Rozwód z mojej winy - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozwód z mojej winy

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 174 ]

Temat: Rozwód z mojej winy

Jesteśmy małżeństwem 10 lat mamy dwójkę dzieci 9 i 3,5 lat.Jak u wszystkich początek piękny, potem bardzo fajnie ,a teraz już mnie żona nie kocha mówi mi że to tylko przyzwyczajenie i rutyna. Miesiąc temu wyprowadziła się z dziećmi do rodziców.Złożyła pozew o rozwód z mojej winy. A teraz moja wina : Pracowałem na budowach w delegacji i na miejscu, zawsze wypłatę przynosiłem do domu całą.Nie piłem i nadal nie piję "CHYBA ŻE JEDNO PIWO NA TYDZIEŃ CZY DWA TO PICIE".Zawsze szukałem pracy aby było trochę więcej pieniędzy w domu.Zdarzyło się tak że, pracodawca nie wypłacił mi pensji.Jeden miesiąc i drugi, potem coś tam wypłacił i znów nic.Agnieszka zaczeła podejrzewać że Ją okłamuję w sprawie pracy i kasy.Wtedy jeszcze nie ale później zdarzyło mi się Ją okłamać.Pracowałem w 2010 roku na budowie jako zbrojarz ,miałem wypadek i zmiażdżyło mi ręke .9 miesięcy chorobowego ,6 miesięcy rehabilitacji.Miałem kłopoty aby zdobyć jakąś prace .Wpadłem w lekki dołek i się pogubiłem.Pracowałem od 2011 roku może z rok w różnych firmach .Niestety z ręką nie było tak jak bym chciał, bóle brak czucia.Dziękowali mi za pracę dali marne grosze i papa.Ja znów nowa praca i robiłem co się dało.Nie mówiłem Jej co się ze mną dzieje zawsze byłem zamknięty w sobie i to mnie zgubiło.Jak nie pracowałem siedziałem w domu z dziećmi ,Ona od 2 lat pracuje, stara się o wszystko.Dodatki mieszkaniowe, zapomogi z MOPS-u, stypendia dla syna.Ja pomagałem z dziećmi ,lekcje ,zakupy.Szukając pracy zdarzyło mi się Jej powiedzieć że coś znalazłem i choć tak nie było wychodziłem przez dwa tygodnie niby do pracy.Chodziłem z CV-kami po zakładach,na spotkania dla bezrobotnych.Przyszedł czas wypłaty i Aga dostała ode mnie wyjaśnienie że nie wypłacił bo nie było jeszcze przelewu, potem że nie wypłaci mi wcale.Tak okłamywałem Ją i wiem że to co robiłem świadczy o mojej winie "Powiedziała że nie łożyłem wystarczająco na dom i nie starałem się tak jak ojciec i mąż powinien".Rozwód z tej winy to ja rozumie .Dlaczego dodała że mnie już nie kocha? Twierdzi że nie okazywałem Jej uczuć nie rozmawiałem z Nią i jest teraz ze mną z przyzwyczajenia "jak dobrzy znajomi".Mówi że była ze mną teraz tylko dla dzieci.A teraz CHCE rozwodu dla dobra dzieci.O rozwodzie podjeła decyzje niby "SAMA". Przez 3 dni dostawała smsy od jakiegoś Piotra .15-20 dziennie. Jak poruszyłem ich temat to powiedziała mi że z nim ma o czym gadać a ze mną już nie.Dałem Jej do zrozumienia że jak jest Jej tek źle i tak męczy się ze mną to może opuszczę Jej życie i będzie miała święty spokój.Pżytakneła i już na drugi dzień pisała pozew.Po tygodniu chciałem jeszcze raz z Nią o NAS i DZIECIACH porozmawiać to się uniosła i że wyprowadza się do rodziców, bo tutaj to będziemy się tylko kłócić.Teraz jestem sam ,prawie codziennie jestem u dzieci a jak nie to dzwonię do Nich.Jestem wrakiem psychicznie i fizycznie.Nie chcę tego rozwodu .Bardzo kocham moją żonę Agnieszzke.Nie chcę by dzieci straciły ze mną kontakt. Poradzcie coś PROSZĘ.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Rozwód z mojej winy

Uuuu, grubo. Nie chcę być czarnowidzem, ale dałeś dupy po całości i raczej niewiele już ugrasz.
Jeśli jest w kimś zakochana to kaplica, nic tego nie zmieni, możesz tylko pogorszyć swoją sytuację.
Rada jaką Ci można dać jest trudna do realizacji:
- przestań ją prosić, naciskać, totalnie odpuść.
- zajmij się swoim zdrowiem i pozbieraniem się do kupy. Szukaj pracy i odbuduj swoją sytuację materialną.
- w tym czasie ona będzie niestety z tym fagasem, a Ty musisz liczyć na to, że po jakimś czasie fagas stanie się codziennością i nie będzie "tym nowym cudem", że zacznie go postrzegać jako szarą rzeczywistość
- jednocześnie odwiedzaj cały czas dzieci i na nich się skupiaj, dbaj o nie, spaceruj, rozmawiaj, staraj się baaardzo mocno, żeby dużo o Tobie mówiły i tęskniły
- po jakimś czasie żona może zacząć się zastanawiać czy przypadkiem nie walnęła błędu życiowego i czy może nie warto by odbudować rodziny

To optymistyczny scenariusz, choć nikt nie da gwarancji, że się uda.

pozdrawiam,
Tom
"Każda porażka jest szansą żeby spróbować jeszcze raz, tylko mądrzej", Henry Ford
Dla zdradzonych/porzuconych kobiet: http://www.youtube.com/watch?v=8JTPJsxw7uY i http://www.youtube.com/watch?v=OiK2Cs1Ww-E

3

Odp: Rozwód z mojej winy

Powiedziała mi że to znajomy z pracy. Ja zazdrosny zadzwoniłem do niego i się okazało że go prawie znam tak ze słyszenia od Jej szefa.Jest rozwodnikiem ma 2 dzieci z pierwszego i 2 z drugiego małżeństwa.Aga powiedziała mi że specjalnie ze sobą pisali aby mnie wk....ć.ON potwierdził to samo i nawet nie wie dlaczego się na to zgodził.

4

Odp: Rozwód z mojej winy

To może być ustalona wersja zdarzeń, nie wierz w to do końca. Ale jeśli to rzeczywiście podwójny rozwodnik to masz większe szanse, koleś też widać nie jest asem i ósmym cudem świata.
Przestań jednak ją dręczyć, bo każda taka akcja odsuwa ją od Ciebie. Teraz ważne jest to, że musisz w jej oczach odbudować swój wizerunek, a jedyna droga to ta którą opisałem. Nic dobrego nie uzyskasz śledztwami, przesłuchaniami i prośbami.

pozdrawiam,
Tom
"Każda porażka jest szansą żeby spróbować jeszcze raz, tylko mądrzej", Henry Ford
Dla zdradzonych/porzuconych kobiet: http://www.youtube.com/watch?v=8JTPJsxw7uY i http://www.youtube.com/watch?v=OiK2Cs1Ww-E

5

Odp: Rozwód z mojej winy

Robie od trzech tygodni jak mi radzisz. 1.5 miesiaca mam prace, ale nie wiem jak dlugo tak wytrzymam.Tak bardzo kocham dzieci i Age.A moze jest to proba zmiany mnie.Nie wiem sam czy wszystko opisalem.Bo dopiero ucze sie byc otwartym czlowiekiem.Martwi mnie tez to ze Jej rodzina byla "normalna" dla mnie, a teraz nie chce ze mna rozmawiac.

