskonałą wymówkę, aby bawić się dalej, jednocześnie umywając ręce od zdrady).
Bo ona biedna musi znaleźć jakieś wytłumaczenie dla ukochanego, czemu traktuje ją w ten sposób od 4 lat i nic sie nie zmienia. No przecież nie może
chodzić o to, że traktuje ją jak zabawkę. To pewnie wina żony...
czekol.ada27 napisał/a:Trudno powiedziec. 1. ja nie napraszam mu sie na nic
I Ty nie dopraszasz się niczego? To znaczy, że już nie musi Cię przepraszać, bo ma zasady? To znaczy, że nie dałaś mu podstaw do tych przeprosin?
czekol.ada27 napisał/a:2. Mysle ze nie.
Moja odpowiedź: na 100% tak.
czekol.ada27 napisał/a:3. Chyba najbardziej prawdopodobna, chociaż ja na żaden krok nie pozwole wiedzac ze kogoś ma.
Jak to na nic nie pozwolisz? Pozwoliłaś już prawie na wszystko i czekasz tylko na zielone światło.
czekol.ada27 napisał/a:Jesli po takiej znikomej wiedzy skazujesz człowieka na potepienie to gratuluję.
Skazuje, bo przyszłaś na to forum szukać rozgrzeszenia. Świadczy o tym Twoja reakcja na każdy post, w którym negatywnie ocenione zostało Twoje postępowanie.
czekol.ada27 napisał/a:Proszę o opinie te wspierające jak i sprowadzające na ziemię.
Garniesz się do tych, którzy popierają to co robisz. Atakujesz tych, którzy sprowadzają Cię na ziemię.
Nie potrafisz szczerze i uczciwie spojrzeć na swoje zachowanie w tym wątku i jest to symptomatyczne.
W taki sam sposób robisz w życiu. Mówić każdy może, ale najgłośniej świadczy to, co się robi. Nie ma w Tobie woli zakończenia tego układu, więc kontynuuj. Wystarczą Ci ochłapy, więc je bierz.
Szczerze powiedz sobie: tak wystarczają mi flirty i obmacywanki w pracy.
Jeśli odpowiedź byłaby negatywna to udzieliłabyś jej lata temu i zakończyła znajomość.