Witam. Postanowiłam poszukać porady na forum, ponieważ nie wiem jak wybrnąć z sytuacji, w której się znalazłam...
Mieszkam za granicą. Pół roku temu poznałam na portalu randkowym mężczyznę. Od razu przyznał się, że ma dziecko i jest z żoną w separacji od ponad roku. Żona z dzieckiem mieszkają w Polsce. Nasz znajomość rozwijała się bardzo szybko. Ja wprawdzie na początku trzymałam dystans, bo wcześniej byłam ponad dwa lata sama. On zabiegał o mnie, obiecywał, że wszystko się ułoży, mówił, że nigdy nie spotkał takiej kobiety jak ja... Po jakims czasie zaangażowałam się. Spotykaliśmy się prawie codziennie, poznałam jego przyjaciół, on moich. Mówił, że naprawdę mu na mnie zależy...Zakochałam się w nim jak wariatka.Wszystko było cudownie. Aż nagle, pewnego dnia stwierdził, że jednak nie chce się wiązać. Powiedział, że dziecko jest dla niego najważniejsze i zrobi wszystko, żeby być dla niego dobrym ojcem. Jakiś czas temu przyznał, że leci do Polski bo mają z żoną spotkanie z terapeutą i będą próbowali wszystko naprawić... Że nie kocha jej, ale kocha dziecko i to wszystko dla jego dobra. Załamałam się... Zaufałam mu i kiedy wydawało się, że w końcu znalazłam odpowiedniego faceta on chce naprawiać małżeństwo... Najgorsze w tym wszystkim jest to, że on nie chce zrywać ze mną kontaktu. Cały czas dzwoni i pisze. Mówi, że chce mnie obok jako swoją przyjaciółkę, bo bardzo mnie lubi i szanuje. Że jestem dobra i dobrze mu się ze mną rozmawia i spędza czas. Od momentu jego powrotu z Polski minęły 3 tygodnie. I od tego czasu się nie widzieliśmy. W sobotę zaprasza mnie na piwo. Cały czas pisze, że za mną tęskni... Za tydzień zaprosił mnie na swoje urodziny. A ja nie wiem co robić... Nie wyobrażam sobie nas jako przyjaciół. Zawsze była między nami nieprawdopodobna chemia. Wręcz nie mogliśmy oderwać od siebie rąk. On nigdy nie będzie dla mnie tylko kolegą. Chciałabym urwać tą znajomość, ale nie potrafię. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby go zabraknąć w moim życiu pomimo tego, jak mnie potraktował. Ciągle się łudzę, że jednak zmieni zdanie chociaż wiem, że to mało prawdopodobne. To wszystko sprawia, że żyję w zawieszeniu. Jestem atrakcyjną kobietą, mam powodzenie u mężczyzn. Jednak każdego odtrącam, bo żyję znajomością z nim... On sam mówi, że chciałby żebym była szczęśliwa z kimś innym. Jednak za każdym razem, kiedy piszę, że jadę np do kolegi zaraz pyta: a kto to? Kim on jest? Kilka dni temu dzwonił do mnie na imprezie i pytał czy może wpaść na piwo... Jak się nie odzywam zasypuje mnie wiadomościami typu: wszystko oki słońce? Martwię się... Nie wiem co mam robić... On już poniekąd podjął decyzję. Dlaczego więc ciągle zachowuje się tak, jakby nic się nie stało?
Podobne tematy
Witam. Postanowiłam poszukać porady na forum, ponieważ nie wiem jak wybrnąć z sytuacji, w której się znalazłam...
