Dzień Singla dziś ![]()
W sumie, dzień jak co dzień
, ale coś trzeba przedsięwziąć.. nie wiem, może by tak się zakochać w kimś nowym..co myślicie? To już ponad tydzień odkąd nie kocham Jessiego, o Danielu nie wspominając ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Daniel..
Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 … 12 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Dzień Singla dziś ![]()
W sumie, dzień jak co dzień
, ale coś trzeba przedsięwziąć.. nie wiem, może by tak się zakochać w kimś nowym..co myślicie? To już ponad tydzień odkąd nie kocham Jessiego, o Danielu nie wspominając ![]()
Podobne tematy
Ty już nie cuduj,co?
Ciągle tylko zmieniasz na nowszy model,nieładnie.
Jeszcze ktoś powie,że puszczalska jesteś,albo co? ![]()
Przecież ludzie nie rozumieją,co to prawdziwa,jedyna miłość...ech...
To prawda. Masz rację - ten pociąg się nigdy nie zatrzymuje na dłużej
Postaram się być bardziej stała w uczuciach.
Oddam się teraz medytacji, może ona mnie natknie na prawdziwą Love... <<<fingers crossed>
Haha, MAM !!
Moja nowa-stara Love: https://www.youtube.com/watch?v=mvYQbc6RGa0
Kurde, nadal jest cudowny.. gość był kilkukrotnym mistrzem światawe freestylu na desce snowboardowej, a teraz jest muzykiem <3
Ma cudną osobowość i głos.. zresztą popatrzcie sam/-i (?) ![]()
Elle...
No proszę Cię....ON???
Ale miłość nie wybiera,niech Ci będzie ![]()
Wiesz dlaczego?
Bo jest nieprzeciętnie bystrym, kulturalnym i pełnym uroku facetem. Nie jest pewnie "klasycznie" przystojny, ale ma świetny styl (zoba jak on się nosi!
)
Dal mnie jest hot as hell <yes>
serio serio
No... ten to taki bardziej Pan Precelek ![]()
I rudy! <3
Precelek..hihi, może być! Pasuje nawet.
Zobaczcie jak sie pięknie zlożyło: był brunet, blondasek, a teraz rudy <3
Tak jak powinno być! ![]()
Wychodzi na to, że ostatni będzie łysy ![]()
Łysi też byli. All kinds of nutz ![]()
Mam pojemne serduszko ![]()
No wiesz! Wpędzasz mnie w kompleksy, że ja taka... monogamiczna jestem ;P
Nananaaa na nana na na!....
Jak długo można słuchać piosenki, która się nie podoba? :S
Plus jest taki, że teraz potrafię sobie wyobrazić jakby śpiewał będąc nawalonym ;D
Jak długo można słuchać piosenki, która się nie podoba? :S
Zdziwiłabyś się ![]()
Ja teraz się kocham w Bryanie Cranstonie.. W sumie kocham się w nim od kilku dni, ale Wam nie mówiłam <wstydniś>
Właśnie wyczytałam, że Pan Pączek jest wegetarianinem
To straszne! Nie mam szans...
Ja rozumiem romans, sprawa w sądzie... ale taki cios w plecy?!
Tak się nie rooobi, no...
Jak długo można słuchać piosenki, która się nie podoba? :S
Zdziwiłabyś się
Ja teraz się kocham w Bryanie Cranstonie.. W sumie kocham się w nim od kilku dni, ale Wam nie mówiłam <wstydniś>
W nim? Ja bym się bała ![]()

Mimo to zazdroszczę, bo ja się w nikim ostatnio nowym nie kocham. :<
Iceni: no czegóż się można spodziewać po Hindusie. Ale nic się nie martw oni dobrze gotują, nawet nie zauważysz, że nie jadłaś mięsa. ![]()
Iceni: no czegóż się można spodziewać po Hindusie. Ale nic się nie martw oni dobrze gotują, nawet nie zauważysz, że nie jadłaś mięsa.
Och, to nie chodzi o to, że by mi się za mięsem tęskniło, tylko że bym się przy nim taka upadła i bez zasad czuła
(Na dodatek pochodzi z bardzo konserwatywnej rodziny /o czym wiedziałam wczesniej/ i nie tyka papierosów /co u piosenkarza jest dość zrozumiale/ oraz alkoholu /czego zupełnie nie rozumiem
/
Tak całe życie bez lampki czerwonego wina? Zimnego piwka na plaży? Czy nawet lampki szampana w NR?
