netkobietyWszystkie działy
Nasza społeczność

Daniel..

716 odpowiedzi59 544 wyświetleniazałożony przez Elle88, 09.01.2016

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 … 7 8 9 10 11 12 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 521 do 585 z 717 ]

521

Odp: Daniel..

A nie, Ty mówisz o desperatach a nie 26-latkach wink Oni są w każdym wieku - desperat to stan umysłu bardziej niż wiek.
Podejście jest wypadkową powodzenia u kobiet i świadomości co można mieć z tym co się ma, a czego nie.

Oj tam, nie bój się. Pomyśl, że w drugą stronę - gdyby było trzeba spławić Ciebie, facet nie miałby wielkiego problemu, oni t po prostu robią.
Zresztą, jest to zupełnie naturalna sytuacja, gdzie czasem musisz komuś podziękować za współpracę. Czasem jedynie bywa to upierdliwe gdy do delikwenta nie trafia, ale to inna bajka.

Co do spotkań - wg moich doświadczeń - dużo zależy od tego o czym, a raczej w jaki sposób się z daną osobą przed spotkaniem rozmawia: czy są wspólne fale (tematy, poczucie humoru, wrażenie, że ktoś z Twojej bajki jest). I w zależności od tego im 'głębsze' porozumienie przez neta, to na żywo w zasadzie prawie to samo. Bynajmniej ja nie odczuwam różnicy zazwyczaj jak najpierw gadam z kimś przez neta i dobrze mi się gada, a potem się spotykamy na żywo.
Zupełnie inna sprawa gdy facet nie chce gadać tylko odrazu do spotkania dąży. Tutaj, nawet jak mnie urodą powala, nie jest to dla mnie wystarczający argument by na spotkanie lecieć już.
Muszę poczuć jakiś rodzaj porozumienia najpierw, szkoda mi czasu.

522

Odp: Daniel..

Co tam?
Wróciłam...muszę zaległości nadrobić,znowu tona przewalanych postów,no ja nie mogię tongue

Coś w porywach poważnie było?Miłości jakieś...ten teges.

Aaaa...i ta praca aktorki porno...no,no...jakie aspiracje big_smile

523 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-04-08 21:12:45)

Odp: Daniel..

Majka, jako Prezes żądam abyś była na bieżąco z tym co dzieje się ..we firmie tongue

Jak widzisz, firma aktualnie przechodzi rozmaite wzloty & upadki. Jak to w byznesie..


A aspiracje.. No wiesz, w końcu inspiracja dla tematu wzięła się nie z kosmosu tongue
Tak poważnie to nie chodzi mi wcale o to żeby tyłkiem świecić ludziom na ekranie, ale te konfiguracje czasem, ci aktorzy...mmmm <3 sama wiesz zresztą, że jestę bardzo wrażliwa na piękno w rozmaitej postaci.

524

Odp: Daniel..

No staram się non toper przecież.
Mam nadzieję,że za nadgodziny monetę dostanę tongue

Na piękno to ja też wrażliwa,se nie myśl big_smile

525

Odp: Daniel..
Elle88 napisał/a:

Majka, jako Prezes żądam abyś była na bieżąco z tym co dzieje się ..we firmie tongue

Jak widzisz, firma aktualnie przechodzi rozmaite wzloty & upadki. Jak to w byznesie..


A aspiracje.. No wiesz, w końcu inspiracja dla tematu wzięła się nie z kosmosu tongue
Tak poważnie to nie chodzi mi wcale o to żeby tyłkiem świecić ludziom na ekranie, ale te konfiguracje czasem, ci aktorzy...mmmm <3 sama wiesz zresztą, że jestę bardzo wrażliwa na piękno w rozmaitej postaci.

A mi się oni nie podobają i jestem niewrażliwa big_smile
Ale ja mam dziwny gust, sama widziałaś big_smile

Napisałam Ci priv, tylko na priv mi odpisz proszę, nie publicznie big_smile big_smile big_smile

PS Ja widzę że my podobny tryb życia prowadzimy - znaczy NOCNY wink
Spać nie możesz czy też się wylegujesz do 11? tongue

526

Odp: Daniel..

Majgod.. Jakaś kumulacja 22 i 23 latków.
Chcą grać na gitarze i tańczyć dla mnie.. nic a nic mnie to nie wzrusza, ani nie kręci.

Z drugiej strony, dawno ktoś dla mnie na gitarze nie grał hmm K.va, czemu oni nie mogą mieć więcej o jakieś 10 lat?
Nie mogą, bo wtedy mieliby w dupju romantyzm i nie szukaliby starszej babeczki, ha!

lipa

527

Odp: Daniel..
Elle88 napisał/a:

Majgod.. Jakaś kumulacja 22 i 23 latków.
Chcą grać na gitarze i tańczyć dla mnie.. nic a nic mnie to nie wzrusza, ani nie kręci.

Z drugiej strony, dawno ktoś dla mnie na gitarze nie grał hmm K.va, czemu oni nie mogą mieć więcej o jakieś 10 lat?
Nie mogą, bo wtedy mieliby w dupju romantyzm i nie szukaliby starszej babeczki, ha!

lipa

Mnie też chcą grać na gitarze, powiem Ci, że jestem pod wrażeniem jacy zdolni co niektórzy big_smile I jacy śliczni. No ale jak to ma 22 lata... wink Czy mnie się wydaje, czy świat poszedł do przodu pod tym względem i męska część polskiej populacji wypiękniała w nowych pokoleniach?

Pewnie ten sam target. A po 40 to już nic nie chcą. Kawę pić. Jak ja kawy nie pije wink

528 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-04-12 16:37:58)

Odp: Daniel..
cb napisał/a:

I jacy śliczni. No ale jak to ma 22 lata... wink Czy mnie się wydaje, czy świat poszedł do przodu pod tym względem i męska część polskiej populacji wypiękniała w nowych pokoleniach?

Wiesz co, nie da się ukryć, że młodzież ma 'styl' europejski bardziej teraz (ci, co dbają o siebie i interesują się modą i trendami choć trochę) i to świetnie wygląda, aż przyjemnie się patrzy na takich facetów.
Tylko, no właśnie, tacy chłopcy szukają przede wszystkim Pani Nauczycielki wink bo nie ma co się czarować - pięknych dziewczyn w ich wieku jest mnóstwo. A ja nie zamierzam być dla nikogo 'darmowym nauczycielem'. Nie dlatego żeby było w tym coś złego, po prostu nie czuję żeby 'zwrot' z takiej zabawy był dla mnie atrakcyjny, a samo ciało czy wygląd już takiego wrażenia na mnie nie robi żeby się pchać w to tylko po to żeby sobie 'podotykać'.
Oni chyba myślą, że to działa w taki sam sposób jak u facetów, a to nie tak do końca jednak.
Choć mam znajomą, którą się bawiła jeszcze niedawno w takie rzeczy, kobitka pod 40-kę. Co tam kto lubi wink

529

Odp: Daniel..

Też znam babeczki, których właśnie młodsi pociągają. Jedyna przeszkoda, że chyba bez wzajemności.

Oni tak chyba faktycznie myślą o tym ciele, że to jest jakiś wielki atut. Ale z takim podejściem spotkałam się raz też u faceta po 30.
Fakt, potrafię docenić, że piękny młody zadbany i wysportowany, ale zabawa w nauczycielkę też mnie nie pociąga.

530

Odp: Daniel..

Ale dupere na mieście widziałam.. psssst gorrąca!

Wiem, że nie na temat, ale musiałam to z siebie wyrzucić bo wybuchnę chyba!!

Super stylówę miała, tyłek - marzenie, no i mejkap - najnowsze trendy. Widać, że lasencja się orientuje w temacie.. <3<3

Ach.. no jak takie laski by chodziły po ulicach głównie to byłabym bi 100%.

531

Odp: Daniel..

Dobra. Trochę odkopię temat, ale chyba nikt nie będzie miał mi tego za złe. Generalnie śledziłam go od początku, zresztą kto pamięta pierwsze wpisy, ten wie. Potem jakoś przestałam, pewnie dlatego, że został przeniesiony i mi się już w moim ulubionym dziale nie pokazywał big_smile, a ja do kafejek nie zaglądam zbytnio wink

Niemniej teraz mnie wzięło, by go nadrobić i muszę przyznać, że miejscami byłam nieźle zaskoczona. Wiem, że kiedyś już o tym wspominałyśmy przy okazji innych wątków, nawet więcej niż raz, ale serio jak czasem Ciebie czytam, Elle, to mam wrażenie, jakbym czytała siebie. Tylko starszą o tych parę lat i jeszcze bardziej doświadczoną. Niestety zarówno w ten pozytywny sposób, jak i ten niszczący, który sprawia, że człowiek staje się bardziej cyniczny i obojętny względem innych. No i z jednej strony cieszy mnie, że jestem podobna do jednej z najinteligentniejszych kobiet, jakie znam wink Z drugiej… skoro ten problem z facetami trwa u Ciebie w najlepsze tak wiele lat i się nie zmienia, a nikt nie ma nawet pomysłu jak to rozwiązać, to w pewnym momencie zaczęłam bać się, że mogę rzeczywiście cierpieć na to samo i być może nie ma już ratunku.

Z tym, że ja już kiedyś byłam zakochana. Nawet nie kiedyś, a ponad rok temu. Otworzyłam się na drugą osobę, chyba nawet za bardzo, bo nie skończyło się to najlepiej. I właśnie po tym ostatnim związku, gdzie zostałam mocno skrzywdzona, coś mi się w mózgu znów przełączyło, przez co teraz nie potrafię się zaangażować. Kompletnie. Na początku jeszcze jakoś to idzie, jak pisałaś. Facet jest przystojny, wygadany, wie jak mnie rozbawić, zainteresować sobą, więc zaczyna mi się podobać, ciekawić mnie. Chcę go odkrywać, kawałek po kawałku, szczególnie jeśli nie leci na mnie jak na kawałek szynki, a przynajmniej ma na tyle wyczucia, by tego nie okazać od pierwszych rozmów. Niemniej w miarę jedzenia apetyt jakoś słabnie, wszystko staje się z biegiem czasu coraz bardziej nijakie i nie wiadomo kiedy, nie mam już ochoty tego kontynuować.

Elle88 napisał/a:

Mam zbyt dużą potrzebę kontroli chyba.

Już dawno zauważyłam to u siebie. Nawet często o tym mówię w rozmowach z bliższymi znajomymi, bo to przejawia się w różnoraki sposób u mnie. Podłoże też ma podobne u nas, o ile założyć, że to wina dzieciństwa. Nie było mi wolno okazywać uczuć, zresztą każdy miał je tam, gdzie słońce nie dochodzi lub wykorzystywał moją słabość, by mnie skrzywdzić, więc nauczyłam się jak ich nie pokazywać, a nawet jak ich w ogóle nie czuć, żyć jakoś ponad nimi.

Jak coś, to sobie komentuję w trakcie przeglądania kolejnych wpisów, więc może być nieco chaosu, ale postaram się to ogarnąć. Chociaż jakoś nie wydaje mi się, by komukolwiek chciało się czytać moje przemyślenia, jednak fajnie będzie wyrzucić to z siebie, więc co mi tam.

Swoją drogą. Nawet rozkminy mamy podobne, tak zauważyłam. Te wszystkie analizy, mocne wkręcenie się, zauroczenie daną osobą we wstępnych etapach znajomości. Niby nie jest to żadna desperacja ani wielkie zafiksowanie, bo wszystko nadal pod kontrolą, ale jednak coś tam się zaczyna dziać w głowie. I to jest inne, przyjemne. No ale potem wiadomo, już nie tak bardzo. Nie wiem jak Ty to odczuwasz, ale ja mam wrażenie jakbym nagle dostała z cegły w łeb i wszystko się poprzestawiało. A już po tym całym wypaleniu się, gdy stwierdzam, że ta osoba jednak nie była tak wspaniała jak mogłoby się wydawać, to mówię sobie, że o, przeczucie mnie nie myliło, znów miałam rację, wyszło na moje, więc w sumie to dobrze, że w to nie brnęłam.