6

Odp: Rozwód z mojej winy

Rob dalej co robisz i powinno być lepiej. I przede wszystkim nie zaniedbuj kontaktu z dziećmi, dla kobiety ten aspekt jest bardzo ważny. A i sam je kochasz, więc daj im od siebie maksimum energii i radości. Tylko ich nie zadręczaj pytaniami o mamę i jej sprawy, nie mieszaj ich w to, Wasze kontakty muszą być czyste.

pozdrawiam,
Tom
"Każda porażka jest szansą żeby spróbować jeszcze raz, tylko mądrzej", Henry Ford
Dla zdradzonych/porzuconych kobiet: http://www.youtube.com/watch?v=8JTPJsxw7uY i http://www.youtube.com/watch?v=OiK2Cs1Ww-E

7

Odp: Rozwód z mojej winy

A czy uwazacie ze to co uczynilem jest podstawa do rozwodu. Ja go nie chce i bede trwal uparcie przy swoim ze to co Agnieszka teraz robi nie jest najlepsze dla dzieci.

8 Ostatnio edytowany przez Drzazga (2013-09-17 15:42:32)

Odp: Rozwód z mojej winy

znasz tego Piotrusia rozwodnika ? chciał razem z zoną zroboić Ci na złość...
Powołaj go jako swojego świadka na rozprawę,
niech opowie jak to razem z Twoją zoną planowali zagrać z Toba.

Powołany na swiadka - musi stawić się na rozprawę,
pogadaj jeszcze raz z nim, nagraj co powie na ten temat, na wypadek gdyby chciał powiedziec w sądzie coś
innego.
Jak długo tak sms-sója, w jaki sposób chcieli spowodować byś wiedział o ich korespondencji ( żebyś miał okazję się wkurzyć... )
dlaczego żona chciała Cie wkurzyć ?
Pogadaj z nim, czy teraz dalej sobie wysyłają sms, i nagraj to wszystko, na koniec poinformuj ze nagrane i oczekujesz nie będzie kłamał w sądzie rozprawie bo powołujesz go na swojego świadka.
Jeden punkt dla Ciebie, żona nie bedzie mogła szybko uzyskać rozwodu a jej "niewinność" zostanie nadwyrężona.

A tak do rzeczy - wina ... to pojecie względne.
Nie ma "niewinnych", jednak wina rozpadu małżeństwa, patrząc na Twój opis, nie jest po Twojej stronie, po stronie żony też nie.
Ot, odechciało się i szuka się powodu.
Broń się przed orzeczeniem z Twojej winy, będziesz musiał wtedy finansować gacha żony, dopóki za niego nie wyjdzie za mąż.
A po co by miała tracić źródło dochodów ? smile

Tylko pamiętaj, sąd nie jest do wymierzenia sprawiedliwości, ale do wydania wyroku na podstawie przedstawionych dowodów i w zgodzie z obowiązującym prawem.
Jeżeli przyjdziesz do sądu z pustymi rękami i dobrymi intencjami,
natomiast zona z plikiem dowodów i kilkoma świadkami którzy powiedzą co trzeba ( niekoniecznie prawdę),
to po Tobie....
Zacznij działać, przestań użalać się na sobą.

9

Odp: Rozwód z mojej winy
Drzazga napisał/a:

znasz tego Piotrusia rozwodnika ? chciał razem z zoną zroboić Ci na złość...
Powołaj go jako swojego świadka na rozprawę,
niech opowie jak to razem z Twoją zoną planowali zagrać z Toba.

Powołany na swiadka - musi stawić się na rozprawę,
pogadaj jeszcze raz z nim, nagraj co powie na ten temat, na wypadek gdyby chciał powiedziec w sądzie coś
innego.
Jak długo tak sms-sója, w jaki sposób chcieli spowodować byś wiedział o ich korespondencji ( żebyś miał okazję się wkurzyć... )
dlaczego żona chciała Cie wkurzyć ?
Pogadaj z nim, czy teraz dalej sobie wysyłają sms, i nagraj to wszystko, na koniec poinformuj ze nagrane i oczekujesz nie będzie kłamał w sądzie rozprawie bo powołujesz go na swojego świadka.
Jeden punkt dla Ciebie, żona nie bedzie mogła szybko uzyskać rozwodu a jej "niewinność" zostanie nadwyrężona.

A tak do rzeczy - wina ... to pojecie względne.
Nie ma "niewinnych", jednak wina rozpadu małżeństwa, patrząc na Twój opis, nie jest po Twojej stronie, po stronie żony też nie.
Ot, odechciało się i szuka się powodu.
Broń się przed orzeczeniem z Twojej winy, będziesz musiał wtedy finansować gacha żony, dopóki za niego nie wyjdzie za mąż.
A po co by miała tracić źródło dochodów ? smile

Tylko pamiętaj, sąd nie jest do wymierzenia sprawiedliwości, ale do wydania wyroku na podstawie przedstawionych dowodów i w zgodzie z obowiązującym prawem.
Jeżeli przyjdziesz do sądu z pustymi rękami i dobrymi intencjami,
natomiast zona z plikiem dowodów i kilkoma świadkami którzy powiedzą co trzeba ( niekoniecznie prawdę),
to po Tobie....
Zacznij działać, przestań użalać się na sobą.

------------------------------------------------------------------------------------------

Raczej nie mam szansy go nagrać próbowałem się z nim skontaktować bez skutku.Eski przychodziły trzy dni przed ROZMOWĄ i parę dni po.Chciałbym wyciągnąć biling tel. którego używa Aga jest w mixie na mnie .

Muszę też najpierw widzieć pozew aby dokładnie wiedzieć jakie zarzuty.Parę razy widziałem pozew jak go pisała ,ale nie mogła przebrnąć przez uzasadnienie.

Teraz pytanie do kobiet:
    1.Nagle odchodzicie od męża bo nie chcecie być w domu z nim aby się nie kłócić,co najpierw spakujecie i wyniesiecie do nowego lokum ?
    2.I w takiej sytuacji ile zajmie wam taka przeprowadzka ?
    3.Poradzono Jej że ma mnie zostawić na próbę czy się zmienie , to może być ta próba ?


A co do dzieci to bardzo za NIMI tęsknie.Jestem u nich często.Rozmawiam o wszystkim co dotyczy ich życia w nowym miejscu.Nie wypytuję o ICH matke.

10

Odp: Rozwód z mojej winy

Życie uczy, że im bardziej prosisz kobietę i się przed nią płaszczysz, tym gorzej dla Ciebie...
One szanują i pożądają WYŁĄCZNIE dumnych samców alfa. Bądź taki.

Pokaż jej, że jesteś wartościowym człowiekiem, mężem, że masz też swój honor i dumę (ale bez przesady).

P.S. Bądź przygotowany na najróżniejsze zagrywki z jej strony, które dla większości facetów są zupełnie niepojęte i niezrozumiałe.

