netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

128 odpowiedzi24 405 wyświetleńzałożony przez bluemike, 02.01.2016

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 129 z 129 ]

66

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?
bluemike napisał/a:

Bez mała 10 lat małżeństwa, 2 dzieci (córka 3 i syn 8 lat). Żona poznała gościa, który nie ma moich wad i no i zakochała się w nim na śmierć. Jak to odebrałem chyba nie trzeba opisywać, bo podobnych historii tutaj widze mnóstwo. Jest jakiś tydzień po tym jak się zorientowałem, wyjaśniliśmy to sobie od razu. I dopiero dzisiaj jestem w stanie jakoś zebrać się do kupy. Wydarzenie bardzo bolesne dla wszystkich zamieszanych, bo nie widzimy rozwiązania bez znaczących zniszczeń. Ja ciągle kocham moją żonę, one tego nie widziała, myślała, że tylko czekam aż sobie kogoś znajdzie i ja będę miał ją z głowy. Jak zobaczyła moją reakcję, to była zaskoczona, teraz ma żal że nie wysyłałem jej takich sygnałów wcześniej. I fakt, nie wyrażałem swoich uczuć do niej wystarczająco głęboko. Zaniedbywałem rocznice, walentynki, zapominałem, że warto ją przytulić, pomuskać po szyji. Nie doceniałem jej. Jest piękna, pogodna, odważna, skłonna do dużych zmian, bardzo wrażliwa i ciepła. Ma swoje wady, ale to drobnostki, na których ja się wieszałem i ją to wkurzało. Ja myślałem, że zwracając jej uwagę, robię to dla jej dobra, żeby była jeszcze bardziej atrakcyjna, żeby nie była obiektem drwin itd. Ona odbierała to jako niepotrzebną krytykę. Mieliśmy wspólne marzenia i plany, dość oryginalne. Potrzeba było troche grosza, więc zanurzyłem się w pracy. Za bardzo. Myślałem, tylko o pracy, która jest też moją pasją. Ja przynosiłem pieniądze, żona zajmowała się dziećmi. Niby wychodziła z domu, miałem do niej bezgraniczne zaufanie, ale nie pracowała, nie miała się dla kogo wystroić, wymalować. Dzisiaj rozumiem, że nie mogła błyszczeć 10 lat tylko dla mnie. W międzyczasie była zdobywana, nawet dawała mi do zrozumienia, żebym coś robił bo inni są ciekawsi. A ja głupi chuj wszystko ignorowałem, wszystko przegapiłem. Wydawało mi się , że te nasze wspaniałe dzieci, te wspólne plany to gwarant stałości tego związku. Nie to, że byłem jakiś oschły, spędzilismy mnóstwo pięknych chwil, nawet w tym roku, ale jak mi powyliczała gdzie dałem ciała to sam sie za głowe łapałem, bo miała racje.

Nagle pojawił się facet ( uczyła się jezyka korespondując przez net i tam go spotkała), który takich braków nie ma - ideał, romantyk, czuły, troche pokrzywdzony przez los, nienachalny, facet bez wad. Nawet na nią nie polował, po prostu z dnia na dzień zaczęli do siebie coraz bardziej pasować, w końcu uczucie zrobiło się tak silne, że straciła głowe. Wybrała jego, bała się zestarzeć w tej monotonii. Skąd to wszystko wiem ? Rozmawiamy ze sobą od kilku dni jak nigdy przedtem, sczerze, ciekawie i wielkim smutku. Oboje się rozklejamy. Ja ją rozumie i pozwalam jej odejść. Boli strasznie, bardzo bardzo strasznie, bo to nie jest wszystko. Ona wyjedze do niego, dopiero jak uzbiera pare groszy, chce pokazać, że jest niezależna. Przez ten miesiąc, może 2 lub 3 jestem z nią w naszym domu. Szalejemy oboje, dzisiaj próbowaliśmy ze wszystkiego żartować, śmiać sie, bo już to uczucie rozbicia, braku snu, apetytu jest nie do wytrzymania. Mam taki odwleczony wyrok, mogę ją przytulić, porozmawiać, ale wiem że za niedługo zniknie na zawsze. Do tego pomagam jej w przygotowaniach. Poznałem gościa z jej relacji, pokazała mi też jego zdjęcia i filmiki i widzę, że to jest to czego ona szukała.

Pomógł mi znajomy lekarz, który pracuje z takimi przypadkami i sam przeszedł rozstanie w życiu, chociaż nie w tak skomplikowanej wersji. Dość obiektywnie i pewnie ocenił sytuację (aczkolwiek w niektórych kwestiach się mylił, nie może uwierzyć że można tracić żonę i bronić jej argumentacji) i dał mi kilka rad, do których z dużym prawdopodobieństwem się zastosuje - nie iść w alkohol, nie myśleć teraz o innych kobietach, wzmocnić swoją pozycję zawodową i finansową i zadbać o dzieci. Na razie kiepsko to widzę, bo w zawodzie musze pracować głową, a rozum chwilwo mam na urlopie. Teraz rzygać mi się chce jak patrze na tą moja prace, osiągnięcia i plany. W niczym nie widze sensu, znajomi i rodzina wydają mi się płytcy, wszystko co kolekcjonowałem wydaje się stratą pieniędzy, każda muzyka wkurza. To podobno okres tzw żałoby.

Przez pierwsze dni, zaczałem głupio planowac, co tu robić, czy wyjechać z dziećmi i zamieszkać obok, czy zostać tutaj i rzeczywiście stanąć na nogi. Wyjazd to trauma dla dzieci (zmiana środowiska, zmiana języka) i dla mnie - oglądałbym żonę z innym gościem. Może później bym go strawił, bo widzę, że jest dobrym człowiekiem, ale teraz odezwała się u mnie uśpiona przez prawie całe życie zazdrość. To jest opcja, która miałaby zapobiec rozdzieleniu dzieci od mamy. Nie wiem jak dzieci to przeżyją. Ale dzisiaj zadałem sobie pytanie, czy mama będzie miała dla moich dzieci czas? U tego gościa też jest już jedno dziecko, a pewnie zaplanują swoje, żeby przypieczętować uczucie. Dzieci nie zrozumieją, że mama przychodzi co 2-3 dzień, bo mama będzie miała swoje problemy. Wiem, że ona tą rozłąkę z dziećmi też ciężko przeżyje, bo kocha je nad życie. Aż nie mogę uwierzyć, że ta miłość jest silniejsza od tej miłości do dzieci. Ale kumpel lekarz mówi, że to wurzut hormonów i teraz nie ma u niej szans na racjonalne myślenie. Co gorsza to może trwać 3-5 lat. Dla mnie to szmat czasu. A za 5 lat tez nie mogę spodziewać się zwrotu akcji. Gdybym miał gwarancję to bym na nią czekał. Zaakceptowałbym to, że ze sobą współżyli. Ja teraz widze w niej wszystkie zalety, jakbym poznał ją 2 dni temu. Ale czytam sobie jak się to zazwyczaj kończy. Ona nie wróci, wiele wskazuje na to, że utworza razem szczęśliwy i trwały związek.

Mógłbym tak pisać i pisać, bo ciekawych szczegółów jest o wiele więcej, ale to chyba wystarczy do zadania moich pytań.

1. Żona zapytała czy mogłaby za jakiś czas wziąć do siebie córkę, syn jest zapatrzony we mnie. Ta moja kochana żona cierpi nie mniej niż ja i nie chce jej zabierać wszystkiego, ale tez nie chce rozdzielać kochającego się rodzeństwa. Myślę, żeby jednak zostawić oboje przy sobie i pozwolić zapominać o mamie. Bo jaki sens ma jej późniejsze odwiedzanie ? Co o tym myślicie ?
2. Chcę znaleźć im nową mamę. Ale to będzie chyba trudne. Bo nowa mama musi zaakceptować gościa przed 40-ką z 2-ką dzieci. Co prawda cudownych, są śliczne i zdolne, uważam, ze swietnie je wychowywaliśmy, ale to i tak balast we wstępnej selekcji. W amoku wchodziłem na jakieś portale randkowe i jak przejrzałem "kandydatki" to posmutniałem. 80% to "selfie-dzióbki" jak małolaty na FB. Na tym badoo można wypisywac zainteresowania, a więc - Indie, Spa, shopping, moda, suchi, subnathing... Rece mi opadły. Nie no spoko, ja wiem, że to jest fajne, ale to tam wisi u większości na pierwszym miejscu. Nie ma górskich wycieczek, spacerów po lesie, rysowania, pasji, aktywności fizycznej. No i tu będę może bezczelny, ale musze być szczery. Podświadomie szukałem kogoś podobnego do mojej żony, a ona była piękna z ciepłym, przyjaznym wyrazem twarzy. Nie napiszę, że zależy mi tylko na dobrej , czułej itd. Mam jakieś wymagania estetyczne. Co prawda ze mną tez nie najgorzej, mam troche do zaoferowania. Ale biorąc to wszystko do kupy widzę, że moge szukać długo. Chciałbym jeszcze kogoś pokochać, ale teraz wydaje się, ze nikogo nie pokocham bardziej niż moją żone. Mam nadzieje, że to minie. Znacie podobne historie ?
3. Czy jeśli juz moze kogoś znajdę warto próbować osiedlić się blisko byłej i zaprzyjaźnić obie rodziny ? Plusy sa takie, że jest więcej dzieci do wspólnego dorastania (niezła nauka języka ang), dzieci widzą starą mamę (sam nie wiem czy to plus), niezły fundament do stabilizacji finansowej. Ja w UK zarobie w swoim fachu 3 razy więcej niż w tutaj, choć koszty życia tam też są duże, ale i tak jest lepiej.

Powiem tylko, że obecnie z żoną bardzo to przeżywamy i chcemy to rozstanie przeprowadzić jak cywilizowani ludzie. Nie zamierzamy się szarpać ani gonić po adwokatach, choć kiedyś trzeba to bedzie prawnie sformalizować. Ale to jak już kurz opadnie.

W tej chwili bardzo się boję. Tego, że zostaną mi po niej tylko zdjęcia, z głowy nie wyleci nigdy. Tego, że pierwsze noce bez mamy dla nas będą horrorem. Tego, że będę miał mało czasu. Będę go musiał podzielić na dzieci, pracę i podnoszenie kwalifikacji. Mówią, że z każdego bagna da się wyjść, ale teraz z mojego punktu widzenia jest to sytuacja tragiczna. Ustaliliśmy, że to wszystko utrzymujemy możliwie długo w tajemnicy, bo zostawiam sobie 0,01% szans na to, że wróci za miesiąc. Chociaż kolega mówi, że to skrajnie nieprawdopodobne. Ile takie rozbicie psychiczne może trwać ? Ja kurde muszę zacząć pracować, a teraz idzie mi 5 razy wolniej niż normalnie. Łeb mnie bolał od płakania jakby mi walec przejechał. Jak to powiedziałem przyjacielowi to był w szoku, bo pewnie nie postawiłby grosza na to, że nam się coś takiego przydarzy. A najbardziej boje się tego ostatniego objęcia żony na lotnisku, chyba zesram się z żalu.

to jakiś żart? przeczytaj to sam na spokojnie jakie bzdury wypisujesz
powinieneś być na nia wsciekly a nie ty jej pomagasz w porzuceniu dzieci i siebie
gdzie jej ta niby niezaleznosc i madrosc bo ja jej nie widze

67

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

Mariola, a dlaczego POWINIEN byc wsciekly?
Tylko dlatego, bo Ty bys wsciekla byla w podobnej sytuacji?

68

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

Ludzie są różni i różnie reagują, to prawda.