Nie wiem, może my jednak szukamy w jakiś sposób ideału, bo nie mamy dobrego wzorca mężczyzny zakodowanego w naszych głowach? Nie potrafimy stwierdzić, do którego momentu facet wciąż jest normalny i mieści się w normach, więc albo chcemy takiego, co nie ma żadnych skaz, albo nie chcemy żadnego? Co więcej, niemal obsesyjnie szukamy tych jego wad, kryjąc się za tym, że trzeba sprawdzić, czy z nim nie jest coś nie tak, bo jakoś za dobrze się zapowiada, że nie chcemy dać się oszukać, że on może być takim samym palantem jak poprzedni i tak dalej.

Kolejna sprawa, że obie przyciągamy ten sam target big_smile
W każdym razie, jeśli chodzi o wariatów, haha big_smile

Choć jest też oczywiście coś, co nas różni. Na przykład ja nigdy nie byłabym w relacji dla samego seksu, nie umiem wejść w coś takiego, bo mnie dotyk obcego faceta nawet nie podnieca. Pewnie to częściowo kwestia wychowania i wpojonych zasad, a częściowo fakt, że mnie generalnie nie kręcą te wszystkie układy. Jakieś takie mało ludzkie mi się to wydaje być, a przez to moje małe upośledzenie i tak ciężko jest mi chwilami poczuć się człowiekiem. 

Jeszcze jedno:

Elle88 napisał/a:

Nawet nie umiem powiedzieć co ja czuje i czy cokolwiek czuję. Jestem taka pusta w środku.. Nie umiem chyba nikomu kto tego nie czuje wytłumaczyć jakie to „uczucie”.

I feel you, sis…

P.S. A co do dupery z miasta, ostatnio też widziałam jedną taką! Tak się na nią gapiłam w tramwaju, że mało co, a pewnie wzięłaby mnie za lesbijkę, hahaha big_smile

532

Odp: Daniel..

Wiecie co, w sumie dotarło do mnie, że bardzo nietematycznie pojechałam wczoraj z tym postem, pewnie wszystkich pousypiałam, więc dzisiaj naprawiam swój błąd i teraz ja podzielę się z Wami moją nieśmiertelną miłością big_smile

Mogłabym za niego wyjść dla samego głosu <3
Więc jakby ktoś miał niepotrzebną butelkę chloroformu w domu oraz bilet do Korei, to ja chętnie przygarnę big_smile

533 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-05-12 22:05:39)

Odp: Daniel..

Omajgaaad, odkopali mój temat yikes
Fantastic, marvelous !! big_smile :*

Dopiero dziś zauważyłam, sorewicz, Bejb. Już jestę.


Ogólnie pierwsze wrażenie po tym jak przeczytałam co napisałaś.. to nie zazdraszczam.
Znacie mnie troszkę to wiecie, że tak normalnej i zdrowej emocjonalnie osoby jak ja to haczkiem po kanale się szuka, albo ze świecą i po odległych Galaktykach. Także wszelkie podobieństwa z w/w to nie do końca są pożądane wink

Nawet nie kiedyś, a ponad rok temu. Otworzyłam się na drugą osobę, chyba nawet za bardzo, bo nie skończyło się to najlepiej. I właśnie po tym ostatnim związku, gdzie zostałam mocno skrzywdzona, coś mi się w mózgu znów przełączyło, przez co teraz nie potrafię się zaangażować. Kompletnie.

Ejjjj, widzisz.. To jeszcze wbrew pozorom nie tak źle. Napisałaś, że teraz nie potrafisz się zaangażować po tamtej sytuacji, co jest totalnie zrozumiałe. Tym bardziej skoro minął - w sumie dopiero - rok. A jak wiadomo, otrząsanie się po pierwszym zawodzie miłosnym trwa najdłużej, potem to już rutyna tongue
JA to nigdy do końca nikomu się nie "oddałam" w sensie takiego 'romantycznego zatracenia się' w uczuciach. Zbyt ostrożna i wyrachowana (?) (choć może to za mocne słowo) na to byłam.
Rodzice też mnie przećwiczyli w tym jakie uczucia wolno mi było okazać, a jakich nie. Tutaj ewidentnie miałyśmy podobnie.
Z tymże u mnie na dzień dzisiejszy sporo się zmieniło - odnośnie tego 'co mam do powiedzenia' i jak Rodzice na to reagują, w stosunku do tego co kiedyś. Z tymże, jak to się mówi - "damage is done" , więc pewne rany choć zabliźnione to odzywają się co jakiś czas w moim życiu osobistym, najczęściej pod postacią nieufności i skrajnej potrzeby niezależności emocjonalnej. Bo zależność, tak jak to ładnie opisałaś, kojarzy mi się podświadomie z byciem podatną na zranienie i wykorzystanie, dlatego lata "ćwiczenia" mnie na 'zimną rybę' zdały egzamin i w końcu osiągnęłam chyba level Master wink
Tylko nie wiem czy jest tu z czego być dumnym.

I to jest inne, przyjemne. No ale potem wiadomo, już nie tak bardzo. Nie wiem jak Ty to odczuwasz, ale ja mam wrażenie jakbym nagle dostała z cegły w łeb i wszystko się poprzestawiało.

Ja to odczuwam jako przyjemne, owszem, ale do momentu póki czuję nad tym co się dzieje kontrolę. Dopóki widzę, że ktoś jest zaangażowany bardziej niż ja.
Potem włącza mi się opcja 'dystansuj się' i powoli odpływam i odczuwam spadek "zaangażowania" (jak zwał) w momencie gdy czuję, że jeszcze trochę i być może mogłabym realnie się 'zaangażować' w znaczeniu poczuć coś, nad czym kontroli nijak bym nie miała, a na pewno nie w momencie trwania tego.

A już po tym całym wypaleniu się, gdy stwierdzam, że ta osoba jednak nie była tak wspaniała jak mogłoby się wydawać, to mówię sobie, że o, przeczucie mnie nie myliło, znów miałam rację, wyszło na moje, więc w sumie to dobrze, że w to nie brnęłam.

Tak, to jest znamienne smile
Ale akurat o tyle 'dobrze', że w ostatnim przypadku - no, ostatnich 2 powiedzmy, naprawdę nie pomyliłam się. Nie aż tak wink

Nie wiem, może my jednak szukamy w jakiś sposób ideału, bo nie mamy dobrego wzorca mężczyzny zakodowanego w naszych głowach? Nie potrafimy stwierdzić, do którego momentu facet wciąż jest normalny i mieści się w normach, więc albo chcemy takiego, co nie ma żadnych skaz, albo nie chcemy żadnego?

Bardzo słuszne spostrzeżenie.
Jesteś bardzo wnikliwa. No ale trudno żeby moja młodsza siostra nie była wnikliwa i bystra tongue smile

Choć jest też oczywiście coś, co nas różni. Na przykład ja nigdy nie byłabym w relacji dla samego seksu, nie umiem wejść w coś takiego, bo mnie dotyk obcego faceta nawet nie podnieca.

Mnie dotyk obcego i obojętnego mi emocjonalnie również nie. Ale 'względnie obcego', ale seksownego (=jakieś emocje) już trochę tak wink
Co  do układów - też mnie nie kręcą. Mam te etap dawno za sobą. Z drugiej strony, często muszę walczyć z myślą, że nie miałabym nic przeciwko sytuacji typu: 'stał partner' + kochankowie. hmm Wiem jak to brzmi. Ale to tylko fantazje, so..

PS. O Japończyk big_smile No głos ma kojący mocno. Też jestem "pies na męskie wokale", więc nie, że tylko aktorzy porno ! 'Stara, prostacka Elle'..o nie, nie, co to to nie!

534

Odp: Daniel..
Elle88 napisał/a:

Omajgaaad, odkopali mój temat yikes
Fantastic, marvelous !! big_smile :*

Dopiero dziś zauważyłam, sorewicz, Bejb. Już jestę.

Haha, you're welcome big_smile :*

No to witaj z powrotem smile

Elle88 napisał/a:

Ogólnie pierwsze wrażenie po tym jak przeczytałam co napisałaś.. to nie zazdraszczam.
Znacie mnie troszkę to wiecie, że tak normalnej i zdrowej emocjonalnie osoby jak ja to haczkiem po kanale się szuka, albo ze świecą i po odległych Galaktykach. Także wszelkie podobieństwa z w/w to nie do końca są pożądane wink

Też nam nie zazdroszczę, bo już trochę ze sobą pożyłam, a świadoma swoich odchyleń jestem jakoś od gimnazjum, więc zdążyłam się na tym poznać. Generalnie nic fajnego.

Elle88 napisał/a:

Ejjjj, widzisz.. To jeszcze wbrew pozorom nie tak źle. Napisałaś, że teraz nie potrafisz się zaangażować po tamtej sytuacji, co jest totalnie zrozumiałe. Tym bardziej skoro minął - w sumie dopiero - rok. A jak wiadomo, otrząsanie się po pierwszym zawodzie miłosnym trwa najdłużej, potem to już rutyna tongue
JA to nigdy do końca nikomu się nie "oddałam" w sensie takiego 'romantycznego zatracenia się' w uczuciach. Zbyt ostrożna i wyrachowana (?) (choć może to za mocne słowo) na to byłam.
Rodzice też mnie przećwiczyli w tym jakie uczucia wolno mi było okazać, a jakich nie. Tutaj ewidentnie miałyśmy podobnie.
Z tymże u mnie na dzień dzisiejszy sporo się zmieniło - odnośnie tego 'co mam do powiedzenia' i jak Rodzice na to reagują, w stosunku do tego co kiedyś. Z tymże, jak to się mówi - "damage is done" , więc pewne rany choć zabliźnione to odzywają się co jakiś czas w moim życiu osobistym, najczęściej pod postacią nieufności i skrajnej potrzeby niezależności emocjonalnej. Bo zależność, tak jak to ładnie opisałaś, kojarzy mi się podświadomie z byciem podatną na zranienie i wykorzystanie, dlatego lata "ćwiczenia" mnie na 'zimną rybę' zdały egzamin i w końcu osiągnęłam chyba level Master wink
Tylko nie wiem czy jest tu z czego być dumnym.

Tamten związek trochę mnie wtedy podbudował, ale z czasem zauważyłam, że wcale nie było aż tak dobrze. Owszem, w tej całej euforii zaangażowałam się bardziej niż zwykle a że było to odwzajemnione, to co jakiś czas ktoś dorzucał drewka i ogień płonął, jednak dystans pozostał. Łatwo było mnie zniechęcić, nie miałam też wystarczająco mocnej motywacji, by poprowadzić to właściwie. Raczej korzystałam póki było ciepło, potem trochę powalczyłam, choć bez przekonania, aż się pożegnałam, bo ani jemu się nie chciało, ani mi tym bardziej. Po wszystkim jeszcze wpadłam w toksyczną relację z przyjacielem, tam to dopiero były jazdy, choć to właśnie jemu tak się emocjonalnie oddałam. Tyle tylko, że to było na odległość, więc ile z tego moich projekcji a ile prawdy, to nikt nie wie. No i od stycznia zeszłego roku wróciłam do starych nawyków już w pełnej krasie. Z tym, że mądrzejsza o kilka spraw, również dzięki temu forum.

Czyli nigdy nie byłaś zakochana tak na zabój, że mogłabyś zabić za kogoś, że tak powiem?

Znam to. U mnie kontakty z rodziną są teraz na zupełnie innym poziomie, o wiele więcej ze sobą rozmawiamy i rodzice też generalnie się trochę zmienili, przede wszystkim ojciec, ale to jakoś niezbyt pomogło. Tak jak napisałaś, damage is done. A skoro nawet po zlikwidowaniu przyczyny problem wciąż pozostaje, to człowiek sam już nie wie co mogłoby uratować sytuację.

Elle88 napisał/a:

Ja to odczuwam jako przyjemne, owszem, ale do momentu póki czuję nad tym co się dzieje kontrolę. Dopóki widzę, że ktoś jest zaangażowany bardziej niż ja.
Potem włącza mi się opcja 'dystansuj się' i powoli odpływam i odczuwam spadek "zaangażowania" (jak zwał) w momencie gdy czuję, że jeszcze trochę i być może mogłabym realnie się 'zaangażować' w znaczeniu poczuć coś, nad czym kontroli nijak bym nie miała, a na pewno nie w momencie trwania tego.