11

Odp: Rozwód z mojej winy

Mam resztki dumy i honoru .To ja zacząłem temat rozstania a Ona go pochwycila i robi to co uwaza za słuszne. Obiecałem Jej  ze skoro byłem takim do dupy mezem to dam Jej ten rozwód i chociaz raz zrobię cos tak jak Ona chce .Nie chcę go i nie chce złamać obietnicy.

12

Odp: Rozwód z mojej winy
blady1979 napisał/a:

A czy uwazacie ze to co uczynilem jest podstawa do rozwodu. Ja go nie chce i bede trwal uparcie przy swoim ze to co Agnieszka teraz robi nie jest najlepsze dla dzieci.

PO CO tak radykalnie?
Zaproponuj separację smile może jeszcze wszystko da się "odkręcić"?

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

13

Odp: Rozwód z mojej winy

Niestety ,proponowalem separacje ,jakieś czasowe rozstanie nic nie dochodzić .Tylko to jest najlepsze dla Niej rozwiązanie . Powiedziała ze ja i tak się nie zmienie a Ona dwa razy do tej samej rzeki nie wejdzie .

14

Odp: Rozwód z mojej winy

oj, blady... Ja bym spakowała dzieci i swoje ciuchy, zajęłoby mi to ok 3-6godz. Jeśli żona wszystkiego nie wzięła to może faktycznie Cię sprawdza. Nie zgadzaj się na rozwód z orzeczeniem o Twojej winie. Podpisuję się dwoma rękami pod Tym co Drzazga i wierny-tomasz pisze...

15

Odp: Rozwód z mojej winy

A co jesli najpierw spakowala swoje książki ,małego wyprawke do szkoły . Podzieliła nasze nie używane prezenty slubne . Wyprowadzala się trzy dni . Nie dlatego ze tyle tego było. W ostatni dzien spakowala swoje i dzieci rzeczy , ale dopiero jak się wyspala "była po nocce ".

Odp: Rozwód z mojej winy
blady1979 napisał/a:

A co jesli najpierw spakowala swoje książki ,małego wyprawke do szkoły . Podzieliła nasze nie używane prezenty slubne . Wyprowadzala się trzy dni . Nie dlatego ze tyle tego było. W ostatni dzien spakowala swoje i dzieci rzeczy , ale dopiero jak się wyspala "była po nocce ".

Kurdę miałeś trzy dni trzeba było działać kwiaty itd ja miałem 30 minut a teraz nie mam nic tylko dom mówi o rozwodzie z twojej winy ale dlaczego z twojej biłeś Ją piłeś nie wracałeś na noce nie kumam tego mi zona wmawia o rozwodzie bez winy powiedziałem ze kpi i ze będzie rozwód ale z jej winy już prawnik się tym zajmuję potem będę walczył by odebrać córkę jeżeli cie olała pokaż ze masz jaja stan na nogi wiem nie jest to łatwe jak masz z kim to pogadaj o tym wyrzuć to z sb odwiedź sąsiada pochodź po mieście nie siedź zdołowany w domu ja tak zrobiłem i już miałem iść po sznur  wyjdź z domu to podstawa nie płaszcz się unikaj zony jak jedziesz do dzieci to zabierz je na spacer  omijaj wzrokiem zonę nie pytaj o wiele w sumie unikaj pokaz ze zależy już ci tylko na dzieciach nie podawaj się nie gódź się na ten rozwód  z twojej winy jak już to bez winy

17

Odp: Rozwód z mojej winy

Pilem  1 albo 2 piwa na tydzień i to jeszcze reddsy albo inne karmi ." Bilem " klapsik w pupe aby pozniej Ją w to miejsce pocałować ,jakieś zapasy w basenie na tapczanie . Normalnie Ją katowalem.Nie wracałem na noc przez 5 dni pod rząd  "delegacja ".Tych trzech dni nie zmarnowałem . Nic nie pomogło .

18

Odp: Rozwód z mojej winy

blady, coś musi być na rzeczy...

chciałabym aby mój mąż wpisał się tu na forum i przedstawił swój punkt widzenia a już kilka lat marzę żeby nasze małżeństwo się już skończyło. Kiedy wreszcie odejdę jak myślisz co powie mój mąż? Bo mogę się założyć że coś w tym stylu  że mi nagle odbiło i on nie wie o co chodzi.

Odp: Rozwód z mojej winy
czy jestem? napisał/a:

blady, coś musi być na rzeczy...

chciałabym aby mój mąż wpisał się tu na forum i przedstawił swój punkt widzenia a już kilka lat marzę żeby nasze małżeństwo się już skończyło. Kiedy wreszcie odejdę jak myślisz co powie mój mąż? Bo mogę się założyć że coś w tym stylu  że mi nagle odbiło i on nie wie o co chodzi.

hmm po co ma pisać zapytaj go wiadro zimnej wody na łeb i rozmowa

20

Odp: Rozwód z mojej winy

Pewnie masz rację ze tak powie . Nieznam Twojej sytuacji . Ale moja mnie przerosła i zabija mnie emocjonalnie . A slowa Odbiło Jej wypowiadają nasi znajomi , sąsiedzi ,rodzina .

Odp: Rozwód z mojej winy
blady1979 napisał/a:

Pewnie masz rację ze tak powie . Nieznam Twojej sytuacji . Ale moja mnie przerosła i zabija mnie emocjonalnie . A slowa Odbiło Jej wypowiadają nasi znajomi , sąsiedzi ,rodzina .

to możemy się na piwie spotkać bo masz jak u mnie tylko moja zona zrobiła to już 2gi raz pierwszego męża tez zostawiła bez słowa mi powiedziała ze ja zdradzał niedawno jej brat mi opowiedział jak to było i po prostu sytuacja się powtarza jej ojciec chce ja wysłać na badania psychiatryczne ja eis trzymam jak najdalej teraz od tego wszystkiego

22 Ostatnio edytowany przez blady1979 (2013-09-20 23:21:40)

Odp: Rozwód z mojej winy

Mój teść chcial to samo a nawet więcej.Powiedział że się zapożyczy na adwokata i Jej dzieci zabierze jak chce być wolna i Jej tak nie dobrze ze mną.

23

Odp: Rozwód z mojej winy
blady1979 napisał/a:

Mój teść chcial to samo a nawet więcej.Powiedział że się zapożyczy na adwokata i Jej dzieci zabierze jak chce być wolna i Jej tak nie dobrze ze mną.

No to chłopaki trzymajcie się, przynajmniej wiecie gdzie udać się o pomoc.


Przeszukaj wątki poznasz mój tok rozumowania, biję się sama ze sobą na tyle że nie mam miejsca bez siniaków.

24

Odp: Rozwód z mojej winy
blady1979 napisał/a:

Niestety ,proponowalem separacje ,jakieś czasowe rozstanie nic nie dochodzić .Tylko to jest najlepsze dla Niej rozwiązanie . Powiedziała ze ja i tak się nie zmienie a Ona dwa razy do tej samej rzeki nie wejdzie .