69

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

Bluemike mam również mega problem ze spóźnianiem się. Wiem jak to jest.
Trochę jednak wybielasz żonę. Nic jej nie usprawiedliwia.
Ważne co dalej z dziećmi.
Faceci porzucają dzieci, nie płaca alimentów lub płacą śmieszne kwoty. Jednak jak kobieta wybiera motylki to jest zwyzywana od najgorszych.
Jak facet zdradzi no to widocznie czegoś mu w związku brakowało, jak kobieta to egoistyczna zdzira.
Jasne, że nie pochwalam porzucenia dzieci ale w każdym przypadku. Nie ma jakiejś taryfy ulgowej ze względu na płeć.
Każdy z nas ma prawo do podejmowania własnych decyzji.
Podtrzymuję to co napisałam we wcześniejszych postach. Uważam, że ona będzie chciała dzieci za jakiś czas sprowadzić do siebie i rzeczywiście możesz się spóźnić.
Musisz podjąć decyzję czy dzieci zostają z tobą czy jadą z nią.

70

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

dlatego ze zostawia dzieci
przeciez moze zamieszkać w tym samym miescie czy sąsiednim a nie wyjeżdża tak daleko w nieznane
co do rozstania ich to sa dorosli i skoro sie rozstaja w zgodzie to nawet lepiej dla calej rodziny

71

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?
mariola856 napisał/a:

dlatego ze zostawia dzieci
przeciez moze zamieszkać w tym samym miescie czy sąsiednim a nie wyjeżdża tak daleko w nieznane
co do rozstania ich to sa dorosli i skoro sie rozstaja w zgodzie to nawet lepiej dla calej rodziny

Mariola, nie wiem czy zdajesz sobie sprawe, ze chcesz wcisnac kazdego we wlasny schemat myslenia i reakcji.
Przeciez rownie dobrze zamiast byc wscieklym mozna byc smutnym z tego powodu, ze zostawia dzieci, albo mozna sie cieszyc, ze ma sie je tylko dla siebie - mnostwo par rozgrywa o to cale batalie.. i pewnie mozna miec jeszcze pare innych reakcji.

72 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2016-01-04 22:56:57)

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

a ja widzę ze co niektorzy próbują na siłę byc oryginalni i błysnac komentarzem
za chwile bedzie mozna na forum pisać tylko to co odpowiednie wedlug kilku osób

Marajka i co? twoj komentarz tak samo jak moj nic odkrywczego nie wnosi tak naprawde
ale wypowiedziećiec sie moze kazdy byle nikogo nie obrażac i nie wyzywać
a kazdy wypowiada sie na podstawie własnych poglądów doświadczeń co nie znaczy ze chce kogos wcisnąć na siłę w swoj schemat myślenia

czy wściekły czy smutny czy spokojny będzie autor nie zmieni to faktu ze tym dzieciom zawali sie świat
ale autor ma tez na to wpływ
nie ze jeszcze glaszcze zone po glowie ale próbując wyjsc z tej sytuacj obronna ręką
rozstaja sie ok ale nie muszą na tym az tak cierpieć dzieci

dla mnie ta kobieta jest niepoważnai drazni mnie jak autor pisze o niej ze jest niezalezna madra i wspaniala

73

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

Niewątpliwie jest to wątek trolla.
Jednak ciekawe jak zupełnie różne poglądy wyzwolil.
U jednych potępienie żony i męża.
U drugich potępienie żony i uznanie dla męża.
Że taki wyrozumiały, daje jej wolność bo tak bardzo kocha.
Nawet kwestia potępienia żony i matki nie u wszystkich jest jednoznaczna, bo skoro faceci mogą opuścić dzieci to czemu nie kobiety.
Czyli rownaj w dół.
Skoro jedni mogą być skoor..xxx to i drugim wolno?

Niby wirtualny wątek , wirtualnej miłości i realnym życiu, a tyle różnych poglądów.

Nie zdziwiłabym się gdyby wątek założył jakiś student psychologii dla zbadania poglądów

74

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

Jeżeli badanie poglądów, to proszę bardzo... nie wyobrażam sobie zostawienia dzieci, nie wiem jak bardzo nie byłabym zdołowana, zmęczona, załamana, nie wyobrażam sobie. No, ale póki co nie zdiagnozowali u mnie jednostek chorobowych z zakresu psychiatrii.
Sytuacja przedstawiona przez Autrora jego podejście do tematu również jest dla mnie niespotykane. Oprócz różnych podanych tu ocen sytuacji, zachowań, bardzo zaskoczyła mnie reakcja Autora z tym wspólnym oglądaniem filmików, zdjęć potencjalnego kochanka żony. Jakby miedzy nimi nie było już kompletnie nic z relacji małżeńskiej. Tacy znajomi co sobie różne zdarzenia z życia opowiadają.
Przyjmując hipotezę, że żona Autora przytłoczona sytuacją rodzinną, finansową, obowiązkami, etc wpadła w jakieś wirtualne zauroczenie, co dodatkowo skomplikowało jej stan i poszła z tym do męża przedstawiając zupełnie irracjonalny pomysł rozwiązania tego problemu i otrzymała taką oto odpowiedź: rób co chcesz, tamten jest wspaniały, oglądajmy razem filmiki i zdjęcia, pomogę, rozumiem, zorganizujemy patchwork, poszukam dzieciom nowej mamy- to raczej nie ma żadnych szans na nic w tym związku.  Pamiętam taką historię, że kobieta nie mogła w żaden sposób dotrzeć do męża i jak już pomysłu nie miała to zaczęła wychodzić wieczorami z domu, mówiąc: wychodzę. Słowa męża: ok, to idź, itp, uznała za wyraźny brak jakiegokolwiek zainteresowania i uczuć, które tylko potwierdziło to co sobie wcześniej wykoncypowała interpretując bierność męża w życiu rodzinnym i w ich relacji. Za tym wychodzeniem nie krył się żaden inny facet, chciała "poruszyć" męża. A za jego "ok, to idź" również nie krył się brak uczuć do żony. Rozwiedli się. I był to dramat dla obojga, a także dla ich dziecka, które do dziś, a już pewnie minęło z 10 lat od rozwodu rodziców nie potrafi sobie z tym poradzić. Ech, ta umiejętność komunikacji....

75 Ostatnio edytowany przez Piotr74 (2016-01-05 01:27:40)

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?
Secondo1 napisał/a:

Niewątpliwie jest to wątek trolla.
Jednak ciekawe jak zupełnie różne poglądy wyzwolil.
U jednych potępienie żony i męża.
U drugich potępienie żony i uznanie dla męża.
Że taki wyrozumiały, daje jej wolność bo tak bardzo kocha.
Nawet kwestia potępienia żony i matki nie u wszystkich jest jednoznaczna, bo skoro faceci mogą opuścić dzieci to czemu nie kobiety.
Czyli rownaj w dół.
Skoro jedni mogą być skoor..xxx to i drugim wolno?

Niby wirtualny wątek , wirtualnej miłości i realnym życiu, a tyle różnych poglądów.

Nie zdziwiłabym się gdyby wątek założył jakiś student psychologii dla zbadania poglądów

A niby dlaczego troll, dlaczego wirtualny wątek?
Człowiek napisał, że trochę ponad tydzień temu się dowiedział.
Wcale się nie dziwię jego reakcjom.
Jest w szoku i nie myśli logicznie.
Kto kochający prawdziwie jest w stanie w takim momencie postępować racjonalnie?
Nasza psychika jest tak skonstruowana, że rządzą nami w takich sytuacjach emocje.
Jest tu parę osób, które pisały i u mnie, m.in. Ty Secondo1.
Mi jakoś nikt nie zarzucał, że jestem trollem, bo kupowałem prezenty dzieciom, a żona je dawała, za chęć jej przytulania zebrałem opierdziel, że coś nie tak z moją psychiką, ale nikt nie pisał, że historia jest zmyślona.
Rozumiem autora i wiem, a raczej sam z własnego doświadczenia pamiętam w jakim miejscu on się teraz znajduje.
Szkoda mi go, bo wiem co przed nim.
Wiem, że z każdym dniem ta wspaniała według niego kobieta, będzie stawała się coraz mniej wspaniała.
Że jego reakcje z impulsywnych zaczną przechodzić w realistyczne.
To wszystko dopiero przed nim.
On potrzebuje czasu, jak każdy, no może nie każdy, ale większość ludzi, którzy swoich partnerów darzyli autentycznym uczuciem, a nie tylko wyimaginowanym i w takich sytuacjach własna duma i ego przerasta to kim dla nich była ta druga osoba.

Edit. O'Kruszynko fajnie, że jesteś i piszesz. Szkoda, że tak mało, bo mądre są Twoje wypowiedzi smile.

76 Ostatnio edytowany przez zbytdelikatna (2016-01-05 11:29:08)

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

Piotr a twoja żona też wyjeżdżała do faceta, z którym ani razu się nie spotkała? Czy ty byś na to pozwolił? Czy jakikolwiek mąż, który kocha zonę na to by pozwolił? Zastanów się, bo mnie nadal nie mieści się w głowie, pomijając już nawet kwestię porzucenia dzieci.

77

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?
Piotr74 napisał/a:

A niby dlaczego troll, dlaczego wirtualny wątek?
Człowiek napisał, że trochę ponad tydzień temu się dowiedział.
Wcale się nie dziwię jego reakcjom.
Jest w szoku i nie myśli logicznie.
Kto kochający prawdziwie jest w stanie w takim momencie postępować racjonalnie?
Nasza psychika jest tak skonstruowana, że rządzą nami w takich sytuacjach emocje.
Jest tu parę osób, które pisały i u mnie, m.in. Ty Secondo1.
Mi jakoś nikt nie zarzucał, że jestem trollem, bo kupowałem prezenty dzieciom, a żona je dawała, za chęć jej przytulania zebrałem opierdziel, że coś nie tak z moją psychiką, ale nikt nie pisał, że historia jest zmyślona.

Piotr74,
Twój wątek opisywał realne życie, realne emocje, zwątpienia i radości.
Historia toczyła sie wsród ludzi i to takich którzy jakoś tam się znają, coś o sobie wiedzą.

Tutaj mamy :
- żonę która po zakochała sie w wirtualnym osobniku.
- męża który w żaden sposób nie próbuje sprawdzić, powstrzymać żony od wyjazdu 2 tys. km stąd do kogoś o kim nie ma podstaw do przekonania że naprawdę istnieje. Co dopiero przekonania o jego intencjach a w dalszej kolejności o tym czy będzie  między nimi taka chemia w realu jak w świecie wirtualnym i masę dodatkowych wątpiwosci co do szans na powodzenie tego związku , jeżeli do niego w ogóle dojdzie.
- ojca, który akceptuje to że matka jego dzieci, zostawi je i odpłynie gdzieś w nieznane i to w wieku kiedy najbardziej jej potrzebują. Ojca który nie martwi sie jak dzieci to przeżyją a skupia sie na "prawie żony do szczęscia", nie martwi się ani o sferę emocjonalna ani materialna wychowania dzieci.

Widzisz różnicę pomiędzy Tobą - facetem z krwi i kości, który ma cel dąży do niego, upada, podnosi się i znowu do niego dąży.
Mający na uwadze dwie role - męża i ojca.
Który może coś wybaczyć jako mąż, ale nie jako ojciec. itd.

To jest troll.

.