Dodałabym do tego jeszcze, że ja się potrafię bardziej angażować póki kogoś nie jestem pewna do końca. Bo wtedy mam tę swobodę, że sobie trochę pofantazjuję, pododaję, nacieszę się tym wszystkim bez spiny, że mi zaraz z buciorami w życie wejdzie. Ale jak tej osobie coś się przestawi i okazuje się, że jednak też jej zależy, to mnie paraliżuje ze strachu. Chyba powinnam się leczyć hmm

Elle88 napisał/a:

Tak, to jest znamienne smile
Ale akurat o tyle 'dobrze', że w ostatnim przypadku - no, ostatnich 2 powiedzmy, naprawdę nie pomyliłam się. Nie aż tak wink

Przynajmniej uniknęłaś nieprzyjemności.
Choć wiadomo, że wolałabyś jednak nie musieć się nie mylić.

Elle88 napisał/a:

Bardzo słuszne spostrzeżenie.
Jesteś bardzo wnikliwa. No ale trudno żeby moja młodsza siostra nie była wnikliwa i bystra tongue smile

Haha, miałam kilka lat na ogarnięcie tego tematu, więc różne rzeczy mi już przychodziły do głowy. Zawsze byłam z tych myślących za dużo.
I dziękuję smile Wszystko pozostaje w rodzinie big_smile

Elle88 napisał/a:

Mnie dotyk obcego i obojętnego mi emocjonalnie również nie. Ale 'względnie obcego', ale seksownego (=jakieś emocje) już trochę tak wink
Co  do układów - też mnie nie kręcą. Mam te etap dawno za sobą. Z drugiej strony, często muszę walczyć z myślą, że nie miałabym nic przeciwko sytuacji typu: 'stał partner' + kochankowie. hmm Wiem jak to brzmi. Ale to tylko fantazje, so..

Aa, więc w ten sposób. Rozumiem. Nie wiem czy mnie by taki facet kręcił, czy nie, bo w sumie jak wiem, że nic więcej z danej znajomości nie wyjdzie, to się więcej nie spotykam. Było kilku, którzy liczyli na różne układy, ale im z góry dziękowałam, bez względu na wygląd i seksapil. Przy okazji, niektórzy naprawdę paskudni byli. Fakt faktem, nie mówili tego wprost, ale dawali do zrozumienia, że na związek z nimi nie jestem wystarczająco dobra, ale do wysyłania nagich zdjęć, pisania świństw i pewnie potem przygodnego seksu już tak. Takich to tylko złapać i wykastrować, żeby nie przekazywali tego spaczonego DNA dalej big_smile

No to byłoby słabe, bo jednak nikt nie chce się dzielić osobą, którą naprawdę kocha, ale skoro to tylko fantazje... Faceci ciągle fantazjują o jakichś trójkątach i innych dziwnych rzeczach, a skoro oni mogą, to my też smile

Elle88 napisał/a:

PS. O Japończyk big_smile No głos ma kojący mocno. Też jestem "pies na męskie wokale", więc nie, że tylko aktorzy porno ! 'Stara, prostacka Elle'..o nie, nie, co to to nie!

P.S. Właściwie Koreańczyk big_smile Ale wciąż Azjata, więc dużo się nie pomyliłaś smile A skoro też lubisz się podniecać męskimi wokalami, to zapuść tu coś, co publikę (jest jakaś?) nieco rozruszamy, haha big_smile

535

Odp: Daniel..
Mrs.Happiness napisał/a:

Czyli nigdy nie byłaś zakochana tak na zabój, że mogłabyś zabić za kogoś, że tak powiem?

Tak żeby zabijać za kogoś to never.

Bywam zauroczona - dość często, zakochana.. ale w sensie, że dużo o kimś myślałam, zanim nauczyłam się to kontrolować - to tak ze 3 razy może, włącznie z tym ostatnim panem, o którym mogliście trochę moich popierdywań poczytać w tym wątku i ogólnie na Forum wink
Za niego też bym nie zabiła, ale wzbudzał we mnie emocje jak mało kto potrafi z facetów. Zazwyczaj to ja wzbudzam hmm

Dodałabym do tego jeszcze, że ja się potrafię bardziej angażować póki kogoś nie jestem pewna do końca. Bo wtedy mam tę swobodę, że sobie trochę pofantazjuję, pododaję, nacieszę się tym wszystkim bez spiny, że mi zaraz z buciorami w życie wejdzie. Ale jak tej osobie coś się przestawi i okazuje się, że jednak też jej zależy, to mnie paraliżuje ze strachu. Chyba powinnam się leczyć hmm

Powiem tylko ---> big_smile <ding ding, we have a winner!> U mnie to samo ofkors.
Jest fajnie dopóki ..jest fajnie i nikt nie wymaga jakichś kroków, na które nie jestem gotowa lub nie mam sama w planach.
Inaczej zaczynam się dusić.


Przynajmniej uniknęłaś nieprzyjemności.
Choć wiadomo, że wolałabyś jednak nie musieć się nie mylić.

Czasem sama się zastanawiam co bym zrobiła gdybym się jednak NIE rozczarowała. Chyba z wrażenia, że DOBRZE wybrałam bym padła tongue

Fakt faktem, nie mówili tego wprost, ale dawali do zrozumienia, że na związek z nimi nie jestem wystarczająco dobra, ale do wysyłania nagich zdjęć, pisania świństw i pewnie potem przygodnego seksu już tak. Takich to tylko złapać i wykastrować, żeby nie przekazywali tego spaczonego DNA dalej big_smile

True.
A potem płacz, że tyle cynicznych 'zimnych suk' chodzi po świecie wink

No to byłoby słabe, bo jednak nikt nie chce się dzielić osobą, którą naprawdę kocha, ale skoro to tylko fantazje...

No, od kogoś się tego nauczyłam wink
Kiedyś nie miałam takich fantazji.

P.S. Właściwie Koreańczyk big_smile Ale wciąż Azjata, więc dużo się nie pomyliłaś smile A skoro też lubisz się podniecać męskimi wokalami, to zapuść tu coś, co publikę (jest jakaś?) nieco rozruszamy, haha big_smile


OK!

To na pierwszy rzut, to co mi się teraz zapętliło - a musisz wiedzieć, że kocham takie rytmy. Dla mnie to muzyka 'pościelowa', choć inni się pukają po głowie. Ja takie rytmy słyszę i cała latam big_smile https://www.youtube.com/watch?v=vYnnv31B9lo 

No, a z wokali męskich to zawsze i o każdej porze Ci 2 panowie np.:

https://www.youtube.com/watch?v=MCNtWKdi5Ds
https://www.youtube.com/watch?v=phktiVZqUbQ

536

Odp: Daniel..

No jak Autorka ma w dupiu własny wątek,to ktoś musiał odkopać tongue

537 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2016-05-13 22:09:33)

Odp: Daniel..
Elle88 napisał/a:

Tak żeby zabijać za kogoś to never.

Bywam zauroczona - dość często, zakochana.. ale w sensie, że dużo o kimś myślałam, zanim nauczyłam się to kontrolować - to tak ze 3 razy może, włącznie z tym ostatnim panem, o którym mogliście trochę moich popierdywań poczytać w tym wątku i ogólnie na Forum wink
Za niego też bym nie zabiła, ale wzbudzał we mnie emocje jak mało kto potrafi z facetów. Zazwyczaj to ja wzbudzam hmm

Kurczę, to szkoda, że on nie był odpowiedni, bo mielibyśmy może taką prawdziwie zakochaną Elle i weselicho by się wyprawiło za jakiś czas big_smile No ale to tam, nie on pierwszy, nie ostatni. Jesteś za fajna, by się zmarnować jako stara panna gdzieś tam w czterech ścianach, więc na pewno trafi się wreszcie ktoś z jajem, któremu już nie uciekniesz wink Tego Ci zresztą życzę smile

Elle88 napisał/a:

Zazwyczaj to ja wzbudzam hmm

No to ja mogę takim konspiracyjnym szeptem zdradzić, że obecnie jest ktoś, w kim ja chciałabym wzbudzać emocje, ale chyba to jeden z tych rzadkich razów, gdy ktoś mi nieco zawróci w głowie, jednak nie wiem czy ja jemu też big_smile Więc trochę głupieję póki co, haha tongue

Elle88 napisał/a:

Powiem tylko ---> big_smile <ding ding, we have a winner!> U mnie to samo ofkors.
Jest fajnie dopóki ..jest fajnie i nikt nie wymaga jakichś kroków, na które nie jestem gotowa lub nie mam sama w planach.
Inaczej zaczynam się dusić.

Ciekawe czy byłoby tak samo, gdyby wspomniany wyżej chłopak wykazał jakąś większą inicjatywę. To byłoby już chyba przykre big_smile

Elle88 napisał/a:

Czasem sama się zastanawiam co bym zrobiła gdybym się jednak NIE rozczarowała. Chyba z wrażenia, że DOBRZE wybrałam bym padła tongue

Haha, ja też big_smile Ale gdyby coś, to wiesz, pisz nam tutaj! smile


Elle88 napisał/a:

No, od kogoś się tego nauczyłam wink
Kiedyś nie miałam takich fantazji.

Mówisz, że nawet Elle była dawniej grzeczną dziewczynką? big_smile

Elle88 napisał/a:

OK!

To na pierwszy rzut, to co mi się teraz zapętliło - a musisz wiedzieć, że kocham takie rytmy. Dla mnie to muzyka 'pościelowa', choć inni się pukają po głowie. Ja takie rytmy słyszę i cała latam big_smile https://www.youtube.com/watch?v=vYnnv31B9lo 

No, a z wokali męskich to zawsze i o każdej porze Ci 2 panowie np.:

https://www.youtube.com/watch?v=MCNtWKdi5Ds
https://www.youtube.com/watch?v=phktiVZqUbQ

Od razu mi Sean Paul do głowy przyszedł big_smile

Z takich filmików z tańcem, to uwielbiam ich oglądać smile Normalnie aż się chce dupsko do góry poderwać xD

https://www.youtube.com/watch?v=PgNwd6jf7FE

Keaton mi Amber Run, Kodaline i inne takie przypomina smile
Ben zresztą też, bo podobny klimat wink

Jak już jesteśmy przy spokojnych, to ostatnio u mnie wygrywa ta:

https://www.youtube.com/watch?v=FRihbH-Mqo4

Co prawda, to dziewczyna śpiewa, ale jest lesbijką, więc... big_smile big_smile

538 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-05-13 22:57:52)

Odp: Daniel..
Mrs.Happiness napisał/a:

No to ja mogę takim konspiracyjnym szeptem zdradzić, że obecnie jest ktoś, w kim ja chciałabym wzbudzać emocje, ale chyba to jeden z tych rzadkich razów, gdy ktoś mi nieco zawróci w głowie, jednak nie wiem czy ja jemu też big_smile Więc trochę głupieję póki co, haha


Uuu.. :> Dawaj, uchyl rąbka tajemnicy. To jest odpowiedni temat, wiesz o tym wink Brunet? Blondyn? Chudy, wysoki/niski?
Z charakteru: ordynarny i wulgarny (jak ja) czy elegancki i opływowy? tongue

itp. etc.


Mówisz, że nawet Elle była dawniej grzeczną dziewczynką? big_smile

Ja tam zawsze się za nad wyraz grzeczną uważam.. a na pewno do pewnego momentu. wink

ps. Widzę, że lubisz skośnookich smile ja też w sumie. Przyjemne ludki.

To moja kolej - coś a propos klimatu ostatnich wpisów tongue https://www.youtube.com/watch?v=I-v3sVWT8pA

539 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2016-05-13 23:27:14)

Odp: Daniel..
Elle88 napisał/a:

Uuu.. :> Dawaj, uchyl rąbka tajemnicy. To jest odpowiedni temat, wiesz o tym wink Brunet? Blondyn? Chudy, wysoki/niski?
Z charakteru: ordynarny i wulgarny (jak ja) czy elegancki i opływowy? tongue

itp. etc.