ŻEBY się zmienić MUSISZ mieć czas?
W sądzie możesz zaproponować SEPARACJĘ zamiast rozwodu. Zobaczysz czy sąd nie uzna twoich racji (choćby co do NIEZBĘDNEGO czasu).
To wyjście nie ma być najlepsze ani dla niej, ani dla Ciebie a dla Waszych dzieci. Jakbyście nie mieli dzieci to "fiu-bździu" i każdy w swoją stronę... TU Trzeba uwzględnić TYCH, którzy sami na świat się nie pchali.

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

25

Odp: Rozwód z mojej winy

Ja przez ten miesiąc mialem tyle czasu na myślenie ze juz sam niewiem co jest dobre a co zle dla Maluchów . Ona twierdzi ze tylko takie rozwiązanie ma sens i wmawia małym  ze teraz u dziadków czy pozniej na Swoim będzie im lepiej.

26 Ostatnio edytowany przez blady1979 (2013-09-21 22:32:11)

Odp: Rozwód z mojej winy

Powiedzcie proszę jaki mam teraz obowiązki wobec moich dzieci i "żony" a jakie prawa. Dzisiaj powiedziała mi że jeśli chcę mieć jakieś prawa to najpierw muszą być jakieś obowiązki.

Dałem synowi za Jej zgodą telefon abym mógł zadzwonić do dzieci jak nie uda mi się w jakiś dzień Ich widzieć. Wczoraj byłem dłużej w pracy i zadzwoniłem do syna aby trochę z Nim pogadać o tym co w szkole ,co robił ,w co grał.Potem poprosiłem aby dał mi córkę do telefonu a ona płakała i nie mogłem jej zrozumieć.Powiedział mi że oparzyła się o haczyk do grzebania w piecu.
Dzisiaj żona zabrała synowi telefon i powiedziała mi że mogę przychodzić do dzieci ale jak chce dzwonić to tylko na Jej telefon lub teściowej.Ona nie chce abym wypytywał się syna o to co dzieje się u nich w domu ,bo Ona też nie pyta co u mnie.
Nigdy małego nie pytałem co u nich w domu, jak już coś było to sam mi powiedział ,a ja o nic więcej się nie pytałem.

Odp: Rozwód z mojej winy

hmm Blady zagrałem zonie na nosie siedziałem w aucie muza nawala dzwonie ze przywiozę jej dzieci bo jadę na dyskotekę ale piana o matko xd a nigdzie nie jechałem piłem piwo i paliłem fajkę za 30 minut dzwonię ze jednak dzieci zostają z babcią xd efekt jutro przyjedzie na rozmowę bo twierdzi nikogo nie mam ale cie nie kocham hmmm to co tak jej z jej stałego tekstu czego chcesz się jej zmieniło przyjadę do ciebie musimy pogadać ciekawe czyżby się czegoś bała ?

Odp: Rozwód z mojej winy

hmm widzę tu siedzisz są z\ tobą dzieci ? juz sobota 22.30 MAM NADZIEJE ZE NIE SIEDZISZ SAM W 4 ŚCIANACH hmm

29

Odp: Rozwód z mojej winy

Sam w "NASZYM" mieszkaniu nie do końca ,mieszkaliśmy przez 10 lat z moją matką w matki mieszkaniu. Dziś pierwsza rocznica.4 tygodnie jak się wyprowadziła.Normalnie masakra.

Odp: Rozwód z mojej winy
blady1979 napisał/a:

Sam w "NASZYM" mieszkaniu nie do końca ,mieszkaliśmy przez 10 lat z moją matką w matki mieszkaniu. Dziś pierwsza rocznica.4 tygodnie jak się wyprowadziła.Normalnie masakra.

kur przykro mi nie mam jak bo bym wpadł piwem i cie ogarnął moja rocznica była 2giego xd nie masz gdzie isc do pabu do dyskoteki wyjdź z domu nie siedź tam nie maltretuj się u mnie są dzieci jestem zadowolony ale Ty chłopie weź jaja w garść i idź na miasto

Odp: Rozwód z mojej winy
blady1979 napisał/a:

Powiedzcie proszę jaki mam teraz obowiązki wobec moich dzieci i "żony" a jakie prawa. Dzisiaj powiedziała mi że jeśli chcę mieć jakieś prawa to najpierw muszą być jakieś obowiązki.

Dałem synowi za Jej zgodą telefon abym mógł zadzwonić do dzieci jak nie uda mi się w jakiś dzień Ich widzieć. Wczoraj byłem dłużej w pracy i zadzwoniłem do syna aby trochę z Nim pogadać o tym co w szkole ,co robił ,w co grał.Potem poprosiłem aby dał mi córkę do telefonu a ona płakała i nie mogłem jej zrozumieć.Powiedział mi że oparzyła się o haczyk do grzebania w piecu.
Dzisiaj żona zabrała synowi telefon i powiedziała mi że mogę przychodzić do dzieci ale jak chce dzwonić to tylko na Jej telefon lub teściowej.Ona nie chce abym wypytywał się syna o to co dzieje się u nich w domu ,bo Ona też nie pyta co u mnie.
Nigdy małego nie pytałem co u nich w domu, jak już coś było to sam mi powiedział ,a ja o nic więcej się nie pytałem.

hmm to juz jest wredne bo chce mieć kontrolę nad tym o czym rozmawiasz z dziećmi a nie zabierasz ich do siebie na sobotę i niedziele nie sypiają u ciebie kurde masz do tego prawo

32

Odp: Rozwód z mojej winy

niby w co drugi weekend od piatku popoludnia do niedzieli rano.bo mali musza isc do kosciola z dziadkami.po polodniu syn ma sie przygotowac do szkoly.ale dzisiaj powiedziala ze za tydzien w niedziele po poludniu ida do ciotki co zatym idzie ze kamil nie musi sie przygotowac do szkoly.mam k.... dosc.za tydzien jest moj weekend.

33

Odp: Rozwód z mojej winy
blady1979 napisał/a:

Powiedzcie proszę jaki mam teraz obowiązki wobec moich dzieci i "żony" a jakie prawa. Dzisiaj powiedziała mi że jeśli chcę mieć jakieś prawa to najpierw muszą być jakieś obowiązki.

Dałem synowi za Jej zgodą telefon abym mógł zadzwonić do dzieci jak nie uda mi się w jakiś dzień Ich widzieć. Wczoraj byłem dłużej w pracy i zadzwoniłem do syna aby trochę z Nim pogadać o tym co w szkole ,co robił ,w co grał.Potem poprosiłem aby dał mi córkę do telefonu a ona płakała i nie mogłem jej zrozumieć.(...)
Dzisiaj żona zabrała synowi telefon i powiedziała mi że mogę przychodzić do dzieci ale jak chce dzwonić to tylko na Jej telefon lub teściowej.Ona nie chce abym wypytywał się syna o to co dzieje się u nich w domu ,bo Ona też nie pyta co u mnie.
Nigdy małego nie pytałem co u nich w domu, jak już coś było to sam mi powiedział ,a ja o nic więcej się nie pytałem.