78 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2016-01-05 13:04:54)

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?
oliwia9195 napisał/a:

Autorze, wiesz co powinien zrobić mądry facet na wiadomość o tym, że jego kobieta ma gacha? Otóż powinien on wystawić taką babę wraz z jej manelami pod drzwiami gacha i oznajmić gachowi, że od tej pory to właśnie on bedzie żywił, ubierał i leczył swoją kochanicę. Baba, która zdradziła męża zwolniła go z wszelkich wobec niej zobowiązań. Ty masz dzieci, więc tylko i wylącznie w stosunku do dzieci masz zobowiązania. Nie dopuść do tego, byś był dojną krową dla baby, która woli innego zamiast zawalczyć o małżeństwo z tobą. Niech boczniak utrzymuje swoją kochanicę- ty tego nie rób, bo już nie musisz i z jakiej racji miałbyś to robić? Pakujesz "damę i wywalasz z domu, nie za miesiąc, za kilka miesięcy albo wtedy, gdy ona sobie zechce- robisz to wtedy, gdy apsuje to tobie, bo ty cudzej kobiety pod swoim dachem nie będziesz trzymał ani, tym bardziej, jej utrzymywał. Czy rozumiesz to, co ja do ciebie piszę?
Postawiona na wycieraczce pod drzwaimi gacha durna baba w lot przekonuje się jak to jest, gdy nagle zabraknie nudnego męża. Boczniaki potrafią wyprzeć się w żywe oczy tego, że bzykały latawicę- wielka miełłość kończy się w pięć sekund. Latawica wraca na klęczkach do męża i powiada o tym, jak to ona zblądziła, jaki to błąd popełniła itd. itd. (niektóre latawice nie wracają, bo mają np. dokąd pójść, czasem ida do rodziców- bywa różnie), a mąż albo ją przyjmie i za jakis czas ma na karku kolejnego boczniaka, albo dalej jest konsekwentny i doprowadza aż do rozwodu z jej winy- to nazywa się przeciąganiem za ryże kudły po podłodze. Im lepiej i mocniej się kogos po takiej podłodze przeciągnie, tym większe są potem szanse na zaczynanie OD NOWA z tą osobą. Tej kobiecie musi zapalić się mocno pod doopą, jesli ty w przyszłości miałbyś mieć z niej jeszcze jakiś pozytek- nie ma innej drogi. A jesli ona pójdzie sobie w pizdu i na dobre do boczniaka? No to sobie pójdzie, ale ty sprzedaj jej potężnego kopa na rozpęd, tak by na pewno do niego dotarła. Odetnij damesse od kasy, zrób rozdzielność majątkową, bo baba zaciągnie na ciebie kredyty i potem będziesz spłacał jej długi. Zacznij chłopie myśleć realnie na temat życia, bo za kilka miesięcy wylądujesz z ręką w nocniku.

Oliwia i ja bym tak postąpił.
Jej wybór, jej życie.
Gdyby tak postąpiła mója żona to by jej w moim życiu już by nie było.
Bo miłość nie jest jednokierunkowa.

79

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

Ja jeszcze słówko do autora, bo obawiam się, że to jednak nie jest troll.
Robisz tak - mówisz żonie, że najpierw musicie wziąć rozwód, składasz papiery o odebranie jej praw rodzicielskich, a następnie jak już oficjalnie nie będziecie rodziną, niech jedzie nawet do samego diabła. Oświadczasz jej to męskim zdecydowanym głosem i robisz to, robisz kolego. Jestem pewna, że byłaby to terapia wstrząsowa dla żony i zanim załatwilibyście rozwód - ona by przemyślała sprawę i może rozum by jej wrócił.Sorki tych prawdziwych facetów, ale większość z panów straciła jaja bezpowrotnie. Nie wiem może to wina feministek, ale wierzyć mi się nie chce. Ech, gdzie ci mężczyźni, chyba na moim pokoleniu się skończyli.

80 Ostatnio edytowany przez pannapanna (2016-01-05 15:22:45)

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

A mnie najbardziej szokuje fakt że żadne z tych pseudo rodziców nie kocha żadnego ze swoich dzieci. Ojcu zwisa jak zareagują dzieci na odejście matki, a matka chce je podrzucić. Zero empati i zero miłości.
Większość znanych mi matek walczyłaby  do krwi ostatniej za swoje dzieci - Zobaczcie że nawet te maltretowane i molestowane kobiety jak uciekają to tylko ze swoimi dziećmi. Żyją potem nawet w najgorszych warunkach. A przecież mogłyby je zostawić i żyć sobie na normalnym poziomie. Matki chorych dzieci miesiącami żyją na szpitalnych korytarzach żeby tylko być blisko dzieci. A tu zdrowa pańcia znalazła sobie kochasia jak domniemywam raczej w południowych rejonach, dzieci jej koło d*** latają więc jest zostawia, a mężuś nawet ogląda zdjęcia i filmy przyszłego kochasia nawet na sekundę nie znająkując się o sytuacji dzieci.
I jeszcze myślą o tym żeby te porzucone dzieci rozdzielić. To już jest okrucieństwo nie do ogarnięcia.

81

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

Josz napisałam o tej depresji, czy jakimś załamaniu, bo tak naprawdę to ta historia jest dla mnie niepojęta i pomyślałam, że kobiecie coś się z głową (psychiką) stało. Możesz mieć rację z tym, że ona kalkuluje na zimno. To chyba najbardziej możliwe zaraz po trollingu.
Piotr74 nie ma porównania ta historia z twoją. Ty owszem żony nie obrażałeś, ale swoją złość skupiłeś na kochanku żony. Tutaj autor wogóle nie odczuwa złości. Wręcz uwielbia kochanka żony. Jakby mógł to by im jeszcze rano śniadanie do łóżka zaniósł po ich upojnej nocy.

82

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

Autor najprawdopodobniej zafascynował się historią opisywaną dzisiaj w Onet.pl pt " dwa lata Paula Bonhomme była w związku z mężczyzną, który... nigdy nie istniał. Jej historia obiegła świat " i postanowił stworzyć postać na jej wzór.....

83

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

Spróbuj ją zatrzymać i wytłumaczyć jej na spokojnie, że za rok będzie bardzo tego żałowała.
Jeżeli dalej będzie się upierała aby odejść, odetnij ją od swojego życia. Czasami niech odwiedzi lub zabierze dzieci do siebie.
Po roku i tak będzie chciała wrócić, bo będzie miała depresję i problemy ze swoim życiem. Jeżeli zechcesz, to ją przyjmiesz spowrotem.
Wiem, bo jestem w takiej samej sytuacji ale dwa lata później. Bardzo mocno to przeżyłem. My niestety się nie dogadaliśmy, chociaż ona teraz by chciała wrócić. Ale ja już nie zapomnę tego, wole być sam. A ona niech płaci za swoje wybryki.

84

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

Nie pisze, bo jak ktoś mi słusznie doradził, jednak takich problemów forum nie rozwiązuje. W zasadzie czego bym tu nie napisał, to wywoła gwałtowne reakcje. Sytuacja mi się troche uspokoiła, emocje leciutko opadły, zaczęlismy funkcjonować. Żona i ja przeżywamy to tragicznie. Codzienne rozmowy, płacz, analizy, rozstrzęsienie. Sami nie wiemy jak się to jeszcze skończy. Nie chce mi się pisać, jak pitolicie, że nie mamy szacunku do dzieci i nikt o nie nie walczy. Żona jest gotowa wziąć dzieci, ale wie, że to za jej przyczyną się wszystko rozkręciło i ma poczucie winy dlatego nie kwestionuje moich decyzji w stosunku do dzieci. Nie chce też ode mnie pieniędzy, wręcz przeciwnie, deklaruje pomoc jak stanie na nogi. Jest świadoma nieuchronnej depresji, niestety zostając tutaj znajdzie się w podobnym stanie. Gdyby doszło do rozstania, to ja zostaje z dziećmi, teraz jestem pewien że nie moge ich rozdzielić. Żeby nie było, że sytuacja mi się podoba. Po prostu szukam kompromisów. Jest bardzo minimalna szansa, że to się skończy dobrze, ale czas pokaże. Detali raczej nie będę publicznie przekazywał, bo nie mam aż tyle czasu na prostowanie niektórych pochopnych wniosków. Pozwolę sobie może jeszcze prywatnie do co niektórych napisać, m. in do panów, którzy przeżyli podobną historię. W każdym razie dzięki za wypowiedzi, nawet za te brutalne. Zawsze lepiej mieć możliwie kompletny obraz sytuacji.

85

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

Współczuję Ci bluemike, na prawdę,  mimo, że Twoja spolegliwa wobec żony postawa, jest dla dla mnie i dla wielu udzielających się w Twoim wątku osób, irytująca.
Ludzie piszący tutaj w większości, chcą pomóc, otworzyć Ci oczy, ale w końcu dla nas to wirtualny problem, choć emocje duże, a Ty tkwisz w tym koszmarze w realu.
Wiele historii przedstawionych na tym forum jest schematycznie do siebie podobnych, choć przypadków, gdzie matka porzuca własne dzieci dla kochanka, czy realizacji swoich marzeń, jest jak na lekarstwo.
Dlaczego?..............sam sobie odpowiedz.
W przypadku zdradzonych osób, życie niestety pokazuje, że kto ma miękkie serce musi mieć twardy tyłek.
To właśnie Ty dostaniesz po tyłku, a co gorsze Twoje bogu ducha winne dzieci.
Znalazłeś się teraz w sytuacji patowej, być może faktycznie, wymiana doświadczeń z innymi mężczyznami którzy znaleźli się na zakręcie w jakiś sposób Cię ukierunkuje.
Przypominam sobie niektóre wątki, oni też początkowo dali wpędzić się w poczucie winy i próbowali rozgrzeszać niewierne małżonki, czekając z otwartymi ramionami, bronili te swoje niewierne jak niepodległości.
Czas i rzeczywistość otworzyła im oczy.
Tobie, być może spadną klapki z oczu, gdy będziesz musiał zmierzyć się z rozpaczą , tęsknotą i cierpieniem własnych dzieci.
Może dopiero wtedy spojrzysz inaczej na swoją ukochaną żonę.
W którymś ze swoich postów wytłuszczyłam wypowiedzi Twojej żony, które cytowałeś.
Wyłania się z nich obraz kobiety, dla której mąż i dzieci są przeszkodą na drodze do szczęścia, kobiety, która zawczasu zaplanowała wszystko na zimno.
Myślę, że z czasem sam dojdziesz do tego.

86

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

Pitolenie, pitoleniem ale nie ma w tym co się dzieje tych waszych dzieci....Dlaczego nie walniesz Bluemike w stół??? Czemuś służą te płacze i analizy?

87

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?
złata napisał/a:

Pitolenie, pitoleniem ale nie ma w tym co się dzieje tych waszych dzieci....Dlaczego nie walniesz Bluemike w stół??? Czemuś służą te płacze i analizy?

Pytanie, co prawda, nie jest skierowane do mnie, ale wydaje mi się, że bluemike, tak bardzo dał się wpędzić w poczucie winy, uwierzył, że sam doprowadził ukochaną do tak drastycznych decyzji, że teraz nie ma prawa nawet głowy podnieść, a co dopiero walić pięścią w stół.

88

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

Autor ty powinieneś się obudzić a nie skomleć... bo żona mi się zakochała.
Chce tak jechać do fagaska , to niech jedzie już, a nie za miesiąc.
A nie rozkliwiasz się, że czegoś źle zrobiłeś...
Ona jest winna bo CIę zdradziła wirtualnie, no ale gość sobie ją wykorzysta, a później kopnie w dupę.
A jak tak daleko jedzie to może ją sprzeda do burdelu i jeszcze na niej zarobi.
Tak to ja widzę.
A z drugiej strony :
przetłumacz jej krótko, jakie z tym idą zagrożenia.... ale jeśli nie dotrze, to zawsze dostaniesz rozwód zaocznie.... jak sobie pojedzie.

89 Ostatnio edytowany przez rumpel (2016-01-07 07:59:02)

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

Dobra dał się wpędzić w poczucie winy.....ale ja nie potrafię zrozumieć jego spokoju...pamiętam jaki sam byłem wściekły, jak się miotałem z własnymi myślami. Odnoszę wrażenie że autorowi zaistniała sytuacja jest na rękę, może już nic do żony nie czuje ......i stąd to niezrozumiałe dla większości zachowanie autora.

90

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?
rumpel napisał/a:

Dobra dał się wpędzić w poczucie winy.....ale ja nie potrafię zrozumieć jego spokoju...pamiętam jaki sam byłem wściekły, jak się miotałem z własnymi myślami. Odnoszę wrażenie że autorowi zaistniała sytuacja jest na rękę, może już nic do żony nie czuje ......i stąd to niezrozumiałe dla większości zachowanie autora.