Piosenkarz to mi się kojarzy sex, drugs & r'n'r a nie asceta z zasadami ;P (Może w takim razie to dobrze, że chociaż jedną kontrowersyjną sprawę ma na koncie... zakochać się w jakimś świętym to już totalna paranoja
![]()
Pan że zdjęcia powyżej. .. tak pacze, pacze i im dłużej pacze tym bardziej mam ochotę paczyć dalej... mam pierwszy zbieżny punkt z Elle ![]()
Cb, musisz obejrzeć serial - oboje z Jessiem tam grają <3<3 Cudowni, wspaniali..<rozpływa się>
A Bryan (ten z foty) tylko pozornie jest taki "zdziadziały" - obejrzyj wywiady z nim - wulkan seksapilu.. Mega facet, super charyzmatyczny <lofciam>
Iceni - piątka
ale jest MÓJ, zaklepane !!! ![]()
Iceni, myślę, że uległby pokusie, jakbyś go spróbowała przekonać ![]()
Elle, no koniecznie serial obejrzę. A to że on charyzmatyczny i niezdziadziały to ja wierzę, widać na zdjęciach jak nic.
No obejrzyj <yes> Nie pożałujesz - TRUST ME ![]()
Tyle że on ma w sobie coś z narcyza. Nie sądzisz?
Właśnie nie
Tzn. jak dla mnie nie. Taki ciepły, "domowy" facet, a z drugiej strony ma "pazur". Narcyzowatość widać by było w zachowaniu, w wywiadach itp. a to bardzo skromny i pokorny facet. I żonę też ma zdecydowanie normalną.
Ale może bredzę, jak każdy zakochany..kto mnie tam wie ![]()
Pamiętacie jak mówiłam, że chciałabym poznać faceta w typie Jessiego??
To chyba sobie go przyciągnęłam - wiek, wzrost i wygląd (prawie
) się zgadza. Z tą różnicą, że to nie Jessi
Obadam temat - trzymajcie kciukaski
![]()

Ostro pracujesz Elle ![]()
Też czymam.
Moje Kochane Dziewczynki :* <3 Bóg Wam zapłać.
Staram się z całych sił aby mi nie przeszło, ale wiecie jak to jest.. Wiem co zrobię, zapytam go czy mogę go nazywać "Jessie". Dla mnie będzie to namiastka, a jemu chyba różnicy wielkiej nie zrobi, najwyżej pomyśli , że nie jestem normalna, ale przecie to nie pierwszy raz.
No cóż, jak się nie ma co się lubi... ;D
Ja nie szukam wersji live, poki co postanowiłam sobie, po raz kolejny, my love ... narysować
Jak się nie ma co się lubi... ;D:P
Hehe, też jest to jakiś sposób. JA się boję, że się "spale w blokach", tzn. wypalę zanim się to rozwinie jakkolwiek, czyli tradycyjnie ![]()
Ale rysować nie będę, hihihih
Zazdroszczę, ale i trzymam kciuki, żebyś się nie wypaliła.
No, fajny facet. Szkoda go na mnie ![]()
Elle...
Norma,to kwestia zmienna,przecież wisz ![]()
A poza tym,nic Cię nie ogranicza.Bierz się za niego,dopóki zdobywasz,to najwyżej większa adrenalina Cię dopadnie a nie wypalenie.
Ja na jego miejscu,miałabym się na baczności ![]()
Dawaj tu info na bieżąco.
,dopóki zdobywasz,to najwyżej większa adrenalina Cię dopadnie
O to to, tylko ja już się boję co potem ![]()
Oh well.. wszystko wyjdzie w praniu.
No i świat się kończy!
Pan Pączek najprawdopodobniej ma się zamiar chajtnąć!
Life is brutal...
((
Idę się zalać! Co prawda mam tylko bezkofeinową kawę, ale i tak będę pić na umór i szlochać!
No i świat się kończy!
Pan Pączek najprawdopodobniej ma się zamiar chajtnąć!Life is brutal...
((
Idę się zalać! Co prawda mam tylko bezkofeinową kawę, ale i tak będę pić na umór i szlochać!
Spokojnie Iceni
Może to jeszcze nic pewnego.
A zresztą...polej,przecież sama nie będziesz chlać ![]()
Mam mu życzyć, żeby się nie udało? ...
Kurde, te ich dziwaczne zwyczaje
jeszcze 2 miesiące temu twierdził, że "w jego zyciu nie ma zadnej kobiety", a teraz jakas impreza "przedożenkowa" organizowana w tajemnicy ![]()
Nawet nie wiadomo z kim
No ale jakby nie było, napić się trzeba!
Tak,tak właśnie masz mu życzyć.
Co on sobie wyobraża?Że z jakimiś tanimi lafiryndami się będzie bujał?
Zdenerwowałam się.