Bosz.. Qwica mnie strzela na tego typu manipulacje. Dwoje dorosłych ludzi... (na oko)
Rozumiem, że fakt mieszkania z twoja mamą mógł wyczerpać cierpliwość twojej żony (nawet jeśli NIKT złych chęci nie miał), bo małżeństwo wymaga "samodzielności"...
Nigdy nie zrozumiem TAKICH szczeniackich zagrywek - w stosunku do dzieci.
PROPONUJĘ byś skontaktował się z Centrum Pomocy Rodzinie. Pogadał z prawnikiem i psychologiem. Z nimi USTAL CO jest dla dzieci WSKAZANE (zamiast ślepo poddawać się "szantażom" małżonki).
A USTALENIA Z ŻONĄ czyń czarno na białym - znaczy PISEMNIE. wtedy spotkanie z Tobą będzie wyższym priorytetem niż jakaś ciotka (i zawsze NIEDOTRZYMANIE ustaleń będzie dowodem w sądzie).
Jak się muszą czuć dzieci jeśli ich dotąd poukładany i bezpieczny świat, zmienia się jak chorągiewka na wietrze? Nic pewnego, nic stałego. Dziś wolno - jutro zakaz. Paranoja.
Poza wszystkim innym - DLACZEGO masz nie rozmawiać z własnym synem w dowolnie wybranym momencie? PO pijaku chyba nie dzwonisz? SZCZEGÓLNIE gdy najpierw żona wyraziła na TO zgodę a syn (być może) na TO liczył?
OBOJE jesteście dorośli i OBOJE ponosicie odpowiedzialność w stosunku do dzieci.
Dość tej wojny podjazdowej... Ktoś powinien SPOJRZEĆ poza czubek WŁASNEGO nosa. OBOJE?

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

34

Odp: Rozwód z mojej winy

Bosz.. Qwica mnie strzela na tego typu manipulacje. Dwoje dorosłych ludzi... (na oko)
Rozumiem, że fakt mieszkania z twoja mamą mógł wyczerpać cierpliwość twojej żony (nawet jeśli NIKT złych chęci nie miał), bo małżeństwo wymaga "samodzielności"...
Nigdy nie zrozumiem TAKICH szczeniackich zagrywek - w stosunku do dzieci.
PROPONUJĘ byś skontaktował się z Centrum Pomocy Rodzinie. Pogadał z prawnikiem i psychologiem. Z nimi USTAL CO jest dla dzieci WSKAZANE (zamiast ślepo poddawać się "szantażom" małżonki).
A USTALENIA Z ŻONĄ czyń czarno na białym - znaczy PISEMNIE. wtedy spotkanie z Tobą będzie wyższym priorytetem niż jakaś ciotka (i zawsze NIEDOTRZYMANIE ustaleń będzie dowodem w sądzie).
Jak się muszą czuć dzieci jeśli ich dotąd poukładany i bezpieczny świat, zmienia się jak chorągiewka na wietrze? Nic pewnego, nic stałego. Dziś wolno - jutro zakaz. Paranoja.
Poza wszystkim innym - DLACZEGO masz nie rozmawiać z własnym synem w dowolnie wybranym momencie? PO pijaku chyba nie dzwonisz? SZCZEGÓLNIE gdy najpierw żona wyraziła na TO zgodę a syn (być może) na TO liczył?
OBOJE jesteście dorośli i OBOJE ponosicie odpowiedzialność w stosunku do dzieci.
Dość tej wojny podjazdowej... Ktoś powinien SPOJRZEĆ poza czubek WŁASNEGO nosa. OBOJE?



Większość wypowiedzi na forum udzielają mi faceci liczę się z ich zdaniem ale, mam mieszane uczucia.


Mam taki problem z żoną że Ona twierdzi że okłamywałem Ją kilka lat a tak nie było.Teraz też mówi że ją okłamuje,a tak nie jest.Nie mogę do Niej dotrzeć w żaden sposób bo wszystko co mówię uważa za jakieś manipulacje lub gierki psychologiczne.Mówi mi że po rozwodzie wiele małżeństw lepiej się dogaduje niż w trakcie, że nigdy nie myślała że do czegoś takiego dojdzie.Tylko Ona ma teraz rację.
Twierdzi że dawno mnie nie kocha i żebym ja nie poruszył tematu tych esemesów to nie wie jak długo to jeszcze by trwało.Uważa że nic nas nie łączy ,żadna z trzech więzi małżeńskich.

     MATERIALNA - Pracowałem przed rozstaniem 2 miesiące w posadzkach przynosiłem pieniądze do domu.Nie traciłem na siebie lub bzdety.

     DUCHOWA - Okazywałem Jej uczucia w sposób jaki zawsze okazywałem.Mówiłem że Ją kocham, przytulałem opiekowałem się dziećmi.Mówiłem Jej że ładnie wygląda albo przeczyłem Jej wypowiedziom iż jest "gruba, nie ładna, nie atrakcyjna".Rozmawiałem z Nią o wszystkim i o niczym, na każdy temat jaki chciała.Na końcu lipca byliśmy z dziećmi na pikniku lotniczym .Było świetnie,rozmowy zabawy z dziećmi,zdjęcia.Wieczorem razem byliśmy na koncercie FEEL-A Przytuleni słuchaliśmy koncertu.

    FIZYCZNA - Nie było może szału ale dwa,trzy razy w miesiącu był sex.Nawet 2 lub 3 tygodnie przed rozmową był.Stwierdziła że był bo Ona uważała że tak trzeba.Dla mnie jeśli mnie nie kocha lub czuje tylko przyzwyczajenie lub jak byśmy byli "dobrymi znajomymi" to zbliżeń by nie było.Nie krępowała Ją nagość dopiero po rozmowie.

Poradź o co w tym wszystkim chodzi?

35

Odp: Rozwód z mojej winy

Nie chciałem Was chlopaki !!!

Ale mam naprawdę bałagan w głowie . Wiem ze sam nieraz wmawiam sobie iz to JEJ wina, ale zaraz się karce o to .Pomyslalem poprostu ze chcecie mnie pocieszyć . SORRY

Odp: Rozwód z mojej winy

Blady1979      i jak chłopie trzymasz się jakoś ?

37

Odp: Rozwód z mojej winy

Wczoraj i dzisiaj mialem Maludy . Moze nie za długo wczoraj od 17 do dzisiaj 15. Dzisiaj nie liczę bo od 6 do 17 byłem w pracy. Najważniejsze ze na chwilę mialem 1000% siły . Moja matka też na chwilę odzyla .
Wczoraj gadalem z moją 3h przez tel. choć byla w pracy. Pytała się o wszystko co jak twierdzi było  i jest we mnie zle ." czemu Ją klamalem, nie dbali o nic ,nie pracowałem , nie darzylem uczuciem ".Mówiłem Jej tylko prawdę i to co czułem i czuje. Pewnie szuka haka .

38

Odp: Rozwód z mojej winy

Jejus chlopie ogarnij sie troche. Jak czytam Twoje posty to mam przed soba obraz skulonego mezczyzny, co sie wlasnego cienia boi. Jak juz zostalo napisane dbaj o dzieciaki i nie zapominaj, ze masz do nich prawa i nie widzi mi sie zonki tylko prawa a one maja prawo miec ojca. Sa osrodki, idz do nich, zapytaj o Twoja sytuacje, co masz zrobic. To nie wsytd a koniecznosc. NIech bedzie wszystko jasne. Dla dzieci. Jesli ona juz nie chce to nie chce, nie zmusisz jej. Musialo byc cos wczesniej zle, bo ja oklamywalas w sprawie pracy, tego sie nie robi pytanie dlaczego to robiles. W zyciu roznie bywa i raz jest latwiej i trudniej ale po to jest malzenswto, by sie wspierac, by w tych zlych i trudnych chwilach nie byc samemu. To zawiodlo. Ale czasu nie wroci sie.