Jeśli do niej nic nie czuje, to powinien dawno jej to powiedzieć i odejść.
Ja powiem tak, jak ja dowiedziałem się, że moja była mnie zdradziła, to byłem załamany i wściekły, ale wtedy miałem jedynie 26 lat. Byłem młody, mając malutkie z nią dziecko. Próbowałem przetłumaczyć, błagać, wręcz skomlałem jak pies. I tak nic to nie dało. Chciała rozwodu i go otrzymała po wielkiej wojnie.
No cóż, jak jej powiedziałem, że i tak tego faceta w jej życiu nie będzie, to mi nie wierzyła. Bardzo szybko się o tym przekonała.
I tak samo będzie w jego przypadku... jego żona jest ślepa a na dodatek zostawia dzieci. Trzeba mieć sprany mózg, aby tak postąpić.
Nie jest on pierwszy ani ostatni ojciec z dziećmi. A ona, będzie obciążona alimentami....
Za jakiś czas jeśli nic złego się nie wydarzy , co napisałem w poprzednim poście będzie chciała wracać do męża.  Będzie się tłumaczyć jak to źle zrobiła.

91

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?
bluemike napisał/a:

Pozwolę sobie może jeszcze prywatnie do co niektórych napisać, m. in do panów, którzy przeżyli podobną historię. W każdym razie dzięki za wypowiedzi, nawet za te brutalne. Zawsze lepiej mieć możliwie kompletny obraz sytuacji.

Panowie,
czy których z Was przeszedł podobną historię ?

To, znaczy taką w której żona decydowała się opuścić Was i dzieci jadąc zamieszkać i być na utrzymaniu faceta, decydując się być od niego uzależniona dosłownie we wszystkim, chociaż nigdy go na oczy nie widziała ??

nawet nie miała podstaw do przekonania, że ten facet w ogóle istnieje, a co dopiero jakiego pokroju to człowiek.

Kto z Was, przeżył taką historię ?

Nie próbowaliście przekonać na rożne sposoby, włącznie z rodziną, znajomymi, policją ze to szaleństwo ?
Nie czuliście się współodpowiedzialni za to ryzyko na które naraża się żona ?
Nie staraliście się sprawdzić, czy żona w swojej naiwności nie stanie się ofiarą handlarzy, oszustwa bądź jakiegoś psychopaty ?

Nie mowie już o zdradzie, porzuconych dzieciach, bo to oczywiste,
ale o takiej zwykłej trosce o osobę z która było się blisko przez kilka, kilkanaście lat.

Ostatnio media szumiały po randce na którą pewna krakowianka umówiła się z w domu swojej koleżanki z facetem poznanym w internecie, który ją zgwałcił z nożem w ręce.
O facecie który postanowił towarzyszyć samotnej, poznanej w internecie dziewczynie w Sylwestra, a został napadnięty, pobity i ograbiony przez facetów którzy się zaczaili na niegi w jej mieszkaniu,
o dziewczynie ze Stanów, ktora przez kilka lat korespondowała z facetem, nawet z jego "rodziną" a za wszystkim stała jedna osoba - kobieta.

NIe staraliście się pokazać te oszustwa Waszym kobietom, żeby je odwlec od decyzji bądź je przemyśleć ?

Autorze, dlaczego nie zaproponujesz facetowi, żeby najpierw przyleciał do Polski, spotkał się z żoną ?
Zaproponowałeś jej to ?

92 Ostatnio edytowany przez kitkaoskara (2016-01-07 12:02:07)

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

Secondo,
Daj sobie spokój. Dobrze wyczaiłaś, że autor wątku jest trollem.
Innym wyjaśnieniem jest także to, że ta historia jest jego/jej kreacją, zawierającą wątki prawdziwe, ale całość jest niespójna, bo z jednej strony autor(ka) powołuje się na racjonalność swojego zachowania, z drugiej strony zachowuje się nieracjonalnie, co wypunktowałaś.
Ponadto, brakuje w postach autora emocji, nawet ich opisu, poza oklepanymi frazesami. Albo to aleksytymia, albo znowu wychodzi, że historia jest mocno naciągana. Szkoda się produkować smile

93

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

Uważam, iż autor wątku jest w ciężkim, mentalnym szoku, stąd te reakcje, które mogą dziwić. Potrafię to sobie wyobrazić.
Autorze - jeśli zechcesz, kliknij na mój nick. Znajdź temat, który założyłem, przeczytaj, napisz do mnie.
Jestem 2,5 roku po ciężkich wydarzeniach w moim oraz dzieci życiu. W innym miejscu mentalnie, fizycznie i sercem.
Pomijając kwestie moralności Twojej żony, ewentualnego jej załamania, Twoich błędów masz działać jeśli uważasz to za słuszne. Działaj inaczej niż w tym momencie. Szanse i tak są niewielkie, jednakże zachowując się w ten sposób co teraz stracisz szacunek do samego siebie oraz w oczach swojej małżonki. Jest ogromna szansa, że zmory będą wracać i nie dasz rady nawet jeśli będziesz chciał. Masz mało czasu na nowe reakcje, decyzje które być może uruchomią w umyśle małżonki nowy proces.
Część Twoich zachowań rozumiem ( poczucie winy, ogromny żal, poczucie oszukania, analizy ), innych nie potrafię. Mój instynkt uaktywnił się bardzo szybko, insynkt przetrwania, samoobrony. W takich momentach warto być twardym, nie miętkim. Rozumiem, że sytuacja wgniotła Cię w ziemię, rozumiem wiele. Zrozum jednak - tak sobie, jej, dzieciom nie pomagasz.

P.S To co było na pierwszej stronie wątku to tak zwana kobieca empatia? Troll, nie troll, kogoś mdli, trzymajmy jednak poziom ludzie.

94

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

Tak, jestem chyba w szoku. Szacunku na szczęście do siebie nie straciłem, jestem świadomy swojej wartości. Wady sobie niedawno boleśnie uświadomiłem, ale dociera do mnie, że jestem wart więcej niż przeciętny. Teraz trzeba to pokazać. Ale nie mam jeszcze zupełnie czystej głowy, po prostu pojawiają się godziny kiedy nie mogę tego zaakceptować i wtedy emocjonalnie padam. Targają mną różne uczucia, pojawia się gniew, ale chce się kontrolować, bo syn oberwał już rykoszetem. W stosunku do żony złość wymieszana z sympatią. Szlag mnie trafia na myśl, że tego życia mogę już nie prowadzić przy jej boku a będę zastąpiony "lepszym modelem". Mimo tej złości, to ciągle droga dla mnie osoba. Nie umiem żywić do ludzi takiej nienawiści, do jakiej próbujecie mnie tutaj sprowokować. Zresztą nie wiem po co, co ja miałbym tym uzyskać ? To jak to przechodze to moja osobista sprawa, nie będę tu opisywał jak klne, wale pięsciami itd, czy zawieszam sie patrząc w okno. Pewnie co niektórym zrobiłoby się lżej na duszy, bo wtedy byłbym "normalniejszy".

"Zrozum jednak - tak sobie, jej, dzieciom nie pomagasz."  - tzn jak ?  Jednak pogadamy prywatnie. Zobaczymy czy nie zrewidujesz swoich poglądów. Rozmawiałem z 3 dorosłymi ludźmi, co do których wartości jestem pewien i wiem że oni mogą coś sensownego powiedzieć ze względu na bagaż doświadczeń i na końcu mówili, "stary , pat totalny, współczuje ale rozumiem, sam nie wiem co bym zrobił". Oni wiedzieli więcej niż tutaj napisałem, dlatego też inaczej na to spojrzeli. Czuje szpile w dupie, jak mi tu wszyscy mądrale jeżdzą po resztkach dumy, którą probuje zachować, ale tutaj z nikim nie musze wygrywać, więc już się nie silę. Z tymi kilkoma gośćmi, którzy przeżyli podobne historie jednak chciałbym pogadać.

95

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

Secondo1 masz rację, historii, gdzie matka porzuca swoje małe dzieci jest niewiele,  taki koszmar zdarza się wyjątkowo rzadko.
Uważam, że bohaterka dramatu przestała kochać nie tylko męża, ale też dzieci,
bo jak wytłumaczyć jej argumenty, że dość już się poświęcała (dzieci w wieku 3 i 8 lat!), poradzą sobie bez niej, jest świadoma zniszczeń, ale jednak nie rezygnuje, a nawet gdyby została, to nie potrafiłaby już tutaj nikogo kochać! (to cytat autora)
Ona wdraża w życie plan, który układała od dawna.
Zadbała także o całkowitą dyskrecję, bo przecież nikt z bliskich nie ma pojęcia, jaki dramat rozgrywa się w ich rodzinie, z góry zrezygnowała także z pomocy psychologa.
Taka pomoc nie jest jej potrzebna, ona wie co robi, więc w tych okolicznościach, jej łzy i rzekomy smutek to zwykła hipokryzja, na którą, niestety bluemike daje się nabierać.
Niewykluczone jest także, że jednak spotkała się ze swoim gachem, przecież chyba nie jest taka głupia, żeby jechać w ciemno, być może ma tam już jakąś pracę nagraną.
Nie obarczałabym winą autora, że nie dba o jej bezpieczeństwo, pisałam wcześniej, on nic nie może w tej kwestii zrobić.
Zgadzam się z krych23  że bluemike "jest w ciężkim, mentalnym szoku", stąd jego irracjonalne zachowania.
On ciągle się łudzi, że może żona zmieni zdanie i da im szansę.

96

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?
bluemike napisał/a:

Nie umiem żywić do ludzi takiej nienawiści, do jakiej próbujecie mnie tutaj sprowokować. .

Nikt nie namawia Cię do nienawiści, a raczej do konkretnych posunięć adekwatnych do sytuacji w której postawiła Cię żona.
Zgadzam się jednak, to Twoje życie i Twoja droga krzyżowa, sam przez to przejdziesz i sam zdecydujesz w jaki sposób.

97

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

bluemike te 'mądrale" jak nas nazwałeś przeszły również gehennę zdrady, poniżenia, porzucenia i czego tam sobie życzysz. DLATEGO tak ci radzą, bo wiedzą wszystko na ten temat. My ci mówimy - reaguj racjonalnie, ale ty masz na to wywalone, jak najwyraźniej dajesz nam do zrozumienia.Szkoda więc słów i dalszej dyskusji.Jestem jednak pewna, że kiedyś przyznasz nam rację, ale wtedy będzie o wiele, wiele za późno dla ciebie.

98

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?
josz napisał/a:

Ona wdraża w życie plan, który układała od dawna.
Zadbała także o całkowitą dyskrecję, bo przecież nikt z bliskich nie ma pojęcia, jaki dramat rozgrywa się w ich rodzinie, z góry zrezygnowała także z pomocy psychologa.
Taka pomoc nie jest jej potrzebna, ona wie co robi, więc w tych okolicznościach, jej łzy i rzekomy smutek to zwykła hipokryzja, na którą, niestety bluemike daje się nabierać.
Niewykluczone jest także, że jednak spotkała się ze swoim gachem, przecież chyba nie jest taka głupia, żeby jechać w ciemno, być może ma tam już jakąś pracę nagraną.

josz
Połączyłabym Twoje oba spostrzeżenia (wytłuszczone) w jeden wniosek :
- wiec co robi, ponieważ spotkała się ze swoim gachem.

Teraz, zgrywa teatr biednej, zagubionej, pochłoniętej platonicznym uniesieniem
które każe jej gnać na koniec świata, w nieznane, za swoim Romeo...

Jakież to romantyczne.

Jednak kobiety są bardziej pragmatyczne smile
Plan A i plan B są jak najbardziej pożądane.

Plan "A" - wcale nie w nieznane, wcale nie platonicznie, ale na zbadany grunt, również co do finansów.
Plan "B" - w przypadku mimo wszystko nieudanego planu A, łagodne lądowanie, powrót do męża zbajerowanego romantyzmem żony, zdominowaną przez rozterkę duchową, aniołem który podąża za swoim przeznaczeniem...