Idę po laleczkę Voo Doo
Tak być nie może
Dzięki ci, dobra kobieto. Od razu lepiej jak się wie, że się ma wsparcie duchowe ![]()
Może go puści w trąbę ta jego love, złamie mu serce i dzięki temu Pączuś będzie śpiewał jeszcze ładniej, smutnej i bardziej romantycznie? ![]()
To teraz bardzo a propos piosenka:
"Jeżeli wiedziałabym, że zakochanie przynosi tyle bólu
obwieszczałabym wszystkim
żeby się nie zakochiwali... "
((( <chlip,chlip, szloch,szloch>
No, Dziewczynki - wracam do gry ![]()
Mam już 2 menżów: jeden z zagramanicy a drugi (ten co miał być klonem Jessiego, nie do końca się w ten klimat wpisuje jednak
) iz z Polszy.
Czas zapolować na poważnie.
Postaram się relacjonować ofkors, ale bez szczegółów, co by zachować szacunek & klasę dla panów..i siebie ![]()
No chociaż ty jedna płyń na fali!
No chociaż ty jedna płyń na fali!
Haha
Oj nie płacz już <ociera gila chusteczką> Kiedyś zapolujemy razem! :* A Pączur niech żałuje!!!!!!!!!!!!!!!!!! HA
Napiszesz mu żeby Cię pocałował. Albo lepiej nie..
Niech się buja, o!
Może teraz się zakocham w jakimś Japończyku? Albo bo ja wiem?... Maorysie!
No ale póki co to mam jeszcze parę miesięcy zanim Pączuś z własnej woli stanie się tylko zwykłą drożdżówką
to trzeba to jakoś wykorzystać ![]()
I dupa.
Jeden pan okazał się 'nie z tej bajki', a drugi przerażająco z mojej (ten zagramaniczny), ale też rozmowa zeszła na seks.. albo ja nieświadomie prowokuje to
/
A ja bym chciała, dla odmiany, pomału..
no nic, na dziś mam znowu pustkę w sercu ![]()
Oj.
Jak temat seksu wyszedl od niego to raczej do tego glownie zmierza. To internetowe byly czy spotkania w realu?
Oj.
Jak temat seksu wyszedl od niego to raczej do tego glownie zmierza. To internetowe byly czy spotkania w realu?
Najpierw net, potem real.
Z tym pierwszym to i tak mogłabym po koleżeńsku się spotykać, bo mamy podobną pasję powiedzmy, ale nie sądzę by poszedł na taki układ ![]()
A z drugim zaskoczyło wszystko i naprawdę fajny facet, były oświadczy już
, ale potem wylazł wiadomy temat i gość za bardzo popłynął w to, z czego wnioskuję, że będzie cisnął na 'konsumpcję', a ja mam dość tego typu relacji. Potrzebuję czegoś innego.
Jestem zmęczona tym i zniechęcona.
EDIT: podejrzewam, że mam zbyt prowokujący sposób bycia (nie mylić ze stylem ubioru czy robieniem propozycji wprost -ot, flirt) i to mnie gubi często..z drugiej strony bez tego nie ma relacji damsko-męskiej ![]()
To daj mu jeszcze szanse. Chyba ze faktycznie juz o niczym innym nie chcial pozniej rozmawiac
Ale nie chcę facetowi robić wody z mózgu. Obiecałam sobie - jak nie jestem pewna to nie wchodzę w coś.
To też nie jest tak, że to są jakieś gbury, które tylko o jednym.. To bardziej takie "czajenie tematu" i odpuszczanie gdy go zmieniam albo odbijam. Wtedy gadka schodzi na gotowanie (a tu gość jest świetny - syn restauratorów, także kopara opada jak mi pokazywał co na codzień gotuje choć to nie jego zawód) czy pracę, podróże (mieszkał w wielu krajach, słuchałam go jak rzadko z zainteresowaniem
) i ogólnie mega kulturalny, ale tak jakby..widzę, że mam tendencję do wycofywania się. Bo wiem dokąd to zmierza, jesteśmy dorośli..
Nie wiem czy potrafię si odnaleźć u boku dominującego faceta, a ci 2 tacy są, co mnie z początku przyciągnęło. Popieprzona jestem
Ok tam popierzona od razu
mnie bardzo pociagaja autorytarni i nie znosze ich jednoczesnie
na co dzien to jest nie do zniesienia i trudno z takim budowac relacje partnerska. Ale jednoczesnie jakby mam ochote sie z takim scierac i mu odpuszczac raz na jakis czas ku obopolnemu zadowoleniu
takze nie wiem czy ty masz cos podobnego ale i tutaj jest sprzecznosc.
Czyli generalnie uwazasz ze chcial Cie czym predzej zaciagnac do lozka?
Nie nie, nie miałam na myśli takich "autorytarnych" - takich to spuszczam odrazu, bo nie znoszę instrumentalnego podejścia, mimo że bywają bardzo przystojni i bezpośredni. Nie pozwoliłabym się tak potraktować, na 'zabawkę' się nie nadaję.