Co do rozwodu, to ja osobiscie Twojej wielkiej winy nie widze. Kazdy robi bledy ale by rozwod z tego powodu brac. Dla mnie bardziej zastanawiajacy jest kolega z pracy. Zreszta gnida z niego, jesli sam rozwodnik to wie, co to jest a mimo to pchal sie do nieswoich spraw. W sadzie, jesli do tego dojdzie to powiedz o nim i checi wkurzania Ciebie. Ta Twoja Aga nie taka swieta.

Co do Ciebie to musisz sie ogarnac, wziac za siebie. Nie mozes stac jak ta ofiara. Masz dzieci, jest dla kogo walczyc, masz byc pewny siebie nawet jesli w glowie rozne mysli sie kotluja, spokojny, zdecydowany, pewny siebie, nie robiacy zadnych glupot. I nie zapomnij wyjsc z kumplem na piwo.

39

Odp: Rozwód z mojej winy
blady1979 napisał/a:

....
Wczoraj gadalem z moją 3h przez tel. choć byla w pracy. Pytała się o wszystko co jak twierdzi było  i jest we mnie zle ." czemu Ją klamalem, nie dbali o nic ,nie pracowałem , nie darzylem uczuciem ".Mówiłem Jej tylko prawdę i to co czułem i czuje. Pewnie szuka haka .

TO wszystko co piszesz (A ONA mówi) to PRZESŁANKI do terapii małżeńskiej a nie rozwodu!
Rozwód orzeka się gdy "nastąpił całkowity i nieodwracalny rozpad więzi" (w tym cielesnych). ZAPISZ/zapamiętaj datę ostatniego zbliżenia i, na boga, ZBIERAJ jakieś własne argumenty! Niekoniecznie do ataku - do UDOWODNIENIA swojego stanowiska i własnych racji!
Nie bądź zanadto wylewny, bo "wszystko co powiesz może być użyte przeciwko Tobie" w sądzie.
Ponadto: sąd nie duch święty - opiera się na dowodach, w tym zeznaniach - KTO MA LEPSZE (np. udokumentowane, nagrane!) ten wygrywa swoje. Sąd może wydać również wyrok "salomonowy" - nie przyjąć ani twego ani jej stanowiska a np. zawiesić postępowanie na czas tzw. "próby". O zawieszenie (podobnie jak separacje czy mediacje sądowe) TEŻ możesz wnioskować!
Zdecyduj się człowieku DO CZEGO dążysz...

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

40

Odp: Rozwód z mojej winy

--------------------------------------------------------------------------------------------
TO wszystko co piszesz (A ONA mówi) to PRZESŁANKI do terapii małżeńskiej a nie rozwodu!
Rozwód orzeka się gdy "nastąpił całkowity i nieodwracalny rozpad więzi" (w tym cielesnych). ZAPISZ/zapamiętaj datę ostatniego zbliżenia i, na boga, ZBIERAJ jakieś własne argumenty! Niekoniecznie do ataku - do UDOWODNIENIA swojego stanowiska i własnych racji!
Nie bądź zanadto wylewny, bo "wszystko co powiesz może być użyte przeciwko Tobie" w sądzie.
Ponadto: sąd nie duch święty - opiera się na dowodach, w tym zeznaniach - KTO MA LEPSZE (np. udokumentowane, nagrane!) ten wygrywa swoje. Sąd może wydać również wyrok "salomonowy" - nie przyjąć ani twego ani jej stanowiska a np. zawiesić postępowanie na czas tzw. "próby". O zawieszenie (podobnie jak separacje czy mediacje sądowe) TEŻ możesz wnioskować!
Zdecyduj się człowieku DO CZEGO dążysz...
------------------------------------------------------------------------------------------

Wiem że się powtarzam "JA NIE CHCĘ TEGO ROZWODU" Chcę abyśmy znów byli razem.To Ona twierdzi że wszystko się w Niej wypaliło, że nie mamy wspólnych tematów, że nie chce żyć w kłamstwie. Ja chce terapii małżeńskiej.Sam chodzę do Por. Rodzinnej i do psychologa. Prosiłem Ją żeby chodziła ze mną nie chce.W tamtym roku byliśmy raz.Mieliśmy przyjść po miesiącu i jakoś wyszło że nie pasuje mi ,potem Jej i na tym terapia się skończyła.Teraz mówi że dawno miała odejść ode mnie ,tak Jej poradzili, żebym dostał szoku i zmienił się tak jak teraz.Nie potrafiła tego zrobić myślała że jakoś inaczej mnie zmieni.Ponoć w poradni powiedzieli że ja się nie zmienię i nie warto tego kontynuować.W poradni była często.Teraz jak ja chodzę to mi mówią że mam się starać i robić to co powinienem i że Ona na pewno nie wniesie tego pozwu.Ja wiem że go wniesie jest bardzo uparta i doprowadzi to do końca nie patrząc na skutki .Wiem też że ma doradców w pracy ,rodzinie.
Ja Jej nie mogę kazać aby mnie znowu pokochała więc sprawa zamknięta.Choć po 10 latach i tak wielkim uczuciu jakim mnie darzyła "Jej słowa"nie wierze że wszystko zgasło, mamy przecież dwójkę wspaniałych dzieci.A "dobrzy znajomi" czy "przyzwyczajenie" lub "przywiązanie" to chyba też jakaś forma uczucia po tylu latach ,tak mi się wydaje.
Ponoć robiła sobie jakiś test czy mnie jeszcze kocha i na kilkanaście odpowiedzi wypadło parę że jeszcze tak.Czy to właśnie nie jest ta malutka iskierka o którą można by było powalczyć.

41

Odp: Rozwód z mojej winy

A co do tego abym zrobil cos dla siebie .
        1. Zapisalem się  do LO dla dorosłych w sobote pierwsze zajęcia "4h matmy MASAKRA "
        2.Zawsze chciałem podszkolic się w angliku. Robię drugi tydzien kursu podstawowego.Stwierdzam ze z podstawowki cos tam jeszcze pamiętam.
        3.Ograniczylem kawę i papierosy jeszcze nie do zera.
        4.Dzisiaj po wizycie u moich SKARBÓW 25km na rowerze lecz po pracy , maluchach i innych obowiązkach to chyba za dużo .
      Jesteście jeszcze WY kochane ludziska i dzięki Wam za to.Będę starał się pisać jak najczęściej .

42

Odp: Rozwód z mojej winy
blady1979 napisał/a:

"JA NIE CHCĘ TEGO ROZWODU" Chcę abyśmy znów byli razem.To Ona twierdzi że wszystko się w Niej wypaliło, że nie mamy wspólnych tematów, że nie chce żyć w kłamstwie. Ja chce terapii małżeńskiej.Sam chodzę do Por. Rodzinnej i do psychologa. Prosiłem Ją żeby chodziła ze mną nie chce.W tamtym roku byliśmy raz (...)i na tym terapia się skończyła.Teraz mówi że dawno miała odejść ode mnie tak Jej poradzili ...
Ja Jej nie mogę kazać aby mnie znowu pokochała więc sprawa zamknięta...