Mieszkam za granicą. Pół roku temu poznałam na portalu randkowym mężczyznę. Od razu przyznał się, że ma dziecko i jest z żoną w separacji od ponad roku. Żona z dzieckiem mieszkają w Polsce. Nasz znajomość rozwijała się bardzo szybko. Ja wprawdzie na początku trzymałam dystans, bo wcześniej byłam ponad dwa lata sama. On zabiegał o mnie, obiecywał, że wszystko się ułoży, mówił, że nigdy nie spotkał takiej kobiety jak ja... Po jakims czasie zaangażowałam się. Spotykaliśmy się prawie codziennie, poznałam jego przyjaciół, on moich. Mówił, że naprawdę mu na mnie zależy...Zakochałam się w nim jak wariatka.Wszystko było cudownie. Aż nagle, pewnego dnia stwierdził, że jednak nie chce się wiązać. Powiedział, że dziecko jest dla niego najważniejsze i zrobi wszystko, żeby być dla niego dobrym ojcem. Jakiś czas temu przyznał, że leci do Polski bo mają z żoną spotkanie z terapeutą i będą próbowali wszystko naprawić... Że nie kocha jej, ale kocha dziecko i to wszystko dla jego dobra. Załamałam się... Zaufałam mu i kiedy wydawało się, że w końcu znalazłam odpowiedniego faceta on chce naprawiać małżeństwo... Najgorsze w tym wszystkim jest to, że on nie chce zrywać ze mną kontaktu. Cały czas dzwoni i pisze. Mówi, że chce mnie obok jako swoją przyjaciółkę, bo bardzo mnie lubi i szanuje. Że jestem dobra i dobrze mu się ze mną rozmawia i spędza czas. Od momentu jego powrotu z Polski minęły 3 tygodnie. I od tego czasu się nie widzieliśmy. W sobotę zaprasza mnie na piwo. Cały czas pisze, że za mną tęskni... Za tydzień zaprosił mnie na swoje urodziny. A ja nie wiem co robić... Nie wyobrażam sobie nas jako przyjaciół. Zawsze była między nami nieprawdopodobna chemia. Wręcz nie mogliśmy oderwać od siebie rąk. On nigdy nie będzie dla mnie tylko kolegą. Chciałabym urwać tą znajomość, ale nie potrafię. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby go zabraknąć w moim życiu pomimo tego, jak mnie potraktował. Ciągle się łudzę, że jednak zmieni zdanie chociaż wiem, że to mało prawdopodobne. To wszystko sprawia, że żyję w zawieszeniu. Jestem atrakcyjną kobietą, mam powodzenie u mężczyzn. Jednak każdego odtrącam, bo żyję znajomością z nim... On sam mówi, że chciałby żebym była szczęśliwa z kimś innym. Jednak za każdym razem, kiedy piszę, że jadę np do kolegi zaraz pyta: a kto to? Kim on jest? Kilka dni temu dzwonił do mnie na imprezie i pytał czy może wpaść na piwo... Jak się nie odzywam zasypuje mnie wiadomościami typu: wszystko oki słońce? Martwię się... Nie wiem co mam robić... On już poniekąd podjął decyzję. Dlaczego więc ciągle zachowuje się tak, jakby nic się nie stało?
Historia stara jak świat.
Posłuchsj jak było naprawdę: facet za granicą bez żony ma swoje potrzeby, więc zapoznaje naiwną gąskę (przepraszam ale tak to wygląda), której móei to, co ona chce usłyszeć, że go żona nie tozumie, że ze sobą nie sypiają, separują, rozwodzą itd
Gdy już się nią nudzi to klepie jej, iż dziecko kocha nad życie i się dla niego poświęcić musi albo, iż żona chora. Nieważne jaki powód - ważne, iż gąska spławiona. Ale obawia się, iż gąska może problemów narobić, żonce o romansie donieść, więc będzie ją mniał blisko na oku a czasami może nawet umoczy po przyjacielsku.
Duuuuuuuużo tu podobnych opowieści.
Witam. Postanowiłam poszukać porady na forum, ponieważ nie wiem jak wybrnąć z sytuacji, w której się znalazłam...