Miałam na myśli takiego 'idealnego kandydata na męża' vel. poważny związek: wykształcony, 'ustawiony' życiowo i finansowo, z pasjami - taki co wiesz, brakuje mu do pełni szczęścia tylko ( i aż) kobiety. Ale mi się zmienia jak w kalejdoskopie podejście (chyba już na tyle mnie znacie
) i to jest przewalone tak dla mnie jak i potencjalnego faceta. Bo on nie rozumie i nie wie dlaczego ja np. potrzebuje w ogóle się nie odzywać przez kilka dni, albo nie mam ochoty na rozmowę nawet.
Nie mam podejścia jak "normalna kobieta", mimo że wiem, że nie jest to standard to nie czuje motywacji by nad tym pracować. I z jednej strony wiem, że fajnie by mi było 'być z kimś, ale z drugiej zaraz mi się nudzi, odechciewa, nie wiem co to jest.. JA nawet nie "szukam" nikogo nowego, po prostu to "bycie" z kimś od początku przez dłuższy czas , jakośmnie "dusi"..może jestem Borderem ![]()
Hehe moze moze
konieczna dlugoletnia terapia ![]()
Tez nie lubie i instrumentalnego.traktowania. ani jak ktos mnie tak traktuje ani jak innych. Nigdy z takim.w zwiazku nie bylam.
Ty faktycznie cos tu co chwile innego piszesz. Moze masz kilka osobowosci?:p
Czasem się o to podejrzewam ![]()
Widzisz Elle, bierz przykład ze mnie - ja tam jestem wierna do bólu - dziś tylko rany liżę po wczorajszym ciosie, ale na razie doszłam do wniosku, że mogę być zakochana dalej.
Na dodatek nieszczesliwie - a to takie romantyyyyyczne!...
Na dodatek Pan Pączek wypuścił nową piosenkę (z powodu czego zostalam obudzona o 5 rano :S ) bardzo w moim-jego ulubionym klimacie, więc znów mam obsesję ![]()
W sumie to nie rozumiem. Bo on jest niby taki idealny o Ty sie boisz ze sie znudzisz szybko? I jest pretekst zeby nie komtynuowac: za duzo seksu w rozmowie. Czy on Ci sie wlasnie nie do końca spodobal?
W sumie to nie rozumiem. Bo on jest niby taki idealny o Ty sie boisz ze sie znudzisz szybko? I jest pretekst zeby nie komtynuowac: za duzo seksu w rozmowie. Czy on Ci sie wlasnie nie do końca spodobal?
Bardzo mi się spodobał. Dziś był u fryzjera zrobić włosy - fryzura, o której wspominałam, że mi się u facetów podoba (dość wykręcona
) Chodzi o to, że mnie chyba kręci relacja dopóki nie jestem pewna, że ktoś się 'wkręcił'
Wiem, że brzmi to beznadziejnie i niedojrzale i sama często o tym piszę.
Tak jakby najciekawszy (w sensie emocji) był dla mnie etap zdobywania. A potem nie wiem jak się z tego wykręcić, a jak nie umiałam to..byłam z takimi ludźmi potem w relacji (krótszej lub trochę dłuższej) i spitalałam.. a raz jak stwierdziłam, że KONIEC tego gówna i "przetrzymam to", to ten ktoś sobie poszedł, choć to ja zerwałam w sumie. Nie żałuję, ale i tak było mi przykro.
Psycholog nie wchodzi w grę, to by była długoletnie terapia pewnie, nie mam tyle czasu..i cierpliwości ![]()
A nie chcę nikogo wykończyć, więc jak widzę zaangażowanie, poziom którego nie mogę na dany moment odwzajemnić to się wycofuję.
Niby można powiedzieć żeby ktoś "sholował" na trochę, ale i tak wiadomo, że po takim wyznaniu ta druga osoba czuje się urażona i już nie jest tak samo.. poza tym to przykre i nie wiadomo jak się zachować żeby nie było dziwnej atmosfery wtedy.
Ze mnie to już nic nie będzie.
Ps. A taki wesoły temat był.. ![]()
No po prostu lubisz gonić króliczka ![]()
Póki im gardeł nie rozszarpujesz jak już dogonisz to wszystko wporzo ;P
Hmmm czyli nigdy nie bylo u Ciebie tak ze chcialas kontynuowac dluzsza relacje?
Borderem raczej nie jestes. Brzmisz jakbys mocno trzymala emocje na wodzy a oni raczej maja huśtawki i mocno przezywaja. Rania ale sami ze soba tez nie maja lekko.
To moze Iceni ma racje z tym kroliczkiem. Jestes mezczyzna ![]()
Hmmm czyli nigdy nie bylo u Ciebie tak ze chcialas kontynuowac dluzsza relacje?