ALE Sąd odmawia orzeczenia rozwodu, jeżeli byłoby to sprzeczne z przesłankami (szkodliwe dla małoletnich dzieci np.) "odkochać się" bez skutków to można ZANIM weźmie się na siebie odpowiedzialność za dzieci. U Was wygląda TO na walkę o dominację. WGŁĘB się może jednak w te przepisy odnośnie ORZEKANIA w sprawie o rozwód (przesłanki oraz sytuacje w których sąd może odmówić udzielenia rozwodu - bo ON jest niezawisły i ma takie prawo ).
Przecież WŁAŚNIE korzystasz z internetu - skorzystaj RÓWNIEŻ by rozjaśnić sobie samemu widoki na przyszłość.
Dobrze, że robisz coś dla siebie i się rozwijasz smile
Powodzenia

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

43

Odp: Rozwód z mojej winy
blady1979 napisał/a:

A co do tego abym zrobil cos dla siebie .
        1. Zapisalem się  do LO dla dorosłych w sobote pierwsze zajęcia "4h matmy MASAKRA "
        2.Zawsze chciałem podszkolic się w angliku. Robię drugi tydzien kursu podstawowego.Stwierdzam ze z podstawowki cos tam jeszcze pamiętam.
        3.Ograniczylem kawę i papierosy jeszcze nie do zera.
        4.Dzisiaj po wizycie u moich SKARBÓW 25km na rowerze lecz po pracy , maluchach i innych obowiązkach to chyba za dużo .
      Jesteście jeszcze WY kochane ludziska i dzięki Wam za to.Będę starał się pisać jak najczęściej .

Woow! Imponujące. Fajnie zobaczyć taki zapał, jest to na pewno mobilizujące dla innych, trzymam kciuki za wytrwałość w realizacji tych punktów :-)

ps. kawy nie rzucaj do zera, wbrew powszechnym opiniom jest pozytywna dla organizmu, fajki jednak to dramat

pozdrawiam,
Tom
"Każda porażka jest szansą żeby spróbować jeszcze raz, tylko mądrzej", Henry Ford
Dla zdradzonych/porzuconych kobiet: http://www.youtube.com/watch?v=8JTPJsxw7uY i http://www.youtube.com/watch?v=OiK2Cs1Ww-E

44

Odp: Rozwód z mojej winy

Teoria : Sąd uzna dobro dzieci za ważniejsze i nie będzie rozwodu? Co dalej ? Moja żona stwierdzi ze skoro sąd nie dal rozwodu to musi mnie pokochać ? To jest chore .

45

Odp: Rozwód z mojej winy
blady1979 napisał/a:

Teoria : Sąd uzna dobro dzieci za ważniejsze i nie będzie rozwodu? Co dalej ? Moja żona stwierdzi ze skoro sąd nie dal rozwodu to musi mnie pokochać ? To jest chore .

Tak, bo kochać to nie to samo co czuc motylki w brzuchu, odczucwać wielkie podniecenie, emocje i tego typu tam, ale to przede wszystkim postawa.
Postawa wobec drugiego człowiekia.

46

Odp: Rozwód z mojej winy
blady1979 napisał/a:

Teoria : Sąd uzna dobro dzieci za ważniejsze i nie będzie rozwodu? Co dalej ? Moja żona stwierdzi ze skoro sąd nie dal rozwodu to musi mnie pokochać ? To jest chore .

Chore to jest myślenie: "a po nas to choćby potop" - czyli musi stanąć na moim...
Chore to chodzenie razem do łóżka i twierdzenie: "NIC nas nie łączy" (no TAK, bo seks, a tym bardziej dzieci to NIC).

Sąd dlatego jest potrzebny do rozstrzygnięcia, że CZASEM 2 niedojrzałe strony NIE CHCĄ widzieć, że ich własne dzieci mają prawo do rodziny (a co najmniej prawo do głosu) POMIMO "fanaberii" swoich rodziców...
Żona teraz może sobie Ciebie nie kochać - ma kochać dzieci i Z ICH DOBREM się chociaż trochę liczyć.
Tak jak napisała Drzazga: miłość to nie SAMA namiętność, to również ODPOWIEDZIALNOŚĆ, zaufanie, wsparcie... Gdzie w Waszej miłości do dzieci odnajdujecie te elementy?
Rozwód to nie samoistna decyzja dotycząca TYLKO 2 dorosłych (?) ludzi - TO ROZPAD RODZINY także. Jedynego znanego dotąd dzieciom bezpiecznego świata.
Dlatego SĄDOWI wolno się nie zgodzić i sąd może odrzucić wniosek.
Ale to Wasze dzieci i Wasze decyzje. Możesz się zgodzić na wszystko CO CHCE żona ALBO zastanowić się CO TY chcesz dla siebie i (jeszcze) rodziny. Wolna wola.

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

47 Ostatnio edytowany przez blady1979 (2013-09-28 20:23:51)

Odp: Rozwód z mojej winy

Odpowiedzialności ,zaufanie , wsparcie tego wlasnie odemnie moja żona nie dostala . Mogłem bardziej starać się o pracę  i o nią ,mogłem Jej nie oklamywac i powiedzieć o moim problemie . A teraz chcę jeszcze aby do mnie wróciła.
Egoista ze mnie?

Naprawdę chcę walczyc o moją RODZINE ale nie wiem jak. Nie chce walczyć przed sądem , tylko tu i teraz.

48

Odp: Rozwód z mojej winy

A tak w ogóle super dzionek .Rano z synem 1.5h na ORLIKU graliśmy w piłkę.W tym czasie córka miała u mojej matki mały zakład kosmetyczny (malowanie paznokci,strzyżenie,makijaż). Po obiedzie musiałem ICH zostawić na parę godzin(3) ,byłem w szkole.Jak wróciłem poszedłem z moimi SKARBAMI na długi spacer.Było wspaniale.O 19 zaprowadziłem ICH do teściów.Jest po 23  czas dla siebie mała powtórka z matmy(ułamki,pierwiastki),angielski 2 krótkie lekcje.Jutro od rana na grzyby ,potem jakiś mały wypad rowerem.Wieczorem cola w pubie ze znajomymi.Pewnie też jakaś powtórka z matmy i na pewno angielski.

Zagospodarowałem prawie każdą minutę z teraźniejszego życia i muszę stwierdzić że to "POMAGA" uśmierzyć ból i tęsknotę nie całkowicie (widać post wyżej), ale chociaż trochę.

Jutro muszę spisać sobie plan na następny tydzień: wizyty i telefony do dzieci,rower ,znajomi ,prace domowe no i Forum.W tamtym tygodniu plan sobie zrobiłem i wykonałem w 80%.Jestem z siebie zadowolony.

49

Odp: Rozwód z mojej winy
blady1979 napisał/a:

Odpowiedzialności ,zaufanie , wsparcie tego wlasnie odemnie moja żona nie dostala . Mogłem bardziej starać się o pracę  i o nią ,mogłem Jej nie oklamywac i powiedzieć o moim problemie . A teraz chcę jeszcze aby do mnie wróciła.
Egoista ze mnie?