Blondyn, średniego wzrostu, błękitne oczka i szczupły jest, ale nie żaden wysuszony szczypior big_smile Z charakteru to zależy, bo potrafi jednocześnie być spokojny i taki wyważony oraz żartować ze mną o tak absurdalnych rzeczach, że niejedna osoba by nas od razu w pokoju bez klamek zamknęła big_smile Poza tym zdecydowanie dżentelmen, grzeczny, kulturalny. Wszystkiego jeszcze o nim nie wiem, ale wrażenie zrobił pozytywne póki co smile

Tylko właśnie nie ogarniam, czy mu się podobam czy nie sad Sam mówił, że jest z tych osób, które rzadko się uzewnętrzniają, więc może ciężko mu się to okazuje. Widzieliśmy się dwa razy po kilka godzin, a piszemy ze sobą zazwyczaj codziennie od miesiąca. Generalnie nie mieszkamy w tym samym mieście, choć jakoś daleko też nie mamy. Z tym, że on studiuje ciężki kierunek, to i czas ograniczony.

No i kurde, rozgadałam się na jego temat. Przebudziłaś smoka big_smile

Elle88 napisał/a:

Ja tam zawsze się za nad wyraz grzeczną uważam.. a na pewno do pewnego momentu. wink

Haha, no dla mnie zawsze miła jesteś, to w sumie nie widzę powodów, by myśleć inaczej big_smile Choć czasem wychodzi mały diabełek, ale za to wszyscy Cię tu lubimy smile

Elle88 napisał/a:

ps. Widzę, że lubisz skośnookich smile ja też w sumie. Przyjemne ludki.

To moja kolej - coś a propos klimatu ostatnich wpisów tongue https://www.youtube.com/watch?v=I-v3sVWT8pA

No lubię, lubię. Jakoś od paru lat mi się ciągnie ta fascynacja nimi. Słodziaki takie wink

A piosenka świetna big_smile
https://www.youtube.com/watch?v=3RFBtVFL524
To teraz ode mnie jakiś fajny męski big_smile

540

Odp: Daniel..

To może i lepiej jak gość z tych  nie "wyrywnych", bo to często się kończy falstartem wink Poczucie humoru i refleks w gadce - jedna z najważniejszych rzeczy, zgadzam się.
Pierdołom mówimy stanowcze "Odejdź!" wink

JA też dziś pierwszy dzień reedycji 'polowania' w sieci.. niech się kryje wszelki zwierz, bo wychodzę z kniei (-jów? hmm)
Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Bo ja SERIO jestem miła. Jedynie jak się wk...ę to mam na chwilę muchy w nosie. A tak to jestem do rany przyłóż dziewczyna big_smile

Wychodzi na to, że równe 'wyjście z progu' mamy. Ty z blondasem, ja właśnie zaliczam pierwszy atak.. i "zaskoczenie" - pan prawnik.
Zobaczymy ile wytrzymam i czy mnie zanudzi. wink


START ! :*

541 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2016-05-14 19:16:39)

Odp: Daniel..

Byle mnie nie pozostawiał zbyt długo w niepewności, bo z czasem to frustruje równie mocno jak wszyscy desperaci, którzy chcą się oświadczać po jednym spotkaniu big_smile

O! To jest bardzo dobra wiadomość, ja trzymam kciuki wink
Oby polowanie się udało! smile

Haha, prawnik, nieźle big_smile <approve>
Oby tylko dość ogarnięty był. I jak coś, to informuj na bieżąco jak tam postępy, bo u mnie na razie totalna stagnacja. Wczoraj go nie było, dzisiaj jeszcze nie ma i kto wie czy będzie. Na froncie wieje pustką big_smile Także chętnie poczytam coś ciekawego wink

Powodzenia! :*

P.S. Ja też miła jestem. Tylko gorzej jak ktoś mnie z równowagi wyprowadzi, wtedy pozostaje mu już tylko uciekać big_smile

542 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-05-15 16:46:07)

Odp: Daniel..

Cześć Elle

Zaintrygował mnie tytuł "Daniel" i w ramach "mojego odwyku" postanowiłam zajrzeć, a tu taka super niespodzianka.
Niezłą zabawę urządziliście, szkoda że Panowie tak szybko nawiali big_smile

Elle czytając o Tobie dochodzę do wniosku, że żyjemy w światach równoległych smile

Elle a gdyby tak znalazł się zwyczajny mężczyzna, taki z krwi i kości, kochający Cię po prostu taką jaka jesteś ?
Gdyby chciał Cię zabrać do prawdziwego świata, do świata prawdziwej miłości, wzajemnego oddania, ale i ludzkich niedoskonałości, do świata szczerości i bycia sobą tak po prostu,
bez udawania i gier, to czy pozwoliłabyś mu na to?

Nie znajdziesz miłości tam gdzie jej teraz szukasz i u tych u których szukasz.
I sex jej nie zastąpi. Nawet ten najbardziej wyszukany.

Elle a gdybyś tak zaryzykowała i pozwoliła siebie pokochać, gdybyś pozwoliła się komuś siebie nauczyć, gdybyś w końcu pozwoliła sobie kogoś pokochać?
Tak ryzyko duże, ale i wygrana bezcenna.
Jeśli przegrasz będziesz cierpieć, ale czy teraz nie cierpisz?
Jeśli wygrasz znajdziesz w końcu to czego tak szukasz, znajdziesz to co wypełni tę pustkę w sercu.
Pomyśl jak wtedy będzie smakował sex połączony z zespoleniem dusz i serc.

A i korzyści widzę, bo jakby tak wyuczyć siebie jednego faceta? Ile frajdy byś miała z takiej nauki. Zresztą czemu nie oddać mu inicjatywy. Niech się wykazuje fantazją.
Razem można się siebie uczyć.
O nudę nie ma się co martwić, bo z jednym to przechodzenie na kolejne poziomy wtajemniczenia, a nie powielanie jednego schematu jak z każdym.
Ale przecież związek to nie tylko sex.

To tylko takie tam moje przemyślenia...dla Elle.

543 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-05-15 15:44:10)

Odp: Daniel..

Lilka787, miło, że wpadłaś smile,a co ciekawe 'nie wypadłaś' jak inni odrazu, po przeczytaniu moich wyn(at)urzeń tongue to oznacza tylko jedno - jesteś pozytywnie p..zakręcona! Tak jak ja (my) hej! https://www.youtube.com/watch?v=qQCdT_d70Yw

<piątka>

Elle a gdyby tak znalazł się zwyczajny mężczyzna, taki z krwi i kości, kochający Cię po prostu taką jaka jesteś ?

To najpierw musiałby się taki śmiałek znaleźć i podejść bliżej.. ci normalni to chyba patrzą na mnie przez szybkę, jak na egzotyczne zwierzątko w zoo wink
Zazwyczaj jak dowiadywałam się (po latach!!) że jakiś mój znajomy/kolega się we mnie kochał - z tych normalnych - to była w szoku yikes <--- szok

Mnie tylko Piotrusiowe Panowie chcą - żeby sobie polatać wink, albo niedorobieni Romeo za dychę.

A propos, wróciłam na jeden portal i jak już napisze ktoś kto z wzajemnością mi się spodobał to zaczyna tak pie..ć 'poezją' jakąś i pretensjonalnymi tekstami (zero naturalności), że jak to czytam to szyby mi w mieszkaniu pękają.. hmm

Nie znajdziesz miłości tam gdzie jej teraz szukasz i u tych u których szukasz.
I sex jej nie zastąpi. Nawet ten najbardziej wyszukany.

Nie chcę seksu dla seksu już, znudziło mnie to. Serio. Ale oczywiście masz rację.

Elle a gdybyś tak zaryzykowała i pozwoliła siebie pokochać, gdybyś pozwoliła się komuś siebie nauczyć, gdybyś w końcu pozwoliłaś sobie kogoś pokochać?
Tak ryzyko duże, ale i wygrana bezcenna.

Chyba dorosłam do tego, że - owszem, chętnie.. tylko to musi być ktoś z wyboru, nie wystarczy to, że ON by chciał ;/ wiadomo o co chodzi. Musi wszystko mi zagrać, a wtedy chętnie rozważę opcję pokochania go big_smile

Super przemyślenia, dzięki! Doceniam każdą refleksję, która pomaga mi się zastanowić nad sobą :*
Także Welcome i rozgość się. smile


Mrs. Happiness  Prawników to ja mam dość. Tylko zauważyłam, że oni mają do mnie jakiś biznes chyba, bo coś często natykam się.. Mnie ten zawód jakoś nie porywa wink
Ps. Ile czasu temu swojemu menowi dajesz, żeby zadziałał coś? ..żebyś mogła go spławić, hihih <żarcik taki> wink

544 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2016-05-15 16:06:07)

Odp: Daniel..

No dla mnie najważniejsze jest, by facet ogólnie lubił swoją pracę i się cały czas starał rozwijać, bo najgorsi są ci, co całe życie jadą na najniższej krajowej, wiecznie narzekając jak to im źle nie jest tongue

Haha big_smile Myślę, że jak mu dam czas do końca tego miesiąca, to będzie w porządku. Bo teraz nam stuknął miesiąc jakoś, więc będzie łącznie półtorej miesiąca. Musiałby być bardzo wolny albo niezainteresowany, jakby nie dał przez ten czas żadnego wyraźnego znaku wink

Swoją drogą, wczoraj mnie trochę zdenerwował, bo mi znowu zniknął w trakcie rozmowy i nic, zero odzewu do dzisiaj, choć weekend jest. No co za człowiek. Takich to tylko na pal nabić big_smile

A jak tam Pan Prawnik? wink

545

Odp: Daniel..

Eee..to jak on w trakcie rozmowy znika to słabo faktycznie hmm Powiem Ci, że mało co tak mnie wnervia jak właśnie taki elementarny brak kultury i znikania w środku rozmowy: ani be ani me ani pocałuj mnie w dupę. ODPADA! neeeext big_smile
Ale, wiadomo - ja nie znam gościa, mówię z perspektywy starej wariatki, której wszystko przeszkadza wink

Prawnik to dawne dzieje -wczoraj już go spławiłam wieczorem. Tak jak przewidziałam - zanudził mnie.. nie miał koncepcji na rozmowę, poza komplementami.
Generalnie większość nie ma, ale to dopiero doba po moim powrocie, więc jeszcze trochę zabawię wink

546 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2016-05-15 16:34:03)

Odp: Daniel..

No właśnie ciśnienie mi podniósł, bo najpierw zaczął miło, srutu tutu, tłumaczył dlaczego nie było go dzień wcześniej, czego nigdy przedtem nie robił, co mnie pozytywnie zaskoczyło, a potem bach, zniknął. Najpierw na 40 minut i oczywiście ani słowa przeprosin, że musiałam czekać na głupią odpowiedź tyle czasu, potem już na stałe. Chyba pozostaje mu dzisiaj powiedzieć, jak już łaskawie się pojawi, że to było słabe.

Kilku już przez to skreśliłam, on chyba chce dołączyć big_smile
Bo nawet jeśli nie miałby dostępu do neta, to ma też mój numer. Jakby chciał, to by napisał choćby tego esa, że nie może pisać i pogadamy innym razem. Ech. Dlaczego mi się choć jeden normalny i zainteresowany trafić nie może? hmm

Fakt, mało teraz jest facetów, z którymi można naprawdę pogadać, a nie tylko jakieś słodkie pierdu-pierdu, jakbyśmy cofnięte w rozwoju były. Takim też dziękuję za współpracę i idę dalej wink

No ale trzymam kciukaski nadal! wink

547

Odp: Daniel..
Elle88 napisał/a:

Lilka787, miło, że wpadłaś smile,a co ciekawe 'nie wypadłaś' jak inni odrazu, po przeczytaniu moich wyn(at)urzeń tongue to oznacza tylko jedno - jesteś pozytywnie p..zakręcona! Tak jak ja (my) hej! https://www.youtube.com/watch?v=qQCdT_d70Yw

<piątka>

Także Welcome i rozgość się. smile

Dzięki Elle. To już wiesz gdzie masz szukać tych chopów z krwi i kości. Znów miałaś nosa big_smile  Piona Elle.