Borderem raczej nie jestes. Brzmisz jakbys mocno trzymala emocje na wodzy a oni raczej maja huśtawki i mocno przezywaja. Rania ale sami ze soba tez nie maja lekko.
Trafiłaś w sedno. Potrafię trzymać emocje na wodzy. Często mam wrażenie, że obserwuję ludzi jakby "z góry", ich emocje, wiem co zaraz zrobią, jak zareagują i na co. To instynktowne po części. Nie wiem jak to ująć.. Trochę tak jakby "reżyserowała film", najpierw sobie wszystko wyobrażam, a potem to się dzieje - klatka po klatce niemal. Rozkojarzam się tylko i tracę wątek gdy już kogoś "złapię", tak jak chciałam. Bo ja podświadomie chyba nie szukam happy endu..
Nie, nigdy nie chciałam kontynuować. Kontynuowałam z ich inicjatywy, a potem jakbym oczekiwała za to..wdzięczności?
Tak jakbym chciała powiedzieć: "Nie widzisz jak bardzo się dla Ciebie staram?"
cb napisał/a:Hmmm czyli nigdy nie bylo u Ciebie tak ze chcialas kontynuowac dluzsza relacje?
Borderem raczej nie jestes. Brzmisz jakbys mocno trzymala emocje na wodzy a oni raczej maja huśtawki i mocno przezywaja. Rania ale sami ze soba tez nie maja lekko.Trafiłaś w sedno. Potrafię trzymać emocje na wodzy. Często mam wrażenie, że obserwuję ludzi jakby "z góry", ich emocje, wiem co zaraz zrobią, jak zareagują i na co. To instynktowne po części. Nie wiem jak to ująć.. Trochę tak jakby "reżyserowała film", najpierw sobie wszystko wyobrażam, a potem to się dzieje - klatka po klatce niemal. Rozkojarzam się tylko i tracę wątek gdy już kogoś "złapię", tak jak chciałam. Bo ja podświadomie chyba nie szukam happy endu..
Nie, nigdy nie chciałam kontynuować. Kontynuowałam z ich inicjatywy, a potem jakbym oczekiwała za to..wdzięczności?
Tak jakbym chciała powiedzieć: "Nie widzisz jak bardzo się dla Ciebie staram?"
Jeśli sama kontrolujesz swoje emocje i obserwujesz innych, to wydaje mi się, że łatwo przewidzieć ruchy innych ludzi. Tylko że większość z nas jednak sobie odpuszcza i przeżywa te emocje, bo przecież o to chodzi w relacjach... Szczególnie jak czujemy się bezpiecznie albo jak uznamy, że warto zaryzykować. I wtedy tracimy zdolność przewidywania, ale też po części tego chcemy.
To kontynuowanie to kwestia wyboru. Wybieram daną osobę, dla nie niej warto zrezygnować z innych króliczków, to będzie bardziej wartościowe, gdy razem coś zbudujemy, niż gdy będę zaliczać kolejne znajomości.
Tak jakby nikt nie był dostatecznie dobry, żeby to kontynuowanie było naturalnie i nie wymagało "poświęcenia". Coś tracisz, ale zyskujesz więcej: chyba tak to ludzie z reguły czują.
Jednocześnie mam wrażenie, że tutaj na forum nie raz Ci się uleją emocje.
Pasowałabyś na narcyza, ale raczej nie do końca. Wymykasz się schematom ; )
W kilku miejscach coś pisałaś o rozczarowaniach, jakie Cię spotkały w związkach. Jeśli to przeżywałaś, to dlaczego? Urażona duma, czy może jednak rozczarowanie z powodu braku kontynuacji?
Właśnie pan nr 1 wydzwania i już jestem lekko zniechęcona, bo nie tak się umawialiśmy ![]()
A wracając
Tak jakby nikt nie był dostatecznie dobry, żeby to kontynuowanie było naturalnie i nie wymagało "poświęcenia". Coś tracisz, ale zyskujesz więcej: chyba tak to ludzie z reguły czują.
Może inaczej, bo to nie kwestia "bycia wystarczająco dobrym", tylko nikt mnie nie porwał na tyle. Tak bym to ujęła bardziej. Czasami na siłę chciałam 'dać się porwać', ale jedyne co to zbudowało w tym jednym przypadku to moje przywiązanie do tej osoby i poczucie zobowiązania i ograniczenia, bo ja narzuciłam sobie w tej znajomości lojalność. Skończyło się tak, że prawie czułam obrzydzenie do tej osoby i odmawiałam seksu i bliskości, w końcu mnie zdradził. Dowiedziałam się po czasie. Nie winie go w tych okolicznościach, ale i tak byłam wściekła. Urażona duma, tak właśnie ![]()
Jednocześnie mam wrażenie, że tutaj na forum nie raz Ci się uleją emocje.