Mieszkam za granicą. Pół roku temu poznałam na portalu randkowym mężczyznę. Od razu przyznał się, że ma dziecko i jest z żoną w separacji od ponad roku. Żona z dzieckiem mieszkają w Polsce. Nasz znajomość rozwijała się bardzo szybko. Ja wprawdzie na początku trzymałam dystans, bo wcześniej byłam ponad dwa lata sama. On zabiegał o mnie, obiecywał, że wszystko się ułoży, mówił, że nigdy nie spotkał takiej kobiety jak ja... Po jakims czasie zaangażowałam się. Spotykaliśmy się prawie codziennie, poznałam jego przyjaciół, on moich. Mówił, że naprawdę mu na mnie zależy...Zakochałam się w nim jak wariatka.Wszystko było cudownie. Aż nagle, pewnego dnia stwierdził, że jednak nie chce się wiązać. Powiedział, że dziecko jest dla niego najważniejsze i zrobi wszystko, żeby być dla niego dobrym ojcem. Jakiś czas temu przyznał, że leci do Polski bo mają z żoną spotkanie z terapeutą i będą próbowali wszystko naprawić... Że nie kocha jej, ale kocha dziecko i to wszystko dla jego dobra. Załamałam się... Zaufałam mu i kiedy wydawało się, że w końcu znalazłam odpowiedniego faceta on chce naprawiać małżeństwo... Najgorsze w tym wszystkim jest to, że on nie chce zrywać ze mną kontaktu. Cały czas dzwoni i pisze. Mówi, że chce mnie obok jako swoją przyjaciółkę, bo bardzo mnie lubi i szanuje. Że jestem dobra i dobrze mu się ze mną rozmawia i spędza czas. Od momentu jego powrotu z Polski minęły 3 tygodnie. I od tego czasu się nie widzieliśmy. W sobotę zaprasza mnie na piwo. Cały czas pisze, że za mną tęskni... Za tydzień zaprosił mnie na swoje urodziny. A ja nie wiem co robić... Nie wyobrażam sobie nas jako przyjaciół. Zawsze była między nami nieprawdopodobna chemia. Wręcz nie mogliśmy oderwać od siebie rąk. On nigdy nie będzie dla mnie tylko kolegą. Chciałabym urwać tą znajomość, ale nie potrafię. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby go zabraknąć w moim życiu pomimo tego, jak mnie potraktował. Ciągle się łudzę, że jednak zmieni zdanie chociaż wiem, że to mało prawdopodobne. To wszystko sprawia, że żyję w zawieszeniu. Jestem atrakcyjną kobietą, mam powodzenie u mężczyzn. Jednak każdego odtrącam, bo żyję znajomością z nim... On sam mówi, że chciałby żebym była szczęśliwa z kimś innym. Jednak za każdym razem, kiedy piszę, że jadę np do kolegi zaraz pyta: a kto to? Kim on jest? Kilka dni temu dzwonił do mnie na imprezie i pytał czy może wpaść na piwo... Jak się nie odzywam zasypuje mnie wiadomościami typu: wszystko oki słońce? Martwię się... Nie wiem co mam robić... On już poniekąd podjął decyzję. Dlaczego więc ciągle zachowuje się tak, jakby nic się nie stało?
Witam:)
Bo to "pies ogrodnika jest" .
A tak szczerze, to było do przewidzenia.
Może On oczekuję, że będziesz po prostu Jego kochanką, która nie będzie sobie "rościła żadnych praw do Niego"
Po prostu Chłopina się nudzi zagranicą i dlatego chce z Tobą utrzymywać kontakt.
On nie chce, żebym była jego kochanką. Powiedział otwarcie, że między nami do niczego już nie dojdzie. Chce, żeby to był układ czysto przyjacielski... Obawiam sie tylko, że on po prostu chce sobie zostawić otwartą furtkę... Że jak jednak nie wyjdzie mu z żoną to zawsze będzie mógł wrócić do mnie. Napisał mi, kiedy był w Polsce i był lekko wstawiony, że ciągle siedzę w jego głowie i że jak będzie źle, to mnie znajdzie... Ogólnie, kiedy jest podpity mówi mi rzeczy, z których wynika, że jest świadomy tego, że będzie nieszczęśliwy... Że naprawdę jej nie kocha, że go zrujnowała, że jest materialistą i że to wszystko tylko dla dziecka... Ogólnie dwa miesiące temu mówił mi, że w maju chce wrócić na stałe do Polski, że chce być przy synku. Teraz jednak zmienił zdanie. Otworzył z przyjacielem własną działalność, mają dużo zleceń. Nie planuje już powrotu. Jak więc chce naprawiać małżeństwo na odległość...?