548

Odp: Daniel..

Heloł evribadi!
Melduję, co następuje.

Klasycznie, branie mam u: 1. pana narcyza, który sam ''uroczo" niemal otwarcie się do tego przyznaje, 2. pan 'normalny'..też przystojny, fajny tylko...'mało wygadany' hmm

Oczywiście nie rzucam się jak pies na szynkę, tylko na spokojnie badam temat.

Piszecie o tych 'normalnych facetach' i że czemu ja nie chcę normalnego? Kiedy ja CHCĘ właśnie, tylko co się taki od czasu do czasu trafi, to tak jakby się bał rozmawiać..albo nie posiadł takiej umiejętności.

Tak samo 'inicjalny' flirt: narcyz ma już pewną wprawę w tym, więc wali epistułę odrazu - nieważne, że to sztampowe teksty momentami i sili się na oryginalne 'zagajenie' wink, ale przynajmniej rozmowa jakoś idzie.
Pan 'normalny' albo powtarza po mnie i zaciesza, albo rzuca jakieś półsłówka i czeka (?) na mój  ruch.

549 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2016-05-16 14:29:10)

Odp: Daniel..

Hej, hej :*

Narcyz pewnie szybko pójdzie w odstawkę, jak mniemam wink A z tym normalnym to wiem co czujesz, bo ja mam zawsze ten sam problem. Fajny, przystojny, nie jakiś playboy, czy inne indywiduum, ale brakuje iskry. I jak żyć? hmm

Niemniej to drugi dzień, więc można wciąż mieć nadzieję, że trafi się jakiś fajny i normalny smile

A co do mnie, to wczoraj przeprowadziłam rozmowę z blondaskiem i powiedziałam od razu, że to było strasznie słabe, ogólnie byłam dość zdenerwowana, bo napisał dopiero wieczorem, podając jako wytłumaczenie zniknięcia to, że zasnął. Przedstawiłam swój punkt widzenia, najpierw przeprosił, nawet dwukrotnie, ale nie rozumiał o co tak naprawdę mi się rozchodzi. Napisałam kolejny raz, ale w końcu chyba wolał kontratakować i usłyszałam, że myślał, że to nie jest nic naglącego, że domyślał się, że znam powód, a nie stałam kilka godzin na mrozie, więc stwierdził, że napisanie czegokolwiek może poczekać big_smile Sytuacja jakoś się potem uspokoiła, bo nie miałam ochoty tłumaczyć tak podstawowych rzeczy, jak szacunek dla cudzych uczuć i czasu, poza tym usłyszałam ostatecznie, że niczego sobie przecież nie deklarowaliśmy, więc odpuściłam wink

Po wszystkim rozmawialiśmy normalnie, tak neutralnie, ale chyba ja też jestem wariatką, która czepia się o wszystko, bo jakoś ten cały efekt WOW, który wcześniej odczuwałam, poszedł się... tongue Co prawda, w trakcie wczorajszej rozmowy jak zniknął na troszkę, to uprzedził mnie o tym, a przed pójściem spać też napisał, że idzie, jednak uszczypliwie dodał, że mówi, żeby potem jakichś dram nie było. Nie wiem gdzie on widział dramę, skoro kulturalnie i rzeczowo przedstawiłam problem sad Czasem sobie myślę, że może oni jednak lubią te wszystkie głupie laski, które strzelają fochy z przytupem i każą się domyślać big_smile

Anyway, skoro zeszło ze mnie niemal całe powietrze, to mogę skupić się w pełni na nauce, bo niedługo egzaminy semestralne, a w czerwcu zacznę nowe polowanie smile Bo jakoś nie wierzę, że to się jeszcze naprawi wink

550

Odp: Daniel..
Mrs.HAppiness napisał/a:

A co do mnie, to wczoraj przeprowadziłam rozmowę z blondaskiem i powiedziałam od razu, że to było strasznie słabe, ogólnie byłam dość zdenerwowana, bo napisał dopiero wieczorem, podając jako wytłumaczenie zniknięcia to, że zasnął. Przedstawiłam swój punkt widzenia, najpierw przeprosił, nawet dwukrotnie, ale nie rozumiał o co tak naprawdę mi się rozchodzi. Napisałam kolejny raz, ale w końcu chyba wolał kontratakować i usłyszałam, że myślał, że to nie jest nic naglącego, że domyślał się, że znam powód, a nie stałam kilka godzin na mrozie, więc stwierdził, że napisanie czegokolwiek może poczekać big_smile Sytuacja jakoś się potem uspokoiła, bo nie miałam ochoty tłumaczyć tak podstawowych rzeczy, jak szacunek dla cudzych uczuć i czasu, poza tym usłyszałam ostatecznie, że niczego sobie przecież nie deklarowaliśmy,

Identyczne zachowanie uskuteczniał pan z Niemiec, z tą różnicą, że sam RAZ przeprosił (nie pytany w ogóle o to ani o powody) dlaczego poprzedniego dnia zniknął w ten sposób, w środku rozmowy. Ale dziwnym trafem przeprosił za to po którymś razie z kolei wink Czyli oni WIEDZĄ doskonale, że to co robią nie jest fajne i nie jest w porządku, po prostu im nie zależy aż tak na zrobieniu dobrego wrażenia.
JA się tym nie przejęłam nawet na tyle, żeby mu na to sama zwrócić uwagę, bo luźno do naszej znajomości podchodziłam, to on się wkręcał ..do czasu wink Natomiast wszystko z Tobą Kochana w porządku - jest to mega słabe zachowanie i świadczy o braku szacunku do czasu drugiej osoby, taki rodzaj arogancji bym powiedziała nawet, w najlepszym razie 'tumiwisizmu', a tego przecież nie chcemy smile

Co prawda, w trakcie wczorajszej rozmowy jak zniknął na troszkę, to uprzedził mnie o tym, a przed pójściem spać też napisał, że idzie, jednak uszczypliwie dodał, że mówi, żeby potem jakichś dram nie było. Nie wiem gdzie on widział dramę, skoro kulturalnie i rzeczowo przedstawiłam problem

Słaby gość.. Zadufany w sobie mocno. Bardzo dobrze, że nie puściłaś tego płazem, bo odpuszczając ważne dla nas sprawy tracimy u facetów szacunek. A co to zresztą byłby za szacunek, skoro ktoś już na 'dzień dobry' go nie ma.

Spoko loko, masz duuuużo czasu na poznanie kogoś smile a naprawiać z tym gościem faktycznie nie ma czego, no, chyba że zmieniły totalnie swoje podejście.

551

Odp: Daniel..
Elle88 napisał/a:

Identyczne zachowanie uskuteczniał pan z Niemiec, z tą różnicą, że sam RAZ przeprosił (nie pytany w ogóle o to ani o powody) dlaczego poprzedniego dnia zniknął w ten sposób, w środku rozmowy. Ale dziwnym trafem przeprosił za to po którymś razie z kolei wink Czyli oni WIEDZĄ doskonale, że to co robią nie jest fajne i nie jest w porządku, po prostu im nie zależy aż tak na zrobieniu dobrego wrażenia.
JA się tym nie przejęłam nawet na tyle, żeby mu na to sama zwrócić uwagę, bo luźno do naszej znajomości podchodziłam, to on się wkręcał ..do czasu wink Natomiast wszystko z Tobą Kochana w porządku - jest to mega słabe zachowanie i świadczy o braku szacunku do czasu drugiej osoby, taki rodzaj arogancji bym powiedziała nawet, w najlepszym razie 'tumiwisizmu', a tego przecież nie chcemy smile

On też przepraszał już wcześniej, pisał, że mu głupio, bo zasnął w trakcie rozmowy i różne takie, ale moim zdaniem jak człowiek ciągle musi przepraszać za te same rzeczy, to coś z nim nie tak. Jakby serio uważał, że nie powinien tego robić, bo to nie w porządku wobec mnie, to by tego nie robił. Proste. Dlatego się wkurzyłam i zamiast kolejny raz mu odpuścić, napisałam co myślę. Szczerze mówiąc, miałam już kompletnie gdzieś, co on sobie o mnie pomyśli big_smile

Po wczorajszych też podchodzę już luźno, więc teraz niech robi jak chce, ja się zamierzam zająć sobą. Fajnie było, ale się skończyło, a wychowana zostałam w wystarczającym szacunku do własnej osoby, by się przed nikim nie płaszczyć wink

Elle88 napisał/a:

Słaby gość.. Zadufany w sobie mocno. Bardzo dobrze, że nie puściłaś tego płazem, bo odpuszczając ważne dla nas sprawy tracimy u facetów szacunek. A co to zresztą byłby za szacunek, skoro ktoś już na 'dzień dobry' go nie ma.

No niby powiedział to w żartobliwym tonie, ale mnie to nie bawiło zdecydowanie. Także niech sobie będzie uszczypliwy, jak mu to pasuje, a ja poobserwuję i jeśli wciąż będzie tak dziwnie z jego strony, to mu podziękuję za znajomość. Szkoda czasu na ludzi, którzy nie potrafią nawet traktować nas poważnie wink

Elle88 napisał/a:

Spoko loko, masz duuuużo czasu na poznanie kogoś smile a naprawiać z tym gościem faktycznie nie ma czego, no, chyba że zmieniły totalnie swoje podejście.

Wiem, wiem, dlatego nie spieszę się z tym, ale lato się zbliża i fajnie będzie mieć z kim powychodzić przez ten czas. Tym bardziej, że większość moich koleżanek kogoś ma i ciężej jest się zgrać z nimi. Nie zamierzam zaszyć się w domu na całe wakacje. Jeśli się trafi gdzieś ktoś odpowiedni dla mnie, to świetnie, a jeśli nie, to trudno. Płakać nie będę wink

Swoją drogą, na jakich portalach zazwyczaj polujesz? smile O ile oczywiście to nie tajemnica wink
Bo ciekawa jestem gdzie Ty poznajesz swoje ofiary big_smile

552

Odp: Daniel..

Hej
Dziewczyny czy teraz nawiązuje się kontakty damsko-męskie głównie przez portale?
Czy nie lepiej poznawać się face to face?

Pytam bo ja jak się domyślacie nie w temacie jestem, choć czasami robię małe eksperymenty na niektórych obiektach  tongue

553

Odp: Daniel..
Mrs.Happiness napisał/a:

On też przepraszał już wcześniej, pisał, że mu głupio, bo zasnął w trakcie rozmowy i różne takie, ale moim zdaniem jak człowiek ciągle musi przepraszać za te same rzeczy, to coś z nim nie tak. Jakby serio uważał, że nie powinien tego robić, bo to nie w porządku wobec mnie, to by tego nie robił. Proste.

Proste, Siostrzyczko smile <piona z wyskokiem>

U mnie było identyko - też po tym "szczerym" zrywie z przeprosinami było to samo. Ja nawet nie widziałam sensu tego wyjaśniać, bo wiedziałam, że to nie materiał na faceta smile

Mrs.Happiness napisał/a:

Swoją drogą, na jakich portalach zazwyczaj polujesz? smile O ile oczywiście to nie tajemnica wink
Bo ciekawa jestem gdzie Ty poznajesz swoje ofiary big_smile

Lilka787 napisał/a:

Swoją drogą, na jakich portalach zazwyczaj polujesz? smile O ile oczywiście to nie tajemnica wink
Bo ciekawa jestem gdzie Ty poznajesz swoje ofiary big_smile

Ostatnio (tj. ostatnie lata) tak, niestety przeważnie przez neta, a to z prostej przyczyny: własna działalność (choć to się niebawem, przynajmniej częściowo zmieni) -tu ciężko cokolwiek kombinować i nie zbyt duże możliwości poznania kogoś wolnego i ciekawego, zwłaszcza, że 80% moich Klientów było płci żeńskiej wink, a po drugie nie jestem imprezowa, nie wysiaduję co weekend w klubach i ogólnie jestę introwertyczką. Także tak..