To innego rodzaju emocje - coś a la prawnik czy adwokat, którzy dyskutują nad rozwiązaniem jakiegoś problemu i udzielają im się emocje. Ale to wszystko ulotne emocje bardzo. I potrzebne, bo często czynią dyskusję ciekawszą , choć bywa że "brudniejszą" ![]()
Pasowałabyś na narcyza, ale raczej nie do końca. Wymykasz się schematom ; )
Część osób mi bliskich mnie o to podejrzewało, ale znowu - tak jak mówisz, nic nie jest pewne ani jednoznaczne do końca. Nie zachowuję się schematycznie.
W kilku miejscach coś pisałaś o rozczarowaniach, jakie Cię spotkały w związkach.
To bardziej z pozycji ego.. Zazwyczaj chcę żeby było jak sobie umyślę i jeśli ktoś zaczyna "stawiać na swoim" to zaczynałam się irytować. Wtedy ego stawiało się w roli ofiary jak nie wypadało się już złościć ![]()
Jeśli to przeżywałaś, to dlaczego? Urażona duma, czy może jednak rozczarowanie z powodu braku kontynuacji?
Rozczarowanie, że nie ja tamto zakończyłam - w takim sensie gotowości na to, bo oficjalnie tylko. Nieoficjalnie ta osoba już była tak wykończona, że chciała odejść, nie buntowała się jak zazwyczaj.
Wcześniej było tak, że to on mnie przekonywał żeby dalej "walczyć", a ja byłam zniechęcona. Potem na krótko role się odwróciły.
Nie tęsknię za nim ani nie kochałam go, ale ego długo to "trawiło".
Powiem Ci, że ciekawą osobą jesteś do analizy, bo się wymykasz. Oczywiście psychologiem nie jestem, trochę książek poczytałam i obserwuję ludzi, no i uwielbiam analizować, teraz to już jakoś panuje, a kiedyś pewnie miałam przymus
Tak naprawdę każdy się wymyka tym nazwom, w szczególności ludzie, którzy mają jakiś wgląd w siebie. Chętnie nawiązujesz kontakt z ludźmi na forum, szukasz podobieństw, punktów wspólnych z naprawdę różnymi osobami. Forum to nie życie, ale coś tam pewnie mówi o człowieku.
Pozwól, że sprowadzę Twoje powyższe odpowiedzi do jednego wniosku: nie kochałaś nigdy taką miłością, która wszystko wybacza, zostaje gdzieś w tle na wieki? Nawet jak już przecież kogoś nie kochasz i za nic nie chcesz do niego wrócić, to trzeba się zmusić do zaakceptowania myśli, że jakaś krzywda stanie się tej osobie, a Ty nie pomożesz.
Tylko pozostaje pytanie, dlaczego tak jest. Gdzie leży źródło problemu, o ile to w ogóle jest problem. Bo może to co Ty robisz, to pełna wolność dla partnera, brak ograniczeń, właśnie TA miłość, która pozwala mu odejść be żalu, gdy on zechce. Oczywiście pomijając ten czynnik ego, ale jak teraz jesteś świadoma roli urażonej dumy, to można założyć, że przy kolejnej relacji już byś się jej nie dała. A przynajmniej nie na długo.
Często się zastanawiam, jak to jest z tą miłością. Jedni (psycholodzy) krytykują bezwarunkową miłość, inni (KK, nie znam dokładnie aktualnej doktryny, ale tak mi się wydaje) ją właśnie pochwalają. Tylko jeszcze pozostaje definicja takiej miłości. Mnie na taką bezwarunkową miłość bardziej pasuje coś co głosi Byron Katie, czy Tolle, tylko że oni są mocno odjechani. Tak bardzo żyją w teraźniejszości, że gdy kogoś skrzywdzą, to pewnie uznają, że nie można nikogo skrzywdzić, bo się sam skrzywdził, a to już relatywizowanie dobra i zła. Z drugiej strony bardzo bym chciała spróbować takiej relacji opartej na wolności (bez zdrady oczywiście) nie w sensie otwartego związku, tylko bez przymusów różnych. Nawet jak o tym myślę, to wyobrażam sobie oddzielne mieszkanie raczej. Tylko jakby było dziecko, to pewnie by wszystko zmieniło, bo znowu nie można go pozbawiać czasu spędzanego z jednym rodzicem. Chociaż to też dałoby się zorganizować.
Wracając do tematu, czyli Ciebie, czy Tobie nie brakuje związku? Intuicja mi mówi, że po prostu jeszcze nie trafiłaś na swoją wielką miłość
.
A czy to nie jest trochę tak, Elle, że ty chciałabyś związku nie jako takiego, samego w sobie, tylko takiego, jak chciałabyś, żeby związek wyglądał?