On nie chce, żebym była jego kochanką. Powiedział otwarcie, że między nami do niczego już nie dojdzie. Chce, żeby to był układ czysto przyjacielski... Obawiam sie tylko, że on po prostu chce sobie zostawić otwartą furtkę... Że jak jednak nie wyjdzie mu z żoną to zawsze będzie mógł wrócić do mnie. Napisał mi, kiedy był w Polsce i był lekko wstawiony, że ciągle siedzę w jego głowie i że jak będzie źle, to mnie znajdzie... Ogólnie, kiedy jest podpity mówi mi rzeczy, z których wynika, że jest świadomy tego, że będzie nieszczęśliwy... Że naprawdę jej nie kocha, że go zrujnowała, że jest materialistą i że to wszystko tylko dla dziecka... Ogólnie dwa miesiące temu mówił mi, że w maju chce wrócić na stałe do Polski, że chce być przy synku. Teraz jednak zmienił zdanie. Otworzył z przyjacielem własną działalność, mają dużo zleceń. Nie planuje już powrotu. Jak więc chce naprawiać małżeństwo na odległość...?
Też jestem za tym, że chce sobie zostawić "otwartą furtkę".
Może sprowadzi Ich do siebie?
6 2015-05-07 19:33:18 Ostatnio edytowany przez Aleksandra81 (2015-05-07 19:36:22)
On nie chce, żebym była jego kochanką. Powiedział otwarcie, że między nami do niczego już nie dojdzie. Chce, żeby to był układ czysto przyjacielski... Obawiam sie tylko, że on po prostu chce sobie zostawić otwartą furtkę... Że jak jednak nie wyjdzie mu z żoną to zawsze będzie mógł wrócić do mnie. Napisał mi, kiedy był w Polsce i był lekko wstawiony, że ciągle siedzę w jego głowie i że jak będzie źle, to mnie znajdzie... Ogólnie, kiedy jest podpity mówi mi rzeczy, z których wynika, że jest świadomy tego, że będzie nieszczęśliwy... Że naprawdę jej nie kocha, że go zrujnowała, że jest materialistą i że to wszystko tylko dla dziecka... Ogólnie dwa miesiące temu mówił mi, że w maju chce wrócić na stałe do Polski, że chce być przy synku. Teraz jednak zmienił zdanie. Otworzył z przyjacielem własną działalność, mają dużo zleceń. Nie planuje już powrotu. Jak więc chce naprawiać małżeństwo na odległość...?
Ale zrozum, iż on niczego nie naprawia, bo nigdy nic się nie zepsuło. Separacja to była ściema żeby ciebie zaciągnąć do łóżka.
Przyjaźń to będzie taka, że jak go zaswędzi to teoretycznie was poniesie namiętność.
Pomyśl logicznie, kto męczy się w małżeństwie na odległość i poświęca dla dziecka, z którym ma sporadyczny kontakt. I jeszcze z tego powodu porzuca ukochaną kobietę.
No chyba że wcale nie jesteś tą dla której warto zostawiać ciepłą przystań przy żonce, której nue kocha skoro ją zdradza. Czyli nie kocha ani jej, ani ciebie, ale obie chętnie przrleci od czasu do czasu.
To nie byla ściema, bo niejednokrotnie rozmawiał z nią przy mnie... I poruszali temat rozwodu. Mieli problem z papierami, bo brali ślub w Grecji. Ona wiedziała też o mnie... I zaczęła mu robić z tego powodu wyrzuty, domagać się więcej pieniędzy na dziecko itd. Także wiem na pewno, że w tym temacie mnie nie okłamał.
naiwna jesteś
Mi już nie chodzi o to, co było... Nie wiem co robić teraz. Czy kontynuować tą znajomość czy dać sobie spokój... A jeśli tak, to jak to zrobić? Jak wymazać go ze swojego życia?
To nie byla ściema, bo niejednokrotnie rozmawiał z nią przy mnie... I poruszali temat rozwodu. Mieli problem z papierami, bo brali ślub w Grecji. Ona wiedziała też o mnie... I zaczęła mu robić z tego powodu wyrzuty, domagać się więcej pieniędzy na dziecko itd. Także wiem na pewno, że w tym temacie mnie nie okłamał.