Naprawdę chcę walczyc o moją RODZINE ale nie wiem jak. Nie chce walczyć przed sądem , tylko tu i teraz.

Eh, ludzie mowia Ci co i jak a Ty dalej swoje, ze nie wiesz. MOgles, naturalnie, ze mogles ale czasu nie cofniesz.

Plus za plany, szkole, anglika itd.

50

Odp: Rozwód z mojej winy

Dzis praca, Maludy i rower . Plan na poniedziałek wykonany . Wczoraj grzybów nawet sporo. Wieczorem "piwo" w pubie rozmowy o niczym i nagle temat rozwodu byłem zaskoczony reakcją znajomych, bez oskarżeń ,bronienia nikogo. Co prawda poznali moją wersję i większość była po mojej stronie , tylko jedna znajoma miała dylemat .

51

Odp: Rozwód z mojej winy

Trochę mnie dziwi postawa twojej żony, czymś jednak musiałes ją tak głęboko urazić, żeby do tego aż doszło. Z tego co tu czytałam jesteś facet ok, no ale bez fajerwerków. Tyle, że są podstawy do myślenia, że wszystko dobrze się skończy. Oczywiście kłamstwa burzą, zawsze burzą, wnoszą w związek poczucie poniżenia, strona okłamywana czuje się lekceważona,  itp. Brak pracy i takie byle jakie staranie się o nią, też musiało ją boleć, zwłaszcza jak w domu się nie przelewało. A ponadto - związek burzy rutyna, szarość codziennośc. Wiem, że jesteś mało wylewny, ale jak idziesz z tymi dziećmi , daj czasami choćby mały koszyczek tych grzybów dla teściowej. Daj dzieciom jakieś czekoladki, dla nich i   DLA MAMY, przychodzisz po dzieci, daj jej jakiś kwiatek, wiesz co ona lubi, może po troszku daj jej znać, że to jest dla ciebie ważne, żeby jej było miło. Z teściem, też możesz wyjść na piwko, tylko tak kulturalnie, pogadasz , pozwierzać się, powiedzieć mu, że tesknisz za żoną dziećmi , rodziną, że nie staczasz się, tylko robisz wszystko, żeby było lepiej. Dobrze mieć oparcie w teściach, a przynajmniej nie mieć w nich wrogów. I pamiętaj też o sobie, nie bardzo rozumiem, co to znaczy kochaliście się raz, dwa czy trzy w m-cu, i to wam wystarczało, wiem, że macie już pewien staż małżeński, ale czy to trochę nie za mało, zwłaszcza jak nie było innych oznak sympatii, takie prozaiczne przytulenie, choćby przy dzieciach, objęcie, króciuteńki pocałunek, ot muśnięcie ustami,ale odważnie, troszkę tzw. romantyzmu,, ale dla każdej kobiety to jest magnez i cement w związku, i odwagi w okazywaniu tych uczuć, bo to jest najpiękniejsze co może być między dwojgiem ludzi, a i dzieci jak widzą, że rodzice się szanują, kochają są szczęśliwsze i nie musisz ich potem sztucznie uczyć jak się drugiego szanuje, obojętnie kto by to nie był . Właśnie takie drobiazgi tworzą klimat w rodzinie. Nie wiem, dlaczego mężczyźni tego nie rozumieją i nie okazują swoich uczuć, to jest właśnie wcielenie męskości, a nie ponury, wyniosły men snujący się po domu i upominający "podporządkowanych", gdzie ich miejsce. Staraj się to co masz w duszy okazywać drobnymi suwenirami, nie musisz się wykosztować, żeby okazać uczucie, tylko znów  ie popadnij w rutynę , nie powtarzaj się za często, i troszkę urozmaicenia, raz kwiatek, raz ciastko, raz grzybki, ale zawsze coś z sercem.

52

Odp: Rozwód z mojej winy

W miarę możliwości dzieci dostają jakieś drobnostki ,słodycze, owoce,jogurty . Teście dostali trochę grzybów. Adze dawałem kwiaty ,na kompie zainstalowalem  kursy językowe jak mnie prosiła .Jak czegoś potrzebuje to staram się to zrobić . Co do sexu to ostatnio tak bylo ale wczesniej to często plus jakieś Jej lub moje fantazje . Uczucia w kazdej postaci , dotyk , ,masaż ,calus , itp. bylo z mojej strony.Ale po tym miesiącu czuję ze coraz bardziej się oddala .Nikogo do niczego nie zmuszalem i nie bedę .

53 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-10-01 08:07:51)

Odp: Rozwód z mojej winy
blady1979 napisał/a:

... po tym miesiącu czuję ze coraz bardziej się oddala .Nikogo do niczego nie zmuszalem i nie bedę .

Bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz.
Nie wiem czy twoja "wiernopoddańcza"  postawa wystarczy...
DLACZEGO wszystkie twoje dotychczasowe wysiłki nie znalazły przychylności? Za krótko trwają? A MIMO serca i duszy, które w nie wkładasz, czujesz, że się oddalacie... robisz co ONA sobie życzy i ZONK?
NO to paradoks:

blady1979 napisał/a:

Naprawdę chcę walczyc o moją RODZINE ale nie wiem jak. Nie chce walczyć przed sądem , tylko tu i teraz.

NIE musisz.
Możesz "złożyć broń" i czekać na decyzję żony... skoro nie masz NIC WIĘCEJ do powiedzenia, w takiej sprawie jak własna rodzina.
Mnie się podoba to co usiłujesz dokonać (i udowodnić zonie) - niemniej ona może uważać, że to "słomiany ogień".
Powodzenia

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

54

Odp: Rozwód z mojej winy

Nie wiem czego konkretnie tyczyło to twoje,nikogo do niczego nie zmuszałem i nie będę, ale "zaleciało" mi typową męską butą.
Najlepiej sam, przed sobą  "odważnie jak nigdy dotąd ", przyznaj się do swoich słabości i ograniczeń. Myślę, że żona nie raz komunikowała ci o co jej "biega". Jeśli jest babeczką z charakterem, a stwierdziła, że ciebie na to stać to ci nie odpuści.
Po tej twojej ostatniej odpowiedzi widzę, że jednak troszkę ci para uszami pyka.Postępujesz, jak człowiek świadomy i niegłupi, a jednak nie wiem czasem czy tzw. ekonomia n ie wzięła góry w twoim postępowaniu i nie działasz zbyt optymalnie i ekonomicznie, czyli nie jesteś po prostu wyrachowany.

55

Odp: Rozwód z mojej winy

Inaczej mówiąc , mnie to powiewa radosnym łopotem,  śmieszy, bo zareagowałeś jak typowy burak. Tu niby chcesz, walczysz, a tylko trzeba odrobiny tzw. serca, to potrafisz o swojej żonie i rodzinie powiedzieć NIKT. Myślałam, że nie mówimy o nikim tylko o kim dla ciebie ważnym. Masz dużo do przemyślenia. W każdym razie moja opinia o tobie, zyskała nowe barwy i kontury,ale to ty machasz pędzlem .

Posty [ 1 do 55 z 174 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozwód z mojej winy

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018