_____
W ogóle to strasznie poważne się zrobiłyście ;P
Zmieniając trochę klimat - ja się dzisiaj znów trochę jak dziwolag poczułam
rozmawiałam w pracy z takim znajomym (pan po 60, dość oryginalny) jest jedną z niewielu osób, które wie, że rysuję - i tak nam zeszła dziś przypadkiem rozmowa na ten temat i pokazałem mu zdjęcie jednego z moich rysunków. (Oczywiście Pana Pączka, przy czym ten znajomy nie ma pojęcia kto to jest) no i komentarz jaki usłyszałam to "No ok, rysunek fajny, tylko po co rysuje sz takich brzydkich facetów? "
Tiaa ... wszystkim w koło jakoś wygląd Pączka nie przypada do gustu, tylko ja się w niego gapię jak w obrazek - i weź tu się człowieku czuj normalnym!
![]()
_____
W każdym razie ja wam zazdroszczę opanowania. Ja się zakochuję zbyt żywiołowo - nie mogę wtedy jeść, nie mogę spać, nie mogę przy nim oddychać, nie mogę skupić się na niczym innym. Muszę mieć wtedy takiego faceta teraz, już, zaraz - albo wcale. Oczekiwanie na "spontaniczny rozwój wypadkow" jest chyba dla mnie najgorszą torturą ![]()
A czy to nie jest trochę tak, Elle, że ty chciałabyś związku nie jako takiego, samego w sobie, tylko takiego, jak chciałabyś, żeby związek wyglądał?
_____
W ogóle to strasznie poważne się zrobiłyście ;P
Zmieniając trochę klimat - ja się dzisiaj znów trochę jak dziwolag poczułam
rozmawiałam w pracy z takim znajomym (pan po 60, dość oryginalny) jest jedną z niewielu osób, które wie, że rysuję - i tak nam zeszła dziś przypadkiem rozmowa na ten temat i pokazałem mu zdjęcie jednego z moich rysunków. (Oczywiście Pana Pączka, przy czym ten znajomy nie ma pojęcia kto to jest) no i komentarz jaki usłyszałam to "No ok, rysunek fajny, tylko po co rysuje sz takich brzydkich facetów? "
Tiaa ... wszystkim w koło jakoś wygląd Pączka nie przypada do gustu, tylko ja się w niego gapię jak w obrazek - i weź tu się człowieku czuj normalnym!
![]()
![]()
_____
W każdym razie ja wam zazdroszczę opanowania. Ja się zakochuję zbyt żywiołowo - nie mogę wtedy jeść, nie mogę spać, nie mogę przy nim oddychać, nie mogę skupić się na niczym innym. Muszę mieć wtedy takiego faceta teraz, już, zaraz - albo wcale. Oczekiwanie na "spontaniczny rozwój wypadkow" jest chyba dla mnie najgorszą torturą
No tak, można by zmienić tytuł tematu na "wiwisekcja Elle" ; )
Weź nie mów, że jakiś pan po 60tce zna się na męskiej urodzie
A czy Twoje rysunki są przedmiotem praw autorskich? Mogłabyś sie pochwalić talentem? ![]()
Ja też tak miałam dotychczas jak Ty, ale spalałam się w ten sposób. No i już byłam zaangażowana zanim się dowiedziałam, czy facet jest porządny i godny zaufania. Duże ryzyko. Dlatego ostatnio się powstrzymałam przy Panu Starszym (on tak z dyszkę jest starszy żeby nie było
), aż się zdziwiłam że ja tak umiem. Przy trzecim spotkaniu zaczęło mi się robić tak jakbym już była zakochana, tzn. takie jakieś dziwne akcje w klatce piersiowej i brzuchu. Powiedziałam sobie, że muszę to na chłodno wziąć i absolutnie nigdy nie chcę już więcej mieć takich odczuć. No i znikło. Ale nie wiem, czy się P. S. nie zdystansował też przez to... Bo może on se pomyślał, że ja nie jestem zainteresowana. Bo te spotkania miały charakter oficjalny, w sensie to nie były randki czy coś. No ale zatrzymałam te procesy i się nie nakręcam. Tak lepiej. Może wieje nudą, ale większy spokój ![]()
Cb, znów trafiłaś.
Jest dokładnie tak jak napisałaś - inni się wkręcają, a ja spokojnie to obserwuję. Wynikiem jest oczywiście brak większych emocji, o ile "emocją" można nazwać 'droczenie się', flirt i rozmowę. OD zawsze byłam jakby 'z boku', bardziej siedziałam w swojej głowie i mój świat wydawał mi się bardziej fascynujący niż jakieś werterowskie porywy itp.
Na pewno nie jest to normalne, pewnie nawet nie do końca mi służy, bo być może wiele mnie przez to omija, kilka osób nieumyślnie skrzywdziłam.