Autorze, o ile Twoja historia jest mimo wszystko prawdziwa,
to wiedz, że swoim brakiem zdecydowania, brakiem określenia swoich granic, dajesz żonie przyzwolenie na realizację jej planów.

Jasna deklaracja :
1. wyjazd = rozwód z Twojej winy 
2. Alimenty na dzieci, z dniem wyjazdu,
3. Alimenty na mnie z chwilą orzeczenia rozwodu z Twojej winy ( przecież Twoja sytuacja finansowa sie pogorszy, chocby z powodu konieczności wynajęcia opiekunki)
4. Twój wyjazd to jest "one way ticket", bez powrotów do tego co masz teraz.

Nie odpowiedziałeś na moje pytanie,
- dlaczego żona nie zażyczyła sobie przyjazdu jej "rycerza" do Polski ?
A przynajmniej, jakie wytłumaczenie Tobie zapodała ?

Pogrzeb trochę w pamięci i znajdź życiorysie zony, w niedalekiej przeszłości, kilka dziwnych dni, w których gdzieś znikała  samotnie na kilka godzin, Niewiele, 2 - 3 godziny, spotkania z koleżanką, zakupy w markecie, wyjazd do rodziny....

Tak otwarcie Ci pokazuje "rycerza", filmiki z jego udziałem, a jest nieodporna na otwarte oczywiste słowa o zagrożeniu które niesie w realu taka wirtualna przygoda ??

Gdyby tak było naprawdę, to nadawałaby się do leczenia psychiatrycznego, nie do zakładania nowego związku.

Doskonale zna faceta, wie czego może się od niego spodziewać.
Zaakceptowała również realia w której przyjdzie jej żyć - nowy kraj, język, obyczaje, klimat, przyrodę.
Aż dziw, że jeszcze nie zahaczasz porożem o framugę drzwi wchodząc do domu,
chyba ze już się nauczyłeś je nosić i nawet nie wyczuwasz poroża na głowie.

99

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

To troll. To nie moze byc Prawda. Nie ma takich kobiet. Nie ma takich dupowatych facetow. Ta historia musi byc zmyslona. A jesli nie, to oboje potrzebuja konsultacji psychiatry.

100

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

Rozmyślasz o żonie a umyka ci temat dzieci.
Byłeś u prawnika?
Porozmawiaj z prawnikiem. Jesteś w niekomfortowej sytuacji.
Dzieci jeśli zostaną z żoną i ona je wywiezie to wasz kontakt będzie ograniczony.
Jeśli pozostaną z Tobą ( w co na dłuższą metę nie wierzę) to będą strasznie za mamą tęsknić. W końcu to z nią spędzały większość czasu.
Mój 4 letni syn wiesza mi się czasem u nogi kiedy wychodzę. Najszczęśliwszy jest jak zabieram go ze sobą, po prostu dzieci w tym wieku mamy potrzebują. Chodzi o fizyczną bliskość. Dla twoich dzieci rozłąka będzie traumatycznym przeżyciem.
Nie myślisz teraz o tym. Skupiony jesteś na sobie, swoich odczuciach i tym jak wali ci się dotychczasowe życie.
Tylko, że ty jesteś dorosły facet, dasz sobie radę.
Mój mąż porzucił dzieci i wiesz co mi kiedyś kilkunastoletni syn powiedział: mama ty spędziłaś z nim może połowę swojego życia ja całe.
Masz prawo powiedzieć żonie co sądzisz o jej pomyśle. Ja miałabym gdzieś jej miłość i prawo do miłości, jej poczucie wegetacji.
Twoje dzieci też mają prawo do pełnej rodziny, kochających rodziców.
Jak jej jest tak źle to ona ma problem. Z powodu jej frustracji życiem cierpisz ty i za chwilę cierpieć będą dzieci.
W życiu jest pewna odpowiedzialność za rodzinę. Ona ma dzieci i ma męża.
Nie jesteś dla niej według mnie aż tak zły a to co ona szykuje dzieciom jest okrutne.
Matka nie musi się poświęcać ale dobrze jak ma na uwadze szczęście swoich dzieci. One są od niej zależne i zapewne bardzo z nią związane.
Nie może zaspokajać swoich potrzeb ich kosztem i ty możesz się na to nie zgadzać. Miłość do innego - zdarza się. Musi jednak tak to wszystko zorganizować, aby zminimalizować starty dzieci.
Jeszcze raz radzę ci porozmawiaj z prawnikiem. On naświetli ci jak sprawy mogą wyglądać. Dobry prawnik ma doświadczenie w tego typu przypadkach.
Wszystko jest świeże i pewnie masz jeszcze nadzieję, że życie wróci do normy, nie będzie drastycznych zmian. Prawie każdy zdradzony przechodzi ten etap. Scenariusze są niestety podobne więc część osób wybiega w przyszłość i pisze ci rzeczy, które mogą być dla ciebie w tej chwili abstrakcją.
Wiesz ja bardzo kocham swoje dzieci. Tak mi się przynajmniej wydaje. Czasem jednak mam tak dosyć, że najchętniej uciekłabym daleko od nich. Każdy potrzebuje odskoczni, prywatności, życia dla siebie dla zachowania równowagi.
Twojej żonie tego zabrakło. Nie wytrzymała. Teraz wybuchła. Tylko, że za mocno. Przesadziła. Ma chyba tendencję do wpadania w skrajności.
Wychowywanie dzieci do łatwych zadań nie należy. Potrzeba wiele wytrwałości.

101 Ostatnio edytowany przez Marajka (2016-01-07 22:00:49)

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

Tylko co dzieciom po matce, ktora ich nie chce, bo przeszkadzaja w jej zyciowych planach? Maja szanse rosnac w emocjonalnej pustce, bo mama bedzie duchem przy kochanku i swojej straconej szansie.
To ma byc dla nich perspektywa? To ma byc wzorcem na ich przyszle zyciowe zwiazki?
Nie przesadzajmy. Dzieci radza sobie z utrata rodzicow, bo to nalezy do zycia. Nikt nie ma gwarancji od zycia, ze bedzie tylko rozowo.
Jesli dzieci zyja z kims, kto daje im emocjonalne oparcie i zyja bez oszustw emocjonalnych, to jest to lepsza opcja, niz wyrastanie w iluzjach, w ktore musza wierzyc, gdy rodzice sie dla nich "poswiecaja".
Najtrudniej jest sobie poradzic z emocjonalnym oszustwem - niby ktos jest, a tak naprawde go nie ma. Tu sa opisanie setki takich historii doroslych ludzi, ktorzy zyja w iluzjach nabytych w dziecinstwie.

Dlaczego ojciec nie moglby przejac roli emocjonalnego zywiciela? Ten ojciec tutaj, ktory pisze tak po "babsku", ma pewnie wiecej empatii w sobie, niz matka. Takie uklady tez sie zdarzaja, nawet jesli niektorym tutaj wydaje sie to byc nieprawdopodobne.

102

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?
bluemike napisał/a:

Żona i ja przeżywamy to tragicznie. Codzienne rozmowy, płacz, analizy, rozstrzęsienie. Sami nie wiemy jak się to jeszcze skończy.

Skoro ją kochasz, nadal czujesz się winny i jesteś w stanie jej wybaczyć...
To powinieneś to w pewnym momencie przeciąć, tzn. jasno  określić swoje stanowisko, dac jej czas do namysłu i więcej nie poruszać tego tematu sam z siebie.

Odczułeś to co ona czuła przez te wszystkie lata, tyle że w skondensowanej formie- w kilka dni. Uświadom to jej. Nawet jeśli nie chciała żebyś tak się czuł to powinna mieć świadomość, że teraz jesteście kwita...

Ten facet to Twoje przeciwieństwo. W pewnym sensie to Wy oboje go latami "stwarzaliście". Przekonaj ją, że jeszcze jest czas żeby odwrócić ten proces. Że kiedy wreszcie zrozumiałeś swoje zachowanie, zrobisz wszystko żeby była z Tobą szczęśliwa. Że zrobisz to przede wszystkim -dla niej, następnie -dla Waszych dzieci i w końcu -dla siebie by nie czuć się do końca życia jak ostatni dupek.
Przekonaj ją, że mocniejszym fundamentem dla odzyskania tych jej zdaniem straconych lat są Twoje;
motywacja, realne zalety i możliwości a nie wyidealizowany człowiek, którego zna tylko z dobrej strony.

Uświadom jej, że jej wybór oparty głównie na tłumionych latami emocjach, ma bardzo duże szanse żeby doprowadzic do skrzywdzenia kolejnej osoby i to właśnie tej, która okazała jej ciepło i zrozumienie. Że jeśli ktos ma ponosić konsekwencje tej całej sytuacji to powinieneś to być Ty.

I zaproponuj terapię.

103 Ostatnio edytowany przez rumpel (2016-01-08 08:10:48)

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?
bluemike napisał/a:

. Z tymi kilkoma gośćmi, którzy przeżyli podobne historie jednak chciałbym pogadać.

Ja już na początku dałem ci swą radę....CHŁOPIE OBUDŹ SIĘ I WEŹ SIĘ W GARŚĆ !!!! O ŻONĘ I RODZINĘ OSTRO WALCZ....powodzenia- rumpel       
                                     
http://www.netkobiety.pl/t70840.html To nie recepta ale przykład że się da....

104 Ostatnio edytowany przez adiafora (2016-01-08 12:29:59)

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

wiesz...mam duza tolerancje na zdrade malzenska, bo zycie to nie jest bajka i czasem ludzie z roznych powodow wdaja sie w jednorazowe przygody, ulegajac chwili lub w pewnych okolicznosciach, gdy zwiazek przechodzi kryzys, wdaja sie w romanse itp. Rozumiem, ze Twoja zona mogla czuc sie znudzona, zaniedbana, nieszczesliwa itp. a w takim stanie emocjonalnym nietrudno o zauroczenie kims, kto daje nam uwage, zainteresowanie, wykazuje dbalosc o szczegoly, na ktore kobiety tak zwracaja uwage... mowiac krotko - daje emocjonalne spelnienie, ktorego chwilowo w zwiazku brak, bo rutyna, bo to bo sramto...
No, ale czlowieku, jak mozna dla internetowej znajomosci rozwalac rodzine? Raczej  infantylne nastolatki gotowe sa na takie bzdury, ze platoniczna milostke biora za milosc zycia. Jechac w ciemno w odlegly zakatek do kogos, kogo zna sie tylko wirtualnie to jest szczyt glupoty i nieodpowiedzialnosci. Ja bym sie bala zyc z kims takim pod jednym dachem. To jakis niedorozwoj psychiczny... Pal licho porzucic meza, no, ale dzieci zostawic dla jakiegos avatara? bo to chyba adekwatne okreslenie dla kogos, kogo w ogole nie znamy realnie. Znajomosc wirtualna to zadna znajomosc, to nie jest nawet substytut realnej bliskosci. To jest nic. I dla tego nic rzucac wszystko? Ludzie mnie autentycznie przerazaja...

Twoje podejscie do sprawy to odrebny temat. Usprawiedliwiam to szokiem, w jakim jestes. Takiej wielkodusznosci to ze swieca szukac. Jeszcze gotowys wyprawke przygotowac dla szalonej malzonki na nowa droge zycia, zeby nie zaczynala od zera  :-) Moze jakis kredyt zaciagniesz na te okazje? I zorganizujesz pozegnalne przyjecie z orkiestra na zywo, zeby jej troche weselej bylo? Biedna, zdruzgotana, wspaniala zona i matka zasluguje przeciez na wszystko, co najlepsze...
Ech...
Panowie, ogladajcie z zonami The bridges of Madison County. Autor watku nie chcial i ma za swoje ;-)
p.s a swoja droga to jest calkiem niezly film :-)

105 Ostatnio edytowany przez itchii (2016-01-11 05:57:30)

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

Blluemike sam przezylem rozwod z powodu zdradzajacej zony. Wychowuje tez dziecko. Chce Ci pomoc.