Ps. Właśnie atakują zboczeńce..Jeden chce "patrzeć jak jem, gotuję i ..robię sobie dobrze, itp." Wyobraźnia panu galopuje, nie ma co wink

554

Odp: Daniel..
Lilka787 napisał/a:

Hej
Dziewczyny czy teraz nawiązuje się kontakty damsko-męskie głównie przez portale?
Czy nie lepiej poznawać się face to face?

Pytam bo ja jak się domyślacie nie w temacie jestem, choć czasami robię małe eksperymenty na niektórych obiektach  tongue

Powiem Ci, że to zależy od osoby, niektórzy wciąż się wzbraniają przed szukaniem w ten sposób, ale zauważyłam, że teraz rzeczywiście coraz więcej osób szuka w internecie. Nie trzeba wychodzić z domu, stresować się pierwszą rozmową, nie umawia się też z nikim w ciemno, bo po jednej czy dwóch rozmowach online można mniej więcej wywnioskować z kim ma się do czynienia i czy chce się poświęcić jemu kilka godzin na spotkaniu.

Co prawda, ja bym chętnie poznawała twarzą w twarz również, ale to zdarza się o wiele rzadziej. Raz na jakiś czas kogoś tak poznaję. Niestety mieszkam w malutkim mieście, gdzie wszyscy się znają i ciężko poznać kogoś nowego, a w większych nie bywam na tyle często, by mieć czas na szukanie. Poza tym, tak jak Elle jestem raczej introwertyczką, więc jakieś balowanie co weekend nie przejdzie. Zresztą mało ufam takim imprezowym znajomościom, ciężko mi uwierzyć, że ktoś tam chodzi po to, by szukać czegoś więcej niż chwilowej rozrywki wink

Za to mam w obecnej grupie paru fajnych chłopaków, ale zajęci są big_smile

Elle88 napisał/a:

Proste, Siostrzyczko smile <piona z wyskokiem>

U mnie było identyko - też po tym "szczerym" zrywie z przeprosinami było to samo. Ja nawet nie widziałam sensu tego wyjaśniać, bo wiedziałam, że to nie materiał na faceta smile

<przybija> smile
No ja jestem bardzo bliska stwierdzenia, że on również nie jest. W każdym razie nie na faceta dla mnie wink
Ale coś tam wczoraj napomknął, że postara się tak nie robić, więc zobaczymy big_smile

Elle88 napisał/a:

Ps. Właśnie atakują zboczeńce..Jeden chce "patrzeć jak jem, gotuję i ..robię sobie dobrze, itp." Wyobraźnia panu galopuje, nie ma co wink

Do mnie wczoraj się odezwał taki stary znajomy, co też ma zbyt wybujałą wyobraźnię i próbował mnie namówić, żebym mu... w sumie nie wiem co yikes Bredził coś o rzucaniu okruszków i tym, że ja mam najlepszy chlebek, wtf lol Niektórzy to jednak są nawiedzeni big_smile

555 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-05-16 20:44:36)

Odp: Daniel..

Jeszcze a propos poznawania menów na żywo vs net, to moja obserwacja jest taka i są to też słowa samych zainteresowanych - na żywo często nie mają śmiałości podejść, a net pozwala rozegrać to tak, że ew. odmowa/odrzucenie nie odbywa się jednak 'wprost' więc na pewno "boli" mniej.

Na żywo z racji, że nie 'bywam' to "podryw" ogranicza się w moim przyp. do pytania o drogę/godzinę i nieudolne próby pociągnięcia tego jakoś dalej, ew. uśmiechy, z których też nic nie wynika. Dlatego poznawanie via net chyba  nie jest takie najgorsze wink

EDIT: Z miejsca zakochałam się  <3
Ledwie wczoraj oglądałam zdjęcia tego pana i się rozmarzyłam, że zajebiście byłoby mieć takiego faceta: Obrazek dodany przez użytkowniczkę

https://cdn.shopify.com/s/files/1/0235/ … a.jpg?2105

i właśnie z sobowtórem rozmawiam  <3   ideał :* big_smile

556

Odp: Daniel..

O tak, tak, oni się zwyczajnie boją. Zresztą ile razy się zdarza, że ludzie zamiast podejść do kogoś, kogo widzą na mieście, to piszą na tych wszystkich spotted. To mówi samo za siebie. Najodważniejsi są faceci na imprezach, bo już po paru głębszych, to nagle mistrzowie podrywu. Jeszcze pół biedy, jak bez alkoholu też są wygadani, gorzej jak są tacy, jak ten gość z jednego z nowych wątków, co na każdą randkę chce podpity chodzić big_smile

Mnie kilka razy zaczepili chłopacy na żywo, ale to się bardzo rzadko zdarza, więc tak jak pisałam wcześniej, mało ludzi poznaję w ten sposób. Myślałam, że może w szkole poznam kogoś interesującego, ale jak widać, z tym też cienko, bo jedyni chłopacy, którzy są wolni i wprost okazują mi zainteresowanie, to takich dwóch, co wywołuje we mnie bardzo negatywne odczucia. Totalnie mnie odrzuca od nich tongue

Co do pana ze zdjęć, to buzia fajna, ale nie lubię tak mocnego zarostu big_smile Musiałby bródkę zgolić i moglibyśmy rozmawiać, haha wink

Ale skoro trafił Ci się sobowtór, to bierz się za niego :* big_smile

557

Odp: Daniel..

O kurcze Elle, zupełnie nie mój typ, na ale to Tobie ma się podobać.
Ale Elle do jasnej cholery co z Tą brodą zamierzasz robić tongue

558

Odp: Daniel..

Jeszcze tak z minimum 3 lata temu nie mogłam patrzeć na brodę u facetów, ale od kilku m-cy to prawie mój fetysz tongue Co tu dopiero dziwić się facetom, że najpierw lubią szczupłe brunetki, potem rude z mikro cyckami, potem przysadziste blondynki, a żenią się z drobną szatynką np. wink Mnie też ciągle się "typ" zmienia.
A broda, wiadomo, nie każdemu pasuje i trzeba umieć ją nosić, mieć styl. Nie wystarczy ją zapuścić, jak się większości panom wydaje. Tak jak ze szpilkami, nie do wszystkiego i nie do każdej figury/typu urody pasują, wbrew pozorom wink

A co zamierzam z tą brodą robić? Już ostatni pan pokazał mi kilka jej nietypowych zastosowań więc..dałabym sobie radę jakby co tongue big_smile

559

Odp: Daniel..

Uruchamiam wyobraźnię co do tej brody tongue  i .................nic, ale nie szkodzi bo ja lubię gładkie lico.
I taki surowy wygląd, żołnierską fryzurę, skórzaną kurtkę, T-shirt i dżinsy. I do tego mój mąż się stosuje. W garniturze też mi się podoba.

Na widok lalusia totalnie mnie odrzuca, tacy wypindrzeni stają się dla mnie aseksualni.

560 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2016-05-17 14:23:58)

Odp: Daniel..
Elle88 napisał/a:

Jeszcze tak z minimum 3 lata temu nie mogłam patrzeć na brodę u facetów, ale od kilku m-cy to prawie mój fetysz tongue Co tu dopiero dziwić się facetom, że najpierw lubią szczupłe brunetki, potem rude z mikro cyckami, potem przysadziste blondynki, a żenią się z drobną szatynką np. wink Mnie też ciągle się "typ" zmienia.
A broda, wiadomo, nie każdemu pasuje i trzeba umieć ją nosić, mieć styl. Nie wystarczy ją zapuścić, jak się większości panom wydaje. Tak jak ze szpilkami, nie do wszystkiego i nie do każdej figury/typu urody pasują, wbrew pozorom wink

No u mnie przejdzie jedynie lekki zarost. Jakieś długie wąsiska, brody i inne takie, to nie moje klimaty, choć przyznaję, że niektórym to pasuje. Typ mi się trochę też zmienił, ale nie tak drastycznie póki co. Zobaczymy jak to będzie za parę lat wink

Elle88 napisał/a:

A co zamierzam z tą brodą robić? Już ostatni pan pokazał mi kilka jej nietypowych zastosowań więc..dałabym sobie radę jakby co tongue big_smile

Haha big_smile Domyślam się big_smile

Swoją drogą. Jak tam brodacz?
Bo u mnie wczoraj nic, blondas był online, ale słowem się nie odezwał, a ja olałam tym bardziej, więc no, tak to wygląda mniej więcej. Nic, co mogłoby mnie zaskoczyć wink

Lilka787 napisał/a:

Uruchamiam wyobraźnię co do tej brody tongue  i .................nic, ale nie szkodzi bo ja lubię gładkie lico.
I taki surowy wygląd, żołnierską fryzurę, skórzaną kurtkę, T-shirt i dżinsy. I do tego mój mąż się stosuje. W garniturze też mi się podoba.

Na widok lalusia totalnie mnie odrzuca, tacy wypindrzeni stają się dla mnie aseksualni.

A ktoś z tak lekkim zarostem, jak on? wink

Bo pomijając genialny wokal, mi się Sam np. bardzo podoba. Co prawda, dla mnie za stary, ale przystojny facet wink

561 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2016-05-17 14:22:48)

Odp: Daniel..

Kurteczka, zdublowało mi big_smile

562

Odp: Daniel..

Oh yeah, tylko tę grzyweczkę bym mu z lekka rozczochrała ...

563

Odp: Daniel..
Lilka787 napisał/a:

Oh yeah, tylko tę grzyweczkę bym mu z lekka rozczochrała ...

O, więc trafiłam w Twoje gusta wink
Mi właśnie też tylko ta grzyweczka nie pasowała, ale poza tym miodzio big_smile

564

Odp: Daniel..

A u mnie spokojnie, pomalutku. Wiesz, że nie rozmawiam z jedną osobą tylko wink Brodacz narazie przerwa, niech popracuje trochę smile Generalnie nie czuję żeby to były 'moje klimaty', ale jako kolega, why not? Bardzo przystojny kolega big_smile

Sam Hunt, nie znałam. Oczywiście też przyjemny dla oka, ale bardziej ze względu na dobre proporcje ciała niż 'mój typ' wizualny wink

565

Odp: Daniel..

Tylko zaczęłyby się problemy, gdybyś nie pasowała mu na wyłącznie koleżankę big_smile Co wcale by mnie nie zdziwiło wink
No ale to wyjdzie w praniu smile

U mnie podobnie, nie ma efektu wowowow, ale jest w nim coś takiego, co przyciąga. Niemniej i tak wiekowo nie mój target, więc mogę odstąpić komuś potrzebującemu, haha big_smile

Swoją drogą, u mnie bez zmian, aczkolwiek blondas dzisiaj napisał, zresztą niedawno poszedł spać, to pomyślałam, że zajrzę tutaj i przeleję moje przemyślenia. Tak ogólnie to wydaje mi się, że szybciej mi odpisuje, ale z drugiej strony czuję jakbyśmy byli o jeden szczebelek niżej. Chociaż dzisiaj mnie wypytywał o bardziej poważne rzeczy, jak na przykład jakie mam plany na przyszłość i takie tam. On ogólnie dużo pytań zadaje, nie ma problemu z podtrzymaniem rozmowy. Jednak to niczego nie zmienia, bo temu wszystkiemu znacznie bliżej było i jest do kumplowania się. Może pomijając kilka momentów, gdy były jakieś przebłyski z jego strony, ale moim zdaniem trzeba patrzeć z szerszej perspektywy, a nie spuszczać się nad paroma chwilami, które mogą ale nie muszą nic znaczyć wink

W każdym razie, teraz nie jestem nakręcona, to łatwiej wszystko ocenić, tak na spokojnie i trzeźwo. Na razie kompletnie go nie przekreśliłam, ale będę obserwować z bezpiecznej odległości big_smile

Mam nadzieję, że nikogo nie zanudzę na śmierć wink

566

Odp: Daniel..

Nie zanudzasz, luzik smile Ten temat jest od tego.