Jednak wolę o tym myśleć tak jak napisałaś, że nie spotkałam jeszcze mojej Miłości, a tylko jej namiastki ![]()
Najpierw trzeba być ze mną blisko (tak jak moi znajomi, ci sami od lat, choć b. niewielu) , zdobyć moje zaufanie, a wtedy ja jestem bardziej 'dostępna', choć emocje nawet w przyjacielskich relacjach - poza empatią, to dla mnie trudna rzecz.
Czasem czuje lekką irytację, czasem furię (to akurat b. rzadko już
), ale to są raczej płytkie stany jak mówiłam i mijają z biegiem dnia.
Mam zbyt dużą potrzebę kontroli chyba.
Tylko zaznaczam, że tam jest wszystko, co mi przyszło do głowy wrzucić - i te dobre rysunki, i te mniej dobre
więc bądź wyrozumiała
i daj znać jak przeczytasz to wyedytuję nicka ( bo masz zablokowaną poczte przez forum i nie miałam jak wysłać
)
Cb, znów trafiłaś.
Jest dokładnie tak jak napisałaś - inni się wkręcają, a ja spokojnie to obserwuję. Wynikiem jest oczywiście brak większych emocji, o ile "emocją" można nazwać 'droczenie się', flirt i rozmowę. OD zawsze byłam jakby 'z boku', bardziej siedziałam w swojej głowie i mój świat wydawał mi się bardziej fascynujący niż jakieś werterowskie porywy itp.
Na pewno nie jest to normalne, pewnie nawet nie do końca mi służy, bo być może wiele mnie przez to omija, kilka osób nieumyślnie skrzywdziłam.
Jednak wolę o tym myśleć tak jak napisałaś, że nie spotkałam jeszcze mojej Miłości, a tylko jej namiastkiNajpierw trzeba być ze mną blisko (tak jak moi znajomi, ci sami od lat, choć b. niewielu) , zdobyć moje zaufanie, a wtedy ja jestem bardziej 'dostępna', choć emocje nawet w przyjacielskich relacjach - poza empatią, to dla mnie trudna rzecz.
Czasem czuje lekką irytację, czasem furię (to akurat b. rzadko już), ale to są raczej płytkie stany jak mówiłam i mijają z biegiem dnia.
Mam zbyt dużą potrzebę kontroli chyba.
Kontrola to na pewno. Ale, generalnie w relacjach ze znajomymi, czy nawet przyjaciółmi dobrze ją chyba zachować. Przynajmniej mnie dość łatwo też przychodzi. Nie chcę przez to powiedzieć, że ludzie nie dają mi pozytywnych lub negatywnych doznań. Jak najbardziej dużo radości ze spędzania wspólnie czasu, rozmów, a czasem też irytacja
, jak ktoś obgaduje za plecami to rozgoryczenie. Tylko to tak łatwo przejść do porządku dziennego nad tym.
Może te większe emocje są charakterystyczne dla miłości? Czyli powinny być odczuwalne w relacjach z rodzicami lub z rodzeństwem, jeśli jest się z nimi blisko. Ja przy bracie np. nie mam dużych emocji, bo on się zawsze ode mnie dystansował. Także mamy takie dobre relacje przyjacielskie, czyli ostatecznie moim zdaniem, tak jak powinno być. Ale przy rodzicach miewałam silne emocje (oboje toksyczni). Także też nie za bardzo wiem, jak mają wyglądać silne pozytywne emocje
Tylko przy miłości do faceta takie miałam, ale czy to jest "prawidłowe"? Tego nie wiem. Czasem w sumie miewam teraz pozytywne, szczególnie z ojcem, bo ja swoje z nim już przerobiłam co miałam przerobić, a on też się zmienił na lepsze. Ale nie wiem, czy to jest to, co się "powinno" odczuwać.
A Ty masz lub miałaś silne emocje w relacji z rodzicami? Może to jest klucz do odnalezienia źródła ewentualnej blokady.
Ta rozmowa to trochę jakby ślepy głuchego prowadził albo kto wie czy czasem nie ślepy ślepego ; )
Tylko zaznaczam, że tam jest wszystko, co mi przyszło do głowy wrzucić - i te dobre rysunki, i te mniej dobre
więc bądź wyrozumiała
![]()
![]()
i daj znać jak przeczytasz to wyedytuję nicka ( bo masz zablokowaną poczte przez forum i nie miałam jak wysłać
)
Ok już sobie zapisałam, dzięki.
Ah h oczywiście jako Wielki Znawca Sztuki bedę wyrozumiała ![]()
Muszę sprawdzić, co z tą pocztą.
Edit: o jacież, dobra jesteś. Nie no już Cię nie lubię z zazdrości
Tylko Pączuś faktycznie mało wdzięczny obiekt ![]()
Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 … 12 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Daniel..
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026