1. Upewnij sie ze masz w portfelu dokumenty tozsamosci dzieci

2. Rada uslyszana tu rok temu - u mnie sprawdzila sie w 100% "Nie wierz w NIC co od niej slyszych i wierz w max 50% tego co widzisz"

3. Nagrywaj ja

4. Idz do adwokata i upewnij sie ze MASZ dostateczne dowody aby rozwod byl z jej winy i dzieci zostaly przy Tobie

5. Odetnij ja od SWOICH pieniedzy (rozwiaz wspolne konto wspolny kredyt wspolny akt wlasnosci mieszzkania itd, wymixuj sie od tej cholernej wspolnoty majatkowej jesli ja masz - rob ta madrze)

6. Zloz pozew o rozwod z jej winy ( jak sie ulozy miedzy Wami to go wycofasz)

7. BARDZO WAZNE: Idz sie wyzyc na silowni, idz na zylete na mecz pilkarski, przebiegnij 20km., idz na trening krav magi, skocz na bungee, wyzyj sie na koncercie. Colowiek ale zmecz sie fizycznie / dostarcz sobie adrenaliny az padniesz na ryj. Oczysc umysl i przypomnij sobie ze jestes mezczyzna.  - to bardzo pomoze

KOLEGO sa 2 mozliwosci: Albo sie nieszczesliwie zakochala albo to suka.
W obydwu mozliwosciach to najlepsza droga. Albo wybudzisz ja z letargu rzucajac na gleboka woda (rozmowy na lagodnie nie dzialaja prawda? - czas zmienic taktyke. Chcesz walczyc ? Uzywaj roznych broni i patrz co dziala) albo zepwnisz sobie ze Cie nie wydyma z kasy i nie zabierze dzieci.

Serdecznie prosze przemysl to i mi odpisz.

Edit: Sa kolego "domowe" sposoby albo dosyc tanie na dowiedzenie sie prawdy (obiektywnej - nie uslyszanej od niej) jak sytuacja wyglada. Na priv. moge Ci kilka rzeczy doradzic ktorych dowiedzialem sie swego czasu od agencji detektywistycznej i ze swojej przygody.

Pozdrawiam

106

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

Dzięki za Wasze zaangażowanie. Zwlekałem z odpowiedzią, bo czekałem na rozwój sytuacji. Kilka dni temu stało się coś na co miałem cichą nadzieję, ale już nie wierzyłem że się wydarzy. Praktycznie zacząłem się już oswajać z nowym położeniem. Ogarnąłem obowiązki domowe, przez 3 dni przejąłem je w większości, łącznie z opieką nad dziećmi. Okazało się, że się da i nie jest to wielka filozofia, ale uczciwie przyznam, że tak szybki jak żona to nie byłem i są to wyczerpujące zajęcia. Zacząłem intensywniej ćwiczyć, ale widziałem że nie tędy droga. Czasu było mało i jednak bylem wyczerpany kłopotami ze snem, niedojadaniem, więc poprzestałem na lżejszym treningu, tak tylko żeby sie nie zapuścić, raczej skupiałem się na organizacji codziennych zajęć, bo czasu było wyraźnie mniej, a wiedziałem, że będzie potrzebny żeby sensownie zarabiać i być z tymi dziećmi. Tak jak pisałem, sporo rozmawialiśmy, rozklejaliśmy się, ale nie straciliśmy do siebie szacunku. Analizując podobne historie, których przy tej okazji poznaliśmy sporo doszliśmy do wniosku, że jesteśmy dość wyjątkową parą chociażby pod tym względem jak to rozstanie załatwiamy. W końcu pewnego wieczoru przed snem, żona przyszła spytać mnie czy faktycznie jestem gotowy podjąć się próby zmiany naszego życia. I to był ten przełomowy moment. Powiedziałem, że tak, ale chce żeby sama oceniła czy odpowiadam jej taki jaki jestem teraz (po tej zmianie, bardziej czuły, zorganizowany...) Jedyne co mogłem obiecać, to to że taki będę się starał być. Pewnymi cechami mojemu konkurentowi nie dorównam, bo jestem z natury inny i jeśli to zaakceptuje to postaram się, żeby nasze nowe życie było takie jak powinno. I to nie było podjęcie wyzwania. Ja szczerze zacząłem ja kochać jak nigdy wcześniej i poczułem, że nie ma dla nas jakiejś ciekawej przyszłości jeśli faktycznie się nie zmienię. W zasadzie już się zmieniłem i podoba mi się ten nowy tryb życia, rysuje się dużo więcej szans. Zaproponowałem jej wyjście wieczorem (kino, piwko). Było super, jakoś udało nam się myślami odizolować od problemu. Poczuliśmy do siebie pociąg. Żona zaczęła we mnie wierzyć, na tyle że nabrała solidnych dylematów. Poza tym cały czas biła się z myślami co z dziećmi. W końcu postanowiła, że jednak zostanie. Pozwoliłem jej spokojnie wytłumić uczucie do tego gościa. Rozmawiała z nim, płakała, ale widziała, że ta nasza rodzina jest cenna i że to chyba jest właściwy wybór. Tamtemu zdecydowała się powiedzieć o zmianie decyzji, strasznie to przezywała. On podobno przyjął to ze zrozumieniem. Gość też ma swoje problemy, dość dużo już o nim wiem. Nawet zacząłem mu współczuć, bo ta odmowa mojej żony to chyba jeszcze nie jest najgorsze co go czeka.
Po tym wszystkim zadałem sobie pytanie gdzie bym teraz był, gdybym wyciągnął ją za włosy pierwszego dnia i postawił na wycieraczce odcinając od środków do zycia, abstrahując od tego, że w tej sytuacji raczej nie byłbym do tego zdolny.

107

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

To tak nie działa, i choć to smutne, to czeka Cię jeszcze wiele przełomowych momentów. Przeżyjesz jeszcze wiele jej wahań i zmian decyzji , bo nie da się w nikim odkochać w jednym momencie, wyrzucić go ze swoich myśli, zapomnieć.
To dlugi proces i napewno bardzo bolesny, szczególnie w tej sytuacji dla Ciebie, gdyż bedziesz blisko, zarówno Niej i jej uczuć jak również będziesz musiał się zmierzyć ze swoim bólem i swoimi rozterkami. Dużo na siebie bierzesz a to tylko początek - nie każdy daje radę i ma tyle siły aby wytrzymac życie w ciągłym napięciu.
Choć życzę Ci oczywiście abyś był wyjątkiem w tej sytuacji smile

108

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?
dziewan napisał/a:

To tak nie działa, i choć to smutne, to czeka Cię jeszcze wiele przełomowych momentów. Przeżyjesz jeszcze wiele jej wahań i zmian decyzji , bo nie da się w nikim odkochać w jednym momencie, wyrzucić go ze swoich myśli, zapomnieć.
To dlugi proces i napewno bardzo bolesny, szczególnie w tej sytuacji dla Ciebie, gdyż bedziesz blisko, zarówno Niej i jej uczuć jak również będziesz musiał się zmierzyć ze swoim bólem i swoimi rozterkami. Dużo na siebie bierzesz a to tylko początek - nie każdy daje radę i ma tyle siły aby wytrzymac życie w ciągłym napięciu.
Choć życzę Ci oczywiście abyś był wyjątkiem w tej sytuacji smile

Dziewan daj spokój to zmyślona historia smile

109 Ostatnio edytowany przez Piotr74 (2016-01-12 01:48:43)

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?
bluemike napisał/a:

Dzięki za Wasze zaangażowanie. Zwlekałem z odpowiedzią, bo czekałem na rozwój sytuacji. Kilka dni temu stało się coś na co miałem cichą nadzieję, ale już nie wierzyłem że się wydarzy. Praktycznie zacząłem się już oswajać z nowym położeniem. Ogarnąłem obowiązki domowe, przez 3 dni przejąłem je w większości, łącznie z opieką nad dziećmi. Okazało się, że się da i nie jest to wielka filozofia, ale uczciwie przyznam, że tak szybki jak żona to nie byłem i są to wyczerpujące zajęcia. Zacząłem intensywniej ćwiczyć, ale widziałem że nie tędy droga. Czasu było mało i jednak bylem wyczerpany kłopotami ze snem, niedojadaniem, więc poprzestałem na lżejszym treningu, tak tylko żeby sie nie zapuścić, raczej skupiałem się na organizacji codziennych zajęć, bo czasu było wyraźnie mniej, a wiedziałem, że będzie potrzebny żeby sensownie zarabiać i być z tymi dziećmi. Tak jak pisałem, sporo rozmawialiśmy, rozklejaliśmy się, ale nie straciliśmy do siebie szacunku. Analizując podobne historie, których przy tej okazji poznaliśmy sporo doszliśmy do wniosku, że jesteśmy dość wyjątkową parą chociażby pod tym względem jak to rozstanie załatwiamy. W końcu pewnego wieczoru przed snem, żona przyszła spytać mnie czy faktycznie jestem gotowy podjąć się próby zmiany naszego życia. I to był ten przełomowy moment. Powiedziałem, że tak, ale chce żeby sama oceniła czy odpowiadam jej taki jaki jestem teraz (po tej zmianie, bardziej czuły, zorganizowany...) Jedyne co mogłem obiecać, to to że taki będę się starał być. Pewnymi cechami mojemu konkurentowi nie dorównam, bo jestem z natury inny i jeśli to zaakceptuje to postaram się, żeby nasze nowe życie było takie jak powinno. I to nie było podjęcie wyzwania. Ja szczerze zacząłem ja kochać jak nigdy wcześniej i poczułem, że nie ma dla nas jakiejś ciekawej przyszłości jeśli faktycznie się nie zmienię. W zasadzie już się zmieniłem i podoba mi się ten nowy tryb życia, rysuje się dużo więcej szans. Zaproponowałem jej wyjście wieczorem (kino, piwko). Było super, jakoś udało nam się myślami odizolować od problemu. Poczuliśmy do siebie pociąg. Żona zaczęła we mnie wierzyć, na tyle że nabrała solidnych dylematów. Poza tym cały czas biła się z myślami co z dziećmi. W końcu postanowiła, że jednak zostanie. Pozwoliłem jej spokojnie wytłumić uczucie do tego gościa. Rozmawiała z nim, płakała, ale widziała, że ta nasza rodzina jest cenna i że to chyba jest właściwy wybór. Tamtemu zdecydowała się powiedzieć o zmianie decyzji, strasznie to przezywała. On podobno przyjął to ze zrozumieniem. Gość też ma swoje problemy, dość dużo już o nim wiem. Nawet zacząłem mu współczuć, bo ta odmowa mojej żony to chyba jeszcze nie jest najgorsze co go czeka.
Po tym wszystkim zadałem sobie pytanie gdzie bym teraz był, gdybym wyciągnął ją za włosy pierwszego dnia i postawił na wycieraczce odcinając od środków do zycia, abstrahując od tego, że w tej sytuacji raczej nie byłbym do tego zdolny.