U mnie pan z brodą to już przeszłość tongue, za to pan narcyz pomału sam się eliminuje dziwnymi wynurzeniami. Z jednej strony widzę, że stara się 'wpasować' i mi zaimponować, z drugiej , kiedy jest sobą, pisze co myśli, to nie widzę punktów wspólnych, poza erudycją wink

Generalnie nie ma o czym opowiadać..to dopiero 3 dzień,. narazie z nikim się jeszcze nie zdecydowałam spotkać.


A ten blondasek Twój to faktycznie albo sam nie wie czego szuka u Ciebie, albo nie ma pojęcia jak się za to zabrać, albo - "koledzy i piłka" dla niego ważniejsi na tym etapie.
Dla mnie "koledzy i piłka" to byli dłuuugo najważniejsi wink więc co dopiero dla młodego faceta.

A nie myślałaś o starszych? Takich powiedzmy..6-8 lat w górę

567 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2016-05-18 20:22:36)

Odp: Daniel..

No to słabo ze strony narcyza, ale w sumie lepiej dla Ciebie, bo z narcyzem byś długo nie wytrwała tak czy siak. Znajdzie się lepszy wink

A dajesz sobie zawsze jakiś tam okres czasu na poszukiwania, po czym rezygnujesz, czy raczej szukasz, szukasz, aż pewnego dnia stwierdzasz, że szkoda na to czasu i wtedy odpuszczasz? smile

Wiesz, ja ogólnie poznałam go na portalu randkowym, nie społecznościowym. Na pierwsze spotkanie przyszedł z czekoladkami, żartował ze mną o tym, co moglibyśmy robić na kolejnych spotkaniach, puszczał oczka w ten specyficzny sposób, słuchał, pytał, nie wyglądał na znudzonego niczym. Raz nawet sobie zażartował, jak rozmawialiśmy akurat o rodzinie i tak dalej, że pewnie moja mama powiedziałaby mi, żebym dała sobie z nim spokój, poszukała jakiegoś lepszego i tak dalej. Oba spotkania były zaplanowane, czyli wcześniej je przemyślał, bo wiedział dokąd dokładnie pójdziemy etc. Gdyby nie to wszystko i jeszcze trochę innych sytuacji, to ja bym dawno stwierdziła, że on szuka koleżanki tylko i wyłącznie, ale raczej by się wtedy nie wysilał. Ale może ja jednak się za mało jeszcze znam na facetach big_smile

Myślałam, nawet kiedyś się umawiałam z takim 5 lat starszym, ale trafił mi się pechowy egzemplarz, bo dwa lata po rozstaniu z byłą, nadal się nad nią spuszczał i sam nie wiedział czy chce czegoś nowego, czy nie. Choć z drugiej strony on nie wyglądał na swój wiek, czyli wpasowywał się w mój typ fizycznie. Mi się dojrzale wyglądający faceci tak nie podobają, sama nie wiem dlaczego. Jako dzieciak potrafiłam się podkochiwać w nauczycielu angielskiego, a teraz mój target zamyka się w sumie na młodym wieku. Poza tym ludzie mi nadal dają nawet 16 lat, więc taki facet lat 27-28 wyglądałby przy mnie jak starszy braciszek co najwyżej big_smile

Swoją drogą, myślę znów nad ścięciem włosów i oczywiście nie wiem co dokładnie z nimi zrobić. Masakra, zwariować można, a niby tak błaha rzecz big_smile Choć póki co każdy zgodnie mówi, żeby ściąć na krótkie znowu tongue

Jakby ktoś był ciekaw, to myślałam nad taką długością (i może kolorkiem, ale nigdy nie farbowałam, więc trochę się cykam)
https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/73 … dd75e6.jpg

568

Odp: Daniel..

No, narcyz zdecydowanie odpada. Już mu jasno powiedziałam, że nie jestem zainteresowana "otwartymi związkami" i, jak można było z łatwością przewidzieć, już się zdążył oświadczyć wink Oczywiście nie biorę tego na poważnie, ale zadziałam efekt przekory - ja odpuściłam, bo mi nie zależy na tym etapie w ogóle, on podgonił wink no mniejsza, to jest po prostu bardzo typowe. Z czasem można robić zakłady kto jak się zachowa.

Wiesz, ja też wbrew pozorom młodo wyglądam - jak nie mam "suczej miny" tongue i większość ludzi daje mi minimum -6 lat mniej. Też w ogóle nie podobają mi się skrajne looki u facetów - tzn. zbyt dojrzale wyglądający jak na swój wiek, ani ktoś kto wygląda w wieku 40-lat jak gimnazjalista wink z uwagi na np. bardzo drobne kości itp. 
Pomijając wygląd to nie miałabym już dziś nic przeciwko związkowi z 10 lat starszym facetem, a jeszcze tak 3-5 lat temu bym zdecydowanie miała.

W takiej długości włosów myślę, że super byś wyglądała - taka dynamiczna i kobieca fryzurka. Mnie się podoba się smile


Co do 'dawania sobie czasu' na poszukiwania to zawsze działam na spontanie - jak mi się chce to jestem, jak nie to usuwam konto i tyle.
Tak naprawdę to ja w ogóle "aktywnie" nie szukam. To faceci piszą, ja wybieram z kim pogadać i ew. się spotkać. Nie napinam się na nic. wink

569

Odp: Daniel..

Hej wieczorową porą.

Tej dziewczynie świetnie w tej fryzurze, ale włosy same w sobie nie są równie zachwycające.

Pamiętaj Mrs. Happiness, że piękne długie włosy działają na facetów, przynajmniej mój tak twierdzi big_smile

570 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2016-05-18 22:35:17)

Odp: Daniel..
Elle88 napisał/a:

No, narcyz zdecydowanie odpada. Już mu jasno powiedziałam, że nie jestem zainteresowana "otwartymi związkami" i, jak można było z łatwością przewidzieć, już się zdążył oświadczyć wink Oczywiście nie biorę tego na poważnie, ale zadziałam efekt przekory - ja odpuściłam, bo mi nie zależy na tym etapie w ogóle, on podgonił wink no mniejsza, to jest po prostu bardzo typowe. Z czasem można robić zakłady kto jak się zachowa.

To znam, czasem aż się śmieję w duchu, gdy ktoś zrobi lub napisze dokładnie to, co przewidziałam. Ludzie bywają bardzo przewidywalni, szczególnie gdy się mocno wpasowują w jakiś konkretny typ wink

Elle88 napisał/a:

Wiesz, ja też wbrew pozorom młodo wyglądam - jak nie mam "suczej miny" tongue i większość ludzi daje mi minimum -6 lat mniej. Też w ogóle nie podobają mi się skrajne looki u facetów - tzn. zbyt dojrzale wyglądający jak na swój wiek, ani ktoś kto wygląda w wieku 40-lat jak gimnazjalista wink z uwagi na np. bardzo drobne kości itp. 
Pomijając wygląd to nie miałabym już dziś nic przeciwko związkowi z 10 lat starszym facetem, a jeszcze tak 3-5 lat temu bym zdecydowanie miała.

Więc dobrze dla nas, przynajmniej dłużej młode. Chociaż wiadomo, że na moim etapie wiekowym to dość upierdliwe, bo założę się, że większość facetów na mieście bierze mnie za nastolatkę. Ostatnio kolejna osoba mówiła mi, że miała mnie za maksymalnie osiemnastkę i nie dowierzała, że mogłabym mieć więcej, także big_smile Potem się dziwić, że na ulicy oglądają się za mną licealiści, a prywatnie piszą koledzy młodszej siostry big_smile

Wiadomo, dzieciaki mi się nie podobają, młodszego brata nie szukam, ale właśnie tacy wyglądający na koło trzydziestki to już też słabo. Nie pociągają mnie, aseksualni są, bez względu na to, jak bym na nich nie spojrzała. Trochę przykre, ale natury się nie oszuka, wiadomo wink

Pewnie mi też z czasem ta granica się zatrze, ale zobaczymy. Jak na razie, to wolę tych niewiele starszych. Chyba, że jakiś wyjątkowy wyjątek by się trafił, to wtedy mogłabym przymknąć oko na wiek smile

Elle88 napisał/a:

W takiej długości włosów myślę, że super byś wyglądała - taka dynamiczna i kobieca fryzurka. Mnie się podoba się smile

Dziękuję :* Mi też się podoba NA NIEJ, tylko wiadomo, zastanowienie, czy mi też będzie pasować. Aktualnie doszłam do wniosku, że raz się żyje, tylko nie wiem czy ombre też sobie zrobić, czy lepiej nie próbować wink

Lilka787 napisał/a:

Hej wieczorową porą.

Tej dziewczynie świetnie w tej fryzurze, ale włosy same w sobie nie są równie zachwycające.

Pamiętaj Mrs. Happiness, że piękne długie włosy działają na facetów, przynajmniej mój tak twierdzi big_smile

Cześć smile

Wiem, sporo chłopaków tak mówi, ale ja tam uważam, że najważniejsze jest, by podobać się samemu sobie i się nie męczyć z żadną cechą własnego wyglądu. Miałam do niedawna bardzo długie włosy, tylko w lato ciężko było wytrzymać, poza tym sporo roboty z nimi, jeśli chodzi o pielęgnację, układanie etc., więc ścięłam. Obecnie mi już sporo odrosły, ale znów mnie ciągnie do krótkich. Najwyżej faceci będą mieli o jedną rzecz mniej do jarania się u mnie big_smile

A co tam u Ciebie w ogóle? Opowiadaj coś wink

571

Odp: Daniel..

Sorki za post pod postem jak coś, ale do rana zapomnę, co chciałam napisać, a nie mogę już edytować tamtego :*

Wiecie co, ja już serio nie ogarniam facetów. Oczywiście jest to kolejne z moich nocnych przemyśleń dotyczących znajomości z blondaskiem. Niedawno przestaliśmy pisać, ja sobie zrobiłam przerwę w nauce, więc napiszę co i jak, sama w sumie potem będę miała lepszy wgląd w to, co się działo. Dzisiaj ja napisałam, bo zazwyczaj tak u nas to wyglądało, że raz pisał on, raz ja. W każdym razie. Gadaliśmy kilka godzin, oczywiście były jakieś przerwy między odpowiedziami, chociaż większość nadal o wiele krótsza niż zazwyczaj. Ale to wciąż kumplowanie się, tak mówiąc szczerze. Specjalnie zobaczyłam, czy jak spróbuję nieco przekroczyć granicę, coś się stanie i fakt, podłapał trochę temat, a nawet wróciły buziaki na dobranoc, haha, ale sam z siebie nic nie próbuje. Nie wiem czy on jest tak nieśmiały, czy po prostu mu się nie chce. W każdym razie, póki co wszystko wskazuje na to, że koniec maja będzie oznaczał koniec tej imprezy. Bo co jak co, ale nie chciałabym faceta, który w żaden sposób nie próbuje zbudować jakiegoś fajnego nastroju między nami. Nawet fakt, że nam się do tej pory tematy nie skończyły, tego nie zatrze. Flirt, jakaś taka subtelna adoracja i tak dalej, to moim zdaniem zbyt ważny element relacji damsko-męskich, żeby to zignorować.

572 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-05-19 09:59:50)

Odp: Daniel..

Hej

Ja noszę długie, bo sama się sobie w nich podobam i mój mąż takie lubi (jak jednego razu zrobiłam krótką fryzurę to o mało nie zszedł na zawał).

Zrobiłam raz ombre i mój mąż oszalał na moim punkcie (znów  big_smile ), a jak zrobiłam miedziane (taki super profesjonalny kolor i ekstra cięcie) to oszalał nie tylko mąż  tongue

573 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2016-05-23 23:56:31)

Odp: Daniel..

