panibaronowa napisał/a:secondo, spokojnie
nie muszę czytać, bo wiem.
dwa, jaki machiawelis? większość ludzi jest zbyt leniwa i tkwi w nieszczęśliwych związkach - ludzie z reguły boją się zmian i potrzebują doń silnego impulsu. A jeśli myślicie, że się wszyscy rozwodzą, zanim zdradzą, to chyba nie czytaliście "W Skirołapkach". A poza tym wydaje Wam się, że WY na pewno byście tak zrobili, bo zostaliście zdradzeni i teraz odsądzacie od czci i wiary. Na Boga, trochę to słabe. Ja daję autorce, zresztą niespełna trzydziestoletniej, prawo do popełniania błędów. Moralną ocenę tego zostawiam Jezusowi, jak się spotkają, jak laska wyciągnie kopyty
to forum się powinno nazywać jadkobiety, a nie netkobiety.
Nie nazywaj zdrady "popełnieniem błędu" - do którego dajesz prawo 30-letniej kobicie... nie, nie jest to już niczego nieświadoma dziewczynka...
Zdrada jest działaniem celowym, świadomym i dosyć konkretnym.
To nie żaden błąd.
To wybór.
I wybacz... ale nie jest to wybór między białym, niezdrowym chlebem, a zdrowym pełnoziarnistym... ot, skuszę się na ten pszenny choć wiem, że "źle robię"... aleeee taaak mi smaaakuje......
To świadome dowalenie drugiej osobie... tej, którą się kochało... która być może nadal Cię kocha... dzieciom... rozpierdolenie rodziny... etc. - najczęściej dlatego, że zaswędziało na widok "przystojnego" kolegi z biurka obok, który akurat się nudzi (pewnie on dla odmiany ze swoją żoną).
Więc, proszę, nie upraszaj.
Owszem, ten przypadek być może jest inny. Być może on był chamem, prostakiem i wcale a wcale mu nie zależało.
Tylko, że - po pierwsze - to są wszystko "być może".
A po drugie - emocji nie wzbudza tutaj sam fakt zdrady. Chyba nie za dokładnie przeczytałaś. Największe emocje wzbudza postawa Autorki - jej ubolewanie nad tym, że "wpadła"... że nie rozegrała tego wystarczająco dobrze, żeby zrobić męża w jeszcze większego chuja... że za mało sprytu miała...
Ja osąd jej osoby zostawiam - dla odmiany - Allahowi (choć do końca nie wiem, po co w to mieszać Jezusa, allaha czy choćby świętą katarzynę...). Natomiast - skoro to forum i wypowiadać się wolno - to daję prawo do wyrażenia swojej opinii innym... tym, którzy tu zaglądają, czytają... sama to zrobiłaś, zresztą w niewybredny sposób, kreując siebie na "mądrzejszą, bo przeczytałaś...". Ja też czytam, też przeczytałam... no i co z tego??