Witaj autorze.
Miałem wiele dylematów, czy odpisać na Twoją wiadomość i teraz wiem, że dobrze zrobiłem nie odpisując.
Nie znam Ciebie, nie wiem kim jesteś, ale jedno wiem, to co opisałeś to 8 część Star Warss, tylko nie wiem, jaki tytuł jej nadać.
,, Potęga miłości", czy ,,Przebudzenie", a może ,, Never ending story"?
Chociaż ten ostatni tytuł jest już zarezerwowany na piękną baśń, a Twoja niestety taka nie jest. sad
Uwierzyłem Ci, w to co opisywałeś, w to jak reagowałeś na to co Twoja żona wam zrobiła.
Ale ten ostatni wpis wszystko przekreślił.
A wiesz dlaczego?
Bo:
1. Żadna kobieta, która zdecydowałaby się na postawienie swojego życia na szali, nie wycofa się z tego w tak krótkim czasie.
2. Żadna kobieta, która zdecydowałaby się na opuszczenie dzieci, nie powie kochankowi bay, w tak krótkim czasie.
3. Żadne sa Twoje zasługi i zmiany w Twoim podejściu do niej. Gdybyś opisał prawdziwą historię, to sam byś wiedział, że to tak nie działa.
W prawdziwym życiu mógłbyś na rzęsach stawać, ciąć sobie nadgarstki, na nią by to nie zadziałało, bo jeśli ona skreśliła swoje dotychczasowe życie, to Ty jej nie obchodzisz.
4. Żadna kobieta nie prosi o zmianę jeśli kocha innego i nie przychodzi nocą do sypialni męża, żeby mu oświadczać, że jak się zmieni, to ona zmieni zddanie.
Jest jeden mały wyjątek od w/w. reguł, pan pokazał jej cztery litery i ona chce ratować to co ma.
Ale uwierz mi, to jest Pyrrusowe zwycięstwo. sad

110

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?
bluemike napisał/a:

Dzięki za Wasze zaangażowanie. Zwlekałem z odpowiedzią, bo czekałem na rozwój sytuacji. Kilka dni temu stało się coś na co miałem cichą nadzieję, ale już nie wierzyłem że się wydarzy. Praktycznie zacząłem się już oswajać z nowym położeniem. Ogarnąłem obowiązki domowe, przez 3 dni przejąłem je w większości, łącznie z opieką nad dziećmi. Okazało się, że się da i nie jest to wielka filozofia, ale uczciwie przyznam, że tak szybki jak żona to nie byłem i są to wyczerpujące zajęcia. Zacząłem intensywniej ćwiczyć, ale widziałem że nie tędy droga. Czasu było mało i jednak bylem wyczerpany kłopotami ze snem, niedojadaniem, więc poprzestałem na lżejszym treningu, tak tylko żeby sie nie zapuścić, raczej skupiałem się na organizacji codziennych zajęć, bo czasu było wyraźnie mniej, a wiedziałem, że będzie potrzebny żeby sensownie zarabiać i być z tymi dziećmi....

Błąd.
Jakbyś to napisal/napisała za trzy tygodnie może fabuła by się kleiła...
Ale po 3 dniach od poprzedniego wpisu, cóż, pozostaje uśmiech politowania że komuś się chce siedzieć i wymyślać takie bzdury.

111 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2016-01-12 12:06:09)

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

Myslę panowie, że macie jednak troche za mało danych żeby tak kategoryczny sąd wydać. To nie zagadka z Angory.

Trzymaj się bluemike. Mam nadzieję, że tego nie spieprzysz.

112

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?
Naprędce napisał/a:

Myslę panowie, że macie jednak troche za mało danych żeby tak kategorzyczny sąd wydać. To nie zagadka z Angory.

Trzymaj się bluemike. Mam nadzieję, że tego nie spieprzysz.


nie spieprzy - bo on nie ma wpływu na zachowanie żony.
na nic nie ma wpływu... ona rozdaje karty smile
trzymam kciuki by żona wyleczyła się .......

113

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?
edziak napisał/a:
bluemike napisał/a:

Dzięki za Wasze zaangażowanie. Zwlekałem z odpowiedzią, bo czekałem na rozwój sytuacji. Kilka dni temu stało się coś na co miałem cichą nadzieję, ale już nie wierzyłem że się wydarzy. Praktycznie zacząłem się już oswajać z nowym położeniem. Ogarnąłem obowiązki domowe, przez 3 dni przejąłem je w większości, łącznie z opieką nad dziećmi. Okazało się, że się da i nie jest to wielka filozofia, ale uczciwie przyznam, że tak szybki jak żona to nie byłem i są to wyczerpujące zajęcia. Zacząłem intensywniej ćwiczyć, ale widziałem że nie tędy droga. Czasu było mało i jednak bylem wyczerpany kłopotami ze snem, niedojadaniem, więc poprzestałem na lżejszym treningu, tak tylko żeby sie nie zapuścić, raczej skupiałem się na organizacji codziennych zajęć, bo czasu było wyraźnie mniej, a wiedziałem, że będzie potrzebny żeby sensownie zarabiać i być z tymi dziećmi....

Błąd.
Jakbyś to napisal/napisała za trzy tygodnie może fabuła by się kleiła...
Ale po 3 dniach od poprzedniego wpisu, cóż, pozostaje uśmiech politowania że komuś się chce siedzieć i wymyślać takie bzdury.

Też myślę, że przedobrzył z bajdurzeniem smile
Ale jak się inni chcą pobawić, to niech tworzy autor nowe dramatyczne zwroty akcji.

114

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

Jakiś czas temu kiedy czytałam ten wątek pomyślałam sobie, że jego żona wcale tak do końca nie chce opuścić rodziny. To znaczy była znudzona i przytłoczona monotonią życia, obowiązkami. Jak większość matek małych dzieci zresztą...
Jej mąż rozwijał się, ona siedziała w domu z dziećmi, narastała jej frustracja. Rozmowy nie pomagały. W końcu zaczęła z kimś pisać.
Nadarzyła się okazja aby mężem wstrząsnąć. Pokazać mu, że jej odejście jest realne, że ona dłużej w takim "układzie" żyć nie będzie.
Być może była na tyle zdesperowana aby zostawić to wszystko i zaczynać od nowa.
Taki szantaż jest możliwy jeśli faktycznie bierzemy takie rozwiązanie pod uwagę.
Nie wnikam w to czy ta historia jest prawdziwa czy nie.
Żona osiągnęła to czego chciała. Autor wątku też jest zadowolony.
No i dobrze:)

115

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

A moim zdaniem to jest bardzo przykre, że ludzie akctepują to, że można się znudzić związkiem. Ludzkość w takim razie zmierza do samozagłady, przynajmniej nasza rasa, bo niestety ale nie dbamy o siebie nawzajem tylko o samych siebie a to jest duża różnica. Zamiast się zajmować troszczyć, rozwiązywać problemy, odchodzimy bo tak łatwiej, i fajniej nowa miłość, zero odpowiedzialności. Też bym jej nie zatrzymywała, bo pokazała jaką jest osobą  - nieodpowiedzialną i niegodną zaufania. Ale jest to bardzo przykre i nie życzę nikomu takiej sytuacji, można się naprawdę załamać sad

116

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

Takich reakcji się spodziewałem. Ten przebieg wydarzeń zadziwia nas samych. Nie chce silić się tu w barwnych opisach tego co przeżywaliśmy i zdaje sobie sprawę, że opis tego zdarzenia wydaje się płytki, że szczęśliwy zwrot nastąpił szybko i mamy mało prawdopodobny happy end jak w filmie. Zdaje sobie sprawę, że sytuacja nie jest do końca stabilna choć na taką teraz wygląda. Czas pokaże jak jest naprawdę. Pewnie za pare miesięcy dowiem się czy wszyscy są tam gdzie naprawdę chcieliby być. Widzę, że ja tu oberwałem najmniej i traktuję tą moją wewnętrzną zmianę jako rodzaj spłaty dotychczasowych zaniedbań na różnych płaszczyznach. Liczę też na no, że to pomoże nam w życiu i w jakimś stopniu umocni nasz związek. Poza tym pojawiło się między nami uczucie. Nie wiem na jak długo, w końcu znamy się już kilkanaście lat, więc to nie to samo co nowy człowiek. Ale zaczęliśmy tęsknić za sobą, trzymać się za rękę, cieszyć się z banalnych rzeczy. Nie wiem co sie dzieje w głowie mojej żony i jak ona sobie do końca z tym radzi, że niedawno traciła głowe dla tego drugiego. Widze, że jest jej ciężko, ale stoi na nogach. Wiem, że cieszy się z naszego remontu w relacjach szczerze. 
Tym którzy kwestionują prawdziwość tej historii, polecam odpuścić, bo będziecie sie tylko denerwować. Wykonaliśmy jeszcze kilka posunięć, które z Waszego punktu widzenia byłyby niezrozumiałym szaleństwem. W tej chwili mam mało czasu, bo te prawie 3 tygodnie rozbitki spowodowało sporo zaległości w pracy i muszę to ponadrabiać, ale tym, którzy są w stanie w to uwierzyć oczywiście odpisze w wolniejszej chwili na priv. Służył poradą w podobnych sytuacjach raczej nie będę, bo te moje "taktyki" prawdopodobnie w większości przypadków doprowadziłyby do porażki. Ja miałem przeczucie, że jeśli mogę coś uratować to tylko w ten sposób. Jakikolwiek przejaw agresji w stosunku do kogokolwiek przekreśliłby wszystkie szanse na uratowanie tego związku. Kolega lekarz, okazał się skutecznym doradcą. Jemu tez mogłem powiedzieć o wiele więcej niż tutaj, stąd jego bardziej umiarkowany osąd mojego zachowania. To nie był przypadek, gdzie burak z grubym portfelem i BMW podłącza na boku żone, a ona wieczorem patrzy mężowi w oczy i mówi, że go kocha.
Ciesze się jak cholera, jestem naprawde szczęśliwy. Robie co sie da, żeby to szczęście utrzymać, ale czuje się o wiele bardziej doświadczony. Widze, jak los może nawywijać więc będę bardziej czujny. Poczytałem trochę o różnych dramatach ludzi na tym forum i zobaczyłem, że niektórzy mają naprawdę przerąbane i większość nie miało szczęśliwego zakończenia. Bardzo to przykre, poczułem się jak jakiś niesprawiedliwie wynagrodzony. Czuje przez to jakbym miał do spłacenia jakiś dług dobroci. Może to znowu efekt jakichś chwilowych niestabilności w psychice. Nie wiem, wydaje mi się że myślę juz racjonalnie, ale jak to mówią czym więcej wiesz tym mniej bardziej zdajesz sobie sprawę że wiesz mało.
Dziękuję za dobre słowa, tym którzy mi szczerze kibicowali. Przepraszam tych, którzy piszą, że wymyśliłem to wszystko żeby zająć im czas, czy tam zbadać ich reakcje i bóg wie co jeszcze. Nie miałem takiego zamiaru, nigdy nie zabawiałem się w ten sposób. Niestety nie będę Wam w stanie zaprezentować wszystkich okoliczności. Pewne sprawy są na tyle prywatne, że muszą takimi pozostać.

117

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

hmm...

118

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

Daj sobie czas,ochłoń,pozbieraj myśli.Masz dzieci dla których musisz być silny,by być mama i tatą.Zobaczysz-żona skruszona wróci.Sielanka nie potrwa długo.Życzę cierpliwości.

119

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

Bez względu na okoliczności, paszporty dzieci trzymaj w ukryciu.

120

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?
O'kruszynka napisał/a:

hmm...

Nic dodać, nic ująć.
Pozdrawiam.
smile

121

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

bluemike, niech wiedzie ci się jak najlepiej, ale pozabezpieczaj się porządnie, bo któregoś dnia możesz mocno sie zdziwić- przyjdziesz z pracy i zastaniesz puste mieszkanie, ponieważ zona wyjedzie sobie w siną dal. Za szybko bowiem poszło to wszystko i stanowczo za łatwo- w normalnym zyciu takie sprawy troszkę inaczej przebiegają. Miej więc oczy szeroko otwarte i uważnie obserwuj, co robi ta kobieta. Tak rób, żebyś na koniec nie wylądował samotny i w samych skarpetkach. Twoja zona jest albo psychicznie chora, albo to wyrachowana suka- ty wierz sobie w swoją wersję, to twój wybór, ale bądź jednak ostrożny. Powodzenia.

122

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

tu pasuje tylko jedna emotka - <wali głową w mur>
jaka to szkoda że ludzie, którzy bardziej pasują do psychiatryka niż do życia, mają dzieci...............