To wiele wyjaśnia ![]()
W takim przypadku lepiej odsrarować się od byłego kochanka, jeśli nadal coś do niego czujesz. Tylko byś cierpiała. On najwyraźniej nie kocha ciebie skoro wybrał niekochaną żonę. Zakochany facet zrobi wszystko żeby byc z ukochaną kobietą.
Dziekuję za tą odpowiedź. Niejako napisałaś to, z czego doskonale zdaję sobie sprawę... Boli mnie to jednak, ponieważ to on o mnie zabiegał. Wiedział, że byłam po długoletnim, nieudanym związku. Wiedział jak trudno było mi zaufać a pomimo to karmił mnie kłamstwami i obietnicami... Kilka razy próbowałam zerwać z nim kontakt jednak zawsze po jakimś czasie pękałam. Brak mi pewności siebie w kontaktach z mężczyznami, bo niejednokrotnie zostałam zraniona i porzucona. On wie, że jestem dobrą osobą, bardzo uczuciową i wykorzystuje to. Też nie wyobrażam sobie tego, żebyśmy spotykali się na gruncie czystko koleżeńskim. Chciałabym tylko znaleźć w sobie wystarczająco siły, żeby to totalnie uciąć...
dobra_wrozka30,
doskonale rozumiem co czujesz i szczerze współczuję, bo jak sama napisałaś zakochałaś się bez pamięci. Ja jakiś czas temu przechodziłam przez to samo. Wtedy nie myśli się racjonalnie, logicznie... I ta niepewność, emocjonalne rozbicie? Trudno stwierdzić, co siedzi temu facetowi w głowie. To jego wyrachowanie wcale nie musi być takie oczywiste. Może on sam nie wie do końca czego chce albo boi się podjąć ryzyko, ostateczną decyzję co do zakończenia małżeństwa, które de facto i tak nie istnieje, bo zwyczajnie wygodniej nic nie zmieniać tłumacząc to dobrem dziecka.
Nie wiadomo co też było powodem kryzysu w jego małżeństwie. Czy tylko rozłąka czy coś innego. Ludzie w kłótniach pod wpływem emocji często przytaczają argument ew rozwodu, by dosadniej wpłynąć na zmianę postępowania partnera.
Może po prostu wolał by ta decyzja wyszła od żony? Wtedy on by mógł spokojnie być z Tobą. A może tylko szukał odskoczni, uwagi, pocieszenia?
Skoro on nie potrafi być konsekwentny, Ty powinnaś. W takich relacjach nie ma miejsca na półśrodki ? albo w jedną albo w 2 stronę. Nie można mówić o czystej przyjaźni kiedy w tle jest romans. Jedyne co możesz zrobić to urwać z nim kontakt na tak długo jak będzie trzeba, aż emocje opadną i nabierzesz dystansu. On w tym czasie albo odbuduje relacje z żoną albo się rozwiedzie.
Wiem, że to trudne, ale konieczne byś na tym jeszcze bardziej psychicznie nie ucierpiała.
Ja w takim zawieszeniu ?przyjaźni? z żonatym tkwiłam prawie 2 lata i coraz bardziej mnie to wykańczało psychicznie, choć jego małżeństwo też niby nie istniało ale nie chciał (początkowo) zmieniać statusu quo też ze względu na dziecko. Sytuacja zaczęła się dopiero zmieniać kiedy zrozumiałam, że tak dalej być nie może, że ja nie dam rady tak dłużej? że muszę zerwać kontakt. Nie od razu się mi udało, bo też miękłam, ale w końcu też dzięki temu forum (gdzie wylano mi oj nawet nie kubeł zimniej wody na głowę, ale całą cysternę
) nabrałam wystarczającej motywacji i konsekwencji. Dopiero wtedy wszystko zaczęło się zmieniać?
Zmieniać, tzn? Urwałaś z nim kontakt czy jesteście razem?
Zmieniać, tzn? Urwałaś z nim kontakt czy jesteście razem?
Najpierw urwałam z nim kontakt, mówiąc mu jasno dlaczego. Było cholernie trudno to zrobić, bo nie dość że byłam zakochana, to on był moim najlepszym przyjacielem z którym przez ostatnie 2 lata spędzałam mnóstwo czasu.
Mógł wrócić do zony i odbudować małżeństwo, jednak zdecydował się rozwieść.