Hej po małej przerwie wink Mam akurat jakiś gorszy dzień dzisiaj, to trochę posmęcę, wybaczcie z góry wink

Generalnie to było kilka zwariowanych dni, ale do rzeczy. Gdy już po raz kolejny stwierdziłam, że to chyba nie ma sensu, szczególnie gdy nie zaproponował niczego na weekend właśnie, to nagle w sobotę wieczorem dostałam zaproszenie na imprezę. Mieli tam być jego znajomi, a on zaproponował, bym dołączyła z koleżankami lub sama, o ile w ogóle mam ochotę. Zapytałam dziewczyn, bo i tak planowały coś robić w weekend, chętnie się zgodziły, więc pojechałyśmy. Trochę się denerwowałam, bo to był pierwszy chłopak, którego poznały, ale wszystko wypadło w porządku. Od razu im się spodobał, grzecznie się zresztą przywitał i tak dalej. Potem szliśmy już razem na tę imprezę, po drodze on cały czas rozmawiał ze mną. Jeszcze przed imprezą jego znajomi się odłączyli, bo czekali na kogoś jeszcze, ale on poszedł z nami. No i cały wieczór spędził ze mną i moimi dziewczętami. Bawiliśmy się kilka godzin, tańczyliśmy albo wspólnie, albo sami. No i znów kilka rzeczy mnie totalnie zdezorientowało.
1. Dziewczyny już w trakcie oraz po imprezie mówiły mi z podekscytowaniem, że on jest we mnie totalnie zapatrzony, że cały czas na mnie spogląda, że wygląda jakbym mu się bardzo podobała i takie tam. Każda to potwierdzała.
2. Zawsze gdy razem gdzieś szliśmy na moment, np. do szatni, albo poszukać dziewczyn, to wychodząc z tłumu, chwytał mnie za rękę, żeby mnie nie zgubić i tak dalej. Przełamał barierę fizyczną, bo wcześniej nigdy mnie nie dotykał, pomijając przytulenie na powitanie i pożegnanie.
3. Za którymś razem jak tak szliśmy, to nawet po wyjściu z tłumu nie puszczał mojej dłoni i mam wrażenie, że chciał mnie złapać tak normalnie, bardziej jak para się chwyta za dłonie, ale zobaczył, że dziewczyny są tuż za nami i jednak ją puścił.
4. Przy pożegnaniu po raz drugi już miałam wrażenie, że nie chciał poprzestać na buziaku w policzek, ale po raz drugi mogły to być moje urojenia. Nie wiem już sama.
5. Co zabawne, ŻADEN facet tam mnie nie zaczepiał, choć koło dziewczyn się kręcili różni. A gdy chwilę gadaliśmy z jakimś randomowym kolesiem na zewnątrz, to od samego początku wziął nas za parę. Nie mam pojęcia dlaczego, bo wtedy była z nami jeszcze jedna z dziewczyn.
6. Tu akurat dziwna rzecz, bo zawsze jak tańczyliśmy razem, to nie patrzył mi w oczy. Jak rozmawia, to nie ma z tym problemu, ale gdy byliśmy tak blisko siebie, to on się bardziej rozglądał na boki i tak dalej, niż patrzył wprost na mnie. Co niestety jeszcze bardziej mnie krępowało, ale co zrobić.

No ale kontynuując. Po imprezie odprowadził nas na przystanek, poczekał z nami, a potem się pożegnał i to tyle. Jeszcze napisał jak dotarł do domu, bo poprosiłam, by napisał, skoro on wracał sam, a był środek nocy. Więc napisał. Od tamtej pory rozmawialiśmy dwa razy, ale nic się nie zmieniło między nami. Także nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Gdyby nie ta impreza, to byłby już krzyżyk i po ptokach, ale naprawdę mam mętlik w głowie po tym wszystkim.

Mam nadzieję, że chociaż u Was lepiej i bardziej przejrzyście wink

574 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-05-24 16:37:13)

Odp: Daniel..

Mrs. Happines

Skoro Cię zaprosił na imprezę i bawił się z Tobą na niej, to raczej Mu zależy na Tobie.
A to, że nie posuwa się dalej to może i dobrze o Nim świadczy, może zależy Mu właśnie na Tobie a nie tylko i wyłącznie na seksie z Tobą.
Może On właśnie taki jest. Jeśli Go po prostu lubisz, to kontynuuj znajomość i zobaczysz co będzie dalej.

Mnie się tak zdaje, że facetów to nie trzeba rozkładać na czynniki pierwsze.

Jeśli lubisz spędzać z Nim czas to po prostu to rób ciesząc się tym.

Nie myśl, że można kogoś tak szybko poznać - kilka wiadomości i spotkań.
Ja uważam, że trzeba dać sobie więcej czasu, lepiej się poznać, a potem podejmować poważniejsze decyzje np. sex, żeby nie żałować, nie ranić siebie nawzajem.

Tylko nie wiem czy Tobie to pasuje.

575

Odp: Daniel..

Dziękuję za odpowiedź! wink

Wiesz, mi się akurat nie spieszy z seksem ani niczym takim. Wręcz przeciwnie, z tym by musiał sobie trochę poczekać. Niemniej czuję się tak wewnętrznie rozdarta, jeśli chodzi o tę znajomość. Ciężko jest określić, czy on rzeczywiście jest zainteresowany, czy traktuje mnie tylko jak fajną kumpelę. Nie wiem jak sprawić, by pokazał co czuje tak naprawdę w związku z tym wszystkim. Brak mi już pomysłów.

Gdyby chociaż czasem ze mną bardziej flirtował, to bym nie miała wątpliwości, a tak to mam ich mnóstwo. Nie chcę skończyć jako jednostronnie zakochana koleżanka. Chyba dlatego mnie to wszystko tak męczy.

576

Odp: Daniel..

Uu.. się dzieje!! yikes

To mówisz Happiness, że 'posąg' ożył na tej imprezie, a potem zastygł.. ale jest to jakiś postęp, z tego co piszesz to chłopina nie mógł od Ciebie oderwać rąk i oczu, a to dobry objaw smile

Znaczy coś może być na rzeczy. Ale Ty młodziutka laseczka jesteś i on młody.. no to tak wygląda zazwyczaj, takie podchody - żuraw i czapla , hihi big_smile

Musi być cierpliwa, a za niego czasem "roboty" nie odwalaj, tylko trochę możesz mu pomóc - w sensie bądź miła & otwarta na jego inicjatywy itp.
Wiesz o co.

Cieszę się, że coś sie w temacie ruszyło smile

577 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2016-05-24 21:12:33)

Odp: Daniel..

Owszem, można powiedzieć, że wtedy nieco ożył, ale sama nie wiem czy on tak na mnie patrzył. Moim zdaniem uciekał wzrokiem zawsze, gdy byliśmy blisko siebie. No ale wiadomo, że ludzie z boku wszystko widzą inaczej wink

Mnie tylko frustruje fakt, że po tej imprezie wciąż NIC się nie zmieniło w częstotliwości naszych kontaktów. Ostatnie dwa dni tak wyszło, że ja pisałam pierwsza, bo najpierw niejako była moja kolej, a następnego dnia miał urodziny i głupio mi było z myślą, że nie pogadamy, skoro w moje cały wieczór rozmawialiśmy. Dzisiaj póki co nie napisał, choć w ciągu dnia często widziałam go dostępnego. Akurat jestem w domu prawie cały dzień, bo się rozchorowałam, to zawsze mi się w oczy rzucił. Wiem, że ma sporo roboty na studiach, ale nie tak wyobrażałam sobie chłopaka, który jest zapatrzony. Myślicie, że chcę zbyt wiele? big_smile

Wiem, wiem, nie zamierzam robić wszystkiego za niego. Zresztą zauważyłam, że przez ten brak flirtu czegoś brakuje w tym moim zauroczeniu nim. Pociągu fizycznego. Przystojny jest, uroczy, ale jakoś mnie nie kręci, nie podnieca, nie mam ochoty się na niego rzucić i tak dalej. Bo brak tej atmosfery. Nie wiem czy to się zmieni tongue

578 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-05-24 22:04:11)

Odp: Daniel..

Mrs. Happiness
A może On podobnie jak Ty jeszcze nie wie co dokładnie czuje?
Po prostu jesteście na etapie poznawania się.

Tak się zastanawiam po co chłopakowi kumpela?
Czy traciłby czas na kogoś kim nie jest zainteresowany jako przyszłą dziewczyną?

579

Odp: Daniel..

Na pewno tak jest i mu się nie dziwię, ale jednak piszemy niemal codziennie już od półtorej miesiąca, widzieliśmy się 3 razy po kilka godzin, a nasze rozmowy nadal wyglądają dziwnie, czegoś w nich brak. Nie potrafię tego dobrze wytłumaczyć, ale chodzi właśnie o to, że nie widzę w nich tej iskierki. Bez flirtu to może być tylko przyjaźń. A wiadomo jak się kończą znajomości między facetem i kobietą, gdy się przegapi ten właściwy moment. Potem będzie coraz ciężej to wszystko wprowadzić, ja już teraz przywykłam do tego, że rozmawiamy jak starzy znajomi. Potrafimy żartować z siebie nawzajem, to nie wygląda jak taka totalnie świeża znajomość. Więc dziwi mnie, że potrafimy żartować z siebie nawzajem, jakbyśmy się znali kilka lat, a jakoś tej granicy kumplowania się on nie kwapi się przekraczać. Chyba każdy przyznałby, że to dziwne tongue 

Mnie to też zastanawia, ale różni są ludzie wink
Może po prostu mnie lubi, nie ma pewności o co mu chodzi, bo nigdy niczego nie zasugerował w tym temacie.

580

Odp: Daniel..

Rzeczywiście trochę to dziwne, że spotkaliście się tylko przez 3 razy w ciągu 1,5 miesiąca.
Nie wygląda to na szaleńcze zakochanie, ani w ogóle na zakochanie.

W każdym bądź razie to On powinien dać Ci wyraźnie odczuć, że Mu na Tobie zależy jak na dziewczynie a nie koleżance.
Ty wtedy odpowiesz.

Ja tak to widzę.

581

Odp: Daniel..

Też uważam, że to dziwne, ale widujemy się jak już to w weekend. Zawsze nam wypada w sobotę to. Najpierw nie mogliśmy, bo byłam chora na początku naszej znajomości, długo mi się grypa utrzymywała. To poczekał. Potem się spotkaliśmy. Za tydzień jeszcze raz. Następnego tygodnia pojechał na weekend do domu rodzinnego, więc go nie było. No i w tę sobotę był ostatni raz.
Studiuje ciężki kierunek, więc potrafię to nieco zrozumieć, ale to nie zmienia faktu, że dziwnie się czuję z tym wszystkim. Pewnie dlatego, że ja chciałabym mieć go trochę więcej, a on mnie najwyraźniej nie.

Czekam na taki znak, ale nie wiem czy się go doczekam big_smile

582

Odp: Daniel..

Dziewczyny a byłyście kiedyś zakochane, tak prawdziwie, to znaczy totalny odjazd?

583

Odp: Daniel..

Byłam 3 razy mocno zauroczona. Wszystkie z wzajemnością.

Zakochanie kojarzy mi się z wstępną fazą związku a z tamtymi panami akurat takich nie tworzyłam. Aczkolwiek były to najsilniejsze zauroczenia.

584

Odp: Daniel..

Co wtedy czułaś Elle? Jak wyglądało Wasze zauroczenie? Dlaczego nie przeszło to w głębsze uczucia?

585

Odp: Daniel..

Ja byłam raz tak mocno zakochana, w sensie, że miałam totalny odlot, ale to zakrawało pod chore uczucie, zresztą relacja była toksyczna. Oboje zachowywaliśmy się nie do końca normalnie. A nieco wcześniej byłam zakochana, ale słabiej. To znaczy, na tamtą chwilę myślałam, że to coś naprawdę silnego, ale okazało się być taką młodzieńczą miłostką. Chociaż i tak trwało długo jak na mnie, bo byliśmy razem kilkanaście miesięcy. A od czasu Pana Toksyka nie miałam nikogo i nikogo nie kochałam. Poznałam sporo chłopaków, ale z żadnym nie potrafiłam poczuć tej więzi. Kończyło się na zauroczeniu jak już. Podobnie jak mam teraz, bo zdecydowanie jestem zauroczona, ale nie mam pojęcia co by się stało, gdyby on to wszystko naprawdę odwzajemnił.

Posty [ 521 do 585 z 717 ]

Strony Poprzednia 1 … 7 8 9 10 11 12 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026