123

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

już się żonie odwidziało nowe życie u boku kochanka? Latwo przyszło latwo poszło smile
Nie wiem, czy Ci gratulować, ale skoro jesteś szczęśliwy...
Powodzenia!

124 Ostatnio edytowany przez O'kruszynka (2016-01-13 22:14:16)

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?
Piotr74 napisał/a:

Pozdrawiam.
smile

i ja też smile

125

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

Autorze, jeżeli Twoja historia jest jednak prawdziwa, a żona tak zafascynowała się człowiekiem, którego na oczy nie widziała, to daj jej przeczytać ten artykuł, na otrzeźwienie umysłu.
http://kobieta.wp.pl/kat,132000,title,O … omosc.html

Moderatorów proszę o nie usuwanie linku, ponieważ może jakaś inna kobieta dwa razy się zastanowi, zanim zniszczy własne życie.

126

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

Taaaaaaaaa....romantyczne pogodzenie do nastepnego szalu milosnego lekkomyslnej zony i matki? ja jakos ciagle nie moge uwierzyc w to, ze ta historia jest prawdziwa. Faceta mozna zostawic. Ale dzieci sie nie zostawia dla kogos z internetu. I ten wspanialomyslny maz. No nie wierze, ze to mialo miejsce.A jesli jednak tak, to marsz do psychologa. Oboje.

127

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

Blumike ja już jestem starszy pan.
Ale jak miałem tak ok. 30 lat z + to żyłem z żoną jak pies z kotem.
Trwało to prawie 10 lat.
W zasadzie byliśmy dla siebie obcy.
To był wielki bląd ( zrozumiałem to po czasie).
Teraz nie wyobrażam sobie życia z inną kobieta.
Teraz wiem, że ona jest moim powietrzem i bez niej mnie nie ma.
Dlaczego to piszę?
Dlatego, że jeżeli się kogoś kocha to sie walczy o tą miłość.
Bo nic innego się nie liczy.
Ja tylko nie potrafiłbym znieść zdrady fizycznej.
Ale to nie miało miejsca.
Ja nie zdradziłem i moja żona również.

128

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

Hej. Od pewnego czasu śledzę to forum.  Po przeczytaniu tej historii postanowiłem napisać.  Nie wiem czy ta jest prawdziwa czy nie.  Ale jeżeli ktoś szuka przypadków gdzie można wyjść ze zdrady to napewno tu trafi.  Ja 36,ona 30. Jeden syn,  teraz 7 lat.  Poznaliśmy się 12 lat temu.  Fajna miłość, przyjaźń,w łóżku super.  Byliśmy nie rozlaczni.  Trochę nie po kolei ale po 5 latach pojawił się synek, dwa lata później ślub (cywilny, bo oboje taki chcieliśmy).  Potem dom... I tu się zaczęło.  Oboje pracowaliśmy.  Dom był do remontu.  Więc półtora roku wycięte z życiorysu.  Tylko praca zawodowa, potem w domu.  Żeby skończyć i się wprowadzić.  Na nic czasu nie było, żadnych wyjazdów, kina, spacerów itp. Zaczęliśmy się oddalać.  Ja z racji pewnych przejść,  trochu pracy nie byłem zbyt wylewny w uczuciach. Wybudowalem sobie taki mur obronny. Bardzo ja kochałem, ona mnie ale słabo to pokazywałem.  Dziwne ale w głębi jestem bardz romantyczny i przytulasz.  W każdym razie próby rozmowy o tym i o tym że się oddalamy zrzucalem na zmęczenie brak czasu itp. No i się stało.  Wydała się w romans z kolegą z pracy.  Trwał przez dwa miesiące. Ja nic nie zauważyłem.  Była smutna, placzliwa ale myślałem że to przez pracę bo tam też problemy.  W końcu mi powiedziała... Stwierdziła że już nie może mnie wiecej oklamywac. Pogubila się. I że czuję, że rodzi się w niej nowe uczucia.  Szok to mało powiedziane.  Ktoś kto to przeżył wie o czym mówię.  Natłok myśli, nawet tych najgorszych nie do zniesienia. Smutek, rozczarowanie, gniew, strach.... Wszystko razem. I to zawiedziony zaufanie. Ona się spodziewała że wywale ja z domu. (dawno temu rozmawialiśmy o zdradach i mówiliśmy że po takim czymś to już jedną droga).  Cóż, gdybanie sobie a rzeczywistość sobie.  Już tak łatwo nie jest.  Pewnie niektórzy mnie objada, ale mi to wisi.  Spytałem czy chce to ratować.  Ona stwierdziła, że nie wie czy da radę i ze nie chce żebym się dla niej zmieniał.  Ona potrzebuje czułości a ja jestem zamknięty w sobie. O zgrozo... To co miało mnie chcronic,w pewnym sensie trochę mnie zgubilo.  Wtedy coś pękło.  Lzy laly mi się litrami. W żadnnie razie jej nie usprawiedliwiam. Byłem po części winny kryzysu ale nie zdrady.  Na drugi dzień nie poszliśmy do pracy.  Nie byliśmy w stanie. Najgorsze było to, że ona i ON razem pracowali. Na drugi dzień rano(przed pracą.  Bo on normalnie poszedł) pozwoliłem im się spotkać żeby mu wszystko wyjaśniła.  Zadowolony nie byl.  Przeszli na relacje służbowe.  Po trzech miesiącach udało jej się zmienić pracę.  Wtedy znajomość się urwała. Minęło już ponad dwa lata od tego wszystkiego.  Nadal mnie to męczy, i pewnie będzie do końca życia,ale miłość jest większa. Ona nie dawno mi powiedziała, że nie wie jak ma mnie za to przeprosić.  Ze to była najglupsza rzecz w jej życiu. Dzisiaj jesteśmy szczęśliwi. Zmieniliśmy się.  Rozmawiamy non stop.  Czasami o głupotach. Wróciliśmy do relacji z wcześniejszych lat. Zdrada to coś strasznego,ale jeżeli obie strony chcą odbudować związek to jest szansa że się uda. Zależy to jednak od ludzi i, tego co ich wcześniej łączyło.

129

Odp: Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

Cześć, ja tez tu czasami zaglądam, ale niestety brakuje mi czasu, żeby zaangażować się w dyskusję. Poza tym mam dość specyficzne poglądy, które dość często nie znajdują apropaty, co pewnie zauważyłeś czytając moja historię. Konkretnie. Nie uważam zdrady za koniec świata. Jesteśmy z natury poligamiczni. Wierność jednemu partnerowi to w tej części świata narzut kulturowy. Niestety te więzy są dla niektórych zbyt słabe i zdrady/romanse są elementem naszego życia. Zdrada zdradzie nie równa. Czytałem tutaj, że ktoś podłamał się bo zobaczył jak mąż ogląda pornole. W innym wątku facet nie mógł przeżyć, że 20 lat wcześniej, jeszcze przed ślubem jego obecna żona wylądowała w wyrku z jakimś kolegą. Ludzie są różni i mają różne poziomy reakcji. Moja żona zdradziła emocjonalnie. Rozumiałem w jakim stanie sie znalazła, więc wybaczyłem jej praktcyznie z automatu. Gdyby doszło do zdrady fizycznej też bym jej wybaczył. Najważniejsze jest dla mnie to, że ona chce być moim partnerem na resztę życia. Ale nie takim partnerem deklaratywnym, tylko takim z którym dzieli się wspólnie doświadczenia każdego dnia i razem je przeżywa. Mało tego, po tym co przeżyłem, nie zagwarantuje że ja lub  żona nie dopuści się zdrady w jakiejkolwiek formie. Nie jestem tego w stanie przewidzieć i podpisu pod taką gwarancją bym nie złożył, mimo że prawdopodobieństwo jest znikome. Prawdopodobieństwo zaistnienia takiej sytuacji jaka nas spotkała też określałbym 3 lata wcześniej jako znikome.

Moja żona, po deklaracji że ze mna jednak zostaje miała kontakt z człowiekiem, w którym się zadłużyła jeszcze kilka miesięcy. Ona wyhamowywała, a ja przez ten czas nadrabiałem straty po swojej stronie. Nie zawsze było przyjemnie słuchać jak do siebie wieczorem poćwierkują, ale rozumiałem że tak trzeba. Miłości nie wymusisz, możesz tylko powalczyć o czyjąć uwagę.  Dzisiaj jesteśmy lepszym i bardziej szczęśliwym małżeństwem niz wtedy sprzed tej sytuacji. Pewnie, że kurz opadł i mamy takie dni, gdzie na siebie pokrzyczymy, wskoczymy czasami do swoich łóżek i zajęci obowiązkami zapomnimy powiedzieć sobie dobranoc... Ogień lekko przygasł, ale wystarczy lekko dmuchnąć i ładnie potrafi sie rozpalić. Praca zabiera nam całe dnie, ale jak nadchodzi weekend, to naprawdę potrafimy się cieszyć, że możemy być razem. Sama wzajemna obecność jest teraz dla nas radochą, każde dodatkową zajęcia są przez to atrakcyjne, nawet te pospolite i obowiązkowe.

Ja wtedy próbowałem walczyć, ale zrozumiałem, że w tym stanie emocjonalnym słowo "walka" wogóle traci poniekąd swój sens. W końcu na jakimś etapie byłem w stanie przyjąć scenariusz, że zostaję sam. Najbardziej bałem się jednej rzeczy. Byłem świadomy wartości rodziny jaką zbudowaliśmy, wiedziałem, że nie wszyscy myślimy racjonalnie i wiedziałem, że jak cała ta aura zniknie, trzeba będzie przyjąć konsekwencje wszystkich decyzji, a one byłby bardzo przykre i w większości nieodwracalne. Bałem się, że tak namieszamy, że nie będzie się dało tego odkręcić. Na szczęście tempo rozwoju sytuacji u mnie było duże i jakies mocno destrukcyjne działania nie zdążyły być były podjęte.

Moje relacje tutaj wprawiały w osłupienie i były nie do przyjęcia. Taka dziwna taktyka kopanego ciągle łagodnego i głupiego misia. Tak byłem postrzegany, chociaż mam o sobie inne zdanie i nawet jak to niedawno wszystko przeczytałem, to niewiele w swoim ówczesnym postępowaniu bym zmienił. Wiedziałem, że to jedyna możliwa strategia, która dawała cień szansy. Po około roku pojawił sie tutaj podobny przypadek, chociaz chłopak znalazł się w duzo trudniejszej sytuacji, dodatkowo przypętał mu się nowotwór. Odezwałem się do niego prywatnie i pociągnęlismy sprawę poza forum. Zaproponowałem mu kilka rad bazując na swoim doświadczeniu. Gość ogarniety, szybko wyczuł jak trzeba grać. Efekt był taki, że jest dzisiaj razem z żoną, która o niego zabiega.

Tak jak napisałeś, zdrada zawsze boli, ale warto rozważyć, czy na tle innych wartościowych cech związku nie warto o niej zapomnieć. Moim zdaniem, tak. Teraz koncentruj się na tym jak ulepszyć Wasz związek - dbajcie o siebie wzajemnie i w stosunku do samych siebie - wyglad, kondycja fizyczna, wspólne zainteresowania, więcej zrozumienia i pokory w sprzeczkach i walczcie z rutyną. Miejcie długoterminowe cele, do których warto razem kroczyć i bedzie fajnie wink

Czy moja historia jest prawdziwa ? No tego nie chcę udowadniać. Musiałbym po prostu upublicznić pewne obszary naszej prywatności. Moja żona nie chce wracać do tego okresu i na pewno nie byłaby mi za to wdzięczna. Niech historyjka sobie tutaj siedzi. To czy potraktujesz ją jako bajeczkę czy relację faktów to nie ma aż takiego znaczenia. Ważne, żebyś cos dla siebie pożytecznego znalazł i być może przeniósł na swój grunt.

Posty [ 66 do 129 z 129 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kochana żona ma nową miłość. Ja zostaje z 2 dzieci. Co nas czeka ?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026