Dopiero po jego rozwodzie zaczęliśmy się znów spotykać. Od ok pół roku jesteśmy już razem.
[lOd ok pół roku jesteśmy już razem.
Dobra wróżka, lepiej traktuj z przymrużeniem oka rewelacje tej panny, bo w jej opiwieści nie za wiele elementów się klei.
Pół roku temu to ona przyszła na to forum z płaczem i pytaniem jak rozbić małżeństwo kochanka i dopieto ponoć kilka tygodni później doszło do rozstania a w kolejne chyba 3 tygodnie on już załatwił tozwód ![]()
Sama zresztą przeczytaj jej wątek a zobaczysz, iż to micno naciągana historia a panna mocno zakomeksiona i na każdym kroku pisze o sobie w ochach i achach w postaci takich ukrytych przechwałek.
Moja Droga,
Tez kiedyś miałam okazje byc w takim zwiazku .... I uciekłam gdzie pieprz rosnie ... I nie żałuje.
Wiem ze to okrutne co napisze ale lepsze to niz Twoje złudzenia.
Mysle ze jestes wrażliwa i głodną milosci kobieta a ten mezczyzna to zwyczajnie wykorzystał.
Anastacjaa napisał/a:[lOd ok pół roku jesteśmy już razem.
Dobra wróżka, lepiej traktuj z przymrużeniem oka rewelacje tej panny, bo w jej opiwieści nie za wiele elementów się klei.
Pół roku temu to ona przyszła na to forum z płaczem i pytaniem jak rozbić małżeństwo kochanka i dopieto ponoć kilka tygodni później doszło do rozstania a w kolejne chyba 3 tygodnie on już załatwił tozwód
Sama zresztą przeczytaj jej wątek a zobaczysz, iż to micno naciągana historia a panna mocno zakomeksiona i na każdym kroku pisze o sobie w ochach i achach w postaci takich ukrytych przechwałek.
panna Aleksandra81 ma ewidentny problem ze mną, bo każdy mój wpis musi skomentować w swój jakże elokwentny sposób, a sama kochanką była i małżeństwo rozbiła...
2 takiej hipokrytki na forum nie znajdziesz
a jej wpisy lepiej ignorować, bo tylko zaczepki szuka by się powyżywać i zaśmieca wątki
Tak OKOŁO pół roku bo od końca grudnia... a mamy maj..
Anastacjo, dlaczego klamiesz ?
Zaczeliscie się spotykac przed jego rozwodem. Zdecydowanie PRZED.
Albo masz kłopoty z pamięcią, albo z prawdomównościa.
Autorko ... Bierz poprawkę na Anastacje, to straszna klamczucha i bajkopisarka.
Anastacjo, dlaczego klamiesz ?
Zaczeliscie się spotykac przed jego rozwodem. Zdecydowanie PRZED.
Albo masz kłopoty z pamięcią, albo z prawdomównościa.
Przecież napisałam w poście wyżej że przez blisko 2 lata się z nim spotykałam, kiedy jeszcze miał żonę.
Czytaj uważniej, zanim coś skomentujesz.
Koniec świata -wolni faceci wyginęli a żonaci ostrzą ołówki na naiwnych.
IsaBella77 napisał/a:Anastacjo, dlaczego klamiesz ?
Zaczeliscie się spotykac przed jego rozwodem. Zdecydowanie PRZED.
Albo masz kłopoty z pamięcią, albo z prawdomównościa.Przecież napisałam w poście wyżej że przez blisko 2 lata się z nim spotykałam, kiedy jeszcze miał żonę.
Czytaj uważniej, zanim coś skomentujesz.
Przeczytalam uważnie.
Napisalas: dopiero po jego rozwodzie zaczęliśmy się znowu spotykać - co jest kłamstwem.
W swoim wątku pisalas zupełnie co innego.
Jeśli dajesz ludziom przykłady ze swojego życia, mające wskazywać na powodzenie, albo porażkę, to nie kłam.
Za każdym razem kiedy coś piszesz, to wersja jest nieco inna. Za każdym razem probujesz i siebie i swojego żonatego (w pewnym okresie) kochanka - wybielac.
Po co ??