Podczas randki/spotkania takiego sam na sam typu "koleżeńskie" wyjście do kina/na piwo to wiem. Czy się podobam fizycznie. dalej jakie ma intencje, no to już można wywnioskować z przebiegu spotkania, zachowania po, rozmowy etc.
Ale bardziej mi chodzi o te pierwsze chwile/kontakty, jak nie jest to spotkanie sam na sam.
Tutaj trochę się gubię.
Posłużę się przykładem, o którym gdzieś tam już wspominałam, ale to jedyny facet, jaki mi się w ostatnich miesiącach spodobał, o którym nie wiem, że jest zajęty. Czyli potencjalnie wolny, obrączki nie nosi, no ale wiadomo może mieć kogoś.
Otóż historia jest taka, że był na początku kontakt wzrokowy, nie wiadomo kto spojrzał pierwszy, ale potem było tak że ja udawałam że nie widzę i nie patrzę
, natomiast on przy każdej okazji się na mnie gapił.
Potem już podczas rozmowy coś mu się tam plątało (na co ja bym nie zwróciła nawet uwagi, bo skupiłam się na merytorycznej stronie spotkania, tylko babeczka, która uczestniczyła też w rozmowie zwróciła z przekąsem uwagę, że mu się miesza
. biorę na plus dla siebie, że z przekąsem, nie wiem czy dobrze?
Ogólnie z jego zachowania podczas pierwszych 2 spotkań bym wywnioskowała bez zastanowienia, że mu mocno w oko wpadłam. Ale... na kolejnym ja nie byłam w formie (miałam pełne prawo, to mógłby zrozumieć) i trochę się inaczej zachowywałam. Spięta byłam i w ogóle. Potem było kolejne i już było ok, więc się wyluzowałam i utrzymywałam kontakt wzrokowy i się uśmiechałam. Natomiast on jedyne co robił, to skorzystał z możliwości stwarzanych przez sytuację i nawiązał kontakt dotykowy. Nie wiem, jak odebrał moją reakcję. Możliwe, że pomyślał, że się wystraszyłam czy coś (nie chcę tutaj szczegółowo opisywać na forum).
I teraz tak: czy faktycznie jest taka zasada, że jak facetowi się podobam to się nie krępuje i się umawia? Mnie się to do tej pory raz zdarzyło, ale gość sam przyznał, że jak mu dziewczyna się spodoba to on po prostu podchodzi wszędzie, na ulicy w sklepie etc. i zagaduje. Czyli taki typ bezpośredni, nieprzejmujący się koszem.
Natomiast tak z mojego doświadczenia to wynika, że trzeba facetowi dać naprawdę jasno znać, że ma zielone światło, żeby się nie bał.
Ogólnie to nie mam pojęcia, jak odbierają mnie mężczyźni jako kobietę. Czy raczej nieprzystępną, dumną, czy delikatną i taką do rany przyłóż.
Jak chodzi o wygląd to oceniam siebie na średnią krajową
Tzn jak chodzi o figurę to dużo na plus, jak chodzi o twarz włosy, to już kwestia upodobań, na pewno nie jestem jakaś mis, ale brzydka też nie jestem.